Reklama

Kolęda “Cicha noc” należy do najbardziej znanych na świecie, przetłumaczono ją na ponad 300 języków.

Kolęda “Cicha noc” należy do najbardziej znanych na świecie, przetłumaczono ją na ponad 300 języków. Tekst powstał na podstawie wiersza napisanego w 1816 roku przez austriackiego wikarego Josepha Mohra, a melodię dopisał w dwa lata później kościelny i organista z Oberndorfu k. Saltzburga – Franz Gruber. Oficjalnie jako pieśń kościelną uznano ją w 1866 r. Na ziemiach polskich znana była w zaborze austriackim i pruskim, jednak dziś śpiewane słowa  spolszczył do niej dopiero 1930 roku Piotr Maszyński.
 
Postępująca skleroza uniemożliwia mi przypomnienie sobie obecnie tytułu filmu, z którego zapamiętałem jedynie niezwykle znaczącą scenę: podczas wojny, po dwóch stronach frontu, w okopach, śpiewano tę kolędę w wigilijną noc w różnych językach. Co więcej, zarówno melodia, jak i cała pieśń wielokrotnie była wykorzystywana w różnorakich dziełach artystycznych, w tym także w reklamie. Od dawna stała się ogólnodostępnym dziedzictwem kultury, a prawa autorskie do niej wygasły.
 
Dlatego też, z ogromnym zdumieniem odkryłem na portalu Pro Polonia, którego strony zawsze z ciekawością odwiedzam, zafascynowany wręcz przygniatającą treścią niektórych informacji i wypowiedzi, apel podpisany przez znanego mi już uprzednio z przegranej batalii z Madonną, sławetnego Mariana Brudzyńskiego.
 
Tym razem pan radny sejmiku mazowieckiego, miast dbać o kanalizację, nowe miejsca pracy, sądzić z p. Giertychem o szambo, itp. sprawy, jakimi to radni zwykli się zajmować, wytoczył znów swe kolubryny i bombardy przeciw portalowi aukcyjnemu Allegro.
 
Dlaczego znów, a no bo i poprzednim razem miał z nim mocno na pieńku za wspieranie koncertu skandalicznej i perwersyjnej, jak ją nieustannie zowie, artystki Madonny. W sierpniu nie wyszło, skrył się więc, przyczaił i zasadzkę zastawiwszy, okazji dopieczenia znienawidzonej bestii wypatrywał. No i jak znalazł, napatoczyło się na same Święta – Allegro śmiało, w bezbożnym swym procederze, melodii z najświętszej kolędy do reklamy używać, mocno tym bluźnierczym aktem panmarianowe et consortes uczucia religijne raniąc.
 
Toż i on z miejsca, ani myśląc swój apel o zaniechanie przeciw tym oczajduszom i poturczeńcom wystosował. No i cóż, wygra, nie wygra, pohałasuje – wybory samorządowe już prawie za pasem. Widać w sondażach pan radny sprawdził, że o nim zapomnieli, a tu taka okazja, aby się małym kosztem wyborcom przypomnieć i z najlepszej strony waleczność, tudzież nieugiętość zaprezentować.
 
A może za spadkobiercami praw austriackich autorów tak się ujął, zdradzieckim wykorzystywaniem ich ojcowizny do głębi poruszony, swój polski patriotyzm na paneuropejski zmieniając ? Oj, chyba nie, do europarlamentu z mazowieckich lasków, piasków i karasków daleko, a i kondycja nie ta.
 
Najciekawsze jednak, iż blogujący na tym samym portalu z wielkim zacięciem i powodzeniem pan Artur Rumpel nazywa kolędy zjawiskiem paraliturgicznym, które to z wiarą już niewiele wspólnego mają.
 
A z tego wynika, że pan Marian niedługo może i psychologię z parapsychologią pomyli, w okultyzm jakowyś, Bogu tak obrzydliwy, popadając, czego mu nie życzę, bowiem i ja swoją pisaniną wyborców aktywizuję, co mi po wyborach, nie ukrywam, jakoś może zaowocuje.
 
Coś mi jednak po kościach strzyka, że z tym ponownym wyborem, to i kiepsko będzie. Więcej pożytku by uczciwe zainteresowanie i zajęcie bolączkami i problemami wyborców przyniosło, niż szarganie nazwiska po gazetach, internetach, sądach, pikietach i innych środkach mylonych powszechnie z tym, co możne nazwać uczciwą i przyzwoitą kampanią wyborczą.
Paweł Ilecki

Reklama

10 KOMENTARZE

  1. Jest mnóstwo reklam bazujących na kolędach i nie tylko
    Na przykład reklamy Commercial Union: Zadbamy o ciebie i wreszcie będziesz miał czas na rodzinne święta. Choinka w smokingu (bo właściciel nie zdążył normalnie jej ubrać) wygląda tak absurdalnie, że od razu rzuca się w oczy podczas kartkowania gazety. W innej reklamie z tej serii widzimy szczęśliwą rodzinę śpiewającą kolędę przy świątecznym stole. Tyle że pan domu jest tak zabiegany, że nie pamięta kolęd – tekst “Dzisiaj w Betlejem” nabazgrał sobie na dłoni. Podpis: “Naszym klientom to się nie przydarzy”. Jakoś to pan Brudzyński przegapił.

  2. Dzień dobry
    W radiu słyszałam reklamę Allegro do melodii “Wśród nocnej ciszy”, leci już od tygodnia.
    “Czym prędzej się wybierajcie,
    Na Allegro pospieszajcie…” po prezenty, oczywiście, do kupienia tamże. Nie robi to na mnie żadnego wrażenia, ot, kolejny przykład głupoty marketingowców.
    A swoją drogą, z dawnych czasów pamiętam głosy oburzenia hierachów na góralską kolędę “Hej, maluśki, maluśki”, no bo jak można o Jezusku, że On “jakoby kawałecek smycka”. To moja ulubiona kolęda, w żadnym razie nienaruszająca mojej wiary ani nieuwłaczająca Bogu.
    Radny Brudzyński jest katolikiem medialnym i tyle.
    Pozdrawiam.

  3. Hej kolęda kolęda…
    Tyle, że technicznie rzecz ujmując, “Stille nacht, heiliege nacht” (przepraszam za byki, po niemiecku nie szprecham) nie jest kolędą…
    Kolędy, to (jakkolwiek nie uznaje świąt, ani w postaci “bożego narodzenia”, ani w postaci pokracznego mutanta jakiego wyprodukowano z nich ostatnio) zjawisko specyficzne dla polskiej kultury – wręcz polskiego folkloru. Polskie ludowe pieśni… i z resztą w tym “maluśki” jest idealnym przykładem kolędy, piosenki góralskiej, z ich typowym pojmowaniem boga jako kolejnego gazdy, ważniejszego od wszystkich innych, ale wciąż tylko (a może aż) gazdy.
    To, że kościół włączył śpiewanie kolęd do tradycji liturgicznej, nie czyni z nich pieśni kościelnych, ani tym bardziej modlitw, a więc o obrazie uczuć religijnych nie ma co grzmieć.
    A reklama. Tandeta. Taka sama jak “matka boska częstochowska” w otoczeniu mrygających światłowodów. Taka sama z drugiej strony jak prawosławny święty przerobiony na grubasa reklamującego napoje gazowane w saniach zaprzężonych w latające łosie. Czy jest się czym przejmować? Nie warto w ogóle tego zauważać i tyle.
    To, że kolęda się dzisiaj kojarzy z “Stille nacht”, “Jingle bells” i “I’m dreaming of the white Christmas”… co ja na to poradzę. Trzeba dzieciom puścić prawdziwe kolędy (jak się nie umie samemu ich zaśpiewać), nawet jeśli to nie moje święta, nie mojego boga, który z resztą ponoć urodził się pięć lat później, w dodatku latem.

    • Przydałby się jakiś
      Przydałby się jakiś specjalista czy inny autorytet od owych poniekąd miłych uszom dźwięków.
      Piszesz, że Cicha noc nie jest kolędą, a ja czytam: “Najsłynniejszą kolędą jest Cicha noc, którą przetłumaczono na ponad 300 języków i dialektów. Powstała w roku 1818 w małym austriackim miasteczku w Alpach. Jej autorami byli wikary miejscowego kościoła ks. Józef Mohr oraz jego organista Franz Gruber.”
      Ciekawa jest etymologia i geneza kolęd. Kto chce, to doczyta sobie.
      Należy odróżniać kolędy i pastorałki, to te drugie mają świecki charakter i jako takie nie są wykorzystywane w obrzędach religijnych.
      To, że kościół włączył śpiewanie kolęd do tradycji liturgicznych jakoś mnie nie dziwi, bo początkowo twórcy kolęd czerpali z dwóch Ewangelii: św. Mateusza i św. Łukasza. Itp…itd.:)

      • Ok, sorki
        Polskie kolędy są częścią większej grupy pieśni, które rzeczywiście wywodzą się z czasów średniowiecznych i powstawały na całym świecie. Mają też związek z liturgią i “Stille Nacht” do tej kategorii należy. Odszczekuję.

        Ale nadal uważam, że słowo “kolęda” należy się specyficznej, polskiej grupie pieśni (nie wiem jak w innych krajach Europy środkowej, zwłaszcza tych prawosławnych). Na Zachodzie tego typu utworów jest zdecydowanie mniej i mają bardziej “napuszony” charakter niż te polskie. Po angielsku określane są jako “christmas caroll” i zdaje się do tej kategorii zalicza się również pieśni typowo świeckie (jak pastorałki w Polsze).

        Poza tym chyba mocno zeszliśmy z tematu. A temat jak temat – wiele osób wkurzało wykorzystanie Etiudy Rewolucyjnej w bodajże reklamie Optimusa, “Trylogii” Sienkiewicza w reklamie proszku do prania itp. Moim zdaniem najprościej jest olać i nie tracić nerwów. Zarówno debilną reklamę, jak i debili próbujących się reklamować walką z reklamą.

  4. Złe?
    Głupie i tyle. Jak boisz się, że kultura polska, budowana ponoć od 1k lat upadnie od allegro, piwa i coca-coli, to albo źle z tą twoją kulturą, albo jej nie doceniasz.
    Świętego Klausa w saniach z łosiami wymyślił amerykański grafik na potrzeby reklamy coca-coli. Teraz dzieci w USA wierzą w tego Klausa i nie pamiętają już o żadnym tam prawosławnym świętym, aniołku czy innym dawcy prezentów. A coca-cola cały czas reklamuje się w święta czerwonym grubasem, choć nikt już nie pamięta co było jajkiem a co kurą…