Od marca 2020 roku występuje taka prawidłowość, że cokolwiek robi rząd PiS to z zamkniętymi oczami można zobaczyć kompletną głupotę łamaną na absurd. W całym zestawie trudno wskazać najbardziej głupią decyzję, czy działanie, ale jak wspomnę o „wyborach” zorganizowanych przez Sasina, czy zamykaniu lasów, to będzie można poczuć klimat kompromitacji. Szczególną specjalizacją stało się też irytowanie i gnębienie całych grup społecznych. Było celowanie do rolników nikomu niepotrzebną ustawą „futerkową”, było grzebanie przy ustawie aborcyjnej, co wywołało największe protesty od 2015 roku, nieustannie prześladuje się też właścicieli firm i to całymi branżami.

Takie zachowania władzy sukcesywnie krzeszą iskry nad społeczną beczką prochu i dopóki wszystko dzieje się pod osłoną „pandemii”, czytaj pełnego zamordyzmu, władza poza stratami w sondażach praktycznie jest bezkarna. Jednocześnie co bardziej cwani przedstawiciele władzy szyli sobie spadochrony i kupowali sympatię grup zawodowych nadając im przywileje i co za tym idzie dodatkowe pieniądze. Bezkonkurencyjny w tym obszarze był minister Niedzielski, to on uruchomił „e-zlecenia testowe” i „e-opiekę” nad „pacjentem covidowym”. Również Niedzielski podniósł stawki lekarzom i pielęgniarkom z oddziałów „covidowych” i nie tylko. Dzięki takim ruchom Niedzielski stał się ulubieńcem środowiska medycznego, pomimo tego, że jest ministrem w rządzie PiS, znienawidzonym przez większość środowiska. I cały ten kapitał w ciągu kilku dni Niedzielski rozmienił na drobne, w dodatku w najgorszy możliwy sposób. Z chwilą gdy wybuchła afera w WUM i przy tej okazji kolejny raz podkreślę, że wykluczam jakiekolwiek wspólne działanie z rządem, Niedzielski stracił instynkt samozachowawczy.

Pokusa wykorzystania nadarzającej się okazji, aby urządzić igrzyska dla głodnego zemsty ludu, okazała się większa od racjonalnej kalkulacji, co się ministrowi opłaca, a co go może pozbawić stołka. Lud ryknął, aby celebrytów i „artystów” rzucić na pożarcie lwów i to się w rzeczywistości stało, ale tym się zajęły „niepokorne” media. Niedzielskiemu pozostał pasztet w WUM i tutaj rzeczywiście nie miał łatwego zadania. Podobnie jak „kasta sędziowska”, kasta lekarska działa hierarchicznie, nie wolno dotykać ludzi, od których zależą kariery zawodowe. Szczęście w nieszczęściu Niedzielskiego polegało na tym, że zaszły wyjątkowe okoliczności i środowisko medyczne jak nigdy przestraszyło się presji społecznej. Aktorzy i celebryci w pewnym momencie się odwinęli, WUM takich możliwości nie miał, bo od początku do końca tak żenująco kłamał, że nawet TVN i GW nie były w stanie ich wybronić. W końcu najważniejsi z ważnych w WUM przyjęli rutynową strategię, wyrzucili z sanek Ewę Trzeplę Prezesa Zarządu Centrum Medycznego WUM Sp. z o.o. Był to bardzo kosztowny gest ze strony „środowiska” i należało go docenić – dokładnie takiej treści wysłano komunikat do Niedzielskiego.

W normalnych okolicznościach karierowicz Niedzielski dziękowałby niebiosom, za te dary. W zastanych okolicznościach wystarczyło wyjść na konferencję i powiedzieć, że tak surowa kara, powinna być przestrogą dla innych, a teraz wszyscy wracamy do szczepień, bo to jest najważniejsze. Niedzielski nie skorzystał z prezentu i postanowił zbijać sobie punkty u „zwykłych ludzi”, którzy mają go serdecznie dość. Innymi słowy postanowił poprawić swój wizerunek i ocenę społeczną, kosztem rektora WUM, którego wezwał do dymisji. Po przekroczeniu tej granicy los Niedzielskiego jest przesądzony. „Pandemia” będzie trwać jeszcze długo, ludzie Niedzielskiego nie polubią, a „środowisko” upokorzenia jednego z nietykalnych mu nie wybaczy. W efekcie Niedzielski będzie zbierał z dwóch stron, od ludzi i od wierchuszki lekarskiej, z którą dotąd był w niemal doskonałych relacjach. Nie muszę chyba dodawać, jak bardzo mnie położenie Niedzielskiego cieszy, ale z prawdziwą, wręcz dziką satysfakcją, dodaję!