Reklama

Kto zagra ten zagra, kto nie zagra tego nie będzie, ale plotka niesie, że jednym z bardziej sceptycznych, żeby nie napisać przeciwnych filmowi o „Smoleńsku” jest Jarosław Kaczyński. O ile w plotce zawiera się kawałek prawdy, cieszę się, że Prezes myśli o skutkach, zamiast podniecać się przyczynami. Film o „Smoleńsku” w formule Donalda Tuska, czyli „tu i teraz” jest jednym z najbardziej szalonych pomysłów, jakie można sobie wyobrazić i lepiej sobie nie wyobrażać. Naturalnie podam i to nie jeden, ale kilka powodów, które nie pozwalają mi wspierać szaleństwa filmowego, jednocześnie chciałbym poprosić o trzeźwość umysłu w czasie czytania tekstu, ponieważ zamierzam się odwołać do skuteczności, nie do taniej podniety. Pierwszy powód podałem w tytule tylko, że w łagodnej wersji, ponieważ nie mamy do czynienia z książką, ale z żywą legendą i antylegendą, która jeszcze się pisze. Nie twierdzę, że nie ma na świecie ludzi bardziej genialnych od największych geniuszy, twierdzę jedynie i aż tyle, że poniżej tego firmamentu nikomu nie uda się zrobić przynajmniej dobrego filmu o Smoleńsku. Powód następny ostrzega, że niezwykle łatwo uczynić z tragedii komedię, wystarczy jeden drobiazg, jedna wpadka w filmie i wszystkie hele z mgłami będą niewinne przy fali śmiechu, pogardy i występów satyrycznych rozmaitych gwiazd. Niebezpieczeństwo widzę już na etapie doboru aktorów, co zresztą przerabialiśmy. Słyszałem, że Pyrkosz nie czuje lęku, bardzo się cieszę, jednak muszę napisać jak będą wyglądały nagłówki w GW i innych blogach celebrytów: „Pyzdra zakwicoł”.

Najprostsza metoda detonacji całego pomysłu, a przecież jest takich metod dziesiątki. Kto zna życie i metody znane od lat, ten wie, że premierę takiego filmu można rozsadzić jednym newsem. Jakimkolwiek, niech to będzie nagle odnaleziona rozmowa satelitarna Lecha z Jarosławem, która za pół roku skończy niczym awantura na Okęciu. Pomysłów Michnikowi, NPW i całej ekipie na pewno nie zabraknie. Jeśli będzie mało, do obiegu wejdą fragmenty dialogów bohaterów, ale na zasadzie „stoi ZOMO”, nie „nasi tu byli”. Takich konsekwencji jak „narracja nienawiści”, „dzielenie Polaków”, chyba nie ma sensu tłumaczyć. Wreszcie trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że chociaż za absolutną blagę człowiek rozumny uzna oba raporty, ruskich i polskich łgarzy, to nawet najbardziej radykalni zwolennicy hipotezy o zamachu nie mają przekonania jak naprawdę było, mają jedynie swoje mniej lub bardziej uargumentowane wersje wydarzeń. Sam Macierewicz i naukowcy skupieni wokół parlamentarnego zespołu, przedstawiali kilka wersji. Oczywiście ja i wielu doskonale rozumie, że śledztwo prowadzi się na zasadzie wykluczenia lub potwierdzenia przyjętych hipotez, ale Michnik nie będzie widział różnicy między wykluczeniem „pancernej brzozy”, a brakiem jakiegokolwiek kontaktu z brzozą. Do powyższego arsenału argumentów hurtem dołożę mikrą kasę, która może sprawić, że obrobiony w komputerze wybuch tupolewa będzie wyglądał niczym makarony w „Panu Kleksie”, pan Deresz zaprotestuje bez względu na wszystko, a poza granicami Polski obraz w ogóle nie zaistnieje.

Reklama

Czyli nie robić, odpuścić, nie wychylać się? Przeciwnie, jestem gorącym zwolennikiem robienia, ale z głową, tak bardzo gorąco popieram, że wrzucę swój wdowi grosz na konto, o ile projekt będzie w założeniu dawał szansę na sukces. Filmowi o Smoleńsku daję 5% nadziei, filmowi o Stankiewicz, ze Smoleńskiem w tle 90% pewności. Na tym „etapie dziejowym” można zrobić „Trzech kumpli”, ale dosłownie „Trzech kumpli” z pełnym powieleniem scenariusza. Żywy film oparty na tych faktach, które już znamy, zamiast Bronisława Wildsteina, Stankiewicz, w tle wszystkie kłamstwa, które zostały zdemaskowane i jedna wielka tajemnica śmierci, która nadal pozostaje nie wyjaśniona. Scenariusz poprowadzony w ten sposób to samograj, nie da się go spieprzyć, historia Stankiewicz przepięknie pokazuje rzeczywistość w pigułce. Scena pierwsza, wielki sukces bohaterki, w stacji telewizyjnej, która później zniszczy bohaterkę i ona wybierająca drogę przez mękę, zamiast fuchy jurora w „show”. Cała ewolucja Stankiewicz od wybitnej autorki, przełomowego pod każdym względem dokumentu, do zaszczutej „paranoiczki”, demaskującej kolejne kłamstwa smoleńskie. Na zaszczytnym miejscu, w kilku scenach nie do ugryzienia i nawet bez słów, postać Lecha i Marii Kaczyńskich, Kurtyki, rodzin smoleńskich i KONIECZNIE epizod z Panią Szymanek-Deresz, Sebastianem Karpiniukiem, Szmajdzińskim, którzy są nieodłączną częścią tej tragedii. Taki film zamyka gęby, pokazuje rzeczywistość, unika pułapek, daje nadzieję na szersze otwarcie oczu. Na film o „Smoleńsku” jest zdecydowanie za wcześnie, co najmniej o kilka tajemnic za wcześnie.

Reklama

26 KOMENTARZE

      • kasa misiu kasa
        Podobno ktoś z dworu redaktora naczelnego trybuny ludu wymyślił, że pozbawią Kaczyńskiego na 10 lat prawa wykonywania zawodu. Będzie musiał się zamknąć w Sulejówku i jak wszyscy będą uciekać helikopterami przed oszalałym tłumem, On jeden będzie liderem absolutnie antysystemowym. Ja nie wiem że nikt nie zadzwonił podziekować…

      • kasa misiu kasa
        Podobno ktoś z dworu redaktora naczelnego trybuny ludu wymyślił, że pozbawią Kaczyńskiego na 10 lat prawa wykonywania zawodu. Będzie musiał się zamknąć w Sulejówku i jak wszyscy będą uciekać helikopterami przed oszalałym tłumem, On jeden będzie liderem absolutnie antysystemowym. Ja nie wiem że nikt nie zadzwonił podziekować…

  1. kto zagra Tuska?
    No, zgadza się. Moja pierwsza myśl na wieść o tym filmie była: "oni chyba powariowali". Przy tak niejasnym materiale na temat samej katastrofy może powstać fatalny zakalec który za parę lat trzeba będzie wstydliwie schować do szafy.
    Chyba że znajdzie się genialny scenarzysta, i  takiż reżyser.
    Druga rzecz, nie da się pominąć roli Tuska, a nic nie słychać o kastingu na tym tle.
    Kto się odważy?

  2. kto zagra Tuska?
    No, zgadza się. Moja pierwsza myśl na wieść o tym filmie była: "oni chyba powariowali". Przy tak niejasnym materiale na temat samej katastrofy może powstać fatalny zakalec który za parę lat trzeba będzie wstydliwie schować do szafy.
    Chyba że znajdzie się genialny scenarzysta, i  takiż reżyser.
    Druga rzecz, nie da się pominąć roli Tuska, a nic nie słychać o kastingu na tym tle.
    Kto się odważy?

  3. Szybki przegląd polskich filmów
    nakręconych w ciągu dwudziestu lat od ,,festiwalu wolności", daje mocne podstawy do stwierdzenia, że będzie to gniot.Typowy ,,ważny film o przełomowym wydarzeniu z najnowszej historii naszego kraju". 
    Zamiast przytaczać wszystkie ,,wybitne dzieła" naszej kinematografii, warto zdać sobie sprawę, że  nie zrobiono filmów o wydarzeniach, które są gotowymi, niemalże, scenariuszami. A na pewno – niezwykłymi i wyjątkowymi w skali całego świata. 
    Nie tylko nie potrafimy zdyskontować ,,wielkich zwycięstw", ale nawet sprzedać światu dobrze opowiedzianej historii. I zamiast tego  Volker Schlöndorff   kręci film o tym, że z powodu braku ,,wkładki" w zupce regeneracyjnej, stanęła Stocznia .

  4. Szybki przegląd polskich filmów
    nakręconych w ciągu dwudziestu lat od ,,festiwalu wolności", daje mocne podstawy do stwierdzenia, że będzie to gniot.Typowy ,,ważny film o przełomowym wydarzeniu z najnowszej historii naszego kraju". 
    Zamiast przytaczać wszystkie ,,wybitne dzieła" naszej kinematografii, warto zdać sobie sprawę, że  nie zrobiono filmów o wydarzeniach, które są gotowymi, niemalże, scenariuszami. A na pewno – niezwykłymi i wyjątkowymi w skali całego świata. 
    Nie tylko nie potrafimy zdyskontować ,,wielkich zwycięstw", ale nawet sprzedać światu dobrze opowiedzianej historii. I zamiast tego  Volker Schlöndorff   kręci film o tym, że z powodu braku ,,wkładki" w zupce regeneracyjnej, stanęła Stocznia .

  5. Na film o „Smoleńsku” jest zdecydowanie za wcześnie, co najmniej
    o kilka tajemnic za wcześnie.

    Chyba……………………. masz rację!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Przeżyliśmy POtop szwedzki
    przeżyliśmy i sowiecki
    przeżyliśmy rządy Buzka
    przeżyjemy także Tuska

  6. Na film o „Smoleńsku” jest zdecydowanie za wcześnie, co najmniej
    o kilka tajemnic za wcześnie.

    Chyba……………………. masz rację!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Przeżyliśmy POtop szwedzki
    przeżyliśmy i sowiecki
    przeżyliśmy rządy Buzka
    przeżyjemy także Tuska

    • Kłopotowski w marnej(?) formie intelektualnej(?)
      postawa polityczna jest pewnym sposobem bycia, czymś w rodzaju maski, którą można zmienić albo zdjąć

      Pojęcie "prawdy"  solidnie ingeruje w nasze życie, no chyba że należy się do klasy tzw. parchobolszewii, bo wtedy toto to narzędzie jeno.

    • Kłopotowski w marnej(?) formie intelektualnej(?)
      postawa polityczna jest pewnym sposobem bycia, czymś w rodzaju maski, którą można zmienić albo zdjąć

      Pojęcie "prawdy"  solidnie ingeruje w nasze życie, no chyba że należy się do klasy tzw. parchobolszewii, bo wtedy toto to narzędzie jeno.