Reklama

Występuje w przyrodzie takie zjawisko jak optymizm i dane najczęściej jest obrazowane do

Występuje w przyrodzie takie zjawisko jak optymizm i dane najczęściej jest obrazowane dość anegdotycznymi historiami. Szklanka wypełniona do połowy, broń Boże pusta. Traktor co to ma trzy koła, a w żadnym razie nie brakuje mu czwartego.

Ten rodzaj optymizmu jak dla redakcji już jest hura optymizmem, a co to dopiero mówić o optymizmie ekipy rządzącej. Zaraz po tym jak premier Czech odebrał o północy telefon od prezydenta Obamy, przelała się po Polsce fala optymizmu. Wiadomym jest, że rząd obecny żyje sukcesami, rząd nie ma na koncie porażek, ponieważ w pozycji statycznie – olewającej trudno wodzić porażki na pokuszenie. Niemniej i w takiej zastygniętej pozie przytrafi się wpadka na całej linii, jak w przypadku tej nieszczęsnej tarczy no i co wtedy? Wtedy Donald Tusk wsiada na trójkołowca Ursus C330 i na paliwie uzyskanym z tej drugiej niepełnej połowy leje resztę wody, która została.

W wyniku zabiegów rząd wiecznych optymistów, usiłuje redakcji sprzedać ewangelię. Nie ma wcale tak, że nam się noga powinęła na „sojuszu”, jest tak, że dostaliśmy ekskluzywną propozycję i głęboko wierzymy, że prezydent USA słowa dotrzyma. Tym razem premier nie wdawał się w szczegóły ekskluzywności, ogólnie zapewnił, że w oczach sojusznika zza wielkiej wody, jesteśmy goście co się zowie. No i co redakcja ma odpowiedzieć na takie lanie optymizmu? Nic redakcja nie odpowie, poza przysłowiem, że kropla drąży skałę, a w przypadku pana Donalda i ekipy woda nie kapie, woda się leje wiadrami.

Reklama

2 KOMENTARZE