Reklama

Kto rozumie wczorajszą wypowiedź Morawieckiego, z którą wystrzelił zaraz po ogłoszeniu ewangelii o nadchodzącej szczepionce na chorobę wszech czasów? Jak widzę, to wszyscy i mnie się też tak wydawało, dopóki „nie przespałem się z tematem”. Morawiecki się nie ucieszył, że ma nową zabawkę, tylko wystraszył, że ma nowy problem. Zacznijmy od podstawowego pytania i sprawy nieco zapomnianej. Czy dziś możesz wejść do apteki i kupić „szczepionkę” przeciw grypie? Nie? A przecież miało być miliony szczepionek i dla każdego wystarczy. W takim razie, czy masz jakiekolwiek racjonalne podstawy i argumenty, aby dać wiarę kolejnemu bełkotowi, że do Polski trafi ponad 20 milionów szczepionki, która jest 1000 razy będzie wyczekiwana i poszukiwana od szczepionki na grypę?

Trzymajmy się logiki hipotezy stawianej przez myślących ludzi, jeśli zakładamy, że „pandemia” jest teatrem nastawionym na reset gospodarczy, to nikt nie będzie wyciągał z bankructwa małych i średnich krajów. Pierwsza partia „szczepionki” i ogłoszenie końca „pandemii” będzie miało miejsca we właściwych krajach: USA. Niemcy, Wielka Brytania, Szwajcaria. Bieda-kraje muszą poczekać w kolejce albo zapłacić gigantyczną stawkę z góry i liczyć, że towar dotrze. Ekonomiczna gra „pandemią” ma sens tylko wtedy, gdy tłuste misie rozszarpią chude misie i zabiorą cały miodek. Paplanina o solidarności społecznej i pomiędzy narodami jest tak żałosna, że szkoda się nią zajmować. Morawiecki szczególnie lotny nie jest, ale nawet on wie, że za chwilę będzie się zmagał z kolejnym wielkim problemem. Amerykanie zaczną się „szczepić”, a w Polsce TVN24 i GW wyprodukuje nagłówki” „Dlaczego rząd jeszcze nie kupił szczepionki?!”. Z tej przyczyny widzieliśmy wczoraj kolejną szopkę i zapewnienia, jak to Polska idzie w awangardzie Europy i we właściwym czasie podpisała umowę. Propaganda, propaganda i jeszcze raz propaganda.

Reklama

Wystarczy zestawić dwa proste fakty, aby wiedzieć, co się stanie. W USA szczepionka ma wejść do obiegu jeszcze w tym miesiącu, przynajmniej tak zapowiada Pfizer. Morawiecki w czasie wczorajszej propagandowej pogawędki mówił o… kwietniu. Płomienny wywód Morawieckiego, jak zwykle napakowany grafomanią i figurami stylistycznymi, całkowicie przykrył tę najistotniejszą informację. Kwiecień, to najbliższy możliwy termin wskazany przez sam rząd, do czego oczywiście trzeba doliczyć jeszcze parę dobrych miesięcy, bo nigdy nie zdarzyło się tak, aby jakakolwiek rządowy projekt był realizowany w terminie. I teraz warto zadać sobie pytanie, w jaki sposób Polska, podobne i jeszcze mniejsze kraje, spędzą ten czas? Na załączonych obrazkach widzimy, że dokoła panuje wielka histeria i przez wszystkie przypadki odmieniane jedno słowo – lockdown. Gdy tłuste misie będą się „leczyć” szczepionką i otwierać gospodarkę, chude misie o chlebie i wodzie „zostaną w domu”. Rachunek się zgadza? Wszystko na swoim miejscu? Kto ma paść z głodu, ten padnie, kto ma pozbierać precjoza, ten pozbiera.

„Szczepionka” to kolejny etap tej samej gry i nikt tu się nie będzie bawił w sentymenty. Jedyny ratunek dla takich krajów jak Polska, to wojna koncernów farmaceutycznych. Wiadomo, że kilka dużych firm pracuje nad „szczepionką’ i w zasadzie wszystkie są na podobny etapie. Największy biznes będzie robiony w czasie „pandemii”, potem te cudowne „lekarstwa” będą zapychać magazyny. Jeśli konkurencja chce zarobić, to musi ścigać Pfizera i wrzucać własny wynalazek na rynek. O ile tak się stanie, a Morawiecki jeszcze będzie premierem, Polska znów zaciągnie kredyt i za ciężkie miliardy zakupi placebo, w najlepszym razie podrasowaną „szczepionkę” na grypę. Tak, czy siak, możemy zapomnieć, że dzięki „szczepionce” wyjdziemy z modnej „pandemii”, w tym albo chociaż zbliżonym czasie, co USA, Niemcy i inne tłuste misie.

Reklama

56 KOMENTARZE

  1. Na dzień niepodległości 🙂

    Na dzień niepodległości 🙂

     

    Polscy Bandyci

    Za carskich czasów, wiemy to sami
    Byliśmy zwani wciąż bandytami
    Każdy, kto Polskę ukochał szczerze
    Kto pragnął zostać przy polskiej wierze,
    Kto nie chciał lizać moskiewskiej łapy
    Komu obrzydły carskie ochłapy

    I wstrętnym było carskie koryto
    Był "miateżnikiem" – polskim bandytą.
    "Polskich bandytów" smutne mogiły
    Tajgi Sybiru liczne pokryły.

    Przyszedł bolszewik – znów piosnka stara
    Czerwonych synów białego cara.
    Polak, co nie chciał zostać Kainem,
    Że chciał być wiernym ojczyźnie synem,
    Chciał jej wolności w słońcu i chwale,
    A że śmiał mówić o tym zuchwale,
    Że nie chciał by go więziono, bito,
    Był "reakcyjnym polskim bandytą".

    I znowu Sybiru tajgi pokryły
    "Polskich bandytów" smutne mogiły.
    Gdy odpłynęła krasna nawała
    Germańska fala Polskę zalała.

    Kto się nie wyrzekł ojców swych mowy,
    W pruską obrożę nie włożył głowy,
    Nie oddał resztek swojego mienia,
    Swojej godności, swego sumienia,
    Kto nie dziękował, kiedy go bito,
    Ten był "przeklętym polskim bandytą".

    Więc harde "polskich bandytów" głowy
    Chłonęły piece, doły i rowy.
    Teraz, gdy w gruzach Germania legła,
    Jest Polska "Wolna i Niepodległa",
    Jest wielka. Młoda, swobodna, śliczna,
    I nawet mówią "demokratyczna".

    Cóż z tego, kiedy kto Polskę kocha,
    W kim pozostało sumienia trochę,
    Komu niemiłe sowieckie myto,
    Jeszcze raz został "polskim bandytą".

    I znowu polskości tłumią zapały
    Tortury UB, lochy, podwały.
    O Boże, chciałbym zapytać Ciebie,
    Jakich Polaków najwięcej w niebie?
    (głos z góry)
    Płaszczem mej chwały, blaskiem okryci
    Są tutaj wszyscy "polscy bandyci".

  2. Na dzień niepodległości 🙂

    Na dzień niepodległości 🙂

     

    Polscy Bandyci

    Za carskich czasów, wiemy to sami
    Byliśmy zwani wciąż bandytami
    Każdy, kto Polskę ukochał szczerze
    Kto pragnął zostać przy polskiej wierze,
    Kto nie chciał lizać moskiewskiej łapy
    Komu obrzydły carskie ochłapy

    I wstrętnym było carskie koryto
    Był "miateżnikiem" – polskim bandytą.
    "Polskich bandytów" smutne mogiły
    Tajgi Sybiru liczne pokryły.

    Przyszedł bolszewik – znów piosnka stara
    Czerwonych synów białego cara.
    Polak, co nie chciał zostać Kainem,
    Że chciał być wiernym ojczyźnie synem,
    Chciał jej wolności w słońcu i chwale,
    A że śmiał mówić o tym zuchwale,
    Że nie chciał by go więziono, bito,
    Był "reakcyjnym polskim bandytą".

    I znowu Sybiru tajgi pokryły
    "Polskich bandytów" smutne mogiły.
    Gdy odpłynęła krasna nawała
    Germańska fala Polskę zalała.

    Kto się nie wyrzekł ojców swych mowy,
    W pruską obrożę nie włożył głowy,
    Nie oddał resztek swojego mienia,
    Swojej godności, swego sumienia,
    Kto nie dziękował, kiedy go bito,
    Ten był "przeklętym polskim bandytą".

    Więc harde "polskich bandytów" głowy
    Chłonęły piece, doły i rowy.
    Teraz, gdy w gruzach Germania legła,
    Jest Polska "Wolna i Niepodległa",
    Jest wielka. Młoda, swobodna, śliczna,
    I nawet mówią "demokratyczna".

    Cóż z tego, kiedy kto Polskę kocha,
    W kim pozostało sumienia trochę,
    Komu niemiłe sowieckie myto,
    Jeszcze raz został "polskim bandytą".

    I znowu polskości tłumią zapały
    Tortury UB, lochy, podwały.
    O Boże, chciałbym zapytać Ciebie,
    Jakich Polaków najwięcej w niebie?
    (głos z góry)
    Płaszczem mej chwały, blaskiem okryci
    Są tutaj wszyscy "polscy bandyci".