Reklama

Ruszył cyrk, tak się spieszono,

Ruszył cyrk, tak się spieszono, że ruszył o północy. Cyrk europejski z polskim akcentem i wszystko chce się podsumować jednym zdaniem, które oczywiście padnie, ale spójrzmy na cyrk łaskawym okiem, bo już od północy cuda się zdarzały. Jedno zdanie jest takie, że na tle sypiącej się Unii gra orkiestra, leci konfetti i jak zapewnia francuska prasa Polska tchnie optymizm w trupa. Chciałbym od razu zaprotestować, że nie Polska, mało mnie obchodząca francuska praso, ale Tusk puści bączki o ile mu się uda, pierwszy raz i coś. Tyle krytyki, ale nie koniec złośliwości. Wiem na milion procent, co sobie niejeden Czytelnik po tym wstępie pomyślał. Pomyślał sobie, że to ohydne, że powinniśmy być zjednoczeni, że chodzi o nasz kraj, że nie powinniśmy mieć kompleksów i preferencji politycznych. Chodzi o wizerunek Polski w Europie i tylko małostkowi, nie kochający Polski, jak uczył minister Sikorski, plują na naszą dumę i robią do naszego gniazda. Otóż to! Na tym polega ten naczelny cud, któremu warto się przyjrzeć w szczegółach, bo obraz jest rzeczywiście niespotykany, niesłychany, od wielkiego dzwonu i nadziany patriotyzmem jak dobra kasza skwarkami. Zaczęło się od północy, wtedy stał się pierwszy detaliczny cud. Na pałacu prezydenckim powstał kolorowy pomnik światła, z narodową flagą i niechby nawet z ludzikami bez głowy, nie istotne. Istotne, że dyżurna prasa od pilnowania spójności architektonicznej oraz przejawów nazistowskich, na pierwszej stronie w wielkim formacie przylepiła zdjęcie z tego wielkiego wydarzenia. W komentarzu same zachwyty, pomnik światła idealnie wkomponował się w architekturę i nawet urbanistykę stolicy. Nikt się nie zająknął na temat lokalizacji, nikt nie wspomniał, że tych ludzików bez głowy to już nalepione wszędzie z wyjątkiem Powązek. Nikt nie zrobił sondażu, czy warszawiacy życzą sobie kolejnych ludzików bez głowy, skoro ludzików pełno w całej Warszawie. Pani prezydent Gronkiewicz i panu redaktorowi Michnikowi, nie skojarzył się hologram, ani z fackelzug, ani z lotniczymi reflektorami Speer’a. Bratkowski póki co milczy. Przed pałacem zgromadził się tłumek i żadnym drutem kolczastym władza się nie odgrodziła, posłowie mogli podejść normalnie i bez wcześniej ustalonych piętnastoosobowych delegacji. Wszystko dlatego, że nie było agresywnych staruszek, ale chyba też dlatego, że nie było wielkich nieobecnych. Zabrakło wielkich zwolenników integracji i tolerancji: posła Kalisza, profesor Środy, Kory z pieskiem, Kazi Szczuki, Daniela Olbrychskiego, Roberta B. i przede wszystkim Kutza z Wajdą na czele Ruchu Poparcia. Ani jeden celebrycki pies z kulawą nogą nie przyszedł na festiwal światła i tym samym ogłoszono rozejm w wojnie „polsko-polskiej”. Wszystko wskazuje na to, że nowoczesnych i europejskich tylko krzyż w miejscu publicznym potrafi zmobilizować, tylko przed krzyżem padają na kolana, kładą się krzyżem i trzaska na piersi koszula, leją się gorzkie żale. Nie potrafią się bawić, nie potrafią patrzeć w przyszłość, tylko ten mesjanizm i kaleki romantyzm z krzyżem w tle. Jako urodzony i praktykujący wolny ptak, nie mam nic przeciwko najbardziej ekspresyjnemu wyrażaniu uczuć religijnych, dziwi mnie jedynie, że tylko jeden symbol religijny wywołuje w wiernych nowoczesnego kościoła takie misterium wiary. Zastanawia mnie też coś jeszcze innego. Czy z okazji prezydencji będą miesięcznice? Czy będą jakieś skandaliczne cykliczne imprezy związane z naszym przywództwem w Europie? Żartowałem, ale to pierwszy raz, proszę mi wybaczyć.

Reklama

Cudów jest więcej, ci co do tej pory jak mieli powiedzieć Polska, to zaraz dodawali przedwojenna i endecka hołota, albo głupota i kompleksy, tudzież ułańska fantazja. Teraz od Michnika do Wojewódzkiego wszyscy żyją Polską dumną, obudziły się endeckei pkłady podświadomości, syndrom sztokholmski, endecy honoru. Polska, ta ciemna, wstydliwa, na ustach wszystkich światowców i co więcej ci wszyscy na co dzień modni, skrojeni światowo, nagle założyli ludowe stroje i kręcą się radośnie w łowickich pasiakach. Sceptycy drwią, że jednak się nie kręcą, bączki ładne, kolorowe, ludowe, regionalne bez opcji niemieckiej i zdolności do ruchu obrotowego. Oczko im się odlepiło, ale nikt słowa nie piśnie, bo chodzi o Polskę i bardzo dobrze, tak cudownie, że się śpiewać chce. Z całego świata przyjadą gwiazdy i będą śpiewać polskie hity, nasza marna, przaśna kultura, nasz przypiecek przetłumaczono na angielski i natychmiast „Witaj Zosieńko” trafi na top one jako „Helo Sophia”. Kolega Wojewódzki zaprezentuje nam nic innego jak tego wioskowego francuskiego gruźlika i to jeszcze Polonezem poleci. Chociaż tu mam wątpliwości, kolega się schował między białymi, żeby się czarnym nie rzucać w oczy, zszedł z linii strzału tolerancji, do tego stopnia, że na trzech scenach nie będzie konferansjera. Trudno zgadnąć o co w tej koncepcji artystycznej chodzi, być może rzecz w tym, żeby się z wiochą nie fotografować. Z drugiej strony starszy kolega, Materna, zapowiedział, że konferansjerów rzeczywiście zabraknie, ale będzie niespodzianka, ktoś tam jednak parę słów powie. Ciekawe kto? Akrobaci, tańce na linie, pantalony na szelkach, połykacze ognia, tresura lwa i sam pan dyrektor cyrku przemówi. Do tego zakąski, ale nie ten przaśny schabowy, nie flaki, nie bigos, przecież to nie francuska pizza ze skrawkami boczku, na pełnotłustym maśle zwana tartą, ani makaron z resztkami mielonego mięsa zwane spaghetti bolognese, tudzież cordon blue, znaczy schabowy złożony na pół z kawałkiem szynki i sera w środku. Będziemy zagryzać według menu specjalnego eksperta. Płatki oscypka z buraczanym sokiem, na pierwsze danie. Nie wiem co na drugie podejrzewam, że flaki z rzepy w sosie ananasowy, żeby Europa posmakowała tradycyjnej polskiej kuchni. Bardzo dobrze, mnie się takie uroczystości cholernie podobają. Wreszcie cała „bohema” i elita będzie musiała zachować się przyzwoicie, jak na dumnych Polaków przystało i niechby nawet nie za darmo, to i tak postęp, dotąd kariery robili i kasę brali za coś zupełnie przeciwnego.

Reklama
Poprzedni artykułSuma polskich strachów (b)
Następny artykułDżejms Bond w Skierniewicach czyli wariat na czele SKW. I nie nazywa się Macierewicz.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

18 KOMENTARZE

  1. Tak na marginesie – pan nikt i nic czyli Materna
    dołączył do uznanego celebryty i organizatora – Wojewódzkiego. Od razu w wielkim stylu.
    Bo – przecież Bogiem a prawdą – cała jego kariera to szwendanie się za gwiazdami, albo za Mannem.
    Więc jak to się stało, że osierocony i mało zabawny Materna wydostał się z niebytu?
    Zadziałało to samo czarodziejskie zaklęcie, co w wypadku pana Chołdysa(dawniej Hołdys). Napisał w tej samej gazetce podobny tekst. I już propozycje i kontrakty – jak z rękawa.
    Jest jeszcze film promujący Polskę(?) pana Bagińskiego
    http://www.vimeo.com/25650980
    morał z tego filmu jest taki: Uważaj w Polsce na wisiorki, naszyjniki itp biżuterię. Bo głównej bohaterce filmu – tancerce – ktoś ,,skubnął” wisiorek/naszyjnik.

  2. Tak na marginesie – pan nikt i nic czyli Materna
    dołączył do uznanego celebryty i organizatora – Wojewódzkiego. Od razu w wielkim stylu.
    Bo – przecież Bogiem a prawdą – cała jego kariera to szwendanie się za gwiazdami, albo za Mannem.
    Więc jak to się stało, że osierocony i mało zabawny Materna wydostał się z niebytu?
    Zadziałało to samo czarodziejskie zaklęcie, co w wypadku pana Chołdysa(dawniej Hołdys). Napisał w tej samej gazetce podobny tekst. I już propozycje i kontrakty – jak z rękawa.
    Jest jeszcze film promujący Polskę(?) pana Bagińskiego
    http://www.vimeo.com/25650980
    morał z tego filmu jest taki: Uważaj w Polsce na wisiorki, naszyjniki itp biżuterię. Bo głównej bohaterce filmu – tancerce – ktoś ,,skubnął” wisiorek/naszyjnik.

  3. Tak na marginesie – pan nikt i nic czyli Materna
    dołączył do uznanego celebryty i organizatora – Wojewódzkiego. Od razu w wielkim stylu.
    Bo – przecież Bogiem a prawdą – cała jego kariera to szwendanie się za gwiazdami, albo za Mannem.
    Więc jak to się stało, że osierocony i mało zabawny Materna wydostał się z niebytu?
    Zadziałało to samo czarodziejskie zaklęcie, co w wypadku pana Chołdysa(dawniej Hołdys). Napisał w tej samej gazetce podobny tekst. I już propozycje i kontrakty – jak z rękawa.
    Jest jeszcze film promujący Polskę(?) pana Bagińskiego
    http://www.vimeo.com/25650980
    morał z tego filmu jest taki: Uważaj w Polsce na wisiorki, naszyjniki itp biżuterię. Bo głównej bohaterce filmu – tancerce – ktoś ,,skubnął” wisiorek/naszyjnik.

  4. Fitness club “Osiłek”
    Organizatorzy za wzór estetyczny przyjęli Zakopiańskie Krupówki – taką wiochę z telebimami w systemie 7D.
    Ich zdaniem polskość sama w sobie jest całkowicie niestrawna i nie sprzedawalna, ale jeśli w ciupaske wmontować migające diodki, to da się ją wcisnąć frajerom.

  5. Fitness club “Osiłek”
    Organizatorzy za wzór estetyczny przyjęli Zakopiańskie Krupówki – taką wiochę z telebimami w systemie 7D.
    Ich zdaniem polskość sama w sobie jest całkowicie niestrawna i nie sprzedawalna, ale jeśli w ciupaske wmontować migające diodki, to da się ją wcisnąć frajerom.

  6. Fitness club “Osiłek”
    Organizatorzy za wzór estetyczny przyjęli Zakopiańskie Krupówki – taką wiochę z telebimami w systemie 7D.
    Ich zdaniem polskość sama w sobie jest całkowicie niestrawna i nie sprzedawalna, ale jeśli w ciupaske wmontować migające diodki, to da się ją wcisnąć frajerom.

  7. Z okazji przyjazdu cyrku do
    Z okazji przyjazdu cyrku do naszego miasteczka, przygotowano kilka iwentów, między innymi psychiatrów dla lidera opozycji (na szczęście nie wyszło), nagrodę dla Powiatowego, sprzedaż Rzepy.
    To, co poniżej wkleję jest również trochę kompatybilne z moim wpisem do poprzedniej notko MK o elektoracie. Myslę, że Karnowski dobrze ujął to na portalu wpolityce.pl

    “”Czy kibicując RAS-iowi, a więc kibicując cofaniu się polskości, jest się polskim inteligentem? Czy paląc znicze okupantom jest się polskim inteligentem? Czy kibicując postępom zamordyzmu jest się polskim inteligentem? Czy broniąc w każdym sporze racji ambasadorów jest się polskim inteligentem? Czy popierając wkładanie biało-czerwonej do psich kup jest się polskim inteligentem?
    Dziś polską inteligencję jesteśmy my. Choćby było nas kilkoro. Choćbyśmy gnili na marginesie do końca świata.
    To nasz wolny wybór. Przecież w ich świecie moglibyśmy zrobić kariery. Moglibyśmy, gdyby nie kwestia smaku. ”
    Do trwania zachęca nas widok kolegów, co zgięli kolana i padli na twarz, dostając w zamian Magnezję. Widok tych, co chcieli fruwać, a dziś pełzają. Widok tych, co synom dali słuszne i polskie imiona, a dziś strzelają z KM-u pytań przewidywalnych. Widok wywołujący mdłości.
    No i gdyby nie Polska – nasze dziedzictwo pokoleń, nasze zobowiązanie

  8. Z okazji przyjazdu cyrku do
    Z okazji przyjazdu cyrku do naszego miasteczka, przygotowano kilka iwentów, między innymi psychiatrów dla lidera opozycji (na szczęście nie wyszło), nagrodę dla Powiatowego, sprzedaż Rzepy.
    To, co poniżej wkleję jest również trochę kompatybilne z moim wpisem do poprzedniej notko MK o elektoracie. Myslę, że Karnowski dobrze ujął to na portalu wpolityce.pl

    “”Czy kibicując RAS-iowi, a więc kibicując cofaniu się polskości, jest się polskim inteligentem? Czy paląc znicze okupantom jest się polskim inteligentem? Czy kibicując postępom zamordyzmu jest się polskim inteligentem? Czy broniąc w każdym sporze racji ambasadorów jest się polskim inteligentem? Czy popierając wkładanie biało-czerwonej do psich kup jest się polskim inteligentem?
    Dziś polską inteligencję jesteśmy my. Choćby było nas kilkoro. Choćbyśmy gnili na marginesie do końca świata.
    To nasz wolny wybór. Przecież w ich świecie moglibyśmy zrobić kariery. Moglibyśmy, gdyby nie kwestia smaku. ”
    Do trwania zachęca nas widok kolegów, co zgięli kolana i padli na twarz, dostając w zamian Magnezję. Widok tych, co chcieli fruwać, a dziś pełzają. Widok tych, co synom dali słuszne i polskie imiona, a dziś strzelają z KM-u pytań przewidywalnych. Widok wywołujący mdłości.
    No i gdyby nie Polska – nasze dziedzictwo pokoleń, nasze zobowiązanie

  9. Z okazji przyjazdu cyrku do
    Z okazji przyjazdu cyrku do naszego miasteczka, przygotowano kilka iwentów, między innymi psychiatrów dla lidera opozycji (na szczęście nie wyszło), nagrodę dla Powiatowego, sprzedaż Rzepy.
    To, co poniżej wkleję jest również trochę kompatybilne z moim wpisem do poprzedniej notko MK o elektoracie. Myslę, że Karnowski dobrze ujął to na portalu wpolityce.pl

    “”Czy kibicując RAS-iowi, a więc kibicując cofaniu się polskości, jest się polskim inteligentem? Czy paląc znicze okupantom jest się polskim inteligentem? Czy kibicując postępom zamordyzmu jest się polskim inteligentem? Czy broniąc w każdym sporze racji ambasadorów jest się polskim inteligentem? Czy popierając wkładanie biało-czerwonej do psich kup jest się polskim inteligentem?
    Dziś polską inteligencję jesteśmy my. Choćby było nas kilkoro. Choćbyśmy gnili na marginesie do końca świata.
    To nasz wolny wybór. Przecież w ich świecie moglibyśmy zrobić kariery. Moglibyśmy, gdyby nie kwestia smaku. ”
    Do trwania zachęca nas widok kolegów, co zgięli kolana i padli na twarz, dostając w zamian Magnezję. Widok tych, co chcieli fruwać, a dziś pełzają. Widok tych, co synom dali słuszne i polskie imiona, a dziś strzelają z KM-u pytań przewidywalnych. Widok wywołujący mdłości.
    No i gdyby nie Polska – nasze dziedzictwo pokoleń, nasze zobowiązanie