Reklama

Mamy czas zadumy i rozważań nad dwoma największymi sensami: sensem życia i sensem śmierci. W tych okolicznościach, całkiem słonecznej przyrody chciałbym spojrzeć wiosennie na parę zagadnień stanowiących o sile lub słabości narodów. Wbrew myślicielom, którzy zaczynali swoją karierę w ludowym państwie i nigdy z tego państwa nie wyszli, pojęcie narodu istnieje, było definiowane nawet, jeśli nie przede wszystkim, przez lewicujących socjologów, jak pani Kłoskowska na przykład. W definicji Kłoskowskiej naród wygląda następująco: “zbiorowość, w której naturalne więzi wyrosły ze wspólnoty przekonań i terytorium”. Definicję tę uważa się za potoczne ujmowanie narodu, ale do wyjaśnienia tytułowych zagadnień w zupełności wystarczy. Obok definicji narodu potrzebny będzie krótki rys narodu żydowskiego, na tym samym potocznym poziomie. Plemię semickie zbudowało swoją tożsamość na silnym przekazie mistycznym, dziś to się nazywa „mit założycielski”. Mit założycielski narodu żydowskiego opiera się na niezwykle stabilnych podstawach: ofiary przemocy innych narodów, wybrańcy Boga. Początek mitu założycielskiego, to oczywiście Egipt gdzie narodziła się najbardziej podstawowa z podstaw – naród żydowski jest wieczną ofiarą, prześladowaną na obcej ziemi. Brak własnego terytorium będzie prześladował Żydów do końca i determinował ich wspólne przekonania. Naród żydowski wyrasta z niewyobrażalnego cierpienia i prześladowania narodu bez ziemi, ale też siły w jedności narodowej, która pozwala na niewiarygodne wyczyny. Z beznadziejnej pozycji ofiary potrafili Żydzi, według własnej legendy i przy pomocy boga, zesłać na ówczesną potęgę egipską siedem nie byle jakich nieszczęść. Tym wyczynem wymusili na imperium coś w rodzaju paszportu, a trzeba pamiętać, że był to paszport udzielony niewolnikom, co za tym idzie najniższa warstwa społeczna osiągnęła najwyższe możliwe cele, pokonując władców. Dalej sprawy potoczyły się niebanalnie, spokojnie można powiedzieć, że w życiu nardu żydowskiego nastąpiła pierwsza i ostania rewolucja kulturowa. Niejaki Mojżesz, duchowy przywódca narodu, endek z krwi i kości, do tego mistyk, czy jak kto woli wizjoner lub inny guru, poukładał naród żydowski raz na tysiąclecia. Odrzucił zabobonną religię politeistyczną, która cechowała wszystkie prymitywne ludy, odrzucił kult materialnych bożków w postaci ludzi-kotów i innych hybryd, czczonych przez Egipt, słowem strącił prymitywnego cielca. Cielca zastąpił czymś wyjątkowo genialnym, wyprzedzającym o całe tysiąclecia myślenie o tak skomplikowanym tworze jak naród. Mojżesz dał swojemu narodowi wiarę! Wiarę inną niż jakakolwiek wiara wcześniej i tak na dobrą sprawę jakakolwiek do teraz. Wiara żydowska jest wiarą w wierze, Żydzi wierzą w jedynego boga, którego nigdy nie wydzieli i wierzą, że ten jedyny bóg uczynił z Żydów swoich wybrańców. Żydowski bóg jest potężny, strach przed nim tak wielki, że nikt nie śmie przypuszczać jak bóg może wyglądać.

Nie ma w judaizmie wyobrażenia postaci boga, w chrześcijaństwie nie jest to już tak jednoznaczne, tu i ówdzie pojawia się starszy pan z siwą brodą. Boga nie widać, jest wszystkim i wszędzie, dlatego jest tak potężny, że wystarczy sam jeden, za wszystkie bóstwa pospolite, podobne do rogatych hybryd. I ten potężny bóg, jeden jedyny, jest bogiem jednego jedynego narodu żydowskiego. Nie wiem czy jakikolwiek mąż stanu jest zdolny by dać swojemu narodowi więcej wiary w siebie niż Mojżesz, wiem, że nic podobnego nigdy się nie wydarzyło i szanse na to by się zdarzyło są mikre. Silne poczucie narodowej tożsamości Żydów bierze się z głębokiej i wielopoziomowej wiary Żydów. Judaizm połączył racjonalny poziom wiary z mistycznym poziomem wiary. Żydzi racjonalnie wierzą w siebie, czują się wyjątkowym narodem, a początek tego myślenia bierze się z mistycznej wiary w jedynego żydowskiego boga. Tylko istnienie narodu żydowskiego ma jakikolwiek sens, reszta narodów sczeźnie, ponieważ nie są wybrańcami boga i nie są Żydami. Z czasem te dwa poziomy zaczęły funkcjonować oddzielnie. Dziś Żyd, który nie wierzy w boga z powodzeniem wierzy, że nic lepszego niż bycie Żydem nie mogło mu się przydarzyć, gdyż bycie Żydem jest niespotykanym wyróżnieniem. Żydzi wierzący w boga są podwójnie motywowani do szacunku wobec własnego narodu. Gdyby komuś przyszło do głowy, że cały ten potoczny wywód jest funta kłaków wart i to z bardzo prostego powodu, mianowicie wystarczy, że byle goj załatwi sobie dowód osobisty wydany przez żydowski urząd i już jest wybrańcem boga, myli się taki naiwny ktoś niewyobrażalnie. Nie można zostać Żydem, ani w wymiarze religijnym, ani w wymiarze kulturowym inaczej niż rodząc się Żydem. Na tym polega najsprytniejszy zabieg, jaki wykonał Mojżesz i jego następcy. Tak już po prostu jest, bóg wybiera, w najgorszym razie fantastyczny zbieg okoliczności, że jesteś Żydem, jeśli nie wygrałeś tej wielkiej kumulacji, właściwie żyjesz tylko po to, by podziwiać Żydów i pracować dla Żydów. Możesz przyjąć wszystkie prawdy wiary, akceptować ustalony porządek, błagać o dostąpienie łaski bycia Żydem, być wyznawcą wiary, ale jeśli nie jesteś Żydem w rozumieniu biologicznym, nie masz żydowskiej matki, nie masz szans u Żydów i boga. Genialnie ułożony nacjonalizm, nacjonalizm najwyższego rzędu, podparty religią i w szerszym ujęciu głęboką wiarą w wyjątkowość narodu żydowskiego.

Reklama

Z tą genialną konstrukcją zderzył się równie genialny Żyd Jezus Chrystus. Żydzi do dziś pewnie plują sobie w brodę, że ten jeden jedyny raz zlekceważyli potęgę własnego narodowego wynalazku, który Jezus skopiował, a potem przewartościował. Chrystus z elitarnej religii nacjonalistycznej, opartej na bezwzględnych zasadach obrony tożsamości narodowej i zwalczania innych nacji, jako nacji poślednich, zrobił Unie Europejską. Chrystus dokonał zamachu na żydowskie podstawy wiary, tradycyjną strukturę społeczną, dla której świętością był naród i religia. Te święte podstawy wiary Jezus Chrystus zaatakował miłosierdziem dla wszystkich ludzi, burząc dotychczasowy ład społeczny i profanacją narodowej religii mojżeszowej, burząc elitarność religii narodowej. Tylko i aż z tych powodów Chrystus musiał umrzeć, samych powodów było więcej, ale to te dwa zdecydowały o śmierci Chrystusa. Profanacja religii i zamach na żydowski nacjonalizm wyznaczający hierarchię społeczną, dla Żydów było przekroczeniem nieprzekraczalnych granic. Jakiś tam nawiedzony sekciarz, chodził i opowiadał ladacznicy, złodziejowi, żebrakowi, że jest tyle samo wart, co żydowski wybraniec boga, ba, więcej wart. Więcej jest wart wdowi grosz, jeden nawrócony, łza ladacznicy, niż dobrze sytuowany pupil boga. Religia elity w ręce mas i to już samo w sobie zasługuje na ukrzyżowanie, ale znacznie gorsze było umiędzynarodowienie nacjonalistycznej religii, głębiej wiary w wybrany naród. Chrystus każdemu pozwolił poczuć się wybrańcem boga, każdemu pozwolił poczuć się Żydem. Wprowadził tolerancję i poszanowanie mniejszości, nawoływał do modlitwy za prześladowców i zapewniał, że wbrew dogmatom religii żydowskiej, każdy pójdzie do nieba, kto uwierzy, że bóg jest i jest dla wszystkich, którzy w niego wierzą. Krwawy nacjonalizm starotestamentowy, wykłuwający oczy i wybijający zęby, Jezus Chrystus zastąpił nowotestamentową tolerancją i międzynarodowym pojednaniem. Wszystko co Żydzi mieli najcenniejszego, unikalnego, powszechniało, czyli zostało sprofanowane. Żydzi nie mogli postąpić inaczej, jeden człowiek, w dodatku Żyd, zatem zdrajca, usiłował zniszczyć wszystko co Żydzi mieli i czym jednocześnie byli. Żydzi zabili Pana Jezusa, ponieważ On był wrogiem narodu żydowskiego, w rozumieniu samych Żydów.

Podobny los nie spotka Adam Michnika, który wcale nie robi w tym tekście za moją obsesję, po prostu jest najbardziej czytelnym Antychrystem we współczesnej Polsce. Antychrystem dlatego, że Michnik nie ma szans, ani na ukrzyżowanie, ani na zbudowanie wielkiej religii. Michnik pozostanie sekciarzem, któremu włos z głowy nie spadnie. Nie lepszego przykładu niż Michnik, by pokazać, że ogarnięcie, a co za tym idzie władza nad takim potężnym tworem jak naród, to jest zajęcie dla mężów stanu, nie gówniarzy. Trzeba ocierać się o geniusz, nawet wybrańca boga, żeby być liderem narodu. Michnik jest liderem bożków i pozostanie nim, ponieważ Michnik bazuje na prymitywnym politeizmie, coś z czym Żydzi poradzili sobie tysiące lat temu. Polibóstwo i w naddatku materialne, ułomne, szef ludzkich bożków, zgranych nazwisk robiących za półbogi. Każdy może takiego bożka zobaczyć, pośmiać się z niego, widząc, że w warzywniaku na Pradze podobnych bogów można spotkać na pęczki. Michnik wprawdzie usiłuje iść drogą Chrystusa i nawołuje do miłosierdzia, ale dla wypasionych faryzeuszów, odrzuconych społecznie traktuje jak Poncjusz Piłat. Profanując religię monoteistyczną, oferuje zabobonny politeizm, oferta nie tylko sto lat za Murzynami, ale tysiąclecia za Mojżeszem. Jest Michnik Antychrystem i gojem nie Mojżeszem, ponieważ inaczej niż Mojżesz, wmawia narodowi, który rozpaczliwie uważa za swój, że jest narodem gówno wartym i zapomnianym przez boga. Przed ukrzyżowaniem ratuje Michnika jego własna nieudolność i niezwykła charyzma Żyda Jezusa Chrystusa, niezagrożonego lidera Polaków na kilka pokoleń. W Polsce nigdy nie było tak silnie motywowanej wiary, Polacy nie wierzą, że są wybrańcami boga, nie wierzą, że być Polakiem jest czymś wyjątkowym. Polacy nie są nacjonalistami na poziomie fanatyzmu religijnego i etnicznego. Polacy częściej nadstawiają policzka, jak ich przywódca duchowy Jezus Chrystus. Jak Jezus Chrystus szanują biednych i odtrącanych, gardzą straganami handlujących w świątyniach. Dzięki temu Antychryst Michnik może spać spokojnie, w Polsce nic mu się nie stanie, Polacy Michnika nie ukrzyżują, co u Żydów miałby gwarantowane, gdyby tylko swoją sekciarską działalność prowadził w takim samym stylu i treści, profanując wszystko co święte dla Żydów. Michnik poniewiera wszystko co święte dla Polaków, robi to nieudolnie i trafił na wyjątkowo tolerancyjny naród, dlatego nie poniesie żadnego krzyża, będzie sobie dalej spokojnie handlował w świątyni i kasował srebrniki. Nie krzyżuje się Antychrystów, w tolerancyjnej nowotestamentowej Polsce nie krzyżowało się nigdy. Wesołych Świąt!

Reklama
Poprzedni artykułCały Gdańsk szuka zaginionego oryginału.Podpowiadam kierunek poszukiwań.
Następny artykułKościół katolicki nie powinien profanować majestatu śmierci!
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

21 KOMENTARZE