Reklama

Znów nam rozgorzało hom

Znów nam rozgorzało homofobicznie, ale tym razem społeczeństwo do czasu zachowało się biernie, sprawę nakręciła trzecia władza zwana sądowniczą, a dalej rzecz pociągnęła władza IV – medialna i V – blogerska.

III władza orzekła i zakazała sąsiadce zwracać się do sąsiada po imieniu „pedał”, chociaż tu wersje nakazu sądowego, a właściwie interpretacje tegoż są jak zwykle podzielone. Część społeczeństwa uważa, że kara nie jest za „pedała”, ale za całokształt, gdyż sąsiadka innymi wyrazami rzucała w bidnego chłopa, część grzmi, że za pedała. Ta część co grzmi, że za pedała, obawia się, że po tym precedensie w ogóle zaginie życie towarzyskie, a nierzadko rodzinne. Pedał jako taki, etymologicznie odnosi się do części bicykla, redakcja już pozwala sobie dowcipkować, że następny wyrok będzie za dynamo, a co dopiero mówić o ty taka owaka, ty taki w d.. lepszy. Człowiek się teraz słowem do żony, dziecka, kumpla będzie bał odezwać. Żartem sprawa została potraktowana, poważnie redakcji nie bardzo chce się wnikać w istotę, bo co tu się od wieków w naszych relacjach niby zmienia? Nie wolno szczuć człowieka, jaki by on nie był i zdaje się, że owa sąsiadka szczuła przede wszystkim.

Nie wolno szczuć, ale i też z pedałem przesadzać, gdyby tak redakcja chciała wszystkie pedały i inne przymioty ciskane w redakcję zabrać na wokandę, to by się redakcja zaplątała w liniach oskarżeń. O ciskani przez redakcję, to już redakcja nie będzie wspominać. Granicą dla redakcji jest zagrożenie, pedałem jeszcze nikt nikogo nie zabił, ale plotkowaniem, że pedał dzieci je na surowo i Bóg wie co z dziećmi wyprawia i owszem, zabić można. Na ile się redakcja orientuje w tej sprawie, to pedał nie tyle o pedała miał pretensje, co o molestowanie pedała plotką i telefonami na policję. Nie żeby redakcja przepadała za pedalskim ekshibicjonizmem, jednak w tym wypadku hetero sąsiadka przegięła pałę. Jak czytelnik widzi redakcja sobie pozwala na szafowanie pedałem i w ogóle się nie lęka sądowych konsekwencji, ponieważ redakcja uważa, że cała ta „psychoza” robi za ogórka i za pedała oczywiście siedzieć się nie będzie, skoro za chama uniewinniali. Chyba, że coś się stanie w procesie prezydenta Łodzi zatytułowanym: „gdzie masz chuju czapkę”, ale i tego bym się nie bał, nie ma tylu sądów i dni w roku, żeby skazać za takie pieszczoty wszystkich zalotników.

Reklama