Reklama

Zacznijmy od tego, że większość Polaków to idioci. Nie wiem czy mówię o 51%, czy o 99%. Ale jestem pewien , że chodzi o większość. Skąd ta pewność?

Zacznijmy od tego, że większość Polaków to idioci. Nie wiem czy mówię o 51%, czy o 99%. Ale jestem pewien , że chodzi o większość. Skąd ta pewność? Obejrzyjcie sobie reklamy w TV. To kliniczny przypadek przekazu dla idiotów. Są takie jakie są, ponieważ ich celem jest sprzedaż produktów i usług, a nie zaspokajanie wybrednych gustów wrażliwych estetycznie rodaków. Innymi słowy, reklama ma zachęcić WIĘKSZOŚĆ potencjalnych klientów do kupowania towarów. Wszystko jedno czy produkt adresowany jest do wąskiego segmentu (niszy rynkowej), czy do ogółu potencjalnych kupujących – zawsze chodzi o WIĘKSZOŚĆ. Ponieważ firmy płacą ciężkie pieniądze za przygotowanie i emisję reklam, muszą być pewne, że przekaz efektywnie zachęci WIĘKSZOŚĆ potencjalnych kupujących do zakupów. Wyniki badań marketingowych pokazują jak jakość przekazu efektywnie dostosować do poziomu odbiorców, czyli jak trafić do WIĘKSZOŚCI. A jaka jest jakość tego przekazu widać codziennie w TV. Koło się więc zamyka. Ponieważ wszyscy robimy zakupy, oznacza to, że większość z nas to idioci.

Co z tym wszystkim ma wspólnego Jarosław Kaczyński? Jeszcze chwila cierpliwości.

Przez lata komuniści wmawiali nam, że żyjemy w kraju demokracji ludowej. Jej wyższość nad zdegenerowaną formą zwykłej demokracji polegać miała na tym, że u nas w trakcie wyborów głosowało 99% ogółu uprawnionych do głosowania (w latach 80-tych było to pomiędzy 85 a 88%, w zależności od fantazji SB). Samo głosowanie również zakrawało na dowcip i zostawiało skecze najlepszych polskich kabaretów w przedbiegach. Głosowało się bez skreśleń. Była to kontynuacja tego, z czym każdy obywatel PRL miał do czynienia w sklepach (poza krótkim okresem prosperity, za pożyczone pieniądze, w czasach Gierka od 1973 r. do 1975 r.). W sklepach wybór był podobny. Kupowało się to co było akurat w sklepie. Wybór był więc żaden.
I przyszła długo wyczekiwana zmiana. Z trzech partii, z których dwie były podwykonawcami programu tej najważniejszej, nagle umożliwiono nam dokonywanie wyborów. W szczytowej formie polski parlament miał coś około 10 partii, z których każda miała inny program. Szybko co prawda okazało się, że każdy z tych programów to jeden chuj, czyli to samo gówno w innym opakowaniu. Politycy różnych opcji gwarantowali nam, oględnie mówiąc, że jak ich wybierzemy, to będziemy bogaci, szczęśliwi i dumni. Nikt tylko nam nie obiecywał, że będziemy wiecznie młodzi.

Partie powstawały, łączyły się, dzieliły, znikały, a my jak ćwoki ostatnie co rusz obdarzaliśmy kogoś zaufaniem, licząc, że może tym razem będą nie tylko kraść i kombinować, ale i przy okazji pozwolą nam bogacić się. W inny niż oni sposób, zgodny z prawem, ale za to z prawem przyjaznym dla nas. Lata mijały, ludzie dostawali ciężkiej kurwicy, z roku na rok radykalizowały się nastroje. Wydawało się, że po szamanie z Peru poziom zidiocenia w polskiej polityce osiągnął kumulację. Kolejne 20 lat wykazało, że to jeszcze nie koniec niespodzianek. W rezultacie po 20 latach naród mamy podzielony: na jednym krańcu mamy nieokreślonych seksualnie kosmopolitycznych europejczyków, na drugim ksenofobicznych radykałów ocierających się o religijnego pierdolca.

Po 20 latach specjaliści od diagnozy i naprawy sytuacji politycznej mówią: JOW! – jednomandatowe okręgi wyborcze będą lekiem na całe zło. Przeciwnicy mówią: nic się nie zmieni. Osobiście jestem za, a nawet przeciw. Niech będą JOW, ale zmieni się niewiele.

Mamy bowiem demokrację sterowaną lub jak kto woli powierzchowną. Przez ostanie parę lat mówiło się o tym półgębkiem, i dopiero Jarosław Kaczyński objawił wszystkim, w czym rzecz. Sprowadził podstawowy problem polskiej polityki do takiego poziomu i takiej przejrzystości, że nawet ostatni kretyn powinien to zrozumieć.* I żeby była jasność. Problem nie dotyczy tylko PiS. Problem dotyczy każdego ugrupowania politycznego w tym kraju, od partii władzy, czyli PO poczynając.

Otóż nie można mówić o demokracji, jeżeli główni gracze odpowiedzialni za podstawy ustrojowe są organizacjami niedemokratycznymi. Cała droga awansu w polskich partiach politycznych to czyste kurewstwo. Awansują lizusy, przydupasy, kumple, krewni i znajomi królika, swoi. Drogą do robienia kariery politycznej jest w partiach nie konfrontacja poglądów, konkurencyjne programy (mieszczące się oczywiście w głównym nurcie ideologicznym) tylko włazidupstwo, lizusostwo, podgryzanie i wygryzanie, obłuda, dwulicowość i podkładanie świń. Jednym słowem kurewstwo w czystej postaci ideowej. Kandydaci nie odpadają w toku walki i współzawodnictwa, tylko poprzez zamachy, lincze czy prowokacje.

I proszę mi nie mówić, że pod w tym względem u nas i tak nie jest najgorzej. Bo mam w dupie jak jest we Włoszech czy na Węgrzech. Ja chcę demokracji od postaw. Chcę demokratycznych mechanizmów w organizacjach, które tworzą fundamenty polskiej konstytucji. Partie to nie są prywatne folwarki Kaczyńskiego czy Tuska ich akolitów i pojebanych wyborców, wieszających sobie ich obrazki obok Jezuska lub Dody. Pora żeby partie w Polsce przebudować narzucając demokratyczne standardy ich funkcjonowania. Możecie sobie opracowywać dowolne programy, możecie koronować Jezusa na króla Polski albo wybrać Biedronia na prezydenta jak mu tylko zejdą siniaki, ale standardy i mechanizmy demokratyczne dotyczące waszego funkcjonowania muszą być jednakowe dla wszystkich, a ich łamanie powinno kończyć się przed sądem, z wyrokami od ciężkich kar finansowych do delegalizacji partii włącznie. Koniec z listami ustalanymi w zaciszu gabinetów. Każdy członek ma prawo zgłosić swoją kandydaturę do dowolnych wyborów i w ramach ogólnej procedury prawyborczej (głosowanie oczywiście tajne i najlepiej przez wszystkich członków partii, a nie delegatów) awansować lub przepadać. Że co, że drogo? Zamiast, murwa kać, wydawać miliony złotych na debilne akcje propagandowo-reklamowo-medialne, zastąpicie je prawyborami, które będą najlepszym probierzem sympatii ciemnego ludu. na to pieniędzy nikt wam żałować nie będzie. Partie to nie stowarzyszenia zbieraczy ślimaków, to organizacje, które mają stać na straży porządku demokratycznego. Jest kiepskim żartem, gdy autokratycznie zarządzane organizacje mienią się obrońcami demokracji.

Dlatego dziękuję Kaczyńskiemu. Jeżeli on WIĘKSZOŚCI nie jest w stanie otworzyć oczu, to zostają nam tylko skinheadzi. Oi!

*Nie dotyczy tych, dla których J. Kaczyński jest czwartym do boskiego brydża.

Reklama
Poprzedni artykułWielcy odchodzą. Na zawsze.Pamięci Mikołaja Góreckiego.
Następny artykułJeśli Migalski będzie gadał jak Kaczyński, a Poncyliusz robił za Nelly Rokitę, to Polska Plus z tego będzie!

40 KOMENTARZE

  1. a tak konkretnie to o co Pan pyta?
    I o co chodzi w pytaniu ostatnim? “To” to znaczy co?

    O Balcerowiczu pisałem nie jako o polityku, a jako ekonomiście. Nie tyle go broniłem, co uprzejmie prosiłem o rzeczową krytykę, odnoszącą się do podstaw makroekonomii, a nie cytowanie radiomaryjnych pieśni. Prośba pozostała bez echa.

  2. a tak konkretnie to o co Pan pyta?
    I o co chodzi w pytaniu ostatnim? “To” to znaczy co?

    O Balcerowiczu pisałem nie jako o polityku, a jako ekonomiście. Nie tyle go broniłem, co uprzejmie prosiłem o rzeczową krytykę, odnoszącą się do podstaw makroekonomii, a nie cytowanie radiomaryjnych pieśni. Prośba pozostała bez echa.

  3. No Provoc
    zlituj się. Już bardziej łopatologicznie nie można – dopóki w partiach będzie zamordyzm dopóty w Polsce będzie burdel. To tak w jednym zdaniu było.
    A co do Balcerowicza to nie czytałem tekstu CH – tak więc nie odniosę się do tej uwagi.

  4. No Provoc
    zlituj się. Już bardziej łopatologicznie nie można – dopóki w partiach będzie zamordyzm dopóty w Polsce będzie burdel. To tak w jednym zdaniu było.
    A co do Balcerowicza to nie czytałem tekstu CH – tak więc nie odniosę się do tej uwagi.

  5. Cóż
    W meczu zrozumieli tekst : nic nie zrozumieli, jak widzę jest na razie 1:1.
    Mam wrażenie, że strasznie Pan przeżywa krytyczne uwagi wobec własnego tekstu sprzed paru dni. Proponuję wobec tego, żeby zamiast wracać do moich uwag do pańskiego tekstu, poświęconego zupełnie innej tematyce i budowania na siłę związków między oboma tekstami (nie dotyczy to związków ekonomii i polityki, które są oczywiste, więc proszę mi bezczelnie nie wciskać niewypowiedzianych poglądów), aby rozprawił się Pan z moim tekstem, wykazując np. miałkość moich wywodów, błędy logiczne i brak dobrego warsztatu językowego. To powinno pozwolić Panu spokojnie zasnąć w poczuciu wyrównania rachunków. Póki co dobranoc.

  6. Cóż
    W meczu zrozumieli tekst : nic nie zrozumieli, jak widzę jest na razie 1:1.
    Mam wrażenie, że strasznie Pan przeżywa krytyczne uwagi wobec własnego tekstu sprzed paru dni. Proponuję wobec tego, żeby zamiast wracać do moich uwag do pańskiego tekstu, poświęconego zupełnie innej tematyce i budowania na siłę związków między oboma tekstami (nie dotyczy to związków ekonomii i polityki, które są oczywiste, więc proszę mi bezczelnie nie wciskać niewypowiedzianych poglądów), aby rozprawił się Pan z moim tekstem, wykazując np. miałkość moich wywodów, błędy logiczne i brak dobrego warsztatu językowego. To powinno pozwolić Panu spokojnie zasnąć w poczuciu wyrównania rachunków. Póki co dobranoc.

  7. JOW nie jest panaceum na bolączki ino szansą na ewolucję.
    Wiara w przepisy, procedury, biurokrację i urzędolenia, o sądach już nie wspominając, rozczulająca dla mnie jest.
    Życie czyli ewolucja to prościzna. Zjesz albo będziesz zjedzony. Ty wybierasz.:)

  8. JOW nie jest panaceum na bolączki ino szansą na ewolucję.
    Wiara w przepisy, procedury, biurokrację i urzędolenia, o sądach już nie wspominając, rozczulająca dla mnie jest.
    Życie czyli ewolucja to prościzna. Zjesz albo będziesz zjedzony. Ty wybierasz.:)

  9. Nie interesujecie się życiem politycznym w Polsce
    poza tym , że wszędzie leci ,od świtu do zmierzchu : zajebać Kaczora.Więc – PiS-em. Otóż pierwszy ten problem postawił Wojciechowski (ten od Pawlaka) – najpierw próbował rozgryźć mafię ZSL-u , później wszystkim opowiedział,że to złodzieje i mafosi.Na koniec porzucił bandę zwaną PSL. Chodziło tam głównie o to , jak Pawlak sprzedaje kamienicę i jak forsę dzieli. Ale NIKOGO to nie zainteresowało.
    Następny był twórca UPR Korwin-Mikke.Odkrył,że prezes jego partii to oszust i malwersant.Wziął dowody i poszedł z nimi na partyjny zjazd. A tam tak jak wszędzie. Więc rzucił swój UPR i założył nową partię.
    Więc , w tej chwili,problem dotyczy najlepiej zorganizowanej mafii – zwanej PO.

  10. Nie interesujecie się życiem politycznym w Polsce
    poza tym , że wszędzie leci ,od świtu do zmierzchu : zajebać Kaczora.Więc – PiS-em. Otóż pierwszy ten problem postawił Wojciechowski (ten od Pawlaka) – najpierw próbował rozgryźć mafię ZSL-u , później wszystkim opowiedział,że to złodzieje i mafosi.Na koniec porzucił bandę zwaną PSL. Chodziło tam głównie o to , jak Pawlak sprzedaje kamienicę i jak forsę dzieli. Ale NIKOGO to nie zainteresowało.
    Następny był twórca UPR Korwin-Mikke.Odkrył,że prezes jego partii to oszust i malwersant.Wziął dowody i poszedł z nimi na partyjny zjazd. A tam tak jak wszędzie. Więc rzucił swój UPR i założył nową partię.
    Więc , w tej chwili,problem dotyczy najlepiej zorganizowanej mafii – zwanej PO.

  11. Partie to małe piwo
    Gorzej że tak działa całe nasze państwo do wielu lat. Czyli nasze państwo to atrapa, co od czasu do czasu pokazują akcje typu “powódź tysiąclecia” (harcerze zebrali dobre noty) czy “cała Polska leci jednym Tupolewem” (Donald Tusk zebrał dobre noty, od TVNu i Gazety)

    Przypuszczam że nie będziemy mieć darowanych kolejnych 20 lat na naprawę.

    • W powodzi TYLKO strażacy zdali egzamin – nikt więcej
      (pisze to ratownik).
      Co się zaś tyczy państwa polskiego,to właśnie TUTAJ zanim spadł Tu154/101 – pisali dzień i noc bystrzy obserwatorzy i przenikliwi analitycy , że tak się to skończy , albo jeszcze gorzej.
      Bo to państwo to jest jak Sankt Petersburg przed wizytą Putina – kto widział,ten wie. Wymalowane fasady.

  12. Partie to małe piwo
    Gorzej że tak działa całe nasze państwo do wielu lat. Czyli nasze państwo to atrapa, co od czasu do czasu pokazują akcje typu “powódź tysiąclecia” (harcerze zebrali dobre noty) czy “cała Polska leci jednym Tupolewem” (Donald Tusk zebrał dobre noty, od TVNu i Gazety)

    Przypuszczam że nie będziemy mieć darowanych kolejnych 20 lat na naprawę.

    • W powodzi TYLKO strażacy zdali egzamin – nikt więcej
      (pisze to ratownik).
      Co się zaś tyczy państwa polskiego,to właśnie TUTAJ zanim spadł Tu154/101 – pisali dzień i noc bystrzy obserwatorzy i przenikliwi analitycy , że tak się to skończy , albo jeszcze gorzej.
      Bo to państwo to jest jak Sankt Petersburg przed wizytą Putina – kto widział,ten wie. Wymalowane fasady.