Reklama

ycie jest złośl

ycie jest złośliwe, pełne pułapek i kar zasłużonych lub zupełnie nieadekwatnych. Nie wiem jaki rodzaj złośliwości życia mnie spotkał, wiem tyle, że mi się za coś oberwało. Zaledwie wczoraj zastanawiałem się, gdzie i kto miałby wyjść na ulice. Dziś już wiem, że w Moskwie, Użytkownicy Facebooka. Który to już raz człowiek pisze, a Pan Bóg słowa nosi? Jakiś strasznie mocny w gębie z historii nie jestem, ale obecne napięcia kojarzą mi się z lekcjami podstawówki. Bardziej pamiętam pierwszą niż drugą wojnę światową i bardziej porównałbym współczesny kryzys z pierwszą niż drugą wojną. Ktoś ustrzeli jakiegoś maklera w Sarajewie i się zacznie. Wszyscy mamy skłonności do przesady, fantazji i przebijania się w oryginalnościach, jednak mnie, jeszcze miesiąc temu, nie stać by było na taką prognozę, ze strachu, że się ośmieszę. Złudzeń żadnych, jeśli cokolwiek w takim kraju jak Rosja mogło wypłynąć na zewnątrz, to przecież nie z takiego sobie powodu. Internet? Na pewno tak, od dawna twierdzę, że tutaj zadziałała łapczywość, miało być i jest, kolejne narzędzie do pozyskiwania wszystkiego, ale się odwinęło i lud zaczął używać narzędzia jak mu się podoba. Mimo wszystko nie jesteśmy chyba na etapie rewolucji internetowych, ciągle media robią co chcą. Wystarczyło, żeby media pokazywały demonstracje w Moskwie jak u nas pokazywały w Warszawie i jest po sprawie, to znaczy nigdy nie było sprawy. A tu nie dość, że media pokazują, to pani Clinton karci i organizacje międzynarodowe się nie krygują. Coś mi to zalatuje rewolucją w Afryce i jednocześnie przypomina Sarajewo.

Tam się co dzieje, czyli jest nadzieja, że i u nas ni stąd ni zowąd coś się stanie. Mnie się tak widzi, że te wszystkie suwerenności, patriotyzmy i tożsamości, się nie sprzedadzą. Przeczytałem, chyba nawet na Portalu, że trzeba ludziom tłumaczyć co się stanie korzystając z takich pomocy naukowych jak piwo. Sam nie wiedziałem, że rezerwy NBP to ponad 70 miliardów euro i za taką kasę Polska chce kupić stołek dla Tuska, o który bije się też Sikorski. Pokazać ludowi złotego konia, ogon i kopyta „śrebne”, i przeliczyć ile by to było wódki i kiełbasy. Lepszego pomysłu nie widzę, żeby uratować Polskę, suwerenność, godność, tudzież inne wartości. My tu sobie możemy porozmawiać jak dorośli, rozumni ludzie, możemy nawet wspomnieć o tym, że ŚP Lepper domagał się, żeby te rezerwy wydać, ale w i dla Polski. Wtedy była to herezja, dziś już jest moda i odpowiedzialność, a tak, naprawdę zaściankowe „zastaw się, a postaw się”. Ktoś wrażliwy, obeznany z ludzkim prymitywizmem powinien zrobić jakąś drugą lodówkę Kurskiego, bo te marsze, zrywy i tak dalej mogą być wymuszeniem decyzji i zmian, ale wcześniej musi zaiskrzyć motywacją do marszów. Nie wiem dokładnie co zaiskrzyło w Rosji, wydaje się, że klika rzeczy naraz, ponieważ w oburzenie z powodu sfałszowania wyborów nie uwierzę, nikt się nie buntuje przeciw normie. U nas fałszerstwa też nie podziałały, złoty koń przeliczony na wódkę i kiełbasę jest koniem trojańskim.

Wiele lat temu nawet mi się nie wydawało, tylko byłem przekonany, że co jak co, ale wojna w Europie to nam nie grozi. W tej chwili nie jestem już taki spokojny, żartów nie ma, tam gdzie kończą się pieniądze, a pieniądze się kończą. Nic już nie będę zgadywał, przypuszczał, bo się nie da. Teoria chaosu się kłania, wystarczy jeden klocek i wszystko runie albo runie wiele klocków i dalej będzie trwać. Jak by się nie działo, na pewno zaczynamy żyć w ciekawych czasach, tego jestem pewien. Pewność czerpię stąd, że w moim odczuciu twórcy się pogubili w swojej twórczości. Walka o wpływy wywołuje ten chaos, znaczy, że nie wszystko zostało dogadane i przewidziane. Na naszym lokalnym rynku interesujące jest to, czy wygra „duch konstytucji”, czy po prostu jasne zapisy. Do uchwalenia umowy międzynarodowej potrzeba 2/3 głosów, których Targowica nie ma i mieć nie powinna. Jak sobie władza nie wywoła ducha, to może dobry Bóg pozwoli uniknąć Sodomy, czy innych plag. Jeśli wywoła, nic jej zrobić nie będzie można, przegłosują, podbiją pieczęcie i zanim się tym zajmą trybunały, będzie już po wszystkim. Przeżyjemy – zobaczymy, zdarza się najsłabszym. Najgłupsze jest to, że w tych ciężkich czasach, przy rozsądnej władzy jesteśmy naprawdę w genialnej sytuacji. Nawet jeśli liczyć te 800 miliardów długu, to mamy więcej niż 1/3 z tego w rezerwach. Takie Włochy, czy nawet Hiszpania zamieniłaby się natychmiast, ale co ja za bzdury tu wypisuję!

PS Konsekwencja!
PS 2 Komentarze są fajne, komentujcie.

Reklama

51 KOMENTARZE

  1. może
    W prawdziwą, staroświecką wojnę w Europie raczej nie wierzę. Spory terytorialne są zbyt słabe, albo nie interesujące dla mocarstw (konflikt Turcji z Grecją), złupienie krajów już nie wymaga zbrojnego najazdu tylko spolegliwych rządów lokalnych, a takie mamy.
    Czyli raczej nie.
    W dalszej przyszłości może trzeba będzie najechać Norwegię jeśli nie będzie chciała oddać swojej ropy w międzynarodowe ręce, ale to nie prędko nastąpi.
    Raczej nastąpi seria miejscowych rozruchów na tle parszywych perspektyw życiowych.
    Jeśli żądania buntowniczych mas zaczną być kierowane nie do lokalnych małp, a do dyrekcji cyrku (a tak się stanie po ograniczeniu suwerenności krajów), to coś z tego będzie.
    Albo i nie.

  2. może
    W prawdziwą, staroświecką wojnę w Europie raczej nie wierzę. Spory terytorialne są zbyt słabe, albo nie interesujące dla mocarstw (konflikt Turcji z Grecją), złupienie krajów już nie wymaga zbrojnego najazdu tylko spolegliwych rządów lokalnych, a takie mamy.
    Czyli raczej nie.
    W dalszej przyszłości może trzeba będzie najechać Norwegię jeśli nie będzie chciała oddać swojej ropy w międzynarodowe ręce, ale to nie prędko nastąpi.
    Raczej nastąpi seria miejscowych rozruchów na tle parszywych perspektyw życiowych.
    Jeśli żądania buntowniczych mas zaczną być kierowane nie do lokalnych małp, a do dyrekcji cyrku (a tak się stanie po ograniczeniu suwerenności krajów), to coś z tego będzie.
    Albo i nie.

  3. może
    W prawdziwą, staroświecką wojnę w Europie raczej nie wierzę. Spory terytorialne są zbyt słabe, albo nie interesujące dla mocarstw (konflikt Turcji z Grecją), złupienie krajów już nie wymaga zbrojnego najazdu tylko spolegliwych rządów lokalnych, a takie mamy.
    Czyli raczej nie.
    W dalszej przyszłości może trzeba będzie najechać Norwegię jeśli nie będzie chciała oddać swojej ropy w międzynarodowe ręce, ale to nie prędko nastąpi.
    Raczej nastąpi seria miejscowych rozruchów na tle parszywych perspektyw życiowych.
    Jeśli żądania buntowniczych mas zaczną być kierowane nie do lokalnych małp, a do dyrekcji cyrku (a tak się stanie po ograniczeniu suwerenności krajów), to coś z tego będzie.
    Albo i nie.

  4. „My, Stanisław August, z Bożej Łaski Król Polski,
    Wielki Książę Litewski (…). Nie szukając w ciągu królowania Naszego innych korzyści lub zamiarów, jak stać się użytecznym ojczyźnie Naszej, byliśmy także tego zdania, iż opuścić należy tron w okolicznościach, w których rozumieliśmy, że oddalenie Nasze przyłoży się do powiększenia szczęścia współziomków Naszych lub też przynajmniej umniejsza ich nieszczęścia; przekonani teraz, że pieczołowitość Nasza na nic się ojczyźnie Naszej nie przyda (…) – postanowiliśmy przeto z przywiązania do spokojności publicznej oświadczyć, tak jako też niniejszym aktem najuroczyściej ogłaszamy, że wolnie i z własnej woli wyrzekamy się bez ekscepcji wszelkich praw Naszych do Korony Polskiej, do Wielkiego Księstwa Litewskiego i innych należących do nich krajów, jako też znajdujących się w nich posesji i przynależytości; akt ten uroczysty abdykacji korony i rządu Polski w ręce Najjaśniejszej Imperatorowej Wszech Rosji składamy dobrowolnie i z tą rzetelnością, która postępowaniem Naszym w całym życiu kierowała (…)”

  5. „My, Stanisław August, z Bożej Łaski Król Polski,
    Wielki Książę Litewski (…). Nie szukając w ciągu królowania Naszego innych korzyści lub zamiarów, jak stać się użytecznym ojczyźnie Naszej, byliśmy także tego zdania, iż opuścić należy tron w okolicznościach, w których rozumieliśmy, że oddalenie Nasze przyłoży się do powiększenia szczęścia współziomków Naszych lub też przynajmniej umniejsza ich nieszczęścia; przekonani teraz, że pieczołowitość Nasza na nic się ojczyźnie Naszej nie przyda (…) – postanowiliśmy przeto z przywiązania do spokojności publicznej oświadczyć, tak jako też niniejszym aktem najuroczyściej ogłaszamy, że wolnie i z własnej woli wyrzekamy się bez ekscepcji wszelkich praw Naszych do Korony Polskiej, do Wielkiego Księstwa Litewskiego i innych należących do nich krajów, jako też znajdujących się w nich posesji i przynależytości; akt ten uroczysty abdykacji korony i rządu Polski w ręce Najjaśniejszej Imperatorowej Wszech Rosji składamy dobrowolnie i z tą rzetelnością, która postępowaniem Naszym w całym życiu kierowała (…)”

  6. „My, Stanisław August, z Bożej Łaski Król Polski,
    Wielki Książę Litewski (…). Nie szukając w ciągu królowania Naszego innych korzyści lub zamiarów, jak stać się użytecznym ojczyźnie Naszej, byliśmy także tego zdania, iż opuścić należy tron w okolicznościach, w których rozumieliśmy, że oddalenie Nasze przyłoży się do powiększenia szczęścia współziomków Naszych lub też przynajmniej umniejsza ich nieszczęścia; przekonani teraz, że pieczołowitość Nasza na nic się ojczyźnie Naszej nie przyda (…) – postanowiliśmy przeto z przywiązania do spokojności publicznej oświadczyć, tak jako też niniejszym aktem najuroczyściej ogłaszamy, że wolnie i z własnej woli wyrzekamy się bez ekscepcji wszelkich praw Naszych do Korony Polskiej, do Wielkiego Księstwa Litewskiego i innych należących do nich krajów, jako też znajdujących się w nich posesji i przynależytości; akt ten uroczysty abdykacji korony i rządu Polski w ręce Najjaśniejszej Imperatorowej Wszech Rosji składamy dobrowolnie i z tą rzetelnością, która postępowaniem Naszym w całym życiu kierowała (…)”

  7. Sytuacja w Rosji
    Kiedy internet raczkował, bodajże w Newsweeku (kiedy jeszcze słowo potrafili ważyć) lub gdzie indziej, napisano interesujący artykuł o Chinach Ludowych na tle protestów na Placu Tiananmen: po masakrze tamtejsze władze zrozumiały, że system się chwieje, więc zrobiono rzecz genialną – wciągnięto niezadowolonych (inteligentnych studentów, ludzi nauki itp,) do aparatu władzy;

  8. Sytuacja w Rosji
    Kiedy internet raczkował, bodajże w Newsweeku (kiedy jeszcze słowo potrafili ważyć) lub gdzie indziej, napisano interesujący artykuł o Chinach Ludowych na tle protestów na Placu Tiananmen: po masakrze tamtejsze władze zrozumiały, że system się chwieje, więc zrobiono rzecz genialną – wciągnięto niezadowolonych (inteligentnych studentów, ludzi nauki itp,) do aparatu władzy;

  9. Sytuacja w Rosji
    Kiedy internet raczkował, bodajże w Newsweeku (kiedy jeszcze słowo potrafili ważyć) lub gdzie indziej, napisano interesujący artykuł o Chinach Ludowych na tle protestów na Placu Tiananmen: po masakrze tamtejsze władze zrozumiały, że system się chwieje, więc zrobiono rzecz genialną – wciągnięto niezadowolonych (inteligentnych studentów, ludzi nauki itp,) do aparatu władzy;

  10. Rany kto by wypił tyle piwa.
    “Przeczytałem, chyba nawet na Portalu, że trzeba ludziom tłumaczyć co się stanie korzystając z takich pomocy naukowych jak piwo.”
    Też na to zwróciłem uwagę, to napisała nasza kobitka, K.janno albo Solano.
    Tak, to by trza łopatologicznie. Tylko, że Rybiński mówi, że to będa biliony.

    Wracając do kłopotów naszego sąsiada, oj ma chłopina zgryz, już chyba główkuje.

    Zaraz po demonstracjach na kairskim placu Tahrir, usłyszłem, że analitycy przewidują pod koniec roku duże protesty w Moskwie. Być może kojarzyli to z wyborami, wtedy jeszcze nic nie wiadomo było o podmiance Putin-Miedwiediew, ani też o przekrętach wyborczych. Mam wrażenie, że te 2 ostatnie sprawy były impulsem do wyjścia na ulice. Rosja to wielki kraj, różnice poziomu życia są niebotyczne.
    Tak czy inaczej, ludzi w wielkich miastach trudno dłużej trzymać w ciemnocie.
    Kurka ma rację, protesty w Moskwie to rzeczywiście wiadomość nr 1.
    No bo przecież nie megaeurozłodziejstwo. To przecież normalka, “był czas przywyknąć”.

  11. Rany kto by wypił tyle piwa.
    “Przeczytałem, chyba nawet na Portalu, że trzeba ludziom tłumaczyć co się stanie korzystając z takich pomocy naukowych jak piwo.”
    Też na to zwróciłem uwagę, to napisała nasza kobitka, K.janno albo Solano.
    Tak, to by trza łopatologicznie. Tylko, że Rybiński mówi, że to będa biliony.

    Wracając do kłopotów naszego sąsiada, oj ma chłopina zgryz, już chyba główkuje.

    Zaraz po demonstracjach na kairskim placu Tahrir, usłyszłem, że analitycy przewidują pod koniec roku duże protesty w Moskwie. Być może kojarzyli to z wyborami, wtedy jeszcze nic nie wiadomo było o podmiance Putin-Miedwiediew, ani też o przekrętach wyborczych. Mam wrażenie, że te 2 ostatnie sprawy były impulsem do wyjścia na ulice. Rosja to wielki kraj, różnice poziomu życia są niebotyczne.
    Tak czy inaczej, ludzi w wielkich miastach trudno dłużej trzymać w ciemnocie.
    Kurka ma rację, protesty w Moskwie to rzeczywiście wiadomość nr 1.
    No bo przecież nie megaeurozłodziejstwo. To przecież normalka, “był czas przywyknąć”.

  12. Rany kto by wypił tyle piwa.
    “Przeczytałem, chyba nawet na Portalu, że trzeba ludziom tłumaczyć co się stanie korzystając z takich pomocy naukowych jak piwo.”
    Też na to zwróciłem uwagę, to napisała nasza kobitka, K.janno albo Solano.
    Tak, to by trza łopatologicznie. Tylko, że Rybiński mówi, że to będa biliony.

    Wracając do kłopotów naszego sąsiada, oj ma chłopina zgryz, już chyba główkuje.

    Zaraz po demonstracjach na kairskim placu Tahrir, usłyszłem, że analitycy przewidują pod koniec roku duże protesty w Moskwie. Być może kojarzyli to z wyborami, wtedy jeszcze nic nie wiadomo było o podmiance Putin-Miedwiediew, ani też o przekrętach wyborczych. Mam wrażenie, że te 2 ostatnie sprawy były impulsem do wyjścia na ulice. Rosja to wielki kraj, różnice poziomu życia są niebotyczne.
    Tak czy inaczej, ludzi w wielkich miastach trudno dłużej trzymać w ciemnocie.
    Kurka ma rację, protesty w Moskwie to rzeczywiście wiadomość nr 1.
    No bo przecież nie megaeurozłodziejstwo. To przecież normalka, “był czas przywyknąć”.