Reklama

Święta przebiegają spokojnie, gdyż nauczony doświadczeniem unikam pułapek teścia.

Święta przebiegają spokojnie, gdyż nauczony doświadczeniem unikam pułapek teścia. Mimo niemałej odległości, staram się “zaglądać” do tej części rodziny wyłącznie na śniadanie i ewentualnie obiad – koniecznie deklarując powrót do domu, tego samego dnia.

Teść jako człowiek poważnie traktujący wszelaką świąteczną konsumpcję, unika w tych odświętnych dniach, produktów powszechnie dostępnych w handlu detalicznym. Mając w swoim zasięgu, “królową polskich bimbrowni”, miejscowość o nazwie Czarna Białostocka, z upodobaniem kolekcjonuje dokonania miejscowych destylatorów. I wierzcie mi – taki Łąck ze swoją śliwowicą, to przy tym Cepelia – tu walka toczy się o życie !!

Niedaleki Korycin stara się wypromować swój destylat o nazwie “łzy Korycina”. Nie powiem – zacny destylat, którego konsumpcja, łzy z oczu wyciska.

Ale to i tak piwo “bezalkoholowe”. Teść gardzi świątecznymi trunkami, do których można się zbliżyć z otwartym ogniem !!

Nieświadomy zagrożeń, kiedyś podjąłem wyzwanie. Rozpoczęliśmy tradycyjnym “święconym jajeczkiem w niedzielę o godz. 9:00. O godzinie 11:00, mogłem uznać Święta za zakończone 🙂

Ale doświadczenie “nie idzie w las” !! Teraz siedzę ( po powrocie) na swojej werandzie, pokrzepiając się klasycznym “scotch on the rock” (to i tak obraza majestatu- gdyż jak twierdzi mój znajomy Irlandczyk – whisky jest jak buty, nie lubi ani wody, ani lodu !!!, o mieszaniu z Coca-colą nie wspominając – to czysty mazut !!). Z optymizmem oczekuję na lany poniedziałek, zamiast poszukiwać kroplówki z glukozą i potasem 🙂

Teść także stanąl na wysokości zadania. Wiedząc, że tym razem “w konsumpcji” towarzyszyć mu będą wyłącznie kobiety, przygotował wersję “light”, czyli wiśniówkę.

Dla porządku dodam, że trzymała parametry. Biorąc pod uwagę swój węch i reakcje konsumentów – tak około 80 %.

Wszystkim Kontrowersyjnym życzę kolejnego dnia udanych świąt, a mieszkańcom Podlasia dożycia do dnia powszedniego 🙂

Reklama

6 KOMENTARZE

      • Ja mogę
        Ale z rzadka po trochę.

        Przy okazji – znajoma z tamtych okolic przestrzegała przed zakupem “Śliwowicy Łąckiej” z normalnego ( legalnego i pół-legalnego ) obiegu. Kupować należy wyłącznie od dostawców osobiście znanych i choć trochę zaprzyjaźnionych – większość produkcji obecnie opiera się ponoć o chiński importowany koncentrat śliwkowy, z miejscowych śliwek pędzi się tyle co dla siebie i dla rodziny…