Reklama

Jeszcze raz o socjalizmie i liberalizmie okiem domorosłego filozofa.

Jeszcze raz o socjalizmie i liberalizmie okiem domorosłego filozofa. Kiedy poznawałem zręby filozofii i tak mi do dziś zostało, znam tylko zręby, zawsze mnie fascynowała i jednocześnie irytowała skrajność. Prądy, kierunki, teorie założenia, które definiowali kolejni myśliciele przypominały spacer pijaka, od krawężnika do krawężnika i bez zważania na potknięcia, po kałużach do celu. Mędrcy zasiadali do stołu obrad i debatowali, jeden głosił, że źródłem poznania może być tylko głowa i myśl krążąca po głowie, ale żeby się tak głupio i opisowo nie nazywało, to nazwano ten proces poznawczy ? racjonalizmem. Drugi natychmiast podrywał się na krześle i wykrzyczał ludzkości, że tylko doświadczeniem można dojść prawdy i nazwał teorią empiryzmem, co potem polscy górale przetłumaczyli na nasze: ? jak się nie wywrócisz to się nie nauczysz?. Niby mądrzy ludzie, jak sama nazwa wskazuje miłujący rozum, a jednocześnie tak zamknięci w sobie i tak fanatyczni w wyznawanych poglądach. Nie trzeba chyba filozofa i wielkiej filozofii, aby dojść do bardzo prostego wniosku. Obaj spierający się mędrcy mają i nie mają racji, bo cóż przeszkadza człowiekowi poznawać głową i doświadczeniem? Taki jeden czy drugi zamknął się w swojej twierdzy i prawiąc radykalnie pouczał innych jak żyć.

Kilkanaście, a nawet ?dziesiąt? wieków potem, biedny student zasiada w kolokwialnej czy egzaminacyjnej ławie i dostaje zadanie na poziomie szarady. Popatrz na twarz Heraklita i znajdź pięć szczegół, których nie znajdziesz na obliczu Locke?a. Piękną jest dyscypliną królowa nauk, ale ja bym nie mógł poddawać się takim egzaminom, zdają mi się takie zabawy poznawcze stratą czasu, chociaż nie twierdzę, że nie chciałbym poznać wszelkich doktryn jakie człowiek spłodził. Gdyby mi to ktoś wpompował do czaszki i położył gdzieś z boku, na czarną godzinę, sięgałbym sobie zapewne, od czasu do czasu, do zapasów wiedzy i popisywał się nazwiskami, terminami, to zawsze robi wrażenie na kobietach. Ale, żeby tak samemu z siebie studiować hedonizm, sensualizm, transcendentalizm, relatywizm, fenomenologię i redukcjonizm, to nie bardzo mi się chce. Taki pseudofilozoficzny wstęp do słowa o polityce pewnie brzmi zniechęcająco, ale ten wstęp był potrzebny, ponieważ analogia między sporem filozoficznym i debatą polityczną jest ewidentna.

W polityce mamy tę samą zasadę prowadzenia dyskusji wokół złotych recept na życie. Przyznam się, że pomimo doświadczenia wyniesionego z liźnięcia filozofii przez dłuższy czas łapałem się na lep doktrynalnego myślenia. Doktrynalne myślenie to oczywiście oksymoron, taki ciepły lód, albo, albo. Albo doktrynalne, albo myślenie. Wstyd się przyznać, ale mnie przez jakiś czas i ten czas nie był krótki doktryna zastępowała myślenie. Nie chciało mi się myśleć zatem w ciemno podchwyciłem doktrynę zwaną liberalizmem. Doktryny mają to do siebie, że zawierają przepis, receptę na wszelkie bolączki, zanim popełnicie ten sam błąd, który popełniłem ja, pamiętajcie o tym, że przyjmując doktrynę łykacie pigułkę szczęścia, która wyłącza myślenie i daje przyjemne uczucie zwane lenistwem intelektualnym. Po zażyciu będzie ci dobrze, będziesz wiedział co z czym się je i będziesz jadł, tyle że ciągle to samo z tego samego talerza. Liberalizm nie jest zły, tak jak nie jest zły empiryzm i kiepskim nie jest racjonalizm. Pułapka filozofa empirycznego jest dość zabawna, bo jak mniemam, aby uznać doświadczenie za istotę rzeczy, trzeba to sobie we łbie poukładać, czyli użyć dorobku racjonalizmu. Nawet jak się potkniesz na skórce od banana, to wiesz, żeby następnym razem uważać, nie dlatego, że masz odruch, ale dlatego, że masz rozum i kojarzysz pewne kroki z pewnym bólem. I odwrotnie, do myślenia, że trzeba myśleć zanim się na coś nadepnie, skłania wcześniejsze przykre doświadczenie.

Liberalizm w założeniu, że każdy powinien być kowalem swojego losu, że trzeba się doskonalić i nie patrzeć aż manna spadnie z nieba, jest bardzo cenną wskazówką. Tylko, że wszystko ma swoją platformę i swoje schody. Gdy zaczynają się schody powinno uruchomić się myślenie, wspierane doświadczeniem. Ja sobie z tą odważną liberalną myślą radzę doskonale i mnie w tej myśli jest dobrze, ale ta myśl szlachetna w założeniu niesie bardzo niebezpieczną treść, jeśli trafi na oporny, albo zbyt podatny grunt. Ze złotych recept trzeba umieć korzystać, aby być zupełnie wolnym, trzeba mieć hamulce, można być najlepszym, ale po trupach, co powoduje, że krajobraz zmienia nam się na pobojowisko.

Kiedy doktryną liberalną posługuje się człowiek rozumny i prawy, zbliżamy się do poziomu raju na ziemi. Niestety wszyscy wiemy, że ludzie aniołami nie są i czym innym będzie liberalizm dla kolegi ?Masy?, czy ?Kiełbasy?, a czym innym dla profesora etyki. Liberalizm jest dla ludzi, jakby tu powiedzieć?. no musze powiedzieć, może nie tyle prawdę, bo ta jak zwykle jest złożona, ale musze powiedzieć co myślę. Liberalizm jest dla wybranych, dla świadomych, odpowiedzialnych i dobrze by było, żeby uczciwych. Liberalizm nie jest receptą dla społeczności i to w żadnym aspekcie funkcjonowania społeczności. Co z tego, że my sobie wypiszemy na fasadzie politycznej siedziby: ?Bądź najlepszy, odpowiedzialny, a reszta się ułoży?. Społeczeństwo tak jest zbudowane, że najlepszych jest garść, reszta jest średnia, pozostali słabi. Ludzie pojmuję rzeczy dosłownie, bądź wolny znaczy rób co chcesz, łącznie z tym, że nic nie rób, albo rób wszystko co złe. Tako rzecze doktryna liberalna: ?Idźcie i radzicie sobie?. A jak sobie nie poradzicie, to ja nic wam na to nie poradzę. Można i tak. Można powiedzieć ustami najlepszych do średnich i słabych: no cóż ?lajf is brutal?. I po takim powiedzeniu jest spora gwarancja, że długo na realizację czekać nie trzeba. Wyjdą średni i słabi na ulicę i pokażą najlepszym, że są dziedziny, w których słabi i średni dają radę. Kończy się liberalne filozofowanie obitą twarzą i 5% poparciem obitych najlepszych.

Teraz gdy już się powoli uwalniam od doktryny liberalnej i patrzę na naszą rzeczywistość z perspektywy samodzielnego myślenia, myślę sobie tak. Rozsądny człowiek to taki, który potrafi rozegrać partię według swoich reguł i strategii, ale zwycięstwo nie może się wiązać z upokorzenie pokonanego. Upokorzony pokonany stworzy partyzantkę i będzie dalej bił się o swoje, bo nic innego mu nie pozostaje. Jeśli liberalizm ma być ?myślą przewodnią?, to ja się niezmiernie cieszę, ponieważ na punkt wyjścia nadaje się doskonale, ale jeśli ma być walcem, który przejedzie po socjalistach, czytaj słabych, no to bez mordobicia się nie obejdzie, a już bez SO, LPR, PiS na pewno. Człowiek ma niestety swoje ograniczenia i nie każdemu Bozia dała tyle talentu, co by doktrynerzy liberalni chcieli. Chcieli, albo i nie chcieli, dziwne mam przekonanie, żeby nie chcieli, ponieważ społeczeństwo geniuszy nie przetrwałby pół dnia. Kto by w takim społeczeństwie sprzątał, nieczystości wywoził, strzygł trawniki itd? Opowiadanie o harcie ducha i kuźni talentów, kiedy szczyt możliwości dla średniego obywatela jest wyznaczony na poziomie szkoły średniej, a dla przeciętnego jeszcze niżej, jest tylko czczą gadaniną na użytek tych co im Bozia dała.

Wielu ludzi, zdecydowana większość, nigdy nie przekroczy pewnego pułapu umiejętności, inteligencji, świadomości, i można mieć do nich pretensje, ale to są pretensje kierowane po niewłaściwym adresem. To są pretensje kierowane do progu ludzkich możliwości, a ten jest wielostopniowy. Nie każdy może być chirurgiem, biznesmenem, naukowcem, menedżerem, informatykiem, brokerem. Nie każdy może i nie każdy chce. Poza tym ktoś musi patroszyć śledzie, ktoś musi ćwiartować schab, ktoś musi pić i grzebać zmarłych. Jeśli tym co muszą doktryna liberalna na każdym kroku będzie powtarzać, że są ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego, to oni któregoś dnia rzucą to wszystko, a trup liberalny będzie się gęsto słał na ulicach, bo kto go pochowa? Zatem socjalizm? A skąd? Chyba nikt rozsądny nie chce iść drogą filozofów, którzy przez całe wieki zastanawiali się co ma być czyste. Ręce, czy nogi? Nie socjalizm. Bazą jest liberalizm, nadbudowa może zawierać elementy socjalne, a nawet musi. Jeśli się okaże, że w rodzinie grabarza narodzi się Jan Kowalski, który ma głowę tęgą, to oczywiście możemy go złapać za piętę i wrzucić do Bałtyku, aby sprawdzić czy aby na pewno jest zdolny, ale możemy też zamiast frustrata dostarczyć społeczności geniusza.

W rodzinie obok rodzi się Katarzyna Nowak, ojciec profesor, mama wyzwoklony biznesmen (?łomen?). Nowakówna start ma taki, że choćby w talencie połowę z tego miała co Jan Kowalski już na chrzcie dostaje od rodziców tytuł magistra. Kowalski w tym czasie, gdy Nowakównie ?mama czyta dziecku?, chowa się za spódnicą mamy Kowalskiej, która nauczyła się już uników i nie zawsze chodzi z podbitym okiem, po powrocie Kowalskiego z pogrzebu. Nie wiem jak reszta wychodzących z liberalizmu, ale ja chętnie przeznaczę swoje podatki dla Kowalskiej, żeby posłała Kowalskiego na studia i żeby Kowalski zamiast patroszyć śledzie, zbudował nam taką autostradę, że Niemcom szczęka opadnie, zamiast zawieszenia Mercedesa. Liberalizm jako doktryna mógłby obowiązywać powszechnie, jeśli startujemy wszyscy z tego samego miejsca, jeśli wszyscy jesteśmy Nowakami, albo nie daj Bóg Kowalskimi.

Tak nie jest i dlatego liberalizm nie jest żadną receptą, nie jest żadnym przepisem, jest doskonałym punktem wyjścia, który trzeba korygować znienawidzonym socjalizmem. Pewnie, że proporcje trzeba zachować, że trzeba pamiętać, aby dawać wędkę nie rybę, ale nie można zapominać, że Kowalski na ukraińskim rowerze nie dogoni Nowakówny w Volkswagenie i dlatego albo zacznie pić, albo kraść Volkswageny. Zdarzy się, że Kowalski co się napatrzył przez 18 lat na zawód grabarza i uniki matki, wyrośnie na mądrego chłopca, pójdzie latem zbierać truskawki, żeby na jesienne studia starczyło. Tylko jeśli mamy przyjąć, że chcemy budować społeczeństwo aktywne, nie sfrustrowane, to nie bądźmy hipokrytami i powiedzmy, że z takich wyjątkowych Kowalskich nie powstanie reguła. Regułą może być połączenie sprzecznych doktryn. Liberalizm za punkt wyjścia, inteligentny i precyzyjnie wymierzony socjalizm jako korekta. Zakładamy partię liberalno ? socjalistyczną?

Reklama

145 KOMENTARZE

    • hymmm
      przepraszam za plagiat, ale do rzeczy. Po pierwsze nie podarować, tylko zapłacić mniej i z sensem, żeby nie płacić więcej. Można zapłacić Kowalskiemu stypendium, albo za pryczę w celi. Nie dawać palca, tylko inwestować. Ja w Kowalskiego inwestuję. Doktryna liberalna zdechła na naszych oczach, w dość spektakularny sposób. Pozostaje wyrwać z niej co najlepsze i ratować się przed socjalizmem. Jeśli się będzie ze ślepym uporem powtarzać te wszystkie liberalne zaklęcia o “palcu” itd, powrót socjalizmu jest kwestią czasu, najbliższego czasu. Nie wiem jak Ty, ale ja tego nie chcę. Do mnie “czkawka systemu”, przemawia tak samo jak “szara sieć”.

      • Zaraz utkniemy w semantyce, definicjach
        i zbytnich uproszczeniach.
        Problemem nie jest ufundowanie Kowalskiemu stypendium.
        Problemem jest, co o tym stypendium myśli Kowalski – skąd ono się wzięło i dlaczego je dostał.
        Jeżeli Kowalski myśli, że mu się należało, bo jak nie, to on społeczeństwu “pokaże” i wyląduje w celi, to mamy problem.
        A Ty stajesz się sponsorem – zakładnikiem.
        Mniej i z sensem, żeby nie płacić więcej?
        Świat byłby piękny – prosty i logiczny, jednak zaraz się znajdą “obrońcy” Kowalskiego, którzy w zamian za pamięć przy urnie wytłumaczą nieborakowi, co jest sprawiedliwe a co nie… 😉

        Ja mogę Kowalskiemu na to stypendium pożyczyć.
        W przyrodzie nie ma nic za darmo.

        Ps.
        Wieści o śmierci liberalizmu są stanowczo przesadzone.

        • Umiera, umiera…
          Jeśli Kowalski skończy studia, to się dowie skąd się wzięło na stypendium. Jeśli będzie kopał doły to się dowie komu ma dokopać bardziej. Pożyczyć powiadasz? Nie dziękuję, ja już pożyczek mam dość. Banki przypominają kasyna nie sklepy. Taka Kowalska niby z czego ma oddać? W Kowalskiego inwestujemy i albo będziemy mieli inżyniera co sam się wyżywi i swoją rodzinę, którą już sam pośle na studia, albo grabarza na utrzymaniu. Liberalizm jako doktryna umiera, nawet liberałowie to potwierdzają

          • Takich inżynierów Karwowskich to my juz mieliśmy…
            Wisłostradę budowali…
            Lekarzy i prawników też mamy na pęczki – znaczna część studiowała “dla mamusi”.
            A wszystko to dzięki “kochanym sponsorom”…
            Pożyczki dla Kowalskiego się boisz?
            Spłaci jak pójdzie do pierwszej pracy.
            Stać go na plazmę i pięcioletni samochód na kredyt, tzn. że stać go na spłatę kredytu za studia.
            A w ogóle, to przestań z tą lewicową rewoltą, bo wylewu dostanę… 😉

          • hmmm
            Jeśli mamy liberalna doktrynę obłożona z dwu stron, z prawej i lewej i w tej chwili, bardzo tymczasowo ta lewa strona doktryny zwycięża.
            To szczęśliwie czas tymczasowy, rynek się wyrówna bo musi, pewnie bezie bolało ale co zrobić za lewackie eksperymenty się płaci. Znacznie lepiej było by gdyby nikt nie ratował banków, te miliardy baksów to jedynie zapisy księgowe, nic nie wnoszą.
            A na studia pożyczać, a nie dawać, w tej chwili mamy system dawania, system preferujący nie mądrych ale zasiedziałych, właśnie takie tępe córunie Nowaków

    • hymmm
      przepraszam za plagiat, ale do rzeczy. Po pierwsze nie podarować, tylko zapłacić mniej i z sensem, żeby nie płacić więcej. Można zapłacić Kowalskiemu stypendium, albo za pryczę w celi. Nie dawać palca, tylko inwestować. Ja w Kowalskiego inwestuję. Doktryna liberalna zdechła na naszych oczach, w dość spektakularny sposób. Pozostaje wyrwać z niej co najlepsze i ratować się przed socjalizmem. Jeśli się będzie ze ślepym uporem powtarzać te wszystkie liberalne zaklęcia o “palcu” itd, powrót socjalizmu jest kwestią czasu, najbliższego czasu. Nie wiem jak Ty, ale ja tego nie chcę. Do mnie “czkawka systemu”, przemawia tak samo jak “szara sieć”.

      • Zaraz utkniemy w semantyce, definicjach
        i zbytnich uproszczeniach.
        Problemem nie jest ufundowanie Kowalskiemu stypendium.
        Problemem jest, co o tym stypendium myśli Kowalski – skąd ono się wzięło i dlaczego je dostał.
        Jeżeli Kowalski myśli, że mu się należało, bo jak nie, to on społeczeństwu “pokaże” i wyląduje w celi, to mamy problem.
        A Ty stajesz się sponsorem – zakładnikiem.
        Mniej i z sensem, żeby nie płacić więcej?
        Świat byłby piękny – prosty i logiczny, jednak zaraz się znajdą “obrońcy” Kowalskiego, którzy w zamian za pamięć przy urnie wytłumaczą nieborakowi, co jest sprawiedliwe a co nie… 😉

        Ja mogę Kowalskiemu na to stypendium pożyczyć.
        W przyrodzie nie ma nic za darmo.

        Ps.
        Wieści o śmierci liberalizmu są stanowczo przesadzone.

        • Umiera, umiera…
          Jeśli Kowalski skończy studia, to się dowie skąd się wzięło na stypendium. Jeśli będzie kopał doły to się dowie komu ma dokopać bardziej. Pożyczyć powiadasz? Nie dziękuję, ja już pożyczek mam dość. Banki przypominają kasyna nie sklepy. Taka Kowalska niby z czego ma oddać? W Kowalskiego inwestujemy i albo będziemy mieli inżyniera co sam się wyżywi i swoją rodzinę, którą już sam pośle na studia, albo grabarza na utrzymaniu. Liberalizm jako doktryna umiera, nawet liberałowie to potwierdzają

          • Takich inżynierów Karwowskich to my juz mieliśmy…
            Wisłostradę budowali…
            Lekarzy i prawników też mamy na pęczki – znaczna część studiowała “dla mamusi”.
            A wszystko to dzięki “kochanym sponsorom”…
            Pożyczki dla Kowalskiego się boisz?
            Spłaci jak pójdzie do pierwszej pracy.
            Stać go na plazmę i pięcioletni samochód na kredyt, tzn. że stać go na spłatę kredytu za studia.
            A w ogóle, to przestań z tą lewicową rewoltą, bo wylewu dostanę… 😉

          • hmmm
            Jeśli mamy liberalna doktrynę obłożona z dwu stron, z prawej i lewej i w tej chwili, bardzo tymczasowo ta lewa strona doktryny zwycięża.
            To szczęśliwie czas tymczasowy, rynek się wyrówna bo musi, pewnie bezie bolało ale co zrobić za lewackie eksperymenty się płaci. Znacznie lepiej było by gdyby nikt nie ratował banków, te miliardy baksów to jedynie zapisy księgowe, nic nie wnoszą.
            A na studia pożyczać, a nie dawać, w tej chwili mamy system dawania, system preferujący nie mądrych ale zasiedziałych, właśnie takie tępe córunie Nowaków

    • hymmm
      przepraszam za plagiat, ale do rzeczy. Po pierwsze nie podarować, tylko zapłacić mniej i z sensem, żeby nie płacić więcej. Można zapłacić Kowalskiemu stypendium, albo za pryczę w celi. Nie dawać palca, tylko inwestować. Ja w Kowalskiego inwestuję. Doktryna liberalna zdechła na naszych oczach, w dość spektakularny sposób. Pozostaje wyrwać z niej co najlepsze i ratować się przed socjalizmem. Jeśli się będzie ze ślepym uporem powtarzać te wszystkie liberalne zaklęcia o “palcu” itd, powrót socjalizmu jest kwestią czasu, najbliższego czasu. Nie wiem jak Ty, ale ja tego nie chcę. Do mnie “czkawka systemu”, przemawia tak samo jak “szara sieć”.

      • Zaraz utkniemy w semantyce, definicjach
        i zbytnich uproszczeniach.
        Problemem nie jest ufundowanie Kowalskiemu stypendium.
        Problemem jest, co o tym stypendium myśli Kowalski – skąd ono się wzięło i dlaczego je dostał.
        Jeżeli Kowalski myśli, że mu się należało, bo jak nie, to on społeczeństwu “pokaże” i wyląduje w celi, to mamy problem.
        A Ty stajesz się sponsorem – zakładnikiem.
        Mniej i z sensem, żeby nie płacić więcej?
        Świat byłby piękny – prosty i logiczny, jednak zaraz się znajdą “obrońcy” Kowalskiego, którzy w zamian za pamięć przy urnie wytłumaczą nieborakowi, co jest sprawiedliwe a co nie… 😉

        Ja mogę Kowalskiemu na to stypendium pożyczyć.
        W przyrodzie nie ma nic za darmo.

        Ps.
        Wieści o śmierci liberalizmu są stanowczo przesadzone.

        • Umiera, umiera…
          Jeśli Kowalski skończy studia, to się dowie skąd się wzięło na stypendium. Jeśli będzie kopał doły to się dowie komu ma dokopać bardziej. Pożyczyć powiadasz? Nie dziękuję, ja już pożyczek mam dość. Banki przypominają kasyna nie sklepy. Taka Kowalska niby z czego ma oddać? W Kowalskiego inwestujemy i albo będziemy mieli inżyniera co sam się wyżywi i swoją rodzinę, którą już sam pośle na studia, albo grabarza na utrzymaniu. Liberalizm jako doktryna umiera, nawet liberałowie to potwierdzają

          • Takich inżynierów Karwowskich to my juz mieliśmy…
            Wisłostradę budowali…
            Lekarzy i prawników też mamy na pęczki – znaczna część studiowała “dla mamusi”.
            A wszystko to dzięki “kochanym sponsorom”…
            Pożyczki dla Kowalskiego się boisz?
            Spłaci jak pójdzie do pierwszej pracy.
            Stać go na plazmę i pięcioletni samochód na kredyt, tzn. że stać go na spłatę kredytu za studia.
            A w ogóle, to przestań z tą lewicową rewoltą, bo wylewu dostanę… 😉

          • hmmm
            Jeśli mamy liberalna doktrynę obłożona z dwu stron, z prawej i lewej i w tej chwili, bardzo tymczasowo ta lewa strona doktryny zwycięża.
            To szczęśliwie czas tymczasowy, rynek się wyrówna bo musi, pewnie bezie bolało ale co zrobić za lewackie eksperymenty się płaci. Znacznie lepiej było by gdyby nikt nie ratował banków, te miliardy baksów to jedynie zapisy księgowe, nic nie wnoszą.
            A na studia pożyczać, a nie dawać, w tej chwili mamy system dawania, system preferujący nie mądrych ale zasiedziałych, właśnie takie tępe córunie Nowaków

          • hmmm
            Jeśli mamy liberalna doktrynę obłożona z dwu stron, z prawej i lewej i w tej chwili, bardzo tymczasowo ta lewa strona doktryny zwycięża.
            To szczęśliwie czas tymczasowy, rynek się wyrówna bo musi, pewnie bezie bolało ale co zrobić za lewackie eksperymenty się płaci. Znacznie lepiej było by gdyby nikt nie ratował banków, te miliardy baksów to jedynie zapisy księgowe, nic nie wnoszą.
            A na studia pożyczać, a nie dawać, w tej chwili mamy system dawania, system preferujący nie mądrych ale zasiedziałych, właśnie takie tępe córunie Nowaków

    • hymmm
      przepraszam za plagiat, ale do rzeczy. Po pierwsze nie podarować, tylko zapłacić mniej i z sensem, żeby nie płacić więcej. Można zapłacić Kowalskiemu stypendium, albo za pryczę w celi. Nie dawać palca, tylko inwestować. Ja w Kowalskiego inwestuję. Doktryna liberalna zdechła na naszych oczach, w dość spektakularny sposób. Pozostaje wyrwać z niej co najlepsze i ratować się przed socjalizmem. Jeśli się będzie ze ślepym uporem powtarzać te wszystkie liberalne zaklęcia o “palcu” itd, powrót socjalizmu jest kwestią czasu, najbliższego czasu. Nie wiem jak Ty, ale ja tego nie chcę. Do mnie “czkawka systemu”, przemawia tak samo jak “szara sieć”.

      • Zaraz utkniemy w semantyce, definicjach
        i zbytnich uproszczeniach.
        Problemem nie jest ufundowanie Kowalskiemu stypendium.
        Problemem jest, co o tym stypendium myśli Kowalski – skąd ono się wzięło i dlaczego je dostał.
        Jeżeli Kowalski myśli, że mu się należało, bo jak nie, to on społeczeństwu “pokaże” i wyląduje w celi, to mamy problem.
        A Ty stajesz się sponsorem – zakładnikiem.
        Mniej i z sensem, żeby nie płacić więcej?
        Świat byłby piękny – prosty i logiczny, jednak zaraz się znajdą “obrońcy” Kowalskiego, którzy w zamian za pamięć przy urnie wytłumaczą nieborakowi, co jest sprawiedliwe a co nie… 😉

        Ja mogę Kowalskiemu na to stypendium pożyczyć.
        W przyrodzie nie ma nic za darmo.

        Ps.
        Wieści o śmierci liberalizmu są stanowczo przesadzone.

        • Umiera, umiera…
          Jeśli Kowalski skończy studia, to się dowie skąd się wzięło na stypendium. Jeśli będzie kopał doły to się dowie komu ma dokopać bardziej. Pożyczyć powiadasz? Nie dziękuję, ja już pożyczek mam dość. Banki przypominają kasyna nie sklepy. Taka Kowalska niby z czego ma oddać? W Kowalskiego inwestujemy i albo będziemy mieli inżyniera co sam się wyżywi i swoją rodzinę, którą już sam pośle na studia, albo grabarza na utrzymaniu. Liberalizm jako doktryna umiera, nawet liberałowie to potwierdzają

          • Takich inżynierów Karwowskich to my juz mieliśmy…
            Wisłostradę budowali…
            Lekarzy i prawników też mamy na pęczki – znaczna część studiowała “dla mamusi”.
            A wszystko to dzięki “kochanym sponsorom”…
            Pożyczki dla Kowalskiego się boisz?
            Spłaci jak pójdzie do pierwszej pracy.
            Stać go na plazmę i pięcioletni samochód na kredyt, tzn. że stać go na spłatę kredytu za studia.
            A w ogóle, to przestań z tą lewicową rewoltą, bo wylewu dostanę… 😉

          • hmmm
            Jeśli mamy liberalna doktrynę obłożona z dwu stron, z prawej i lewej i w tej chwili, bardzo tymczasowo ta lewa strona doktryny zwycięża.
            To szczęśliwie czas tymczasowy, rynek się wyrówna bo musi, pewnie bezie bolało ale co zrobić za lewackie eksperymenty się płaci. Znacznie lepiej było by gdyby nikt nie ratował banków, te miliardy baksów to jedynie zapisy księgowe, nic nie wnoszą.
            A na studia pożyczać, a nie dawać, w tej chwili mamy system dawania, system preferujący nie mądrych ale zasiedziałych, właśnie takie tępe córunie Nowaków

  1. Matko Kurko, jesteś jak PO
    Matko nasza Kurko, zmieniasz poglądy jak PO. Oni przerżnęli wybory w 2005 na ostrym liberalizmie (3×15 bez żadnych sensownych wyjaśnień, dlaczego ten system jest dobry). I wygrali w 2007 na dużo łagodniejszym programie, odżegnującym się od liberalizmu.

  2. Matko Kurko, jesteś jak PO
    Matko nasza Kurko, zmieniasz poglądy jak PO. Oni przerżnęli wybory w 2005 na ostrym liberalizmie (3×15 bez żadnych sensownych wyjaśnień, dlaczego ten system jest dobry). I wygrali w 2007 na dużo łagodniejszym programie, odżegnującym się od liberalizmu.

  3. Matko Kurko, jesteś jak PO
    Matko nasza Kurko, zmieniasz poglądy jak PO. Oni przerżnęli wybory w 2005 na ostrym liberalizmie (3×15 bez żadnych sensownych wyjaśnień, dlaczego ten system jest dobry). I wygrali w 2007 na dużo łagodniejszym programie, odżegnującym się od liberalizmu.

  4. Matko Kurko, jesteś jak PO
    Matko nasza Kurko, zmieniasz poglądy jak PO. Oni przerżnęli wybory w 2005 na ostrym liberalizmie (3×15 bez żadnych sensownych wyjaśnień, dlaczego ten system jest dobry). I wygrali w 2007 na dużo łagodniejszym programie, odżegnującym się od liberalizmu.

    • Naprawdę, wspaniałe…
      Bolszewizm w czystej postaci.
      Na przykład przedsiębiorca mówi, że korzysta z usług państwa nie więcej, niż na przykład jego pracownik. Ale wtedy nie uwzględnia on choćby tego, że z podatków finansowana jest edukacja, dzięki której wykształcili się jego pracownicy. Przedsiębiorca potrzebuje też (korzysta) więcej z dróg i komunikacji miejskiej- dla swoich pracowników i klientów. Uzależnienie wysokości podatku od dochodu (rzecz jasna progresywne) jest najlepszym i zarazem w miarę prostym ?oszacowaniem? tego, w jakim stopniu obywatel korzysta z państwa i ile powinien państwu za to ?zapłacić?.
      Ten przedsiębiorca, mówiąc wprost, żeruje na państwowym…
      W sumie to można tą fabrykę mu odebrać i postawić komisarza, będzie jeszcze uczciwej.
      Bedzie mógł tam oczywiście pracować jako pracownik…
      Marks i Lenin wiecznie żywi, a ludzie niczego się nie nauczyli.

      • Dalej lepiej, zaczyna optymistycznie:
        Z pewnością państwo może działać bardziej efektywnie, wydawać lepiej pieniądze (płacić taniej za usługi lepszej jakości, nie marnować pieniędzy budżetowych). Od tego mamy demokratyczną kontrolę nad nim, możemy zmienić ekipę odpowiedzialną za efektywność działania państwa. Zarazem jednak takie skoncentrowanie najważniejszych usług w państwie obniża ich koszty. Przykładem jest choćby działalność OFE, które pobierają 8% prowizji od każdej składki, podczas gdy koszty działalności ZUS to nie więcej niż 3%.

        Liberałowie, sami zresztą zwykle słabo uświadomieni, podburzają społeczeństwo przeciwko państwu, nazywając je mafią lub złodziejem, a podatki- haraczem. Wielu niestety ulega tej ideologii, a jej popularność wynika tylko z jednego- ze słabego rozpowszechniania wiedzy o tym, jak w ogóle działa państwo. Tymczasem podatki płaci się dokładnie na tej samej zasadzie, na jakiej przedsiębiorcy żądają zapłaty za swoje usługi w gospodarce rynkowej. Sami liberałowie głoszą zasadę “there is no free lunch” (nie ma darmowego posiłku).
        I już wiesz, że jesteś w błędzie, prawda?

    • Naprawdę, wspaniałe…
      Bolszewizm w czystej postaci.
      Na przykład przedsiębiorca mówi, że korzysta z usług państwa nie więcej, niż na przykład jego pracownik. Ale wtedy nie uwzględnia on choćby tego, że z podatków finansowana jest edukacja, dzięki której wykształcili się jego pracownicy. Przedsiębiorca potrzebuje też (korzysta) więcej z dróg i komunikacji miejskiej- dla swoich pracowników i klientów. Uzależnienie wysokości podatku od dochodu (rzecz jasna progresywne) jest najlepszym i zarazem w miarę prostym ?oszacowaniem? tego, w jakim stopniu obywatel korzysta z państwa i ile powinien państwu za to ?zapłacić?.
      Ten przedsiębiorca, mówiąc wprost, żeruje na państwowym…
      W sumie to można tą fabrykę mu odebrać i postawić komisarza, będzie jeszcze uczciwej.
      Bedzie mógł tam oczywiście pracować jako pracownik…
      Marks i Lenin wiecznie żywi, a ludzie niczego się nie nauczyli.

      • Dalej lepiej, zaczyna optymistycznie:
        Z pewnością państwo może działać bardziej efektywnie, wydawać lepiej pieniądze (płacić taniej za usługi lepszej jakości, nie marnować pieniędzy budżetowych). Od tego mamy demokratyczną kontrolę nad nim, możemy zmienić ekipę odpowiedzialną za efektywność działania państwa. Zarazem jednak takie skoncentrowanie najważniejszych usług w państwie obniża ich koszty. Przykładem jest choćby działalność OFE, które pobierają 8% prowizji od każdej składki, podczas gdy koszty działalności ZUS to nie więcej niż 3%.

        Liberałowie, sami zresztą zwykle słabo uświadomieni, podburzają społeczeństwo przeciwko państwu, nazywając je mafią lub złodziejem, a podatki- haraczem. Wielu niestety ulega tej ideologii, a jej popularność wynika tylko z jednego- ze słabego rozpowszechniania wiedzy o tym, jak w ogóle działa państwo. Tymczasem podatki płaci się dokładnie na tej samej zasadzie, na jakiej przedsiębiorcy żądają zapłaty za swoje usługi w gospodarce rynkowej. Sami liberałowie głoszą zasadę “there is no free lunch” (nie ma darmowego posiłku).
        I już wiesz, że jesteś w błędzie, prawda?

    • Naprawdę, wspaniałe…
      Bolszewizm w czystej postaci.
      Na przykład przedsiębiorca mówi, że korzysta z usług państwa nie więcej, niż na przykład jego pracownik. Ale wtedy nie uwzględnia on choćby tego, że z podatków finansowana jest edukacja, dzięki której wykształcili się jego pracownicy. Przedsiębiorca potrzebuje też (korzysta) więcej z dróg i komunikacji miejskiej- dla swoich pracowników i klientów. Uzależnienie wysokości podatku od dochodu (rzecz jasna progresywne) jest najlepszym i zarazem w miarę prostym ?oszacowaniem? tego, w jakim stopniu obywatel korzysta z państwa i ile powinien państwu za to ?zapłacić?.
      Ten przedsiębiorca, mówiąc wprost, żeruje na państwowym…
      W sumie to można tą fabrykę mu odebrać i postawić komisarza, będzie jeszcze uczciwej.
      Bedzie mógł tam oczywiście pracować jako pracownik…
      Marks i Lenin wiecznie żywi, a ludzie niczego się nie nauczyli.

      • Dalej lepiej, zaczyna optymistycznie:
        Z pewnością państwo może działać bardziej efektywnie, wydawać lepiej pieniądze (płacić taniej za usługi lepszej jakości, nie marnować pieniędzy budżetowych). Od tego mamy demokratyczną kontrolę nad nim, możemy zmienić ekipę odpowiedzialną za efektywność działania państwa. Zarazem jednak takie skoncentrowanie najważniejszych usług w państwie obniża ich koszty. Przykładem jest choćby działalność OFE, które pobierają 8% prowizji od każdej składki, podczas gdy koszty działalności ZUS to nie więcej niż 3%.

        Liberałowie, sami zresztą zwykle słabo uświadomieni, podburzają społeczeństwo przeciwko państwu, nazywając je mafią lub złodziejem, a podatki- haraczem. Wielu niestety ulega tej ideologii, a jej popularność wynika tylko z jednego- ze słabego rozpowszechniania wiedzy o tym, jak w ogóle działa państwo. Tymczasem podatki płaci się dokładnie na tej samej zasadzie, na jakiej przedsiębiorcy żądają zapłaty za swoje usługi w gospodarce rynkowej. Sami liberałowie głoszą zasadę “there is no free lunch” (nie ma darmowego posiłku).
        I już wiesz, że jesteś w błędzie, prawda?

    • Naprawdę, wspaniałe…
      Bolszewizm w czystej postaci.
      Na przykład przedsiębiorca mówi, że korzysta z usług państwa nie więcej, niż na przykład jego pracownik. Ale wtedy nie uwzględnia on choćby tego, że z podatków finansowana jest edukacja, dzięki której wykształcili się jego pracownicy. Przedsiębiorca potrzebuje też (korzysta) więcej z dróg i komunikacji miejskiej- dla swoich pracowników i klientów. Uzależnienie wysokości podatku od dochodu (rzecz jasna progresywne) jest najlepszym i zarazem w miarę prostym ?oszacowaniem? tego, w jakim stopniu obywatel korzysta z państwa i ile powinien państwu za to ?zapłacić?.
      Ten przedsiębiorca, mówiąc wprost, żeruje na państwowym…
      W sumie to można tą fabrykę mu odebrać i postawić komisarza, będzie jeszcze uczciwej.
      Bedzie mógł tam oczywiście pracować jako pracownik…
      Marks i Lenin wiecznie żywi, a ludzie niczego się nie nauczyli.

      • Dalej lepiej, zaczyna optymistycznie:
        Z pewnością państwo może działać bardziej efektywnie, wydawać lepiej pieniądze (płacić taniej za usługi lepszej jakości, nie marnować pieniędzy budżetowych). Od tego mamy demokratyczną kontrolę nad nim, możemy zmienić ekipę odpowiedzialną za efektywność działania państwa. Zarazem jednak takie skoncentrowanie najważniejszych usług w państwie obniża ich koszty. Przykładem jest choćby działalność OFE, które pobierają 8% prowizji od każdej składki, podczas gdy koszty działalności ZUS to nie więcej niż 3%.

        Liberałowie, sami zresztą zwykle słabo uświadomieni, podburzają społeczeństwo przeciwko państwu, nazywając je mafią lub złodziejem, a podatki- haraczem. Wielu niestety ulega tej ideologii, a jej popularność wynika tylko z jednego- ze słabego rozpowszechniania wiedzy o tym, jak w ogóle działa państwo. Tymczasem podatki płaci się dokładnie na tej samej zasadzie, na jakiej przedsiębiorcy żądają zapłaty za swoje usługi w gospodarce rynkowej. Sami liberałowie głoszą zasadę “there is no free lunch” (nie ma darmowego posiłku).
        I już wiesz, że jesteś w błędzie, prawda?

    • Naprawdę, wspaniałe…
      Bolszewizm w czystej postaci.
      Na przykład przedsiębiorca mówi, że korzysta z usług państwa nie więcej, niż na przykład jego pracownik. Ale wtedy nie uwzględnia on choćby tego, że z podatków finansowana jest edukacja, dzięki której wykształcili się jego pracownicy. Przedsiębiorca potrzebuje też (korzysta) więcej z dróg i komunikacji miejskiej- dla swoich pracowników i klientów. Uzależnienie wysokości podatku od dochodu (rzecz jasna progresywne) jest najlepszym i zarazem w miarę prostym ?oszacowaniem? tego, w jakim stopniu obywatel korzysta z państwa i ile powinien państwu za to ?zapłacić?.
      Ten przedsiębiorca, mówiąc wprost, żeruje na państwowym…
      W sumie to można tą fabrykę mu odebrać i postawić komisarza, będzie jeszcze uczciwej.
      Bedzie mógł tam oczywiście pracować jako pracownik…
      Marks i Lenin wiecznie żywi, a ludzie niczego się nie nauczyli.

      • Dalej lepiej, zaczyna optymistycznie:
        Z pewnością państwo może działać bardziej efektywnie, wydawać lepiej pieniądze (płacić taniej za usługi lepszej jakości, nie marnować pieniędzy budżetowych). Od tego mamy demokratyczną kontrolę nad nim, możemy zmienić ekipę odpowiedzialną za efektywność działania państwa. Zarazem jednak takie skoncentrowanie najważniejszych usług w państwie obniża ich koszty. Przykładem jest choćby działalność OFE, które pobierają 8% prowizji od każdej składki, podczas gdy koszty działalności ZUS to nie więcej niż 3%.

        Liberałowie, sami zresztą zwykle słabo uświadomieni, podburzają społeczeństwo przeciwko państwu, nazywając je mafią lub złodziejem, a podatki- haraczem. Wielu niestety ulega tej ideologii, a jej popularność wynika tylko z jednego- ze słabego rozpowszechniania wiedzy o tym, jak w ogóle działa państwo. Tymczasem podatki płaci się dokładnie na tej samej zasadzie, na jakiej przedsiębiorcy żądają zapłaty za swoje usługi w gospodarce rynkowej. Sami liberałowie głoszą zasadę “there is no free lunch” (nie ma darmowego posiłku).
        I już wiesz, że jesteś w błędzie, prawda?

  5. Powodzenia na nowej drodze życia
    Mam nadzieję, że prowokujesz.
    Idee szczytne, ale przy społeczeństwie roszczeniowym, a tego nasze społeczeństwo zostało nauczone i pozbyć się nie sposób, awykonalne.
    Takie postulaty można wygłaszać do społeczeństwa, w którym przewaga biednych a utalentowanych będzie chciała swój byt poprawić. To dopiero półmetek spacerku po pustyni.
    Aby zobrazować, proponuję skupić się na samych kwestiach mieszkaniowych. Pamiętasz jak reagowałeś na Panie, które zajmowały pustostany? Wedle Twoich obecnych zapatrywań, nie tylko wykazały się liberalizmem w myśleniu (radzą sobie przecież same), ale i zaradnością, należałoby im nie tylko dać deputaty na węgiel, ale i kuchnie meblować i czynsz za nich płacić. A noż, widelec chciałyby bowiem dalszą inwencję wykazać, trzeba przecież wspierać.
    Skoro na tym się skupiłam, to przykład już jednostkowy. Oglądałam kiedyś reportaż z cyklu “Prosto z Polski” czy coś w ten deseń. Pani napisała list, jak to okropnie ona biedna, bo komunalnego mieszkania za nic dostać nie może (nie, nie miała piętnaściorga niezwykle zdolnych młodych Kowalskich na utrzymaniu…). T.V. przyjechało, urzędnicy spanikowali, zaczęli z Panią i kamerami biegać po socjalnych lokalach. Szlag człowieka trafiał, jak się to oglądało. Dlaczego? Bo Pani się kolejne proponowane mieszkania nie podobały, po prostu. Tu widok nie taki, tam lokalizacja. Podobne sceny rozgrywały się podobno zanim kamery przyjechały, ale co tam – afera jest, kręcimy, jak to Państwo ma, a dać nie chce.
    Przynudzać nie będę – historia kończyła się tym, że Pani w łaskawości swojej przyjęła mieszkanie w willi, w centrum miasta, ale pod warunkami: lokal ma być odmalowany, okna wymienione, na podłodze konkretne materiały, ogrzewanie miejskie “na szczęście” już było, więc poprzestała jeszcze na armaturze i wymianie barierki na schodach. Czynsz? Jaki czynsz, jaka trąbka? Czynsz regulowany…

    Kolejny, mieszkaniowy przykład. Kamienica odremontowana, mieszkania w niej także…
    Wiesz, co się dzieje z takimi mieszkaniami? One należą do tych, którzy je zasiedlili, bardzo często. Jak to możliwe? Ano tak, że wykupują je z 90-95% bonifikatą i sprzedają po cenach rynkowych. Mało Ci “wspierania” i “osłaniania”, żeby nie nazwać tego rozdawnictwem?

    Czy naprawdę uważasz, że w tym kraju, w tej sytuacji warto przede wszystkim stawiać nacisk na to, czego mamy w nadmiarze? Ten ekosystem i tak nie jest w równowadze.
    Zobacz, jak rzęzi niejeden transportowiec, jak walczą przedsiębiorcy zatrudniający kilkadzieścia osób, mający w firmie kilkanaście związków zawodowych.
    Zdaje się, że już Babariba opisywał przykład takiej firmy – przedsiębiorca skończył na bruku,z kredytami na następne pokolenia, a towarzystwo przeniosło się do kolejnej firmy, aby tam z osłon socjalnych i praw pracowniczych i związkowych korzystać.
    Gdzie nie spojrzeć, masz tego socjalu u nas ponad miarę, choćby kodeks pracy czy kwestie ww. związków zawodowych, mieszkań komunalnych, czy czego tam jeszcze chcesz. Może służba zdrowia? Na zdrowie… Czego chcesz jeszcze z osłon, kogo chcesz osłaniać i przed kim? Ktoś sie nie może kształcić? Ktoś nie może firmy założyć?

    Jeśli jednak taka Twoja nowa droga, to krzyżyk na nią… Kładę.
    Dołączysz bowiem tym samym do pozostałych partii w tym kraju, które jak ten przysłowiowy menel na dworcu mówią: daj Panie, daj… Panie, daj, bo Ci kosę w brzuch wżenię…

    Pzdr.

    • Bez dramtu
      Po co tak dramatyzować i mieszać porządki. Czym innym jest złodziejstwo, jak zajmowanie pustostanów, a czym innym jest wyrywanie jednostek z patologii, by właśnie nie zajmowali pustostanów. Przecież wyraźnie napisałem, że zdrowy rozsądek i surowe zasady gry są bazą reszta jest korektą. Ja pisze tylko o tym, że albo można dać szansę, albo można definiować doktryną. Wolę dać szansę i oczywiście trzeba dawać tę szansę z głową i celować w istotę. Nie zupa z gara, nie zasiłek, ale stypendium już jak najbardziej. Przecież to nie jest rewolucja, to jest korekta.

      • Wiem, powtarzam się,
        ale ten ekosystem i tak nie jest w równowadze.
        Jeśli masz pomysł/sposób na to, jak przerzucić środki (a nie dokładać nowych) z socjalu wspierającego nierobów na socjal wspierający inicjatywy, to możemy porozmawiać.
        Wiesz, jak dać, aby zachęcić do pracy, kształcenia, inicjatywy? Super. Popieram.
        W przeciwnym razie każdą kolejną “korektę” nazwę dojeniem zdychającej krowy.

        • Mam parę, ale pomysły to nie ja..
          Proszę wybaczyć, ale od pomysłów to są Ci co biorą diety. Ja mogę wskazać parę co mi się podobały. Na przykład był kredyt przy pośredniaku, paru moich znajomych skorzystało, dziś sobie radzą nieźle i nie są na zasiłku. Na przykład stypendium, dla biednego i wybitnego. Na przykład wyławianie już na poziomie gimnazjum, albo i wcześniej, zdolnych i w jednych butach po bracie. Mam tu taką jedną Małgosię wieś dalej, która napisała najlepiej test w całym powiecie, gdyś zobaczyła w jakich warunkach się uczy nie uwierzyła byś. Rodzice nawet nie wiedzą, że ona do szkoły chodzi. Jest kilka pomysłów, warunek jest jeden, to musi być dla tych co się starają i chcą. Kredyt dla tych co chcą założyć firmę, stypendium dla tych co nie chcą żyć jak ich rodzice. Nie widzę PRL, przeciwnie, to w PRL brało się porąbana w ćwiartki świnię pod pachę i szło załatwiać studia.

          • Załóż fundację.
            Fundacja “Matki Kurki”… 😉
            W Stanach takie fundacje robią wiele fajnych rzeczy.
            Tam mało kto czeka na “państwowe”, u nas wszyscy czekają…

          • I trochę krętą drogą dochodzimy do
            społeczeństwa obywatelskiego. Specjalny temat na forum jest. Czasem zaglądam.

          • Bo to jest odpowiedź na rozterki MK.
            Znam wiele osób (majętnych), które by sponsorowały sensowne projekty.
            Niejeden ustanowiłby stypendium dla takiego dzieciaka (z postu MK).
            Tak to działa.
            Założyciele google też musieli znaleźć inwestora, musieli się przebić.
            Zdołali to zrobić, a inwestor miał kasę, bo mu państwo w podatkach nie odebrało na “wspieranie przedsiębiorczości”…
            To dwa rózne swiaty.

          • To zakładasz tę partię czy nie? 😉
            Jeśli zakładasz, to musisz mieć rozwiązanie na każdą okazję. Pytanie – odpowiedzi gotowe z kapelusza się sypią…
            Poważniej.
            Tak, znam i takie inicatywy i takich ludzi, którzy dzięki inicjatywom stanęli na nogi i wzięli się do pracy.
            Tylko, że to jest korekta właśnie w kierunku liberalnym, a nie socjalnym. Zresztą, już wyżej m.in. Dorola czy Miki o tym wspomnieli.

            Już się zaczynałam martwić…

            Pzdr.

  6. Powodzenia na nowej drodze życia
    Mam nadzieję, że prowokujesz.
    Idee szczytne, ale przy społeczeństwie roszczeniowym, a tego nasze społeczeństwo zostało nauczone i pozbyć się nie sposób, awykonalne.
    Takie postulaty można wygłaszać do społeczeństwa, w którym przewaga biednych a utalentowanych będzie chciała swój byt poprawić. To dopiero półmetek spacerku po pustyni.
    Aby zobrazować, proponuję skupić się na samych kwestiach mieszkaniowych. Pamiętasz jak reagowałeś na Panie, które zajmowały pustostany? Wedle Twoich obecnych zapatrywań, nie tylko wykazały się liberalizmem w myśleniu (radzą sobie przecież same), ale i zaradnością, należałoby im nie tylko dać deputaty na węgiel, ale i kuchnie meblować i czynsz za nich płacić. A noż, widelec chciałyby bowiem dalszą inwencję wykazać, trzeba przecież wspierać.
    Skoro na tym się skupiłam, to przykład już jednostkowy. Oglądałam kiedyś reportaż z cyklu “Prosto z Polski” czy coś w ten deseń. Pani napisała list, jak to okropnie ona biedna, bo komunalnego mieszkania za nic dostać nie może (nie, nie miała piętnaściorga niezwykle zdolnych młodych Kowalskich na utrzymaniu…). T.V. przyjechało, urzędnicy spanikowali, zaczęli z Panią i kamerami biegać po socjalnych lokalach. Szlag człowieka trafiał, jak się to oglądało. Dlaczego? Bo Pani się kolejne proponowane mieszkania nie podobały, po prostu. Tu widok nie taki, tam lokalizacja. Podobne sceny rozgrywały się podobno zanim kamery przyjechały, ale co tam – afera jest, kręcimy, jak to Państwo ma, a dać nie chce.
    Przynudzać nie będę – historia kończyła się tym, że Pani w łaskawości swojej przyjęła mieszkanie w willi, w centrum miasta, ale pod warunkami: lokal ma być odmalowany, okna wymienione, na podłodze konkretne materiały, ogrzewanie miejskie “na szczęście” już było, więc poprzestała jeszcze na armaturze i wymianie barierki na schodach. Czynsz? Jaki czynsz, jaka trąbka? Czynsz regulowany…

    Kolejny, mieszkaniowy przykład. Kamienica odremontowana, mieszkania w niej także…
    Wiesz, co się dzieje z takimi mieszkaniami? One należą do tych, którzy je zasiedlili, bardzo często. Jak to możliwe? Ano tak, że wykupują je z 90-95% bonifikatą i sprzedają po cenach rynkowych. Mało Ci “wspierania” i “osłaniania”, żeby nie nazwać tego rozdawnictwem?

    Czy naprawdę uważasz, że w tym kraju, w tej sytuacji warto przede wszystkim stawiać nacisk na to, czego mamy w nadmiarze? Ten ekosystem i tak nie jest w równowadze.
    Zobacz, jak rzęzi niejeden transportowiec, jak walczą przedsiębiorcy zatrudniający kilkadzieścia osób, mający w firmie kilkanaście związków zawodowych.
    Zdaje się, że już Babariba opisywał przykład takiej firmy – przedsiębiorca skończył na bruku,z kredytami na następne pokolenia, a towarzystwo przeniosło się do kolejnej firmy, aby tam z osłon socjalnych i praw pracowniczych i związkowych korzystać.
    Gdzie nie spojrzeć, masz tego socjalu u nas ponad miarę, choćby kodeks pracy czy kwestie ww. związków zawodowych, mieszkań komunalnych, czy czego tam jeszcze chcesz. Może służba zdrowia? Na zdrowie… Czego chcesz jeszcze z osłon, kogo chcesz osłaniać i przed kim? Ktoś sie nie może kształcić? Ktoś nie może firmy założyć?

    Jeśli jednak taka Twoja nowa droga, to krzyżyk na nią… Kładę.
    Dołączysz bowiem tym samym do pozostałych partii w tym kraju, które jak ten przysłowiowy menel na dworcu mówią: daj Panie, daj… Panie, daj, bo Ci kosę w brzuch wżenię…

    Pzdr.

    • Bez dramtu
      Po co tak dramatyzować i mieszać porządki. Czym innym jest złodziejstwo, jak zajmowanie pustostanów, a czym innym jest wyrywanie jednostek z patologii, by właśnie nie zajmowali pustostanów. Przecież wyraźnie napisałem, że zdrowy rozsądek i surowe zasady gry są bazą reszta jest korektą. Ja pisze tylko o tym, że albo można dać szansę, albo można definiować doktryną. Wolę dać szansę i oczywiście trzeba dawać tę szansę z głową i celować w istotę. Nie zupa z gara, nie zasiłek, ale stypendium już jak najbardziej. Przecież to nie jest rewolucja, to jest korekta.

      • Wiem, powtarzam się,
        ale ten ekosystem i tak nie jest w równowadze.
        Jeśli masz pomysł/sposób na to, jak przerzucić środki (a nie dokładać nowych) z socjalu wspierającego nierobów na socjal wspierający inicjatywy, to możemy porozmawiać.
        Wiesz, jak dać, aby zachęcić do pracy, kształcenia, inicjatywy? Super. Popieram.
        W przeciwnym razie każdą kolejną “korektę” nazwę dojeniem zdychającej krowy.

        • Mam parę, ale pomysły to nie ja..
          Proszę wybaczyć, ale od pomysłów to są Ci co biorą diety. Ja mogę wskazać parę co mi się podobały. Na przykład był kredyt przy pośredniaku, paru moich znajomych skorzystało, dziś sobie radzą nieźle i nie są na zasiłku. Na przykład stypendium, dla biednego i wybitnego. Na przykład wyławianie już na poziomie gimnazjum, albo i wcześniej, zdolnych i w jednych butach po bracie. Mam tu taką jedną Małgosię wieś dalej, która napisała najlepiej test w całym powiecie, gdyś zobaczyła w jakich warunkach się uczy nie uwierzyła byś. Rodzice nawet nie wiedzą, że ona do szkoły chodzi. Jest kilka pomysłów, warunek jest jeden, to musi być dla tych co się starają i chcą. Kredyt dla tych co chcą założyć firmę, stypendium dla tych co nie chcą żyć jak ich rodzice. Nie widzę PRL, przeciwnie, to w PRL brało się porąbana w ćwiartki świnię pod pachę i szło załatwiać studia.

          • Załóż fundację.
            Fundacja “Matki Kurki”… 😉
            W Stanach takie fundacje robią wiele fajnych rzeczy.
            Tam mało kto czeka na “państwowe”, u nas wszyscy czekają…

          • I trochę krętą drogą dochodzimy do
            społeczeństwa obywatelskiego. Specjalny temat na forum jest. Czasem zaglądam.

          • Bo to jest odpowiedź na rozterki MK.
            Znam wiele osób (majętnych), które by sponsorowały sensowne projekty.
            Niejeden ustanowiłby stypendium dla takiego dzieciaka (z postu MK).
            Tak to działa.
            Założyciele google też musieli znaleźć inwestora, musieli się przebić.
            Zdołali to zrobić, a inwestor miał kasę, bo mu państwo w podatkach nie odebrało na “wspieranie przedsiębiorczości”…
            To dwa rózne swiaty.

          • To zakładasz tę partię czy nie? 😉
            Jeśli zakładasz, to musisz mieć rozwiązanie na każdą okazję. Pytanie – odpowiedzi gotowe z kapelusza się sypią…
            Poważniej.
            Tak, znam i takie inicatywy i takich ludzi, którzy dzięki inicjatywom stanęli na nogi i wzięli się do pracy.
            Tylko, że to jest korekta właśnie w kierunku liberalnym, a nie socjalnym. Zresztą, już wyżej m.in. Dorola czy Miki o tym wspomnieli.

            Już się zaczynałam martwić…

            Pzdr.

  7. Powodzenia na nowej drodze życia
    Mam nadzieję, że prowokujesz.
    Idee szczytne, ale przy społeczeństwie roszczeniowym, a tego nasze społeczeństwo zostało nauczone i pozbyć się nie sposób, awykonalne.
    Takie postulaty można wygłaszać do społeczeństwa, w którym przewaga biednych a utalentowanych będzie chciała swój byt poprawić. To dopiero półmetek spacerku po pustyni.
    Aby zobrazować, proponuję skupić się na samych kwestiach mieszkaniowych. Pamiętasz jak reagowałeś na Panie, które zajmowały pustostany? Wedle Twoich obecnych zapatrywań, nie tylko wykazały się liberalizmem w myśleniu (radzą sobie przecież same), ale i zaradnością, należałoby im nie tylko dać deputaty na węgiel, ale i kuchnie meblować i czynsz za nich płacić. A noż, widelec chciałyby bowiem dalszą inwencję wykazać, trzeba przecież wspierać.
    Skoro na tym się skupiłam, to przykład już jednostkowy. Oglądałam kiedyś reportaż z cyklu “Prosto z Polski” czy coś w ten deseń. Pani napisała list, jak to okropnie ona biedna, bo komunalnego mieszkania za nic dostać nie może (nie, nie miała piętnaściorga niezwykle zdolnych młodych Kowalskich na utrzymaniu…). T.V. przyjechało, urzędnicy spanikowali, zaczęli z Panią i kamerami biegać po socjalnych lokalach. Szlag człowieka trafiał, jak się to oglądało. Dlaczego? Bo Pani się kolejne proponowane mieszkania nie podobały, po prostu. Tu widok nie taki, tam lokalizacja. Podobne sceny rozgrywały się podobno zanim kamery przyjechały, ale co tam – afera jest, kręcimy, jak to Państwo ma, a dać nie chce.
    Przynudzać nie będę – historia kończyła się tym, że Pani w łaskawości swojej przyjęła mieszkanie w willi, w centrum miasta, ale pod warunkami: lokal ma być odmalowany, okna wymienione, na podłodze konkretne materiały, ogrzewanie miejskie “na szczęście” już było, więc poprzestała jeszcze na armaturze i wymianie barierki na schodach. Czynsz? Jaki czynsz, jaka trąbka? Czynsz regulowany…

    Kolejny, mieszkaniowy przykład. Kamienica odremontowana, mieszkania w niej także…
    Wiesz, co się dzieje z takimi mieszkaniami? One należą do tych, którzy je zasiedlili, bardzo często. Jak to możliwe? Ano tak, że wykupują je z 90-95% bonifikatą i sprzedają po cenach rynkowych. Mało Ci “wspierania” i “osłaniania”, żeby nie nazwać tego rozdawnictwem?

    Czy naprawdę uważasz, że w tym kraju, w tej sytuacji warto przede wszystkim stawiać nacisk na to, czego mamy w nadmiarze? Ten ekosystem i tak nie jest w równowadze.
    Zobacz, jak rzęzi niejeden transportowiec, jak walczą przedsiębiorcy zatrudniający kilkadzieścia osób, mający w firmie kilkanaście związków zawodowych.
    Zdaje się, że już Babariba opisywał przykład takiej firmy – przedsiębiorca skończył na bruku,z kredytami na następne pokolenia, a towarzystwo przeniosło się do kolejnej firmy, aby tam z osłon socjalnych i praw pracowniczych i związkowych korzystać.
    Gdzie nie spojrzeć, masz tego socjalu u nas ponad miarę, choćby kodeks pracy czy kwestie ww. związków zawodowych, mieszkań komunalnych, czy czego tam jeszcze chcesz. Może służba zdrowia? Na zdrowie… Czego chcesz jeszcze z osłon, kogo chcesz osłaniać i przed kim? Ktoś sie nie może kształcić? Ktoś nie może firmy założyć?

    Jeśli jednak taka Twoja nowa droga, to krzyżyk na nią… Kładę.
    Dołączysz bowiem tym samym do pozostałych partii w tym kraju, które jak ten przysłowiowy menel na dworcu mówią: daj Panie, daj… Panie, daj, bo Ci kosę w brzuch wżenię…

    Pzdr.

    • Bez dramtu
      Po co tak dramatyzować i mieszać porządki. Czym innym jest złodziejstwo, jak zajmowanie pustostanów, a czym innym jest wyrywanie jednostek z patologii, by właśnie nie zajmowali pustostanów. Przecież wyraźnie napisałem, że zdrowy rozsądek i surowe zasady gry są bazą reszta jest korektą. Ja pisze tylko o tym, że albo można dać szansę, albo można definiować doktryną. Wolę dać szansę i oczywiście trzeba dawać tę szansę z głową i celować w istotę. Nie zupa z gara, nie zasiłek, ale stypendium już jak najbardziej. Przecież to nie jest rewolucja, to jest korekta.

      • Wiem, powtarzam się,
        ale ten ekosystem i tak nie jest w równowadze.
        Jeśli masz pomysł/sposób na to, jak przerzucić środki (a nie dokładać nowych) z socjalu wspierającego nierobów na socjal wspierający inicjatywy, to możemy porozmawiać.
        Wiesz, jak dać, aby zachęcić do pracy, kształcenia, inicjatywy? Super. Popieram.
        W przeciwnym razie każdą kolejną “korektę” nazwę dojeniem zdychającej krowy.

        • Mam parę, ale pomysły to nie ja..
          Proszę wybaczyć, ale od pomysłów to są Ci co biorą diety. Ja mogę wskazać parę co mi się podobały. Na przykład był kredyt przy pośredniaku, paru moich znajomych skorzystało, dziś sobie radzą nieźle i nie są na zasiłku. Na przykład stypendium, dla biednego i wybitnego. Na przykład wyławianie już na poziomie gimnazjum, albo i wcześniej, zdolnych i w jednych butach po bracie. Mam tu taką jedną Małgosię wieś dalej, która napisała najlepiej test w całym powiecie, gdyś zobaczyła w jakich warunkach się uczy nie uwierzyła byś. Rodzice nawet nie wiedzą, że ona do szkoły chodzi. Jest kilka pomysłów, warunek jest jeden, to musi być dla tych co się starają i chcą. Kredyt dla tych co chcą założyć firmę, stypendium dla tych co nie chcą żyć jak ich rodzice. Nie widzę PRL, przeciwnie, to w PRL brało się porąbana w ćwiartki świnię pod pachę i szło załatwiać studia.

          • Załóż fundację.
            Fundacja “Matki Kurki”… 😉
            W Stanach takie fundacje robią wiele fajnych rzeczy.
            Tam mało kto czeka na “państwowe”, u nas wszyscy czekają…

          • I trochę krętą drogą dochodzimy do
            społeczeństwa obywatelskiego. Specjalny temat na forum jest. Czasem zaglądam.

          • Bo to jest odpowiedź na rozterki MK.
            Znam wiele osób (majętnych), które by sponsorowały sensowne projekty.
            Niejeden ustanowiłby stypendium dla takiego dzieciaka (z postu MK).
            Tak to działa.
            Założyciele google też musieli znaleźć inwestora, musieli się przebić.
            Zdołali to zrobić, a inwestor miał kasę, bo mu państwo w podatkach nie odebrało na “wspieranie przedsiębiorczości”…
            To dwa rózne swiaty.

          • To zakładasz tę partię czy nie? 😉
            Jeśli zakładasz, to musisz mieć rozwiązanie na każdą okazję. Pytanie – odpowiedzi gotowe z kapelusza się sypią…
            Poważniej.
            Tak, znam i takie inicatywy i takich ludzi, którzy dzięki inicjatywom stanęli na nogi i wzięli się do pracy.
            Tylko, że to jest korekta właśnie w kierunku liberalnym, a nie socjalnym. Zresztą, już wyżej m.in. Dorola czy Miki o tym wspomnieli.

            Już się zaczynałam martwić…

            Pzdr.

  8. Powodzenia na nowej drodze życia
    Mam nadzieję, że prowokujesz.
    Idee szczytne, ale przy społeczeństwie roszczeniowym, a tego nasze społeczeństwo zostało nauczone i pozbyć się nie sposób, awykonalne.
    Takie postulaty można wygłaszać do społeczeństwa, w którym przewaga biednych a utalentowanych będzie chciała swój byt poprawić. To dopiero półmetek spacerku po pustyni.
    Aby zobrazować, proponuję skupić się na samych kwestiach mieszkaniowych. Pamiętasz jak reagowałeś na Panie, które zajmowały pustostany? Wedle Twoich obecnych zapatrywań, nie tylko wykazały się liberalizmem w myśleniu (radzą sobie przecież same), ale i zaradnością, należałoby im nie tylko dać deputaty na węgiel, ale i kuchnie meblować i czynsz za nich płacić. A noż, widelec chciałyby bowiem dalszą inwencję wykazać, trzeba przecież wspierać.
    Skoro na tym się skupiłam, to przykład już jednostkowy. Oglądałam kiedyś reportaż z cyklu “Prosto z Polski” czy coś w ten deseń. Pani napisała list, jak to okropnie ona biedna, bo komunalnego mieszkania za nic dostać nie może (nie, nie miała piętnaściorga niezwykle zdolnych młodych Kowalskich na utrzymaniu…). T.V. przyjechało, urzędnicy spanikowali, zaczęli z Panią i kamerami biegać po socjalnych lokalach. Szlag człowieka trafiał, jak się to oglądało. Dlaczego? Bo Pani się kolejne proponowane mieszkania nie podobały, po prostu. Tu widok nie taki, tam lokalizacja. Podobne sceny rozgrywały się podobno zanim kamery przyjechały, ale co tam – afera jest, kręcimy, jak to Państwo ma, a dać nie chce.
    Przynudzać nie będę – historia kończyła się tym, że Pani w łaskawości swojej przyjęła mieszkanie w willi, w centrum miasta, ale pod warunkami: lokal ma być odmalowany, okna wymienione, na podłodze konkretne materiały, ogrzewanie miejskie “na szczęście” już było, więc poprzestała jeszcze na armaturze i wymianie barierki na schodach. Czynsz? Jaki czynsz, jaka trąbka? Czynsz regulowany…

    Kolejny, mieszkaniowy przykład. Kamienica odremontowana, mieszkania w niej także…
    Wiesz, co się dzieje z takimi mieszkaniami? One należą do tych, którzy je zasiedlili, bardzo często. Jak to możliwe? Ano tak, że wykupują je z 90-95% bonifikatą i sprzedają po cenach rynkowych. Mało Ci “wspierania” i “osłaniania”, żeby nie nazwać tego rozdawnictwem?

    Czy naprawdę uważasz, że w tym kraju, w tej sytuacji warto przede wszystkim stawiać nacisk na to, czego mamy w nadmiarze? Ten ekosystem i tak nie jest w równowadze.
    Zobacz, jak rzęzi niejeden transportowiec, jak walczą przedsiębiorcy zatrudniający kilkadzieścia osób, mający w firmie kilkanaście związków zawodowych.
    Zdaje się, że już Babariba opisywał przykład takiej firmy – przedsiębiorca skończył na bruku,z kredytami na następne pokolenia, a towarzystwo przeniosło się do kolejnej firmy, aby tam z osłon socjalnych i praw pracowniczych i związkowych korzystać.
    Gdzie nie spojrzeć, masz tego socjalu u nas ponad miarę, choćby kodeks pracy czy kwestie ww. związków zawodowych, mieszkań komunalnych, czy czego tam jeszcze chcesz. Może służba zdrowia? Na zdrowie… Czego chcesz jeszcze z osłon, kogo chcesz osłaniać i przed kim? Ktoś sie nie może kształcić? Ktoś nie może firmy założyć?

    Jeśli jednak taka Twoja nowa droga, to krzyżyk na nią… Kładę.
    Dołączysz bowiem tym samym do pozostałych partii w tym kraju, które jak ten przysłowiowy menel na dworcu mówią: daj Panie, daj… Panie, daj, bo Ci kosę w brzuch wżenię…

    Pzdr.

    • Bez dramtu
      Po co tak dramatyzować i mieszać porządki. Czym innym jest złodziejstwo, jak zajmowanie pustostanów, a czym innym jest wyrywanie jednostek z patologii, by właśnie nie zajmowali pustostanów. Przecież wyraźnie napisałem, że zdrowy rozsądek i surowe zasady gry są bazą reszta jest korektą. Ja pisze tylko o tym, że albo można dać szansę, albo można definiować doktryną. Wolę dać szansę i oczywiście trzeba dawać tę szansę z głową i celować w istotę. Nie zupa z gara, nie zasiłek, ale stypendium już jak najbardziej. Przecież to nie jest rewolucja, to jest korekta.

      • Wiem, powtarzam się,
        ale ten ekosystem i tak nie jest w równowadze.
        Jeśli masz pomysł/sposób na to, jak przerzucić środki (a nie dokładać nowych) z socjalu wspierającego nierobów na socjal wspierający inicjatywy, to możemy porozmawiać.
        Wiesz, jak dać, aby zachęcić do pracy, kształcenia, inicjatywy? Super. Popieram.
        W przeciwnym razie każdą kolejną “korektę” nazwę dojeniem zdychającej krowy.

        • Mam parę, ale pomysły to nie ja..
          Proszę wybaczyć, ale od pomysłów to są Ci co biorą diety. Ja mogę wskazać parę co mi się podobały. Na przykład był kredyt przy pośredniaku, paru moich znajomych skorzystało, dziś sobie radzą nieźle i nie są na zasiłku. Na przykład stypendium, dla biednego i wybitnego. Na przykład wyławianie już na poziomie gimnazjum, albo i wcześniej, zdolnych i w jednych butach po bracie. Mam tu taką jedną Małgosię wieś dalej, która napisała najlepiej test w całym powiecie, gdyś zobaczyła w jakich warunkach się uczy nie uwierzyła byś. Rodzice nawet nie wiedzą, że ona do szkoły chodzi. Jest kilka pomysłów, warunek jest jeden, to musi być dla tych co się starają i chcą. Kredyt dla tych co chcą założyć firmę, stypendium dla tych co nie chcą żyć jak ich rodzice. Nie widzę PRL, przeciwnie, to w PRL brało się porąbana w ćwiartki świnię pod pachę i szło załatwiać studia.

          • Załóż fundację.
            Fundacja “Matki Kurki”… 😉
            W Stanach takie fundacje robią wiele fajnych rzeczy.
            Tam mało kto czeka na “państwowe”, u nas wszyscy czekają…

          • I trochę krętą drogą dochodzimy do
            społeczeństwa obywatelskiego. Specjalny temat na forum jest. Czasem zaglądam.

          • Bo to jest odpowiedź na rozterki MK.
            Znam wiele osób (majętnych), które by sponsorowały sensowne projekty.
            Niejeden ustanowiłby stypendium dla takiego dzieciaka (z postu MK).
            Tak to działa.
            Założyciele google też musieli znaleźć inwestora, musieli się przebić.
            Zdołali to zrobić, a inwestor miał kasę, bo mu państwo w podatkach nie odebrało na “wspieranie przedsiębiorczości”…
            To dwa rózne swiaty.

          • To zakładasz tę partię czy nie? 😉
            Jeśli zakładasz, to musisz mieć rozwiązanie na każdą okazję. Pytanie – odpowiedzi gotowe z kapelusza się sypią…
            Poważniej.
            Tak, znam i takie inicatywy i takich ludzi, którzy dzięki inicjatywom stanęli na nogi i wzięli się do pracy.
            Tylko, że to jest korekta właśnie w kierunku liberalnym, a nie socjalnym. Zresztą, już wyżej m.in. Dorola czy Miki o tym wspomnieli.

            Już się zaczynałam martwić…

            Pzdr.

  9. Powodzenia na nowej drodze życia
    Mam nadzieję, że prowokujesz.
    Idee szczytne, ale przy społeczeństwie roszczeniowym, a tego nasze społeczeństwo zostało nauczone i pozbyć się nie sposób, awykonalne.
    Takie postulaty można wygłaszać do społeczeństwa, w którym przewaga biednych a utalentowanych będzie chciała swój byt poprawić. To dopiero półmetek spacerku po pustyni.
    Aby zobrazować, proponuję skupić się na samych kwestiach mieszkaniowych. Pamiętasz jak reagowałeś na Panie, które zajmowały pustostany? Wedle Twoich obecnych zapatrywań, nie tylko wykazały się liberalizmem w myśleniu (radzą sobie przecież same), ale i zaradnością, należałoby im nie tylko dać deputaty na węgiel, ale i kuchnie meblować i czynsz za nich płacić. A noż, widelec chciałyby bowiem dalszą inwencję wykazać, trzeba przecież wspierać.
    Skoro na tym się skupiłam, to przykład już jednostkowy. Oglądałam kiedyś reportaż z cyklu “Prosto z Polski” czy coś w ten deseń. Pani napisała list, jak to okropnie ona biedna, bo komunalnego mieszkania za nic dostać nie może (nie, nie miała piętnaściorga niezwykle zdolnych młodych Kowalskich na utrzymaniu…). T.V. przyjechało, urzędnicy spanikowali, zaczęli z Panią i kamerami biegać po socjalnych lokalach. Szlag człowieka trafiał, jak się to oglądało. Dlaczego? Bo Pani się kolejne proponowane mieszkania nie podobały, po prostu. Tu widok nie taki, tam lokalizacja. Podobne sceny rozgrywały się podobno zanim kamery przyjechały, ale co tam – afera jest, kręcimy, jak to Państwo ma, a dać nie chce.
    Przynudzać nie będę – historia kończyła się tym, że Pani w łaskawości swojej przyjęła mieszkanie w willi, w centrum miasta, ale pod warunkami: lokal ma być odmalowany, okna wymienione, na podłodze konkretne materiały, ogrzewanie miejskie “na szczęście” już było, więc poprzestała jeszcze na armaturze i wymianie barierki na schodach. Czynsz? Jaki czynsz, jaka trąbka? Czynsz regulowany…

    Kolejny, mieszkaniowy przykład. Kamienica odremontowana, mieszkania w niej także…
    Wiesz, co się dzieje z takimi mieszkaniami? One należą do tych, którzy je zasiedlili, bardzo często. Jak to możliwe? Ano tak, że wykupują je z 90-95% bonifikatą i sprzedają po cenach rynkowych. Mało Ci “wspierania” i “osłaniania”, żeby nie nazwać tego rozdawnictwem?

    Czy naprawdę uważasz, że w tym kraju, w tej sytuacji warto przede wszystkim stawiać nacisk na to, czego mamy w nadmiarze? Ten ekosystem i tak nie jest w równowadze.
    Zobacz, jak rzęzi niejeden transportowiec, jak walczą przedsiębiorcy zatrudniający kilkadzieścia osób, mający w firmie kilkanaście związków zawodowych.
    Zdaje się, że już Babariba opisywał przykład takiej firmy – przedsiębiorca skończył na bruku,z kredytami na następne pokolenia, a towarzystwo przeniosło się do kolejnej firmy, aby tam z osłon socjalnych i praw pracowniczych i związkowych korzystać.
    Gdzie nie spojrzeć, masz tego socjalu u nas ponad miarę, choćby kodeks pracy czy kwestie ww. związków zawodowych, mieszkań komunalnych, czy czego tam jeszcze chcesz. Może służba zdrowia? Na zdrowie… Czego chcesz jeszcze z osłon, kogo chcesz osłaniać i przed kim? Ktoś sie nie może kształcić? Ktoś nie może firmy założyć?

    Jeśli jednak taka Twoja nowa droga, to krzyżyk na nią… Kładę.
    Dołączysz bowiem tym samym do pozostałych partii w tym kraju, które jak ten przysłowiowy menel na dworcu mówią: daj Panie, daj… Panie, daj, bo Ci kosę w brzuch wżenię…

    Pzdr.

    • Bez dramtu
      Po co tak dramatyzować i mieszać porządki. Czym innym jest złodziejstwo, jak zajmowanie pustostanów, a czym innym jest wyrywanie jednostek z patologii, by właśnie nie zajmowali pustostanów. Przecież wyraźnie napisałem, że zdrowy rozsądek i surowe zasady gry są bazą reszta jest korektą. Ja pisze tylko o tym, że albo można dać szansę, albo można definiować doktryną. Wolę dać szansę i oczywiście trzeba dawać tę szansę z głową i celować w istotę. Nie zupa z gara, nie zasiłek, ale stypendium już jak najbardziej. Przecież to nie jest rewolucja, to jest korekta.

      • Wiem, powtarzam się,
        ale ten ekosystem i tak nie jest w równowadze.
        Jeśli masz pomysł/sposób na to, jak przerzucić środki (a nie dokładać nowych) z socjalu wspierającego nierobów na socjal wspierający inicjatywy, to możemy porozmawiać.
        Wiesz, jak dać, aby zachęcić do pracy, kształcenia, inicjatywy? Super. Popieram.
        W przeciwnym razie każdą kolejną “korektę” nazwę dojeniem zdychającej krowy.

        • Mam parę, ale pomysły to nie ja..
          Proszę wybaczyć, ale od pomysłów to są Ci co biorą diety. Ja mogę wskazać parę co mi się podobały. Na przykład był kredyt przy pośredniaku, paru moich znajomych skorzystało, dziś sobie radzą nieźle i nie są na zasiłku. Na przykład stypendium, dla biednego i wybitnego. Na przykład wyławianie już na poziomie gimnazjum, albo i wcześniej, zdolnych i w jednych butach po bracie. Mam tu taką jedną Małgosię wieś dalej, która napisała najlepiej test w całym powiecie, gdyś zobaczyła w jakich warunkach się uczy nie uwierzyła byś. Rodzice nawet nie wiedzą, że ona do szkoły chodzi. Jest kilka pomysłów, warunek jest jeden, to musi być dla tych co się starają i chcą. Kredyt dla tych co chcą założyć firmę, stypendium dla tych co nie chcą żyć jak ich rodzice. Nie widzę PRL, przeciwnie, to w PRL brało się porąbana w ćwiartki świnię pod pachę i szło załatwiać studia.

          • Załóż fundację.
            Fundacja “Matki Kurki”… 😉
            W Stanach takie fundacje robią wiele fajnych rzeczy.
            Tam mało kto czeka na “państwowe”, u nas wszyscy czekają…

          • I trochę krętą drogą dochodzimy do
            społeczeństwa obywatelskiego. Specjalny temat na forum jest. Czasem zaglądam.

          • Bo to jest odpowiedź na rozterki MK.
            Znam wiele osób (majętnych), które by sponsorowały sensowne projekty.
            Niejeden ustanowiłby stypendium dla takiego dzieciaka (z postu MK).
            Tak to działa.
            Założyciele google też musieli znaleźć inwestora, musieli się przebić.
            Zdołali to zrobić, a inwestor miał kasę, bo mu państwo w podatkach nie odebrało na “wspieranie przedsiębiorczości”…
            To dwa rózne swiaty.

          • To zakładasz tę partię czy nie? 😉
            Jeśli zakładasz, to musisz mieć rozwiązanie na każdą okazję. Pytanie – odpowiedzi gotowe z kapelusza się sypią…
            Poważniej.
            Tak, znam i takie inicatywy i takich ludzi, którzy dzięki inicjatywom stanęli na nogi i wzięli się do pracy.
            Tylko, że to jest korekta właśnie w kierunku liberalnym, a nie socjalnym. Zresztą, już wyżej m.in. Dorola czy Miki o tym wspomnieli.

            Już się zaczynałam martwić…

            Pzdr.

  10. o następna…
    będzie marudzić o wyrazistych poglądach. A pies go kotem zwał, skoro inwestując w Kowalskiego jestem liberał, to jestem, ciąć się z tego powodu nie będę. Mnie jak zwykle chodzi o myślenie. A poglądy? Cóż to takiego? Jakieś hamulce? Poglądy są jak wyzwolona kobieta, dziś ta jutro tamta, bo z nimi dłużej wytrzyma. Poza wszystkim wypowiedź uważam za niemerytoryczną, ani słowa o Żydach.

  11. o następna…
    będzie marudzić o wyrazistych poglądach. A pies go kotem zwał, skoro inwestując w Kowalskiego jestem liberał, to jestem, ciąć się z tego powodu nie będę. Mnie jak zwykle chodzi o myślenie. A poglądy? Cóż to takiego? Jakieś hamulce? Poglądy są jak wyzwolona kobieta, dziś ta jutro tamta, bo z nimi dłużej wytrzyma. Poza wszystkim wypowiedź uważam za niemerytoryczną, ani słowa o Żydach.

  12. o następna…
    będzie marudzić o wyrazistych poglądach. A pies go kotem zwał, skoro inwestując w Kowalskiego jestem liberał, to jestem, ciąć się z tego powodu nie będę. Mnie jak zwykle chodzi o myślenie. A poglądy? Cóż to takiego? Jakieś hamulce? Poglądy są jak wyzwolona kobieta, dziś ta jutro tamta, bo z nimi dłużej wytrzyma. Poza wszystkim wypowiedź uważam za niemerytoryczną, ani słowa o Żydach.

  13. o następna…
    będzie marudzić o wyrazistych poglądach. A pies go kotem zwał, skoro inwestując w Kowalskiego jestem liberał, to jestem, ciąć się z tego powodu nie będę. Mnie jak zwykle chodzi o myślenie. A poglądy? Cóż to takiego? Jakieś hamulce? Poglądy są jak wyzwolona kobieta, dziś ta jutro tamta, bo z nimi dłużej wytrzyma. Poza wszystkim wypowiedź uważam za niemerytoryczną, ani słowa o Żydach.

  14. o następna…
    będzie marudzić o wyrazistych poglądach. A pies go kotem zwał, skoro inwestując w Kowalskiego jestem liberał, to jestem, ciąć się z tego powodu nie będę. Mnie jak zwykle chodzi o myślenie. A poglądy? Cóż to takiego? Jakieś hamulce? Poglądy są jak wyzwolona kobieta, dziś ta jutro tamta, bo z nimi dłużej wytrzyma. Poza wszystkim wypowiedź uważam za niemerytoryczną, ani słowa o Żydach.

  15. Ło Matko Boska!
    Matka Kurka antycypuje sojusz PO z Sojuszem i przygotowywuje grunt. Brrr. Niech się obudzę.

    A ja jednak za jednym z bohaterów Cienkiej Czerwonej Linii będę ciągle powtarzał – własność, własność, wszystko to przez k…wa własność. Kto ma, ten szanuje i ceni, a kto nie ma, ten żąda żeby za darmo mu się należało, ale nie szanuje i nie ceni. U mnie na wsi spadło 2 cm śniegu i już larwy zaczęły dzwonić po urzedach czemu k..wa nie odśnieżone. Odśnieżać mi tu, bo mi się należy!

    Precz z socjalizmem, w którym wszystko ma się należeć tylko dlatego, że jestem!

  16. Ło Matko Boska!
    Matka Kurka antycypuje sojusz PO z Sojuszem i przygotowywuje grunt. Brrr. Niech się obudzę.

    A ja jednak za jednym z bohaterów Cienkiej Czerwonej Linii będę ciągle powtarzał – własność, własność, wszystko to przez k…wa własność. Kto ma, ten szanuje i ceni, a kto nie ma, ten żąda żeby za darmo mu się należało, ale nie szanuje i nie ceni. U mnie na wsi spadło 2 cm śniegu i już larwy zaczęły dzwonić po urzedach czemu k..wa nie odśnieżone. Odśnieżać mi tu, bo mi się należy!

    Precz z socjalizmem, w którym wszystko ma się należeć tylko dlatego, że jestem!

  17. Ło Matko Boska!
    Matka Kurka antycypuje sojusz PO z Sojuszem i przygotowywuje grunt. Brrr. Niech się obudzę.

    A ja jednak za jednym z bohaterów Cienkiej Czerwonej Linii będę ciągle powtarzał – własność, własność, wszystko to przez k…wa własność. Kto ma, ten szanuje i ceni, a kto nie ma, ten żąda żeby za darmo mu się należało, ale nie szanuje i nie ceni. U mnie na wsi spadło 2 cm śniegu i już larwy zaczęły dzwonić po urzedach czemu k..wa nie odśnieżone. Odśnieżać mi tu, bo mi się należy!

    Precz z socjalizmem, w którym wszystko ma się należeć tylko dlatego, że jestem!

  18. Ło Matko Boska!
    Matka Kurka antycypuje sojusz PO z Sojuszem i przygotowywuje grunt. Brrr. Niech się obudzę.

    A ja jednak za jednym z bohaterów Cienkiej Czerwonej Linii będę ciągle powtarzał – własność, własność, wszystko to przez k…wa własność. Kto ma, ten szanuje i ceni, a kto nie ma, ten żąda żeby za darmo mu się należało, ale nie szanuje i nie ceni. U mnie na wsi spadło 2 cm śniegu i już larwy zaczęły dzwonić po urzedach czemu k..wa nie odśnieżone. Odśnieżać mi tu, bo mi się należy!

    Precz z socjalizmem, w którym wszystko ma się należeć tylko dlatego, że jestem!

  19. Ło Matko Boska!
    Matka Kurka antycypuje sojusz PO z Sojuszem i przygotowywuje grunt. Brrr. Niech się obudzę.

    A ja jednak za jednym z bohaterów Cienkiej Czerwonej Linii będę ciągle powtarzał – własność, własność, wszystko to przez k…wa własność. Kto ma, ten szanuje i ceni, a kto nie ma, ten żąda żeby za darmo mu się należało, ale nie szanuje i nie ceni. U mnie na wsi spadło 2 cm śniegu i już larwy zaczęły dzwonić po urzedach czemu k..wa nie odśnieżone. Odśnieżać mi tu, bo mi się należy!

    Precz z socjalizmem, w którym wszystko ma się należeć tylko dlatego, że jestem!