Reklama

Proszę państwa sceny jak z Titanica!

Proszę państwa sceny jak z Titanica! Ekran, mikrofon i papier przyjmie wszystko, opis trage…, no właśnie, też mi się coś „tytanizuje”. Opis zderzenia luksusowego wycieczkowca z dokładnie przebadaną mielizną, widoczną nie tylko na mapach, ale wszelkiej elektronice, poszedł w stronę prostackich skojarzeń. Tamto duże, to duże, zatem robimy duży format, czy inne wysokie obcasy. Kilka „drobiazgów”. Liczba ofiar, w przypadku Concordii, w najczarniejszym scenariusz 46 pasażerów, w przypadku Titanica 1500. Liczba pasażerów w ogóle: Concordia 4 tysiące, Titanic 2208. Titanic zderza się z góra lodową na otwartym morzu, Concordia kilkadziesiąt (set) metrów od nabrzeża osiada na mieliźnie. Nie wiem czy na Concordii orkiestra grała do końca, w każdym razie ostatnim „podobieństwem” jakie chciałbym zaznaczyć jest fakt, że Titanic zatonął, Concordia leży na burcie. Pewnie można mi po tym zestawieniu zarzucić małostkowość, cynizm i ogólny brak poszanowania wszystkiego, ale taki już jestem. Jaki? Taki, że lubię porządek logiczny, nie znoszę myślowego „bardaku”. Tragedia Titanica jest tak podobna do wypadku Concordii, jak ja do Igi Wyrwał, oboje mamy cycki, tylko ona troszkę większe. Z podobieństwami w ostatnim czasie zalęgła się jakaś powszechna bieda intelektualna, bo naturalnie nie o Concordii i Titanicu mam zamiar napisać, ale o technice „informowania”.

Zgodzę się na katastrofę i na Titanica, ale w zupełnie innym odniesieniu. „Rejtingi” dla krajów Unii Europejskiej i to tych ze strefy euro, tutaj jak najbardziej mamy wpuszczanie papierowego okrętu na minę i orkiestra rżnie „Odę do radości”, aż miło. Dla przypomnienia taka mała anegdotka. Nie chce mi się sprawdzać, ponieważ nie ma absolutnie żadnego znaczenia, która z tych agencji wystawiła najwyższe AAA, dla Lehman Brothers, na dzień przed bankructwem. Potem się wytłumaczyli „fachowcy”, że ich oceny nie są zobowiązujące, poza tym każdy może się pomylić. Dowcip polega na tym, że agencje, jak jedna, nie żadne realne rachunki, nawet prawdopodobieństwa, wystawiają, ale występują w roli Andrzeja Chyry z filmu Krzysztofa Krauze „Dług”. Między baśnie można włożyć kryteria oceny takie jak: obniżenie poziomu zadłużenia, konsolidacja wydatków itp. Neoliberalne zaklęcia. Agencje „rejtingowe” wynagradzaj za jedno, tylko i wyłącznie za jedno. Za co? Za frajerstwo, za pożyczanie kasy od Andrzeja Chyry, czyli różnych MFW, EBC i pozostałych Goldman Sachs. Piszę o tak oczywistej dla rozumnych ludzi rzeczy, że nie zamierzam zanudzać szczegółową argumentacją, lepiej przedstawić po jednym frajerze i jednym opornym, a wszystko stanie się jasne.

Frajerem numer jeden jest, jakżeby inaczej, Polska Rzeczpospolita Trzecia. Wzięliśmy od Chyry linię kredytową na 30 miliardów dolarów, z której nie korzystamy, ale płacimy odsetki na każde wezwanie, skromne 200 milionów rocznie, to jest mniej więcej tyle ile zdarto z pacjentów dla ich dobra. Przytoczyłem jedno jajo, żeby były jaja w komplecie przytoczę drugie. Temu samemu MFW, nasz polski NBP „pożyczy” ponad 6 miliardów. Wolny rynek i mechanizmy globalne! Zdrowy na głowę człowiek natychmiast wyłapie absurd działań, porównać można tę piramidalną głupotę do takiej oto sytuacji. Córka pożycza od sąsiada 30 tysięcy złotych, z których nie rusza ani grosza, bo jest skromna dziewczyna i takiej kasy jej nie potrzeba. Z kolei ojciec pożycza sąsiadowi 10 tysięcy złotych, by sąsiad mógł pożyczyć jednej Krystynie z Kalisza. Całą operację finansową nazywa się solidarnością i dobrem najwyższym dla rodziny oraz likwidacją zagrożenia wojny z sąsiadem o miedzę przeoraną na trzy palce. Prościej paranoi wytłumaczyć się nie da, przynajmniej ja nie potrafię. Za takiego ciężkiego frajera nie chce robić autokrata i kanibal Victor Orban. On grzecznie podziękował Andrzejowi Chyrze, który w europejskiej wersji „Długu” kocha mniejszości seksualne, dba o limity CO2, nie da zbudować autostrady, jeśli tylko na odcinku 5 kilometrów komisarz od środowiska zauważy dwa gniazda słowicze, no i w ogóle jest taki bardzo za człowiekiem i wszelkimi prawami człowieka.

Sęk w tym, że jednego Andrzej Chyra nie toleruje, jest absolutnym „długofobem”, ponieważ z tego biznesu żyje. Na chwilę Orban zażartował i stał się cud, forint poszybował pod franka, przez klika ładnych godzin wróciła na Węgry demokracja i swobodnie poczuły się nieformalne związki partnerskie. Niestety, żart Orbana nie został zrozumiany i się Andrzej Chyra wk.. zdenerwował. Tym sposobem w Balatonie pływają umoczone w mazucie ryby i odarte z godności ptaki. Brunatna brzuchata chmura spowiła budapeszteńskie niebo, ludzie cicho przemykają ciemnymi zaułkami, a w każdym węgierskim powiecie Żydzi i Cyganie do 20.00 muszą się zameldować na policji i udowodnić, że winny jest kowal. Śmieszno i straszno, ale jedno jest pewne, że europejski Titanic obrał kurs prosto na górę lodową, orkiestrą już nikt nie dyryguje, a ofiary trudno będzie zliczyć. Pytaniem otwartym pozostaje, kto pierwszy odetnie głowę Andrzejowi Chyrze? Kandydatów nie upatrywałbym wśród frajerów, ani na Węgrzech. W zachodniej Europie widzę ścisłą czołówkę pięciu narodów, które mają rozległe tradycje megalomańskie: Niemcy, Francja, Włochy, Anglia Grecja. Do tej pory Niemcy i Francja były dwugłowym Chyrą teraz Chyra jest Niemcem, a Niemiec Unią Europejską. Gdy się wejdzie do francuskiego hoteliku, czy nawet restauracji i powie coś po angielsku, to się usłyszy, że „tu jest Francja”. Gdy w angielskim pubie zamówi się piwo po niemiecku, to się słyszy taki wyraźny pomruk śmiechu, coś jak w serialu „Hotel zacisze” albo „Allo Allo”. Jakiś dwóch frajerów, nie pamiętam już jakiej narodowości twierdziło, że bez Unii będzie wojna, a nawet z Unią będzie, jeśli Unia nie będzie niemiecka. Moja diagnoza jest zupełnie inna jeśli utrzyma się Unia w niemieckiej formule jeszcze rok i będzie wojna albo Anschluss.

Reklama
Poprzedni artykułPierwsza miłość
Następny artykułHonor trepa.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

21 KOMENTARZE

  1. Nie wiem, czy oglądali
    Nie wiem, czy oglądali Państwo dzisiejsza “Lożę Prasową”, a w niej horrendalny paroksyzm nienawiści w wykonaniu Piotra Stasińskiego. “On strzelał do PiSu” – mowa o ocenie redakcyjnej aktu strzelistego pułkownika Przybyła. Dalej było o pisowskim komisarzu politycznym Pasionku. Jak się to zestawi z czwartkowym programem Pospieszalskiego “Bliżej” na podobny temat, czyli Parulski-Pasionek-Przybył, to po prostu włos się mierzwi na głowie od tego, co się dzieje w tym państwie żydo-komunistycznej inżynierii dusz.
    http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/jan-pospieszalski-blizej/wideo/12012012/6014207

  2. Nie wiem, czy oglądali
    Nie wiem, czy oglądali Państwo dzisiejsza “Lożę Prasową”, a w niej horrendalny paroksyzm nienawiści w wykonaniu Piotra Stasińskiego. “On strzelał do PiSu” – mowa o ocenie redakcyjnej aktu strzelistego pułkownika Przybyła. Dalej było o pisowskim komisarzu politycznym Pasionku. Jak się to zestawi z czwartkowym programem Pospieszalskiego “Bliżej” na podobny temat, czyli Parulski-Pasionek-Przybył, to po prostu włos się mierzwi na głowie od tego, co się dzieje w tym państwie żydo-komunistycznej inżynierii dusz.
    http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/jan-pospieszalski-blizej/wideo/12012012/6014207

  3. Nie wiem, czy oglądali
    Nie wiem, czy oglądali Państwo dzisiejsza “Lożę Prasową”, a w niej horrendalny paroksyzm nienawiści w wykonaniu Piotra Stasińskiego. “On strzelał do PiSu” – mowa o ocenie redakcyjnej aktu strzelistego pułkownika Przybyła. Dalej było o pisowskim komisarzu politycznym Pasionku. Jak się to zestawi z czwartkowym programem Pospieszalskiego “Bliżej” na podobny temat, czyli Parulski-Pasionek-Przybył, to po prostu włos się mierzwi na głowie od tego, co się dzieje w tym państwie żydo-komunistycznej inżynierii dusz.
    http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/jan-pospieszalski-blizej/wideo/12012012/6014207

  4. symboliczny wymiar
    Na takim pływającym kombinacie rozrywkowym ściśle przestrzegane jest przypisanie grup pasażerów do odpowiednich dla nich klas.
    Hołota jest tolerowana, jeśli płaci rachunki i siedzi cicho, w nagrodę może sobie popatrzeć jak państwo jedzą.
    Standardy ratunkowe też są nie jednakowe: klimatyzowana szalupa, albo gwizdek z latarką energooszczędną.
    W każdym razie dowództwo w razie czego spieprza jako pierwsze.

  5. symboliczny wymiar
    Na takim pływającym kombinacie rozrywkowym ściśle przestrzegane jest przypisanie grup pasażerów do odpowiednich dla nich klas.
    Hołota jest tolerowana, jeśli płaci rachunki i siedzi cicho, w nagrodę może sobie popatrzeć jak państwo jedzą.
    Standardy ratunkowe też są nie jednakowe: klimatyzowana szalupa, albo gwizdek z latarką energooszczędną.
    W każdym razie dowództwo w razie czego spieprza jako pierwsze.

  6. symboliczny wymiar
    Na takim pływającym kombinacie rozrywkowym ściśle przestrzegane jest przypisanie grup pasażerów do odpowiednich dla nich klas.
    Hołota jest tolerowana, jeśli płaci rachunki i siedzi cicho, w nagrodę może sobie popatrzeć jak państwo jedzą.
    Standardy ratunkowe też są nie jednakowe: klimatyzowana szalupa, albo gwizdek z latarką energooszczędną.
    W każdym razie dowództwo w razie czego spieprza jako pierwsze.