Reklama

MIESZKO III pseudo STARY (dożył bowiem 81 lat, w tamtych czasach był to wyczyn nie lada)


MIESZKO III pseudo STARY (dożył bowiem 81 lat, w tamtych czasach był to wyczyn nie lada)

Kolejny w kolejce do tronu syn Bolesława Krzywoustego, w spadku dostał Wielkopolskę. Podczas panowania Władysława związany sojuszem z młodszymi braćmi i ich przywódcą Bolesławem. Po wygnaniu Władysława nie kwestionował przywództwa Bolesława czekał po prostu na swoją kolej do tronu.

Państwo polskie w wyniku dzielnicowego podziału było coraz słabsze. W roku śmierci Bolesława (1173) Pomorze zachodnie dostało się pod panowanie Danii. Nowy Szefunio (princeps) – Mieszko nic nie mógł na to poradzić. Objął władaniem Małopolskę po starszym bracie. Powinien też dostać Mazowsze ale te zmarły starszy brat przepisał swojemu synowi Leszkowi. Mieszko chciał zaprowadzić pewien ład wśród potomków Bolesława Krzywoustego. Mieliśmy bowiem samego princepsa Mieszka III, kolejnego w kolejce do tronu Kazimierza na ziemi Wiślickiej, trzech książąt na Śląsku (potomków Władysława) oraz Leszka na Mazowszu.

Zwołał więc zjazd książąt do Gniezna (1177). Wpadnijcie, posiedziem, pogwarzem, tatuaże se pokarzem… i jakoś to będzie. Nie wiemy jakie były zamysły księcia princepsa. Wiadomo natomiast, że taka ugodowa polityka została odczytana jako słabość przez pozostałych książąt. Konsekwencje przyszły bardzo szybko. Wykorzystano słabość Mieszka do znanych mu ludzi. Przywiózł ze sobą do stolicy – Krakowa swoich ludzi z Wielkopolski. Wsadzał ich na różne stanowiska. Miejscowym krakusom się to nie podobało. Wybuchł bunt którego przywódcą został nie kto inny tylko biskup krakowski Gedka. Mieszko nie zdawał sobie sprawy z własnej słabości. Błąd w polityce niewybaczalny. Nikt mu nie pomógł. Nowym Princepsem został najmłodszy z synów Krzywoustego – Kazimierz ten urodzony po śmierci ojca. Mieszko musiał wiać do Wielkopolski. Tutaj spotkała go kolejna przykra niespodzianka. Rodzony syn Odon, wykalkulował sobie że bardziej opłaci mu się poprzeć Kazimierza.

Ojciec został pognany za granicę. W ten to sposób Mieszko trafił na Pomorze Zachodnie. Rozmyślał zapewne nad zmiennymi kolejami losu. Sam przecież razem z bratem Bolesławem wygnał z kraju Władysława. Chyba właśnie dlatego nie wyjechał do Niemiec. Władysławowi przecież się tam nie powiodło. Siedział zatem na Pomorzu u księcia Bogusława I. Sojusznik był z niego słaby bo sam się wił między Danią a Niemcami, żeby możliwie dużo władzy zachować dla siebie. Wszelako jednak zawsze dał co zjeść i parę groszy na najpilniejsze wydatki.

Kilka lat później (1181) Bogusław mógł już udzielić jakiejś pomocy. Udało się odzyskać dla Mieszka księstwo Gnieźnieńskie. Pogodził się z synem Odonem który zachował księstwo Poznańskie. Mieszko ciągle uważał się za princepsa chociaż jego siła oraz posiadłości bynajmniej nie potwierdzały tego statusu. Siedział sobie w Gnieźnie cicho i czekał na swoja szansę. Zdarzyła się ona w 1186 roku. Zmarł słynący z ciągłych chorób syn Bolesława Kędzierzawego – Leszek. Jak pamiętamy Leszek panował na Mazowszu i Kujawach. W sytuacji Mieszka był to kąsek nie do pogardzenia. Niestety Kazimierz okazał się znowu lepszy i trzeba było obejść się smakiem. Kolejna okazja zdarzyła się w 1191 roku. Kazimierz prowadził różnorakie działania na wschodzie. Efekty ich były różne ale bardzo kosztowne dla poddanych. W Małopolsce wybuchł bunt. Przywódcą był jeden z dostojników Henryk Kietlicz. Udało się opanować Kraków i sprowadzić tam Mieszka Starego. Reakcja Kazimierza była szybka. Odzyskał miasto. Kietlicza wygnał za granicę. Wsadził do pudła pomagającego Mieszkowi jego drugiego syna Bolesława. Odon przezornie został w Wielkopolsce. W te przepychanki wmieszał się biskup gnieźnieński Piotr. Było nie było zwierzchnik polskiego kościoła. Stwierdził że tak dalej być nie może i bracia powinni się jakoś dogadać. Bo końcu cała tę ferajnę lud wywali na pysk. Albo jeszcze co gorszego.

Faktycznie trzeba było wreszcie coś z tą sytuacja zrobić. Ustalono, że princepsem jest Kazimierz. Syn Mieszka Bolesław zostanie uwolniony z pudła i dostanie władanie Kujawami. Mieszko może sobie dalej siedzieć w Gnieźnie. Konflikt ten przegrał co prawda Mieszko ale udało mu się mimo wszystko coś dostać. Trzy lata po tych wydarzeniach (1194) zmarło się nagle Kazimierzowi. Chodziły słuchy że może Mieszko maczał w tym palce (otrucie?). Wiadomo że skorzystał z okazji i udał się do Krakowa w następnym roku. Sytuacja nie była prosta bo ludzie w Krakowie woleli aby rządził nimi syn zmarłego Kazimierza Leszek – dzieciak jeszcze. Mieszko dla zwiększenia siły swoich argumentów zabrał syna Bolesława oraz książąt śląskich z którymi udało mu się dogadać. W Krakowie też nie próżnowali i ściągnęli na pomoc Rusinów. Koło Jędrzejowa doszło do bitwy. Mieszko i jego ludzie dostali baty. Syn Bolesław zginął. Mieszko po raz kolejny podwinął ogon i wrócił do Gniezna.

Następstwa tego nieporozumienia były poważne. Polska podzieliła się ostatecznie na trzy większe dzielnice dzielone następnie na jeszcze mniejsze pośród kolejnych potomków. Pierwsza to Małopolska i Mazowsze z Kujawami gdzie rządzili synowie Kazimierza. Druga to Wielkopolska czyli Mieszko i jego syn Odon. Trzecia to Śląsk i książęta tam panujący czyli potomkowie Władysława Wygnańca.

Wróćmy jednak do Mieszka. Z pewnością nie brakowało mu uporu i sprytu zapewne też. Przekonał wdowę po Kazimierzu – Helenę, że lepiej będzie jak to on będzie sprawował władzę w Krakowie. Nie jest to znowu takie dziwne. Helena starała się zapewnić panowanie swoim synom (Leszkowi i Konradowi), jak każda troskliwa matka. Problem polegał na tym, że Ci synowie byli jeszcze zupełnymi małolatami. Faktyczną władze sprawował wojewoda i biskup. Kto mógł zagwarantować kobiecie, że nie przyzwyczają się do tego? Mieszko niby obejmował władzę w Krakowie ale zobowiązywał się że jego następcą będzie Leszek a po nim Konrad. Nie rości sobie też żadnych praw do Małopolski oraz Mazowsza i zostawia sobie tylko Gniezno. Taki zakontraktowany władca tymczasowy.
Ważnym czynnikiem był też wiek Mieszka (77 lat), trudno było się spodziewać długich rządów. Układ zawarto. Mieszko wreszcie uzyskał upragniony Krakowski tron. Pocieszył się nim cztery lata, zmarł bowiem w 1202r. Był to jeden z najbardziej upartych i długowiecznych książąt polskich. Niczym innym raczej się nie zasłużył.

Reklama

24 KOMENTARZE

  1. No i niech ktoś powie, że o
    No i niech ktoś powie, że o zdrowie nie warto dbać. Gdyby zachorował i nie dożył, byłby okrzyknięty zwykłym nieudacznikiem, a tak – odszedł z honorami. Czyli każdy cel można zrealizować, byle dostatecznie długo żyć. Jeśli komuś w życiu nie wyszło, znaczy – żył za krótko i odszedł przedwcześnie.

  2. No i niech ktoś powie, że o
    No i niech ktoś powie, że o zdrowie nie warto dbać. Gdyby zachorował i nie dożył, byłby okrzyknięty zwykłym nieudacznikiem, a tak – odszedł z honorami. Czyli każdy cel można zrealizować, byle dostatecznie długo żyć. Jeśli komuś w życiu nie wyszło, znaczy – żył za krótko i odszedł przedwcześnie.

  3. Nie bagatelizuję, przeciwnie –
    Ja protestuję przeciw tym strasznym rzeczom, których jestem świadoma, historycznie i współcześnie.
    Protestuję!
    Wiem, co miałeś na myśli. Mam to w sobie. Nie wiem, jak to wyrazić, ale tortura fizyczna czy psychiczna i znowu nie wiem, jak to napisać to jest coś, co się ludziom zdarza, a jak ich ludźmi nazwać, jak dochodzi do tego, czego zwierzęta nie robią.

  4. Nie bagatelizuję, przeciwnie –
    Ja protestuję przeciw tym strasznym rzeczom, których jestem świadoma, historycznie i współcześnie.
    Protestuję!
    Wiem, co miałeś na myśli. Mam to w sobie. Nie wiem, jak to wyrazić, ale tortura fizyczna czy psychiczna i znowu nie wiem, jak to napisać to jest coś, co się ludziom zdarza, a jak ich ludźmi nazwać, jak dochodzi do tego, czego zwierzęta nie robią.

  5. do Plywood: Jakoś nie
    do Plywood: Jakoś nie dotrzegam tego co mówisz. Czyżbym nie był facetem? Owszem wiem co do mnie należy i to wykonuję ale widzę że otaczające mnie kobiety robią swoje i wcale nie uważam aby ich praca była lżejsza czy też mniej godna szacunku. Dlatego nie rozumiem o czym piszesz.

  6. do Plywood: Jakoś nie
    do Plywood: Jakoś nie dotrzegam tego co mówisz. Czyżbym nie był facetem? Owszem wiem co do mnie należy i to wykonuję ale widzę że otaczające mnie kobiety robią swoje i wcale nie uważam aby ich praca była lżejsza czy też mniej godna szacunku. Dlatego nie rozumiem o czym piszesz.

  7. do Plywood:
    Co do spóźnionego

    do Plywood:
    Co do spóźnionego uznania to jeśli dobrze zrozumiałem chodzi ci o to że jesli ktoś umrze w sposób spektakularny, automatycznie i często uzyskuje uznanie. Wiele razy tak jest ale często nie. Bo czasem jest tak że ktoś niczego nie dokonał ale został zakatowany, więc uznanie ma. A czasem jest tak że niby niczego nie dokonał ale potrafił powiedziedzieć NIE i skutkiem była męczeńska śmierć. Bywa też tak że niczego nie dokonał i chciał coś np zagarnąć dla siebie, nie wyszło i skutkiem była męczeńska śmierć. Jak widać nie jest to takie jednoznaczne i każdy przypadek warto rozpatrywać oddzielnie bez uogólnień.

    Co do twoich rozważań na temat kobiet i mężczyzn i to mam wrażenie że żyjemy w jakichś innych światach. Choćby to “Akceptuje się, że kobieta z temperamentem używa, no bo biologia jest taka…” GDZIE?! Akurat pod tym względem ciągle jesteśmy jeszcze bardzo tradycyjni. Być może tobie kobiety ciągle coś wytykają. Ja jakoś tego nie zauważam. Wpółczuję jednak “napiętnowania i cichej desperacji”. Trzymaj się. 🙂

  8. do Plywood:
    Co do spóźnionego

    do Plywood:
    Co do spóźnionego uznania to jeśli dobrze zrozumiałem chodzi ci o to że jesli ktoś umrze w sposób spektakularny, automatycznie i często uzyskuje uznanie. Wiele razy tak jest ale często nie. Bo czasem jest tak że ktoś niczego nie dokonał ale został zakatowany, więc uznanie ma. A czasem jest tak że niby niczego nie dokonał ale potrafił powiedziedzieć NIE i skutkiem była męczeńska śmierć. Bywa też tak że niczego nie dokonał i chciał coś np zagarnąć dla siebie, nie wyszło i skutkiem była męczeńska śmierć. Jak widać nie jest to takie jednoznaczne i każdy przypadek warto rozpatrywać oddzielnie bez uogólnień.

    Co do twoich rozważań na temat kobiet i mężczyzn i to mam wrażenie że żyjemy w jakichś innych światach. Choćby to “Akceptuje się, że kobieta z temperamentem używa, no bo biologia jest taka…” GDZIE?! Akurat pod tym względem ciągle jesteśmy jeszcze bardzo tradycyjni. Być może tobie kobiety ciągle coś wytykają. Ja jakoś tego nie zauważam. Wpółczuję jednak “napiętnowania i cichej desperacji”. Trzymaj się. 🙂