Lech Kaczyński i Lech Wałęsa foto

Reklama

Wyleczyłem się z drgawek na widok nazwisk, taka najbardziej pospolita polska choroba. Nie trzepie mnie, słyszę polskie nazwisko, albo i polskojęzyczne jak się mawia tu i ówdzie i jestem luźny. Warunek jest jeden nazwisko musi być przypisane do rzeczy adekwatnych. O co mi znów chodzi? Może na przykładach, bo to najlepiej zrozumieć, przykładami będą ordery, tym się lubimy popisywać najbardziej.

1)    Wojciech Jaruzelski – order sybiraków, order dla bohatera II Wojny Światowej, koniec.
2)    Adam Michnik – order za wkład w wolną Polskę, za KOR z Kuroniem i Macierewiczem, za działalność opozycyjną do 89 roku, koniec.
3)    Lecha Wałęsa – order za rewolucyjny instynkt, który dał impuls wolności, koniec.
4)    Donald Tusk – order za powstrzymanie amoku Jarosława Kaczyńskiego, koniec.
5)    Jarosław Kaczyński – order za tępienie bezkarnych i bezczelnych ubeków, koniec.
6)    Aleksander Kwaśniewski – order za UE, bo nie było innego wyjścia i za to, że nie poszedł w zaparte, gdy AWS robiła reformy, koniec.

Reklama

Jaką siłę mają te odznaczenia? Otóż one odwołują się do faktów. To są fakty i ja wiem, że można im przypiąć oceny i wtedy będzie to wyglądać tak.

1)    Wojciech Jaruzelski – order za to, że Solidarność jest motłoch katolicki.
2)    Adam Michnik – order za to, że Kaczyński jest homofob i endek zaściankowy.
3)    Lecha Wałęsa – order za to, że Gontarczyk to szmaciarz.
4)    Donald Tusk – order za to, że Ziobro to szpicel.
5)    Jarosław Kaczyński – order za to, że Tusk to Niemiec.
6)    Aleksander Kwaśniewski – order za to, że Jego Pierwsza Dama, jest ładniejsza i mam modniejszą torebkę, od nieżyjącej I Damy.

Wyleczyłem się z drgawek na widok nazwisk i wyleczyłem się też ze złudzeń, na czele z tym wszechobecnym sztucznie pompowanym narodowym pojednaniem. Mnie się już nie chce jednać, po pierwsze jest to sezonowa podnieta i to bardzo krótki sezon, po drugie po głębszej refleksji strach mnie ogarnia przed jednością. Jedność zaczyna mi zalatywać monopolem, kneblem, sztucznością, blokadą myśli i wolności, jakkolwiek tę wolność rozumieć. Po wyleczeniu się z drgawek i frontu jedności narodowej marzy mi się jakość. Nawet nie nowa jakość, po cholerę nam znów eksperymenty? Marzy mi się jakość polskiego sporu. Chciałbym słyszeć fakt potem ocenę, sama ocena w pogardzie dla faktu, to nie jest spór, to są drgawki wywołane emocjami do nazwisk, a mnie już nudzą narodowe konwulsje. Kiedy ktoś chce ze mną porozmawiać o Jaruzelskim, to proszę bardzo, ale proszę mi nie bełtać w głowie, że on nie był ruski agent i komunistyczny dyktator, bo był sybirakiem i jest postawny. Kiedy odmówiono mu orderu dal sybiraków, jechałem po Kaczyńskim, kiedy Kaczyński jechał po Jaruzelskim za upodlenie polityczne, społeczne i gospodarcze Polski, jechałem po Jaruzelskim.

Proszę mi nie plątać czasów kiedy Michnik był przyjacielem Herberta z czasami kiedy zaprzyjaźnił się z Kiszczakiem. Proszę mnie nie zasypywać „osiągnięciami” polityki miłości w nieżyjącej II Irlandii, kiedy ja potrafię docenić Tuska za faktyczną zasługę sprowadzenia szaleńca Kaczyńskiego do parteru. Dać mi spokój proszę z szacunkiem do człowieka zachlanego w sztok, który nie pamięta jaką skończył szkołę i na kogo donosił, co najwyżej można było na mnie liczyć, kiedy wzmiankowany robił coś z głową, gdy wspierał polski udział w UE, oczywiście ja wspieram dopóki będzie to dochodowe. Mało mnie obchodzi Jarosława Kaczyńskiego dorobek w walce z ubekami, kiedy stawia się go w kontekście jedynego heroicznego historycznego bojownika, bo on był dupa i to zesrana przy rąbku maminej spódnicy, nie bojownik historyczny. I tak dalej. Każda polska debata zaczyna się i kończy na drgawkach na widok nazwisk, zjawisko jest nawet nie powszechne, ale pospolite. Chciałbym sobie pozwolić na nową naiwność i skłonić do rozmowy jakościowej, która zastąpi imienne spazmy. Ktoś miałby ochotę pogadać w ten sposób? Znajdzie się 10 chętnych na 6 tysięcy obecnych, to już uznam, że odbudowaliśmy elity. Zapraszam. Z pisaniem do rzeczy i faktach jest jak z odchudzaniem, albo rzucaniem palenia, trzeba sobie postawić rygor i być w tym konsekwentnym, to nie jest łatwe, ale komu się uda żyć będzie długo i zdrowiej.

Reklama
Poprzedni artykułMarzenia rzecz święta
Następny artykułŻebyś wiedział kto zacz, ten obok Józefa
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

6 KOMENTARZE

  1. Czuję się wywołany do
    Czuję się wywołany do tablicy. MK chcesz żeby gadać rzeczowo a sam odwołujesz się nie do tego co napisałem ale do tego co Tobie wydaje się że napisałem. Pokaż mi w którym miejscu gloryfikowałem Jaruzelskiego?. Powtarzam tylko po raz kolejny – jak zaczynamy szopkę z Kaczyńskim na Wawel to nie zdziwmy się jak za jakiś czas będzie miała miejsce szopka z Jaruzelskim do tej samej krypty (z chęcią się pomylę w tym przypadku). Przecież dla 2/3 Polaków on nadal jest bohaterem, a lewicowego oszołomstwa też da się trochę uzbierać.

    A tak poza tematem.
    Moje największe wyrazy współczucia kieruję w stronę córki Państwa Kaczyńskich. To ona musi dzisiaj dźwigać brzemię pierwszej damy żałobnej. Wyrwana na świecznik i zmuszona publicznie przeżywać osobistą tragedię.

    • A jak ja mam Ci pokazać coś o
      A jak ja mam Ci pokazać coś o czym w ogóle nie piszę? Zacznijmy od początku w takim razie, bo się pogubiłem. Pokaż mi gdzie ja w tym tekście piszę, że Ty gloryfikujesz Jaruzelskiego? Od czegoś musimy zacząć, to może od początku? Jeśli nie znajdziesz tego w moim tekście co Ci się wydaje, to Twoja prośba traci rację bytu, a ja naprawdę nie mam czasu na tracenie czasu.

      Marcie Kaczyńskiej też współczuję….

      • Doskonale wiesz, że odwołuje
        Doskonale wiesz, że odwołuje się do wcześniejszej wymiany zdań a nie do tekstu powyżej. Ale OK. Tak naprawdę to napieprzamy się o semantykę, a nie o to chodzi.
        Nie łudzę się cudownym narodowym pojednaniem, nastaniem pokolenia LK I, czy tym podobne. Ale jeśli zakopanie Prezydenta w takim miejscu ma przynieść jakikolwiek pożytek (oby) to niech tam będzie.