Reklama

Na odwagę mi się zebrało i poszedłem pewnej Pani z takim ot

Na odwagę mi się zebrało i poszedłem pewnej Pani z takim oto pytaniem: „Feministki są głupie, prawda?”. Pytanie nie dość, że odważne, to jeszcze z tezą, skuliłem się w sobie i czekam na odpowiedź. I co usłyszałem? „No mądre nie są, czasami mają rację”. Warto było się narazić, aby usłyszeć tak cudownie kobiecą i w moim odczuciu idealną odpowiedź. Feministki mądre nie są, czasami mają rację. Właściwie aż grzech rozwijać tę odpowiedź, bo jeszcze coś można sknocić, ale spróbuję. Obserwuję sobie od rana jak Panie pod dowództwem Środy stoją u wrót premiera, wcześniej już chyba pukały do wrót prezydenta i łaski proszą. Proszą łaski nie na żarty, domagają się parytetu i do tej akcji pasuje mi jak w twarz uderzył pierwsza cześć odpowiedzi pewnej Pani. No mądre nie są. Wyjątkowo zabawnie wygląda taka akcja feministek, które wszem wobec prężą muskuły i napinają struny głosowe, jakie to one nie są gorsze i nawet lepsze od płci przeciwnej i zaraz po tej typowo męskiej grotesce, zaczyna się babski płacz. My jesteśmy takie same, albo nawet i lepsze, tylko błagamy niech nam to ktoś w ustawie zapisze, żeby już raz na zawsze było jasne, że jesteśmy takie jak krzyczymy.

Reklama

Brzmi to wszystko mniej więcej tak jakby jakiś John Żelazna Pięść, przed wyjściem na ring walił się w klatę i zarzekał, że skopie tyłek Marianowi Zimny Łokieć, a zaraz potem domagał się przyznania połowy rund dla siebie. Tak, żeby nie było żadnej wątpliwości, jaki John jest żelazny. Wbrew niewybrednie spisanym pozorom, nie mam ochoty pastwić się nad płcią ani przeciwną, ani własną, mnie po prostu śmieszy brak myślenia i godności w każdej płci. Gdybym był kobietą, to musiałbym się ogolić, ale zaraz potem założyłbym stanik i ruszył na podbój świata, kopiąc w tyłek każdego, co to oferuje mi jakieś fory, ponieważ ja się w ten sposób podrywać nie dam. Cóż to jest parytet? Dla mnie to jest to samo, czego nie znoszą feministki, czyli całowanie po łapkach. Drogie Panie feministki, albo macie szacunek dla samych siebie, znacie swoją wartość, wierzycie w swoje umiejętności i inteligencję, albo jesteście baby rozmazane, żebrzące o stołki. Ale to jeszcze pół biedy, w końcu feministki walczą o swoje, to i nie muszą specjalnie silić się na obiektywizm, raczej egoizm im przyświeca, płaczliwy, ale egoizm.

Jeszcze bardziej niepojęte jest to, że porobiło się wiele chłopów płaczących jak baby, żeby feministkom żyło się lepiej. Chłopów lekceważących przeciwnika, naturalnego i odwiecznego, ale i też przeceniających własne siły. Gdybym miał 20 lat pewnie też bym kozakował, krzyczał, oddajmy babom połowę rund i tak im skopiemy pupcię, ale ja ma lat 37 i już nie to zdrowie. Nie rozumiem dlaczego miałbym w demokratycznym państwie, pokonywać nie tylko niewydolność własnej wątroby, ale jeszcze ustawowe antykonstytucyjne fory feministek. Bać się nie boję, ale jak już mamy sobie prężyć płciowe muły, to chciałbym, żeby doping był zakazany, tudzież powszechnie dostępny. Tymczasem feministyczne baby domagają się dopalacza z testosteronu, w postaci ustawowej dawki. Nic z tego, świat i życie jest brutalne, żadnego całowania po łapkach i dżentelmeńskich gestów. RÓWNOUPRAWNIENIE! Ten patent feministek pasuje do drugiej części odpowiedzi pewnej Pani. Z równouprawnieniem z reguły niemądre feministki mają rację, ale to trzeba w tej racji być konsekwentnym i upartym jak facet, nie kapryśnym jak baba.

Z jednej strony równouprawnienie, z drugiej dajcie nam fory. Panie premierze, panie prezydencie, my jesteśmy takie herszt baby, że prosimy o ustawowe stołki dla naszej delikatnej pupci. Proszę wybaczyć, ale płaczliwość, żałość, żebranie, bez względu na płeć kojarzy mi się z brakiem szacunku dla siebie i brakiem wiary w siebie. Jeśli feministki chcą parytetu, to będą go musiały i to u chłopów wyżebrać, innej drogi nie widzę. Być może się to nawet uda, w końcu feministki mają do dyspozycji potężna broń zwaną seksapil, czy inną powabność. Zakręcą parę razy bioderkiem, puszczą oczko, pogłębią dekolt i ustawę mają załatwioną. Trywializuję, ale też podpowiadam w jedynym właściwym kierunku. Jeśli chcecie drogie feministki coś ugrać, to musicie rzecz załatwić pobudzając chłopskie słabości, musicie zawrócić chłopom w głowie, tak aby zaczęli myśleć wiecie czym, tylko wyposzczony i pozbawiony rozumu chłop może Wam rzucić do kapelusza tak durną ustawę. Jak na razie  i dzięki Bogu, chłopy gapią się w dekolty tych Pań, które znają swoją wartość, mają swoją godność i pierdzielą chłopską łaskę. Dla kobiet byłem zawsze pełne podziwu, feministki nie są mądre, czasami mają rację.

Reklama

32 KOMENTARZE

  1. Właściwie niepotrzebnie się
    Właściwie niepotrzebnie się wtrącam, bo napisałeś mniej więcej to co myślę, ale ktoś musi w końcu to skomentować. Zresztą widzę, że Dorola już tu zajrzała i napisała osobny tekst. Idę czytać.

  2. Właściwie niepotrzebnie się
    Właściwie niepotrzebnie się wtrącam, bo napisałeś mniej więcej to co myślę, ale ktoś musi w końcu to skomentować. Zresztą widzę, że Dorola już tu zajrzała i napisała osobny tekst. Idę czytać.

  3. Właściwie niepotrzebnie się
    Właściwie niepotrzebnie się wtrącam, bo napisałeś mniej więcej to co myślę, ale ktoś musi w końcu to skomentować. Zresztą widzę, że Dorola już tu zajrzała i napisała osobny tekst. Idę czytać.

  4. Właściwie niepotrzebnie się
    Właściwie niepotrzebnie się wtrącam, bo napisałeś mniej więcej to co myślę, ale ktoś musi w końcu to skomentować. Zresztą widzę, że Dorola już tu zajrzała i napisała osobny tekst. Idę czytać.

  5. Teza jest ok
    dowody można pewnie przeprowadzić na wiele sposobów.
    Niemniej różne sztuczne mechanizmy wyrównywania szans historia zna. Dodatkowe preferencje dla dzieci chłopów i robotników, dla Murzynów, aborygenów itp.
    Jako zwolennik natury mam wszelkie sztuczności domyślcie się gdzie.

  6. Teza jest ok
    dowody można pewnie przeprowadzić na wiele sposobów.
    Niemniej różne sztuczne mechanizmy wyrównywania szans historia zna. Dodatkowe preferencje dla dzieci chłopów i robotników, dla Murzynów, aborygenów itp.
    Jako zwolennik natury mam wszelkie sztuczności domyślcie się gdzie.

  7. Teza jest ok
    dowody można pewnie przeprowadzić na wiele sposobów.
    Niemniej różne sztuczne mechanizmy wyrównywania szans historia zna. Dodatkowe preferencje dla dzieci chłopów i robotników, dla Murzynów, aborygenów itp.
    Jako zwolennik natury mam wszelkie sztuczności domyślcie się gdzie.

  8. Teza jest ok
    dowody można pewnie przeprowadzić na wiele sposobów.
    Niemniej różne sztuczne mechanizmy wyrównywania szans historia zna. Dodatkowe preferencje dla dzieci chłopów i robotników, dla Murzynów, aborygenów itp.
    Jako zwolennik natury mam wszelkie sztuczności domyślcie się gdzie.

  9. Ja Hrabini
    Kiedyś pamnientam że na naszych czworakowych salonach,to byli Wszowinizmy.
    Ali poszłu si do GieeSa ,pakupili Azotoxa i byłu po sprawi.Można i tera spróbować

    Ali ja nie otym kciałła kotruveryjni inu…..

    Pani Kurczynski ,stydziń temu założyli mnie interneta na najnowoczyśniejszy
    światłowzwody,Stroicil mnie gada no tera to ma pani  1o Megów w truchci ,a wgalopi to i z pitnaści.
    Ali jak kce wliźc na Pana portala to czekam czekam czekam,zrobi sy czaju czekam czekam czekam. Pomiszam pomiszam w prawu w lewu i dupiro si rostworzy.
    Czy te mankamenty jest bez ty moji nowuczesność światłuwzwodowom, a ?
    Nadmieniam że , @@@.Główna Głowa.gov.  utwiera si w try miga.

  10. Ja Hrabini
    Kiedyś pamnientam że na naszych czworakowych salonach,to byli Wszowinizmy.
    Ali poszłu si do GieeSa ,pakupili Azotoxa i byłu po sprawi.Można i tera spróbować

    Ali ja nie otym kciałła kotruveryjni inu…..

    Pani Kurczynski ,stydziń temu założyli mnie interneta na najnowoczyśniejszy
    światłowzwody,Stroicil mnie gada no tera to ma pani  1o Megów w truchci ,a wgalopi to i z pitnaści.
    Ali jak kce wliźc na Pana portala to czekam czekam czekam,zrobi sy czaju czekam czekam czekam. Pomiszam pomiszam w prawu w lewu i dupiro si rostworzy.
    Czy te mankamenty jest bez ty moji nowuczesność światłuwzwodowom, a ?
    Nadmieniam że , @@@.Główna Głowa.gov.  utwiera si w try miga.

  11. Ja Hrabini
    Kiedyś pamnientam że na naszych czworakowych salonach,to byli Wszowinizmy.
    Ali poszłu si do GieeSa ,pakupili Azotoxa i byłu po sprawi.Można i tera spróbować

    Ali ja nie otym kciałła kotruveryjni inu…..

    Pani Kurczynski ,stydziń temu założyli mnie interneta na najnowoczyśniejszy
    światłowzwody,Stroicil mnie gada no tera to ma pani  1o Megów w truchci ,a wgalopi to i z pitnaści.
    Ali jak kce wliźc na Pana portala to czekam czekam czekam,zrobi sy czaju czekam czekam czekam. Pomiszam pomiszam w prawu w lewu i dupiro si rostworzy.
    Czy te mankamenty jest bez ty moji nowuczesność światłuwzwodowom, a ?
    Nadmieniam że , @@@.Główna Głowa.gov.  utwiera si w try miga.

  12. Ja Hrabini
    Kiedyś pamnientam że na naszych czworakowych salonach,to byli Wszowinizmy.
    Ali poszłu si do GieeSa ,pakupili Azotoxa i byłu po sprawi.Można i tera spróbować

    Ali ja nie otym kciałła kotruveryjni inu…..

    Pani Kurczynski ,stydziń temu założyli mnie interneta na najnowoczyśniejszy
    światłowzwody,Stroicil mnie gada no tera to ma pani  1o Megów w truchci ,a wgalopi to i z pitnaści.
    Ali jak kce wliźc na Pana portala to czekam czekam czekam,zrobi sy czaju czekam czekam czekam. Pomiszam pomiszam w prawu w lewu i dupiro si rostworzy.
    Czy te mankamenty jest bez ty moji nowuczesność światłuwzwodowom, a ?
    Nadmieniam że , @@@.Główna Głowa.gov.  utwiera si w try miga.

  13. W świetle obowiązującego prawa to się nawet nie da ustanowić..
    ..parytetu.
    Całe szczęście, że art 32 oraz art. 33 konstytucji RP – zrównują prawa kobiet i mężczyzn.
    Inna sprawa – jak bardzo oba te artykuły są w Polsce “prawnie sponiewierane”.

  14. W świetle obowiązującego prawa to się nawet nie da ustanowić..
    ..parytetu.
    Całe szczęście, że art 32 oraz art. 33 konstytucji RP – zrównują prawa kobiet i mężczyzn.
    Inna sprawa – jak bardzo oba te artykuły są w Polsce “prawnie sponiewierane”.

  15. W świetle obowiązującego prawa to się nawet nie da ustanowić..
    ..parytetu.
    Całe szczęście, że art 32 oraz art. 33 konstytucji RP – zrównują prawa kobiet i mężczyzn.
    Inna sprawa – jak bardzo oba te artykuły są w Polsce “prawnie sponiewierane”.

  16. W świetle obowiązującego prawa to się nawet nie da ustanowić..
    ..parytetu.
    Całe szczęście, że art 32 oraz art. 33 konstytucji RP – zrównują prawa kobiet i mężczyzn.
    Inna sprawa – jak bardzo oba te artykuły są w Polsce “prawnie sponiewierane”.

  17. Smiesznie i żałośnie
    Pozwól, eresie, że będzie i śmiesznie i żałośnie,
    ale bynajmniej nie dzięki zielonej, która jest osobą na tyle subtelną, że nie chce robić tutaj “babskiego magla”, na który co poniektórzy czekają jak na deszcz…

    Z wypiekami czytałam pod wywiadem z feministką Chutnik Twoją przezabawną wypowiedź (cyt.:) “w głośnej ostatnio sprawie parytetu wyborczego. Jest on równie prawdziwy jak… sztuczny członek. Znajdą się z pewnością panie, dla których obie “opcje” będą i w tej materii równie atrakcyjne…”
    Przeurocze, przezabawne, pełne finezyjnej aluzyjności, no… no brak mi słów nad trafnością metafory obrazującej nieatrakcyjność sztucznego fiuta nad prawdziwym, nawet jeżeli jest on w zwisie permanentnym…
    Kiedy natomiast marikaa nie poznała się na Twoim niesamowicie obrazowym i trafnym (a jakże!) porównaniu, raczyłeś ją tak po męsku opierniczyć za “nabzdyczoną postawę”, którą udowadnia, że “z takimi jak Ty nie chce się w ogóle rozmawiać…” Bo przecież (cyt.) “Pytałem Cię o pewien model, a Ty wzięłaś to dosłownie… Proteza w postaci parytetu wyborczego mimowolnie skojarzyła mi się ze sztucznym członkiem”.
    Za marikę nie będę się wypowiadać, ale mnie te wasze “męskie wybory” nieodparcie kojarzą się ze sztuczną waginą, albo i nadmuchaną lalą. I weź se to, eresie, jak najbardziej dosłownie.
    Bo to przecież w DEMOKRATYCZNEJ ordynacji wyborczej są progi 5% dla partii i 8% dla koalicji partyjnych. Dlaczego nie inne? Na taki “orgazm wyborczy” akurat prawodawcę było pewnie w tym czasie stać… A przecież “demokratycznie” powinny wybory większościowe, czy jak kto woli JOW. Ale tutaj także państwo grzebało przy ordynacji. Nadejdą czasy, że parytety wyborcze wg płci będą normą i nie będą się kojarzyć ze sztucznym członkiem…

    Demokrację też można “modelować” i “usprawniać” i naprawiać zgodnie z duchem czasu i rozwoju społecznego…
    W sztucznym członku też się przecie wymienia od czasu do czasu baterie, no nie, eres? A nawet kupuje się lepszy, większy model…

    Było śmiesznie, eresie?
    .

    autor: Hyjdla, data nadania: 2009-08-02 21:41:14, suma postów tego autora: 2735 – http://lewica.pl/forum/index.php?fuse=messages.19809 .

  18. Smiesznie i żałośnie
    Pozwól, eresie, że będzie i śmiesznie i żałośnie,
    ale bynajmniej nie dzięki zielonej, która jest osobą na tyle subtelną, że nie chce robić tutaj “babskiego magla”, na który co poniektórzy czekają jak na deszcz…

    Z wypiekami czytałam pod wywiadem z feministką Chutnik Twoją przezabawną wypowiedź (cyt.:) “w głośnej ostatnio sprawie parytetu wyborczego. Jest on równie prawdziwy jak… sztuczny członek. Znajdą się z pewnością panie, dla których obie “opcje” będą i w tej materii równie atrakcyjne…”
    Przeurocze, przezabawne, pełne finezyjnej aluzyjności, no… no brak mi słów nad trafnością metafory obrazującej nieatrakcyjność sztucznego fiuta nad prawdziwym, nawet jeżeli jest on w zwisie permanentnym…
    Kiedy natomiast marikaa nie poznała się na Twoim niesamowicie obrazowym i trafnym (a jakże!) porównaniu, raczyłeś ją tak po męsku opierniczyć za “nabzdyczoną postawę”, którą udowadnia, że “z takimi jak Ty nie chce się w ogóle rozmawiać…” Bo przecież (cyt.) “Pytałem Cię o pewien model, a Ty wzięłaś to dosłownie… Proteza w postaci parytetu wyborczego mimowolnie skojarzyła mi się ze sztucznym członkiem”.
    Za marikę nie będę się wypowiadać, ale mnie te wasze “męskie wybory” nieodparcie kojarzą się ze sztuczną waginą, albo i nadmuchaną lalą. I weź se to, eresie, jak najbardziej dosłownie.
    Bo to przecież w DEMOKRATYCZNEJ ordynacji wyborczej są progi 5% dla partii i 8% dla koalicji partyjnych. Dlaczego nie inne? Na taki “orgazm wyborczy” akurat prawodawcę było pewnie w tym czasie stać… A przecież “demokratycznie” powinny wybory większościowe, czy jak kto woli JOW. Ale tutaj także państwo grzebało przy ordynacji. Nadejdą czasy, że parytety wyborcze wg płci będą normą i nie będą się kojarzyć ze sztucznym członkiem…

    Demokrację też można “modelować” i “usprawniać” i naprawiać zgodnie z duchem czasu i rozwoju społecznego…
    W sztucznym członku też się przecie wymienia od czasu do czasu baterie, no nie, eres? A nawet kupuje się lepszy, większy model…

    Było śmiesznie, eresie?
    .

    autor: Hyjdla, data nadania: 2009-08-02 21:41:14, suma postów tego autora: 2735 – http://lewica.pl/forum/index.php?fuse=messages.19809 .

  19. Smiesznie i żałośnie
    Pozwól, eresie, że będzie i śmiesznie i żałośnie,
    ale bynajmniej nie dzięki zielonej, która jest osobą na tyle subtelną, że nie chce robić tutaj “babskiego magla”, na który co poniektórzy czekają jak na deszcz…

    Z wypiekami czytałam pod wywiadem z feministką Chutnik Twoją przezabawną wypowiedź (cyt.:) “w głośnej ostatnio sprawie parytetu wyborczego. Jest on równie prawdziwy jak… sztuczny członek. Znajdą się z pewnością panie, dla których obie “opcje” będą i w tej materii równie atrakcyjne…”
    Przeurocze, przezabawne, pełne finezyjnej aluzyjności, no… no brak mi słów nad trafnością metafory obrazującej nieatrakcyjność sztucznego fiuta nad prawdziwym, nawet jeżeli jest on w zwisie permanentnym…
    Kiedy natomiast marikaa nie poznała się na Twoim niesamowicie obrazowym i trafnym (a jakże!) porównaniu, raczyłeś ją tak po męsku opierniczyć za “nabzdyczoną postawę”, którą udowadnia, że “z takimi jak Ty nie chce się w ogóle rozmawiać…” Bo przecież (cyt.) “Pytałem Cię o pewien model, a Ty wzięłaś to dosłownie… Proteza w postaci parytetu wyborczego mimowolnie skojarzyła mi się ze sztucznym członkiem”.
    Za marikę nie będę się wypowiadać, ale mnie te wasze “męskie wybory” nieodparcie kojarzą się ze sztuczną waginą, albo i nadmuchaną lalą. I weź se to, eresie, jak najbardziej dosłownie.
    Bo to przecież w DEMOKRATYCZNEJ ordynacji wyborczej są progi 5% dla partii i 8% dla koalicji partyjnych. Dlaczego nie inne? Na taki “orgazm wyborczy” akurat prawodawcę było pewnie w tym czasie stać… A przecież “demokratycznie” powinny wybory większościowe, czy jak kto woli JOW. Ale tutaj także państwo grzebało przy ordynacji. Nadejdą czasy, że parytety wyborcze wg płci będą normą i nie będą się kojarzyć ze sztucznym członkiem…

    Demokrację też można “modelować” i “usprawniać” i naprawiać zgodnie z duchem czasu i rozwoju społecznego…
    W sztucznym członku też się przecie wymienia od czasu do czasu baterie, no nie, eres? A nawet kupuje się lepszy, większy model…

    Było śmiesznie, eresie?
    .

    autor: Hyjdla, data nadania: 2009-08-02 21:41:14, suma postów tego autora: 2735 – http://lewica.pl/forum/index.php?fuse=messages.19809 .

  20. Smiesznie i żałośnie
    Pozwól, eresie, że będzie i śmiesznie i żałośnie,
    ale bynajmniej nie dzięki zielonej, która jest osobą na tyle subtelną, że nie chce robić tutaj “babskiego magla”, na który co poniektórzy czekają jak na deszcz…

    Z wypiekami czytałam pod wywiadem z feministką Chutnik Twoją przezabawną wypowiedź (cyt.:) “w głośnej ostatnio sprawie parytetu wyborczego. Jest on równie prawdziwy jak… sztuczny członek. Znajdą się z pewnością panie, dla których obie “opcje” będą i w tej materii równie atrakcyjne…”
    Przeurocze, przezabawne, pełne finezyjnej aluzyjności, no… no brak mi słów nad trafnością metafory obrazującej nieatrakcyjność sztucznego fiuta nad prawdziwym, nawet jeżeli jest on w zwisie permanentnym…
    Kiedy natomiast marikaa nie poznała się na Twoim niesamowicie obrazowym i trafnym (a jakże!) porównaniu, raczyłeś ją tak po męsku opierniczyć za “nabzdyczoną postawę”, którą udowadnia, że “z takimi jak Ty nie chce się w ogóle rozmawiać…” Bo przecież (cyt.) “Pytałem Cię o pewien model, a Ty wzięłaś to dosłownie… Proteza w postaci parytetu wyborczego mimowolnie skojarzyła mi się ze sztucznym członkiem”.
    Za marikę nie będę się wypowiadać, ale mnie te wasze “męskie wybory” nieodparcie kojarzą się ze sztuczną waginą, albo i nadmuchaną lalą. I weź se to, eresie, jak najbardziej dosłownie.
    Bo to przecież w DEMOKRATYCZNEJ ordynacji wyborczej są progi 5% dla partii i 8% dla koalicji partyjnych. Dlaczego nie inne? Na taki “orgazm wyborczy” akurat prawodawcę było pewnie w tym czasie stać… A przecież “demokratycznie” powinny wybory większościowe, czy jak kto woli JOW. Ale tutaj także państwo grzebało przy ordynacji. Nadejdą czasy, że parytety wyborcze wg płci będą normą i nie będą się kojarzyć ze sztucznym członkiem…

    Demokrację też można “modelować” i “usprawniać” i naprawiać zgodnie z duchem czasu i rozwoju społecznego…
    W sztucznym członku też się przecie wymienia od czasu do czasu baterie, no nie, eres? A nawet kupuje się lepszy, większy model…

    Było śmiesznie, eresie?
    .

    autor: Hyjdla, data nadania: 2009-08-02 21:41:14, suma postów tego autora: 2735 – http://lewica.pl/forum/index.php?fuse=messages.19809 .

  21. Nie żebym miał coś do feministek
    Feministyczno-postmodernistyczna reinterpretacja nauki

    Przykładowo, Luce Irigaray, poważana (nie mylić z: poważna) myślicielka feministyczna, przekonuje, że postać teorii naukowej jest zdeterminowana przez płeć naukowca. Głosi więc, że E=mc2 jest równaniem „typowo męskim”, gdyż „uprzywilejowuje ono prędkość światła (c) nad wszystkimi innymi prędkościami, które są dla nas równie ważne” (sic!). „Wyjaśniła” też dlaczego mechanika brył sztywnych jest lepiej przebadanym obszarem fizyki niż mechanika płynów — hydrodynamika.
    Oczywiście naiwnością jest twierdzenie, że powodem tego jest stopień trudności (równania ruchu bryły sztywnej i równania ruchu cieczy). Myślicielka wyjawia, że rzecz w tym, iż mechanika bryły sztywnej jest ewidentnie męska, a fizycy są na ogół facetami. Dlaczego męska? No bo męski narząd płciowy bywa sztywny… Na dyskredytowaniu „męskiej” nauki nie poprzestaje i sama tworzy pseudonaukowe teorie, w których doszukuje się zależności między złożonością myślenia i odczuwania a złożonością budowy genitaliów żeńskich.

    Jeszcze lepszej „dekonstrukcji” dokonała inna gwiazda postmodernistycznego feminizmu, dr Sandra Harding[ 15 ], która za przedmiot ataku obrała sobie m.in. mechanikę Newtona: “Straszliwe metafory mechaniki Newtona zagrażają kobietom — dramatyzuje w książce The Science Question in Feminism — Badania przyrody za model mają gwałt i tortury — brutalny, mizoginiczny stosunek mężczyzn do kobiet — ten właśnie model świadczyć ma o wartości nauki. (…) Skoro naturę zaczyna się traktować raczej jak kobietę, którą należy gwałcić i torturować, a nie jak karmiącą matkę, to czyż gwałt i tortury nie stają się tym samym naturalnym stosunkiem mężczyzn do kobiet. Uczciwiej byłoby mówić o prawach Newtona nie jako o mechanice, lecz jako o newtonowskim podręczniku gwałtu.” [ 16 ]
    #############################
    Mariusz Agnosiewicz: Płeć, socjobiologia i gender studies
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2548/q,p%b3e%e6.socjobiologia.i.gender.studies#_f13

    Poniższy fragment też ciekawy:

    Oczywiście psychologia ewolucyjna/socjobiologia człowieka wciąż ma krytyków. Buss wspomina o ruchu feministycznym. W protokole rozbieżności czytamy m.in.:

    „Konkluzje feministek i ewolucjonistów są zbieżne co do tego, że u podłoża męskich skłonności do monopolizowania zasobów leży pragnienie pozyskania kontroli nad seksualizmem kobiet. Myślenie ewolucjonistyczne wyjaśnia przyczyny, dla których tak właśnie jest i dlaczego kontrola kobiecego seksualizmu jest centralnym problemem mężczyzn. Wszyscy jesteśmy potomkami tych pradawnych mężczyzn, którzy odnieśli sukces w zazdrosnym strzeżeniu dostępu seksualnego do swoich partnerek i próbach kontrolowania ich zachowań seksualnych, którzy potrafili także dostarczyć im wystarczająco wiele zasobów, by móc je przy sobie utrzymać. Jesteśmy też potomkami pradawnych kobiet, które użyczały dostępu seksualnego jedynie takim właśnie mężczyznom.

    Podejście feministyczne przedstawia czasami mężczyznę jako istotę sprzymierzoną z wszystkimi innymi mężczyznami celem poddania kobiet skutecznej opresji. Myślenie ewolucjonistyczne przekonuje jednak, że taki scenariusz wydarzeń jest
    mocno nierealistyczny, ponieważ zarówno mężczyźni, jak i kobiety rywalizują przede wszystkim z członkami własnej płci

  22. Nie żebym miał coś do feministek
    Feministyczno-postmodernistyczna reinterpretacja nauki

    Przykładowo, Luce Irigaray, poważana (nie mylić z: poważna) myślicielka feministyczna, przekonuje, że postać teorii naukowej jest zdeterminowana przez płeć naukowca. Głosi więc, że E=mc2 jest równaniem „typowo męskim”, gdyż „uprzywilejowuje ono prędkość światła (c) nad wszystkimi innymi prędkościami, które są dla nas równie ważne” (sic!). „Wyjaśniła” też dlaczego mechanika brył sztywnych jest lepiej przebadanym obszarem fizyki niż mechanika płynów — hydrodynamika.
    Oczywiście naiwnością jest twierdzenie, że powodem tego jest stopień trudności (równania ruchu bryły sztywnej i równania ruchu cieczy). Myślicielka wyjawia, że rzecz w tym, iż mechanika bryły sztywnej jest ewidentnie męska, a fizycy są na ogół facetami. Dlaczego męska? No bo męski narząd płciowy bywa sztywny… Na dyskredytowaniu „męskiej” nauki nie poprzestaje i sama tworzy pseudonaukowe teorie, w których doszukuje się zależności między złożonością myślenia i odczuwania a złożonością budowy genitaliów żeńskich.

    Jeszcze lepszej „dekonstrukcji” dokonała inna gwiazda postmodernistycznego feminizmu, dr Sandra Harding[ 15 ], która za przedmiot ataku obrała sobie m.in. mechanikę Newtona: “Straszliwe metafory mechaniki Newtona zagrażają kobietom — dramatyzuje w książce The Science Question in Feminism — Badania przyrody za model mają gwałt i tortury — brutalny, mizoginiczny stosunek mężczyzn do kobiet — ten właśnie model świadczyć ma o wartości nauki. (…) Skoro naturę zaczyna się traktować raczej jak kobietę, którą należy gwałcić i torturować, a nie jak karmiącą matkę, to czyż gwałt i tortury nie stają się tym samym naturalnym stosunkiem mężczyzn do kobiet. Uczciwiej byłoby mówić o prawach Newtona nie jako o mechanice, lecz jako o newtonowskim podręczniku gwałtu.” [ 16 ]
    #############################
    Mariusz Agnosiewicz: Płeć, socjobiologia i gender studies
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2548/q,p%b3e%e6.socjobiologia.i.gender.studies#_f13

    Poniższy fragment też ciekawy:

    Oczywiście psychologia ewolucyjna/socjobiologia człowieka wciąż ma krytyków. Buss wspomina o ruchu feministycznym. W protokole rozbieżności czytamy m.in.:

    „Konkluzje feministek i ewolucjonistów są zbieżne co do tego, że u podłoża męskich skłonności do monopolizowania zasobów leży pragnienie pozyskania kontroli nad seksualizmem kobiet. Myślenie ewolucjonistyczne wyjaśnia przyczyny, dla których tak właśnie jest i dlaczego kontrola kobiecego seksualizmu jest centralnym problemem mężczyzn. Wszyscy jesteśmy potomkami tych pradawnych mężczyzn, którzy odnieśli sukces w zazdrosnym strzeżeniu dostępu seksualnego do swoich partnerek i próbach kontrolowania ich zachowań seksualnych, którzy potrafili także dostarczyć im wystarczająco wiele zasobów, by móc je przy sobie utrzymać. Jesteśmy też potomkami pradawnych kobiet, które użyczały dostępu seksualnego jedynie takim właśnie mężczyznom.

    Podejście feministyczne przedstawia czasami mężczyznę jako istotę sprzymierzoną z wszystkimi innymi mężczyznami celem poddania kobiet skutecznej opresji. Myślenie ewolucjonistyczne przekonuje jednak, że taki scenariusz wydarzeń jest
    mocno nierealistyczny, ponieważ zarówno mężczyźni, jak i kobiety rywalizują przede wszystkim z członkami własnej płci

  23. Nie żebym miał coś do feministek
    Feministyczno-postmodernistyczna reinterpretacja nauki

    Przykładowo, Luce Irigaray, poważana (nie mylić z: poważna) myślicielka feministyczna, przekonuje, że postać teorii naukowej jest zdeterminowana przez płeć naukowca. Głosi więc, że E=mc2 jest równaniem „typowo męskim”, gdyż „uprzywilejowuje ono prędkość światła (c) nad wszystkimi innymi prędkościami, które są dla nas równie ważne” (sic!). „Wyjaśniła” też dlaczego mechanika brył sztywnych jest lepiej przebadanym obszarem fizyki niż mechanika płynów — hydrodynamika.
    Oczywiście naiwnością jest twierdzenie, że powodem tego jest stopień trudności (równania ruchu bryły sztywnej i równania ruchu cieczy). Myślicielka wyjawia, że rzecz w tym, iż mechanika bryły sztywnej jest ewidentnie męska, a fizycy są na ogół facetami. Dlaczego męska? No bo męski narząd płciowy bywa sztywny… Na dyskredytowaniu „męskiej” nauki nie poprzestaje i sama tworzy pseudonaukowe teorie, w których doszukuje się zależności między złożonością myślenia i odczuwania a złożonością budowy genitaliów żeńskich.

    Jeszcze lepszej „dekonstrukcji” dokonała inna gwiazda postmodernistycznego feminizmu, dr Sandra Harding[ 15 ], która za przedmiot ataku obrała sobie m.in. mechanikę Newtona: “Straszliwe metafory mechaniki Newtona zagrażają kobietom — dramatyzuje w książce The Science Question in Feminism — Badania przyrody za model mają gwałt i tortury — brutalny, mizoginiczny stosunek mężczyzn do kobiet — ten właśnie model świadczyć ma o wartości nauki. (…) Skoro naturę zaczyna się traktować raczej jak kobietę, którą należy gwałcić i torturować, a nie jak karmiącą matkę, to czyż gwałt i tortury nie stają się tym samym naturalnym stosunkiem mężczyzn do kobiet. Uczciwiej byłoby mówić o prawach Newtona nie jako o mechanice, lecz jako o newtonowskim podręczniku gwałtu.” [ 16 ]
    #############################
    Mariusz Agnosiewicz: Płeć, socjobiologia i gender studies
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2548/q,p%b3e%e6.socjobiologia.i.gender.studies#_f13

    Poniższy fragment też ciekawy:

    Oczywiście psychologia ewolucyjna/socjobiologia człowieka wciąż ma krytyków. Buss wspomina o ruchu feministycznym. W protokole rozbieżności czytamy m.in.:

    „Konkluzje feministek i ewolucjonistów są zbieżne co do tego, że u podłoża męskich skłonności do monopolizowania zasobów leży pragnienie pozyskania kontroli nad seksualizmem kobiet. Myślenie ewolucjonistyczne wyjaśnia przyczyny, dla których tak właśnie jest i dlaczego kontrola kobiecego seksualizmu jest centralnym problemem mężczyzn. Wszyscy jesteśmy potomkami tych pradawnych mężczyzn, którzy odnieśli sukces w zazdrosnym strzeżeniu dostępu seksualnego do swoich partnerek i próbach kontrolowania ich zachowań seksualnych, którzy potrafili także dostarczyć im wystarczająco wiele zasobów, by móc je przy sobie utrzymać. Jesteśmy też potomkami pradawnych kobiet, które użyczały dostępu seksualnego jedynie takim właśnie mężczyznom.

    Podejście feministyczne przedstawia czasami mężczyznę jako istotę sprzymierzoną z wszystkimi innymi mężczyznami celem poddania kobiet skutecznej opresji. Myślenie ewolucjonistyczne przekonuje jednak, że taki scenariusz wydarzeń jest
    mocno nierealistyczny, ponieważ zarówno mężczyźni, jak i kobiety rywalizują przede wszystkim z członkami własnej płci

  24. Nie żebym miał coś do feministek
    Feministyczno-postmodernistyczna reinterpretacja nauki

    Przykładowo, Luce Irigaray, poważana (nie mylić z: poważna) myślicielka feministyczna, przekonuje, że postać teorii naukowej jest zdeterminowana przez płeć naukowca. Głosi więc, że E=mc2 jest równaniem „typowo męskim”, gdyż „uprzywilejowuje ono prędkość światła (c) nad wszystkimi innymi prędkościami, które są dla nas równie ważne” (sic!). „Wyjaśniła” też dlaczego mechanika brył sztywnych jest lepiej przebadanym obszarem fizyki niż mechanika płynów — hydrodynamika.
    Oczywiście naiwnością jest twierdzenie, że powodem tego jest stopień trudności (równania ruchu bryły sztywnej i równania ruchu cieczy). Myślicielka wyjawia, że rzecz w tym, iż mechanika bryły sztywnej jest ewidentnie męska, a fizycy są na ogół facetami. Dlaczego męska? No bo męski narząd płciowy bywa sztywny… Na dyskredytowaniu „męskiej” nauki nie poprzestaje i sama tworzy pseudonaukowe teorie, w których doszukuje się zależności między złożonością myślenia i odczuwania a złożonością budowy genitaliów żeńskich.

    Jeszcze lepszej „dekonstrukcji” dokonała inna gwiazda postmodernistycznego feminizmu, dr Sandra Harding[ 15 ], która za przedmiot ataku obrała sobie m.in. mechanikę Newtona: “Straszliwe metafory mechaniki Newtona zagrażają kobietom — dramatyzuje w książce The Science Question in Feminism — Badania przyrody za model mają gwałt i tortury — brutalny, mizoginiczny stosunek mężczyzn do kobiet — ten właśnie model świadczyć ma o wartości nauki. (…) Skoro naturę zaczyna się traktować raczej jak kobietę, którą należy gwałcić i torturować, a nie jak karmiącą matkę, to czyż gwałt i tortury nie stają się tym samym naturalnym stosunkiem mężczyzn do kobiet. Uczciwiej byłoby mówić o prawach Newtona nie jako o mechanice, lecz jako o newtonowskim podręczniku gwałtu.” [ 16 ]
    #############################
    Mariusz Agnosiewicz: Płeć, socjobiologia i gender studies
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2548/q,p%b3e%e6.socjobiologia.i.gender.studies#_f13

    Poniższy fragment też ciekawy:

    Oczywiście psychologia ewolucyjna/socjobiologia człowieka wciąż ma krytyków. Buss wspomina o ruchu feministycznym. W protokole rozbieżności czytamy m.in.:

    „Konkluzje feministek i ewolucjonistów są zbieżne co do tego, że u podłoża męskich skłonności do monopolizowania zasobów leży pragnienie pozyskania kontroli nad seksualizmem kobiet. Myślenie ewolucjonistyczne wyjaśnia przyczyny, dla których tak właśnie jest i dlaczego kontrola kobiecego seksualizmu jest centralnym problemem mężczyzn. Wszyscy jesteśmy potomkami tych pradawnych mężczyzn, którzy odnieśli sukces w zazdrosnym strzeżeniu dostępu seksualnego do swoich partnerek i próbach kontrolowania ich zachowań seksualnych, którzy potrafili także dostarczyć im wystarczająco wiele zasobów, by móc je przy sobie utrzymać. Jesteśmy też potomkami pradawnych kobiet, które użyczały dostępu seksualnego jedynie takim właśnie mężczyznom.

    Podejście feministyczne przedstawia czasami mężczyznę jako istotę sprzymierzoną z wszystkimi innymi mężczyznami celem poddania kobiet skutecznej opresji. Myślenie ewolucjonistyczne przekonuje jednak, że taki scenariusz wydarzeń jest
    mocno nierealistyczny, ponieważ zarówno mężczyźni, jak i kobiety rywalizują przede wszystkim z członkami własnej płci