Reklama

Peerelowski profesor, bez urazy, jak pisze w swoim wierszyku Artur Andrus, ale coś takiego istnieje. Nie odnosi się do czasu minionego, ale czasu zastygłego.

Peerelowski profesor, bez urazy, jak pisze w swoim wierszyku Artur Andrus, ale coś takiego istnieje. Nie odnosi się do czasu minionego, ale czasu zastygłego. To, że przyszło nam się kształcić, a niektórym nawet wykształcić w czasie niezbyt płodnym intelektualnie, to przecież nie nasza wina. Można by rzec, że wbrew czasom i metodom wielu udało się zdobyć inną niż politycznie poprawną wiedzę, udało się zdobyć wiedzę ogólnie dostępną bez przymiotników robotniczo ? chłopskich. Nie bardzo mam ochotę definiować kto zacz peerelowski profesor, może tylko z grubsza powiem jak to sobie wyobrażam. Wyobrażam sobie to jako coś mimo wszystko bardziej utytułowanego niż niegdysiejszy marcowy docent, ale intelektem niedorosłe do współczesnego studenta pierwszego roku. Tyle skromnej definicji, teraz przykłady obrazujące zjawisko. Taki peerelowski profesor wiedzę zdobył w tym zakresie, w jakim mu peerelowski minister wyznaczył. Jeśli profesor studiował?.hymmmm?.no co by tutaj sobie wybrać?o powiedzmy niech studiuje prawo pracy, to zdaje się w tamtym czasie taki kierunek, który tylko najbardziej zagorzali marksiści studiowali, bo cóż to wtedy było za prawo i jakaż to była praca. Tak sobie myślę, że gdyby mi przyszło studiować w tak podłym czasie, to bym sobie wybrał filologię rosyjską, która znacznie bardziej apolitycznym kierunkiem mi się wydaje, niż marksistowskie prawo pracy.

Taki profesor peerelowski, obronił się z cytatów marksistowskich, poza program PRL nosa nie wyścibił. Po pierwsze, to by go relegowali, a tego się bał i grzeczny był nad wyraz, a po drugie nawet jakby chciał wyściubiać, to jedyny obcy język jakim władał była gwara z Pragi, którą to swego czasu nas profesor częstował rzucając ?yntelygencją? do stokrotki. Jak się komu wydaje, to ja nie mogę odpowiadać, ale mnie się wydaje, że tylko studenci archeologii i politologii mogą być zainteresowani tourne peerelowskiego profesora, szlakiem uczelni polskich. Ci pierwsi będą mogli porównać zarys czaszki ostatniego żyjącego peerelowskiego profesora z rysunkami pozostawionymi w jaskiniach. Ci drudzy mogą zobaczyć ostatniego żyjącego profesora prawa, co ma Marksa i Engelsa w jednym paluszku. Takie tourne musi się zakończyć sukcesem, bo to technika znana ludzkości od lat i wzbudzająca powszechne zainteresowanie. Drzewiej bywało tak, że się pakowało do cyrkowego wozu karzełka, człowieka co miał jedno oko na środku czoła, babę z brodą, siłacza co giął podkowy, albo kozę z głową osła. Do wozu cyrkowego przyczepione dzwoneczki oznajmiały gawiedzi, że będą igrce w mieście.

Reklama

Rzucanie nożami do żywej tarczy, połykanie ognia, taniec na linie, spacer z niedźwiedziem. Dziś już podobnych atrakcji urządzać nie można, gdyż atrakcje godzą w prawa człowieka i przepisy BHP. Ale wziąć peerelowskiego profesora i obwieźć po Polsce ku radości studentów, nikt nikomu zabronić nie może. Pomysł uważam za oryginalny, a i profesor nie podrabiany, oryginalnie peerelowski, pełen autentyk, zatem sukces jako taki zaistnieć może. Nie wiem tylko jakież sztuki pokaże obwoźny profesor. Przemówi zamorskim językiem? Pokaże jak się wrzuca wsteczny? Klika tricków dyplomatycznym z cyklu jak klepać po ramieniu, pokazywać Francuzowi na dwóch palcach dwa krzesła, co w kraju Francuza jest powszechnie znanym obscenicznym gestem? Jakie sztuki pokaże profesor? Jeśli to ma być intelektualne tourne, to wybadałoby poczytać fragmenty pracy doktorskiej, niech się młodzież obliże smakiem, jak się kiedyś ?lajtowo? doktorem zostawało. Zresztą to wcale nie jest tak, że ten pomysł jest zły. Pomysł jest bardzo dobry, tylko skierowany do niewłaściwego odbiorcy. Bo tak między nami jakie wrażenie może zrobić profesor na uczelni? Drzewo do lasu?

Skoro już wozić profesora po ziemi ojczystej, to tam gdzie profesora jeszcze nie widzieli, gdzie profesor może zrobić wrażenie i gdzie się na profesorze trudno będzie poznać. Klubokawiarnia w Mataczynie, odkąd istnieje profesora nie widziała. Targ koński w Pogwizdowie nie miał okazji profesora zobaczyć. Remiza w Krzyżowej ostatni raz profesora widziała jeszcze za Niemca zaborcy. Jest tyle pięknych i ciekawych miejsc w Polsce, gdzie profesor zebrałby gromkie brawa, a fałszywi doradcy znów najgorsze z możliwych rozwiązań wybrali. Nie częstuje się Włocha makaronem i studentów profesorem, jakaż to atrakcja dla partyzanta sos grzybowy. Nazwy tourne bym nie ruszał, niech się nazywa ?intelektualne?. Dodałbym tylko slogan: ?jaki profesor takie tourne?.

Reklama
Poprzedni artykułz Nowym Rokiem z dawna krokiem
Następny artykułWojna i co z tego? Też mi nowina.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

593 KOMENTARZE

  1. Użytkownik jest numer jeden, troll będzie tępiony
    Niestety powszechnie wiadomo, że z charakteru jestem mało cierpliwy, ale i tak za cud sobie poczytuje tolerowanie trolla przez czas co się tak niezmiernie dłużył. Od dziś nie troll będzie terroryzował użytkowników, ale ja trolla. Zasady są proste, a żeby szoku nie było od terapii bardzo humanitarne:

    1) W pierwszym tygodniu tylko trzy razy dziennie usuwam spam po trollu, mam lepsze zajęcia. Po trzecim spamie troll dostaje bana na cały dzień.
    2) W drugim tygodniu po drugim spamie ban, a dla wzmocnienia kary za nieprawidłowe odruchy ban na dwa dni.
    3) W trzecim tygodniu za jeden spam, ban na trzy dni.
    4) Jeśli się terapia nie powiedzie, w czwartym tygodniu troll z nogami do przodu wyjeżdża z portalu i dostaje bana na amen.

    Koniec śmiecenia na portalu, nie mówię o ostrej dyskusji, bo sam siebie musiałbym zabanować, ale ze śmieceniem koniec, ja po trollach nie zamierzam sprzątać. Niech sobie troll robi na swoją wycieraczkę, pyskować może do woli, ale dla spamu nie ma już żadnego progu tolerancji, są kolejne dawki, aż do skutku, albo zgonu trolla. Mam nadzieję, że to dla trolla jest jasne, starałem się to tak wyłożyć, żeby i głupi zrozumiał. Nie wiem tylko czy się sam w tych dawkach nie pogubię, ale przypadek i tak wydaje się być beznadziejnym, zatem co go nie zabije, to pozwoli mu wegetować.

  2. Użytkownik jest numer jeden, troll będzie tępiony
    Niestety powszechnie wiadomo, że z charakteru jestem mało cierpliwy, ale i tak za cud sobie poczytuje tolerowanie trolla przez czas co się tak niezmiernie dłużył. Od dziś nie troll będzie terroryzował użytkowników, ale ja trolla. Zasady są proste, a żeby szoku nie było od terapii bardzo humanitarne:

    1) W pierwszym tygodniu tylko trzy razy dziennie usuwam spam po trollu, mam lepsze zajęcia. Po trzecim spamie troll dostaje bana na cały dzień.
    2) W drugim tygodniu po drugim spamie ban, a dla wzmocnienia kary za nieprawidłowe odruchy ban na dwa dni.
    3) W trzecim tygodniu za jeden spam, ban na trzy dni.
    4) Jeśli się terapia nie powiedzie, w czwartym tygodniu troll z nogami do przodu wyjeżdża z portalu i dostaje bana na amen.

    Koniec śmiecenia na portalu, nie mówię o ostrej dyskusji, bo sam siebie musiałbym zabanować, ale ze śmieceniem koniec, ja po trollach nie zamierzam sprzątać. Niech sobie troll robi na swoją wycieraczkę, pyskować może do woli, ale dla spamu nie ma już żadnego progu tolerancji, są kolejne dawki, aż do skutku, albo zgonu trolla. Mam nadzieję, że to dla trolla jest jasne, starałem się to tak wyłożyć, żeby i głupi zrozumiał. Nie wiem tylko czy się sam w tych dawkach nie pogubię, ale przypadek i tak wydaje się być beznadziejnym, zatem co go nie zabije, to pozwoli mu wegetować.

  3. Użytkownik jest numer jeden, troll będzie tępiony
    Niestety powszechnie wiadomo, że z charakteru jestem mało cierpliwy, ale i tak za cud sobie poczytuje tolerowanie trolla przez czas co się tak niezmiernie dłużył. Od dziś nie troll będzie terroryzował użytkowników, ale ja trolla. Zasady są proste, a żeby szoku nie było od terapii bardzo humanitarne:

    1) W pierwszym tygodniu tylko trzy razy dziennie usuwam spam po trollu, mam lepsze zajęcia. Po trzecim spamie troll dostaje bana na cały dzień.
    2) W drugim tygodniu po drugim spamie ban, a dla wzmocnienia kary za nieprawidłowe odruchy ban na dwa dni.
    3) W trzecim tygodniu za jeden spam, ban na trzy dni.
    4) Jeśli się terapia nie powiedzie, w czwartym tygodniu troll z nogami do przodu wyjeżdża z portalu i dostaje bana na amen.

    Koniec śmiecenia na portalu, nie mówię o ostrej dyskusji, bo sam siebie musiałbym zabanować, ale ze śmieceniem koniec, ja po trollach nie zamierzam sprzątać. Niech sobie troll robi na swoją wycieraczkę, pyskować może do woli, ale dla spamu nie ma już żadnego progu tolerancji, są kolejne dawki, aż do skutku, albo zgonu trolla. Mam nadzieję, że to dla trolla jest jasne, starałem się to tak wyłożyć, żeby i głupi zrozumiał. Nie wiem tylko czy się sam w tych dawkach nie pogubię, ale przypadek i tak wydaje się być beznadziejnym, zatem co go nie zabije, to pozwoli mu wegetować.

  4. Użytkownik jest numer jeden, troll będzie tępiony
    Niestety powszechnie wiadomo, że z charakteru jestem mało cierpliwy, ale i tak za cud sobie poczytuje tolerowanie trolla przez czas co się tak niezmiernie dłużył. Od dziś nie troll będzie terroryzował użytkowników, ale ja trolla. Zasady są proste, a żeby szoku nie było od terapii bardzo humanitarne:

    1) W pierwszym tygodniu tylko trzy razy dziennie usuwam spam po trollu, mam lepsze zajęcia. Po trzecim spamie troll dostaje bana na cały dzień.
    2) W drugim tygodniu po drugim spamie ban, a dla wzmocnienia kary za nieprawidłowe odruchy ban na dwa dni.
    3) W trzecim tygodniu za jeden spam, ban na trzy dni.
    4) Jeśli się terapia nie powiedzie, w czwartym tygodniu troll z nogami do przodu wyjeżdża z portalu i dostaje bana na amen.

    Koniec śmiecenia na portalu, nie mówię o ostrej dyskusji, bo sam siebie musiałbym zabanować, ale ze śmieceniem koniec, ja po trollach nie zamierzam sprzątać. Niech sobie troll robi na swoją wycieraczkę, pyskować może do woli, ale dla spamu nie ma już żadnego progu tolerancji, są kolejne dawki, aż do skutku, albo zgonu trolla. Mam nadzieję, że to dla trolla jest jasne, starałem się to tak wyłożyć, żeby i głupi zrozumiał. Nie wiem tylko czy się sam w tych dawkach nie pogubię, ale przypadek i tak wydaje się być beznadziejnym, zatem co go nie zabije, to pozwoli mu wegetować.

  5. Użytkownik jest numer jeden, troll będzie tępiony
    Niestety powszechnie wiadomo, że z charakteru jestem mało cierpliwy, ale i tak za cud sobie poczytuje tolerowanie trolla przez czas co się tak niezmiernie dłużył. Od dziś nie troll będzie terroryzował użytkowników, ale ja trolla. Zasady są proste, a żeby szoku nie było od terapii bardzo humanitarne:

    1) W pierwszym tygodniu tylko trzy razy dziennie usuwam spam po trollu, mam lepsze zajęcia. Po trzecim spamie troll dostaje bana na cały dzień.
    2) W drugim tygodniu po drugim spamie ban, a dla wzmocnienia kary za nieprawidłowe odruchy ban na dwa dni.
    3) W trzecim tygodniu za jeden spam, ban na trzy dni.
    4) Jeśli się terapia nie powiedzie, w czwartym tygodniu troll z nogami do przodu wyjeżdża z portalu i dostaje bana na amen.

    Koniec śmiecenia na portalu, nie mówię o ostrej dyskusji, bo sam siebie musiałbym zabanować, ale ze śmieceniem koniec, ja po trollach nie zamierzam sprzątać. Niech sobie troll robi na swoją wycieraczkę, pyskować może do woli, ale dla spamu nie ma już żadnego progu tolerancji, są kolejne dawki, aż do skutku, albo zgonu trolla. Mam nadzieję, że to dla trolla jest jasne, starałem się to tak wyłożyć, żeby i głupi zrozumiał. Nie wiem tylko czy się sam w tych dawkach nie pogubię, ale przypadek i tak wydaje się być beznadziejnym, zatem co go nie zabije, to pozwoli mu wegetować.

  6. Użytkownik jest numer jeden, troll będzie tępiony
    Niestety powszechnie wiadomo, że z charakteru jestem mało cierpliwy, ale i tak za cud sobie poczytuje tolerowanie trolla przez czas co się tak niezmiernie dłużył. Od dziś nie troll będzie terroryzował użytkowników, ale ja trolla. Zasady są proste, a żeby szoku nie było od terapii bardzo humanitarne:

    1) W pierwszym tygodniu tylko trzy razy dziennie usuwam spam po trollu, mam lepsze zajęcia. Po trzecim spamie troll dostaje bana na cały dzień.
    2) W drugim tygodniu po drugim spamie ban, a dla wzmocnienia kary za nieprawidłowe odruchy ban na dwa dni.
    3) W trzecim tygodniu za jeden spam, ban na trzy dni.
    4) Jeśli się terapia nie powiedzie, w czwartym tygodniu troll z nogami do przodu wyjeżdża z portalu i dostaje bana na amen.

    Koniec śmiecenia na portalu, nie mówię o ostrej dyskusji, bo sam siebie musiałbym zabanować, ale ze śmieceniem koniec, ja po trollach nie zamierzam sprzątać. Niech sobie troll robi na swoją wycieraczkę, pyskować może do woli, ale dla spamu nie ma już żadnego progu tolerancji, są kolejne dawki, aż do skutku, albo zgonu trolla. Mam nadzieję, że to dla trolla jest jasne, starałem się to tak wyłożyć, żeby i głupi zrozumiał. Nie wiem tylko czy się sam w tych dawkach nie pogubię, ale przypadek i tak wydaje się być beznadziejnym, zatem co go nie zabije, to pozwoli mu wegetować.

  7. Użytkownik jest numer jeden, troll będzie tępiony
    Niestety powszechnie wiadomo, że z charakteru jestem mało cierpliwy, ale i tak za cud sobie poczytuje tolerowanie trolla przez czas co się tak niezmiernie dłużył. Od dziś nie troll będzie terroryzował użytkowników, ale ja trolla. Zasady są proste, a żeby szoku nie było od terapii bardzo humanitarne:

    1) W pierwszym tygodniu tylko trzy razy dziennie usuwam spam po trollu, mam lepsze zajęcia. Po trzecim spamie troll dostaje bana na cały dzień.
    2) W drugim tygodniu po drugim spamie ban, a dla wzmocnienia kary za nieprawidłowe odruchy ban na dwa dni.
    3) W trzecim tygodniu za jeden spam, ban na trzy dni.
    4) Jeśli się terapia nie powiedzie, w czwartym tygodniu troll z nogami do przodu wyjeżdża z portalu i dostaje bana na amen.

    Koniec śmiecenia na portalu, nie mówię o ostrej dyskusji, bo sam siebie musiałbym zabanować, ale ze śmieceniem koniec, ja po trollach nie zamierzam sprzątać. Niech sobie troll robi na swoją wycieraczkę, pyskować może do woli, ale dla spamu nie ma już żadnego progu tolerancji, są kolejne dawki, aż do skutku, albo zgonu trolla. Mam nadzieję, że to dla trolla jest jasne, starałem się to tak wyłożyć, żeby i głupi zrozumiał. Nie wiem tylko czy się sam w tych dawkach nie pogubię, ale przypadek i tak wydaje się być beznadziejnym, zatem co go nie zabije, to pozwoli mu wegetować.

  8. Użytkownik jest numer jeden, troll będzie tępiony
    Niestety powszechnie wiadomo, że z charakteru jestem mało cierpliwy, ale i tak za cud sobie poczytuje tolerowanie trolla przez czas co się tak niezmiernie dłużył. Od dziś nie troll będzie terroryzował użytkowników, ale ja trolla. Zasady są proste, a żeby szoku nie było od terapii bardzo humanitarne:

    1) W pierwszym tygodniu tylko trzy razy dziennie usuwam spam po trollu, mam lepsze zajęcia. Po trzecim spamie troll dostaje bana na cały dzień.
    2) W drugim tygodniu po drugim spamie ban, a dla wzmocnienia kary za nieprawidłowe odruchy ban na dwa dni.
    3) W trzecim tygodniu za jeden spam, ban na trzy dni.
    4) Jeśli się terapia nie powiedzie, w czwartym tygodniu troll z nogami do przodu wyjeżdża z portalu i dostaje bana na amen.

    Koniec śmiecenia na portalu, nie mówię o ostrej dyskusji, bo sam siebie musiałbym zabanować, ale ze śmieceniem koniec, ja po trollach nie zamierzam sprzątać. Niech sobie troll robi na swoją wycieraczkę, pyskować może do woli, ale dla spamu nie ma już żadnego progu tolerancji, są kolejne dawki, aż do skutku, albo zgonu trolla. Mam nadzieję, że to dla trolla jest jasne, starałem się to tak wyłożyć, żeby i głupi zrozumiał. Nie wiem tylko czy się sam w tych dawkach nie pogubię, ale przypadek i tak wydaje się być beznadziejnym, zatem co go nie zabije, to pozwoli mu wegetować.

  9. Użytkownik jest numer jeden, troll będzie tępiony
    Niestety powszechnie wiadomo, że z charakteru jestem mało cierpliwy, ale i tak za cud sobie poczytuje tolerowanie trolla przez czas co się tak niezmiernie dłużył. Od dziś nie troll będzie terroryzował użytkowników, ale ja trolla. Zasady są proste, a żeby szoku nie było od terapii bardzo humanitarne:

    1) W pierwszym tygodniu tylko trzy razy dziennie usuwam spam po trollu, mam lepsze zajęcia. Po trzecim spamie troll dostaje bana na cały dzień.
    2) W drugim tygodniu po drugim spamie ban, a dla wzmocnienia kary za nieprawidłowe odruchy ban na dwa dni.
    3) W trzecim tygodniu za jeden spam, ban na trzy dni.
    4) Jeśli się terapia nie powiedzie, w czwartym tygodniu troll z nogami do przodu wyjeżdża z portalu i dostaje bana na amen.

    Koniec śmiecenia na portalu, nie mówię o ostrej dyskusji, bo sam siebie musiałbym zabanować, ale ze śmieceniem koniec, ja po trollach nie zamierzam sprzątać. Niech sobie troll robi na swoją wycieraczkę, pyskować może do woli, ale dla spamu nie ma już żadnego progu tolerancji, są kolejne dawki, aż do skutku, albo zgonu trolla. Mam nadzieję, że to dla trolla jest jasne, starałem się to tak wyłożyć, żeby i głupi zrozumiał. Nie wiem tylko czy się sam w tych dawkach nie pogubię, ale przypadek i tak wydaje się być beznadziejnym, zatem co go nie zabije, to pozwoli mu wegetować.

  10. Użytkownik jest numer jeden, troll będzie tępiony
    Niestety powszechnie wiadomo, że z charakteru jestem mało cierpliwy, ale i tak za cud sobie poczytuje tolerowanie trolla przez czas co się tak niezmiernie dłużył. Od dziś nie troll będzie terroryzował użytkowników, ale ja trolla. Zasady są proste, a żeby szoku nie było od terapii bardzo humanitarne:

    1) W pierwszym tygodniu tylko trzy razy dziennie usuwam spam po trollu, mam lepsze zajęcia. Po trzecim spamie troll dostaje bana na cały dzień.
    2) W drugim tygodniu po drugim spamie ban, a dla wzmocnienia kary za nieprawidłowe odruchy ban na dwa dni.
    3) W trzecim tygodniu za jeden spam, ban na trzy dni.
    4) Jeśli się terapia nie powiedzie, w czwartym tygodniu troll z nogami do przodu wyjeżdża z portalu i dostaje bana na amen.

    Koniec śmiecenia na portalu, nie mówię o ostrej dyskusji, bo sam siebie musiałbym zabanować, ale ze śmieceniem koniec, ja po trollach nie zamierzam sprzątać. Niech sobie troll robi na swoją wycieraczkę, pyskować może do woli, ale dla spamu nie ma już żadnego progu tolerancji, są kolejne dawki, aż do skutku, albo zgonu trolla. Mam nadzieję, że to dla trolla jest jasne, starałem się to tak wyłożyć, żeby i głupi zrozumiał. Nie wiem tylko czy się sam w tych dawkach nie pogubię, ale przypadek i tak wydaje się być beznadziejnym, zatem co go nie zabije, to pozwoli mu wegetować.

  11. a propos peerelowskich profesorów Matko Kurko…
    wczoraj buszując po internecie trafiłem przypadkiem na zgrabny tekścik podpisany inicjałami MK. Styl wydał mi się skądś znajomy, ale pewności nie mam, bo znalazłem go na portalu tvn24, miejscu chyba nietypowym. Tym bardziej ciekawość mnie teraz zżera.

    Czy to Ty tak pastwiłeś się nad czcigodnym profesorem Klepackim?

    Tutaj Twój (?) wpis. Podaję go w linku i w całości.

    http://www.tvn24.pl/1,251,8,33375779,90839140,4032440,0,forum.html

    P.S.

    W linku są dwa teksty osoby podpisującej się MK. Ten drugi (w odpowiedzi mądrej telewidzce) nawet chyba jeszcze lepszy…

    W WYBORACH NIE WYSTARTUJE!
    15.08.2007 19:10
    ~MK

    W wyborach nie wystartuje

    Jestem w Polsce, a nie startuję w żadnych wyborach. Mówią mi, że chyba świruję, skoro nie startuję. Wyścig o bycie na szczycie stał się tu najlepszym interesem i patriotycznym obowiązkiem. Pasją wielu moich znajomych nie jest jakaś głupia harówka, dobra dla Amerykanów i Kanadyjczykow. Polacy wybierają, jak zawsze, ciekawszą drogę na szczyt. Ta iście romantyczna cecha kazała nam wejść na Mount Everest zimą, jakby 50 stopni mrozu latem było za mało. Prochu nie wymyśliliśmy, ale za to jaki zawsze robiliśmy z niego użytek! Mówię oczywiście o strzelaniu na wiwat, niech mnie nikt nie posądzi o uleganie modzie na krytykę upadłych powstań narodowych.
    Zresztą powstania, jak sama nazwa wskazuje, są po to, by upadać: co powstało, musi upaść lub opaść. Gdy zatem opadnie wyborczy kurz i znikną z polskich ulic billboardy, a z nich gębusie i mordy – nie będzie pustki. Twarze ludzi “z charakterem” lub “z zasadami” znów zastąpią pupy panienek reklamujących majtki. Nic się nie zmieni, bo nie ustanie polskie drapanie się na szczyty, dobijanie się (wzajemne), ściąganie za nogawki, podgryzanie, opluwanie, poniżanie, kupowanie i sprzedawanie (kolegów), gardłowanie, klaskanie i mlaskanie… Walka o życie na szczycie nie zakończy się z wyborem na prezydenta człowieka z zasadami lub z charakterem (jak widać, jedno drugie wyklucza). Walka z ulic przeniesie się na sale sądowe, bo nieustanna walka, jak uczy historia, jest naszym świętym obowiązkiem.
    Jesienią moi rodacy zajmą się więc rozliczaniem przeszłości. Sędziowskie stoły i domowe telewizory wypełnią znowu teczki i akta. Nadchodzący sezon w telewizji – na miejsce poniedziałkowego Teatru TV – oferuje swym widzom rozliczanie jaczejki Jaruzelskiego za stan wojenny, a może i Grudzień ’70. Zapewne nikt się nie zająknie na temat jaczejki Moczara i Gomułki. Tradycją programów wyborczych i programów telewizyjnych stało się nie za dobre pamiętanie o “incydencie” Marca ’68. Politycy i media mówią o wypędzeniu Łemków i Ukraińców w akcji “Wisła”, od roku na tapecie znajduje się sprawa wypędzenia czy – jak kto woli – przesiedlenia Niemców, niechętnie, ale zaczyna się mówić o “nieustannych przesunięciach” tysięcy Polaków na emigrację w czasie stanu wojennego. Głuche milczenie spowija wciąż żywą i bolesną ranę zadaną Polsce, jej kulturze, nauce, a przede wszystkim dumie: “przesunięcie” za granicę tysięcy polskich Żydów w latach 1968-1969. Dlaczego?
    Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem “wybiórczej amnezji”. To taka pamięć z dziurami niczym szwajcarski ser. Nie chce ona przypominać o czynach haniebnych, o dość powszechnej obojętności towarzyszącej usuwaniu z polskiego życia tysięcy Polaków żydowskiego pochodzenia. Społeczeństwo polskie w Marcu ’68 ogłuchło od wrzasku propagandy. Ta głuchota nie pozwoliła mu dosłyszeć strzałów na Wybrzeżu w Grudniu ’70 ani odgłosów policyjnych pałek na ścieżkach zdrowia w Czerwcu ’76. Wzrok i słuch wrócił dopiero w Sierpniu ’80. Nie trzeba być laryngologiem ani okulistą, by postawić diagnozę przyczyn tak zbiorowej głuchoty i ślepoty. Nic innego jak amnezja. Wybiórcza. To nawet gorsze niż antysemityzm i wszelka ksenofobia.
    Marcowym dramatom dał ostatnio przejmujące świadectwo Henryk Dasko (Gazeta Wyborcza z 10 września br.). Pokazał dwie strony medalu: ludzi szlachetnych, pomagających prześladowanym Żydom za cenę ryzykowania nie tylko własnych karier – oraz skundlonych karierowiczów, prześladujących Żydów w celu zrobienia kariery. Henrykowi Dasce pomagali bezinteresownie m.in. Irena i Karol Małcużyńscy, dyrektor Łazienek Marek Kwiatkowski, ekipa Andrzeja Wajdy. Niszczył go nikomu wtedy nieznany doktorek, który chcąc się zasłużyć doprowadził do wyrzucenia ze studiów studenta SGPiS na podstawie najbardziej bezsensownego zarzutu. Zresztą zarzut był tu nieistotny. Dr Zbigniew Klepacki nie wyrzucał ze studiów wroga ludu. Dr Klepacki wyrzucał ze studiów Żyda. I robił to rozmyślnie, z nadzieją wyjechania w górę na spałowanych plecach wysłanego “do Syjonu syjonisty”…
    Zachowanie Klepackiego, niczym się nieróżniące od wojennego szmalcownictwa, zostało dostrzeżone i nagrodzone. Dasko musiał Polskę opuścić. Klepacki zrobił w niej karierę. Został profesorem zwyczajnym, wybitnym specjalistą prawa międzynarodowego, przedstawicielem Polski w agendach ONZ i zajął kierownicze stanowiska w PAN-ie. Dziś jest prawdopodobnie emerytem i prowadzi prywatną uczelnię, nauczającą biznesu i przedsiębiorczości. “Ale początkiem drogi prof. Klepackiego był przełomowy dla jego biografii rok 1968, kiedy już jako nowo mianowany, marcowy ´szturmdocentª wyszedł ostro z bloków startowych, budując swoją karierę na fałszywych oskarżeniach i cudzej krzywdzie” – jak napisał Dasko. Jest to indywidualne świadectwo krzywdy nigdy nienaprawionej. A w szerszym aspekcie – nigdy dokładnie niezanalizowanej i nieudokumentowanej.
    Henryk Dasko pokazał wierzchołek góry lodowej. Po roku pobytu w Polsce i pracy na uczelni mogłem się przekonać, że marcowa “inwazja pluskiew” (termin prof. Leszka Kołakowskiego z eseju Tezy o nadziei i beznadziejności) pozostawiła trwałe ślady ukąszeń, jak najbardziej heglowskich, umysły zniewolone kłamstwem i strachem. A także spadek w postaci funkcjonującego wciąż w najlepsze systemu, opartego na donosicielstwie oraz tępieniu niezależnego myślenia. Wiele starych “pluskiew” nadal wygrzewa profesorskie i senatorskie fotele. Nawet jak odejdą, skażenie w umysłach zostanie.
    Może z tego powodu nie spełnię w Polsce patriotycznego obowiązku i nie wystartuję tu nigdy w żadnych wyborach. A przecież mógłbym pójść w ślady Stana Tymińskiego – przyjechałem z Kanady i odróżniam komputer od konia. Wolę jednak świeże powietrze kanadyjskich prerii od zaduchu pluskiew, bijącego z polskich salonów. Za dużo różnych Klepackich sprawuje nadal w tym kraju rządy, nie tylko dusz. Może dlatego tak w nim duszno?

    • Wątpić jest rzeczą ludzką,
      nie wiem tylko skąd wątpliwości w przypadku tego “dzieła” i dlaczego mnie w udziale przypadło się z tego tłumaczyć. Od lat się loguję i podpisuję tak samo, czegoś takiego nie byłbym w stanie z siebie wycisnąć, to trzeba mieć talent.

      • Matko Kurko,
        tylko ten kto wątpi, zbliża się do prawdy.

        Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi wątpliwości wcale nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że stają się jeszcze bardziej zgadkowe. Pierwszy raz miałem przyjemność czytać Twoje wpisy pod nickiem ketman na salonie24, potem pisałeś tam jako kontrowersje, tak więc nie jest prawdą, że zawsze podpisywałeś się tak samo.

        A wpis, który zacytowałem powyżej, interesuje mnie głównie ze względu na postać zasłużonego profesora Klepackiego.

        pozdrawiam

          • @ starszy 1961
            A to ciekawe? Marek Kusiba? To by tłumaczyło wątki kanadyjsko-amerykańskie.

            Hmmm… Ale pisze ów Kusiba językiem Matki Kurki. Na moje ucho przynajmniej. Choć nie powiem – czasem i ucho bywa zawodne. Wystarczy przypomnieć słynną zagadkę Sandauera z “Bez taryfy ulgowej”.

            pozdrawiam

        • Wybacz, ale nie męcz
          Z ketman zgoda, ale to była zupełnie inna historia i wszyscy wiedzą, że to ja, bo sam o tym informowałem. Natomiast nie mam ochoty tłumaczyć się z każdego tekstu podpisanego w internecie MK z ogonkiem. Naprawdę nie mam najmniejszej ochoty tłumaczyć się z cudzych tekstów. Jeśli to jest dla Ciebie problem, to pozostaje twoim problemem. Za minutę mogę się podpisać ~guelle i wysmarować Ci taki tekst, że przez tydzień będziesz się tłumaczył. Nie mam nic wspólnego z tą twórczością i proszę mnie więcej nie męczyć podobnymi pytaniami, bo ani to miłe, ani przyjemne. A tak nawiasem mówiąc pewnie to straszny wstyd, ale nazwisko tego profesora nic, ale to kompletnie nic mi nie mówi.

          • Matko Kurko,
            ależ nie dopuściłeś się niczego, co by mnie uraziło, tak więc nie może być mowy o wybaczaniu. Nie było też moim zamiarem męczyć Cię. Cenię Twój sposób widzenia świata i dlatego pozwoliłem sobie zadać pytanie, które – jak widzę to teraz – mogło Ci zepsuć nastrój. W takim razie dopuściłem się niezręczności i to ja powinienem prosić o wybaczenie. Cieszę się jednak, że dostałem jasną odpowiedź, która mnie całkowicie satysfakcjonuje. O nic innego mi nie chodziło.

            pozdrawiam

            P.S.

            Nazwisko profesora Klepackiego pewnie prawie nikomu nic nie mówi. Jeżeli ktoś ma powód do wstydu, to chyba tylko on.

          • A to ja przepraszam
            Przewrażliwiony i drażliwy jestem ostatnio tak, że samemu ze sobą mi trudno. Są takie teksty, których się wstydzę, ale nie mam oporów, żeby się do nich przyznać. W internecie jest wiele tekstów, które mniej lub bardziej udanie parodiują moją skromną osobę. Szczerze mówiąc ten tekst był akurat jednym z lepszych, przynajmniej się ktoś przyłożył i nawet pisze nieźle. Ale w kilku miejscach szyje tak grubymi nićmi, że raczej można się pozbyć złudzeń.

          • no to w takim razie sprawa sie wyjaśniła,
            a byłem prawie przekonany, że tamten tekst wyszedł spod Twojego pióra. Do tego jeszcze te inicjały. Co mi przeszkadzało, to wtrącenia, ż których wynika, że autor mieszka na stałe za ocenem. Stąd pewnie wziął się impuls, żeby to wyjaśnić i zwrócić się bezpośrednio do Ciebie.

            Ten Marek Kusiba, teraz już wiem, jak się nazywa, pisze bardzo dobrze i ma podobną optykę do Twojej. Przeczytaj, jeśli złość Ci już przeszła, także ten drugi jego tekst “do mądrej telewidzki”. Jest na podanym przeze mnie linku. Niektóre fragmenty są moim zdaniem znakomite.

            Np. początek:

            “Postronny obserwator z jakiegos zarosnietego lipami, zapadlego kata,
            przybywajac do Petersburga, w chwilach skupienia doznawal skomplikowanego
            uczucia podniecenia umyslu i upadku ducha” – oto pierwsze zdanie Drogi przez
            meke Aleksieja Tolstoja.

            Nastepne opisy Petersburga Anno Domini 1914 niepokojaco cos mi przypominaja.
            Przybylem z zarosnietego klonami, zapadlego kata swiata do Warszawy i od
            wielu dni doznaje podobnych a skomplikowanych uczuc. Wlócze sie po
            zamglonych ulicach, wpatruje sie w wezbrany i chmurny przestwór Wisly,
            zagladam w twarze przechodniów, zatroskane i blade i mysle, ze z Warszawa
            cos jest nie w porzadku.

            Marzy o swiatowej slawie i wladzy, ale na oblodzonych chodnikach jak przed
            wiekami lamia konczyny przechodnie. Ofiara nieodsniezonego trotuaru padl
            nawet premier Jaroslaw Kaczynski, udajacy sie na msze swieta. Paraduje teraz
            z gipsem na rece i boczy sie na prezydentke stolicy. Jak u Tolstoja, slabe
            kobiety obejmuja wladze, w goracych lózkach rozstrzygaja sie losy narodu,
            przychodza silne chlopaki z rekami czarnymi od ziemi, smialo siegaja po
            coraz nowe zaszczyty, dzielac wladze, loza i iscie bizantyjski przepych.

            Tymczasem przed przystankiem przy placu de Gaulle’a, ze sztuczna palma
            posrodku, siedzi na zimnym chodniku zebrak. Kierowca autobusu zatrzymuje
            sie: ” – wskazuje na zebraka i sam wrzuca mu do czapki pieciozlotówke. –
            Znam go od malego – wyjasnia – zrobili mu operacje na glowe, ale cos mu tam
            poprzestawiali”.

            Glowa kraju tez teraz przechodzi operacje, przestawiaja w niej ile moga, ale
            postepuje jedynie separacja spoleczenstwa od wladzy. Polacy, przyzwyczajeni
            od wieków do wyroków i kaprysów wladzy, biora inicjatywe w swoje rece, a jak
            nie moga przeskoczyc barier bezrobocia i biurokracji, biora w swe rece
            walizki i wyjezdzaja.”

            pozdrawiam

  12. a propos peerelowskich profesorów Matko Kurko…
    wczoraj buszując po internecie trafiłem przypadkiem na zgrabny tekścik podpisany inicjałami MK. Styl wydał mi się skądś znajomy, ale pewności nie mam, bo znalazłem go na portalu tvn24, miejscu chyba nietypowym. Tym bardziej ciekawość mnie teraz zżera.

    Czy to Ty tak pastwiłeś się nad czcigodnym profesorem Klepackim?

    Tutaj Twój (?) wpis. Podaję go w linku i w całości.

    http://www.tvn24.pl/1,251,8,33375779,90839140,4032440,0,forum.html

    P.S.

    W linku są dwa teksty osoby podpisującej się MK. Ten drugi (w odpowiedzi mądrej telewidzce) nawet chyba jeszcze lepszy…

    W WYBORACH NIE WYSTARTUJE!
    15.08.2007 19:10
    ~MK

    W wyborach nie wystartuje

    Jestem w Polsce, a nie startuję w żadnych wyborach. Mówią mi, że chyba świruję, skoro nie startuję. Wyścig o bycie na szczycie stał się tu najlepszym interesem i patriotycznym obowiązkiem. Pasją wielu moich znajomych nie jest jakaś głupia harówka, dobra dla Amerykanów i Kanadyjczykow. Polacy wybierają, jak zawsze, ciekawszą drogę na szczyt. Ta iście romantyczna cecha kazała nam wejść na Mount Everest zimą, jakby 50 stopni mrozu latem było za mało. Prochu nie wymyśliliśmy, ale za to jaki zawsze robiliśmy z niego użytek! Mówię oczywiście o strzelaniu na wiwat, niech mnie nikt nie posądzi o uleganie modzie na krytykę upadłych powstań narodowych.
    Zresztą powstania, jak sama nazwa wskazuje, są po to, by upadać: co powstało, musi upaść lub opaść. Gdy zatem opadnie wyborczy kurz i znikną z polskich ulic billboardy, a z nich gębusie i mordy – nie będzie pustki. Twarze ludzi “z charakterem” lub “z zasadami” znów zastąpią pupy panienek reklamujących majtki. Nic się nie zmieni, bo nie ustanie polskie drapanie się na szczyty, dobijanie się (wzajemne), ściąganie za nogawki, podgryzanie, opluwanie, poniżanie, kupowanie i sprzedawanie (kolegów), gardłowanie, klaskanie i mlaskanie… Walka o życie na szczycie nie zakończy się z wyborem na prezydenta człowieka z zasadami lub z charakterem (jak widać, jedno drugie wyklucza). Walka z ulic przeniesie się na sale sądowe, bo nieustanna walka, jak uczy historia, jest naszym świętym obowiązkiem.
    Jesienią moi rodacy zajmą się więc rozliczaniem przeszłości. Sędziowskie stoły i domowe telewizory wypełnią znowu teczki i akta. Nadchodzący sezon w telewizji – na miejsce poniedziałkowego Teatru TV – oferuje swym widzom rozliczanie jaczejki Jaruzelskiego za stan wojenny, a może i Grudzień ’70. Zapewne nikt się nie zająknie na temat jaczejki Moczara i Gomułki. Tradycją programów wyborczych i programów telewizyjnych stało się nie za dobre pamiętanie o “incydencie” Marca ’68. Politycy i media mówią o wypędzeniu Łemków i Ukraińców w akcji “Wisła”, od roku na tapecie znajduje się sprawa wypędzenia czy – jak kto woli – przesiedlenia Niemców, niechętnie, ale zaczyna się mówić o “nieustannych przesunięciach” tysięcy Polaków na emigrację w czasie stanu wojennego. Głuche milczenie spowija wciąż żywą i bolesną ranę zadaną Polsce, jej kulturze, nauce, a przede wszystkim dumie: “przesunięcie” za granicę tysięcy polskich Żydów w latach 1968-1969. Dlaczego?
    Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem “wybiórczej amnezji”. To taka pamięć z dziurami niczym szwajcarski ser. Nie chce ona przypominać o czynach haniebnych, o dość powszechnej obojętności towarzyszącej usuwaniu z polskiego życia tysięcy Polaków żydowskiego pochodzenia. Społeczeństwo polskie w Marcu ’68 ogłuchło od wrzasku propagandy. Ta głuchota nie pozwoliła mu dosłyszeć strzałów na Wybrzeżu w Grudniu ’70 ani odgłosów policyjnych pałek na ścieżkach zdrowia w Czerwcu ’76. Wzrok i słuch wrócił dopiero w Sierpniu ’80. Nie trzeba być laryngologiem ani okulistą, by postawić diagnozę przyczyn tak zbiorowej głuchoty i ślepoty. Nic innego jak amnezja. Wybiórcza. To nawet gorsze niż antysemityzm i wszelka ksenofobia.
    Marcowym dramatom dał ostatnio przejmujące świadectwo Henryk Dasko (Gazeta Wyborcza z 10 września br.). Pokazał dwie strony medalu: ludzi szlachetnych, pomagających prześladowanym Żydom za cenę ryzykowania nie tylko własnych karier – oraz skundlonych karierowiczów, prześladujących Żydów w celu zrobienia kariery. Henrykowi Dasce pomagali bezinteresownie m.in. Irena i Karol Małcużyńscy, dyrektor Łazienek Marek Kwiatkowski, ekipa Andrzeja Wajdy. Niszczył go nikomu wtedy nieznany doktorek, który chcąc się zasłużyć doprowadził do wyrzucenia ze studiów studenta SGPiS na podstawie najbardziej bezsensownego zarzutu. Zresztą zarzut był tu nieistotny. Dr Zbigniew Klepacki nie wyrzucał ze studiów wroga ludu. Dr Klepacki wyrzucał ze studiów Żyda. I robił to rozmyślnie, z nadzieją wyjechania w górę na spałowanych plecach wysłanego “do Syjonu syjonisty”…
    Zachowanie Klepackiego, niczym się nieróżniące od wojennego szmalcownictwa, zostało dostrzeżone i nagrodzone. Dasko musiał Polskę opuścić. Klepacki zrobił w niej karierę. Został profesorem zwyczajnym, wybitnym specjalistą prawa międzynarodowego, przedstawicielem Polski w agendach ONZ i zajął kierownicze stanowiska w PAN-ie. Dziś jest prawdopodobnie emerytem i prowadzi prywatną uczelnię, nauczającą biznesu i przedsiębiorczości. “Ale początkiem drogi prof. Klepackiego był przełomowy dla jego biografii rok 1968, kiedy już jako nowo mianowany, marcowy ´szturmdocentª wyszedł ostro z bloków startowych, budując swoją karierę na fałszywych oskarżeniach i cudzej krzywdzie” – jak napisał Dasko. Jest to indywidualne świadectwo krzywdy nigdy nienaprawionej. A w szerszym aspekcie – nigdy dokładnie niezanalizowanej i nieudokumentowanej.
    Henryk Dasko pokazał wierzchołek góry lodowej. Po roku pobytu w Polsce i pracy na uczelni mogłem się przekonać, że marcowa “inwazja pluskiew” (termin prof. Leszka Kołakowskiego z eseju Tezy o nadziei i beznadziejności) pozostawiła trwałe ślady ukąszeń, jak najbardziej heglowskich, umysły zniewolone kłamstwem i strachem. A także spadek w postaci funkcjonującego wciąż w najlepsze systemu, opartego na donosicielstwie oraz tępieniu niezależnego myślenia. Wiele starych “pluskiew” nadal wygrzewa profesorskie i senatorskie fotele. Nawet jak odejdą, skażenie w umysłach zostanie.
    Może z tego powodu nie spełnię w Polsce patriotycznego obowiązku i nie wystartuję tu nigdy w żadnych wyborach. A przecież mógłbym pójść w ślady Stana Tymińskiego – przyjechałem z Kanady i odróżniam komputer od konia. Wolę jednak świeże powietrze kanadyjskich prerii od zaduchu pluskiew, bijącego z polskich salonów. Za dużo różnych Klepackich sprawuje nadal w tym kraju rządy, nie tylko dusz. Może dlatego tak w nim duszno?

    • Wątpić jest rzeczą ludzką,
      nie wiem tylko skąd wątpliwości w przypadku tego “dzieła” i dlaczego mnie w udziale przypadło się z tego tłumaczyć. Od lat się loguję i podpisuję tak samo, czegoś takiego nie byłbym w stanie z siebie wycisnąć, to trzeba mieć talent.

      • Matko Kurko,
        tylko ten kto wątpi, zbliża się do prawdy.

        Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi wątpliwości wcale nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że stają się jeszcze bardziej zgadkowe. Pierwszy raz miałem przyjemność czytać Twoje wpisy pod nickiem ketman na salonie24, potem pisałeś tam jako kontrowersje, tak więc nie jest prawdą, że zawsze podpisywałeś się tak samo.

        A wpis, który zacytowałem powyżej, interesuje mnie głównie ze względu na postać zasłużonego profesora Klepackiego.

        pozdrawiam

          • @ starszy 1961
            A to ciekawe? Marek Kusiba? To by tłumaczyło wątki kanadyjsko-amerykańskie.

            Hmmm… Ale pisze ów Kusiba językiem Matki Kurki. Na moje ucho przynajmniej. Choć nie powiem – czasem i ucho bywa zawodne. Wystarczy przypomnieć słynną zagadkę Sandauera z “Bez taryfy ulgowej”.

            pozdrawiam

        • Wybacz, ale nie męcz
          Z ketman zgoda, ale to była zupełnie inna historia i wszyscy wiedzą, że to ja, bo sam o tym informowałem. Natomiast nie mam ochoty tłumaczyć się z każdego tekstu podpisanego w internecie MK z ogonkiem. Naprawdę nie mam najmniejszej ochoty tłumaczyć się z cudzych tekstów. Jeśli to jest dla Ciebie problem, to pozostaje twoim problemem. Za minutę mogę się podpisać ~guelle i wysmarować Ci taki tekst, że przez tydzień będziesz się tłumaczył. Nie mam nic wspólnego z tą twórczością i proszę mnie więcej nie męczyć podobnymi pytaniami, bo ani to miłe, ani przyjemne. A tak nawiasem mówiąc pewnie to straszny wstyd, ale nazwisko tego profesora nic, ale to kompletnie nic mi nie mówi.

          • Matko Kurko,
            ależ nie dopuściłeś się niczego, co by mnie uraziło, tak więc nie może być mowy o wybaczaniu. Nie było też moim zamiarem męczyć Cię. Cenię Twój sposób widzenia świata i dlatego pozwoliłem sobie zadać pytanie, które – jak widzę to teraz – mogło Ci zepsuć nastrój. W takim razie dopuściłem się niezręczności i to ja powinienem prosić o wybaczenie. Cieszę się jednak, że dostałem jasną odpowiedź, która mnie całkowicie satysfakcjonuje. O nic innego mi nie chodziło.

            pozdrawiam

            P.S.

            Nazwisko profesora Klepackiego pewnie prawie nikomu nic nie mówi. Jeżeli ktoś ma powód do wstydu, to chyba tylko on.

          • A to ja przepraszam
            Przewrażliwiony i drażliwy jestem ostatnio tak, że samemu ze sobą mi trudno. Są takie teksty, których się wstydzę, ale nie mam oporów, żeby się do nich przyznać. W internecie jest wiele tekstów, które mniej lub bardziej udanie parodiują moją skromną osobę. Szczerze mówiąc ten tekst był akurat jednym z lepszych, przynajmniej się ktoś przyłożył i nawet pisze nieźle. Ale w kilku miejscach szyje tak grubymi nićmi, że raczej można się pozbyć złudzeń.

          • no to w takim razie sprawa sie wyjaśniła,
            a byłem prawie przekonany, że tamten tekst wyszedł spod Twojego pióra. Do tego jeszcze te inicjały. Co mi przeszkadzało, to wtrącenia, ż których wynika, że autor mieszka na stałe za ocenem. Stąd pewnie wziął się impuls, żeby to wyjaśnić i zwrócić się bezpośrednio do Ciebie.

            Ten Marek Kusiba, teraz już wiem, jak się nazywa, pisze bardzo dobrze i ma podobną optykę do Twojej. Przeczytaj, jeśli złość Ci już przeszła, także ten drugi jego tekst “do mądrej telewidzki”. Jest na podanym przeze mnie linku. Niektóre fragmenty są moim zdaniem znakomite.

            Np. początek:

            “Postronny obserwator z jakiegos zarosnietego lipami, zapadlego kata,
            przybywajac do Petersburga, w chwilach skupienia doznawal skomplikowanego
            uczucia podniecenia umyslu i upadku ducha” – oto pierwsze zdanie Drogi przez
            meke Aleksieja Tolstoja.

            Nastepne opisy Petersburga Anno Domini 1914 niepokojaco cos mi przypominaja.
            Przybylem z zarosnietego klonami, zapadlego kata swiata do Warszawy i od
            wielu dni doznaje podobnych a skomplikowanych uczuc. Wlócze sie po
            zamglonych ulicach, wpatruje sie w wezbrany i chmurny przestwór Wisly,
            zagladam w twarze przechodniów, zatroskane i blade i mysle, ze z Warszawa
            cos jest nie w porzadku.

            Marzy o swiatowej slawie i wladzy, ale na oblodzonych chodnikach jak przed
            wiekami lamia konczyny przechodnie. Ofiara nieodsniezonego trotuaru padl
            nawet premier Jaroslaw Kaczynski, udajacy sie na msze swieta. Paraduje teraz
            z gipsem na rece i boczy sie na prezydentke stolicy. Jak u Tolstoja, slabe
            kobiety obejmuja wladze, w goracych lózkach rozstrzygaja sie losy narodu,
            przychodza silne chlopaki z rekami czarnymi od ziemi, smialo siegaja po
            coraz nowe zaszczyty, dzielac wladze, loza i iscie bizantyjski przepych.

            Tymczasem przed przystankiem przy placu de Gaulle’a, ze sztuczna palma
            posrodku, siedzi na zimnym chodniku zebrak. Kierowca autobusu zatrzymuje
            sie: ” – wskazuje na zebraka i sam wrzuca mu do czapki pieciozlotówke. –
            Znam go od malego – wyjasnia – zrobili mu operacje na glowe, ale cos mu tam
            poprzestawiali”.

            Glowa kraju tez teraz przechodzi operacje, przestawiaja w niej ile moga, ale
            postepuje jedynie separacja spoleczenstwa od wladzy. Polacy, przyzwyczajeni
            od wieków do wyroków i kaprysów wladzy, biora inicjatywe w swoje rece, a jak
            nie moga przeskoczyc barier bezrobocia i biurokracji, biora w swe rece
            walizki i wyjezdzaja.”

            pozdrawiam

  13. a propos peerelowskich profesorów Matko Kurko…
    wczoraj buszując po internecie trafiłem przypadkiem na zgrabny tekścik podpisany inicjałami MK. Styl wydał mi się skądś znajomy, ale pewności nie mam, bo znalazłem go na portalu tvn24, miejscu chyba nietypowym. Tym bardziej ciekawość mnie teraz zżera.

    Czy to Ty tak pastwiłeś się nad czcigodnym profesorem Klepackim?

    Tutaj Twój (?) wpis. Podaję go w linku i w całości.

    http://www.tvn24.pl/1,251,8,33375779,90839140,4032440,0,forum.html

    P.S.

    W linku są dwa teksty osoby podpisującej się MK. Ten drugi (w odpowiedzi mądrej telewidzce) nawet chyba jeszcze lepszy…

    W WYBORACH NIE WYSTARTUJE!
    15.08.2007 19:10
    ~MK

    W wyborach nie wystartuje

    Jestem w Polsce, a nie startuję w żadnych wyborach. Mówią mi, że chyba świruję, skoro nie startuję. Wyścig o bycie na szczycie stał się tu najlepszym interesem i patriotycznym obowiązkiem. Pasją wielu moich znajomych nie jest jakaś głupia harówka, dobra dla Amerykanów i Kanadyjczykow. Polacy wybierają, jak zawsze, ciekawszą drogę na szczyt. Ta iście romantyczna cecha kazała nam wejść na Mount Everest zimą, jakby 50 stopni mrozu latem było za mało. Prochu nie wymyśliliśmy, ale za to jaki zawsze robiliśmy z niego użytek! Mówię oczywiście o strzelaniu na wiwat, niech mnie nikt nie posądzi o uleganie modzie na krytykę upadłych powstań narodowych.
    Zresztą powstania, jak sama nazwa wskazuje, są po to, by upadać: co powstało, musi upaść lub opaść. Gdy zatem opadnie wyborczy kurz i znikną z polskich ulic billboardy, a z nich gębusie i mordy – nie będzie pustki. Twarze ludzi “z charakterem” lub “z zasadami” znów zastąpią pupy panienek reklamujących majtki. Nic się nie zmieni, bo nie ustanie polskie drapanie się na szczyty, dobijanie się (wzajemne), ściąganie za nogawki, podgryzanie, opluwanie, poniżanie, kupowanie i sprzedawanie (kolegów), gardłowanie, klaskanie i mlaskanie… Walka o życie na szczycie nie zakończy się z wyborem na prezydenta człowieka z zasadami lub z charakterem (jak widać, jedno drugie wyklucza). Walka z ulic przeniesie się na sale sądowe, bo nieustanna walka, jak uczy historia, jest naszym świętym obowiązkiem.
    Jesienią moi rodacy zajmą się więc rozliczaniem przeszłości. Sędziowskie stoły i domowe telewizory wypełnią znowu teczki i akta. Nadchodzący sezon w telewizji – na miejsce poniedziałkowego Teatru TV – oferuje swym widzom rozliczanie jaczejki Jaruzelskiego za stan wojenny, a może i Grudzień ’70. Zapewne nikt się nie zająknie na temat jaczejki Moczara i Gomułki. Tradycją programów wyborczych i programów telewizyjnych stało się nie za dobre pamiętanie o “incydencie” Marca ’68. Politycy i media mówią o wypędzeniu Łemków i Ukraińców w akcji “Wisła”, od roku na tapecie znajduje się sprawa wypędzenia czy – jak kto woli – przesiedlenia Niemców, niechętnie, ale zaczyna się mówić o “nieustannych przesunięciach” tysięcy Polaków na emigrację w czasie stanu wojennego. Głuche milczenie spowija wciąż żywą i bolesną ranę zadaną Polsce, jej kulturze, nauce, a przede wszystkim dumie: “przesunięcie” za granicę tysięcy polskich Żydów w latach 1968-1969. Dlaczego?
    Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem “wybiórczej amnezji”. To taka pamięć z dziurami niczym szwajcarski ser. Nie chce ona przypominać o czynach haniebnych, o dość powszechnej obojętności towarzyszącej usuwaniu z polskiego życia tysięcy Polaków żydowskiego pochodzenia. Społeczeństwo polskie w Marcu ’68 ogłuchło od wrzasku propagandy. Ta głuchota nie pozwoliła mu dosłyszeć strzałów na Wybrzeżu w Grudniu ’70 ani odgłosów policyjnych pałek na ścieżkach zdrowia w Czerwcu ’76. Wzrok i słuch wrócił dopiero w Sierpniu ’80. Nie trzeba być laryngologiem ani okulistą, by postawić diagnozę przyczyn tak zbiorowej głuchoty i ślepoty. Nic innego jak amnezja. Wybiórcza. To nawet gorsze niż antysemityzm i wszelka ksenofobia.
    Marcowym dramatom dał ostatnio przejmujące świadectwo Henryk Dasko (Gazeta Wyborcza z 10 września br.). Pokazał dwie strony medalu: ludzi szlachetnych, pomagających prześladowanym Żydom za cenę ryzykowania nie tylko własnych karier – oraz skundlonych karierowiczów, prześladujących Żydów w celu zrobienia kariery. Henrykowi Dasce pomagali bezinteresownie m.in. Irena i Karol Małcużyńscy, dyrektor Łazienek Marek Kwiatkowski, ekipa Andrzeja Wajdy. Niszczył go nikomu wtedy nieznany doktorek, który chcąc się zasłużyć doprowadził do wyrzucenia ze studiów studenta SGPiS na podstawie najbardziej bezsensownego zarzutu. Zresztą zarzut był tu nieistotny. Dr Zbigniew Klepacki nie wyrzucał ze studiów wroga ludu. Dr Klepacki wyrzucał ze studiów Żyda. I robił to rozmyślnie, z nadzieją wyjechania w górę na spałowanych plecach wysłanego “do Syjonu syjonisty”…
    Zachowanie Klepackiego, niczym się nieróżniące od wojennego szmalcownictwa, zostało dostrzeżone i nagrodzone. Dasko musiał Polskę opuścić. Klepacki zrobił w niej karierę. Został profesorem zwyczajnym, wybitnym specjalistą prawa międzynarodowego, przedstawicielem Polski w agendach ONZ i zajął kierownicze stanowiska w PAN-ie. Dziś jest prawdopodobnie emerytem i prowadzi prywatną uczelnię, nauczającą biznesu i przedsiębiorczości. “Ale początkiem drogi prof. Klepackiego był przełomowy dla jego biografii rok 1968, kiedy już jako nowo mianowany, marcowy ´szturmdocentª wyszedł ostro z bloków startowych, budując swoją karierę na fałszywych oskarżeniach i cudzej krzywdzie” – jak napisał Dasko. Jest to indywidualne świadectwo krzywdy nigdy nienaprawionej. A w szerszym aspekcie – nigdy dokładnie niezanalizowanej i nieudokumentowanej.
    Henryk Dasko pokazał wierzchołek góry lodowej. Po roku pobytu w Polsce i pracy na uczelni mogłem się przekonać, że marcowa “inwazja pluskiew” (termin prof. Leszka Kołakowskiego z eseju Tezy o nadziei i beznadziejności) pozostawiła trwałe ślady ukąszeń, jak najbardziej heglowskich, umysły zniewolone kłamstwem i strachem. A także spadek w postaci funkcjonującego wciąż w najlepsze systemu, opartego na donosicielstwie oraz tępieniu niezależnego myślenia. Wiele starych “pluskiew” nadal wygrzewa profesorskie i senatorskie fotele. Nawet jak odejdą, skażenie w umysłach zostanie.
    Może z tego powodu nie spełnię w Polsce patriotycznego obowiązku i nie wystartuję tu nigdy w żadnych wyborach. A przecież mógłbym pójść w ślady Stana Tymińskiego – przyjechałem z Kanady i odróżniam komputer od konia. Wolę jednak świeże powietrze kanadyjskich prerii od zaduchu pluskiew, bijącego z polskich salonów. Za dużo różnych Klepackich sprawuje nadal w tym kraju rządy, nie tylko dusz. Może dlatego tak w nim duszno?

    • Wątpić jest rzeczą ludzką,
      nie wiem tylko skąd wątpliwości w przypadku tego “dzieła” i dlaczego mnie w udziale przypadło się z tego tłumaczyć. Od lat się loguję i podpisuję tak samo, czegoś takiego nie byłbym w stanie z siebie wycisnąć, to trzeba mieć talent.

      • Matko Kurko,
        tylko ten kto wątpi, zbliża się do prawdy.

        Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi wątpliwości wcale nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że stają się jeszcze bardziej zgadkowe. Pierwszy raz miałem przyjemność czytać Twoje wpisy pod nickiem ketman na salonie24, potem pisałeś tam jako kontrowersje, tak więc nie jest prawdą, że zawsze podpisywałeś się tak samo.

        A wpis, który zacytowałem powyżej, interesuje mnie głównie ze względu na postać zasłużonego profesora Klepackiego.

        pozdrawiam

          • @ starszy 1961
            A to ciekawe? Marek Kusiba? To by tłumaczyło wątki kanadyjsko-amerykańskie.

            Hmmm… Ale pisze ów Kusiba językiem Matki Kurki. Na moje ucho przynajmniej. Choć nie powiem – czasem i ucho bywa zawodne. Wystarczy przypomnieć słynną zagadkę Sandauera z “Bez taryfy ulgowej”.

            pozdrawiam

        • Wybacz, ale nie męcz
          Z ketman zgoda, ale to była zupełnie inna historia i wszyscy wiedzą, że to ja, bo sam o tym informowałem. Natomiast nie mam ochoty tłumaczyć się z każdego tekstu podpisanego w internecie MK z ogonkiem. Naprawdę nie mam najmniejszej ochoty tłumaczyć się z cudzych tekstów. Jeśli to jest dla Ciebie problem, to pozostaje twoim problemem. Za minutę mogę się podpisać ~guelle i wysmarować Ci taki tekst, że przez tydzień będziesz się tłumaczył. Nie mam nic wspólnego z tą twórczością i proszę mnie więcej nie męczyć podobnymi pytaniami, bo ani to miłe, ani przyjemne. A tak nawiasem mówiąc pewnie to straszny wstyd, ale nazwisko tego profesora nic, ale to kompletnie nic mi nie mówi.

          • Matko Kurko,
            ależ nie dopuściłeś się niczego, co by mnie uraziło, tak więc nie może być mowy o wybaczaniu. Nie było też moim zamiarem męczyć Cię. Cenię Twój sposób widzenia świata i dlatego pozwoliłem sobie zadać pytanie, które – jak widzę to teraz – mogło Ci zepsuć nastrój. W takim razie dopuściłem się niezręczności i to ja powinienem prosić o wybaczenie. Cieszę się jednak, że dostałem jasną odpowiedź, która mnie całkowicie satysfakcjonuje. O nic innego mi nie chodziło.

            pozdrawiam

            P.S.

            Nazwisko profesora Klepackiego pewnie prawie nikomu nic nie mówi. Jeżeli ktoś ma powód do wstydu, to chyba tylko on.

          • A to ja przepraszam
            Przewrażliwiony i drażliwy jestem ostatnio tak, że samemu ze sobą mi trudno. Są takie teksty, których się wstydzę, ale nie mam oporów, żeby się do nich przyznać. W internecie jest wiele tekstów, które mniej lub bardziej udanie parodiują moją skromną osobę. Szczerze mówiąc ten tekst był akurat jednym z lepszych, przynajmniej się ktoś przyłożył i nawet pisze nieźle. Ale w kilku miejscach szyje tak grubymi nićmi, że raczej można się pozbyć złudzeń.

          • no to w takim razie sprawa sie wyjaśniła,
            a byłem prawie przekonany, że tamten tekst wyszedł spod Twojego pióra. Do tego jeszcze te inicjały. Co mi przeszkadzało, to wtrącenia, ż których wynika, że autor mieszka na stałe za ocenem. Stąd pewnie wziął się impuls, żeby to wyjaśnić i zwrócić się bezpośrednio do Ciebie.

            Ten Marek Kusiba, teraz już wiem, jak się nazywa, pisze bardzo dobrze i ma podobną optykę do Twojej. Przeczytaj, jeśli złość Ci już przeszła, także ten drugi jego tekst “do mądrej telewidzki”. Jest na podanym przeze mnie linku. Niektóre fragmenty są moim zdaniem znakomite.

            Np. początek:

            “Postronny obserwator z jakiegos zarosnietego lipami, zapadlego kata,
            przybywajac do Petersburga, w chwilach skupienia doznawal skomplikowanego
            uczucia podniecenia umyslu i upadku ducha” – oto pierwsze zdanie Drogi przez
            meke Aleksieja Tolstoja.

            Nastepne opisy Petersburga Anno Domini 1914 niepokojaco cos mi przypominaja.
            Przybylem z zarosnietego klonami, zapadlego kata swiata do Warszawy i od
            wielu dni doznaje podobnych a skomplikowanych uczuc. Wlócze sie po
            zamglonych ulicach, wpatruje sie w wezbrany i chmurny przestwór Wisly,
            zagladam w twarze przechodniów, zatroskane i blade i mysle, ze z Warszawa
            cos jest nie w porzadku.

            Marzy o swiatowej slawie i wladzy, ale na oblodzonych chodnikach jak przed
            wiekami lamia konczyny przechodnie. Ofiara nieodsniezonego trotuaru padl
            nawet premier Jaroslaw Kaczynski, udajacy sie na msze swieta. Paraduje teraz
            z gipsem na rece i boczy sie na prezydentke stolicy. Jak u Tolstoja, slabe
            kobiety obejmuja wladze, w goracych lózkach rozstrzygaja sie losy narodu,
            przychodza silne chlopaki z rekami czarnymi od ziemi, smialo siegaja po
            coraz nowe zaszczyty, dzielac wladze, loza i iscie bizantyjski przepych.

            Tymczasem przed przystankiem przy placu de Gaulle’a, ze sztuczna palma
            posrodku, siedzi na zimnym chodniku zebrak. Kierowca autobusu zatrzymuje
            sie: ” – wskazuje na zebraka i sam wrzuca mu do czapki pieciozlotówke. –
            Znam go od malego – wyjasnia – zrobili mu operacje na glowe, ale cos mu tam
            poprzestawiali”.

            Glowa kraju tez teraz przechodzi operacje, przestawiaja w niej ile moga, ale
            postepuje jedynie separacja spoleczenstwa od wladzy. Polacy, przyzwyczajeni
            od wieków do wyroków i kaprysów wladzy, biora inicjatywe w swoje rece, a jak
            nie moga przeskoczyc barier bezrobocia i biurokracji, biora w swe rece
            walizki i wyjezdzaja.”

            pozdrawiam

  14. a propos peerelowskich profesorów Matko Kurko…
    wczoraj buszując po internecie trafiłem przypadkiem na zgrabny tekścik podpisany inicjałami MK. Styl wydał mi się skądś znajomy, ale pewności nie mam, bo znalazłem go na portalu tvn24, miejscu chyba nietypowym. Tym bardziej ciekawość mnie teraz zżera.

    Czy to Ty tak pastwiłeś się nad czcigodnym profesorem Klepackim?

    Tutaj Twój (?) wpis. Podaję go w linku i w całości.

    http://www.tvn24.pl/1,251,8,33375779,90839140,4032440,0,forum.html

    P.S.

    W linku są dwa teksty osoby podpisującej się MK. Ten drugi (w odpowiedzi mądrej telewidzce) nawet chyba jeszcze lepszy…

    W WYBORACH NIE WYSTARTUJE!
    15.08.2007 19:10
    ~MK

    W wyborach nie wystartuje

    Jestem w Polsce, a nie startuję w żadnych wyborach. Mówią mi, że chyba świruję, skoro nie startuję. Wyścig o bycie na szczycie stał się tu najlepszym interesem i patriotycznym obowiązkiem. Pasją wielu moich znajomych nie jest jakaś głupia harówka, dobra dla Amerykanów i Kanadyjczykow. Polacy wybierają, jak zawsze, ciekawszą drogę na szczyt. Ta iście romantyczna cecha kazała nam wejść na Mount Everest zimą, jakby 50 stopni mrozu latem było za mało. Prochu nie wymyśliliśmy, ale za to jaki zawsze robiliśmy z niego użytek! Mówię oczywiście o strzelaniu na wiwat, niech mnie nikt nie posądzi o uleganie modzie na krytykę upadłych powstań narodowych.
    Zresztą powstania, jak sama nazwa wskazuje, są po to, by upadać: co powstało, musi upaść lub opaść. Gdy zatem opadnie wyborczy kurz i znikną z polskich ulic billboardy, a z nich gębusie i mordy – nie będzie pustki. Twarze ludzi “z charakterem” lub “z zasadami” znów zastąpią pupy panienek reklamujących majtki. Nic się nie zmieni, bo nie ustanie polskie drapanie się na szczyty, dobijanie się (wzajemne), ściąganie za nogawki, podgryzanie, opluwanie, poniżanie, kupowanie i sprzedawanie (kolegów), gardłowanie, klaskanie i mlaskanie… Walka o życie na szczycie nie zakończy się z wyborem na prezydenta człowieka z zasadami lub z charakterem (jak widać, jedno drugie wyklucza). Walka z ulic przeniesie się na sale sądowe, bo nieustanna walka, jak uczy historia, jest naszym świętym obowiązkiem.
    Jesienią moi rodacy zajmą się więc rozliczaniem przeszłości. Sędziowskie stoły i domowe telewizory wypełnią znowu teczki i akta. Nadchodzący sezon w telewizji – na miejsce poniedziałkowego Teatru TV – oferuje swym widzom rozliczanie jaczejki Jaruzelskiego za stan wojenny, a może i Grudzień ’70. Zapewne nikt się nie zająknie na temat jaczejki Moczara i Gomułki. Tradycją programów wyborczych i programów telewizyjnych stało się nie za dobre pamiętanie o “incydencie” Marca ’68. Politycy i media mówią o wypędzeniu Łemków i Ukraińców w akcji “Wisła”, od roku na tapecie znajduje się sprawa wypędzenia czy – jak kto woli – przesiedlenia Niemców, niechętnie, ale zaczyna się mówić o “nieustannych przesunięciach” tysięcy Polaków na emigrację w czasie stanu wojennego. Głuche milczenie spowija wciąż żywą i bolesną ranę zadaną Polsce, jej kulturze, nauce, a przede wszystkim dumie: “przesunięcie” za granicę tysięcy polskich Żydów w latach 1968-1969. Dlaczego?
    Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem “wybiórczej amnezji”. To taka pamięć z dziurami niczym szwajcarski ser. Nie chce ona przypominać o czynach haniebnych, o dość powszechnej obojętności towarzyszącej usuwaniu z polskiego życia tysięcy Polaków żydowskiego pochodzenia. Społeczeństwo polskie w Marcu ’68 ogłuchło od wrzasku propagandy. Ta głuchota nie pozwoliła mu dosłyszeć strzałów na Wybrzeżu w Grudniu ’70 ani odgłosów policyjnych pałek na ścieżkach zdrowia w Czerwcu ’76. Wzrok i słuch wrócił dopiero w Sierpniu ’80. Nie trzeba być laryngologiem ani okulistą, by postawić diagnozę przyczyn tak zbiorowej głuchoty i ślepoty. Nic innego jak amnezja. Wybiórcza. To nawet gorsze niż antysemityzm i wszelka ksenofobia.
    Marcowym dramatom dał ostatnio przejmujące świadectwo Henryk Dasko (Gazeta Wyborcza z 10 września br.). Pokazał dwie strony medalu: ludzi szlachetnych, pomagających prześladowanym Żydom za cenę ryzykowania nie tylko własnych karier – oraz skundlonych karierowiczów, prześladujących Żydów w celu zrobienia kariery. Henrykowi Dasce pomagali bezinteresownie m.in. Irena i Karol Małcużyńscy, dyrektor Łazienek Marek Kwiatkowski, ekipa Andrzeja Wajdy. Niszczył go nikomu wtedy nieznany doktorek, który chcąc się zasłużyć doprowadził do wyrzucenia ze studiów studenta SGPiS na podstawie najbardziej bezsensownego zarzutu. Zresztą zarzut był tu nieistotny. Dr Zbigniew Klepacki nie wyrzucał ze studiów wroga ludu. Dr Klepacki wyrzucał ze studiów Żyda. I robił to rozmyślnie, z nadzieją wyjechania w górę na spałowanych plecach wysłanego “do Syjonu syjonisty”…
    Zachowanie Klepackiego, niczym się nieróżniące od wojennego szmalcownictwa, zostało dostrzeżone i nagrodzone. Dasko musiał Polskę opuścić. Klepacki zrobił w niej karierę. Został profesorem zwyczajnym, wybitnym specjalistą prawa międzynarodowego, przedstawicielem Polski w agendach ONZ i zajął kierownicze stanowiska w PAN-ie. Dziś jest prawdopodobnie emerytem i prowadzi prywatną uczelnię, nauczającą biznesu i przedsiębiorczości. “Ale początkiem drogi prof. Klepackiego był przełomowy dla jego biografii rok 1968, kiedy już jako nowo mianowany, marcowy ´szturmdocentª wyszedł ostro z bloków startowych, budując swoją karierę na fałszywych oskarżeniach i cudzej krzywdzie” – jak napisał Dasko. Jest to indywidualne świadectwo krzywdy nigdy nienaprawionej. A w szerszym aspekcie – nigdy dokładnie niezanalizowanej i nieudokumentowanej.
    Henryk Dasko pokazał wierzchołek góry lodowej. Po roku pobytu w Polsce i pracy na uczelni mogłem się przekonać, że marcowa “inwazja pluskiew” (termin prof. Leszka Kołakowskiego z eseju Tezy o nadziei i beznadziejności) pozostawiła trwałe ślady ukąszeń, jak najbardziej heglowskich, umysły zniewolone kłamstwem i strachem. A także spadek w postaci funkcjonującego wciąż w najlepsze systemu, opartego na donosicielstwie oraz tępieniu niezależnego myślenia. Wiele starych “pluskiew” nadal wygrzewa profesorskie i senatorskie fotele. Nawet jak odejdą, skażenie w umysłach zostanie.
    Może z tego powodu nie spełnię w Polsce patriotycznego obowiązku i nie wystartuję tu nigdy w żadnych wyborach. A przecież mógłbym pójść w ślady Stana Tymińskiego – przyjechałem z Kanady i odróżniam komputer od konia. Wolę jednak świeże powietrze kanadyjskich prerii od zaduchu pluskiew, bijącego z polskich salonów. Za dużo różnych Klepackich sprawuje nadal w tym kraju rządy, nie tylko dusz. Może dlatego tak w nim duszno?

    • Wątpić jest rzeczą ludzką,
      nie wiem tylko skąd wątpliwości w przypadku tego “dzieła” i dlaczego mnie w udziale przypadło się z tego tłumaczyć. Od lat się loguję i podpisuję tak samo, czegoś takiego nie byłbym w stanie z siebie wycisnąć, to trzeba mieć talent.

      • Matko Kurko,
        tylko ten kto wątpi, zbliża się do prawdy.

        Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi wątpliwości wcale nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że stają się jeszcze bardziej zgadkowe. Pierwszy raz miałem przyjemność czytać Twoje wpisy pod nickiem ketman na salonie24, potem pisałeś tam jako kontrowersje, tak więc nie jest prawdą, że zawsze podpisywałeś się tak samo.

        A wpis, który zacytowałem powyżej, interesuje mnie głównie ze względu na postać zasłużonego profesora Klepackiego.

        pozdrawiam

          • @ starszy 1961
            A to ciekawe? Marek Kusiba? To by tłumaczyło wątki kanadyjsko-amerykańskie.

            Hmmm… Ale pisze ów Kusiba językiem Matki Kurki. Na moje ucho przynajmniej. Choć nie powiem – czasem i ucho bywa zawodne. Wystarczy przypomnieć słynną zagadkę Sandauera z “Bez taryfy ulgowej”.

            pozdrawiam

        • Wybacz, ale nie męcz
          Z ketman zgoda, ale to była zupełnie inna historia i wszyscy wiedzą, że to ja, bo sam o tym informowałem. Natomiast nie mam ochoty tłumaczyć się z każdego tekstu podpisanego w internecie MK z ogonkiem. Naprawdę nie mam najmniejszej ochoty tłumaczyć się z cudzych tekstów. Jeśli to jest dla Ciebie problem, to pozostaje twoim problemem. Za minutę mogę się podpisać ~guelle i wysmarować Ci taki tekst, że przez tydzień będziesz się tłumaczył. Nie mam nic wspólnego z tą twórczością i proszę mnie więcej nie męczyć podobnymi pytaniami, bo ani to miłe, ani przyjemne. A tak nawiasem mówiąc pewnie to straszny wstyd, ale nazwisko tego profesora nic, ale to kompletnie nic mi nie mówi.

          • Matko Kurko,
            ależ nie dopuściłeś się niczego, co by mnie uraziło, tak więc nie może być mowy o wybaczaniu. Nie było też moim zamiarem męczyć Cię. Cenię Twój sposób widzenia świata i dlatego pozwoliłem sobie zadać pytanie, które – jak widzę to teraz – mogło Ci zepsuć nastrój. W takim razie dopuściłem się niezręczności i to ja powinienem prosić o wybaczenie. Cieszę się jednak, że dostałem jasną odpowiedź, która mnie całkowicie satysfakcjonuje. O nic innego mi nie chodziło.

            pozdrawiam

            P.S.

            Nazwisko profesora Klepackiego pewnie prawie nikomu nic nie mówi. Jeżeli ktoś ma powód do wstydu, to chyba tylko on.

          • A to ja przepraszam
            Przewrażliwiony i drażliwy jestem ostatnio tak, że samemu ze sobą mi trudno. Są takie teksty, których się wstydzę, ale nie mam oporów, żeby się do nich przyznać. W internecie jest wiele tekstów, które mniej lub bardziej udanie parodiują moją skromną osobę. Szczerze mówiąc ten tekst był akurat jednym z lepszych, przynajmniej się ktoś przyłożył i nawet pisze nieźle. Ale w kilku miejscach szyje tak grubymi nićmi, że raczej można się pozbyć złudzeń.

          • no to w takim razie sprawa sie wyjaśniła,
            a byłem prawie przekonany, że tamten tekst wyszedł spod Twojego pióra. Do tego jeszcze te inicjały. Co mi przeszkadzało, to wtrącenia, ż których wynika, że autor mieszka na stałe za ocenem. Stąd pewnie wziął się impuls, żeby to wyjaśnić i zwrócić się bezpośrednio do Ciebie.

            Ten Marek Kusiba, teraz już wiem, jak się nazywa, pisze bardzo dobrze i ma podobną optykę do Twojej. Przeczytaj, jeśli złość Ci już przeszła, także ten drugi jego tekst “do mądrej telewidzki”. Jest na podanym przeze mnie linku. Niektóre fragmenty są moim zdaniem znakomite.

            Np. początek:

            “Postronny obserwator z jakiegos zarosnietego lipami, zapadlego kata,
            przybywajac do Petersburga, w chwilach skupienia doznawal skomplikowanego
            uczucia podniecenia umyslu i upadku ducha” – oto pierwsze zdanie Drogi przez
            meke Aleksieja Tolstoja.

            Nastepne opisy Petersburga Anno Domini 1914 niepokojaco cos mi przypominaja.
            Przybylem z zarosnietego klonami, zapadlego kata swiata do Warszawy i od
            wielu dni doznaje podobnych a skomplikowanych uczuc. Wlócze sie po
            zamglonych ulicach, wpatruje sie w wezbrany i chmurny przestwór Wisly,
            zagladam w twarze przechodniów, zatroskane i blade i mysle, ze z Warszawa
            cos jest nie w porzadku.

            Marzy o swiatowej slawie i wladzy, ale na oblodzonych chodnikach jak przed
            wiekami lamia konczyny przechodnie. Ofiara nieodsniezonego trotuaru padl
            nawet premier Jaroslaw Kaczynski, udajacy sie na msze swieta. Paraduje teraz
            z gipsem na rece i boczy sie na prezydentke stolicy. Jak u Tolstoja, slabe
            kobiety obejmuja wladze, w goracych lózkach rozstrzygaja sie losy narodu,
            przychodza silne chlopaki z rekami czarnymi od ziemi, smialo siegaja po
            coraz nowe zaszczyty, dzielac wladze, loza i iscie bizantyjski przepych.

            Tymczasem przed przystankiem przy placu de Gaulle’a, ze sztuczna palma
            posrodku, siedzi na zimnym chodniku zebrak. Kierowca autobusu zatrzymuje
            sie: ” – wskazuje na zebraka i sam wrzuca mu do czapki pieciozlotówke. –
            Znam go od malego – wyjasnia – zrobili mu operacje na glowe, ale cos mu tam
            poprzestawiali”.

            Glowa kraju tez teraz przechodzi operacje, przestawiaja w niej ile moga, ale
            postepuje jedynie separacja spoleczenstwa od wladzy. Polacy, przyzwyczajeni
            od wieków do wyroków i kaprysów wladzy, biora inicjatywe w swoje rece, a jak
            nie moga przeskoczyc barier bezrobocia i biurokracji, biora w swe rece
            walizki i wyjezdzaja.”

            pozdrawiam

  15. a propos peerelowskich profesorów Matko Kurko…
    wczoraj buszując po internecie trafiłem przypadkiem na zgrabny tekścik podpisany inicjałami MK. Styl wydał mi się skądś znajomy, ale pewności nie mam, bo znalazłem go na portalu tvn24, miejscu chyba nietypowym. Tym bardziej ciekawość mnie teraz zżera.

    Czy to Ty tak pastwiłeś się nad czcigodnym profesorem Klepackim?

    Tutaj Twój (?) wpis. Podaję go w linku i w całości.

    http://www.tvn24.pl/1,251,8,33375779,90839140,4032440,0,forum.html

    P.S.

    W linku są dwa teksty osoby podpisującej się MK. Ten drugi (w odpowiedzi mądrej telewidzce) nawet chyba jeszcze lepszy…

    W WYBORACH NIE WYSTARTUJE!
    15.08.2007 19:10
    ~MK

    W wyborach nie wystartuje

    Jestem w Polsce, a nie startuję w żadnych wyborach. Mówią mi, że chyba świruję, skoro nie startuję. Wyścig o bycie na szczycie stał się tu najlepszym interesem i patriotycznym obowiązkiem. Pasją wielu moich znajomych nie jest jakaś głupia harówka, dobra dla Amerykanów i Kanadyjczykow. Polacy wybierają, jak zawsze, ciekawszą drogę na szczyt. Ta iście romantyczna cecha kazała nam wejść na Mount Everest zimą, jakby 50 stopni mrozu latem było za mało. Prochu nie wymyśliliśmy, ale za to jaki zawsze robiliśmy z niego użytek! Mówię oczywiście o strzelaniu na wiwat, niech mnie nikt nie posądzi o uleganie modzie na krytykę upadłych powstań narodowych.
    Zresztą powstania, jak sama nazwa wskazuje, są po to, by upadać: co powstało, musi upaść lub opaść. Gdy zatem opadnie wyborczy kurz i znikną z polskich ulic billboardy, a z nich gębusie i mordy – nie będzie pustki. Twarze ludzi “z charakterem” lub “z zasadami” znów zastąpią pupy panienek reklamujących majtki. Nic się nie zmieni, bo nie ustanie polskie drapanie się na szczyty, dobijanie się (wzajemne), ściąganie za nogawki, podgryzanie, opluwanie, poniżanie, kupowanie i sprzedawanie (kolegów), gardłowanie, klaskanie i mlaskanie… Walka o życie na szczycie nie zakończy się z wyborem na prezydenta człowieka z zasadami lub z charakterem (jak widać, jedno drugie wyklucza). Walka z ulic przeniesie się na sale sądowe, bo nieustanna walka, jak uczy historia, jest naszym świętym obowiązkiem.
    Jesienią moi rodacy zajmą się więc rozliczaniem przeszłości. Sędziowskie stoły i domowe telewizory wypełnią znowu teczki i akta. Nadchodzący sezon w telewizji – na miejsce poniedziałkowego Teatru TV – oferuje swym widzom rozliczanie jaczejki Jaruzelskiego za stan wojenny, a może i Grudzień ’70. Zapewne nikt się nie zająknie na temat jaczejki Moczara i Gomułki. Tradycją programów wyborczych i programów telewizyjnych stało się nie za dobre pamiętanie o “incydencie” Marca ’68. Politycy i media mówią o wypędzeniu Łemków i Ukraińców w akcji “Wisła”, od roku na tapecie znajduje się sprawa wypędzenia czy – jak kto woli – przesiedlenia Niemców, niechętnie, ale zaczyna się mówić o “nieustannych przesunięciach” tysięcy Polaków na emigrację w czasie stanu wojennego. Głuche milczenie spowija wciąż żywą i bolesną ranę zadaną Polsce, jej kulturze, nauce, a przede wszystkim dumie: “przesunięcie” za granicę tysięcy polskich Żydów w latach 1968-1969. Dlaczego?
    Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem “wybiórczej amnezji”. To taka pamięć z dziurami niczym szwajcarski ser. Nie chce ona przypominać o czynach haniebnych, o dość powszechnej obojętności towarzyszącej usuwaniu z polskiego życia tysięcy Polaków żydowskiego pochodzenia. Społeczeństwo polskie w Marcu ’68 ogłuchło od wrzasku propagandy. Ta głuchota nie pozwoliła mu dosłyszeć strzałów na Wybrzeżu w Grudniu ’70 ani odgłosów policyjnych pałek na ścieżkach zdrowia w Czerwcu ’76. Wzrok i słuch wrócił dopiero w Sierpniu ’80. Nie trzeba być laryngologiem ani okulistą, by postawić diagnozę przyczyn tak zbiorowej głuchoty i ślepoty. Nic innego jak amnezja. Wybiórcza. To nawet gorsze niż antysemityzm i wszelka ksenofobia.
    Marcowym dramatom dał ostatnio przejmujące świadectwo Henryk Dasko (Gazeta Wyborcza z 10 września br.). Pokazał dwie strony medalu: ludzi szlachetnych, pomagających prześladowanym Żydom za cenę ryzykowania nie tylko własnych karier – oraz skundlonych karierowiczów, prześladujących Żydów w celu zrobienia kariery. Henrykowi Dasce pomagali bezinteresownie m.in. Irena i Karol Małcużyńscy, dyrektor Łazienek Marek Kwiatkowski, ekipa Andrzeja Wajdy. Niszczył go nikomu wtedy nieznany doktorek, który chcąc się zasłużyć doprowadził do wyrzucenia ze studiów studenta SGPiS na podstawie najbardziej bezsensownego zarzutu. Zresztą zarzut był tu nieistotny. Dr Zbigniew Klepacki nie wyrzucał ze studiów wroga ludu. Dr Klepacki wyrzucał ze studiów Żyda. I robił to rozmyślnie, z nadzieją wyjechania w górę na spałowanych plecach wysłanego “do Syjonu syjonisty”…
    Zachowanie Klepackiego, niczym się nieróżniące od wojennego szmalcownictwa, zostało dostrzeżone i nagrodzone. Dasko musiał Polskę opuścić. Klepacki zrobił w niej karierę. Został profesorem zwyczajnym, wybitnym specjalistą prawa międzynarodowego, przedstawicielem Polski w agendach ONZ i zajął kierownicze stanowiska w PAN-ie. Dziś jest prawdopodobnie emerytem i prowadzi prywatną uczelnię, nauczającą biznesu i przedsiębiorczości. “Ale początkiem drogi prof. Klepackiego był przełomowy dla jego biografii rok 1968, kiedy już jako nowo mianowany, marcowy ´szturmdocentª wyszedł ostro z bloków startowych, budując swoją karierę na fałszywych oskarżeniach i cudzej krzywdzie” – jak napisał Dasko. Jest to indywidualne świadectwo krzywdy nigdy nienaprawionej. A w szerszym aspekcie – nigdy dokładnie niezanalizowanej i nieudokumentowanej.
    Henryk Dasko pokazał wierzchołek góry lodowej. Po roku pobytu w Polsce i pracy na uczelni mogłem się przekonać, że marcowa “inwazja pluskiew” (termin prof. Leszka Kołakowskiego z eseju Tezy o nadziei i beznadziejności) pozostawiła trwałe ślady ukąszeń, jak najbardziej heglowskich, umysły zniewolone kłamstwem i strachem. A także spadek w postaci funkcjonującego wciąż w najlepsze systemu, opartego na donosicielstwie oraz tępieniu niezależnego myślenia. Wiele starych “pluskiew” nadal wygrzewa profesorskie i senatorskie fotele. Nawet jak odejdą, skażenie w umysłach zostanie.
    Może z tego powodu nie spełnię w Polsce patriotycznego obowiązku i nie wystartuję tu nigdy w żadnych wyborach. A przecież mógłbym pójść w ślady Stana Tymińskiego – przyjechałem z Kanady i odróżniam komputer od konia. Wolę jednak świeże powietrze kanadyjskich prerii od zaduchu pluskiew, bijącego z polskich salonów. Za dużo różnych Klepackich sprawuje nadal w tym kraju rządy, nie tylko dusz. Może dlatego tak w nim duszno?

    • Wątpić jest rzeczą ludzką,
      nie wiem tylko skąd wątpliwości w przypadku tego “dzieła” i dlaczego mnie w udziale przypadło się z tego tłumaczyć. Od lat się loguję i podpisuję tak samo, czegoś takiego nie byłbym w stanie z siebie wycisnąć, to trzeba mieć talent.

      • Matko Kurko,
        tylko ten kto wątpi, zbliża się do prawdy.

        Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi wątpliwości wcale nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że stają się jeszcze bardziej zgadkowe. Pierwszy raz miałem przyjemność czytać Twoje wpisy pod nickiem ketman na salonie24, potem pisałeś tam jako kontrowersje, tak więc nie jest prawdą, że zawsze podpisywałeś się tak samo.

        A wpis, który zacytowałem powyżej, interesuje mnie głównie ze względu na postać zasłużonego profesora Klepackiego.

        pozdrawiam

          • @ starszy 1961
            A to ciekawe? Marek Kusiba? To by tłumaczyło wątki kanadyjsko-amerykańskie.

            Hmmm… Ale pisze ów Kusiba językiem Matki Kurki. Na moje ucho przynajmniej. Choć nie powiem – czasem i ucho bywa zawodne. Wystarczy przypomnieć słynną zagadkę Sandauera z “Bez taryfy ulgowej”.

            pozdrawiam

        • Wybacz, ale nie męcz
          Z ketman zgoda, ale to była zupełnie inna historia i wszyscy wiedzą, że to ja, bo sam o tym informowałem. Natomiast nie mam ochoty tłumaczyć się z każdego tekstu podpisanego w internecie MK z ogonkiem. Naprawdę nie mam najmniejszej ochoty tłumaczyć się z cudzych tekstów. Jeśli to jest dla Ciebie problem, to pozostaje twoim problemem. Za minutę mogę się podpisać ~guelle i wysmarować Ci taki tekst, że przez tydzień będziesz się tłumaczył. Nie mam nic wspólnego z tą twórczością i proszę mnie więcej nie męczyć podobnymi pytaniami, bo ani to miłe, ani przyjemne. A tak nawiasem mówiąc pewnie to straszny wstyd, ale nazwisko tego profesora nic, ale to kompletnie nic mi nie mówi.

          • Matko Kurko,
            ależ nie dopuściłeś się niczego, co by mnie uraziło, tak więc nie może być mowy o wybaczaniu. Nie było też moim zamiarem męczyć Cię. Cenię Twój sposób widzenia świata i dlatego pozwoliłem sobie zadać pytanie, które – jak widzę to teraz – mogło Ci zepsuć nastrój. W takim razie dopuściłem się niezręczności i to ja powinienem prosić o wybaczenie. Cieszę się jednak, że dostałem jasną odpowiedź, która mnie całkowicie satysfakcjonuje. O nic innego mi nie chodziło.

            pozdrawiam

            P.S.

            Nazwisko profesora Klepackiego pewnie prawie nikomu nic nie mówi. Jeżeli ktoś ma powód do wstydu, to chyba tylko on.

          • A to ja przepraszam
            Przewrażliwiony i drażliwy jestem ostatnio tak, że samemu ze sobą mi trudno. Są takie teksty, których się wstydzę, ale nie mam oporów, żeby się do nich przyznać. W internecie jest wiele tekstów, które mniej lub bardziej udanie parodiują moją skromną osobę. Szczerze mówiąc ten tekst był akurat jednym z lepszych, przynajmniej się ktoś przyłożył i nawet pisze nieźle. Ale w kilku miejscach szyje tak grubymi nićmi, że raczej można się pozbyć złudzeń.

          • no to w takim razie sprawa sie wyjaśniła,
            a byłem prawie przekonany, że tamten tekst wyszedł spod Twojego pióra. Do tego jeszcze te inicjały. Co mi przeszkadzało, to wtrącenia, ż których wynika, że autor mieszka na stałe za ocenem. Stąd pewnie wziął się impuls, żeby to wyjaśnić i zwrócić się bezpośrednio do Ciebie.

            Ten Marek Kusiba, teraz już wiem, jak się nazywa, pisze bardzo dobrze i ma podobną optykę do Twojej. Przeczytaj, jeśli złość Ci już przeszła, także ten drugi jego tekst “do mądrej telewidzki”. Jest na podanym przeze mnie linku. Niektóre fragmenty są moim zdaniem znakomite.

            Np. początek:

            “Postronny obserwator z jakiegos zarosnietego lipami, zapadlego kata,
            przybywajac do Petersburga, w chwilach skupienia doznawal skomplikowanego
            uczucia podniecenia umyslu i upadku ducha” – oto pierwsze zdanie Drogi przez
            meke Aleksieja Tolstoja.

            Nastepne opisy Petersburga Anno Domini 1914 niepokojaco cos mi przypominaja.
            Przybylem z zarosnietego klonami, zapadlego kata swiata do Warszawy i od
            wielu dni doznaje podobnych a skomplikowanych uczuc. Wlócze sie po
            zamglonych ulicach, wpatruje sie w wezbrany i chmurny przestwór Wisly,
            zagladam w twarze przechodniów, zatroskane i blade i mysle, ze z Warszawa
            cos jest nie w porzadku.

            Marzy o swiatowej slawie i wladzy, ale na oblodzonych chodnikach jak przed
            wiekami lamia konczyny przechodnie. Ofiara nieodsniezonego trotuaru padl
            nawet premier Jaroslaw Kaczynski, udajacy sie na msze swieta. Paraduje teraz
            z gipsem na rece i boczy sie na prezydentke stolicy. Jak u Tolstoja, slabe
            kobiety obejmuja wladze, w goracych lózkach rozstrzygaja sie losy narodu,
            przychodza silne chlopaki z rekami czarnymi od ziemi, smialo siegaja po
            coraz nowe zaszczyty, dzielac wladze, loza i iscie bizantyjski przepych.

            Tymczasem przed przystankiem przy placu de Gaulle’a, ze sztuczna palma
            posrodku, siedzi na zimnym chodniku zebrak. Kierowca autobusu zatrzymuje
            sie: ” – wskazuje na zebraka i sam wrzuca mu do czapki pieciozlotówke. –
            Znam go od malego – wyjasnia – zrobili mu operacje na glowe, ale cos mu tam
            poprzestawiali”.

            Glowa kraju tez teraz przechodzi operacje, przestawiaja w niej ile moga, ale
            postepuje jedynie separacja spoleczenstwa od wladzy. Polacy, przyzwyczajeni
            od wieków do wyroków i kaprysów wladzy, biora inicjatywe w swoje rece, a jak
            nie moga przeskoczyc barier bezrobocia i biurokracji, biora w swe rece
            walizki i wyjezdzaja.”

            pozdrawiam

  16. a propos peerelowskich profesorów Matko Kurko…
    wczoraj buszując po internecie trafiłem przypadkiem na zgrabny tekścik podpisany inicjałami MK. Styl wydał mi się skądś znajomy, ale pewności nie mam, bo znalazłem go na portalu tvn24, miejscu chyba nietypowym. Tym bardziej ciekawość mnie teraz zżera.

    Czy to Ty tak pastwiłeś się nad czcigodnym profesorem Klepackim?

    Tutaj Twój (?) wpis. Podaję go w linku i w całości.

    http://www.tvn24.pl/1,251,8,33375779,90839140,4032440,0,forum.html

    P.S.

    W linku są dwa teksty osoby podpisującej się MK. Ten drugi (w odpowiedzi mądrej telewidzce) nawet chyba jeszcze lepszy…

    W WYBORACH NIE WYSTARTUJE!
    15.08.2007 19:10
    ~MK

    W wyborach nie wystartuje

    Jestem w Polsce, a nie startuję w żadnych wyborach. Mówią mi, że chyba świruję, skoro nie startuję. Wyścig o bycie na szczycie stał się tu najlepszym interesem i patriotycznym obowiązkiem. Pasją wielu moich znajomych nie jest jakaś głupia harówka, dobra dla Amerykanów i Kanadyjczykow. Polacy wybierają, jak zawsze, ciekawszą drogę na szczyt. Ta iście romantyczna cecha kazała nam wejść na Mount Everest zimą, jakby 50 stopni mrozu latem było za mało. Prochu nie wymyśliliśmy, ale za to jaki zawsze robiliśmy z niego użytek! Mówię oczywiście o strzelaniu na wiwat, niech mnie nikt nie posądzi o uleganie modzie na krytykę upadłych powstań narodowych.
    Zresztą powstania, jak sama nazwa wskazuje, są po to, by upadać: co powstało, musi upaść lub opaść. Gdy zatem opadnie wyborczy kurz i znikną z polskich ulic billboardy, a z nich gębusie i mordy – nie będzie pustki. Twarze ludzi “z charakterem” lub “z zasadami” znów zastąpią pupy panienek reklamujących majtki. Nic się nie zmieni, bo nie ustanie polskie drapanie się na szczyty, dobijanie się (wzajemne), ściąganie za nogawki, podgryzanie, opluwanie, poniżanie, kupowanie i sprzedawanie (kolegów), gardłowanie, klaskanie i mlaskanie… Walka o życie na szczycie nie zakończy się z wyborem na prezydenta człowieka z zasadami lub z charakterem (jak widać, jedno drugie wyklucza). Walka z ulic przeniesie się na sale sądowe, bo nieustanna walka, jak uczy historia, jest naszym świętym obowiązkiem.
    Jesienią moi rodacy zajmą się więc rozliczaniem przeszłości. Sędziowskie stoły i domowe telewizory wypełnią znowu teczki i akta. Nadchodzący sezon w telewizji – na miejsce poniedziałkowego Teatru TV – oferuje swym widzom rozliczanie jaczejki Jaruzelskiego za stan wojenny, a może i Grudzień ’70. Zapewne nikt się nie zająknie na temat jaczejki Moczara i Gomułki. Tradycją programów wyborczych i programów telewizyjnych stało się nie za dobre pamiętanie o “incydencie” Marca ’68. Politycy i media mówią o wypędzeniu Łemków i Ukraińców w akcji “Wisła”, od roku na tapecie znajduje się sprawa wypędzenia czy – jak kto woli – przesiedlenia Niemców, niechętnie, ale zaczyna się mówić o “nieustannych przesunięciach” tysięcy Polaków na emigrację w czasie stanu wojennego. Głuche milczenie spowija wciąż żywą i bolesną ranę zadaną Polsce, jej kulturze, nauce, a przede wszystkim dumie: “przesunięcie” za granicę tysięcy polskich Żydów w latach 1968-1969. Dlaczego?
    Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem “wybiórczej amnezji”. To taka pamięć z dziurami niczym szwajcarski ser. Nie chce ona przypominać o czynach haniebnych, o dość powszechnej obojętności towarzyszącej usuwaniu z polskiego życia tysięcy Polaków żydowskiego pochodzenia. Społeczeństwo polskie w Marcu ’68 ogłuchło od wrzasku propagandy. Ta głuchota nie pozwoliła mu dosłyszeć strzałów na Wybrzeżu w Grudniu ’70 ani odgłosów policyjnych pałek na ścieżkach zdrowia w Czerwcu ’76. Wzrok i słuch wrócił dopiero w Sierpniu ’80. Nie trzeba być laryngologiem ani okulistą, by postawić diagnozę przyczyn tak zbiorowej głuchoty i ślepoty. Nic innego jak amnezja. Wybiórcza. To nawet gorsze niż antysemityzm i wszelka ksenofobia.
    Marcowym dramatom dał ostatnio przejmujące świadectwo Henryk Dasko (Gazeta Wyborcza z 10 września br.). Pokazał dwie strony medalu: ludzi szlachetnych, pomagających prześladowanym Żydom za cenę ryzykowania nie tylko własnych karier – oraz skundlonych karierowiczów, prześladujących Żydów w celu zrobienia kariery. Henrykowi Dasce pomagali bezinteresownie m.in. Irena i Karol Małcużyńscy, dyrektor Łazienek Marek Kwiatkowski, ekipa Andrzeja Wajdy. Niszczył go nikomu wtedy nieznany doktorek, który chcąc się zasłużyć doprowadził do wyrzucenia ze studiów studenta SGPiS na podstawie najbardziej bezsensownego zarzutu. Zresztą zarzut był tu nieistotny. Dr Zbigniew Klepacki nie wyrzucał ze studiów wroga ludu. Dr Klepacki wyrzucał ze studiów Żyda. I robił to rozmyślnie, z nadzieją wyjechania w górę na spałowanych plecach wysłanego “do Syjonu syjonisty”…
    Zachowanie Klepackiego, niczym się nieróżniące od wojennego szmalcownictwa, zostało dostrzeżone i nagrodzone. Dasko musiał Polskę opuścić. Klepacki zrobił w niej karierę. Został profesorem zwyczajnym, wybitnym specjalistą prawa międzynarodowego, przedstawicielem Polski w agendach ONZ i zajął kierownicze stanowiska w PAN-ie. Dziś jest prawdopodobnie emerytem i prowadzi prywatną uczelnię, nauczającą biznesu i przedsiębiorczości. “Ale początkiem drogi prof. Klepackiego był przełomowy dla jego biografii rok 1968, kiedy już jako nowo mianowany, marcowy ´szturmdocentª wyszedł ostro z bloków startowych, budując swoją karierę na fałszywych oskarżeniach i cudzej krzywdzie” – jak napisał Dasko. Jest to indywidualne świadectwo krzywdy nigdy nienaprawionej. A w szerszym aspekcie – nigdy dokładnie niezanalizowanej i nieudokumentowanej.
    Henryk Dasko pokazał wierzchołek góry lodowej. Po roku pobytu w Polsce i pracy na uczelni mogłem się przekonać, że marcowa “inwazja pluskiew” (termin prof. Leszka Kołakowskiego z eseju Tezy o nadziei i beznadziejności) pozostawiła trwałe ślady ukąszeń, jak najbardziej heglowskich, umysły zniewolone kłamstwem i strachem. A także spadek w postaci funkcjonującego wciąż w najlepsze systemu, opartego na donosicielstwie oraz tępieniu niezależnego myślenia. Wiele starych “pluskiew” nadal wygrzewa profesorskie i senatorskie fotele. Nawet jak odejdą, skażenie w umysłach zostanie.
    Może z tego powodu nie spełnię w Polsce patriotycznego obowiązku i nie wystartuję tu nigdy w żadnych wyborach. A przecież mógłbym pójść w ślady Stana Tymińskiego – przyjechałem z Kanady i odróżniam komputer od konia. Wolę jednak świeże powietrze kanadyjskich prerii od zaduchu pluskiew, bijącego z polskich salonów. Za dużo różnych Klepackich sprawuje nadal w tym kraju rządy, nie tylko dusz. Może dlatego tak w nim duszno?

    • Wątpić jest rzeczą ludzką,
      nie wiem tylko skąd wątpliwości w przypadku tego “dzieła” i dlaczego mnie w udziale przypadło się z tego tłumaczyć. Od lat się loguję i podpisuję tak samo, czegoś takiego nie byłbym w stanie z siebie wycisnąć, to trzeba mieć talent.

      • Matko Kurko,
        tylko ten kto wątpi, zbliża się do prawdy.

        Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi wątpliwości wcale nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że stają się jeszcze bardziej zgadkowe. Pierwszy raz miałem przyjemność czytać Twoje wpisy pod nickiem ketman na salonie24, potem pisałeś tam jako kontrowersje, tak więc nie jest prawdą, że zawsze podpisywałeś się tak samo.

        A wpis, który zacytowałem powyżej, interesuje mnie głównie ze względu na postać zasłużonego profesora Klepackiego.

        pozdrawiam

          • @ starszy 1961
            A to ciekawe? Marek Kusiba? To by tłumaczyło wątki kanadyjsko-amerykańskie.

            Hmmm… Ale pisze ów Kusiba językiem Matki Kurki. Na moje ucho przynajmniej. Choć nie powiem – czasem i ucho bywa zawodne. Wystarczy przypomnieć słynną zagadkę Sandauera z “Bez taryfy ulgowej”.

            pozdrawiam

        • Wybacz, ale nie męcz
          Z ketman zgoda, ale to była zupełnie inna historia i wszyscy wiedzą, że to ja, bo sam o tym informowałem. Natomiast nie mam ochoty tłumaczyć się z każdego tekstu podpisanego w internecie MK z ogonkiem. Naprawdę nie mam najmniejszej ochoty tłumaczyć się z cudzych tekstów. Jeśli to jest dla Ciebie problem, to pozostaje twoim problemem. Za minutę mogę się podpisać ~guelle i wysmarować Ci taki tekst, że przez tydzień będziesz się tłumaczył. Nie mam nic wspólnego z tą twórczością i proszę mnie więcej nie męczyć podobnymi pytaniami, bo ani to miłe, ani przyjemne. A tak nawiasem mówiąc pewnie to straszny wstyd, ale nazwisko tego profesora nic, ale to kompletnie nic mi nie mówi.

          • Matko Kurko,
            ależ nie dopuściłeś się niczego, co by mnie uraziło, tak więc nie może być mowy o wybaczaniu. Nie było też moim zamiarem męczyć Cię. Cenię Twój sposób widzenia świata i dlatego pozwoliłem sobie zadać pytanie, które – jak widzę to teraz – mogło Ci zepsuć nastrój. W takim razie dopuściłem się niezręczności i to ja powinienem prosić o wybaczenie. Cieszę się jednak, że dostałem jasną odpowiedź, która mnie całkowicie satysfakcjonuje. O nic innego mi nie chodziło.

            pozdrawiam

            P.S.

            Nazwisko profesora Klepackiego pewnie prawie nikomu nic nie mówi. Jeżeli ktoś ma powód do wstydu, to chyba tylko on.

          • A to ja przepraszam
            Przewrażliwiony i drażliwy jestem ostatnio tak, że samemu ze sobą mi trudno. Są takie teksty, których się wstydzę, ale nie mam oporów, żeby się do nich przyznać. W internecie jest wiele tekstów, które mniej lub bardziej udanie parodiują moją skromną osobę. Szczerze mówiąc ten tekst był akurat jednym z lepszych, przynajmniej się ktoś przyłożył i nawet pisze nieźle. Ale w kilku miejscach szyje tak grubymi nićmi, że raczej można się pozbyć złudzeń.

          • no to w takim razie sprawa sie wyjaśniła,
            a byłem prawie przekonany, że tamten tekst wyszedł spod Twojego pióra. Do tego jeszcze te inicjały. Co mi przeszkadzało, to wtrącenia, ż których wynika, że autor mieszka na stałe za ocenem. Stąd pewnie wziął się impuls, żeby to wyjaśnić i zwrócić się bezpośrednio do Ciebie.

            Ten Marek Kusiba, teraz już wiem, jak się nazywa, pisze bardzo dobrze i ma podobną optykę do Twojej. Przeczytaj, jeśli złość Ci już przeszła, także ten drugi jego tekst “do mądrej telewidzki”. Jest na podanym przeze mnie linku. Niektóre fragmenty są moim zdaniem znakomite.

            Np. początek:

            “Postronny obserwator z jakiegos zarosnietego lipami, zapadlego kata,
            przybywajac do Petersburga, w chwilach skupienia doznawal skomplikowanego
            uczucia podniecenia umyslu i upadku ducha” – oto pierwsze zdanie Drogi przez
            meke Aleksieja Tolstoja.

            Nastepne opisy Petersburga Anno Domini 1914 niepokojaco cos mi przypominaja.
            Przybylem z zarosnietego klonami, zapadlego kata swiata do Warszawy i od
            wielu dni doznaje podobnych a skomplikowanych uczuc. Wlócze sie po
            zamglonych ulicach, wpatruje sie w wezbrany i chmurny przestwór Wisly,
            zagladam w twarze przechodniów, zatroskane i blade i mysle, ze z Warszawa
            cos jest nie w porzadku.

            Marzy o swiatowej slawie i wladzy, ale na oblodzonych chodnikach jak przed
            wiekami lamia konczyny przechodnie. Ofiara nieodsniezonego trotuaru padl
            nawet premier Jaroslaw Kaczynski, udajacy sie na msze swieta. Paraduje teraz
            z gipsem na rece i boczy sie na prezydentke stolicy. Jak u Tolstoja, slabe
            kobiety obejmuja wladze, w goracych lózkach rozstrzygaja sie losy narodu,
            przychodza silne chlopaki z rekami czarnymi od ziemi, smialo siegaja po
            coraz nowe zaszczyty, dzielac wladze, loza i iscie bizantyjski przepych.

            Tymczasem przed przystankiem przy placu de Gaulle’a, ze sztuczna palma
            posrodku, siedzi na zimnym chodniku zebrak. Kierowca autobusu zatrzymuje
            sie: ” – wskazuje na zebraka i sam wrzuca mu do czapki pieciozlotówke. –
            Znam go od malego – wyjasnia – zrobili mu operacje na glowe, ale cos mu tam
            poprzestawiali”.

            Glowa kraju tez teraz przechodzi operacje, przestawiaja w niej ile moga, ale
            postepuje jedynie separacja spoleczenstwa od wladzy. Polacy, przyzwyczajeni
            od wieków do wyroków i kaprysów wladzy, biora inicjatywe w swoje rece, a jak
            nie moga przeskoczyc barier bezrobocia i biurokracji, biora w swe rece
            walizki i wyjezdzaja.”

            pozdrawiam

  17. a propos peerelowskich profesorów Matko Kurko…
    wczoraj buszując po internecie trafiłem przypadkiem na zgrabny tekścik podpisany inicjałami MK. Styl wydał mi się skądś znajomy, ale pewności nie mam, bo znalazłem go na portalu tvn24, miejscu chyba nietypowym. Tym bardziej ciekawość mnie teraz zżera.

    Czy to Ty tak pastwiłeś się nad czcigodnym profesorem Klepackim?

    Tutaj Twój (?) wpis. Podaję go w linku i w całości.

    http://www.tvn24.pl/1,251,8,33375779,90839140,4032440,0,forum.html

    P.S.

    W linku są dwa teksty osoby podpisującej się MK. Ten drugi (w odpowiedzi mądrej telewidzce) nawet chyba jeszcze lepszy…

    W WYBORACH NIE WYSTARTUJE!
    15.08.2007 19:10
    ~MK

    W wyborach nie wystartuje

    Jestem w Polsce, a nie startuję w żadnych wyborach. Mówią mi, że chyba świruję, skoro nie startuję. Wyścig o bycie na szczycie stał się tu najlepszym interesem i patriotycznym obowiązkiem. Pasją wielu moich znajomych nie jest jakaś głupia harówka, dobra dla Amerykanów i Kanadyjczykow. Polacy wybierają, jak zawsze, ciekawszą drogę na szczyt. Ta iście romantyczna cecha kazała nam wejść na Mount Everest zimą, jakby 50 stopni mrozu latem było za mało. Prochu nie wymyśliliśmy, ale za to jaki zawsze robiliśmy z niego użytek! Mówię oczywiście o strzelaniu na wiwat, niech mnie nikt nie posądzi o uleganie modzie na krytykę upadłych powstań narodowych.
    Zresztą powstania, jak sama nazwa wskazuje, są po to, by upadać: co powstało, musi upaść lub opaść. Gdy zatem opadnie wyborczy kurz i znikną z polskich ulic billboardy, a z nich gębusie i mordy – nie będzie pustki. Twarze ludzi “z charakterem” lub “z zasadami” znów zastąpią pupy panienek reklamujących majtki. Nic się nie zmieni, bo nie ustanie polskie drapanie się na szczyty, dobijanie się (wzajemne), ściąganie za nogawki, podgryzanie, opluwanie, poniżanie, kupowanie i sprzedawanie (kolegów), gardłowanie, klaskanie i mlaskanie… Walka o życie na szczycie nie zakończy się z wyborem na prezydenta człowieka z zasadami lub z charakterem (jak widać, jedno drugie wyklucza). Walka z ulic przeniesie się na sale sądowe, bo nieustanna walka, jak uczy historia, jest naszym świętym obowiązkiem.
    Jesienią moi rodacy zajmą się więc rozliczaniem przeszłości. Sędziowskie stoły i domowe telewizory wypełnią znowu teczki i akta. Nadchodzący sezon w telewizji – na miejsce poniedziałkowego Teatru TV – oferuje swym widzom rozliczanie jaczejki Jaruzelskiego za stan wojenny, a może i Grudzień ’70. Zapewne nikt się nie zająknie na temat jaczejki Moczara i Gomułki. Tradycją programów wyborczych i programów telewizyjnych stało się nie za dobre pamiętanie o “incydencie” Marca ’68. Politycy i media mówią o wypędzeniu Łemków i Ukraińców w akcji “Wisła”, od roku na tapecie znajduje się sprawa wypędzenia czy – jak kto woli – przesiedlenia Niemców, niechętnie, ale zaczyna się mówić o “nieustannych przesunięciach” tysięcy Polaków na emigrację w czasie stanu wojennego. Głuche milczenie spowija wciąż żywą i bolesną ranę zadaną Polsce, jej kulturze, nauce, a przede wszystkim dumie: “przesunięcie” za granicę tysięcy polskich Żydów w latach 1968-1969. Dlaczego?
    Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem “wybiórczej amnezji”. To taka pamięć z dziurami niczym szwajcarski ser. Nie chce ona przypominać o czynach haniebnych, o dość powszechnej obojętności towarzyszącej usuwaniu z polskiego życia tysięcy Polaków żydowskiego pochodzenia. Społeczeństwo polskie w Marcu ’68 ogłuchło od wrzasku propagandy. Ta głuchota nie pozwoliła mu dosłyszeć strzałów na Wybrzeżu w Grudniu ’70 ani odgłosów policyjnych pałek na ścieżkach zdrowia w Czerwcu ’76. Wzrok i słuch wrócił dopiero w Sierpniu ’80. Nie trzeba być laryngologiem ani okulistą, by postawić diagnozę przyczyn tak zbiorowej głuchoty i ślepoty. Nic innego jak amnezja. Wybiórcza. To nawet gorsze niż antysemityzm i wszelka ksenofobia.
    Marcowym dramatom dał ostatnio przejmujące świadectwo Henryk Dasko (Gazeta Wyborcza z 10 września br.). Pokazał dwie strony medalu: ludzi szlachetnych, pomagających prześladowanym Żydom za cenę ryzykowania nie tylko własnych karier – oraz skundlonych karierowiczów, prześladujących Żydów w celu zrobienia kariery. Henrykowi Dasce pomagali bezinteresownie m.in. Irena i Karol Małcużyńscy, dyrektor Łazienek Marek Kwiatkowski, ekipa Andrzeja Wajdy. Niszczył go nikomu wtedy nieznany doktorek, który chcąc się zasłużyć doprowadził do wyrzucenia ze studiów studenta SGPiS na podstawie najbardziej bezsensownego zarzutu. Zresztą zarzut był tu nieistotny. Dr Zbigniew Klepacki nie wyrzucał ze studiów wroga ludu. Dr Klepacki wyrzucał ze studiów Żyda. I robił to rozmyślnie, z nadzieją wyjechania w górę na spałowanych plecach wysłanego “do Syjonu syjonisty”…
    Zachowanie Klepackiego, niczym się nieróżniące od wojennego szmalcownictwa, zostało dostrzeżone i nagrodzone. Dasko musiał Polskę opuścić. Klepacki zrobił w niej karierę. Został profesorem zwyczajnym, wybitnym specjalistą prawa międzynarodowego, przedstawicielem Polski w agendach ONZ i zajął kierownicze stanowiska w PAN-ie. Dziś jest prawdopodobnie emerytem i prowadzi prywatną uczelnię, nauczającą biznesu i przedsiębiorczości. “Ale początkiem drogi prof. Klepackiego był przełomowy dla jego biografii rok 1968, kiedy już jako nowo mianowany, marcowy ´szturmdocentª wyszedł ostro z bloków startowych, budując swoją karierę na fałszywych oskarżeniach i cudzej krzywdzie” – jak napisał Dasko. Jest to indywidualne świadectwo krzywdy nigdy nienaprawionej. A w szerszym aspekcie – nigdy dokładnie niezanalizowanej i nieudokumentowanej.
    Henryk Dasko pokazał wierzchołek góry lodowej. Po roku pobytu w Polsce i pracy na uczelni mogłem się przekonać, że marcowa “inwazja pluskiew” (termin prof. Leszka Kołakowskiego z eseju Tezy o nadziei i beznadziejności) pozostawiła trwałe ślady ukąszeń, jak najbardziej heglowskich, umysły zniewolone kłamstwem i strachem. A także spadek w postaci funkcjonującego wciąż w najlepsze systemu, opartego na donosicielstwie oraz tępieniu niezależnego myślenia. Wiele starych “pluskiew” nadal wygrzewa profesorskie i senatorskie fotele. Nawet jak odejdą, skażenie w umysłach zostanie.
    Może z tego powodu nie spełnię w Polsce patriotycznego obowiązku i nie wystartuję tu nigdy w żadnych wyborach. A przecież mógłbym pójść w ślady Stana Tymińskiego – przyjechałem z Kanady i odróżniam komputer od konia. Wolę jednak świeże powietrze kanadyjskich prerii od zaduchu pluskiew, bijącego z polskich salonów. Za dużo różnych Klepackich sprawuje nadal w tym kraju rządy, nie tylko dusz. Może dlatego tak w nim duszno?

    • Wątpić jest rzeczą ludzką,
      nie wiem tylko skąd wątpliwości w przypadku tego “dzieła” i dlaczego mnie w udziale przypadło się z tego tłumaczyć. Od lat się loguję i podpisuję tak samo, czegoś takiego nie byłbym w stanie z siebie wycisnąć, to trzeba mieć talent.

      • Matko Kurko,
        tylko ten kto wątpi, zbliża się do prawdy.

        Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi wątpliwości wcale nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że stają się jeszcze bardziej zgadkowe. Pierwszy raz miałem przyjemność czytać Twoje wpisy pod nickiem ketman na salonie24, potem pisałeś tam jako kontrowersje, tak więc nie jest prawdą, że zawsze podpisywałeś się tak samo.

        A wpis, który zacytowałem powyżej, interesuje mnie głównie ze względu na postać zasłużonego profesora Klepackiego.

        pozdrawiam

          • @ starszy 1961
            A to ciekawe? Marek Kusiba? To by tłumaczyło wątki kanadyjsko-amerykańskie.

            Hmmm… Ale pisze ów Kusiba językiem Matki Kurki. Na moje ucho przynajmniej. Choć nie powiem – czasem i ucho bywa zawodne. Wystarczy przypomnieć słynną zagadkę Sandauera z “Bez taryfy ulgowej”.

            pozdrawiam

        • Wybacz, ale nie męcz
          Z ketman zgoda, ale to była zupełnie inna historia i wszyscy wiedzą, że to ja, bo sam o tym informowałem. Natomiast nie mam ochoty tłumaczyć się z każdego tekstu podpisanego w internecie MK z ogonkiem. Naprawdę nie mam najmniejszej ochoty tłumaczyć się z cudzych tekstów. Jeśli to jest dla Ciebie problem, to pozostaje twoim problemem. Za minutę mogę się podpisać ~guelle i wysmarować Ci taki tekst, że przez tydzień będziesz się tłumaczył. Nie mam nic wspólnego z tą twórczością i proszę mnie więcej nie męczyć podobnymi pytaniami, bo ani to miłe, ani przyjemne. A tak nawiasem mówiąc pewnie to straszny wstyd, ale nazwisko tego profesora nic, ale to kompletnie nic mi nie mówi.

          • Matko Kurko,
            ależ nie dopuściłeś się niczego, co by mnie uraziło, tak więc nie może być mowy o wybaczaniu. Nie było też moim zamiarem męczyć Cię. Cenię Twój sposób widzenia świata i dlatego pozwoliłem sobie zadać pytanie, które – jak widzę to teraz – mogło Ci zepsuć nastrój. W takim razie dopuściłem się niezręczności i to ja powinienem prosić o wybaczenie. Cieszę się jednak, że dostałem jasną odpowiedź, która mnie całkowicie satysfakcjonuje. O nic innego mi nie chodziło.

            pozdrawiam

            P.S.

            Nazwisko profesora Klepackiego pewnie prawie nikomu nic nie mówi. Jeżeli ktoś ma powód do wstydu, to chyba tylko on.

          • A to ja przepraszam
            Przewrażliwiony i drażliwy jestem ostatnio tak, że samemu ze sobą mi trudno. Są takie teksty, których się wstydzę, ale nie mam oporów, żeby się do nich przyznać. W internecie jest wiele tekstów, które mniej lub bardziej udanie parodiują moją skromną osobę. Szczerze mówiąc ten tekst był akurat jednym z lepszych, przynajmniej się ktoś przyłożył i nawet pisze nieźle. Ale w kilku miejscach szyje tak grubymi nićmi, że raczej można się pozbyć złudzeń.

          • no to w takim razie sprawa sie wyjaśniła,
            a byłem prawie przekonany, że tamten tekst wyszedł spod Twojego pióra. Do tego jeszcze te inicjały. Co mi przeszkadzało, to wtrącenia, ż których wynika, że autor mieszka na stałe za ocenem. Stąd pewnie wziął się impuls, żeby to wyjaśnić i zwrócić się bezpośrednio do Ciebie.

            Ten Marek Kusiba, teraz już wiem, jak się nazywa, pisze bardzo dobrze i ma podobną optykę do Twojej. Przeczytaj, jeśli złość Ci już przeszła, także ten drugi jego tekst “do mądrej telewidzki”. Jest na podanym przeze mnie linku. Niektóre fragmenty są moim zdaniem znakomite.

            Np. początek:

            “Postronny obserwator z jakiegos zarosnietego lipami, zapadlego kata,
            przybywajac do Petersburga, w chwilach skupienia doznawal skomplikowanego
            uczucia podniecenia umyslu i upadku ducha” – oto pierwsze zdanie Drogi przez
            meke Aleksieja Tolstoja.

            Nastepne opisy Petersburga Anno Domini 1914 niepokojaco cos mi przypominaja.
            Przybylem z zarosnietego klonami, zapadlego kata swiata do Warszawy i od
            wielu dni doznaje podobnych a skomplikowanych uczuc. Wlócze sie po
            zamglonych ulicach, wpatruje sie w wezbrany i chmurny przestwór Wisly,
            zagladam w twarze przechodniów, zatroskane i blade i mysle, ze z Warszawa
            cos jest nie w porzadku.

            Marzy o swiatowej slawie i wladzy, ale na oblodzonych chodnikach jak przed
            wiekami lamia konczyny przechodnie. Ofiara nieodsniezonego trotuaru padl
            nawet premier Jaroslaw Kaczynski, udajacy sie na msze swieta. Paraduje teraz
            z gipsem na rece i boczy sie na prezydentke stolicy. Jak u Tolstoja, slabe
            kobiety obejmuja wladze, w goracych lózkach rozstrzygaja sie losy narodu,
            przychodza silne chlopaki z rekami czarnymi od ziemi, smialo siegaja po
            coraz nowe zaszczyty, dzielac wladze, loza i iscie bizantyjski przepych.

            Tymczasem przed przystankiem przy placu de Gaulle’a, ze sztuczna palma
            posrodku, siedzi na zimnym chodniku zebrak. Kierowca autobusu zatrzymuje
            sie: ” – wskazuje na zebraka i sam wrzuca mu do czapki pieciozlotówke. –
            Znam go od malego – wyjasnia – zrobili mu operacje na glowe, ale cos mu tam
            poprzestawiali”.

            Glowa kraju tez teraz przechodzi operacje, przestawiaja w niej ile moga, ale
            postepuje jedynie separacja spoleczenstwa od wladzy. Polacy, przyzwyczajeni
            od wieków do wyroków i kaprysów wladzy, biora inicjatywe w swoje rece, a jak
            nie moga przeskoczyc barier bezrobocia i biurokracji, biora w swe rece
            walizki i wyjezdzaja.”

            pozdrawiam

  18. a propos peerelowskich profesorów Matko Kurko…
    wczoraj buszując po internecie trafiłem przypadkiem na zgrabny tekścik podpisany inicjałami MK. Styl wydał mi się skądś znajomy, ale pewności nie mam, bo znalazłem go na portalu tvn24, miejscu chyba nietypowym. Tym bardziej ciekawość mnie teraz zżera.

    Czy to Ty tak pastwiłeś się nad czcigodnym profesorem Klepackim?

    Tutaj Twój (?) wpis. Podaję go w linku i w całości.

    http://www.tvn24.pl/1,251,8,33375779,90839140,4032440,0,forum.html

    P.S.

    W linku są dwa teksty osoby podpisującej się MK. Ten drugi (w odpowiedzi mądrej telewidzce) nawet chyba jeszcze lepszy…

    W WYBORACH NIE WYSTARTUJE!
    15.08.2007 19:10
    ~MK

    W wyborach nie wystartuje

    Jestem w Polsce, a nie startuję w żadnych wyborach. Mówią mi, że chyba świruję, skoro nie startuję. Wyścig o bycie na szczycie stał się tu najlepszym interesem i patriotycznym obowiązkiem. Pasją wielu moich znajomych nie jest jakaś głupia harówka, dobra dla Amerykanów i Kanadyjczykow. Polacy wybierają, jak zawsze, ciekawszą drogę na szczyt. Ta iście romantyczna cecha kazała nam wejść na Mount Everest zimą, jakby 50 stopni mrozu latem było za mało. Prochu nie wymyśliliśmy, ale za to jaki zawsze robiliśmy z niego użytek! Mówię oczywiście o strzelaniu na wiwat, niech mnie nikt nie posądzi o uleganie modzie na krytykę upadłych powstań narodowych.
    Zresztą powstania, jak sama nazwa wskazuje, są po to, by upadać: co powstało, musi upaść lub opaść. Gdy zatem opadnie wyborczy kurz i znikną z polskich ulic billboardy, a z nich gębusie i mordy – nie będzie pustki. Twarze ludzi “z charakterem” lub “z zasadami” znów zastąpią pupy panienek reklamujących majtki. Nic się nie zmieni, bo nie ustanie polskie drapanie się na szczyty, dobijanie się (wzajemne), ściąganie za nogawki, podgryzanie, opluwanie, poniżanie, kupowanie i sprzedawanie (kolegów), gardłowanie, klaskanie i mlaskanie… Walka o życie na szczycie nie zakończy się z wyborem na prezydenta człowieka z zasadami lub z charakterem (jak widać, jedno drugie wyklucza). Walka z ulic przeniesie się na sale sądowe, bo nieustanna walka, jak uczy historia, jest naszym świętym obowiązkiem.
    Jesienią moi rodacy zajmą się więc rozliczaniem przeszłości. Sędziowskie stoły i domowe telewizory wypełnią znowu teczki i akta. Nadchodzący sezon w telewizji – na miejsce poniedziałkowego Teatru TV – oferuje swym widzom rozliczanie jaczejki Jaruzelskiego za stan wojenny, a może i Grudzień ’70. Zapewne nikt się nie zająknie na temat jaczejki Moczara i Gomułki. Tradycją programów wyborczych i programów telewizyjnych stało się nie za dobre pamiętanie o “incydencie” Marca ’68. Politycy i media mówią o wypędzeniu Łemków i Ukraińców w akcji “Wisła”, od roku na tapecie znajduje się sprawa wypędzenia czy – jak kto woli – przesiedlenia Niemców, niechętnie, ale zaczyna się mówić o “nieustannych przesunięciach” tysięcy Polaków na emigrację w czasie stanu wojennego. Głuche milczenie spowija wciąż żywą i bolesną ranę zadaną Polsce, jej kulturze, nauce, a przede wszystkim dumie: “przesunięcie” za granicę tysięcy polskich Żydów w latach 1968-1969. Dlaczego?
    Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem “wybiórczej amnezji”. To taka pamięć z dziurami niczym szwajcarski ser. Nie chce ona przypominać o czynach haniebnych, o dość powszechnej obojętności towarzyszącej usuwaniu z polskiego życia tysięcy Polaków żydowskiego pochodzenia. Społeczeństwo polskie w Marcu ’68 ogłuchło od wrzasku propagandy. Ta głuchota nie pozwoliła mu dosłyszeć strzałów na Wybrzeżu w Grudniu ’70 ani odgłosów policyjnych pałek na ścieżkach zdrowia w Czerwcu ’76. Wzrok i słuch wrócił dopiero w Sierpniu ’80. Nie trzeba być laryngologiem ani okulistą, by postawić diagnozę przyczyn tak zbiorowej głuchoty i ślepoty. Nic innego jak amnezja. Wybiórcza. To nawet gorsze niż antysemityzm i wszelka ksenofobia.
    Marcowym dramatom dał ostatnio przejmujące świadectwo Henryk Dasko (Gazeta Wyborcza z 10 września br.). Pokazał dwie strony medalu: ludzi szlachetnych, pomagających prześladowanym Żydom za cenę ryzykowania nie tylko własnych karier – oraz skundlonych karierowiczów, prześladujących Żydów w celu zrobienia kariery. Henrykowi Dasce pomagali bezinteresownie m.in. Irena i Karol Małcużyńscy, dyrektor Łazienek Marek Kwiatkowski, ekipa Andrzeja Wajdy. Niszczył go nikomu wtedy nieznany doktorek, który chcąc się zasłużyć doprowadził do wyrzucenia ze studiów studenta SGPiS na podstawie najbardziej bezsensownego zarzutu. Zresztą zarzut był tu nieistotny. Dr Zbigniew Klepacki nie wyrzucał ze studiów wroga ludu. Dr Klepacki wyrzucał ze studiów Żyda. I robił to rozmyślnie, z nadzieją wyjechania w górę na spałowanych plecach wysłanego “do Syjonu syjonisty”…
    Zachowanie Klepackiego, niczym się nieróżniące od wojennego szmalcownictwa, zostało dostrzeżone i nagrodzone. Dasko musiał Polskę opuścić. Klepacki zrobił w niej karierę. Został profesorem zwyczajnym, wybitnym specjalistą prawa międzynarodowego, przedstawicielem Polski w agendach ONZ i zajął kierownicze stanowiska w PAN-ie. Dziś jest prawdopodobnie emerytem i prowadzi prywatną uczelnię, nauczającą biznesu i przedsiębiorczości. “Ale początkiem drogi prof. Klepackiego był przełomowy dla jego biografii rok 1968, kiedy już jako nowo mianowany, marcowy ´szturmdocentª wyszedł ostro z bloków startowych, budując swoją karierę na fałszywych oskarżeniach i cudzej krzywdzie” – jak napisał Dasko. Jest to indywidualne świadectwo krzywdy nigdy nienaprawionej. A w szerszym aspekcie – nigdy dokładnie niezanalizowanej i nieudokumentowanej.
    Henryk Dasko pokazał wierzchołek góry lodowej. Po roku pobytu w Polsce i pracy na uczelni mogłem się przekonać, że marcowa “inwazja pluskiew” (termin prof. Leszka Kołakowskiego z eseju Tezy o nadziei i beznadziejności) pozostawiła trwałe ślady ukąszeń, jak najbardziej heglowskich, umysły zniewolone kłamstwem i strachem. A także spadek w postaci funkcjonującego wciąż w najlepsze systemu, opartego na donosicielstwie oraz tępieniu niezależnego myślenia. Wiele starych “pluskiew” nadal wygrzewa profesorskie i senatorskie fotele. Nawet jak odejdą, skażenie w umysłach zostanie.
    Może z tego powodu nie spełnię w Polsce patriotycznego obowiązku i nie wystartuję tu nigdy w żadnych wyborach. A przecież mógłbym pójść w ślady Stana Tymińskiego – przyjechałem z Kanady i odróżniam komputer od konia. Wolę jednak świeże powietrze kanadyjskich prerii od zaduchu pluskiew, bijącego z polskich salonów. Za dużo różnych Klepackich sprawuje nadal w tym kraju rządy, nie tylko dusz. Może dlatego tak w nim duszno?

    • Wątpić jest rzeczą ludzką,
      nie wiem tylko skąd wątpliwości w przypadku tego “dzieła” i dlaczego mnie w udziale przypadło się z tego tłumaczyć. Od lat się loguję i podpisuję tak samo, czegoś takiego nie byłbym w stanie z siebie wycisnąć, to trzeba mieć talent.

      • Matko Kurko,
        tylko ten kto wątpi, zbliża się do prawdy.

        Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi wątpliwości wcale nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że stają się jeszcze bardziej zgadkowe. Pierwszy raz miałem przyjemność czytać Twoje wpisy pod nickiem ketman na salonie24, potem pisałeś tam jako kontrowersje, tak więc nie jest prawdą, że zawsze podpisywałeś się tak samo.

        A wpis, który zacytowałem powyżej, interesuje mnie głównie ze względu na postać zasłużonego profesora Klepackiego.

        pozdrawiam

          • @ starszy 1961
            A to ciekawe? Marek Kusiba? To by tłumaczyło wątki kanadyjsko-amerykańskie.

            Hmmm… Ale pisze ów Kusiba językiem Matki Kurki. Na moje ucho przynajmniej. Choć nie powiem – czasem i ucho bywa zawodne. Wystarczy przypomnieć słynną zagadkę Sandauera z “Bez taryfy ulgowej”.

            pozdrawiam

        • Wybacz, ale nie męcz
          Z ketman zgoda, ale to była zupełnie inna historia i wszyscy wiedzą, że to ja, bo sam o tym informowałem. Natomiast nie mam ochoty tłumaczyć się z każdego tekstu podpisanego w internecie MK z ogonkiem. Naprawdę nie mam najmniejszej ochoty tłumaczyć się z cudzych tekstów. Jeśli to jest dla Ciebie problem, to pozostaje twoim problemem. Za minutę mogę się podpisać ~guelle i wysmarować Ci taki tekst, że przez tydzień będziesz się tłumaczył. Nie mam nic wspólnego z tą twórczością i proszę mnie więcej nie męczyć podobnymi pytaniami, bo ani to miłe, ani przyjemne. A tak nawiasem mówiąc pewnie to straszny wstyd, ale nazwisko tego profesora nic, ale to kompletnie nic mi nie mówi.

          • Matko Kurko,
            ależ nie dopuściłeś się niczego, co by mnie uraziło, tak więc nie może być mowy o wybaczaniu. Nie było też moim zamiarem męczyć Cię. Cenię Twój sposób widzenia świata i dlatego pozwoliłem sobie zadać pytanie, które – jak widzę to teraz – mogło Ci zepsuć nastrój. W takim razie dopuściłem się niezręczności i to ja powinienem prosić o wybaczenie. Cieszę się jednak, że dostałem jasną odpowiedź, która mnie całkowicie satysfakcjonuje. O nic innego mi nie chodziło.

            pozdrawiam

            P.S.

            Nazwisko profesora Klepackiego pewnie prawie nikomu nic nie mówi. Jeżeli ktoś ma powód do wstydu, to chyba tylko on.

          • A to ja przepraszam
            Przewrażliwiony i drażliwy jestem ostatnio tak, że samemu ze sobą mi trudno. Są takie teksty, których się wstydzę, ale nie mam oporów, żeby się do nich przyznać. W internecie jest wiele tekstów, które mniej lub bardziej udanie parodiują moją skromną osobę. Szczerze mówiąc ten tekst był akurat jednym z lepszych, przynajmniej się ktoś przyłożył i nawet pisze nieźle. Ale w kilku miejscach szyje tak grubymi nićmi, że raczej można się pozbyć złudzeń.

          • no to w takim razie sprawa sie wyjaśniła,
            a byłem prawie przekonany, że tamten tekst wyszedł spod Twojego pióra. Do tego jeszcze te inicjały. Co mi przeszkadzało, to wtrącenia, ż których wynika, że autor mieszka na stałe za ocenem. Stąd pewnie wziął się impuls, żeby to wyjaśnić i zwrócić się bezpośrednio do Ciebie.

            Ten Marek Kusiba, teraz już wiem, jak się nazywa, pisze bardzo dobrze i ma podobną optykę do Twojej. Przeczytaj, jeśli złość Ci już przeszła, także ten drugi jego tekst “do mądrej telewidzki”. Jest na podanym przeze mnie linku. Niektóre fragmenty są moim zdaniem znakomite.

            Np. początek:

            “Postronny obserwator z jakiegos zarosnietego lipami, zapadlego kata,
            przybywajac do Petersburga, w chwilach skupienia doznawal skomplikowanego
            uczucia podniecenia umyslu i upadku ducha” – oto pierwsze zdanie Drogi przez
            meke Aleksieja Tolstoja.

            Nastepne opisy Petersburga Anno Domini 1914 niepokojaco cos mi przypominaja.
            Przybylem z zarosnietego klonami, zapadlego kata swiata do Warszawy i od
            wielu dni doznaje podobnych a skomplikowanych uczuc. Wlócze sie po
            zamglonych ulicach, wpatruje sie w wezbrany i chmurny przestwór Wisly,
            zagladam w twarze przechodniów, zatroskane i blade i mysle, ze z Warszawa
            cos jest nie w porzadku.

            Marzy o swiatowej slawie i wladzy, ale na oblodzonych chodnikach jak przed
            wiekami lamia konczyny przechodnie. Ofiara nieodsniezonego trotuaru padl
            nawet premier Jaroslaw Kaczynski, udajacy sie na msze swieta. Paraduje teraz
            z gipsem na rece i boczy sie na prezydentke stolicy. Jak u Tolstoja, slabe
            kobiety obejmuja wladze, w goracych lózkach rozstrzygaja sie losy narodu,
            przychodza silne chlopaki z rekami czarnymi od ziemi, smialo siegaja po
            coraz nowe zaszczyty, dzielac wladze, loza i iscie bizantyjski przepych.

            Tymczasem przed przystankiem przy placu de Gaulle’a, ze sztuczna palma
            posrodku, siedzi na zimnym chodniku zebrak. Kierowca autobusu zatrzymuje
            sie: ” – wskazuje na zebraka i sam wrzuca mu do czapki pieciozlotówke. –
            Znam go od malego – wyjasnia – zrobili mu operacje na glowe, ale cos mu tam
            poprzestawiali”.

            Glowa kraju tez teraz przechodzi operacje, przestawiaja w niej ile moga, ale
            postepuje jedynie separacja spoleczenstwa od wladzy. Polacy, przyzwyczajeni
            od wieków do wyroków i kaprysów wladzy, biora inicjatywe w swoje rece, a jak
            nie moga przeskoczyc barier bezrobocia i biurokracji, biora w swe rece
            walizki i wyjezdzaja.”

            pozdrawiam

  19. a propos peerelowskich profesorów Matko Kurko…
    wczoraj buszując po internecie trafiłem przypadkiem na zgrabny tekścik podpisany inicjałami MK. Styl wydał mi się skądś znajomy, ale pewności nie mam, bo znalazłem go na portalu tvn24, miejscu chyba nietypowym. Tym bardziej ciekawość mnie teraz zżera.

    Czy to Ty tak pastwiłeś się nad czcigodnym profesorem Klepackim?

    Tutaj Twój (?) wpis. Podaję go w linku i w całości.

    http://www.tvn24.pl/1,251,8,33375779,90839140,4032440,0,forum.html

    P.S.

    W linku są dwa teksty osoby podpisującej się MK. Ten drugi (w odpowiedzi mądrej telewidzce) nawet chyba jeszcze lepszy…

    W WYBORACH NIE WYSTARTUJE!
    15.08.2007 19:10
    ~MK

    W wyborach nie wystartuje

    Jestem w Polsce, a nie startuję w żadnych wyborach. Mówią mi, że chyba świruję, skoro nie startuję. Wyścig o bycie na szczycie stał się tu najlepszym interesem i patriotycznym obowiązkiem. Pasją wielu moich znajomych nie jest jakaś głupia harówka, dobra dla Amerykanów i Kanadyjczykow. Polacy wybierają, jak zawsze, ciekawszą drogę na szczyt. Ta iście romantyczna cecha kazała nam wejść na Mount Everest zimą, jakby 50 stopni mrozu latem było za mało. Prochu nie wymyśliliśmy, ale za to jaki zawsze robiliśmy z niego użytek! Mówię oczywiście o strzelaniu na wiwat, niech mnie nikt nie posądzi o uleganie modzie na krytykę upadłych powstań narodowych.
    Zresztą powstania, jak sama nazwa wskazuje, są po to, by upadać: co powstało, musi upaść lub opaść. Gdy zatem opadnie wyborczy kurz i znikną z polskich ulic billboardy, a z nich gębusie i mordy – nie będzie pustki. Twarze ludzi “z charakterem” lub “z zasadami” znów zastąpią pupy panienek reklamujących majtki. Nic się nie zmieni, bo nie ustanie polskie drapanie się na szczyty, dobijanie się (wzajemne), ściąganie za nogawki, podgryzanie, opluwanie, poniżanie, kupowanie i sprzedawanie (kolegów), gardłowanie, klaskanie i mlaskanie… Walka o życie na szczycie nie zakończy się z wyborem na prezydenta człowieka z zasadami lub z charakterem (jak widać, jedno drugie wyklucza). Walka z ulic przeniesie się na sale sądowe, bo nieustanna walka, jak uczy historia, jest naszym świętym obowiązkiem.
    Jesienią moi rodacy zajmą się więc rozliczaniem przeszłości. Sędziowskie stoły i domowe telewizory wypełnią znowu teczki i akta. Nadchodzący sezon w telewizji – na miejsce poniedziałkowego Teatru TV – oferuje swym widzom rozliczanie jaczejki Jaruzelskiego za stan wojenny, a może i Grudzień ’70. Zapewne nikt się nie zająknie na temat jaczejki Moczara i Gomułki. Tradycją programów wyborczych i programów telewizyjnych stało się nie za dobre pamiętanie o “incydencie” Marca ’68. Politycy i media mówią o wypędzeniu Łemków i Ukraińców w akcji “Wisła”, od roku na tapecie znajduje się sprawa wypędzenia czy – jak kto woli – przesiedlenia Niemców, niechętnie, ale zaczyna się mówić o “nieustannych przesunięciach” tysięcy Polaków na emigrację w czasie stanu wojennego. Głuche milczenie spowija wciąż żywą i bolesną ranę zadaną Polsce, jej kulturze, nauce, a przede wszystkim dumie: “przesunięcie” za granicę tysięcy polskich Żydów w latach 1968-1969. Dlaczego?
    Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem “wybiórczej amnezji”. To taka pamięć z dziurami niczym szwajcarski ser. Nie chce ona przypominać o czynach haniebnych, o dość powszechnej obojętności towarzyszącej usuwaniu z polskiego życia tysięcy Polaków żydowskiego pochodzenia. Społeczeństwo polskie w Marcu ’68 ogłuchło od wrzasku propagandy. Ta głuchota nie pozwoliła mu dosłyszeć strzałów na Wybrzeżu w Grudniu ’70 ani odgłosów policyjnych pałek na ścieżkach zdrowia w Czerwcu ’76. Wzrok i słuch wrócił dopiero w Sierpniu ’80. Nie trzeba być laryngologiem ani okulistą, by postawić diagnozę przyczyn tak zbiorowej głuchoty i ślepoty. Nic innego jak amnezja. Wybiórcza. To nawet gorsze niż antysemityzm i wszelka ksenofobia.
    Marcowym dramatom dał ostatnio przejmujące świadectwo Henryk Dasko (Gazeta Wyborcza z 10 września br.). Pokazał dwie strony medalu: ludzi szlachetnych, pomagających prześladowanym Żydom za cenę ryzykowania nie tylko własnych karier – oraz skundlonych karierowiczów, prześladujących Żydów w celu zrobienia kariery. Henrykowi Dasce pomagali bezinteresownie m.in. Irena i Karol Małcużyńscy, dyrektor Łazienek Marek Kwiatkowski, ekipa Andrzeja Wajdy. Niszczył go nikomu wtedy nieznany doktorek, który chcąc się zasłużyć doprowadził do wyrzucenia ze studiów studenta SGPiS na podstawie najbardziej bezsensownego zarzutu. Zresztą zarzut był tu nieistotny. Dr Zbigniew Klepacki nie wyrzucał ze studiów wroga ludu. Dr Klepacki wyrzucał ze studiów Żyda. I robił to rozmyślnie, z nadzieją wyjechania w górę na spałowanych plecach wysłanego “do Syjonu syjonisty”…
    Zachowanie Klepackiego, niczym się nieróżniące od wojennego szmalcownictwa, zostało dostrzeżone i nagrodzone. Dasko musiał Polskę opuścić. Klepacki zrobił w niej karierę. Został profesorem zwyczajnym, wybitnym specjalistą prawa międzynarodowego, przedstawicielem Polski w agendach ONZ i zajął kierownicze stanowiska w PAN-ie. Dziś jest prawdopodobnie emerytem i prowadzi prywatną uczelnię, nauczającą biznesu i przedsiębiorczości. “Ale początkiem drogi prof. Klepackiego był przełomowy dla jego biografii rok 1968, kiedy już jako nowo mianowany, marcowy ´szturmdocentª wyszedł ostro z bloków startowych, budując swoją karierę na fałszywych oskarżeniach i cudzej krzywdzie” – jak napisał Dasko. Jest to indywidualne świadectwo krzywdy nigdy nienaprawionej. A w szerszym aspekcie – nigdy dokładnie niezanalizowanej i nieudokumentowanej.
    Henryk Dasko pokazał wierzchołek góry lodowej. Po roku pobytu w Polsce i pracy na uczelni mogłem się przekonać, że marcowa “inwazja pluskiew” (termin prof. Leszka Kołakowskiego z eseju Tezy o nadziei i beznadziejności) pozostawiła trwałe ślady ukąszeń, jak najbardziej heglowskich, umysły zniewolone kłamstwem i strachem. A także spadek w postaci funkcjonującego wciąż w najlepsze systemu, opartego na donosicielstwie oraz tępieniu niezależnego myślenia. Wiele starych “pluskiew” nadal wygrzewa profesorskie i senatorskie fotele. Nawet jak odejdą, skażenie w umysłach zostanie.
    Może z tego powodu nie spełnię w Polsce patriotycznego obowiązku i nie wystartuję tu nigdy w żadnych wyborach. A przecież mógłbym pójść w ślady Stana Tymińskiego – przyjechałem z Kanady i odróżniam komputer od konia. Wolę jednak świeże powietrze kanadyjskich prerii od zaduchu pluskiew, bijącego z polskich salonów. Za dużo różnych Klepackich sprawuje nadal w tym kraju rządy, nie tylko dusz. Może dlatego tak w nim duszno?

    • Wątpić jest rzeczą ludzką,
      nie wiem tylko skąd wątpliwości w przypadku tego “dzieła” i dlaczego mnie w udziale przypadło się z tego tłumaczyć. Od lat się loguję i podpisuję tak samo, czegoś takiego nie byłbym w stanie z siebie wycisnąć, to trzeba mieć talent.

      • Matko Kurko,
        tylko ten kto wątpi, zbliża się do prawdy.

        Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi wątpliwości wcale nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że stają się jeszcze bardziej zgadkowe. Pierwszy raz miałem przyjemność czytać Twoje wpisy pod nickiem ketman na salonie24, potem pisałeś tam jako kontrowersje, tak więc nie jest prawdą, że zawsze podpisywałeś się tak samo.

        A wpis, który zacytowałem powyżej, interesuje mnie głównie ze względu na postać zasłużonego profesora Klepackiego.

        pozdrawiam

          • @ starszy 1961
            A to ciekawe? Marek Kusiba? To by tłumaczyło wątki kanadyjsko-amerykańskie.

            Hmmm… Ale pisze ów Kusiba językiem Matki Kurki. Na moje ucho przynajmniej. Choć nie powiem – czasem i ucho bywa zawodne. Wystarczy przypomnieć słynną zagadkę Sandauera z “Bez taryfy ulgowej”.

            pozdrawiam

        • Wybacz, ale nie męcz
          Z ketman zgoda, ale to była zupełnie inna historia i wszyscy wiedzą, że to ja, bo sam o tym informowałem. Natomiast nie mam ochoty tłumaczyć się z każdego tekstu podpisanego w internecie MK z ogonkiem. Naprawdę nie mam najmniejszej ochoty tłumaczyć się z cudzych tekstów. Jeśli to jest dla Ciebie problem, to pozostaje twoim problemem. Za minutę mogę się podpisać ~guelle i wysmarować Ci taki tekst, że przez tydzień będziesz się tłumaczył. Nie mam nic wspólnego z tą twórczością i proszę mnie więcej nie męczyć podobnymi pytaniami, bo ani to miłe, ani przyjemne. A tak nawiasem mówiąc pewnie to straszny wstyd, ale nazwisko tego profesora nic, ale to kompletnie nic mi nie mówi.

          • Matko Kurko,
            ależ nie dopuściłeś się niczego, co by mnie uraziło, tak więc nie może być mowy o wybaczaniu. Nie było też moim zamiarem męczyć Cię. Cenię Twój sposób widzenia świata i dlatego pozwoliłem sobie zadać pytanie, które – jak widzę to teraz – mogło Ci zepsuć nastrój. W takim razie dopuściłem się niezręczności i to ja powinienem prosić o wybaczenie. Cieszę się jednak, że dostałem jasną odpowiedź, która mnie całkowicie satysfakcjonuje. O nic innego mi nie chodziło.

            pozdrawiam

            P.S.

            Nazwisko profesora Klepackiego pewnie prawie nikomu nic nie mówi. Jeżeli ktoś ma powód do wstydu, to chyba tylko on.

          • A to ja przepraszam
            Przewrażliwiony i drażliwy jestem ostatnio tak, że samemu ze sobą mi trudno. Są takie teksty, których się wstydzę, ale nie mam oporów, żeby się do nich przyznać. W internecie jest wiele tekstów, które mniej lub bardziej udanie parodiują moją skromną osobę. Szczerze mówiąc ten tekst był akurat jednym z lepszych, przynajmniej się ktoś przyłożył i nawet pisze nieźle. Ale w kilku miejscach szyje tak grubymi nićmi, że raczej można się pozbyć złudzeń.

          • no to w takim razie sprawa sie wyjaśniła,
            a byłem prawie przekonany, że tamten tekst wyszedł spod Twojego pióra. Do tego jeszcze te inicjały. Co mi przeszkadzało, to wtrącenia, ż których wynika, że autor mieszka na stałe za ocenem. Stąd pewnie wziął się impuls, żeby to wyjaśnić i zwrócić się bezpośrednio do Ciebie.

            Ten Marek Kusiba, teraz już wiem, jak się nazywa, pisze bardzo dobrze i ma podobną optykę do Twojej. Przeczytaj, jeśli złość Ci już przeszła, także ten drugi jego tekst “do mądrej telewidzki”. Jest na podanym przeze mnie linku. Niektóre fragmenty są moim zdaniem znakomite.

            Np. początek:

            “Postronny obserwator z jakiegos zarosnietego lipami, zapadlego kata,
            przybywajac do Petersburga, w chwilach skupienia doznawal skomplikowanego
            uczucia podniecenia umyslu i upadku ducha” – oto pierwsze zdanie Drogi przez
            meke Aleksieja Tolstoja.

            Nastepne opisy Petersburga Anno Domini 1914 niepokojaco cos mi przypominaja.
            Przybylem z zarosnietego klonami, zapadlego kata swiata do Warszawy i od
            wielu dni doznaje podobnych a skomplikowanych uczuc. Wlócze sie po
            zamglonych ulicach, wpatruje sie w wezbrany i chmurny przestwór Wisly,
            zagladam w twarze przechodniów, zatroskane i blade i mysle, ze z Warszawa
            cos jest nie w porzadku.

            Marzy o swiatowej slawie i wladzy, ale na oblodzonych chodnikach jak przed
            wiekami lamia konczyny przechodnie. Ofiara nieodsniezonego trotuaru padl
            nawet premier Jaroslaw Kaczynski, udajacy sie na msze swieta. Paraduje teraz
            z gipsem na rece i boczy sie na prezydentke stolicy. Jak u Tolstoja, slabe
            kobiety obejmuja wladze, w goracych lózkach rozstrzygaja sie losy narodu,
            przychodza silne chlopaki z rekami czarnymi od ziemi, smialo siegaja po
            coraz nowe zaszczyty, dzielac wladze, loza i iscie bizantyjski przepych.

            Tymczasem przed przystankiem przy placu de Gaulle’a, ze sztuczna palma
            posrodku, siedzi na zimnym chodniku zebrak. Kierowca autobusu zatrzymuje
            sie: ” – wskazuje na zebraka i sam wrzuca mu do czapki pieciozlotówke. –
            Znam go od malego – wyjasnia – zrobili mu operacje na glowe, ale cos mu tam
            poprzestawiali”.

            Glowa kraju tez teraz przechodzi operacje, przestawiaja w niej ile moga, ale
            postepuje jedynie separacja spoleczenstwa od wladzy. Polacy, przyzwyczajeni
            od wieków do wyroków i kaprysów wladzy, biora inicjatywe w swoje rece, a jak
            nie moga przeskoczyc barier bezrobocia i biurokracji, biora w swe rece
            walizki i wyjezdzaja.”

            pozdrawiam

  20. a propos peerelowskich profesorów Matko Kurko…
    wczoraj buszując po internecie trafiłem przypadkiem na zgrabny tekścik podpisany inicjałami MK. Styl wydał mi się skądś znajomy, ale pewności nie mam, bo znalazłem go na portalu tvn24, miejscu chyba nietypowym. Tym bardziej ciekawość mnie teraz zżera.

    Czy to Ty tak pastwiłeś się nad czcigodnym profesorem Klepackim?

    Tutaj Twój (?) wpis. Podaję go w linku i w całości.

    http://www.tvn24.pl/1,251,8,33375779,90839140,4032440,0,forum.html

    P.S.

    W linku są dwa teksty osoby podpisującej się MK. Ten drugi (w odpowiedzi mądrej telewidzce) nawet chyba jeszcze lepszy…

    W WYBORACH NIE WYSTARTUJE!
    15.08.2007 19:10
    ~MK

    W wyborach nie wystartuje

    Jestem w Polsce, a nie startuję w żadnych wyborach. Mówią mi, że chyba świruję, skoro nie startuję. Wyścig o bycie na szczycie stał się tu najlepszym interesem i patriotycznym obowiązkiem. Pasją wielu moich znajomych nie jest jakaś głupia harówka, dobra dla Amerykanów i Kanadyjczykow. Polacy wybierają, jak zawsze, ciekawszą drogę na szczyt. Ta iście romantyczna cecha kazała nam wejść na Mount Everest zimą, jakby 50 stopni mrozu latem było za mało. Prochu nie wymyśliliśmy, ale za to jaki zawsze robiliśmy z niego użytek! Mówię oczywiście o strzelaniu na wiwat, niech mnie nikt nie posądzi o uleganie modzie na krytykę upadłych powstań narodowych.
    Zresztą powstania, jak sama nazwa wskazuje, są po to, by upadać: co powstało, musi upaść lub opaść. Gdy zatem opadnie wyborczy kurz i znikną z polskich ulic billboardy, a z nich gębusie i mordy – nie będzie pustki. Twarze ludzi “z charakterem” lub “z zasadami” znów zastąpią pupy panienek reklamujących majtki. Nic się nie zmieni, bo nie ustanie polskie drapanie się na szczyty, dobijanie się (wzajemne), ściąganie za nogawki, podgryzanie, opluwanie, poniżanie, kupowanie i sprzedawanie (kolegów), gardłowanie, klaskanie i mlaskanie… Walka o życie na szczycie nie zakończy się z wyborem na prezydenta człowieka z zasadami lub z charakterem (jak widać, jedno drugie wyklucza). Walka z ulic przeniesie się na sale sądowe, bo nieustanna walka, jak uczy historia, jest naszym świętym obowiązkiem.
    Jesienią moi rodacy zajmą się więc rozliczaniem przeszłości. Sędziowskie stoły i domowe telewizory wypełnią znowu teczki i akta. Nadchodzący sezon w telewizji – na miejsce poniedziałkowego Teatru TV – oferuje swym widzom rozliczanie jaczejki Jaruzelskiego za stan wojenny, a może i Grudzień ’70. Zapewne nikt się nie zająknie na temat jaczejki Moczara i Gomułki. Tradycją programów wyborczych i programów telewizyjnych stało się nie za dobre pamiętanie o “incydencie” Marca ’68. Politycy i media mówią o wypędzeniu Łemków i Ukraińców w akcji “Wisła”, od roku na tapecie znajduje się sprawa wypędzenia czy – jak kto woli – przesiedlenia Niemców, niechętnie, ale zaczyna się mówić o “nieustannych przesunięciach” tysięcy Polaków na emigrację w czasie stanu wojennego. Głuche milczenie spowija wciąż żywą i bolesną ranę zadaną Polsce, jej kulturze, nauce, a przede wszystkim dumie: “przesunięcie” za granicę tysięcy polskich Żydów w latach 1968-1969. Dlaczego?
    Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem “wybiórczej amnezji”. To taka pamięć z dziurami niczym szwajcarski ser. Nie chce ona przypominać o czynach haniebnych, o dość powszechnej obojętności towarzyszącej usuwaniu z polskiego życia tysięcy Polaków żydowskiego pochodzenia. Społeczeństwo polskie w Marcu ’68 ogłuchło od wrzasku propagandy. Ta głuchota nie pozwoliła mu dosłyszeć strzałów na Wybrzeżu w Grudniu ’70 ani odgłosów policyjnych pałek na ścieżkach zdrowia w Czerwcu ’76. Wzrok i słuch wrócił dopiero w Sierpniu ’80. Nie trzeba być laryngologiem ani okulistą, by postawić diagnozę przyczyn tak zbiorowej głuchoty i ślepoty. Nic innego jak amnezja. Wybiórcza. To nawet gorsze niż antysemityzm i wszelka ksenofobia.
    Marcowym dramatom dał ostatnio przejmujące świadectwo Henryk Dasko (Gazeta Wyborcza z 10 września br.). Pokazał dwie strony medalu: ludzi szlachetnych, pomagających prześladowanym Żydom za cenę ryzykowania nie tylko własnych karier – oraz skundlonych karierowiczów, prześladujących Żydów w celu zrobienia kariery. Henrykowi Dasce pomagali bezinteresownie m.in. Irena i Karol Małcużyńscy, dyrektor Łazienek Marek Kwiatkowski, ekipa Andrzeja Wajdy. Niszczył go nikomu wtedy nieznany doktorek, który chcąc się zasłużyć doprowadził do wyrzucenia ze studiów studenta SGPiS na podstawie najbardziej bezsensownego zarzutu. Zresztą zarzut był tu nieistotny. Dr Zbigniew Klepacki nie wyrzucał ze studiów wroga ludu. Dr Klepacki wyrzucał ze studiów Żyda. I robił to rozmyślnie, z nadzieją wyjechania w górę na spałowanych plecach wysłanego “do Syjonu syjonisty”…
    Zachowanie Klepackiego, niczym się nieróżniące od wojennego szmalcownictwa, zostało dostrzeżone i nagrodzone. Dasko musiał Polskę opuścić. Klepacki zrobił w niej karierę. Został profesorem zwyczajnym, wybitnym specjalistą prawa międzynarodowego, przedstawicielem Polski w agendach ONZ i zajął kierownicze stanowiska w PAN-ie. Dziś jest prawdopodobnie emerytem i prowadzi prywatną uczelnię, nauczającą biznesu i przedsiębiorczości. “Ale początkiem drogi prof. Klepackiego był przełomowy dla jego biografii rok 1968, kiedy już jako nowo mianowany, marcowy ´szturmdocentª wyszedł ostro z bloków startowych, budując swoją karierę na fałszywych oskarżeniach i cudzej krzywdzie” – jak napisał Dasko. Jest to indywidualne świadectwo krzywdy nigdy nienaprawionej. A w szerszym aspekcie – nigdy dokładnie niezanalizowanej i nieudokumentowanej.
    Henryk Dasko pokazał wierzchołek góry lodowej. Po roku pobytu w Polsce i pracy na uczelni mogłem się przekonać, że marcowa “inwazja pluskiew” (termin prof. Leszka Kołakowskiego z eseju Tezy o nadziei i beznadziejności) pozostawiła trwałe ślady ukąszeń, jak najbardziej heglowskich, umysły zniewolone kłamstwem i strachem. A także spadek w postaci funkcjonującego wciąż w najlepsze systemu, opartego na donosicielstwie oraz tępieniu niezależnego myślenia. Wiele starych “pluskiew” nadal wygrzewa profesorskie i senatorskie fotele. Nawet jak odejdą, skażenie w umysłach zostanie.
    Może z tego powodu nie spełnię w Polsce patriotycznego obowiązku i nie wystartuję tu nigdy w żadnych wyborach. A przecież mógłbym pójść w ślady Stana Tymińskiego – przyjechałem z Kanady i odróżniam komputer od konia. Wolę jednak świeże powietrze kanadyjskich prerii od zaduchu pluskiew, bijącego z polskich salonów. Za dużo różnych Klepackich sprawuje nadal w tym kraju rządy, nie tylko dusz. Może dlatego tak w nim duszno?

    • Wątpić jest rzeczą ludzką,
      nie wiem tylko skąd wątpliwości w przypadku tego “dzieła” i dlaczego mnie w udziale przypadło się z tego tłumaczyć. Od lat się loguję i podpisuję tak samo, czegoś takiego nie byłbym w stanie z siebie wycisnąć, to trzeba mieć talent.

      • Matko Kurko,
        tylko ten kto wątpi, zbliża się do prawdy.

        Po przeczytaniu Twojej odpowiedzi wątpliwości wcale nie ubywa. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że stają się jeszcze bardziej zgadkowe. Pierwszy raz miałem przyjemność czytać Twoje wpisy pod nickiem ketman na salonie24, potem pisałeś tam jako kontrowersje, tak więc nie jest prawdą, że zawsze podpisywałeś się tak samo.

        A wpis, który zacytowałem powyżej, interesuje mnie głównie ze względu na postać zasłużonego profesora Klepackiego.

        pozdrawiam

          • @ starszy 1961
            A to ciekawe? Marek Kusiba? To by tłumaczyło wątki kanadyjsko-amerykańskie.

            Hmmm… Ale pisze ów Kusiba językiem Matki Kurki. Na moje ucho przynajmniej. Choć nie powiem – czasem i ucho bywa zawodne. Wystarczy przypomnieć słynną zagadkę Sandauera z “Bez taryfy ulgowej”.

            pozdrawiam

        • Wybacz, ale nie męcz
          Z ketman zgoda, ale to była zupełnie inna historia i wszyscy wiedzą, że to ja, bo sam o tym informowałem. Natomiast nie mam ochoty tłumaczyć się z każdego tekstu podpisanego w internecie MK z ogonkiem. Naprawdę nie mam najmniejszej ochoty tłumaczyć się z cudzych tekstów. Jeśli to jest dla Ciebie problem, to pozostaje twoim problemem. Za minutę mogę się podpisać ~guelle i wysmarować Ci taki tekst, że przez tydzień będziesz się tłumaczył. Nie mam nic wspólnego z tą twórczością i proszę mnie więcej nie męczyć podobnymi pytaniami, bo ani to miłe, ani przyjemne. A tak nawiasem mówiąc pewnie to straszny wstyd, ale nazwisko tego profesora nic, ale to kompletnie nic mi nie mówi.

          • Matko Kurko,
            ależ nie dopuściłeś się niczego, co by mnie uraziło, tak więc nie może być mowy o wybaczaniu. Nie było też moim zamiarem męczyć Cię. Cenię Twój sposób widzenia świata i dlatego pozwoliłem sobie zadać pytanie, które – jak widzę to teraz – mogło Ci zepsuć nastrój. W takim razie dopuściłem się niezręczności i to ja powinienem prosić o wybaczenie. Cieszę się jednak, że dostałem jasną odpowiedź, która mnie całkowicie satysfakcjonuje. O nic innego mi nie chodziło.

            pozdrawiam

            P.S.

            Nazwisko profesora Klepackiego pewnie prawie nikomu nic nie mówi. Jeżeli ktoś ma powód do wstydu, to chyba tylko on.

          • A to ja przepraszam
            Przewrażliwiony i drażliwy jestem ostatnio tak, że samemu ze sobą mi trudno. Są takie teksty, których się wstydzę, ale nie mam oporów, żeby się do nich przyznać. W internecie jest wiele tekstów, które mniej lub bardziej udanie parodiują moją skromną osobę. Szczerze mówiąc ten tekst był akurat jednym z lepszych, przynajmniej się ktoś przyłożył i nawet pisze nieźle. Ale w kilku miejscach szyje tak grubymi nićmi, że raczej można się pozbyć złudzeń.

          • no to w takim razie sprawa sie wyjaśniła,
            a byłem prawie przekonany, że tamten tekst wyszedł spod Twojego pióra. Do tego jeszcze te inicjały. Co mi przeszkadzało, to wtrącenia, ż których wynika, że autor mieszka na stałe za ocenem. Stąd pewnie wziął się impuls, żeby to wyjaśnić i zwrócić się bezpośrednio do Ciebie.

            Ten Marek Kusiba, teraz już wiem, jak się nazywa, pisze bardzo dobrze i ma podobną optykę do Twojej. Przeczytaj, jeśli złość Ci już przeszła, także ten drugi jego tekst “do mądrej telewidzki”. Jest na podanym przeze mnie linku. Niektóre fragmenty są moim zdaniem znakomite.

            Np. początek:

            “Postronny obserwator z jakiegos zarosnietego lipami, zapadlego kata,
            przybywajac do Petersburga, w chwilach skupienia doznawal skomplikowanego
            uczucia podniecenia umyslu i upadku ducha” – oto pierwsze zdanie Drogi przez
            meke Aleksieja Tolstoja.

            Nastepne opisy Petersburga Anno Domini 1914 niepokojaco cos mi przypominaja.
            Przybylem z zarosnietego klonami, zapadlego kata swiata do Warszawy i od
            wielu dni doznaje podobnych a skomplikowanych uczuc. Wlócze sie po
            zamglonych ulicach, wpatruje sie w wezbrany i chmurny przestwór Wisly,
            zagladam w twarze przechodniów, zatroskane i blade i mysle, ze z Warszawa
            cos jest nie w porzadku.

            Marzy o swiatowej slawie i wladzy, ale na oblodzonych chodnikach jak przed
            wiekami lamia konczyny przechodnie. Ofiara nieodsniezonego trotuaru padl
            nawet premier Jaroslaw Kaczynski, udajacy sie na msze swieta. Paraduje teraz
            z gipsem na rece i boczy sie na prezydentke stolicy. Jak u Tolstoja, slabe
            kobiety obejmuja wladze, w goracych lózkach rozstrzygaja sie losy narodu,
            przychodza silne chlopaki z rekami czarnymi od ziemi, smialo siegaja po
            coraz nowe zaszczyty, dzielac wladze, loza i iscie bizantyjski przepych.

            Tymczasem przed przystankiem przy placu de Gaulle’a, ze sztuczna palma
            posrodku, siedzi na zimnym chodniku zebrak. Kierowca autobusu zatrzymuje
            sie: ” – wskazuje na zebraka i sam wrzuca mu do czapki pieciozlotówke. –
            Znam go od malego – wyjasnia – zrobili mu operacje na glowe, ale cos mu tam
            poprzestawiali”.

            Glowa kraju tez teraz przechodzi operacje, przestawiaja w niej ile moga, ale
            postepuje jedynie separacja spoleczenstwa od wladzy. Polacy, przyzwyczajeni
            od wieków do wyroków i kaprysów wladzy, biora inicjatywe w swoje rece, a jak
            nie moga przeskoczyc barier bezrobocia i biurokracji, biora w swe rece
            walizki i wyjezdzaja.”

            pozdrawiam

  21. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi trollami
    Mam pełnego ignora na trzech użytkowników i zupełnie czysty portal bez żadnych śladów niechcianych. Dla mnie stan idealny. Rozumiem, że inni łącznie z Matką nie mają tak dobrze. Ciekawe dlaczego. Ta administracyjna procedura, którą ogłosiła Matka, zdaje się być mocno pracochłonna: dni liczyć, pamiętać, analizować. No chyba, że jakieś narzędzie do banowania jest pod ręką, które prawie automatycznie będzie udzielać nagan i ostrzeżeń.

    • Troll jest jeden i albo będzie przestrzegał zasad, albo wyleci.
      Chodzi o jednego trolla, nie trolli. I chodzi o to, że każdego dnia logują się nowi użytkownicy, którzy na starcie są częstowani spamem i terroryzmem. Zanim się połapią co i gdzie można ignorować, to zdążą uciec. Dlatego biorę to na swoje sumienie i od dziś ZERO tolerancji dla spamu. Żaden jęk i żal mnie nie wzruszy, jest tu 700 użytkowników, którzy doskonale wiedzą czym jest nawet najbardziej ostra wymiana zdań, a czym jest spam. Tylko jeden udaje głupiego i z powodu tego jednego nie zamierzam tracić normalnych użytkowników. Pisać może sobie każdy i co chce, mnie nie wzrusza opinia czegoś takiego jak troll, ale to mają być opinie, a nie spam. Tylko tyle i aż tyle.

  22. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi trollami
    Mam pełnego ignora na trzech użytkowników i zupełnie czysty portal bez żadnych śladów niechcianych. Dla mnie stan idealny. Rozumiem, że inni łącznie z Matką nie mają tak dobrze. Ciekawe dlaczego. Ta administracyjna procedura, którą ogłosiła Matka, zdaje się być mocno pracochłonna: dni liczyć, pamiętać, analizować. No chyba, że jakieś narzędzie do banowania jest pod ręką, które prawie automatycznie będzie udzielać nagan i ostrzeżeń.

    • Troll jest jeden i albo będzie przestrzegał zasad, albo wyleci.
      Chodzi o jednego trolla, nie trolli. I chodzi o to, że każdego dnia logują się nowi użytkownicy, którzy na starcie są częstowani spamem i terroryzmem. Zanim się połapią co i gdzie można ignorować, to zdążą uciec. Dlatego biorę to na swoje sumienie i od dziś ZERO tolerancji dla spamu. Żaden jęk i żal mnie nie wzruszy, jest tu 700 użytkowników, którzy doskonale wiedzą czym jest nawet najbardziej ostra wymiana zdań, a czym jest spam. Tylko jeden udaje głupiego i z powodu tego jednego nie zamierzam tracić normalnych użytkowników. Pisać może sobie każdy i co chce, mnie nie wzrusza opinia czegoś takiego jak troll, ale to mają być opinie, a nie spam. Tylko tyle i aż tyle.

  23. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi trollami
    Mam pełnego ignora na trzech użytkowników i zupełnie czysty portal bez żadnych śladów niechcianych. Dla mnie stan idealny. Rozumiem, że inni łącznie z Matką nie mają tak dobrze. Ciekawe dlaczego. Ta administracyjna procedura, którą ogłosiła Matka, zdaje się być mocno pracochłonna: dni liczyć, pamiętać, analizować. No chyba, że jakieś narzędzie do banowania jest pod ręką, które prawie automatycznie będzie udzielać nagan i ostrzeżeń.

    • Troll jest jeden i albo będzie przestrzegał zasad, albo wyleci.
      Chodzi o jednego trolla, nie trolli. I chodzi o to, że każdego dnia logują się nowi użytkownicy, którzy na starcie są częstowani spamem i terroryzmem. Zanim się połapią co i gdzie można ignorować, to zdążą uciec. Dlatego biorę to na swoje sumienie i od dziś ZERO tolerancji dla spamu. Żaden jęk i żal mnie nie wzruszy, jest tu 700 użytkowników, którzy doskonale wiedzą czym jest nawet najbardziej ostra wymiana zdań, a czym jest spam. Tylko jeden udaje głupiego i z powodu tego jednego nie zamierzam tracić normalnych użytkowników. Pisać może sobie każdy i co chce, mnie nie wzrusza opinia czegoś takiego jak troll, ale to mają być opinie, a nie spam. Tylko tyle i aż tyle.

  24. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi trollami
    Mam pełnego ignora na trzech użytkowników i zupełnie czysty portal bez żadnych śladów niechcianych. Dla mnie stan idealny. Rozumiem, że inni łącznie z Matką nie mają tak dobrze. Ciekawe dlaczego. Ta administracyjna procedura, którą ogłosiła Matka, zdaje się być mocno pracochłonna: dni liczyć, pamiętać, analizować. No chyba, że jakieś narzędzie do banowania jest pod ręką, które prawie automatycznie będzie udzielać nagan i ostrzeżeń.

    • Troll jest jeden i albo będzie przestrzegał zasad, albo wyleci.
      Chodzi o jednego trolla, nie trolli. I chodzi o to, że każdego dnia logują się nowi użytkownicy, którzy na starcie są częstowani spamem i terroryzmem. Zanim się połapią co i gdzie można ignorować, to zdążą uciec. Dlatego biorę to na swoje sumienie i od dziś ZERO tolerancji dla spamu. Żaden jęk i żal mnie nie wzruszy, jest tu 700 użytkowników, którzy doskonale wiedzą czym jest nawet najbardziej ostra wymiana zdań, a czym jest spam. Tylko jeden udaje głupiego i z powodu tego jednego nie zamierzam tracić normalnych użytkowników. Pisać może sobie każdy i co chce, mnie nie wzrusza opinia czegoś takiego jak troll, ale to mają być opinie, a nie spam. Tylko tyle i aż tyle.

  25. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi trollami
    Mam pełnego ignora na trzech użytkowników i zupełnie czysty portal bez żadnych śladów niechcianych. Dla mnie stan idealny. Rozumiem, że inni łącznie z Matką nie mają tak dobrze. Ciekawe dlaczego. Ta administracyjna procedura, którą ogłosiła Matka, zdaje się być mocno pracochłonna: dni liczyć, pamiętać, analizować. No chyba, że jakieś narzędzie do banowania jest pod ręką, które prawie automatycznie będzie udzielać nagan i ostrzeżeń.

    • Troll jest jeden i albo będzie przestrzegał zasad, albo wyleci.
      Chodzi o jednego trolla, nie trolli. I chodzi o to, że każdego dnia logują się nowi użytkownicy, którzy na starcie są częstowani spamem i terroryzmem. Zanim się połapią co i gdzie można ignorować, to zdążą uciec. Dlatego biorę to na swoje sumienie i od dziś ZERO tolerancji dla spamu. Żaden jęk i żal mnie nie wzruszy, jest tu 700 użytkowników, którzy doskonale wiedzą czym jest nawet najbardziej ostra wymiana zdań, a czym jest spam. Tylko jeden udaje głupiego i z powodu tego jednego nie zamierzam tracić normalnych użytkowników. Pisać może sobie każdy i co chce, mnie nie wzrusza opinia czegoś takiego jak troll, ale to mają być opinie, a nie spam. Tylko tyle i aż tyle.

  26. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi trollami
    Mam pełnego ignora na trzech użytkowników i zupełnie czysty portal bez żadnych śladów niechcianych. Dla mnie stan idealny. Rozumiem, że inni łącznie z Matką nie mają tak dobrze. Ciekawe dlaczego. Ta administracyjna procedura, którą ogłosiła Matka, zdaje się być mocno pracochłonna: dni liczyć, pamiętać, analizować. No chyba, że jakieś narzędzie do banowania jest pod ręką, które prawie automatycznie będzie udzielać nagan i ostrzeżeń.

    • Troll jest jeden i albo będzie przestrzegał zasad, albo wyleci.
      Chodzi o jednego trolla, nie trolli. I chodzi o to, że każdego dnia logują się nowi użytkownicy, którzy na starcie są częstowani spamem i terroryzmem. Zanim się połapią co i gdzie można ignorować, to zdążą uciec. Dlatego biorę to na swoje sumienie i od dziś ZERO tolerancji dla spamu. Żaden jęk i żal mnie nie wzruszy, jest tu 700 użytkowników, którzy doskonale wiedzą czym jest nawet najbardziej ostra wymiana zdań, a czym jest spam. Tylko jeden udaje głupiego i z powodu tego jednego nie zamierzam tracić normalnych użytkowników. Pisać może sobie każdy i co chce, mnie nie wzrusza opinia czegoś takiego jak troll, ale to mają być opinie, a nie spam. Tylko tyle i aż tyle.

  27. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi trollami
    Mam pełnego ignora na trzech użytkowników i zupełnie czysty portal bez żadnych śladów niechcianych. Dla mnie stan idealny. Rozumiem, że inni łącznie z Matką nie mają tak dobrze. Ciekawe dlaczego. Ta administracyjna procedura, którą ogłosiła Matka, zdaje się być mocno pracochłonna: dni liczyć, pamiętać, analizować. No chyba, że jakieś narzędzie do banowania jest pod ręką, które prawie automatycznie będzie udzielać nagan i ostrzeżeń.

    • Troll jest jeden i albo będzie przestrzegał zasad, albo wyleci.
      Chodzi o jednego trolla, nie trolli. I chodzi o to, że każdego dnia logują się nowi użytkownicy, którzy na starcie są częstowani spamem i terroryzmem. Zanim się połapią co i gdzie można ignorować, to zdążą uciec. Dlatego biorę to na swoje sumienie i od dziś ZERO tolerancji dla spamu. Żaden jęk i żal mnie nie wzruszy, jest tu 700 użytkowników, którzy doskonale wiedzą czym jest nawet najbardziej ostra wymiana zdań, a czym jest spam. Tylko jeden udaje głupiego i z powodu tego jednego nie zamierzam tracić normalnych użytkowników. Pisać może sobie każdy i co chce, mnie nie wzrusza opinia czegoś takiego jak troll, ale to mają być opinie, a nie spam. Tylko tyle i aż tyle.

  28. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi trollami
    Mam pełnego ignora na trzech użytkowników i zupełnie czysty portal bez żadnych śladów niechcianych. Dla mnie stan idealny. Rozumiem, że inni łącznie z Matką nie mają tak dobrze. Ciekawe dlaczego. Ta administracyjna procedura, którą ogłosiła Matka, zdaje się być mocno pracochłonna: dni liczyć, pamiętać, analizować. No chyba, że jakieś narzędzie do banowania jest pod ręką, które prawie automatycznie będzie udzielać nagan i ostrzeżeń.

    • Troll jest jeden i albo będzie przestrzegał zasad, albo wyleci.
      Chodzi o jednego trolla, nie trolli. I chodzi o to, że każdego dnia logują się nowi użytkownicy, którzy na starcie są częstowani spamem i terroryzmem. Zanim się połapią co i gdzie można ignorować, to zdążą uciec. Dlatego biorę to na swoje sumienie i od dziś ZERO tolerancji dla spamu. Żaden jęk i żal mnie nie wzruszy, jest tu 700 użytkowników, którzy doskonale wiedzą czym jest nawet najbardziej ostra wymiana zdań, a czym jest spam. Tylko jeden udaje głupiego i z powodu tego jednego nie zamierzam tracić normalnych użytkowników. Pisać może sobie każdy i co chce, mnie nie wzrusza opinia czegoś takiego jak troll, ale to mają być opinie, a nie spam. Tylko tyle i aż tyle.

  29. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi trollami
    Mam pełnego ignora na trzech użytkowników i zupełnie czysty portal bez żadnych śladów niechcianych. Dla mnie stan idealny. Rozumiem, że inni łącznie z Matką nie mają tak dobrze. Ciekawe dlaczego. Ta administracyjna procedura, którą ogłosiła Matka, zdaje się być mocno pracochłonna: dni liczyć, pamiętać, analizować. No chyba, że jakieś narzędzie do banowania jest pod ręką, które prawie automatycznie będzie udzielać nagan i ostrzeżeń.

    • Troll jest jeden i albo będzie przestrzegał zasad, albo wyleci.
      Chodzi o jednego trolla, nie trolli. I chodzi o to, że każdego dnia logują się nowi użytkownicy, którzy na starcie są częstowani spamem i terroryzmem. Zanim się połapią co i gdzie można ignorować, to zdążą uciec. Dlatego biorę to na swoje sumienie i od dziś ZERO tolerancji dla spamu. Żaden jęk i żal mnie nie wzruszy, jest tu 700 użytkowników, którzy doskonale wiedzą czym jest nawet najbardziej ostra wymiana zdań, a czym jest spam. Tylko jeden udaje głupiego i z powodu tego jednego nie zamierzam tracić normalnych użytkowników. Pisać może sobie każdy i co chce, mnie nie wzrusza opinia czegoś takiego jak troll, ale to mają być opinie, a nie spam. Tylko tyle i aż tyle.

  30. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi trollami
    Mam pełnego ignora na trzech użytkowników i zupełnie czysty portal bez żadnych śladów niechcianych. Dla mnie stan idealny. Rozumiem, że inni łącznie z Matką nie mają tak dobrze. Ciekawe dlaczego. Ta administracyjna procedura, którą ogłosiła Matka, zdaje się być mocno pracochłonna: dni liczyć, pamiętać, analizować. No chyba, że jakieś narzędzie do banowania jest pod ręką, które prawie automatycznie będzie udzielać nagan i ostrzeżeń.

    • Troll jest jeden i albo będzie przestrzegał zasad, albo wyleci.
      Chodzi o jednego trolla, nie trolli. I chodzi o to, że każdego dnia logują się nowi użytkownicy, którzy na starcie są częstowani spamem i terroryzmem. Zanim się połapią co i gdzie można ignorować, to zdążą uciec. Dlatego biorę to na swoje sumienie i od dziś ZERO tolerancji dla spamu. Żaden jęk i żal mnie nie wzruszy, jest tu 700 użytkowników, którzy doskonale wiedzą czym jest nawet najbardziej ostra wymiana zdań, a czym jest spam. Tylko jeden udaje głupiego i z powodu tego jednego nie zamierzam tracić normalnych użytkowników. Pisać może sobie każdy i co chce, mnie nie wzrusza opinia czegoś takiego jak troll, ale to mają być opinie, a nie spam. Tylko tyle i aż tyle.

    • To może ja pomogę.
      Nie o bankomat tu chodzi a o firmę “Bakoma”. “Ludzie” gadali iż nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk wspólników (Balcerowicz,Komorowski,Mazowiecki). Taka sama prawda jak to że właścicielką “Malmy” była Danuta Wałęsa. Komorowski faktycznie był jej właścicielem.Tylko że nie Bronisław a Zbigniew , a nazwa pochodziła od pierwszych liter nazwiska i imienia żony Komorowskiego – Barbary i nazwiska wspólnika Edwarda Mazura (tego Mazura).

    • To może ja pomogę.
      Nie o bankomat tu chodzi a o firmę “Bakoma”. “Ludzie” gadali iż nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk wspólników (Balcerowicz,Komorowski,Mazowiecki). Taka sama prawda jak to że właścicielką “Malmy” była Danuta Wałęsa. Komorowski faktycznie był jej właścicielem.Tylko że nie Bronisław a Zbigniew , a nazwa pochodziła od pierwszych liter nazwiska i imienia żony Komorowskiego – Barbary i nazwiska wspólnika Edwarda Mazura (tego Mazura).

    • To może ja pomogę.
      Nie o bankomat tu chodzi a o firmę “Bakoma”. “Ludzie” gadali iż nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk wspólników (Balcerowicz,Komorowski,Mazowiecki). Taka sama prawda jak to że właścicielką “Malmy” była Danuta Wałęsa. Komorowski faktycznie był jej właścicielem.Tylko że nie Bronisław a Zbigniew , a nazwa pochodziła od pierwszych liter nazwiska i imienia żony Komorowskiego – Barbary i nazwiska wspólnika Edwarda Mazura (tego Mazura).

    • To może ja pomogę.
      Nie o bankomat tu chodzi a o firmę “Bakoma”. “Ludzie” gadali iż nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk wspólników (Balcerowicz,Komorowski,Mazowiecki). Taka sama prawda jak to że właścicielką “Malmy” była Danuta Wałęsa. Komorowski faktycznie był jej właścicielem.Tylko że nie Bronisław a Zbigniew , a nazwa pochodziła od pierwszych liter nazwiska i imienia żony Komorowskiego – Barbary i nazwiska wspólnika Edwarda Mazura (tego Mazura).

    • To może ja pomogę.
      Nie o bankomat tu chodzi a o firmę “Bakoma”. “Ludzie” gadali iż nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk wspólników (Balcerowicz,Komorowski,Mazowiecki). Taka sama prawda jak to że właścicielką “Malmy” była Danuta Wałęsa. Komorowski faktycznie był jej właścicielem.Tylko że nie Bronisław a Zbigniew , a nazwa pochodziła od pierwszych liter nazwiska i imienia żony Komorowskiego – Barbary i nazwiska wspólnika Edwarda Mazura (tego Mazura).

    • To może ja pomogę.
      Nie o bankomat tu chodzi a o firmę “Bakoma”. “Ludzie” gadali iż nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk wspólników (Balcerowicz,Komorowski,Mazowiecki). Taka sama prawda jak to że właścicielką “Malmy” była Danuta Wałęsa. Komorowski faktycznie był jej właścicielem.Tylko że nie Bronisław a Zbigniew , a nazwa pochodziła od pierwszych liter nazwiska i imienia żony Komorowskiego – Barbary i nazwiska wspólnika Edwarda Mazura (tego Mazura).

    • To może ja pomogę.
      Nie o bankomat tu chodzi a o firmę “Bakoma”. “Ludzie” gadali iż nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk wspólników (Balcerowicz,Komorowski,Mazowiecki). Taka sama prawda jak to że właścicielką “Malmy” była Danuta Wałęsa. Komorowski faktycznie był jej właścicielem.Tylko że nie Bronisław a Zbigniew , a nazwa pochodziła od pierwszych liter nazwiska i imienia żony Komorowskiego – Barbary i nazwiska wspólnika Edwarda Mazura (tego Mazura).

    • To może ja pomogę.
      Nie o bankomat tu chodzi a o firmę “Bakoma”. “Ludzie” gadali iż nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk wspólników (Balcerowicz,Komorowski,Mazowiecki). Taka sama prawda jak to że właścicielką “Malmy” była Danuta Wałęsa. Komorowski faktycznie był jej właścicielem.Tylko że nie Bronisław a Zbigniew , a nazwa pochodziła od pierwszych liter nazwiska i imienia żony Komorowskiego – Barbary i nazwiska wspólnika Edwarda Mazura (tego Mazura).

    • To może ja pomogę.
      Nie o bankomat tu chodzi a o firmę “Bakoma”. “Ludzie” gadali iż nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk wspólników (Balcerowicz,Komorowski,Mazowiecki). Taka sama prawda jak to że właścicielką “Malmy” była Danuta Wałęsa. Komorowski faktycznie był jej właścicielem.Tylko że nie Bronisław a Zbigniew , a nazwa pochodziła od pierwszych liter nazwiska i imienia żony Komorowskiego – Barbary i nazwiska wspólnika Edwarda Mazura (tego Mazura).

    • To może ja pomogę.
      Nie o bankomat tu chodzi a o firmę “Bakoma”. “Ludzie” gadali iż nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk wspólników (Balcerowicz,Komorowski,Mazowiecki). Taka sama prawda jak to że właścicielką “Malmy” była Danuta Wałęsa. Komorowski faktycznie był jej właścicielem.Tylko że nie Bronisław a Zbigniew , a nazwa pochodziła od pierwszych liter nazwiska i imienia żony Komorowskiego – Barbary i nazwiska wspólnika Edwarda Mazura (tego Mazura).

  31. Profesór – czy aby na pewno?
    Jednym z jego osiągnięć “naukowych” jest wmówienie ciemnemu ludowi, że jest profesorem, a tymczasem miał tylko etat profesora na zawiadywanym przez kościelnych Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W momencie przejścia do innej roboty już przestał mieć ten tytuł. Ta jak np magazynier przestając pracować w magazynie, przestaje być magazynierem. Być może będzie nim ponownie, ale ja raczej bym nie zatrudniła magazyniera, który nie chce dać się przebadać na okoliczność “alkoholową”

  32. Profesór – czy aby na pewno?
    Jednym z jego osiągnięć “naukowych” jest wmówienie ciemnemu ludowi, że jest profesorem, a tymczasem miał tylko etat profesora na zawiadywanym przez kościelnych Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W momencie przejścia do innej roboty już przestał mieć ten tytuł. Ta jak np magazynier przestając pracować w magazynie, przestaje być magazynierem. Być może będzie nim ponownie, ale ja raczej bym nie zatrudniła magazyniera, który nie chce dać się przebadać na okoliczność “alkoholową”

  33. Profesór – czy aby na pewno?
    Jednym z jego osiągnięć “naukowych” jest wmówienie ciemnemu ludowi, że jest profesorem, a tymczasem miał tylko etat profesora na zawiadywanym przez kościelnych Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W momencie przejścia do innej roboty już przestał mieć ten tytuł. Ta jak np magazynier przestając pracować w magazynie, przestaje być magazynierem. Być może będzie nim ponownie, ale ja raczej bym nie zatrudniła magazyniera, który nie chce dać się przebadać na okoliczność “alkoholową”

  34. Profesór – czy aby na pewno?
    Jednym z jego osiągnięć “naukowych” jest wmówienie ciemnemu ludowi, że jest profesorem, a tymczasem miał tylko etat profesora na zawiadywanym przez kościelnych Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W momencie przejścia do innej roboty już przestał mieć ten tytuł. Ta jak np magazynier przestając pracować w magazynie, przestaje być magazynierem. Być może będzie nim ponownie, ale ja raczej bym nie zatrudniła magazyniera, który nie chce dać się przebadać na okoliczność “alkoholową”

  35. Profesór – czy aby na pewno?
    Jednym z jego osiągnięć “naukowych” jest wmówienie ciemnemu ludowi, że jest profesorem, a tymczasem miał tylko etat profesora na zawiadywanym przez kościelnych Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W momencie przejścia do innej roboty już przestał mieć ten tytuł. Ta jak np magazynier przestając pracować w magazynie, przestaje być magazynierem. Być może będzie nim ponownie, ale ja raczej bym nie zatrudniła magazyniera, który nie chce dać się przebadać na okoliczność “alkoholową”

  36. Profesór – czy aby na pewno?
    Jednym z jego osiągnięć “naukowych” jest wmówienie ciemnemu ludowi, że jest profesorem, a tymczasem miał tylko etat profesora na zawiadywanym przez kościelnych Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W momencie przejścia do innej roboty już przestał mieć ten tytuł. Ta jak np magazynier przestając pracować w magazynie, przestaje być magazynierem. Być może będzie nim ponownie, ale ja raczej bym nie zatrudniła magazyniera, który nie chce dać się przebadać na okoliczność “alkoholową”

  37. Profesór – czy aby na pewno?
    Jednym z jego osiągnięć “naukowych” jest wmówienie ciemnemu ludowi, że jest profesorem, a tymczasem miał tylko etat profesora na zawiadywanym przez kościelnych Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W momencie przejścia do innej roboty już przestał mieć ten tytuł. Ta jak np magazynier przestając pracować w magazynie, przestaje być magazynierem. Być może będzie nim ponownie, ale ja raczej bym nie zatrudniła magazyniera, który nie chce dać się przebadać na okoliczność “alkoholową”

  38. Profesór – czy aby na pewno?
    Jednym z jego osiągnięć “naukowych” jest wmówienie ciemnemu ludowi, że jest profesorem, a tymczasem miał tylko etat profesora na zawiadywanym przez kościelnych Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W momencie przejścia do innej roboty już przestał mieć ten tytuł. Ta jak np magazynier przestając pracować w magazynie, przestaje być magazynierem. Być może będzie nim ponownie, ale ja raczej bym nie zatrudniła magazyniera, który nie chce dać się przebadać na okoliczność “alkoholową”

  39. Profesór – czy aby na pewno?
    Jednym z jego osiągnięć “naukowych” jest wmówienie ciemnemu ludowi, że jest profesorem, a tymczasem miał tylko etat profesora na zawiadywanym przez kościelnych Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W momencie przejścia do innej roboty już przestał mieć ten tytuł. Ta jak np magazynier przestając pracować w magazynie, przestaje być magazynierem. Być może będzie nim ponownie, ale ja raczej bym nie zatrudniła magazyniera, który nie chce dać się przebadać na okoliczność “alkoholową”

  40. Profesór – czy aby na pewno?
    Jednym z jego osiągnięć “naukowych” jest wmówienie ciemnemu ludowi, że jest profesorem, a tymczasem miał tylko etat profesora na zawiadywanym przez kościelnych Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W momencie przejścia do innej roboty już przestał mieć ten tytuł. Ta jak np magazynier przestając pracować w magazynie, przestaje być magazynierem. Być może będzie nim ponownie, ale ja raczej bym nie zatrudniła magazyniera, który nie chce dać się przebadać na okoliczność “alkoholową”

  41. Błąd odsłuchu…
    Ten profesór, tak jak i jego xero, nigdy nie użyli słowa “yntelygencja”, oni z uporem godnym lepszej sprawy zawsze mówią INTLIGIĘCJA… To jest właśnie grupa społeczna, do której zaczną się po nowym roku odwoływać… Całe szczęście, że jest to grupa wyjątkowo nieliczna i z Inteligencją polską nie mająca nic wspólnego… I to jest dobry prognostyk na przyszłe lata, czego Wam wszystkim z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę jak najserdeczniej…

  42. Błąd odsłuchu…
    Ten profesór, tak jak i jego xero, nigdy nie użyli słowa “yntelygencja”, oni z uporem godnym lepszej sprawy zawsze mówią INTLIGIĘCJA… To jest właśnie grupa społeczna, do której zaczną się po nowym roku odwoływać… Całe szczęście, że jest to grupa wyjątkowo nieliczna i z Inteligencją polską nie mająca nic wspólnego… I to jest dobry prognostyk na przyszłe lata, czego Wam wszystkim z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę jak najserdeczniej…

  43. Błąd odsłuchu…
    Ten profesór, tak jak i jego xero, nigdy nie użyli słowa “yntelygencja”, oni z uporem godnym lepszej sprawy zawsze mówią INTLIGIĘCJA… To jest właśnie grupa społeczna, do której zaczną się po nowym roku odwoływać… Całe szczęście, że jest to grupa wyjątkowo nieliczna i z Inteligencją polską nie mająca nic wspólnego… I to jest dobry prognostyk na przyszłe lata, czego Wam wszystkim z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę jak najserdeczniej…

  44. Błąd odsłuchu…
    Ten profesór, tak jak i jego xero, nigdy nie użyli słowa “yntelygencja”, oni z uporem godnym lepszej sprawy zawsze mówią INTLIGIĘCJA… To jest właśnie grupa społeczna, do której zaczną się po nowym roku odwoływać… Całe szczęście, że jest to grupa wyjątkowo nieliczna i z Inteligencją polską nie mająca nic wspólnego… I to jest dobry prognostyk na przyszłe lata, czego Wam wszystkim z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę jak najserdeczniej…

  45. Błąd odsłuchu…
    Ten profesór, tak jak i jego xero, nigdy nie użyli słowa “yntelygencja”, oni z uporem godnym lepszej sprawy zawsze mówią INTLIGIĘCJA… To jest właśnie grupa społeczna, do której zaczną się po nowym roku odwoływać… Całe szczęście, że jest to grupa wyjątkowo nieliczna i z Inteligencją polską nie mająca nic wspólnego… I to jest dobry prognostyk na przyszłe lata, czego Wam wszystkim z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę jak najserdeczniej…

  46. Błąd odsłuchu…
    Ten profesór, tak jak i jego xero, nigdy nie użyli słowa “yntelygencja”, oni z uporem godnym lepszej sprawy zawsze mówią INTLIGIĘCJA… To jest właśnie grupa społeczna, do której zaczną się po nowym roku odwoływać… Całe szczęście, że jest to grupa wyjątkowo nieliczna i z Inteligencją polską nie mająca nic wspólnego… I to jest dobry prognostyk na przyszłe lata, czego Wam wszystkim z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę jak najserdeczniej…

  47. Błąd odsłuchu…
    Ten profesór, tak jak i jego xero, nigdy nie użyli słowa “yntelygencja”, oni z uporem godnym lepszej sprawy zawsze mówią INTLIGIĘCJA… To jest właśnie grupa społeczna, do której zaczną się po nowym roku odwoływać… Całe szczęście, że jest to grupa wyjątkowo nieliczna i z Inteligencją polską nie mająca nic wspólnego… I to jest dobry prognostyk na przyszłe lata, czego Wam wszystkim z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę jak najserdeczniej…

  48. Błąd odsłuchu…
    Ten profesór, tak jak i jego xero, nigdy nie użyli słowa “yntelygencja”, oni z uporem godnym lepszej sprawy zawsze mówią INTLIGIĘCJA… To jest właśnie grupa społeczna, do której zaczną się po nowym roku odwoływać… Całe szczęście, że jest to grupa wyjątkowo nieliczna i z Inteligencją polską nie mająca nic wspólnego… I to jest dobry prognostyk na przyszłe lata, czego Wam wszystkim z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę jak najserdeczniej…

  49. Błąd odsłuchu…
    Ten profesór, tak jak i jego xero, nigdy nie użyli słowa “yntelygencja”, oni z uporem godnym lepszej sprawy zawsze mówią INTLIGIĘCJA… To jest właśnie grupa społeczna, do której zaczną się po nowym roku odwoływać… Całe szczęście, że jest to grupa wyjątkowo nieliczna i z Inteligencją polską nie mająca nic wspólnego… I to jest dobry prognostyk na przyszłe lata, czego Wam wszystkim z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę jak najserdeczniej…

  50. Błąd odsłuchu…
    Ten profesór, tak jak i jego xero, nigdy nie użyli słowa “yntelygencja”, oni z uporem godnym lepszej sprawy zawsze mówią INTLIGIĘCJA… To jest właśnie grupa społeczna, do której zaczną się po nowym roku odwoływać… Całe szczęście, że jest to grupa wyjątkowo nieliczna i z Inteligencją polską nie mająca nic wspólnego… I to jest dobry prognostyk na przyszłe lata, czego Wam wszystkim z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę jak najserdeczniej…

  51. Lustereczko, mylisz pojęcia.
    Mylisz wolność słowa z wolnością bluzgania i spamowania. I niestety Kurka ma rację pisząc, że spamujesz. Dziś na moim blogu wkleiłeś tekst z dyskusją Paliwody, który wtryniałeś na inne blogi już miesiąc temu, przy innej okazji. Napisz coś od siebie, jakieś własne przemyślenia i staraj się pisać w jednym kawałku. Wtedy nikt nie będzie ci groził wyrzuceniem stąd, nikt nie będzie cię nawet ignorował. Nie musisz mieć takiego samego zdania, jak MK, czy ktokolwiek inny, ważne byś umiał to zdanie wyrazić w normalny sposób.

  52. Lustereczko, mylisz pojęcia.
    Mylisz wolność słowa z wolnością bluzgania i spamowania. I niestety Kurka ma rację pisząc, że spamujesz. Dziś na moim blogu wkleiłeś tekst z dyskusją Paliwody, który wtryniałeś na inne blogi już miesiąc temu, przy innej okazji. Napisz coś od siebie, jakieś własne przemyślenia i staraj się pisać w jednym kawałku. Wtedy nikt nie będzie ci groził wyrzuceniem stąd, nikt nie będzie cię nawet ignorował. Nie musisz mieć takiego samego zdania, jak MK, czy ktokolwiek inny, ważne byś umiał to zdanie wyrazić w normalny sposób.

  53. Lustereczko, mylisz pojęcia.
    Mylisz wolność słowa z wolnością bluzgania i spamowania. I niestety Kurka ma rację pisząc, że spamujesz. Dziś na moim blogu wkleiłeś tekst z dyskusją Paliwody, który wtryniałeś na inne blogi już miesiąc temu, przy innej okazji. Napisz coś od siebie, jakieś własne przemyślenia i staraj się pisać w jednym kawałku. Wtedy nikt nie będzie ci groził wyrzuceniem stąd, nikt nie będzie cię nawet ignorował. Nie musisz mieć takiego samego zdania, jak MK, czy ktokolwiek inny, ważne byś umiał to zdanie wyrazić w normalny sposób.

  54. Lustereczko, mylisz pojęcia.
    Mylisz wolność słowa z wolnością bluzgania i spamowania. I niestety Kurka ma rację pisząc, że spamujesz. Dziś na moim blogu wkleiłeś tekst z dyskusją Paliwody, który wtryniałeś na inne blogi już miesiąc temu, przy innej okazji. Napisz coś od siebie, jakieś własne przemyślenia i staraj się pisać w jednym kawałku. Wtedy nikt nie będzie ci groził wyrzuceniem stąd, nikt nie będzie cię nawet ignorował. Nie musisz mieć takiego samego zdania, jak MK, czy ktokolwiek inny, ważne byś umiał to zdanie wyrazić w normalny sposób.

  55. Lustereczko, mylisz pojęcia.
    Mylisz wolność słowa z wolnością bluzgania i spamowania. I niestety Kurka ma rację pisząc, że spamujesz. Dziś na moim blogu wkleiłeś tekst z dyskusją Paliwody, który wtryniałeś na inne blogi już miesiąc temu, przy innej okazji. Napisz coś od siebie, jakieś własne przemyślenia i staraj się pisać w jednym kawałku. Wtedy nikt nie będzie ci groził wyrzuceniem stąd, nikt nie będzie cię nawet ignorował. Nie musisz mieć takiego samego zdania, jak MK, czy ktokolwiek inny, ważne byś umiał to zdanie wyrazić w normalny sposób.

  56. Lustereczko, mylisz pojęcia.
    Mylisz wolność słowa z wolnością bluzgania i spamowania. I niestety Kurka ma rację pisząc, że spamujesz. Dziś na moim blogu wkleiłeś tekst z dyskusją Paliwody, który wtryniałeś na inne blogi już miesiąc temu, przy innej okazji. Napisz coś od siebie, jakieś własne przemyślenia i staraj się pisać w jednym kawałku. Wtedy nikt nie będzie ci groził wyrzuceniem stąd, nikt nie będzie cię nawet ignorował. Nie musisz mieć takiego samego zdania, jak MK, czy ktokolwiek inny, ważne byś umiał to zdanie wyrazić w normalny sposób.

  57. Lustereczko, mylisz pojęcia.
    Mylisz wolność słowa z wolnością bluzgania i spamowania. I niestety Kurka ma rację pisząc, że spamujesz. Dziś na moim blogu wkleiłeś tekst z dyskusją Paliwody, który wtryniałeś na inne blogi już miesiąc temu, przy innej okazji. Napisz coś od siebie, jakieś własne przemyślenia i staraj się pisać w jednym kawałku. Wtedy nikt nie będzie ci groził wyrzuceniem stąd, nikt nie będzie cię nawet ignorował. Nie musisz mieć takiego samego zdania, jak MK, czy ktokolwiek inny, ważne byś umiał to zdanie wyrazić w normalny sposób.

  58. Lustereczko, mylisz pojęcia.
    Mylisz wolność słowa z wolnością bluzgania i spamowania. I niestety Kurka ma rację pisząc, że spamujesz. Dziś na moim blogu wkleiłeś tekst z dyskusją Paliwody, który wtryniałeś na inne blogi już miesiąc temu, przy innej okazji. Napisz coś od siebie, jakieś własne przemyślenia i staraj się pisać w jednym kawałku. Wtedy nikt nie będzie ci groził wyrzuceniem stąd, nikt nie będzie cię nawet ignorował. Nie musisz mieć takiego samego zdania, jak MK, czy ktokolwiek inny, ważne byś umiał to zdanie wyrazić w normalny sposób.

  59. Lustereczko, mylisz pojęcia.
    Mylisz wolność słowa z wolnością bluzgania i spamowania. I niestety Kurka ma rację pisząc, że spamujesz. Dziś na moim blogu wkleiłeś tekst z dyskusją Paliwody, który wtryniałeś na inne blogi już miesiąc temu, przy innej okazji. Napisz coś od siebie, jakieś własne przemyślenia i staraj się pisać w jednym kawałku. Wtedy nikt nie będzie ci groził wyrzuceniem stąd, nikt nie będzie cię nawet ignorował. Nie musisz mieć takiego samego zdania, jak MK, czy ktokolwiek inny, ważne byś umiał to zdanie wyrazić w normalny sposób.

  60. Lustereczko, mylisz pojęcia.
    Mylisz wolność słowa z wolnością bluzgania i spamowania. I niestety Kurka ma rację pisząc, że spamujesz. Dziś na moim blogu wkleiłeś tekst z dyskusją Paliwody, który wtryniałeś na inne blogi już miesiąc temu, przy innej okazji. Napisz coś od siebie, jakieś własne przemyślenia i staraj się pisać w jednym kawałku. Wtedy nikt nie będzie ci groził wyrzuceniem stąd, nikt nie będzie cię nawet ignorował. Nie musisz mieć takiego samego zdania, jak MK, czy ktokolwiek inny, ważne byś umiał to zdanie wyrazić w normalny sposób.

  61. No cóż.
    Skoro sam przyznajesz, że nie potrafisz napisać niczego od siebie, tylko musisz spamować i skoro uważasz się za podczłowieka z Ciemnogrodu ( ja cię za takiego kogoś nie uważam ), to faktycznie twoja dalsza obecność na tym portalu nie ma sensu. Teletubisie chyba powiedzą pa pa.

  62. No cóż.
    Skoro sam przyznajesz, że nie potrafisz napisać niczego od siebie, tylko musisz spamować i skoro uważasz się za podczłowieka z Ciemnogrodu ( ja cię za takiego kogoś nie uważam ), to faktycznie twoja dalsza obecność na tym portalu nie ma sensu. Teletubisie chyba powiedzą pa pa.

  63. No cóż.
    Skoro sam przyznajesz, że nie potrafisz napisać niczego od siebie, tylko musisz spamować i skoro uważasz się za podczłowieka z Ciemnogrodu ( ja cię za takiego kogoś nie uważam ), to faktycznie twoja dalsza obecność na tym portalu nie ma sensu. Teletubisie chyba powiedzą pa pa.

  64. No cóż.
    Skoro sam przyznajesz, że nie potrafisz napisać niczego od siebie, tylko musisz spamować i skoro uważasz się za podczłowieka z Ciemnogrodu ( ja cię za takiego kogoś nie uważam ), to faktycznie twoja dalsza obecność na tym portalu nie ma sensu. Teletubisie chyba powiedzą pa pa.

  65. No cóż.
    Skoro sam przyznajesz, że nie potrafisz napisać niczego od siebie, tylko musisz spamować i skoro uważasz się za podczłowieka z Ciemnogrodu ( ja cię za takiego kogoś nie uważam ), to faktycznie twoja dalsza obecność na tym portalu nie ma sensu. Teletubisie chyba powiedzą pa pa.

  66. No cóż.
    Skoro sam przyznajesz, że nie potrafisz napisać niczego od siebie, tylko musisz spamować i skoro uważasz się za podczłowieka z Ciemnogrodu ( ja cię za takiego kogoś nie uważam ), to faktycznie twoja dalsza obecność na tym portalu nie ma sensu. Teletubisie chyba powiedzą pa pa.

  67. No cóż.
    Skoro sam przyznajesz, że nie potrafisz napisać niczego od siebie, tylko musisz spamować i skoro uważasz się za podczłowieka z Ciemnogrodu ( ja cię za takiego kogoś nie uważam ), to faktycznie twoja dalsza obecność na tym portalu nie ma sensu. Teletubisie chyba powiedzą pa pa.

  68. No cóż.
    Skoro sam przyznajesz, że nie potrafisz napisać niczego od siebie, tylko musisz spamować i skoro uważasz się za podczłowieka z Ciemnogrodu ( ja cię za takiego kogoś nie uważam ), to faktycznie twoja dalsza obecność na tym portalu nie ma sensu. Teletubisie chyba powiedzą pa pa.

  69. No cóż.
    Skoro sam przyznajesz, że nie potrafisz napisać niczego od siebie, tylko musisz spamować i skoro uważasz się za podczłowieka z Ciemnogrodu ( ja cię za takiego kogoś nie uważam ), to faktycznie twoja dalsza obecność na tym portalu nie ma sensu. Teletubisie chyba powiedzą pa pa.

  70. No cóż.
    Skoro sam przyznajesz, że nie potrafisz napisać niczego od siebie, tylko musisz spamować i skoro uważasz się za podczłowieka z Ciemnogrodu ( ja cię za takiego kogoś nie uważam ), to faktycznie twoja dalsza obecność na tym portalu nie ma sensu. Teletubisie chyba powiedzą pa pa.

  71. Właśnie na to czekam
    …na kolejne nicki pod którymi siedzi troll, aby poczyścić listę, niejaki Layte (bodaj) już poleciał. A przy produkcji kolejnych nicków, będzie ban na IP (mam nadzieję, że jest taka opcja). Robienie chlewa się skończyło, to nie użytkownicy mają biegać za trollem z opcjami pod pachą, ale admini. Takie narzędzie jak ignor powinno służyć mimo wszystko normalnym użytkownikom, którzy nie mają ochoty czytać innych noramalnych użytkowników. Albo o się troll nauczy zasad, które szanuje 700 użytkowników i nikomu do głowy nie przychodzi ich banować, albo będzie sobie robił na inne wycieraczki. A jego specyfika i porblemy z głową, w które nie wierzy naprawdę mi wiszą, tu nie ma kliniki ani muzeum osobliwości. Dla mnie hierarchia jest prosta, najpierw Użytkownik, troll jest na samym dnie łańcucha pokarmowego.

  72. Właśnie na to czekam
    …na kolejne nicki pod którymi siedzi troll, aby poczyścić listę, niejaki Layte (bodaj) już poleciał. A przy produkcji kolejnych nicków, będzie ban na IP (mam nadzieję, że jest taka opcja). Robienie chlewa się skończyło, to nie użytkownicy mają biegać za trollem z opcjami pod pachą, ale admini. Takie narzędzie jak ignor powinno służyć mimo wszystko normalnym użytkownikom, którzy nie mają ochoty czytać innych noramalnych użytkowników. Albo o się troll nauczy zasad, które szanuje 700 użytkowników i nikomu do głowy nie przychodzi ich banować, albo będzie sobie robił na inne wycieraczki. A jego specyfika i porblemy z głową, w które nie wierzy naprawdę mi wiszą, tu nie ma kliniki ani muzeum osobliwości. Dla mnie hierarchia jest prosta, najpierw Użytkownik, troll jest na samym dnie łańcucha pokarmowego.

  73. Właśnie na to czekam
    …na kolejne nicki pod którymi siedzi troll, aby poczyścić listę, niejaki Layte (bodaj) już poleciał. A przy produkcji kolejnych nicków, będzie ban na IP (mam nadzieję, że jest taka opcja). Robienie chlewa się skończyło, to nie użytkownicy mają biegać za trollem z opcjami pod pachą, ale admini. Takie narzędzie jak ignor powinno służyć mimo wszystko normalnym użytkownikom, którzy nie mają ochoty czytać innych noramalnych użytkowników. Albo o się troll nauczy zasad, które szanuje 700 użytkowników i nikomu do głowy nie przychodzi ich banować, albo będzie sobie robił na inne wycieraczki. A jego specyfika i porblemy z głową, w które nie wierzy naprawdę mi wiszą, tu nie ma kliniki ani muzeum osobliwości. Dla mnie hierarchia jest prosta, najpierw Użytkownik, troll jest na samym dnie łańcucha pokarmowego.

  74. Właśnie na to czekam
    …na kolejne nicki pod którymi siedzi troll, aby poczyścić listę, niejaki Layte (bodaj) już poleciał. A przy produkcji kolejnych nicków, będzie ban na IP (mam nadzieję, że jest taka opcja). Robienie chlewa się skończyło, to nie użytkownicy mają biegać za trollem z opcjami pod pachą, ale admini. Takie narzędzie jak ignor powinno służyć mimo wszystko normalnym użytkownikom, którzy nie mają ochoty czytać innych noramalnych użytkowników. Albo o się troll nauczy zasad, które szanuje 700 użytkowników i nikomu do głowy nie przychodzi ich banować, albo będzie sobie robił na inne wycieraczki. A jego specyfika i porblemy z głową, w które nie wierzy naprawdę mi wiszą, tu nie ma kliniki ani muzeum osobliwości. Dla mnie hierarchia jest prosta, najpierw Użytkownik, troll jest na samym dnie łańcucha pokarmowego.

  75. Właśnie na to czekam
    …na kolejne nicki pod którymi siedzi troll, aby poczyścić listę, niejaki Layte (bodaj) już poleciał. A przy produkcji kolejnych nicków, będzie ban na IP (mam nadzieję, że jest taka opcja). Robienie chlewa się skończyło, to nie użytkownicy mają biegać za trollem z opcjami pod pachą, ale admini. Takie narzędzie jak ignor powinno służyć mimo wszystko normalnym użytkownikom, którzy nie mają ochoty czytać innych noramalnych użytkowników. Albo o się troll nauczy zasad, które szanuje 700 użytkowników i nikomu do głowy nie przychodzi ich banować, albo będzie sobie robił na inne wycieraczki. A jego specyfika i porblemy z głową, w które nie wierzy naprawdę mi wiszą, tu nie ma kliniki ani muzeum osobliwości. Dla mnie hierarchia jest prosta, najpierw Użytkownik, troll jest na samym dnie łańcucha pokarmowego.

  76. Właśnie na to czekam
    …na kolejne nicki pod którymi siedzi troll, aby poczyścić listę, niejaki Layte (bodaj) już poleciał. A przy produkcji kolejnych nicków, będzie ban na IP (mam nadzieję, że jest taka opcja). Robienie chlewa się skończyło, to nie użytkownicy mają biegać za trollem z opcjami pod pachą, ale admini. Takie narzędzie jak ignor powinno służyć mimo wszystko normalnym użytkownikom, którzy nie mają ochoty czytać innych noramalnych użytkowników. Albo o się troll nauczy zasad, które szanuje 700 użytkowników i nikomu do głowy nie przychodzi ich banować, albo będzie sobie robił na inne wycieraczki. A jego specyfika i porblemy z głową, w które nie wierzy naprawdę mi wiszą, tu nie ma kliniki ani muzeum osobliwości. Dla mnie hierarchia jest prosta, najpierw Użytkownik, troll jest na samym dnie łańcucha pokarmowego.

  77. Właśnie na to czekam
    …na kolejne nicki pod którymi siedzi troll, aby poczyścić listę, niejaki Layte (bodaj) już poleciał. A przy produkcji kolejnych nicków, będzie ban na IP (mam nadzieję, że jest taka opcja). Robienie chlewa się skończyło, to nie użytkownicy mają biegać za trollem z opcjami pod pachą, ale admini. Takie narzędzie jak ignor powinno służyć mimo wszystko normalnym użytkownikom, którzy nie mają ochoty czytać innych noramalnych użytkowników. Albo o się troll nauczy zasad, które szanuje 700 użytkowników i nikomu do głowy nie przychodzi ich banować, albo będzie sobie robił na inne wycieraczki. A jego specyfika i porblemy z głową, w które nie wierzy naprawdę mi wiszą, tu nie ma kliniki ani muzeum osobliwości. Dla mnie hierarchia jest prosta, najpierw Użytkownik, troll jest na samym dnie łańcucha pokarmowego.

  78. Właśnie na to czekam
    …na kolejne nicki pod którymi siedzi troll, aby poczyścić listę, niejaki Layte (bodaj) już poleciał. A przy produkcji kolejnych nicków, będzie ban na IP (mam nadzieję, że jest taka opcja). Robienie chlewa się skończyło, to nie użytkownicy mają biegać za trollem z opcjami pod pachą, ale admini. Takie narzędzie jak ignor powinno służyć mimo wszystko normalnym użytkownikom, którzy nie mają ochoty czytać innych noramalnych użytkowników. Albo o się troll nauczy zasad, które szanuje 700 użytkowników i nikomu do głowy nie przychodzi ich banować, albo będzie sobie robił na inne wycieraczki. A jego specyfika i porblemy z głową, w które nie wierzy naprawdę mi wiszą, tu nie ma kliniki ani muzeum osobliwości. Dla mnie hierarchia jest prosta, najpierw Użytkownik, troll jest na samym dnie łańcucha pokarmowego.

  79. Właśnie na to czekam
    …na kolejne nicki pod którymi siedzi troll, aby poczyścić listę, niejaki Layte (bodaj) już poleciał. A przy produkcji kolejnych nicków, będzie ban na IP (mam nadzieję, że jest taka opcja). Robienie chlewa się skończyło, to nie użytkownicy mają biegać za trollem z opcjami pod pachą, ale admini. Takie narzędzie jak ignor powinno służyć mimo wszystko normalnym użytkownikom, którzy nie mają ochoty czytać innych noramalnych użytkowników. Albo o się troll nauczy zasad, które szanuje 700 użytkowników i nikomu do głowy nie przychodzi ich banować, albo będzie sobie robił na inne wycieraczki. A jego specyfika i porblemy z głową, w które nie wierzy naprawdę mi wiszą, tu nie ma kliniki ani muzeum osobliwości. Dla mnie hierarchia jest prosta, najpierw Użytkownik, troll jest na samym dnie łańcucha pokarmowego.

  80. Właśnie na to czekam
    …na kolejne nicki pod którymi siedzi troll, aby poczyścić listę, niejaki Layte (bodaj) już poleciał. A przy produkcji kolejnych nicków, będzie ban na IP (mam nadzieję, że jest taka opcja). Robienie chlewa się skończyło, to nie użytkownicy mają biegać za trollem z opcjami pod pachą, ale admini. Takie narzędzie jak ignor powinno służyć mimo wszystko normalnym użytkownikom, którzy nie mają ochoty czytać innych noramalnych użytkowników. Albo o się troll nauczy zasad, które szanuje 700 użytkowników i nikomu do głowy nie przychodzi ich banować, albo będzie sobie robił na inne wycieraczki. A jego specyfika i porblemy z głową, w które nie wierzy naprawdę mi wiszą, tu nie ma kliniki ani muzeum osobliwości. Dla mnie hierarchia jest prosta, najpierw Użytkownik, troll jest na samym dnie łańcucha pokarmowego.

    • W sprawie trolla
      Mam pytanie : czy nie lepszym wyjściem byłoby automatyczne ustawianie ignora dla nowo zakładanego użytkownika ? To chyba nie jest problemem, a po zalogowaniu każdy będzie widział jak przed zalogowaniem, tzn. nie będzie widział. Uzupełnić odgórnie ignory dla już założonych też by się dało – kto chce, ten już zna temat i może go sobie przywrócić.
      I niech sią dalej miota jako Lustro …

      Tetryk

      • Pomysł tetryka56 jest bardzo dobry.
        Proponuję aby Matka dogadała się z Miki’m i wprowadźcie ten mechanizm. Nowy uzytkownik powinien dostać komunikat powitalny, że <"ci i ci" uzytkownicy zostali domyślnie obdarzeni ignorem w Twoim brand new profilu z "tego i owego" powodu, "tak i tak" możesz te ignory zdjać, co umożliwi Ci wytaplanie się w kloacznych wpisach onych ignorowanych domyślnie trolli. Gdy już Ci się znudzi taplanie to możesz sobie ignora "w ten i ten" sposób przywrócić i chodzić po świeżej pachnącej trawce portalu.>

    • W sprawie trolla
      Mam pytanie : czy nie lepszym wyjściem byłoby automatyczne ustawianie ignora dla nowo zakładanego użytkownika ? To chyba nie jest problemem, a po zalogowaniu każdy będzie widział jak przed zalogowaniem, tzn. nie będzie widział. Uzupełnić odgórnie ignory dla już założonych też by się dało – kto chce, ten już zna temat i może go sobie przywrócić.
      I niech sią dalej miota jako Lustro …

      Tetryk

    • W sprawie trolla
      Mam pytanie : czy nie lepszym wyjściem byłoby automatyczne ustawianie ignora dla nowo zakładanego użytkownika ? To chyba nie jest problemem, a po zalogowaniu każdy będzie widział jak przed zalogowaniem, tzn. nie będzie widział. Uzupełnić odgórnie ignory dla już założonych też by się dało – kto chce, ten już zna temat i może go sobie przywrócić.
      I niech sią dalej miota jako Lustro …

      Tetryk

      • Pomysł tetryka56 jest bardzo dobry.
        Proponuję aby Matka dogadała się z Miki’m i wprowadźcie ten mechanizm. Nowy uzytkownik powinien dostać komunikat powitalny, że <"ci i ci" uzytkownicy zostali domyślnie obdarzeni ignorem w Twoim brand new profilu z "tego i owego" powodu, "tak i tak" możesz te ignory zdjać, co umożliwi Ci wytaplanie się w kloacznych wpisach onych ignorowanych domyślnie trolli. Gdy już Ci się znudzi taplanie to możesz sobie ignora "w ten i ten" sposób przywrócić i chodzić po świeżej pachnącej trawce portalu.>

    • W sprawie trolla
      Mam pytanie : czy nie lepszym wyjściem byłoby automatyczne ustawianie ignora dla nowo zakładanego użytkownika ? To chyba nie jest problemem, a po zalogowaniu każdy będzie widział jak przed zalogowaniem, tzn. nie będzie widział. Uzupełnić odgórnie ignory dla już założonych też by się dało – kto chce, ten już zna temat i może go sobie przywrócić.
      I niech sią dalej miota jako Lustro …

      Tetryk

      • Pomysł tetryka56 jest bardzo dobry.
        Proponuję aby Matka dogadała się z Miki’m i wprowadźcie ten mechanizm. Nowy uzytkownik powinien dostać komunikat powitalny, że <"ci i ci" uzytkownicy zostali domyślnie obdarzeni ignorem w Twoim brand new profilu z "tego i owego" powodu, "tak i tak" możesz te ignory zdjać, co umożliwi Ci wytaplanie się w kloacznych wpisach onych ignorowanych domyślnie trolli. Gdy już Ci się znudzi taplanie to możesz sobie ignora "w ten i ten" sposób przywrócić i chodzić po świeżej pachnącej trawce portalu.>

    • W sprawie trolla
      Mam pytanie : czy nie lepszym wyjściem byłoby automatyczne ustawianie ignora dla nowo zakładanego użytkownika ? To chyba nie jest problemem, a po zalogowaniu każdy będzie widział jak przed zalogowaniem, tzn. nie będzie widział. Uzupełnić odgórnie ignory dla już założonych też by się dało – kto chce, ten już zna temat i może go sobie przywrócić.
      I niech sią dalej miota jako Lustro …

      Tetryk

      • Pomysł tetryka56 jest bardzo dobry.
        Proponuję aby Matka dogadała się z Miki’m i wprowadźcie ten mechanizm. Nowy uzytkownik powinien dostać komunikat powitalny, że <"ci i ci" uzytkownicy zostali domyślnie obdarzeni ignorem w Twoim brand new profilu z "tego i owego" powodu, "tak i tak" możesz te ignory zdjać, co umożliwi Ci wytaplanie się w kloacznych wpisach onych ignorowanych domyślnie trolli. Gdy już Ci się znudzi taplanie to możesz sobie ignora "w ten i ten" sposób przywrócić i chodzić po świeżej pachnącej trawce portalu.>

    • W sprawie trolla
      Mam pytanie : czy nie lepszym wyjściem byłoby automatyczne ustawianie ignora dla nowo zakładanego użytkownika ? To chyba nie jest problemem, a po zalogowaniu każdy będzie widział jak przed zalogowaniem, tzn. nie będzie widział. Uzupełnić odgórnie ignory dla już założonych też by się dało – kto chce, ten już zna temat i może go sobie przywrócić.
      I niech sią dalej miota jako Lustro …

      Tetryk

      • Pomysł tetryka56 jest bardzo dobry.
        Proponuję aby Matka dogadała się z Miki’m i wprowadźcie ten mechanizm. Nowy uzytkownik powinien dostać komunikat powitalny, że <"ci i ci" uzytkownicy zostali domyślnie obdarzeni ignorem w Twoim brand new profilu z "tego i owego" powodu, "tak i tak" możesz te ignory zdjać, co umożliwi Ci wytaplanie się w kloacznych wpisach onych ignorowanych domyślnie trolli. Gdy już Ci się znudzi taplanie to możesz sobie ignora "w ten i ten" sposób przywrócić i chodzić po świeżej pachnącej trawce portalu.>

    • W sprawie trolla
      Mam pytanie : czy nie lepszym wyjściem byłoby automatyczne ustawianie ignora dla nowo zakładanego użytkownika ? To chyba nie jest problemem, a po zalogowaniu każdy będzie widział jak przed zalogowaniem, tzn. nie będzie widział. Uzupełnić odgórnie ignory dla już założonych też by się dało – kto chce, ten już zna temat i może go sobie przywrócić.
      I niech sią dalej miota jako Lustro …

      Tetryk

      • Pomysł tetryka56 jest bardzo dobry.
        Proponuję aby Matka dogadała się z Miki’m i wprowadźcie ten mechanizm. Nowy uzytkownik powinien dostać komunikat powitalny, że <"ci i ci" uzytkownicy zostali domyślnie obdarzeni ignorem w Twoim brand new profilu z "tego i owego" powodu, "tak i tak" możesz te ignory zdjać, co umożliwi Ci wytaplanie się w kloacznych wpisach onych ignorowanych domyślnie trolli. Gdy już Ci się znudzi taplanie to możesz sobie ignora "w ten i ten" sposób przywrócić i chodzić po świeżej pachnącej trawce portalu.>

    • W sprawie trolla
      Mam pytanie : czy nie lepszym wyjściem byłoby automatyczne ustawianie ignora dla nowo zakładanego użytkownika ? To chyba nie jest problemem, a po zalogowaniu każdy będzie widział jak przed zalogowaniem, tzn. nie będzie widział. Uzupełnić odgórnie ignory dla już założonych też by się dało – kto chce, ten już zna temat i może go sobie przywrócić.
      I niech sią dalej miota jako Lustro …

      Tetryk

      • Pomysł tetryka56 jest bardzo dobry.
        Proponuję aby Matka dogadała się z Miki’m i wprowadźcie ten mechanizm. Nowy uzytkownik powinien dostać komunikat powitalny, że <"ci i ci" uzytkownicy zostali domyślnie obdarzeni ignorem w Twoim brand new profilu z "tego i owego" powodu, "tak i tak" możesz te ignory zdjać, co umożliwi Ci wytaplanie się w kloacznych wpisach onych ignorowanych domyślnie trolli. Gdy już Ci się znudzi taplanie to możesz sobie ignora "w ten i ten" sposób przywrócić i chodzić po świeżej pachnącej trawce portalu.>

    • W sprawie trolla
      Mam pytanie : czy nie lepszym wyjściem byłoby automatyczne ustawianie ignora dla nowo zakładanego użytkownika ? To chyba nie jest problemem, a po zalogowaniu każdy będzie widział jak przed zalogowaniem, tzn. nie będzie widział. Uzupełnić odgórnie ignory dla już założonych też by się dało – kto chce, ten już zna temat i może go sobie przywrócić.
      I niech sią dalej miota jako Lustro …

      Tetryk

      • Pomysł tetryka56 jest bardzo dobry.
        Proponuję aby Matka dogadała się z Miki’m i wprowadźcie ten mechanizm. Nowy uzytkownik powinien dostać komunikat powitalny, że <"ci i ci" uzytkownicy zostali domyślnie obdarzeni ignorem w Twoim brand new profilu z "tego i owego" powodu, "tak i tak" możesz te ignory zdjać, co umożliwi Ci wytaplanie się w kloacznych wpisach onych ignorowanych domyślnie trolli. Gdy już Ci się znudzi taplanie to możesz sobie ignora "w ten i ten" sposób przywrócić i chodzić po świeżej pachnącej trawce portalu.>

    • W sprawie trolla
      Mam pytanie : czy nie lepszym wyjściem byłoby automatyczne ustawianie ignora dla nowo zakładanego użytkownika ? To chyba nie jest problemem, a po zalogowaniu każdy będzie widział jak przed zalogowaniem, tzn. nie będzie widział. Uzupełnić odgórnie ignory dla już założonych też by się dało – kto chce, ten już zna temat i może go sobie przywrócić.
      I niech sią dalej miota jako Lustro …

      Tetryk

      • Pomysł tetryka56 jest bardzo dobry.
        Proponuję aby Matka dogadała się z Miki’m i wprowadźcie ten mechanizm. Nowy uzytkownik powinien dostać komunikat powitalny, że <"ci i ci" uzytkownicy zostali domyślnie obdarzeni ignorem w Twoim brand new profilu z "tego i owego" powodu, "tak i tak" możesz te ignory zdjać, co umożliwi Ci wytaplanie się w kloacznych wpisach onych ignorowanych domyślnie trolli. Gdy już Ci się znudzi taplanie to możesz sobie ignora "w ten i ten" sposób przywrócić i chodzić po świeżej pachnącej trawce portalu.>

  81. Mam co robić, ale to mój obowiązek
    Trudno Miki, ja naprawdę nie czuję gęsiej skórki na plecach, jaką mi daje “władza” nad ignorem. Chętnie przekaże tę robotę ochotnikowi. Znosiłem trolla długo i obaj dawaliśmy mu więcej niż zasługuje, miał mnóstwo szans na normalność i dalej ma. Ale pobłażanie się skończyło, po prostu uważam, że takie brudy są zmartwieniem adminów nie użytkowników. Nie wiem jak do Ciebie, ale do mnie piszą ludzie z naprawdę podstawowymi problemami z konfiguracją, a takich rzeczy jak grzebanie w profilu boją się jak ognia. Mają prawo nie kochać się w kodach i panelach i to my mamy sprzątać, nie użytkownicy. Co zrobisz kiedy przyjdzie trzy razy głupszy o Lustra i powoła się na jego casus bezkarnego trolla i “wolność słowa”, zacznie wklejać porno strony, albo kody pacyfikujące stronę. Są rzeczy, które są ścigane prawem i nie zrzucisz odpowiedzialności na użytkownika, właściciel strony odpowiada za to miejsce. Troll wie na jakich zasadach może tu zostać i albo skorzysta z tej oferty, albo wyleci.

  82. Mam co robić, ale to mój obowiązek
    Trudno Miki, ja naprawdę nie czuję gęsiej skórki na plecach, jaką mi daje “władza” nad ignorem. Chętnie przekaże tę robotę ochotnikowi. Znosiłem trolla długo i obaj dawaliśmy mu więcej niż zasługuje, miał mnóstwo szans na normalność i dalej ma. Ale pobłażanie się skończyło, po prostu uważam, że takie brudy są zmartwieniem adminów nie użytkowników. Nie wiem jak do Ciebie, ale do mnie piszą ludzie z naprawdę podstawowymi problemami z konfiguracją, a takich rzeczy jak grzebanie w profilu boją się jak ognia. Mają prawo nie kochać się w kodach i panelach i to my mamy sprzątać, nie użytkownicy. Co zrobisz kiedy przyjdzie trzy razy głupszy o Lustra i powoła się na jego casus bezkarnego trolla i “wolność słowa”, zacznie wklejać porno strony, albo kody pacyfikujące stronę. Są rzeczy, które są ścigane prawem i nie zrzucisz odpowiedzialności na użytkownika, właściciel strony odpowiada za to miejsce. Troll wie na jakich zasadach może tu zostać i albo skorzysta z tej oferty, albo wyleci.

  83. Mam co robić, ale to mój obowiązek
    Trudno Miki, ja naprawdę nie czuję gęsiej skórki na plecach, jaką mi daje “władza” nad ignorem. Chętnie przekaże tę robotę ochotnikowi. Znosiłem trolla długo i obaj dawaliśmy mu więcej niż zasługuje, miał mnóstwo szans na normalność i dalej ma. Ale pobłażanie się skończyło, po prostu uważam, że takie brudy są zmartwieniem adminów nie użytkowników. Nie wiem jak do Ciebie, ale do mnie piszą ludzie z naprawdę podstawowymi problemami z konfiguracją, a takich rzeczy jak grzebanie w profilu boją się jak ognia. Mają prawo nie kochać się w kodach i panelach i to my mamy sprzątać, nie użytkownicy. Co zrobisz kiedy przyjdzie trzy razy głupszy o Lustra i powoła się na jego casus bezkarnego trolla i “wolność słowa”, zacznie wklejać porno strony, albo kody pacyfikujące stronę. Są rzeczy, które są ścigane prawem i nie zrzucisz odpowiedzialności na użytkownika, właściciel strony odpowiada za to miejsce. Troll wie na jakich zasadach może tu zostać i albo skorzysta z tej oferty, albo wyleci.

  84. Mam co robić, ale to mój obowiązek
    Trudno Miki, ja naprawdę nie czuję gęsiej skórki na plecach, jaką mi daje “władza” nad ignorem. Chętnie przekaże tę robotę ochotnikowi. Znosiłem trolla długo i obaj dawaliśmy mu więcej niż zasługuje, miał mnóstwo szans na normalność i dalej ma. Ale pobłażanie się skończyło, po prostu uważam, że takie brudy są zmartwieniem adminów nie użytkowników. Nie wiem jak do Ciebie, ale do mnie piszą ludzie z naprawdę podstawowymi problemami z konfiguracją, a takich rzeczy jak grzebanie w profilu boją się jak ognia. Mają prawo nie kochać się w kodach i panelach i to my mamy sprzątać, nie użytkownicy. Co zrobisz kiedy przyjdzie trzy razy głupszy o Lustra i powoła się na jego casus bezkarnego trolla i “wolność słowa”, zacznie wklejać porno strony, albo kody pacyfikujące stronę. Są rzeczy, które są ścigane prawem i nie zrzucisz odpowiedzialności na użytkownika, właściciel strony odpowiada za to miejsce. Troll wie na jakich zasadach może tu zostać i albo skorzysta z tej oferty, albo wyleci.

  85. Mam co robić, ale to mój obowiązek
    Trudno Miki, ja naprawdę nie czuję gęsiej skórki na plecach, jaką mi daje “władza” nad ignorem. Chętnie przekaże tę robotę ochotnikowi. Znosiłem trolla długo i obaj dawaliśmy mu więcej niż zasługuje, miał mnóstwo szans na normalność i dalej ma. Ale pobłażanie się skończyło, po prostu uważam, że takie brudy są zmartwieniem adminów nie użytkowników. Nie wiem jak do Ciebie, ale do mnie piszą ludzie z naprawdę podstawowymi problemami z konfiguracją, a takich rzeczy jak grzebanie w profilu boją się jak ognia. Mają prawo nie kochać się w kodach i panelach i to my mamy sprzątać, nie użytkownicy. Co zrobisz kiedy przyjdzie trzy razy głupszy o Lustra i powoła się na jego casus bezkarnego trolla i “wolność słowa”, zacznie wklejać porno strony, albo kody pacyfikujące stronę. Są rzeczy, które są ścigane prawem i nie zrzucisz odpowiedzialności na użytkownika, właściciel strony odpowiada za to miejsce. Troll wie na jakich zasadach może tu zostać i albo skorzysta z tej oferty, albo wyleci.

  86. Mam co robić, ale to mój obowiązek
    Trudno Miki, ja naprawdę nie czuję gęsiej skórki na plecach, jaką mi daje “władza” nad ignorem. Chętnie przekaże tę robotę ochotnikowi. Znosiłem trolla długo i obaj dawaliśmy mu więcej niż zasługuje, miał mnóstwo szans na normalność i dalej ma. Ale pobłażanie się skończyło, po prostu uważam, że takie brudy są zmartwieniem adminów nie użytkowników. Nie wiem jak do Ciebie, ale do mnie piszą ludzie z naprawdę podstawowymi problemami z konfiguracją, a takich rzeczy jak grzebanie w profilu boją się jak ognia. Mają prawo nie kochać się w kodach i panelach i to my mamy sprzątać, nie użytkownicy. Co zrobisz kiedy przyjdzie trzy razy głupszy o Lustra i powoła się na jego casus bezkarnego trolla i “wolność słowa”, zacznie wklejać porno strony, albo kody pacyfikujące stronę. Są rzeczy, które są ścigane prawem i nie zrzucisz odpowiedzialności na użytkownika, właściciel strony odpowiada za to miejsce. Troll wie na jakich zasadach może tu zostać i albo skorzysta z tej oferty, albo wyleci.

  87. Mam co robić, ale to mój obowiązek
    Trudno Miki, ja naprawdę nie czuję gęsiej skórki na plecach, jaką mi daje “władza” nad ignorem. Chętnie przekaże tę robotę ochotnikowi. Znosiłem trolla długo i obaj dawaliśmy mu więcej niż zasługuje, miał mnóstwo szans na normalność i dalej ma. Ale pobłażanie się skończyło, po prostu uważam, że takie brudy są zmartwieniem adminów nie użytkowników. Nie wiem jak do Ciebie, ale do mnie piszą ludzie z naprawdę podstawowymi problemami z konfiguracją, a takich rzeczy jak grzebanie w profilu boją się jak ognia. Mają prawo nie kochać się w kodach i panelach i to my mamy sprzątać, nie użytkownicy. Co zrobisz kiedy przyjdzie trzy razy głupszy o Lustra i powoła się na jego casus bezkarnego trolla i “wolność słowa”, zacznie wklejać porno strony, albo kody pacyfikujące stronę. Są rzeczy, które są ścigane prawem i nie zrzucisz odpowiedzialności na użytkownika, właściciel strony odpowiada za to miejsce. Troll wie na jakich zasadach może tu zostać i albo skorzysta z tej oferty, albo wyleci.

  88. Mam co robić, ale to mój obowiązek
    Trudno Miki, ja naprawdę nie czuję gęsiej skórki na plecach, jaką mi daje “władza” nad ignorem. Chętnie przekaże tę robotę ochotnikowi. Znosiłem trolla długo i obaj dawaliśmy mu więcej niż zasługuje, miał mnóstwo szans na normalność i dalej ma. Ale pobłażanie się skończyło, po prostu uważam, że takie brudy są zmartwieniem adminów nie użytkowników. Nie wiem jak do Ciebie, ale do mnie piszą ludzie z naprawdę podstawowymi problemami z konfiguracją, a takich rzeczy jak grzebanie w profilu boją się jak ognia. Mają prawo nie kochać się w kodach i panelach i to my mamy sprzątać, nie użytkownicy. Co zrobisz kiedy przyjdzie trzy razy głupszy o Lustra i powoła się na jego casus bezkarnego trolla i “wolność słowa”, zacznie wklejać porno strony, albo kody pacyfikujące stronę. Są rzeczy, które są ścigane prawem i nie zrzucisz odpowiedzialności na użytkownika, właściciel strony odpowiada za to miejsce. Troll wie na jakich zasadach może tu zostać i albo skorzysta z tej oferty, albo wyleci.

  89. Mam co robić, ale to mój obowiązek
    Trudno Miki, ja naprawdę nie czuję gęsiej skórki na plecach, jaką mi daje “władza” nad ignorem. Chętnie przekaże tę robotę ochotnikowi. Znosiłem trolla długo i obaj dawaliśmy mu więcej niż zasługuje, miał mnóstwo szans na normalność i dalej ma. Ale pobłażanie się skończyło, po prostu uważam, że takie brudy są zmartwieniem adminów nie użytkowników. Nie wiem jak do Ciebie, ale do mnie piszą ludzie z naprawdę podstawowymi problemami z konfiguracją, a takich rzeczy jak grzebanie w profilu boją się jak ognia. Mają prawo nie kochać się w kodach i panelach i to my mamy sprzątać, nie użytkownicy. Co zrobisz kiedy przyjdzie trzy razy głupszy o Lustra i powoła się na jego casus bezkarnego trolla i “wolność słowa”, zacznie wklejać porno strony, albo kody pacyfikujące stronę. Są rzeczy, które są ścigane prawem i nie zrzucisz odpowiedzialności na użytkownika, właściciel strony odpowiada za to miejsce. Troll wie na jakich zasadach może tu zostać i albo skorzysta z tej oferty, albo wyleci.

  90. Mam co robić, ale to mój obowiązek
    Trudno Miki, ja naprawdę nie czuję gęsiej skórki na plecach, jaką mi daje “władza” nad ignorem. Chętnie przekaże tę robotę ochotnikowi. Znosiłem trolla długo i obaj dawaliśmy mu więcej niż zasługuje, miał mnóstwo szans na normalność i dalej ma. Ale pobłażanie się skończyło, po prostu uważam, że takie brudy są zmartwieniem adminów nie użytkowników. Nie wiem jak do Ciebie, ale do mnie piszą ludzie z naprawdę podstawowymi problemami z konfiguracją, a takich rzeczy jak grzebanie w profilu boją się jak ognia. Mają prawo nie kochać się w kodach i panelach i to my mamy sprzątać, nie użytkownicy. Co zrobisz kiedy przyjdzie trzy razy głupszy o Lustra i powoła się na jego casus bezkarnego trolla i “wolność słowa”, zacznie wklejać porno strony, albo kody pacyfikujące stronę. Są rzeczy, które są ścigane prawem i nie zrzucisz odpowiedzialności na użytkownika, właściciel strony odpowiada za to miejsce. Troll wie na jakich zasadach może tu zostać i albo skorzysta z tej oferty, albo wyleci.

  91. Oczywiście
    Jeśli zabraknie tu Lustra to już będzie zupełnie inny portal, Lustro stanowi o wartości tego portalu. Nie ludzie którzy orają tu i piszą wartościowe teksty, ale Lustro jest perłą w koronie. Mnie się wydaje, że ten portal byłby całkiem inny, gdyby się nie rozjeżdżał trzeci miesiąc, gdyby nie wiedzieć czemu skróty komentarzy zniknęły, gdyby nie zachodził tekst najczęściej odwiedzanych na prawy moduł strony. A zdaje się, że to właśnie Lustro zajął kilka ładnych tygodni na pierdoły i pisanie programów pod Lustro, gdy rzeczy istotne leżały odłogiem. Mnie też fascynują psychopaci, ale w formie literatury i kina, nie srania mi na wycieraczkę.

  92. Oczywiście
    Jeśli zabraknie tu Lustra to już będzie zupełnie inny portal, Lustro stanowi o wartości tego portalu. Nie ludzie którzy orają tu i piszą wartościowe teksty, ale Lustro jest perłą w koronie. Mnie się wydaje, że ten portal byłby całkiem inny, gdyby się nie rozjeżdżał trzeci miesiąc, gdyby nie wiedzieć czemu skróty komentarzy zniknęły, gdyby nie zachodził tekst najczęściej odwiedzanych na prawy moduł strony. A zdaje się, że to właśnie Lustro zajął kilka ładnych tygodni na pierdoły i pisanie programów pod Lustro, gdy rzeczy istotne leżały odłogiem. Mnie też fascynują psychopaci, ale w formie literatury i kina, nie srania mi na wycieraczkę.

  93. Oczywiście
    Jeśli zabraknie tu Lustra to już będzie zupełnie inny portal, Lustro stanowi o wartości tego portalu. Nie ludzie którzy orają tu i piszą wartościowe teksty, ale Lustro jest perłą w koronie. Mnie się wydaje, że ten portal byłby całkiem inny, gdyby się nie rozjeżdżał trzeci miesiąc, gdyby nie wiedzieć czemu skróty komentarzy zniknęły, gdyby nie zachodził tekst najczęściej odwiedzanych na prawy moduł strony. A zdaje się, że to właśnie Lustro zajął kilka ładnych tygodni na pierdoły i pisanie programów pod Lustro, gdy rzeczy istotne leżały odłogiem. Mnie też fascynują psychopaci, ale w formie literatury i kina, nie srania mi na wycieraczkę.

  94. Oczywiście
    Jeśli zabraknie tu Lustra to już będzie zupełnie inny portal, Lustro stanowi o wartości tego portalu. Nie ludzie którzy orają tu i piszą wartościowe teksty, ale Lustro jest perłą w koronie. Mnie się wydaje, że ten portal byłby całkiem inny, gdyby się nie rozjeżdżał trzeci miesiąc, gdyby nie wiedzieć czemu skróty komentarzy zniknęły, gdyby nie zachodził tekst najczęściej odwiedzanych na prawy moduł strony. A zdaje się, że to właśnie Lustro zajął kilka ładnych tygodni na pierdoły i pisanie programów pod Lustro, gdy rzeczy istotne leżały odłogiem. Mnie też fascynują psychopaci, ale w formie literatury i kina, nie srania mi na wycieraczkę.

  95. Oczywiście
    Jeśli zabraknie tu Lustra to już będzie zupełnie inny portal, Lustro stanowi o wartości tego portalu. Nie ludzie którzy orają tu i piszą wartościowe teksty, ale Lustro jest perłą w koronie. Mnie się wydaje, że ten portal byłby całkiem inny, gdyby się nie rozjeżdżał trzeci miesiąc, gdyby nie wiedzieć czemu skróty komentarzy zniknęły, gdyby nie zachodził tekst najczęściej odwiedzanych na prawy moduł strony. A zdaje się, że to właśnie Lustro zajął kilka ładnych tygodni na pierdoły i pisanie programów pod Lustro, gdy rzeczy istotne leżały odłogiem. Mnie też fascynują psychopaci, ale w formie literatury i kina, nie srania mi na wycieraczkę.

  96. Oczywiście
    Jeśli zabraknie tu Lustra to już będzie zupełnie inny portal, Lustro stanowi o wartości tego portalu. Nie ludzie którzy orają tu i piszą wartościowe teksty, ale Lustro jest perłą w koronie. Mnie się wydaje, że ten portal byłby całkiem inny, gdyby się nie rozjeżdżał trzeci miesiąc, gdyby nie wiedzieć czemu skróty komentarzy zniknęły, gdyby nie zachodził tekst najczęściej odwiedzanych na prawy moduł strony. A zdaje się, że to właśnie Lustro zajął kilka ładnych tygodni na pierdoły i pisanie programów pod Lustro, gdy rzeczy istotne leżały odłogiem. Mnie też fascynują psychopaci, ale w formie literatury i kina, nie srania mi na wycieraczkę.

  97. Oczywiście
    Jeśli zabraknie tu Lustra to już będzie zupełnie inny portal, Lustro stanowi o wartości tego portalu. Nie ludzie którzy orają tu i piszą wartościowe teksty, ale Lustro jest perłą w koronie. Mnie się wydaje, że ten portal byłby całkiem inny, gdyby się nie rozjeżdżał trzeci miesiąc, gdyby nie wiedzieć czemu skróty komentarzy zniknęły, gdyby nie zachodził tekst najczęściej odwiedzanych na prawy moduł strony. A zdaje się, że to właśnie Lustro zajął kilka ładnych tygodni na pierdoły i pisanie programów pod Lustro, gdy rzeczy istotne leżały odłogiem. Mnie też fascynują psychopaci, ale w formie literatury i kina, nie srania mi na wycieraczkę.

  98. Oczywiście
    Jeśli zabraknie tu Lustra to już będzie zupełnie inny portal, Lustro stanowi o wartości tego portalu. Nie ludzie którzy orają tu i piszą wartościowe teksty, ale Lustro jest perłą w koronie. Mnie się wydaje, że ten portal byłby całkiem inny, gdyby się nie rozjeżdżał trzeci miesiąc, gdyby nie wiedzieć czemu skróty komentarzy zniknęły, gdyby nie zachodził tekst najczęściej odwiedzanych na prawy moduł strony. A zdaje się, że to właśnie Lustro zajął kilka ładnych tygodni na pierdoły i pisanie programów pod Lustro, gdy rzeczy istotne leżały odłogiem. Mnie też fascynują psychopaci, ale w formie literatury i kina, nie srania mi na wycieraczkę.

  99. Oczywiście
    Jeśli zabraknie tu Lustra to już będzie zupełnie inny portal, Lustro stanowi o wartości tego portalu. Nie ludzie którzy orają tu i piszą wartościowe teksty, ale Lustro jest perłą w koronie. Mnie się wydaje, że ten portal byłby całkiem inny, gdyby się nie rozjeżdżał trzeci miesiąc, gdyby nie wiedzieć czemu skróty komentarzy zniknęły, gdyby nie zachodził tekst najczęściej odwiedzanych na prawy moduł strony. A zdaje się, że to właśnie Lustro zajął kilka ładnych tygodni na pierdoły i pisanie programów pod Lustro, gdy rzeczy istotne leżały odłogiem. Mnie też fascynują psychopaci, ale w formie literatury i kina, nie srania mi na wycieraczkę.

  100. Oczywiście
    Jeśli zabraknie tu Lustra to już będzie zupełnie inny portal, Lustro stanowi o wartości tego portalu. Nie ludzie którzy orają tu i piszą wartościowe teksty, ale Lustro jest perłą w koronie. Mnie się wydaje, że ten portal byłby całkiem inny, gdyby się nie rozjeżdżał trzeci miesiąc, gdyby nie wiedzieć czemu skróty komentarzy zniknęły, gdyby nie zachodził tekst najczęściej odwiedzanych na prawy moduł strony. A zdaje się, że to właśnie Lustro zajął kilka ładnych tygodni na pierdoły i pisanie programów pod Lustro, gdy rzeczy istotne leżały odłogiem. Mnie też fascynują psychopaci, ale w formie literatury i kina, nie srania mi na wycieraczkę.

  101. To może niech chociaż wóci to co było dobre
    Bo rozjechana strona bez skrótów komentarzy wygląda koszmarnie i funkcjonalnie jest beznadziejnie. A Lustro to moje sumienie, biorę to na siebie naprawdę nie będę się tłumaczył dlaczego dla mnie istotni są użytkownicy i piszący, a nie śmieciarze internetowi. Gros czasu i ludzi było absorbowanych przez psychopatę, a ten ignor to pozory, większości do dziś nie potrafi tego ustawić na ful i tak musiała się przebijać przez stosy śmieci, plwocin i innych fekaliów. I choćby dialogi złotoustego_kłamcy z Lustro trafiały na zrzuty, po każdym ignorze i można było poznać przepis na smażenie cycków na SG. Koniec kropka z trollami, nie widzę powodów, dla którego uwaga użytkowników ma być absorbowana przez psychopatę, a zawsze będzie.

  102. To może niech chociaż wóci to co było dobre
    Bo rozjechana strona bez skrótów komentarzy wygląda koszmarnie i funkcjonalnie jest beznadziejnie. A Lustro to moje sumienie, biorę to na siebie naprawdę nie będę się tłumaczył dlaczego dla mnie istotni są użytkownicy i piszący, a nie śmieciarze internetowi. Gros czasu i ludzi było absorbowanych przez psychopatę, a ten ignor to pozory, większości do dziś nie potrafi tego ustawić na ful i tak musiała się przebijać przez stosy śmieci, plwocin i innych fekaliów. I choćby dialogi złotoustego_kłamcy z Lustro trafiały na zrzuty, po każdym ignorze i można było poznać przepis na smażenie cycków na SG. Koniec kropka z trollami, nie widzę powodów, dla którego uwaga użytkowników ma być absorbowana przez psychopatę, a zawsze będzie.

  103. To może niech chociaż wóci to co było dobre
    Bo rozjechana strona bez skrótów komentarzy wygląda koszmarnie i funkcjonalnie jest beznadziejnie. A Lustro to moje sumienie, biorę to na siebie naprawdę nie będę się tłumaczył dlaczego dla mnie istotni są użytkownicy i piszący, a nie śmieciarze internetowi. Gros czasu i ludzi było absorbowanych przez psychopatę, a ten ignor to pozory, większości do dziś nie potrafi tego ustawić na ful i tak musiała się przebijać przez stosy śmieci, plwocin i innych fekaliów. I choćby dialogi złotoustego_kłamcy z Lustro trafiały na zrzuty, po każdym ignorze i można było poznać przepis na smażenie cycków na SG. Koniec kropka z trollami, nie widzę powodów, dla którego uwaga użytkowników ma być absorbowana przez psychopatę, a zawsze będzie.

  104. To może niech chociaż wóci to co było dobre
    Bo rozjechana strona bez skrótów komentarzy wygląda koszmarnie i funkcjonalnie jest beznadziejnie. A Lustro to moje sumienie, biorę to na siebie naprawdę nie będę się tłumaczył dlaczego dla mnie istotni są użytkownicy i piszący, a nie śmieciarze internetowi. Gros czasu i ludzi było absorbowanych przez psychopatę, a ten ignor to pozory, większości do dziś nie potrafi tego ustawić na ful i tak musiała się przebijać przez stosy śmieci, plwocin i innych fekaliów. I choćby dialogi złotoustego_kłamcy z Lustro trafiały na zrzuty, po każdym ignorze i można było poznać przepis na smażenie cycków na SG. Koniec kropka z trollami, nie widzę powodów, dla którego uwaga użytkowników ma być absorbowana przez psychopatę, a zawsze będzie.

  105. To może niech chociaż wóci to co było dobre
    Bo rozjechana strona bez skrótów komentarzy wygląda koszmarnie i funkcjonalnie jest beznadziejnie. A Lustro to moje sumienie, biorę to na siebie naprawdę nie będę się tłumaczył dlaczego dla mnie istotni są użytkownicy i piszący, a nie śmieciarze internetowi. Gros czasu i ludzi było absorbowanych przez psychopatę, a ten ignor to pozory, większości do dziś nie potrafi tego ustawić na ful i tak musiała się przebijać przez stosy śmieci, plwocin i innych fekaliów. I choćby dialogi złotoustego_kłamcy z Lustro trafiały na zrzuty, po każdym ignorze i można było poznać przepis na smażenie cycków na SG. Koniec kropka z trollami, nie widzę powodów, dla którego uwaga użytkowników ma być absorbowana przez psychopatę, a zawsze będzie.

  106. To może niech chociaż wóci to co było dobre
    Bo rozjechana strona bez skrótów komentarzy wygląda koszmarnie i funkcjonalnie jest beznadziejnie. A Lustro to moje sumienie, biorę to na siebie naprawdę nie będę się tłumaczył dlaczego dla mnie istotni są użytkownicy i piszący, a nie śmieciarze internetowi. Gros czasu i ludzi było absorbowanych przez psychopatę, a ten ignor to pozory, większości do dziś nie potrafi tego ustawić na ful i tak musiała się przebijać przez stosy śmieci, plwocin i innych fekaliów. I choćby dialogi złotoustego_kłamcy z Lustro trafiały na zrzuty, po każdym ignorze i można było poznać przepis na smażenie cycków na SG. Koniec kropka z trollami, nie widzę powodów, dla którego uwaga użytkowników ma być absorbowana przez psychopatę, a zawsze będzie.

  107. To może niech chociaż wóci to co było dobre
    Bo rozjechana strona bez skrótów komentarzy wygląda koszmarnie i funkcjonalnie jest beznadziejnie. A Lustro to moje sumienie, biorę to na siebie naprawdę nie będę się tłumaczył dlaczego dla mnie istotni są użytkownicy i piszący, a nie śmieciarze internetowi. Gros czasu i ludzi było absorbowanych przez psychopatę, a ten ignor to pozory, większości do dziś nie potrafi tego ustawić na ful i tak musiała się przebijać przez stosy śmieci, plwocin i innych fekaliów. I choćby dialogi złotoustego_kłamcy z Lustro trafiały na zrzuty, po każdym ignorze i można było poznać przepis na smażenie cycków na SG. Koniec kropka z trollami, nie widzę powodów, dla którego uwaga użytkowników ma być absorbowana przez psychopatę, a zawsze będzie.

  108. To może niech chociaż wóci to co było dobre
    Bo rozjechana strona bez skrótów komentarzy wygląda koszmarnie i funkcjonalnie jest beznadziejnie. A Lustro to moje sumienie, biorę to na siebie naprawdę nie będę się tłumaczył dlaczego dla mnie istotni są użytkownicy i piszący, a nie śmieciarze internetowi. Gros czasu i ludzi było absorbowanych przez psychopatę, a ten ignor to pozory, większości do dziś nie potrafi tego ustawić na ful i tak musiała się przebijać przez stosy śmieci, plwocin i innych fekaliów. I choćby dialogi złotoustego_kłamcy z Lustro trafiały na zrzuty, po każdym ignorze i można było poznać przepis na smażenie cycków na SG. Koniec kropka z trollami, nie widzę powodów, dla którego uwaga użytkowników ma być absorbowana przez psychopatę, a zawsze będzie.

  109. To może niech chociaż wóci to co było dobre
    Bo rozjechana strona bez skrótów komentarzy wygląda koszmarnie i funkcjonalnie jest beznadziejnie. A Lustro to moje sumienie, biorę to na siebie naprawdę nie będę się tłumaczył dlaczego dla mnie istotni są użytkownicy i piszący, a nie śmieciarze internetowi. Gros czasu i ludzi było absorbowanych przez psychopatę, a ten ignor to pozory, większości do dziś nie potrafi tego ustawić na ful i tak musiała się przebijać przez stosy śmieci, plwocin i innych fekaliów. I choćby dialogi złotoustego_kłamcy z Lustro trafiały na zrzuty, po każdym ignorze i można było poznać przepis na smażenie cycków na SG. Koniec kropka z trollami, nie widzę powodów, dla którego uwaga użytkowników ma być absorbowana przez psychopatę, a zawsze będzie.

  110. To może niech chociaż wóci to co było dobre
    Bo rozjechana strona bez skrótów komentarzy wygląda koszmarnie i funkcjonalnie jest beznadziejnie. A Lustro to moje sumienie, biorę to na siebie naprawdę nie będę się tłumaczył dlaczego dla mnie istotni są użytkownicy i piszący, a nie śmieciarze internetowi. Gros czasu i ludzi było absorbowanych przez psychopatę, a ten ignor to pozory, większości do dziś nie potrafi tego ustawić na ful i tak musiała się przebijać przez stosy śmieci, plwocin i innych fekaliów. I choćby dialogi złotoustego_kłamcy z Lustro trafiały na zrzuty, po każdym ignorze i można było poznać przepis na smażenie cycków na SG. Koniec kropka z trollami, nie widzę powodów, dla którego uwaga użytkowników ma być absorbowana przez psychopatę, a zawsze będzie.

  111. Oj, Miki !
    Chyba mnie nie zrozumiałeś – albo ja ciebie. Chodziło mi o to, żeby w domyślnym środowisku tworzonym dla nowego użytkownika był ustawiony ignor na Lustro ! Matka Dyrektor martwi się, że po zalogowaniu nowy user jest zalewany falą szamba – moja propozycja pozwoli tej fali uniknąć.
    Pozostaje problem świeżych, ale już zalogowanych mających kłopoty z ustawieniem ignora. Aby im pomóc, zaproponowałem jednorazowe narzucenie ignora na Lustro wszystkim użytkownikom, co pomoże nieświadomym, a nie sprawi wielkiego kłopotu świadomym którzy wolą go czytać. I tyle ….

    Gdzie tu miejsce na biblijne skojarzenia ?
    T.

  112. Oj, Miki !
    Chyba mnie nie zrozumiałeś – albo ja ciebie. Chodziło mi o to, żeby w domyślnym środowisku tworzonym dla nowego użytkownika był ustawiony ignor na Lustro ! Matka Dyrektor martwi się, że po zalogowaniu nowy user jest zalewany falą szamba – moja propozycja pozwoli tej fali uniknąć.
    Pozostaje problem świeżych, ale już zalogowanych mających kłopoty z ustawieniem ignora. Aby im pomóc, zaproponowałem jednorazowe narzucenie ignora na Lustro wszystkim użytkownikom, co pomoże nieświadomym, a nie sprawi wielkiego kłopotu świadomym którzy wolą go czytać. I tyle ….

    Gdzie tu miejsce na biblijne skojarzenia ?
    T.

  113. Oj, Miki !
    Chyba mnie nie zrozumiałeś – albo ja ciebie. Chodziło mi o to, żeby w domyślnym środowisku tworzonym dla nowego użytkownika był ustawiony ignor na Lustro ! Matka Dyrektor martwi się, że po zalogowaniu nowy user jest zalewany falą szamba – moja propozycja pozwoli tej fali uniknąć.
    Pozostaje problem świeżych, ale już zalogowanych mających kłopoty z ustawieniem ignora. Aby im pomóc, zaproponowałem jednorazowe narzucenie ignora na Lustro wszystkim użytkownikom, co pomoże nieświadomym, a nie sprawi wielkiego kłopotu świadomym którzy wolą go czytać. I tyle ….

    Gdzie tu miejsce na biblijne skojarzenia ?
    T.

  114. Oj, Miki !
    Chyba mnie nie zrozumiałeś – albo ja ciebie. Chodziło mi o to, żeby w domyślnym środowisku tworzonym dla nowego użytkownika był ustawiony ignor na Lustro ! Matka Dyrektor martwi się, że po zalogowaniu nowy user jest zalewany falą szamba – moja propozycja pozwoli tej fali uniknąć.
    Pozostaje problem świeżych, ale już zalogowanych mających kłopoty z ustawieniem ignora. Aby im pomóc, zaproponowałem jednorazowe narzucenie ignora na Lustro wszystkim użytkownikom, co pomoże nieświadomym, a nie sprawi wielkiego kłopotu świadomym którzy wolą go czytać. I tyle ….

    Gdzie tu miejsce na biblijne skojarzenia ?
    T.

  115. Oj, Miki !
    Chyba mnie nie zrozumiałeś – albo ja ciebie. Chodziło mi o to, żeby w domyślnym środowisku tworzonym dla nowego użytkownika był ustawiony ignor na Lustro ! Matka Dyrektor martwi się, że po zalogowaniu nowy user jest zalewany falą szamba – moja propozycja pozwoli tej fali uniknąć.
    Pozostaje problem świeżych, ale już zalogowanych mających kłopoty z ustawieniem ignora. Aby im pomóc, zaproponowałem jednorazowe narzucenie ignora na Lustro wszystkim użytkownikom, co pomoże nieświadomym, a nie sprawi wielkiego kłopotu świadomym którzy wolą go czytać. I tyle ….

    Gdzie tu miejsce na biblijne skojarzenia ?
    T.

  116. Oj, Miki !
    Chyba mnie nie zrozumiałeś – albo ja ciebie. Chodziło mi o to, żeby w domyślnym środowisku tworzonym dla nowego użytkownika był ustawiony ignor na Lustro ! Matka Dyrektor martwi się, że po zalogowaniu nowy user jest zalewany falą szamba – moja propozycja pozwoli tej fali uniknąć.
    Pozostaje problem świeżych, ale już zalogowanych mających kłopoty z ustawieniem ignora. Aby im pomóc, zaproponowałem jednorazowe narzucenie ignora na Lustro wszystkim użytkownikom, co pomoże nieświadomym, a nie sprawi wielkiego kłopotu świadomym którzy wolą go czytać. I tyle ….

    Gdzie tu miejsce na biblijne skojarzenia ?
    T.

  117. Oj, Miki !
    Chyba mnie nie zrozumiałeś – albo ja ciebie. Chodziło mi o to, żeby w domyślnym środowisku tworzonym dla nowego użytkownika był ustawiony ignor na Lustro ! Matka Dyrektor martwi się, że po zalogowaniu nowy user jest zalewany falą szamba – moja propozycja pozwoli tej fali uniknąć.
    Pozostaje problem świeżych, ale już zalogowanych mających kłopoty z ustawieniem ignora. Aby im pomóc, zaproponowałem jednorazowe narzucenie ignora na Lustro wszystkim użytkownikom, co pomoże nieświadomym, a nie sprawi wielkiego kłopotu świadomym którzy wolą go czytać. I tyle ….

    Gdzie tu miejsce na biblijne skojarzenia ?
    T.

  118. Oj, Miki !
    Chyba mnie nie zrozumiałeś – albo ja ciebie. Chodziło mi o to, żeby w domyślnym środowisku tworzonym dla nowego użytkownika był ustawiony ignor na Lustro ! Matka Dyrektor martwi się, że po zalogowaniu nowy user jest zalewany falą szamba – moja propozycja pozwoli tej fali uniknąć.
    Pozostaje problem świeżych, ale już zalogowanych mających kłopoty z ustawieniem ignora. Aby im pomóc, zaproponowałem jednorazowe narzucenie ignora na Lustro wszystkim użytkownikom, co pomoże nieświadomym, a nie sprawi wielkiego kłopotu świadomym którzy wolą go czytać. I tyle ….

    Gdzie tu miejsce na biblijne skojarzenia ?
    T.

  119. Oj, Miki !
    Chyba mnie nie zrozumiałeś – albo ja ciebie. Chodziło mi o to, żeby w domyślnym środowisku tworzonym dla nowego użytkownika był ustawiony ignor na Lustro ! Matka Dyrektor martwi się, że po zalogowaniu nowy user jest zalewany falą szamba – moja propozycja pozwoli tej fali uniknąć.
    Pozostaje problem świeżych, ale już zalogowanych mających kłopoty z ustawieniem ignora. Aby im pomóc, zaproponowałem jednorazowe narzucenie ignora na Lustro wszystkim użytkownikom, co pomoże nieświadomym, a nie sprawi wielkiego kłopotu świadomym którzy wolą go czytać. I tyle ….

    Gdzie tu miejsce na biblijne skojarzenia ?
    T.

  120. Oj, Miki !
    Chyba mnie nie zrozumiałeś – albo ja ciebie. Chodziło mi o to, żeby w domyślnym środowisku tworzonym dla nowego użytkownika był ustawiony ignor na Lustro ! Matka Dyrektor martwi się, że po zalogowaniu nowy user jest zalewany falą szamba – moja propozycja pozwoli tej fali uniknąć.
    Pozostaje problem świeżych, ale już zalogowanych mających kłopoty z ustawieniem ignora. Aby im pomóc, zaproponowałem jednorazowe narzucenie ignora na Lustro wszystkim użytkownikom, co pomoże nieświadomym, a nie sprawi wielkiego kłopotu świadomym którzy wolą go czytać. I tyle ….

    Gdzie tu miejsce na biblijne skojarzenia ?
    T.

  121. “A że to już będzie tylko
    "A że to już będzie tylko jeden z wielu podobnych do siebie jak dwie krople wody portali z obowiązującą jedyną wizją świata, to już nie mój problem i zmartwienie."

    Przepraszam, a jaką wizję świata reprezentuje Lustro? Jak dotąd nie zauważyłem w jego wpisach żadnej wizji oprócz "PIS jest cool, Paliwoda to mój autorytet, kto się nie zgadza jest lewackim śmieciem, gardzącym podludźmi z Ciemnogrodu". Wybacz, ale to nie jest wizja świata. Lustro spłodził góra kilkanaście komentarzy, wkleja je codziennie pod różnymi tekstami, większość z nich to cytaty z salonowych pyskówek innych internautów, podszyte bluzgami i apostrofami do świńskich ryjów i lewackich faszystów. Jeśli miałbym wskazać internautów, którzy zapewniają różnorodność poglądów, to wskazałbym raczej Okowitę i fM. Oni też są zwolennikami PIS, trudno się z nimi zgodzić, ale prezentują swoje poglądy w sposób cywilizowany. Zresztą nie tylko oni zapewniają różnorodność, w końcu trudno powiedzieć, że poglądy Doroli i Starszego, czy Romskeya prezentują "jedną wizję świata". Kiedyś sam narzekałem na brak kontrowersji na portalu, wtedy się ze mną nie zgodziłeś. Dziś kontrowersji jest więcej, zdarzają sie naprawdę ciekawe, nieraz ostre dyskusje i do głowy by mi nie przyszło, że usunięcie natrętnego trolla i spamera mogłoby zmienić ten stan rzeczy.

  122. “A że to już będzie tylko
    "A że to już będzie tylko jeden z wielu podobnych do siebie jak dwie krople wody portali z obowiązującą jedyną wizją świata, to już nie mój problem i zmartwienie."

    Przepraszam, a jaką wizję świata reprezentuje Lustro? Jak dotąd nie zauważyłem w jego wpisach żadnej wizji oprócz "PIS jest cool, Paliwoda to mój autorytet, kto się nie zgadza jest lewackim śmieciem, gardzącym podludźmi z Ciemnogrodu". Wybacz, ale to nie jest wizja świata. Lustro spłodził góra kilkanaście komentarzy, wkleja je codziennie pod różnymi tekstami, większość z nich to cytaty z salonowych pyskówek innych internautów, podszyte bluzgami i apostrofami do świńskich ryjów i lewackich faszystów. Jeśli miałbym wskazać internautów, którzy zapewniają różnorodność poglądów, to wskazałbym raczej Okowitę i fM. Oni też są zwolennikami PIS, trudno się z nimi zgodzić, ale prezentują swoje poglądy w sposób cywilizowany. Zresztą nie tylko oni zapewniają różnorodność, w końcu trudno powiedzieć, że poglądy Doroli i Starszego, czy Romskeya prezentują "jedną wizję świata". Kiedyś sam narzekałem na brak kontrowersji na portalu, wtedy się ze mną nie zgodziłeś. Dziś kontrowersji jest więcej, zdarzają sie naprawdę ciekawe, nieraz ostre dyskusje i do głowy by mi nie przyszło, że usunięcie natrętnego trolla i spamera mogłoby zmienić ten stan rzeczy.

  123. “A że to już będzie tylko
    "A że to już będzie tylko jeden z wielu podobnych do siebie jak dwie krople wody portali z obowiązującą jedyną wizją świata, to już nie mój problem i zmartwienie."

    Przepraszam, a jaką wizję świata reprezentuje Lustro? Jak dotąd nie zauważyłem w jego wpisach żadnej wizji oprócz "PIS jest cool, Paliwoda to mój autorytet, kto się nie zgadza jest lewackim śmieciem, gardzącym podludźmi z Ciemnogrodu". Wybacz, ale to nie jest wizja świata. Lustro spłodził góra kilkanaście komentarzy, wkleja je codziennie pod różnymi tekstami, większość z nich to cytaty z salonowych pyskówek innych internautów, podszyte bluzgami i apostrofami do świńskich ryjów i lewackich faszystów. Jeśli miałbym wskazać internautów, którzy zapewniają różnorodność poglądów, to wskazałbym raczej Okowitę i fM. Oni też są zwolennikami PIS, trudno się z nimi zgodzić, ale prezentują swoje poglądy w sposób cywilizowany. Zresztą nie tylko oni zapewniają różnorodność, w końcu trudno powiedzieć, że poglądy Doroli i Starszego, czy Romskeya prezentują "jedną wizję świata". Kiedyś sam narzekałem na brak kontrowersji na portalu, wtedy się ze mną nie zgodziłeś. Dziś kontrowersji jest więcej, zdarzają sie naprawdę ciekawe, nieraz ostre dyskusje i do głowy by mi nie przyszło, że usunięcie natrętnego trolla i spamera mogłoby zmienić ten stan rzeczy.

  124. “A że to już będzie tylko
    "A że to już będzie tylko jeden z wielu podobnych do siebie jak dwie krople wody portali z obowiązującą jedyną wizją świata, to już nie mój problem i zmartwienie."

    Przepraszam, a jaką wizję świata reprezentuje Lustro? Jak dotąd nie zauważyłem w jego wpisach żadnej wizji oprócz "PIS jest cool, Paliwoda to mój autorytet, kto się nie zgadza jest lewackim śmieciem, gardzącym podludźmi z Ciemnogrodu". Wybacz, ale to nie jest wizja świata. Lustro spłodził góra kilkanaście komentarzy, wkleja je codziennie pod różnymi tekstami, większość z nich to cytaty z salonowych pyskówek innych internautów, podszyte bluzgami i apostrofami do świńskich ryjów i lewackich faszystów. Jeśli miałbym wskazać internautów, którzy zapewniają różnorodność poglądów, to wskazałbym raczej Okowitę i fM. Oni też są zwolennikami PIS, trudno się z nimi zgodzić, ale prezentują swoje poglądy w sposób cywilizowany. Zresztą nie tylko oni zapewniają różnorodność, w końcu trudno powiedzieć, że poglądy Doroli i Starszego, czy Romskeya prezentują "jedną wizję świata". Kiedyś sam narzekałem na brak kontrowersji na portalu, wtedy się ze mną nie zgodziłeś. Dziś kontrowersji jest więcej, zdarzają sie naprawdę ciekawe, nieraz ostre dyskusje i do głowy by mi nie przyszło, że usunięcie natrętnego trolla i spamera mogłoby zmienić ten stan rzeczy.

  125. “A że to już będzie tylko
    "A że to już będzie tylko jeden z wielu podobnych do siebie jak dwie krople wody portali z obowiązującą jedyną wizją świata, to już nie mój problem i zmartwienie."

    Przepraszam, a jaką wizję świata reprezentuje Lustro? Jak dotąd nie zauważyłem w jego wpisach żadnej wizji oprócz "PIS jest cool, Paliwoda to mój autorytet, kto się nie zgadza jest lewackim śmieciem, gardzącym podludźmi z Ciemnogrodu". Wybacz, ale to nie jest wizja świata. Lustro spłodził góra kilkanaście komentarzy, wkleja je codziennie pod różnymi tekstami, większość z nich to cytaty z salonowych pyskówek innych internautów, podszyte bluzgami i apostrofami do świńskich ryjów i lewackich faszystów. Jeśli miałbym wskazać internautów, którzy zapewniają różnorodność poglądów, to wskazałbym raczej Okowitę i fM. Oni też są zwolennikami PIS, trudno się z nimi zgodzić, ale prezentują swoje poglądy w sposób cywilizowany. Zresztą nie tylko oni zapewniają różnorodność, w końcu trudno powiedzieć, że poglądy Doroli i Starszego, czy Romskeya prezentują "jedną wizję świata". Kiedyś sam narzekałem na brak kontrowersji na portalu, wtedy się ze mną nie zgodziłeś. Dziś kontrowersji jest więcej, zdarzają sie naprawdę ciekawe, nieraz ostre dyskusje i do głowy by mi nie przyszło, że usunięcie natrętnego trolla i spamera mogłoby zmienić ten stan rzeczy.

  126. “A że to już będzie tylko
    "A że to już będzie tylko jeden z wielu podobnych do siebie jak dwie krople wody portali z obowiązującą jedyną wizją świata, to już nie mój problem i zmartwienie."

    Przepraszam, a jaką wizję świata reprezentuje Lustro? Jak dotąd nie zauważyłem w jego wpisach żadnej wizji oprócz "PIS jest cool, Paliwoda to mój autorytet, kto się nie zgadza jest lewackim śmieciem, gardzącym podludźmi z Ciemnogrodu". Wybacz, ale to nie jest wizja świata. Lustro spłodził góra kilkanaście komentarzy, wkleja je codziennie pod różnymi tekstami, większość z nich to cytaty z salonowych pyskówek innych internautów, podszyte bluzgami i apostrofami do świńskich ryjów i lewackich faszystów. Jeśli miałbym wskazać internautów, którzy zapewniają różnorodność poglądów, to wskazałbym raczej Okowitę i fM. Oni też są zwolennikami PIS, trudno się z nimi zgodzić, ale prezentują swoje poglądy w sposób cywilizowany. Zresztą nie tylko oni zapewniają różnorodność, w końcu trudno powiedzieć, że poglądy Doroli i Starszego, czy Romskeya prezentują "jedną wizję świata". Kiedyś sam narzekałem na brak kontrowersji na portalu, wtedy się ze mną nie zgodziłeś. Dziś kontrowersji jest więcej, zdarzają sie naprawdę ciekawe, nieraz ostre dyskusje i do głowy by mi nie przyszło, że usunięcie natrętnego trolla i spamera mogłoby zmienić ten stan rzeczy.

  127. “A że to już będzie tylko
    "A że to już będzie tylko jeden z wielu podobnych do siebie jak dwie krople wody portali z obowiązującą jedyną wizją świata, to już nie mój problem i zmartwienie."

    Przepraszam, a jaką wizję świata reprezentuje Lustro? Jak dotąd nie zauważyłem w jego wpisach żadnej wizji oprócz "PIS jest cool, Paliwoda to mój autorytet, kto się nie zgadza jest lewackim śmieciem, gardzącym podludźmi z Ciemnogrodu". Wybacz, ale to nie jest wizja świata. Lustro spłodził góra kilkanaście komentarzy, wkleja je codziennie pod różnymi tekstami, większość z nich to cytaty z salonowych pyskówek innych internautów, podszyte bluzgami i apostrofami do świńskich ryjów i lewackich faszystów. Jeśli miałbym wskazać internautów, którzy zapewniają różnorodność poglądów, to wskazałbym raczej Okowitę i fM. Oni też są zwolennikami PIS, trudno się z nimi zgodzić, ale prezentują swoje poglądy w sposób cywilizowany. Zresztą nie tylko oni zapewniają różnorodność, w końcu trudno powiedzieć, że poglądy Doroli i Starszego, czy Romskeya prezentują "jedną wizję świata". Kiedyś sam narzekałem na brak kontrowersji na portalu, wtedy się ze mną nie zgodziłeś. Dziś kontrowersji jest więcej, zdarzają sie naprawdę ciekawe, nieraz ostre dyskusje i do głowy by mi nie przyszło, że usunięcie natrętnego trolla i spamera mogłoby zmienić ten stan rzeczy.

  128. “A że to już będzie tylko
    "A że to już będzie tylko jeden z wielu podobnych do siebie jak dwie krople wody portali z obowiązującą jedyną wizją świata, to już nie mój problem i zmartwienie."

    Przepraszam, a jaką wizję świata reprezentuje Lustro? Jak dotąd nie zauważyłem w jego wpisach żadnej wizji oprócz "PIS jest cool, Paliwoda to mój autorytet, kto się nie zgadza jest lewackim śmieciem, gardzącym podludźmi z Ciemnogrodu". Wybacz, ale to nie jest wizja świata. Lustro spłodził góra kilkanaście komentarzy, wkleja je codziennie pod różnymi tekstami, większość z nich to cytaty z salonowych pyskówek innych internautów, podszyte bluzgami i apostrofami do świńskich ryjów i lewackich faszystów. Jeśli miałbym wskazać internautów, którzy zapewniają różnorodność poglądów, to wskazałbym raczej Okowitę i fM. Oni też są zwolennikami PIS, trudno się z nimi zgodzić, ale prezentują swoje poglądy w sposób cywilizowany. Zresztą nie tylko oni zapewniają różnorodność, w końcu trudno powiedzieć, że poglądy Doroli i Starszego, czy Romskeya prezentują "jedną wizję świata". Kiedyś sam narzekałem na brak kontrowersji na portalu, wtedy się ze mną nie zgodziłeś. Dziś kontrowersji jest więcej, zdarzają sie naprawdę ciekawe, nieraz ostre dyskusje i do głowy by mi nie przyszło, że usunięcie natrętnego trolla i spamera mogłoby zmienić ten stan rzeczy.

  129. “A że to już będzie tylko
    "A że to już będzie tylko jeden z wielu podobnych do siebie jak dwie krople wody portali z obowiązującą jedyną wizją świata, to już nie mój problem i zmartwienie."

    Przepraszam, a jaką wizję świata reprezentuje Lustro? Jak dotąd nie zauważyłem w jego wpisach żadnej wizji oprócz "PIS jest cool, Paliwoda to mój autorytet, kto się nie zgadza jest lewackim śmieciem, gardzącym podludźmi z Ciemnogrodu". Wybacz, ale to nie jest wizja świata. Lustro spłodził góra kilkanaście komentarzy, wkleja je codziennie pod różnymi tekstami, większość z nich to cytaty z salonowych pyskówek innych internautów, podszyte bluzgami i apostrofami do świńskich ryjów i lewackich faszystów. Jeśli miałbym wskazać internautów, którzy zapewniają różnorodność poglądów, to wskazałbym raczej Okowitę i fM. Oni też są zwolennikami PIS, trudno się z nimi zgodzić, ale prezentują swoje poglądy w sposób cywilizowany. Zresztą nie tylko oni zapewniają różnorodność, w końcu trudno powiedzieć, że poglądy Doroli i Starszego, czy Romskeya prezentują "jedną wizję świata". Kiedyś sam narzekałem na brak kontrowersji na portalu, wtedy się ze mną nie zgodziłeś. Dziś kontrowersji jest więcej, zdarzają sie naprawdę ciekawe, nieraz ostre dyskusje i do głowy by mi nie przyszło, że usunięcie natrętnego trolla i spamera mogłoby zmienić ten stan rzeczy.

  130. “A że to już będzie tylko
    "A że to już będzie tylko jeden z wielu podobnych do siebie jak dwie krople wody portali z obowiązującą jedyną wizją świata, to już nie mój problem i zmartwienie."

    Przepraszam, a jaką wizję świata reprezentuje Lustro? Jak dotąd nie zauważyłem w jego wpisach żadnej wizji oprócz "PIS jest cool, Paliwoda to mój autorytet, kto się nie zgadza jest lewackim śmieciem, gardzącym podludźmi z Ciemnogrodu". Wybacz, ale to nie jest wizja świata. Lustro spłodził góra kilkanaście komentarzy, wkleja je codziennie pod różnymi tekstami, większość z nich to cytaty z salonowych pyskówek innych internautów, podszyte bluzgami i apostrofami do świńskich ryjów i lewackich faszystów. Jeśli miałbym wskazać internautów, którzy zapewniają różnorodność poglądów, to wskazałbym raczej Okowitę i fM. Oni też są zwolennikami PIS, trudno się z nimi zgodzić, ale prezentują swoje poglądy w sposób cywilizowany. Zresztą nie tylko oni zapewniają różnorodność, w końcu trudno powiedzieć, że poglądy Doroli i Starszego, czy Romskeya prezentują "jedną wizję świata". Kiedyś sam narzekałem na brak kontrowersji na portalu, wtedy się ze mną nie zgodziłeś. Dziś kontrowersji jest więcej, zdarzają sie naprawdę ciekawe, nieraz ostre dyskusje i do głowy by mi nie przyszło, że usunięcie natrętnego trolla i spamera mogłoby zmienić ten stan rzeczy.

  131. hmmmmm ;-)))))
    że się tak wetnę ni w pięć ni w dziewięć.
    sledze waszą rozmowę, oczywiście nic nie rozumiem, z tych skryptów i takich tam, zrozumiałem z wolności słowa. Jak przypuszczam to “lustro” tylko komentuje, i to komentuje ciągle tym samym niezależnie od tego do jakiego wpisu jest komentarz, mam ignora więc zauważam go jedynie po ewentualnych odpowiedziach które się ukazują jak również po wielu niewidocznych komentarzach, mam ustawione 10 na stronę.
    A teraz do wolności, miki, on może swoja wolność realizować, może pisać swojego bloga i zaręczam Ci że wiele osób zechce się z nim spierać w jego własnym blogu. To nie jest forum, ale platforma blogowa, tu wolność słowa realizuje się poprzez wpisy na blogu, komentarze to tylko dodatek, bardzo miły i atrakcyjny bo niektóre dyskusje sa naprawdę pasjonujące

  132. hmmmmm ;-)))))
    że się tak wetnę ni w pięć ni w dziewięć.
    sledze waszą rozmowę, oczywiście nic nie rozumiem, z tych skryptów i takich tam, zrozumiałem z wolności słowa. Jak przypuszczam to “lustro” tylko komentuje, i to komentuje ciągle tym samym niezależnie od tego do jakiego wpisu jest komentarz, mam ignora więc zauważam go jedynie po ewentualnych odpowiedziach które się ukazują jak również po wielu niewidocznych komentarzach, mam ustawione 10 na stronę.
    A teraz do wolności, miki, on może swoja wolność realizować, może pisać swojego bloga i zaręczam Ci że wiele osób zechce się z nim spierać w jego własnym blogu. To nie jest forum, ale platforma blogowa, tu wolność słowa realizuje się poprzez wpisy na blogu, komentarze to tylko dodatek, bardzo miły i atrakcyjny bo niektóre dyskusje sa naprawdę pasjonujące

  133. hmmmmm ;-)))))
    że się tak wetnę ni w pięć ni w dziewięć.
    sledze waszą rozmowę, oczywiście nic nie rozumiem, z tych skryptów i takich tam, zrozumiałem z wolności słowa. Jak przypuszczam to “lustro” tylko komentuje, i to komentuje ciągle tym samym niezależnie od tego do jakiego wpisu jest komentarz, mam ignora więc zauważam go jedynie po ewentualnych odpowiedziach które się ukazują jak również po wielu niewidocznych komentarzach, mam ustawione 10 na stronę.
    A teraz do wolności, miki, on może swoja wolność realizować, może pisać swojego bloga i zaręczam Ci że wiele osób zechce się z nim spierać w jego własnym blogu. To nie jest forum, ale platforma blogowa, tu wolność słowa realizuje się poprzez wpisy na blogu, komentarze to tylko dodatek, bardzo miły i atrakcyjny bo niektóre dyskusje sa naprawdę pasjonujące

  134. hmmmmm ;-)))))
    że się tak wetnę ni w pięć ni w dziewięć.
    sledze waszą rozmowę, oczywiście nic nie rozumiem, z tych skryptów i takich tam, zrozumiałem z wolności słowa. Jak przypuszczam to “lustro” tylko komentuje, i to komentuje ciągle tym samym niezależnie od tego do jakiego wpisu jest komentarz, mam ignora więc zauważam go jedynie po ewentualnych odpowiedziach które się ukazują jak również po wielu niewidocznych komentarzach, mam ustawione 10 na stronę.
    A teraz do wolności, miki, on może swoja wolność realizować, może pisać swojego bloga i zaręczam Ci że wiele osób zechce się z nim spierać w jego własnym blogu. To nie jest forum, ale platforma blogowa, tu wolność słowa realizuje się poprzez wpisy na blogu, komentarze to tylko dodatek, bardzo miły i atrakcyjny bo niektóre dyskusje sa naprawdę pasjonujące

  135. hmmmmm ;-)))))
    że się tak wetnę ni w pięć ni w dziewięć.
    sledze waszą rozmowę, oczywiście nic nie rozumiem, z tych skryptów i takich tam, zrozumiałem z wolności słowa. Jak przypuszczam to “lustro” tylko komentuje, i to komentuje ciągle tym samym niezależnie od tego do jakiego wpisu jest komentarz, mam ignora więc zauważam go jedynie po ewentualnych odpowiedziach które się ukazują jak również po wielu niewidocznych komentarzach, mam ustawione 10 na stronę.
    A teraz do wolności, miki, on może swoja wolność realizować, może pisać swojego bloga i zaręczam Ci że wiele osób zechce się z nim spierać w jego własnym blogu. To nie jest forum, ale platforma blogowa, tu wolność słowa realizuje się poprzez wpisy na blogu, komentarze to tylko dodatek, bardzo miły i atrakcyjny bo niektóre dyskusje sa naprawdę pasjonujące

  136. hmmmmm ;-)))))
    że się tak wetnę ni w pięć ni w dziewięć.
    sledze waszą rozmowę, oczywiście nic nie rozumiem, z tych skryptów i takich tam, zrozumiałem z wolności słowa. Jak przypuszczam to “lustro” tylko komentuje, i to komentuje ciągle tym samym niezależnie od tego do jakiego wpisu jest komentarz, mam ignora więc zauważam go jedynie po ewentualnych odpowiedziach które się ukazują jak również po wielu niewidocznych komentarzach, mam ustawione 10 na stronę.
    A teraz do wolności, miki, on może swoja wolność realizować, może pisać swojego bloga i zaręczam Ci że wiele osób zechce się z nim spierać w jego własnym blogu. To nie jest forum, ale platforma blogowa, tu wolność słowa realizuje się poprzez wpisy na blogu, komentarze to tylko dodatek, bardzo miły i atrakcyjny bo niektóre dyskusje sa naprawdę pasjonujące

  137. hmmmmm ;-)))))
    że się tak wetnę ni w pięć ni w dziewięć.
    sledze waszą rozmowę, oczywiście nic nie rozumiem, z tych skryptów i takich tam, zrozumiałem z wolności słowa. Jak przypuszczam to “lustro” tylko komentuje, i to komentuje ciągle tym samym niezależnie od tego do jakiego wpisu jest komentarz, mam ignora więc zauważam go jedynie po ewentualnych odpowiedziach które się ukazują jak również po wielu niewidocznych komentarzach, mam ustawione 10 na stronę.
    A teraz do wolności, miki, on może swoja wolność realizować, może pisać swojego bloga i zaręczam Ci że wiele osób zechce się z nim spierać w jego własnym blogu. To nie jest forum, ale platforma blogowa, tu wolność słowa realizuje się poprzez wpisy na blogu, komentarze to tylko dodatek, bardzo miły i atrakcyjny bo niektóre dyskusje sa naprawdę pasjonujące

  138. hmmmmm ;-)))))
    że się tak wetnę ni w pięć ni w dziewięć.
    sledze waszą rozmowę, oczywiście nic nie rozumiem, z tych skryptów i takich tam, zrozumiałem z wolności słowa. Jak przypuszczam to “lustro” tylko komentuje, i to komentuje ciągle tym samym niezależnie od tego do jakiego wpisu jest komentarz, mam ignora więc zauważam go jedynie po ewentualnych odpowiedziach które się ukazują jak również po wielu niewidocznych komentarzach, mam ustawione 10 na stronę.
    A teraz do wolności, miki, on może swoja wolność realizować, może pisać swojego bloga i zaręczam Ci że wiele osób zechce się z nim spierać w jego własnym blogu. To nie jest forum, ale platforma blogowa, tu wolność słowa realizuje się poprzez wpisy na blogu, komentarze to tylko dodatek, bardzo miły i atrakcyjny bo niektóre dyskusje sa naprawdę pasjonujące

  139. hmmmmm ;-)))))
    że się tak wetnę ni w pięć ni w dziewięć.
    sledze waszą rozmowę, oczywiście nic nie rozumiem, z tych skryptów i takich tam, zrozumiałem z wolności słowa. Jak przypuszczam to “lustro” tylko komentuje, i to komentuje ciągle tym samym niezależnie od tego do jakiego wpisu jest komentarz, mam ignora więc zauważam go jedynie po ewentualnych odpowiedziach które się ukazują jak również po wielu niewidocznych komentarzach, mam ustawione 10 na stronę.
    A teraz do wolności, miki, on może swoja wolność realizować, może pisać swojego bloga i zaręczam Ci że wiele osób zechce się z nim spierać w jego własnym blogu. To nie jest forum, ale platforma blogowa, tu wolność słowa realizuje się poprzez wpisy na blogu, komentarze to tylko dodatek, bardzo miły i atrakcyjny bo niektóre dyskusje sa naprawdę pasjonujące

  140. hmmmmm
    ja to świetnie rozumiem, i bardzo mi się podoba taka właśnie forma, ale rozumiem tez frustracje Kurki, a zupełnie nie rozumiem motywacji lustra i jemu podobnych. Choć sadze ze oni, niektórzy przynajmniej chcą coś powiedzieć, ale maja wielki problem z tym co to miało by być.

  141. hmmmmm
    ja to świetnie rozumiem, i bardzo mi się podoba taka właśnie forma, ale rozumiem tez frustracje Kurki, a zupełnie nie rozumiem motywacji lustra i jemu podobnych. Choć sadze ze oni, niektórzy przynajmniej chcą coś powiedzieć, ale maja wielki problem z tym co to miało by być.

  142. hmmmmm
    ja to świetnie rozumiem, i bardzo mi się podoba taka właśnie forma, ale rozumiem tez frustracje Kurki, a zupełnie nie rozumiem motywacji lustra i jemu podobnych. Choć sadze ze oni, niektórzy przynajmniej chcą coś powiedzieć, ale maja wielki problem z tym co to miało by być.