Prześlij dalej:

Dlaczego Kaczyński przegrał i będzie przegrywał, jeśli nie zmieni starych nawyków?
Pytanie z tezą to nie jest najbardziej lubiana forma wypowiedzi, ale to nie teza, tylko oczywistość i od tej oczywistości zacznę. Porażka Jarosława Kaczyńskiego w starciu nie tylko z koalicjantami, ale z własną partią i elektoratem jest faktem, w dodatku niepodważalnym. Naturalnie można, niektórzy nawet muszą, wygłaszać peany, jakie znamy od lat, niemniej w tym konkretnym przypadku jedynie najwierniejsi z wiernych, czyli ślepi po prostu, wierzą w genialną strategię i polityczny gambit. Nie ma ani jednego, ani drugiego, od pół roku działają wyłącznie emocje i przekonanie, że przeciwnicy i niesforne szeregi partyjne zawsze będą się nabierać na te same sztuczki.

Na przełomie kwietnia i maja PiS musiało wywiesić białą flagę w pojedynku z Gowinem, nie mylić z całym „Porozumieniem” i tamto starcie jest dobrym punktem wyjścia, aby pokazać, że żadnych wniosków na Nowogrodzkiej się nie wyciąga. Oddzielmy dobre od złego i posortujmy atuty przeciwników. Gowin jest najmniej lubianym koalicjantem przez wyborców PiS, jego wolta była odczytana jako zdrada przez całą koalicję i jeszcze do tego 80% posłów „Porozumienia”. Gowinowi sprzyjał jedynie właściwy i gorący moment, w końcu toczyła się walka o wszystko, czyli o wybór prezydenta. Miał też swoje racjonalne argumenty, jednak one docierały do nielicznych i dopiero po kilku miesiącach okazało się, że majowe starcie w koalicji miało jeden wielki pożytek. Z takim potencjałem Gowin musiał przegrać i przegrał swoją pozycję głównie w rządzie i „Porozumieniu”, ale przypadkowo przyczynił się do niepodważalnej wygranej Andrzeja Dudy. PiS o zwycięstwie również mówić nie może, za to nie poniósł tak spektakularnej porażki, jaką widzimy dziś.

Dlaczego tak się stało? Otóż dlatego, że bitwa toczyła się na jednym froncie i z jednym przeciwnikiem, natomiast w wojnie o norki i ustawę „kraść i się nie bać” Kaczyński otworzył kilka frontów ze wszystkimi przeciwnikami, swoimi batalionami, elektoratem i częścią swoich mediów. Po drugie wybrał najgorsze cele, jakie wybrać można, jedna ustawa była kontrowersyjna, druga nie do zaakceptowania. Po trzecie tajemnicą poliszynela jest, że to taka tragikomiczna wojna trojańska, w której w roli Heleny występuje Morawiecki. Kaczyński bije się z Ziobrą na pięści i noże, nie o żadne zwierzątka, ale o swojego wybrańca i następcę Morawieckiego. Po czwarte tenże Morawiecki nie jest wyłącznie wrogiem Ziobry, nie akceptuje go w roli lidera prawicy najmniej połowa PiS, w tym tak zwany zakon PC, ludzie Beaty Szydło, ludzie Macierewicza i Radia Maryja, wreszcie połowa elektoratu PiS. Jest jeszcze po piąte, które wydaje się trochę dziwne i może naciągane, jednak będę się upierał, że ma swoją wartość.

Życie tak galopuje, że mało kto nadąża za zmianami, tymczasem nie kto inny tylko Kaczyński osłabił sobie ulubionego straszaka: „Wypadniesz z klubu i z listy”. Zjechanie z uposażeniami dla posłów do granicy sześciu tysięcy z kawałkiem na rękę sprawiło, że to już nie jest żadna atrakcyjna robota. Zaraz po wygranej w drugiej kadencji Kaczyński chciał naprawić ten błąd, ale wszyscy wiemy, że skończyło się kolejną aferą i wycofaniem projektu dającego po 100% podwyżek. Posłowie PiS umieją też liczyć do 235 i doskonale wiedzą, że przy takiej kruchej większości centrala z Nowogrodzkiej może sobie krzyczeć: „na twoje miejsce mam dziesięciu” i to tyle, co może. Kaczyński wysłał delegatów do wszystkich partii i poza Sachajko nie udało się kupić nikogo. W takich warunkach mamy klasycznego pata, szefostwo PiS musi jakoś dyscyplinować niepokornych i tak czyni, jednak użyte środki to kupa huku na wiwat, a nie radykalna kara, która daje do myślenia reszcie.

Zmieniły się uwarunkowania i to drastycznie się zmieniły, tymczasem Kaczyński odpalił pakiet swoich ulubionych i wszystkim doskonale znanych manewrów, które dało się odbić prostym smeczem i tak też się stało. Strzela się tak, jaką się ma amunicję i żołnierzy, Kaczyński załadował ustawę o futerkach, dołożył „kraść i się nie bać”, po czym kazał strzelać własnym posłom i koalicjantom, między innymi do własnego elektoratu, żeby obronić swojego pupila Morawieckiego. Równocześnie próbował rozstrzelać Ziobro, który dotąd był lojalny we wszystkich głosowaniach i postawił się dopiero wtedy, gdy PiS chciał wprowadzić przepisy nie do obrony, szczególnie przez ministra sprawiedliwości. Olbrzymie znaczenie ma też kontekst polityczny i dysproporcje w traktowaniu koalicjantów. Ziobro straszy się dymisją, a Gowin po majowej zdradzie miał obiecany powrót do rządu i na stołek wicepremiera.

Takie rzeczy ludzie widzą i czują w kategorii rażącej niesprawiedliwości. Ziobro ma też zupełnie inny status i szersze poparcie w prawicowym elektoracie niż Gowin i tym bardziej przeciętny wyborca PiS nie akceptuje „genialnej strategii”, która Gowinowi daje awanse za zdradę, a Ziobro karę za obronę prawa i sprawiedliwości. Oczywiście nikt tego nie kupi, poza ślepo wiernymi wyznawcami, ale tych jest za mało, żeby mogli zapewnić PiS władzę. Beznadziejna szarża Kaczyńskiego nie mogła się udać i się nie udała, do pakietu porażek musimy jeszcze dołożyć osłabienie pozycji „Naczelnika” i to takie jakiego nie widzieliśmy od czasów PJN. Jeśli Kaczyński nie wróci do politycznego rozumu i instynktu, co będzie go trochę kosztowało, bo trzeba zrobić nie jeden tylko parę kroków w tył, to zafunduje całej prawicy scenariusz z 2007 roku i PiS pożegna się z władzą na lata.

Źródło foto: 
24488 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

21 (liczba komentarzy)

  1. teraz Kaczyński pójdzie na operację kolana i zniknie na rok z polityki...

  2. Kaczyński jest realistą i dobrze wie KTO rozdaje na świecie karty i KTO pozwolił wygrać PiS w 2015 pomimo, że wszystkie główne media były wtedy po przeciwnej stronie. Morawiecki został narzucony, ale jako Premier RP i Polak dobrze się sprawdza zwłaszcza pośród unijnej biurokracji. Ma być nastepcą Kaczyńskiego, bo tak ONI postanowili. I będzie. Polska nie jest suwerennym państwem a my Polacy suwerennym narodem. Kto myśli inaczej to kiep albo pożyteczny idiota. W tej geoplitycznej sytuacji mamy jednak szansę, żeby się wybić na niepodległość. Rzecz jasna nie za darmo, jak zwykle daniną krwi jak to bywało w przeszłości. Wirus-zajob to element ICH globalnego projektu inżynierii społecznej. Patrząc z tej perspektywy, można zrozumieć idiotyczne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem zachowania władz nie tylko w u nas. Ważny jest CEL tego projektu i jaka jest nasza (Polski) w nim rola.

  3. mam podobny pogląd na aktualną sytuacje polityczną Polski jak w komentarzu opisał "sa"...

  4. Co do braku suwerenności to jest oczywista oczywistość.
    Natomiast skąd przeświadczenie o dobrych intencjach to już nie wiem - bo tak się jakoś dziwnie składa, że po każdym "wstawaniu z kolan" pozycja Polski jest gorsza i słabsza niż przed tym "wstawaniem" i coraz głębiej grzęźniemy w bagnie.
    Zupełnie jakby cały czas obowiązywała doktryna Komorowskiego "zakopywania Polski po sam czubek głowy" tylko była realizowana w bardziej wyrafinowany sposób i nie tak ostentacyjnie buraczany.

    No i jeszcze całkiem chyba logiczny wniosek - jesli siły zewnętrzne zainstalowały Kaczyńskiego u władzy to przecież nie po to żeby zrobić Polsce dobrze tylko żeby realizować swoje interesy. I to widac na każdym kroku.

  5. avatar

    Jeśli jest istotnie tak, jak panowie odczuwają, czyli, ze decyzje zapadają w jakimś ośrodku władzy ponadświatowej, to po co chodzimy na wybory?

  6. Nie tyle ponadświatowej co raczej ponadpolskiej.
    Wybory to taki pożyteczny świecki rytuał aby masy miały poczucie, że mają wpływ i "rządzą".
    Ale też i nie wiadomo gdzie ten system ma swój próg - jakaś techniczna granica gdzieś musi być więc raz na 4 lata kilkanaście minut można poświęcić. Po mocnym przekroczeniu tego progu byliby zmuszeni do unieważnienia wyborów (proszę zauważyć, że zawsze jest zostawiana taka furtka) i to też ma swoją wartość.
    No i jeszcze czysta złośliwość aby im nie ułatwiać zadania ;)

    PS. mamy ostatnio ciekawą zależność: Bush-PiS, Obama-Tusk/Komorowski, Trump-PiS
    Teraz będzie ciekawie bo robiono wszystko aby wygrał Trzaskowski ale z jakichś powodów nie wyszło. Jeśli zwycięży Biden to oby u nas nie było drugiego Smoleńska, może Kaczyński już czuje pismo nosem i dlatego chce oddać władzę?

  7. Ustawy zaproponowane przez PIS celowo miały taką postać.
    Wydaje mi się, że sprawowanie rządów w tej formule, jaka jest, prowadzi do przegranej w nastepnych wyborach. Moim zdaniem wymagana jest rekonstrukcja sceny politycznej, wymagana już jest gra na dwóch fortepianach i potrzeba dwóch pianistów. I to PJK robi, dał Ziobrze warunki nie do przyjęcia (z czego zdawał sobie sprawę) celem 'umocnienia' Morawieckiego (to już nie są czasy PZPR tfu! niedorzeczności tego kroku są oczywiste dla wszystkich). Ziobro nie może tego przyjąć, bo zniknie z polityki, za to może wprowadzić partię 10% na prawo od PISu, która zamknie gęby (jak to ktoś fajnie ostatnio powiedział, czytacie?) różnej maści kucom. Za to PIS może pozyskać trochę centrowego elektoratu, ludzi 'cichych i pokornych', zdających sobie sprawę z konieczności obrony wartości. 

  8. Pomimo tłiterowych zaklęć o mi-to-wiszeniu, z kontrowersyjnego felietonu przebija gorycz z nutą nadziei. Gorycz jest zrozumiała, bo publicysta to nie naukowiec, i nawet w roli analityka nie wyzbędzie się osobistych przekonań. Nie rozumiem natomiast nadziei. Dla PiS już jej nie ma. PiS to Kaczyński, a Kaczyński to sztywna osobowość i w działaniu potrafi raptem kilka trików na krzyż. Jednak nawet wychodząc poza te personalne ograniczenia, napotykamy na inne, polityczne i zasadnicze.

    Mianowicie celem istnienia PiS jest samo funkcjonowanie partii i zbieranie materialnych profitów z uczestniczenia w polityce. Nie ma mowy o żadnej wizji politycznej, reformowaniu państwa, przewodzeniu narodowi. W opiniach zwolenników często teraz przebija się pogląd, że dopiero od pół roku coś się w Kaczyńskim popsuło, a już za szerokie pisowskie horyzonty uchodzi przyjęcie za punkt zwrotny objęcie stanowiska premiera przez Morawieckiego. To wszystko naiwność. Rzekomo wszechmocny  i sprawny PiS ze strategiem na czele od samego 2015 roku tańczy, jak mu inni zagrają.

    Sama nominacja PMM była połączona z niesłychanym poniżeniem popularnej premier Szydło. Najpierw obrona przed wotum nieufności, a dosłownie za chwilę kop w dupę. Czyli opozycja osiągnęła swój cel. Wcześniej był jeszcze pucz sejmowy, mylnie nazywany ciamajdanem, który podał tlen zdychającej opozycji i pobudził masowy społeczny antypisowski opór. Znamienne, że wystarczyła do tego nieskoordywana akcja kilkudziesięiu półgłówków z najdurniejszej opozycji na świecie. Nie spotkała się ona z żadnym skutecznym przeciwdziałaniem i od tamtego momentu możemy mówić o erozji ciamaj-władzuchny, która nie tylko nie potrafi rządzić, ale nie potrafi też sprawować władzy, to jest wzbudzać autorytetu i wykorzystywać posiadanych legalnie narzędzi do zapewnienia sobie przewagi.

    Dużo by mówić na te wszystkie tematy. Weźmy tylko choćby poniżanie prezydenta z własnego obozu i jego bezrozumny i nie w porę odwet przy ustawach sądowych. Tak, Duda to typowy pisowiec, pasuje do nich wszystkich. I tak kolejne oznaki degrengolady. Przegapienie setnych rocznic 21918 i 1920. Pokorne zmnoszenie dyktatu słabiutkich sąsiadów co do tego, jak mogą wyglądać polskie paszorty i jakie nazwy mają nosić na polskich drogowskazach polskie miasta za obecną wschodnią granicą. Przeprowadzenie w jeden dzień noweli ustawy o IPN - trzy czytania sejmowe, senat i podpis prezydenta będącego z podróży zganicznej w 8 godzin! Rządy ambasadorów. Itd, itp, a ża płakać się chce.

    A tak naprawdę wszystko powinno być jasne najpóźniej po tych zwyczajowych 100 dniach po wyborach parlamentarnych 2015, kiedy minęły najważniejsze dla wszystkich reformatorów pierwsze 3 miesiące u władzy i stało się jasne, że mityczna szuflada pełna projektów ustaw z okresu kampanii wyborczych jest pusta. Nie, nie było nic, żadnych planów, żadnego pomysłu, nic nie ma i niczego nie będzie. Zmarnowane nadzieje i energia Polaków. Teraz nie ma tak, że wszyscy won. Tak to może sobie mówić pokaleczony twardy elektorat, który popierał partię zaprzańców przez tyle lat i "zaufał", a teraz nie che świecić oczami nad swoją głupotą i [wypierdziela*] na wewnętrzną emigrację. Nie, to PiS z Kaczyńskim won! A naród musi żyć i sobie na nowo wszystko poukładać.

     

    *edycja wulgaryzmu.

  9. Kolejna taktoczna.

  10. Lidera sie nie wyznacza, pozycje lidera trzeba sobie wywalczyc. Morawiecki trzyma sie spodnicy Kaczora jak jakis pedal.Ziobro walczy i ludzie to widza. Dla mnie "dobra zmiana" to byla przede wszystkim reforma sadownictwa i jej twarza i nadzieja (gasnaca) jest Ziobro.

  11. Obecna sytuacja przypomina mi trochę moją dawną firmę. Też tam był szef, energiczny, prężny, z pomysłami, wywindował firmę na wysoki poziom, miał obok siebie lojalnych fachowców. Potem nagle oświadczył, że stawia na młodych. Starsi pracownicy, którzy pomagali w rozwoju firmy, poszli w odstawkę. Prezes zatrudnił młodych i to od razu na stanowiska kierownicze. Wykwalifikowani pracownicy, którzy przestali widzieć możliwość awansu i kariery zawodowej, zaczęli odchodzić. Ci młodzi zajęli się głównie walką o stołek prezesa, którego wkrótce wygryźli z firmy. Brak fachowców obniżył jakość produktów, zakład zaczął tracić klientów i wkrótce zbankrutował. Typowa historia.

  12. Kolejny gambit i kolejna intryga Kaczyńskiego. Zapewne znowu wygra. Ze swojej perspektywy okaże się zwycięzcą. Elektorat to jednak widzi inaczej. Dla większości pisowskich wyborców Kaczyński rozwala dobrą i dbającą o nich koalicję, by poprawić byt jakiś zasranych futrzaków. Poświęca wszystko, co zrobiono przez ostatnie 5 lat dla takiej drobnostki. To, co się ostatnio stało może być katalizatorem zmian percepcji elektoratu. Za chwilę zobaczymy to w sondażach.

  13. avatar

    I na kogo my teraz wychodzimy. Uwierzyliśmy, ze Polska nie jest brzydką panną bez posagu i jeszcze się wybijemy na coś więcej, niż niewolników.. A tu wygląda na to, że jednak nasza ELITA ARTYSTYCZNA i INTELEKTUALNA miała rację. bo JK to jest mały dyktatorek z Żoliborza. Przeprośmy więc panią Holland, Jandę, Jachirę, Ostaszewską, panów Stuhrów i Gajosa, oraz zwróćmy honor nieboszczykowi Młynarskiemu. I nauczmy się na pamięć wierszyka :”No właśnie”,

    https://www.youtube.com/watch?v=EIbQK7w7Fus

    Teraz nawet nie o smutny los futrzaków chodzi. Od niejakiego czasu karane jest znecanie się. Nieraz słabo, w zawieszeniach, ale należy poprawiać i egzekwować

    Kozy nad Wisłą należały do Abdula, pochodzącego z Dagestanu. Posiada on status uchodźcy. Zanim przybył do Polski w swoim kraju zajmował się handlem pirackimi kasetami mi chyba nie tylko. W Dagrstanie grozi mu czapa. Oczywiście dokonuje uboju rytualnego, czago świadkami są przechodzący opodal turyści. Powiadają, że beczenie zabijanych rytualnie kóz jest wstrzasajace

     

  14. Pozdro dla Pani Lukrecji. I całuski.

  15. Tylko chory psychicznie człowiek poświęca koalicję i własną partię dla swoich urojeń.Tow. prezesie, 30lat mojego przekonywania do pana rodziny, znajomych i nieznajomych poszło się je..ć w ciągu kilku dniJak tacy ludzie jak ja się dzisiaj czują, lepiej nie mówić.Normalna, demokratycznie działająca partia, za takie działania powinna pana wywalić na zbity pysk.Dla mnie i nie tylko, jesteś pan politycznym trupem.

  16. Się więc nie poświęcaj chory psychicznie człowieku.

  17. Wygląda na to, że zbliża się czas zapłaty za różne pięćsetki, piątki, plusy itp. pomysły ułatwiające wygranie wyborów. W kasie pustki, drukarnia pracuje 24/7. Dlaczego ma płacić Ziobro? Niech płaci pomysłodawca, kto stawia ten płaci.

  18. Ja to jakiś gupi jestem. Dostałem 13-kę 900 zeta netto, podatek PIT  z mojej emerytury wynosi prawie 800 zł miesięcznie, a ja ich wciąż wspieram.

  19. Kurka, uspokój się. Już raz się wpierdoliłeś. Z "Janką". Kaczor  i Ziobro wiedzą co robią.

  20. Majowa awantura z Gowinem to mogła być zwykła ustawka żeby podmienić Kidawę na Trzaskowskiego i tym samym uratować magdalenkowych kolegów z Platformy przed zatopieniem. Stąd takie a nie inne traktowanie.

  21. nie na lata, na wieki