Reklama

Pamiętnik sieciowy, chyba jakoś tak się to nazywa, ratuję się tym zwrotem, żeby nie używać nie lubi

Pamiętnik sieciowy, chyba jakoś tak się to nazywa, ratuję się tym zwrotem, żeby nie używać nie lubianego słowa „be”, na „be”, ale też idealnie ta „podmianka” pasuje do niedzielnej myśli. gdyby wyrzucić sieć, pozostanie już tylko pamiętnik, a pamiętnik jednoznacznie kojarzy mi się z czymś osobistym, potem niedojrzałym. I tak jest, tylko jak to się powiada, inaczej rozkładają się akcenty. Całe to pisanie sieciowych pamiętników jest czymś wyjątkowo niedojrzałym dopiero potem osobistym. Patrząc na dorosłego faceta, czy wiecznie młodą kobietę, która stuka po ekranie swoimi myślami, przemyśleniami, bywa, że brakiem myślenia, nie sposób traktować podobnego zjawiska poważnie. Chciałbym prowokować, ale pozostaje mi tylko ironizować, w dodatku autoironią. Żeby trzymać się tej żałosnej konwencji wpisu sieciowego, muszę się potraktować emocjonalnym butem i przyznać wszystkim rację. Wszystkim tym, od których słyszałem, słyszę i będę słyszał, że co to za robota? Dorosły facet i takie rzeczy? Prawda! Dorosły, ale kto powiedział, że dojrzały? Nie wystarczy dorosnąć, trzeba jeszcze dojrzeć i tak się chyba ze mną zaczyna dziać. Może znajdzie się ktoś jeden, co już dojrzał, albo zna jakiegoś dojrzałego, chętnie skonsultowałbym objawy, czy to na pewno dojrzewanie? Tych najbardziej drastycznych objawów wstydzę się opisywać, ale one chyba są obocznością, główne objawy są dość banalne. Dzieje mi się coś takiego, że chciałbym wrócić do kanonu greckiej tragedii, cała ta wolność, nie reglamentowany czas pracy i inna spontaniczność zaczyna mnie męczyć. Czuję potrzebę miejsca, czasu i akcji. Chciałbym przyjść do konkretnego miejsca, na jakiś czas i wykonać ZADANĄ pracę. Po tym wszystkim chciałbym mieć święty spokój, bo ja wiem, może do kręgielni, albo do kościoła pójść, lubię sobie od czasu do czasu pójść do kościoła.

Do takiej myśli dojrzałem i dojrzewam do innych. Na egzystencjalne pytanie, czego mi brakuje, mam bardzo konkretne odpowiedzi: auta 4×4 i plazmy. Nic więcej. Przydałby się 40 calowa plazma i wystarczy Land Rover Freelander, no i jeszcze porządny ekspres do kawy w jakimś gratisie. Nic więcej mi nie potrzeba i może być na raty. Jeszcze nie koniec objawów. Mam jeszcze takie emocjonalne… deficyty się to chyba nazywa. Otóż potrzebuję szefa, szef to jest taki człowiek, co przydziela zadania i rozlicza z roboty, płacąc, albo i nie za wykonanie. Chce mieć szefa, niech on mi powie co i jak ma zrobić, kiedy i jakby się dało za ile. Bardzo tego potrzebuję, od trzech lat robię dokładnie odwrotnie i z tego tytułu mam te deficyty. Nic nie wiem, co i jak mam robić, żeby wiedzieć za ile to już łatwiej przewidzieć, czy się w końcu PiS rozpadnie. Dojrzewam w ten właśnie sposób, to znaczy taki mi się porobiło, nie wiem czy w kierunku dojrzewania zmierzam, czy może jest jeszcze lepiej. Umieszczam te przemyślenia w pamiętniku sieciowym, w przededniu grudniowej rocznicy i tak sobie myślę, że nie dam rady, chyba sobie wezmę urlop jeśli mam dalej funkcjonować w niedojrzałej formule. Albo wręcz przeciwnie, ostro się wezmę do roboty, pod warunkiem dojrzałego zatrudnienia. Chcę, żeby mi szef zlecił konkretną robotę, w konkretnym czasie i chce wiedzieć, za ile, tylko w takich warunkach za robotę się wezmę. Jest mi zupełnie obojętnym co ma zrobić, to znaczy co mam napisać, bo chyba nic innego robić nie potrafię. Napiszę co szef sobie życzy, tylko niech szef powie, czego sobie życzy. W tym celu wystawiam się na sprzedaż, w tym i w dwóch innych celach. Dowiem się w końcu ile to moje pisanie jest warte i czego się ode mnie w pisaniu oczekuje. Serdecznie zapraszam na aukcję: http://allegro.pl/napisze-cala-prawde-o-stanie-wojennym-i1365179913.html  

Reklama
Poprzedni artykułMyślę zbudować telewizję. Człowieku będziesz płacił abonament?
Następny artykułAmnestia, pełna wolność, demokracja. Co sądzicie o wstępie PJN?
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

30 KOMENTARZE

  1. jeszcze nie
    Nie, forma oferty świadczy o tym że jednak nie dojrzewasz w tym sensie, o jakim piszesz.
    Jest zbyt oryginalna, błyskotliwa i bezczelna. Nie wali z niej gwarancja solidności
    Twórca niedojrzały nie potrafi zrobić nic co można nazwać “kawałem solidnej roboty” natomiast człowiek dojrzały nie tworzy nic oryginalnego a jedynie przerabia i cyzeluje pomysły z młodości.
    Obie fazy są przydatne rzecz jasna.

  2. jeszcze nie
    Nie, forma oferty świadczy o tym że jednak nie dojrzewasz w tym sensie, o jakim piszesz.
    Jest zbyt oryginalna, błyskotliwa i bezczelna. Nie wali z niej gwarancja solidności
    Twórca niedojrzały nie potrafi zrobić nic co można nazwać “kawałem solidnej roboty” natomiast człowiek dojrzały nie tworzy nic oryginalnego a jedynie przerabia i cyzeluje pomysły z młodości.
    Obie fazy są przydatne rzecz jasna.

    • Widzę że moja propozycja
      Widzę że moja propozycja została olana ciepłym produktem przemiany materii a szkoda, bo było to zaproszenie do negocjacji z których spokojnie ciśnieniowy ekspres do kawy Zelmera by się urodził ze strony ceny a i wymaganą siłę oddziaływania tekstu mógłbym obniżyć. W dzisiejszych czasach płaci się za efekt a nie za wysiłek, tak więc proszę się nie dziwić. Jeśli tekst o stanie wojennym aktywizujący cyngla z Wyborczej to za wysokie wymagania (wiem, wiem, ale niektórym się jednak udaje), to może przynajmniej tekst na miarę tych najlepszych MK, do dzisiaj rozsyłanych mailowo i kradzionych przez Palikota na jego blogu. Tylko jak to zmierzyć? Może np. ilością cytowań na innych blogach? (min. 20?)

    • Widzę że moja propozycja
      Widzę że moja propozycja została olana ciepłym produktem przemiany materii a szkoda, bo było to zaproszenie do negocjacji z których spokojnie ciśnieniowy ekspres do kawy Zelmera by się urodził ze strony ceny a i wymaganą siłę oddziaływania tekstu mógłbym obniżyć. W dzisiejszych czasach płaci się za efekt a nie za wysiłek, tak więc proszę się nie dziwić. Jeśli tekst o stanie wojennym aktywizujący cyngla z Wyborczej to za wysokie wymagania (wiem, wiem, ale niektórym się jednak udaje), to może przynajmniej tekst na miarę tych najlepszych MK, do dzisiaj rozsyłanych mailowo i kradzionych przez Palikota na jego blogu. Tylko jak to zmierzyć? Może np. ilością cytowań na innych blogach? (min. 20?)

  3. A ja bym chciał zobaczyć całą prawdę o stanie wojennym z pozycji
    3 osób:
    1. osoba,którą wybuch stanu wojennego zastał za granicami PRL,ale w obozie państw kapitalistycznych,
    2. osoba,którą wybuch stanu wojennego został za granicami PRL,ale w drużynie demoludów,
    3. osoba,która przebywała właśnie w PRL,ale dostała paszport w jedną stronę.

    Możnaby ciekawie pofantzjować,prawda? Poza tym przynajmniej dla osób numer 1 i 2 nie było Teleranka 🙂 Pozdrawiam

      • Eeee Głowacki. Nie znam
        Eeee Głowacki. Nie znam człowieka, to ten lubiany przez warszawkę, jak niegdyś “etosowy” Szczypiorski? Ten co zrobił scenę na ławeczce i nazwał Antygoną w NY? Lepszy od Sczypiorskiego, bo ten już z tą moralnością przesadzał. Coś tam sobie klecę literacko i widziałbym rzecz tak.

        1) W demoludach pokazałbym człowieka, który uciekał dalej i utkwił w NRD.
        2) Na zachodzie pokazałbym I sekretarza, który też utkwił w USA i zastanawi się czy wracać?
        3) W PRL narysowałbym korespondenta BBC.

        Po stówie od punktu. Cena naprawdę śmieszna, wszak sam pomysł zdradza geniusz.

        • To stówa od punktu,więc chcesz napisać tylko jeden czy
          może 3 stówy za 3 punkty? Jeśli ta druga opcja to będziesz musiał więcej tych A4 popełnić. Inaczej bardzo krótkie esejki z tego wyjdą 🙂

          PS. Nie mam konta na Allegro,ale widzę że aukcja stoi to wykażę się “poznaniactwem” i dam 2 zł. Przebitka ceny wywoławczej o całe 100% a co! 🙂 Jeśli wygram aukcję to wpłacę na konto kontrowersji z naddatkiem. Stratny nie będziesz Panie Matko.

    • Numer 3
      Moja siostra wyjechała z paszportem w jedną stronę i zezwolonymi 100 dolarami w kieszeni.
      Z tej przyczyny miałam “zagraniczną” przeszłość w czasach, gdy zagranica była ogólnie niedostępna.
      Z tej przyczyny, choć dużo spraw wynikło po drodze, jestem w USA. Ona też.

      To, co mogę napisać: trzeba było starać się ułożyć sobie życie na obczyźnie, i trzymać się z dala od tzw. Polonii. To była spora Polonia, patrioci chyba???, bo ex-działacze Solidarności. Ci Polacy niestety, wykazywali się polaczkowym cwaniactwem. Jedno z wielu moich zderzeń z Polonią to było po mszy w polskim kościele, sprzedawanie biletów na metro. Kupowali polscy cwaniacy karnety, dużo taniej, sprzedawali po mszy po normalnych cenach, niezorientowanym przybyszom, Polakom..

      Any question?

  4. A ja bym chciał zobaczyć całą prawdę o stanie wojennym z pozycji
    3 osób:
    1. osoba,którą wybuch stanu wojennego zastał za granicami PRL,ale w obozie państw kapitalistycznych,
    2. osoba,którą wybuch stanu wojennego został za granicami PRL,ale w drużynie demoludów,
    3. osoba,która przebywała właśnie w PRL,ale dostała paszport w jedną stronę.

    Możnaby ciekawie pofantzjować,prawda? Poza tym przynajmniej dla osób numer 1 i 2 nie było Teleranka 🙂 Pozdrawiam

      • Eeee Głowacki. Nie znam
        Eeee Głowacki. Nie znam człowieka, to ten lubiany przez warszawkę, jak niegdyś “etosowy” Szczypiorski? Ten co zrobił scenę na ławeczce i nazwał Antygoną w NY? Lepszy od Sczypiorskiego, bo ten już z tą moralnością przesadzał. Coś tam sobie klecę literacko i widziałbym rzecz tak.

        1) W demoludach pokazałbym człowieka, który uciekał dalej i utkwił w NRD.
        2) Na zachodzie pokazałbym I sekretarza, który też utkwił w USA i zastanawi się czy wracać?
        3) W PRL narysowałbym korespondenta BBC.

        Po stówie od punktu. Cena naprawdę śmieszna, wszak sam pomysł zdradza geniusz.

        • To stówa od punktu,więc chcesz napisać tylko jeden czy
          może 3 stówy za 3 punkty? Jeśli ta druga opcja to będziesz musiał więcej tych A4 popełnić. Inaczej bardzo krótkie esejki z tego wyjdą 🙂

          PS. Nie mam konta na Allegro,ale widzę że aukcja stoi to wykażę się “poznaniactwem” i dam 2 zł. Przebitka ceny wywoławczej o całe 100% a co! 🙂 Jeśli wygram aukcję to wpłacę na konto kontrowersji z naddatkiem. Stratny nie będziesz Panie Matko.

    • Numer 3
      Moja siostra wyjechała z paszportem w jedną stronę i zezwolonymi 100 dolarami w kieszeni.
      Z tej przyczyny miałam “zagraniczną” przeszłość w czasach, gdy zagranica była ogólnie niedostępna.
      Z tej przyczyny, choć dużo spraw wynikło po drodze, jestem w USA. Ona też.

      To, co mogę napisać: trzeba było starać się ułożyć sobie życie na obczyźnie, i trzymać się z dala od tzw. Polonii. To była spora Polonia, patrioci chyba???, bo ex-działacze Solidarności. Ci Polacy niestety, wykazywali się polaczkowym cwaniactwem. Jedno z wielu moich zderzeń z Polonią to było po mszy w polskim kościele, sprzedawanie biletów na metro. Kupowali polscy cwaniacy karnety, dużo taniej, sprzedawali po mszy po normalnych cenach, niezorientowanym przybyszom, Polakom..

      Any question?

  5. TV Led
    to wydaje mi się, że to raczkująca technologia. Kolory nie takie jak powinny być. Sony to chyba dalej jedzie na opinii kineskopowych trinitronów. Poszedłbym w stronę plazmy (Panasonic). Co 3D zgadzam się – za wcześnie.
    A co do samochodów – zupełnie się nie znam. Ale i tak wybieram Volvo.

    • Niestety
      TV LED to nazwa zupełnie fałszywa. Powinien się nazywać TV LCD z podświetleniem LED. W zależności od ceny białe LEDy są z boku ekranu, albo z tyłu jako podświetlenie. Któryś wariant bodajże chyba uwzględnia osobny biały punkt LED dla piksela.
      Póki co, to technologia OLED to technologia, w której każdy punkt jest LEDem ale jak na razie fabryki LCD jeszcze się nie zamortyzowały.

  6. TV Led
    to wydaje mi się, że to raczkująca technologia. Kolory nie takie jak powinny być. Sony to chyba dalej jedzie na opinii kineskopowych trinitronów. Poszedłbym w stronę plazmy (Panasonic). Co 3D zgadzam się – za wcześnie.
    A co do samochodów – zupełnie się nie znam. Ale i tak wybieram Volvo.

    • Niestety
      TV LED to nazwa zupełnie fałszywa. Powinien się nazywać TV LCD z podświetleniem LED. W zależności od ceny białe LEDy są z boku ekranu, albo z tyłu jako podświetlenie. Któryś wariant bodajże chyba uwzględnia osobny biały punkt LED dla piksela.
      Póki co, to technologia OLED to technologia, w której każdy punkt jest LEDem ale jak na razie fabryki LCD jeszcze się nie zamortyzowały.

  7. Ja
    wiem, że kineskopów nie ma na rynku. Chodzi mi o to, że koncern Sony spoczął na laurach w produkcji telewizorów, a może to konkurencja jest teraz mocniejsza.
    A co do nowych technologii – zostaną wprowadzone dopiero gdy spłacą się te w których są produkowane aktualnie panele. Tak więc na organic led chyba poczekamy trochę.

  8. Ja
    wiem, że kineskopów nie ma na rynku. Chodzi mi o to, że koncern Sony spoczął na laurach w produkcji telewizorów, a może to konkurencja jest teraz mocniejsza.
    A co do nowych technologii – zostaną wprowadzone dopiero gdy spłacą się te w których są produkowane aktualnie panele. Tak więc na organic led chyba poczekamy trochę.