Reklama


W związku z wyborem Basila Kerskiego na stanowisko dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności Lech Wałęsa poczuł się głeboko urażony i porzucił, jak sam mówi, nieodwołalnie i na zawsze Centrum Solidarności. Porzucił, ponieważ jego protegowany Bogdan Lis nie został dyrektorem. Zamiast niego wspomniany wcześniej berliński Irakijczyk, albo irakijski berlińczyk bez polskiego obywatelstwa – prawda, że proste? Proste i jasne jak, nie przymierzając, złote myśli i przemówienia przewodniczącego Wałęsy.
Okrutna prawda jest zaś taka, że Bogdan Lis nie spełniał wymogów formalnych(brak wyższego wykształcenia), co pan Lech Wałęsa – konserwator wózków akumulatorowych, udający elektryka – powinien zrozumieć.
Ale to nie jest największe zmartwienie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza i rady Europejskiego Centrum Solidarności. Tuż przed zaplanowaną na 14 maja fetą z udziałem 1000 gości z premierem i prezydentem, zaginął oryginalny akt erekcyjny z 2005 roku, który sygnowało 22 premierów oraz wspomniany już Lech Wałęsa, a nawet sam Manuel Barroso.
Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania nie przyniosły, dotąd, żadnego rezaltatu a rzecznik prasowy Pawlak uspokaja : mamy kopię.
Ponieważ 14 maja zaplanowano uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego pod nowy, okazały gmach Euroepejskiego Centrum Solidarności, z udziałem tysiąca znamienitych gości, szykuje się, która to już, wielka kompromitacja.
Jako szczerze zatroskany, były już ,,solidaruch”, i aktualny obywatel tego kraju, pragnę wskazać trop poszukiwań, zupełnie zlekceważony przez gdańskich włodarzy.

Około 6 – 7 czerwca 1992 r. za zgodą ministra Andrzeja Milczanowskiego Wałęsie udostępniono zgromadzoną na jego temat dokumentację. Prezydent oglądał ją w gabinecie szefa kontrwywiadu UOP płk. Konstantego Miodowicza. W lipcu lub sierpniu 1992 r. prezydent ponownie zwrócił się do Milczanowskiego o możliwość przeczytania akt, tym razem w Belwederze. Otrzymał na to zgodę. Szef Zarządu Śledczego UOP płk Wiktor Fonfara zapisał w notatce służbowej: „polecenie dostarczenia ich Prezydentowi otrzymał ówczesny Szef UOP Jerzy Konieczny oraz ja. Materiały osobiście zawieźliśmy Prezydentowi, który pokwitował ich odbiór na odwrocie protokołu zawierającego szczegółowy spis ich zawartości”.

Reklama

Paczka z dokumentami dotyczącymi TW „Bolek” wróciła do MSW 22 września 1992 r. Na pierwszy rzut oka było widać, że dokumenty zostały zdekompletowane. Zniknęły najważniejsze dokumenty dotyczące sprawy: oryginał karty ewidencyjnej Lecha Wałęsy, kopie doniesienia i pokwitowań tego TW, a także inne dokumenty wskazujące, że „Bolkiem” był urzędujący prezydent. W poszczególnych tomach akt, które przywieziono z Gdańska 1 czerwca 1992 r., dokonano czystki. W miejscach, gdzie wcześniej znajdowały się doniesienia „Bolka”, sterczały teraz fragmenty powyrywanych kartek.

Po wygranych przez SLD wyborach 19.09.1993 roku stało się jasne, że wpływy Wałęsy zmaleją.Przerażony tą perspektywą, w dniu 28.09.1993r., dzwoni do ministra Milczanowskiego, prosząc go o pilne i natychmiastowe wypożyczenie dotyczących go, tzn. TW ,,Bolka” – dokumentów.
W notatce służbowej Milczanowski zapisał: „Zaproponowałem dostarczenie dokumentów do Belwederu około godz. 22.00, co Pan Prezydent zaakceptował. Następnie o powyższym powiadomiłem p. Ministra Jerzego Koniecznego. Przed godziną 22.00 razem z P. Ministrem Jerzym Koniecznym udaliśmy się do Belwederu, gdzie Pan Prezydent Lech Wałęsa osobiście od nas przyjął i pokwitował wypożyczenie całości wspomnianych wyżej dokumentów”.

Na „Protokole zapakowania i zdeponowania akt” sporządzonym przez Milczanowskiego i Koniecznego 25 września 1992 r. znajduje się odręczna adnotacja: „Wypożyczyłem 28.09.1993 r. L. Wałęsa”.

W lipcu 1996 roku nowy minister spraw wewnętrznych Zbigniew Siemiątkowski zwrócił się do nowego już prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z takim oto pismem:
„Uprzejmie informuję Pana Prezydenta, iż w Urzędzie Ochrony Państwa znajduje się paczka zawierająca prawdopodobnie dokumenty dotyczące byłego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Wałęsy, opieczętowana z naniesioną klauzulą: »Bez zgody prezydenta RP nie otwierać«. Z uwagi na konieczność dokonania przeglądu tych materiałów, sprawdzenia ich stanu faktycznego oraz przygotowania do archiwizacji zwracam się do Pana Prezydenta z prośbą o zgodę na otwarcie tej paczki w celu komisyjnego wykonania stosownych czynności”.
Po uzyskanej, od Kwaśniewskiego, zgodzie, komisja powołana przez UOP , po komisyjnym otwarciu paczki ,,zwróconej przez Wałęsę” stwierdziła co następuje:
„Do chwili obecnej nie zostały zwrócone do UOP następujące materiały przekazane Lechowi Wałęsie wymienione w protokole z dnia 5.06.1992 r.:

1) teczka nr I – zawierająca materiały dot. agenturalnej działalności Lecha Wałęsy,

2) teczka nr II – zawierająca materiały jak wyżej,

3) teczka nr III – zawierająca notatki i doniesienia agenturalne od Lecha Wałęsy,

4) teczka nr IV – zawierająca dokumenty rejestracyjne Lecha Wałęsy (…) teczka nr VI – zawierająca między innymi pokwitowania L. Wałęsy i odbioru wynagrodzenia za działalność agenturalną”. Wedle innego fragmentu sprawozdania komisji: „W tomach archiwalnych brak jest spisów zawartości oraz kart w ilości: w tomie II – 14 kart; w tomie III – 20 kart; w tomie IV – 99 kart; w tomie V – 17 kart; w tomie VI – 27 kart”.
W związku z tym, szef UOP płk Andrzej Kapkowski zwrócił się pisemnie do Lecha Wałęsy:

Do powyższego wykazu wykradzionych dokumentów, należy dodać mikrofilmy, tzw ,,jackety” zarekwirowane przez Gdańską Delegaturę UOP w mieszkaniu majora SB Jerzego Frączkowskiego, który zmikrofilmował ok. 1000 stron dokumentów dotyczących TW,,Bolka” to znaczy Lecha Wałęsy ale nie tylko. Na 54 ,,jacketach” wykonanych z oryginalnych dokumentów przez majora Frączkowskiego znajdują się dokumenty dotyczące wspomnianego już Bogdana Lisa.
W kwietniu 1994 r. mikrofilmy przekazano Lechowi Wałęsie. W notatce służbowej sporządzonej przez jednego z funkcjonariuszy UOP Czempiński relacjonował: „W kwiet- niu 1994 r. prezydent Wałęsa zwrócił się telefonicznie z prośbą o wgląd w dokumenty dotyczące jego osoby, a które zostały znalezione w czasie przeszukania u Jerzego Frącz- kowskiego – chodziło o 54 mikrofi lmy – tzw. jackety. O treści rozmowy poinformowałem ministra Milczanowskiego, prosząc go zarazem o decyzję w sprawie. Minister wyraził ustną zgodę na udostępnienie jacketów. Mając pozytywną decyzję, zabrałem jackety z Zarządu Śledczego od dyrektora […]i przekazałem je prezydentowi Wałęsie, sporządzając na tą okoliczność stosowną notatkę. Nie otrzymałem od prezydenta żadnego potwierdzenia lub pokwitowania odbioru jacketów. Nie pamiętam, czy i kiedy prezydent Wałęsa zwrócił je. Słysząc w tej chwili, że jackety nie zostały zwrócone, jestem zdziwiony i nieco zaskoczony, gdyż byłem przekonany, że jackety zostały zwrócone”

28 listopada 1996 r. prokurator Prokuratury Wojewódzkiej Małgorzata Nowak wszczęła śledztwo w sprawie akt, których nie zwrócił Lech Wałęsa. Uzasadnienie wszczęcia postępowania mówiło o „przekroczeniu w latach 1992–1994 w Warszawie uprawnień oraz niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy Mini- sterstwa Spraw Wewnętrznych oraz Urzędu Ochrony Państwa, polegających na prze- kazywaniu w latach 1992–1994 prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej dokumentów tajnych specjalnego znaczenia, dotyczących jego osoby w sposób sprzeczny z przepisami o obiegu tych dokumentów, co doprowadziło do ich usunięcia z dyspozycji właściwych organów państwa, tj. o przestępstwo z art. 246 § 1 kk oraz art. 268 kk”49.

Źródła: SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii.S.Cenckiewicz P.Gontarczyk IPN 2008

Post scriptum:
Agnieszka Kublik: Czy jako prezydent prosił pan UOP o teczkę Bolka?
Lech Wałęsa: Nic takiego nie było.
Agnieszka Kublik:Nie kusiło nigdy pana by zajrzeć do swojej teczki?
Lech Wałęsa: Pani Agniesiu już pani zapytała a ja odpowiedziałem.
Agnieszka Kublik: Nie mał pan nigdy tej teczki w ręku?
Lech Wałęsa: Nie,oczywiście, że nie miałem.

Reklama

45 KOMENTARZE

  1. Obejrzałam “Plusy dodatnie, plusy ujemne”
    Oraz “TW Bolek” z Cenckiewiczem i Gontarczykiem.

    Jeden z pokazanych dokumentów, jakaś karta rejestracyjna, wymieniła jego drugie imię Bolesław. Nie ma tego imienia w jego oficjalnych biografiach.

    Wałęsa jako Prezydent RP zwrócił się o wypożyczenie mu dokumentów SB na jego temat; otrzymał, pokwitował i oddał niekompletne teczki “Bolka” – nie oponował, że to wcale nie o nim. Zgadzało się 🙂
    To jest nawet zabawne, taki przedszkolny majstersztyk.

    Gorzej, że “oczyszczanie” Wałęsy to kompromitacja polskich sądów i wspomnianego też Trybunału Konstytucyjnego. Został oczyszczony z zarzutów wmyśl ustawy XYZ. Ciekawe, co mówi ta ustawa. W wiki angielkiej jest napisane, że sąd “zadeklarował” jego niewinność (nie, że ją stwierdził po zbadaniu sprawy), w polskiej, że “uznał za prawdziwe JEGO oświadczenie”.
    Hm, jak idę do notariusza z dokumentem i w obecności notariusza go podpisuję, to notariusz potwierdza, że jest to mój podpis, ale nie potwierdza prawdziwości tego, co napisałam w dokumencie.

    Ciekawe jest, że Wałęsa był TW Bolkiem między 1970 a 1976, z czego próbował się wycofać w 1971. Nie starczyło mu siły, był młody, potrzebował pieniędzy. Gdyby uznał to jako błąd młodości pod wpływem tamtych czasów, to byłoby mu wybaczone. Nie wygląda na to, żeby komuś jakąś straszną krzywdę wyrządził. Być może przełomem było, jak podał nazwisko działacza, chyba Szyllera, który został zwolniony z pracy, a potem Wałęsę zwolnili i tak sam umoczył dupę, i się już na dobre z Bolka wypisał.

    Kuroń nie ukrywał czerwonego harcerstwa i takiejż działalności za młodu – i nie przeszkodziło to w jego popularności w nowych czasach. Nadal się o nim dobrze mówi.

    Michnikowi nikt by nie wyciągał ojca i brata, gdyby się Michnik nie skurwił.

    Podobało mi się w filmie Cenckiewicza i Gontarczyka, że TW Bolek dotyczył tylko lat 1970-76 i o nic więcej nie chodziło, co się tyczy zbadanych dokumentów.
    Nie podobało mi się, że jedną z czterech osób w tym filmie był ex-ubek, który “pracował” w Gdańsku w latach 1970 – 75 i między innymi, zajmował się Bolkiem. Ten człowiek z podniesionym czołem przed kamerą składał swoje świadectwo. Zero wstydu, wypasioną gębę pokazał, żadnego zażenowania, tak, jakby znowu bohater. Może historycznie było to w porządku, ale moralnie obrzydliwe.

    • To już tyle lat, co nas to wszystko…. można by rzec
      tylko pytanie prawdziwe i wielkie brzmi: kiedy się urwał z SB-eckiej smyczy? Bo, jak widać gołym okiem, jest uwiązany na krótkiej moskiewskiej(oryginały w Jesieniewie w centralnym archiwum KGB) smyczy.I najgłośniej wrzeszczy, żeby przeprosić …Miedwiediewa za tablicę w Smoleńsku. A do Tuska apeluje, żeby pałować i stzelać do demonstrantów z Krakowskiego Przedmieścia. W wywiadzie dla Włochów mówi, że Jan Paweł II nie odegrał żadnej roli w obaleniu komunizmu. Sam słyszałem wiele razy, na własne uszy w Gdańsku, jak ,,obalaly my komune z Dankom i Mnietkiem”. Słyszałem i widziałem co mówił na procesie Jaruzelskiego, już jako jego społeczny i darmowy adwokat.Widziałem jak prezes jego ,,instytutu” Gulczyński uderzył pięścią w twarz(na terenie sądu!) operatora kamery TVP, policja uciekła. Zapłacił za Mnietka, dzisiaj bandytę, 200 tys. zł kaucji (mają ponoć wspólne konto bankowe). Niedawno wystawił ,,świdectwo niewinności” staremu SB-kowi Rybińskiemu, który w latach 1992-1994 czyścił na zlecenie Wałęsy archiwa gdańskiej SB (opisane ,,jackety” -ukradzione poprzez prowokację UOP ).
      Więc ta zakłamana do szpiku kości przeszłość i cała historia przewodniczącego Wałęsy dopadła go również dzisiaj. Nie kto inny jak TVN próbował ustalić w którym miejscu Wałęsa przeskoczył ten słynny płot stoczniowy. Wałęsa zapomniał i mówi, że nieważne czy przeskoczył czy go przywieźli(kto?!), ważne, że ,,komune obalylem”. Nie tysiące stoczniowców i odważnych Polaków, nie Reagan, nie Karol Wojtyła, nie Gorbaczow, tylko on – Bolek.

        • Do usunięcia Cenckiewicza z IPN-u w 2008 roku
          doprowadził inny ,,wielki bohater” – Borusewicz. Miałem go za odważnego, bezkompromisowego faceta. A to kolejna kreatura, na dodatek trzymana w szachu przez Bolka(Bolek ma mikrofilmy z całym archiwum gdańskiego SB).Dodać do tego Rybińskiego i resztę SB-ckich kumpli Wałęsy, jawi się zupełnie niezwykły obraz ,,Solidarności”. Której historię trzeba napisać na nowo. Podobnie jak historię ,,wielkich przemian” i ostatniego 20- lecia.

          • Nie wiem czy wiesz Solano, ale kilku ludziom złamał
            życie – pan Borusewicz właśnie. Nazywając ,,agentami SB”. Skąd miał taką wiedzę? Poza jednym, długim, wywiadem w Gazecie Wyborczej, milczy jak zaklęty, wywiady z nim to parodia : dziennikarz 10 słów a on – jedno.
            Odkąd Anna Walentynowicz i Krzysztof Wyszkowski zaczęli głośno pytać o forsę ,,dla związku”, a zamiast odpowiedzi paniczne inwektywy, stało się jasne co ,,cementuje” całe towarzystwo.

          • Właśnie dzisiaj pan Borusewicz u pani Olejnik wije się
            jak piskorz, pytany o uniewinnienie Kiszczaka przez ,,niezawisły sąd wolnej i demokratycznej Polski” – co z lubością podkreślał dzisiaj Nałęcz. Bo ,,trzeba szanować wyroki sądów” mówi marszałek Borusewicz. Bo sądy są ,,niezawisłe w wolnej Polsce” – wtóruje komunista do ostatniego dnia – Nałęcz.
            Ale rozmowa szybciutko schodzi na Kaczyńskiego, PiS i Smoleńsk. I największą zbrodnię wszechczasów – Krakowskie Przedmieście.
            Genialna pointa naszej dyskusji.

          • Widziałem Nałęcza i myślałem,
            Widziałem Nałęcza i myślałem, że puszczę pawia i tym bardziej nie łączyłbym tandetnych występów tego pajaca z Borusewiczem. Mają zupełnie różne życiorysy i można nie lubić “Borsuka”, ale zestawianie go z Nałęczem nie jest uczciwe. Borusewicz w sprawie Kiszczaka zachował się bardzo przyzwoicie, nie mówił wcale Nałęczem, mówił o czymś innym. Przede wszystkim powiedział, że nie wierzy w niewinność Kiszczaka, po drugie powiedział BARDZO WYRAŹNIE, że Jaruzelski i Kiszczak zniszczyli dowody i cały czas kręcą w kwestii swojej odpowiedzialności nie tylko za Wujek. Co do reszty, to można powiedzieć, że się wił, ale i tam nie przyklasnął IDIOCIE Bratkowskiemu, co jest plusem. Borusewicz to dla mnie jeden z nielicznych, którzy w PO zachowują jako taki poziom, oczywiście, że ma swoje interesy jak każdy, ale do takiej prostytucji jaką uprawia Nałęcz daleko mu i zasługuje na szacunek, chociażby ze względu na przeszłość.

          • Ja ich(Borusewicza z Nałęczem) nie stawiam obok
            siebie. Broń Boże. Tylko byli pierwszymi zaproszonymi do skomentowania ,,wyroku”.
            Można mieć milion zastrzeżeń do Borusewicza, ale Nałęcz to kreatura tak żałosna, że nie warta jednego dobrego słowa. Odszedł z PZPR jak mu ,,firmę zamknęli” (tak mówili SB-cy).
            Tylko po co Kabanos Durczok zaprasza starego, wiernego, psa komunizmu do rozmowy o Kiszczaku i zabójstwach górników ?
            Zaś Borusewicza można było zapytać : a gdzież Pan ma te niezawisłe sądy pochylone nad każdym,,biednym” staruszkiem? I sypnąć dziesięć przykładów.

  2. Obejrzałam “Plusy dodatnie, plusy ujemne”
    Oraz “TW Bolek” z Cenckiewiczem i Gontarczykiem.

    Jeden z pokazanych dokumentów, jakaś karta rejestracyjna, wymieniła jego drugie imię Bolesław. Nie ma tego imienia w jego oficjalnych biografiach.

    Wałęsa jako Prezydent RP zwrócił się o wypożyczenie mu dokumentów SB na jego temat; otrzymał, pokwitował i oddał niekompletne teczki “Bolka” – nie oponował, że to wcale nie o nim. Zgadzało się 🙂
    To jest nawet zabawne, taki przedszkolny majstersztyk.

    Gorzej, że “oczyszczanie” Wałęsy to kompromitacja polskich sądów i wspomnianego też Trybunału Konstytucyjnego. Został oczyszczony z zarzutów wmyśl ustawy XYZ. Ciekawe, co mówi ta ustawa. W wiki angielkiej jest napisane, że sąd “zadeklarował” jego niewinność (nie, że ją stwierdził po zbadaniu sprawy), w polskiej, że “uznał za prawdziwe JEGO oświadczenie”.
    Hm, jak idę do notariusza z dokumentem i w obecności notariusza go podpisuję, to notariusz potwierdza, że jest to mój podpis, ale nie potwierdza prawdziwości tego, co napisałam w dokumencie.

    Ciekawe jest, że Wałęsa był TW Bolkiem między 1970 a 1976, z czego próbował się wycofać w 1971. Nie starczyło mu siły, był młody, potrzebował pieniędzy. Gdyby uznał to jako błąd młodości pod wpływem tamtych czasów, to byłoby mu wybaczone. Nie wygląda na to, żeby komuś jakąś straszną krzywdę wyrządził. Być może przełomem było, jak podał nazwisko działacza, chyba Szyllera, który został zwolniony z pracy, a potem Wałęsę zwolnili i tak sam umoczył dupę, i się już na dobre z Bolka wypisał.

    Kuroń nie ukrywał czerwonego harcerstwa i takiejż działalności za młodu – i nie przeszkodziło to w jego popularności w nowych czasach. Nadal się o nim dobrze mówi.

    Michnikowi nikt by nie wyciągał ojca i brata, gdyby się Michnik nie skurwił.

    Podobało mi się w filmie Cenckiewicza i Gontarczyka, że TW Bolek dotyczył tylko lat 1970-76 i o nic więcej nie chodziło, co się tyczy zbadanych dokumentów.
    Nie podobało mi się, że jedną z czterech osób w tym filmie był ex-ubek, który “pracował” w Gdańsku w latach 1970 – 75 i między innymi, zajmował się Bolkiem. Ten człowiek z podniesionym czołem przed kamerą składał swoje świadectwo. Zero wstydu, wypasioną gębę pokazał, żadnego zażenowania, tak, jakby znowu bohater. Może historycznie było to w porządku, ale moralnie obrzydliwe.

    • To już tyle lat, co nas to wszystko…. można by rzec
      tylko pytanie prawdziwe i wielkie brzmi: kiedy się urwał z SB-eckiej smyczy? Bo, jak widać gołym okiem, jest uwiązany na krótkiej moskiewskiej(oryginały w Jesieniewie w centralnym archiwum KGB) smyczy.I najgłośniej wrzeszczy, żeby przeprosić …Miedwiediewa za tablicę w Smoleńsku. A do Tuska apeluje, żeby pałować i stzelać do demonstrantów z Krakowskiego Przedmieścia. W wywiadzie dla Włochów mówi, że Jan Paweł II nie odegrał żadnej roli w obaleniu komunizmu. Sam słyszałem wiele razy, na własne uszy w Gdańsku, jak ,,obalaly my komune z Dankom i Mnietkiem”. Słyszałem i widziałem co mówił na procesie Jaruzelskiego, już jako jego społeczny i darmowy adwokat.Widziałem jak prezes jego ,,instytutu” Gulczyński uderzył pięścią w twarz(na terenie sądu!) operatora kamery TVP, policja uciekła. Zapłacił za Mnietka, dzisiaj bandytę, 200 tys. zł kaucji (mają ponoć wspólne konto bankowe). Niedawno wystawił ,,świdectwo niewinności” staremu SB-kowi Rybińskiemu, który w latach 1992-1994 czyścił na zlecenie Wałęsy archiwa gdańskiej SB (opisane ,,jackety” -ukradzione poprzez prowokację UOP ).
      Więc ta zakłamana do szpiku kości przeszłość i cała historia przewodniczącego Wałęsy dopadła go również dzisiaj. Nie kto inny jak TVN próbował ustalić w którym miejscu Wałęsa przeskoczył ten słynny płot stoczniowy. Wałęsa zapomniał i mówi, że nieważne czy przeskoczył czy go przywieźli(kto?!), ważne, że ,,komune obalylem”. Nie tysiące stoczniowców i odważnych Polaków, nie Reagan, nie Karol Wojtyła, nie Gorbaczow, tylko on – Bolek.

        • Do usunięcia Cenckiewicza z IPN-u w 2008 roku
          doprowadził inny ,,wielki bohater” – Borusewicz. Miałem go za odważnego, bezkompromisowego faceta. A to kolejna kreatura, na dodatek trzymana w szachu przez Bolka(Bolek ma mikrofilmy z całym archiwum gdańskiego SB).Dodać do tego Rybińskiego i resztę SB-ckich kumpli Wałęsy, jawi się zupełnie niezwykły obraz ,,Solidarności”. Której historię trzeba napisać na nowo. Podobnie jak historię ,,wielkich przemian” i ostatniego 20- lecia.

          • Nie wiem czy wiesz Solano, ale kilku ludziom złamał
            życie – pan Borusewicz właśnie. Nazywając ,,agentami SB”. Skąd miał taką wiedzę? Poza jednym, długim, wywiadem w Gazecie Wyborczej, milczy jak zaklęty, wywiady z nim to parodia : dziennikarz 10 słów a on – jedno.
            Odkąd Anna Walentynowicz i Krzysztof Wyszkowski zaczęli głośno pytać o forsę ,,dla związku”, a zamiast odpowiedzi paniczne inwektywy, stało się jasne co ,,cementuje” całe towarzystwo.

          • Właśnie dzisiaj pan Borusewicz u pani Olejnik wije się
            jak piskorz, pytany o uniewinnienie Kiszczaka przez ,,niezawisły sąd wolnej i demokratycznej Polski” – co z lubością podkreślał dzisiaj Nałęcz. Bo ,,trzeba szanować wyroki sądów” mówi marszałek Borusewicz. Bo sądy są ,,niezawisłe w wolnej Polsce” – wtóruje komunista do ostatniego dnia – Nałęcz.
            Ale rozmowa szybciutko schodzi na Kaczyńskiego, PiS i Smoleńsk. I największą zbrodnię wszechczasów – Krakowskie Przedmieście.
            Genialna pointa naszej dyskusji.

          • Widziałem Nałęcza i myślałem,
            Widziałem Nałęcza i myślałem, że puszczę pawia i tym bardziej nie łączyłbym tandetnych występów tego pajaca z Borusewiczem. Mają zupełnie różne życiorysy i można nie lubić “Borsuka”, ale zestawianie go z Nałęczem nie jest uczciwe. Borusewicz w sprawie Kiszczaka zachował się bardzo przyzwoicie, nie mówił wcale Nałęczem, mówił o czymś innym. Przede wszystkim powiedział, że nie wierzy w niewinność Kiszczaka, po drugie powiedział BARDZO WYRAŹNIE, że Jaruzelski i Kiszczak zniszczyli dowody i cały czas kręcą w kwestii swojej odpowiedzialności nie tylko za Wujek. Co do reszty, to można powiedzieć, że się wił, ale i tam nie przyklasnął IDIOCIE Bratkowskiemu, co jest plusem. Borusewicz to dla mnie jeden z nielicznych, którzy w PO zachowują jako taki poziom, oczywiście, że ma swoje interesy jak każdy, ale do takiej prostytucji jaką uprawia Nałęcz daleko mu i zasługuje na szacunek, chociażby ze względu na przeszłość.

          • Ja ich(Borusewicza z Nałęczem) nie stawiam obok
            siebie. Broń Boże. Tylko byli pierwszymi zaproszonymi do skomentowania ,,wyroku”.
            Można mieć milion zastrzeżeń do Borusewicza, ale Nałęcz to kreatura tak żałosna, że nie warta jednego dobrego słowa. Odszedł z PZPR jak mu ,,firmę zamknęli” (tak mówili SB-cy).
            Tylko po co Kabanos Durczok zaprasza starego, wiernego, psa komunizmu do rozmowy o Kiszczaku i zabójstwach górników ?
            Zaś Borusewicza można było zapytać : a gdzież Pan ma te niezawisłe sądy pochylone nad każdym,,biednym” staruszkiem? I sypnąć dziesięć przykładów.

  3. Obejrzałam “Plusy dodatnie, plusy ujemne”
    Oraz “TW Bolek” z Cenckiewiczem i Gontarczykiem.

    Jeden z pokazanych dokumentów, jakaś karta rejestracyjna, wymieniła jego drugie imię Bolesław. Nie ma tego imienia w jego oficjalnych biografiach.

    Wałęsa jako Prezydent RP zwrócił się o wypożyczenie mu dokumentów SB na jego temat; otrzymał, pokwitował i oddał niekompletne teczki “Bolka” – nie oponował, że to wcale nie o nim. Zgadzało się 🙂
    To jest nawet zabawne, taki przedszkolny majstersztyk.

    Gorzej, że “oczyszczanie” Wałęsy to kompromitacja polskich sądów i wspomnianego też Trybunału Konstytucyjnego. Został oczyszczony z zarzutów wmyśl ustawy XYZ. Ciekawe, co mówi ta ustawa. W wiki angielkiej jest napisane, że sąd “zadeklarował” jego niewinność (nie, że ją stwierdził po zbadaniu sprawy), w polskiej, że “uznał za prawdziwe JEGO oświadczenie”.
    Hm, jak idę do notariusza z dokumentem i w obecności notariusza go podpisuję, to notariusz potwierdza, że jest to mój podpis, ale nie potwierdza prawdziwości tego, co napisałam w dokumencie.

    Ciekawe jest, że Wałęsa był TW Bolkiem między 1970 a 1976, z czego próbował się wycofać w 1971. Nie starczyło mu siły, był młody, potrzebował pieniędzy. Gdyby uznał to jako błąd młodości pod wpływem tamtych czasów, to byłoby mu wybaczone. Nie wygląda na to, żeby komuś jakąś straszną krzywdę wyrządził. Być może przełomem było, jak podał nazwisko działacza, chyba Szyllera, który został zwolniony z pracy, a potem Wałęsę zwolnili i tak sam umoczył dupę, i się już na dobre z Bolka wypisał.

    Kuroń nie ukrywał czerwonego harcerstwa i takiejż działalności za młodu – i nie przeszkodziło to w jego popularności w nowych czasach. Nadal się o nim dobrze mówi.

    Michnikowi nikt by nie wyciągał ojca i brata, gdyby się Michnik nie skurwił.

    Podobało mi się w filmie Cenckiewicza i Gontarczyka, że TW Bolek dotyczył tylko lat 1970-76 i o nic więcej nie chodziło, co się tyczy zbadanych dokumentów.
    Nie podobało mi się, że jedną z czterech osób w tym filmie był ex-ubek, który “pracował” w Gdańsku w latach 1970 – 75 i między innymi, zajmował się Bolkiem. Ten człowiek z podniesionym czołem przed kamerą składał swoje świadectwo. Zero wstydu, wypasioną gębę pokazał, żadnego zażenowania, tak, jakby znowu bohater. Może historycznie było to w porządku, ale moralnie obrzydliwe.

    • To już tyle lat, co nas to wszystko…. można by rzec
      tylko pytanie prawdziwe i wielkie brzmi: kiedy się urwał z SB-eckiej smyczy? Bo, jak widać gołym okiem, jest uwiązany na krótkiej moskiewskiej(oryginały w Jesieniewie w centralnym archiwum KGB) smyczy.I najgłośniej wrzeszczy, żeby przeprosić …Miedwiediewa za tablicę w Smoleńsku. A do Tuska apeluje, żeby pałować i stzelać do demonstrantów z Krakowskiego Przedmieścia. W wywiadzie dla Włochów mówi, że Jan Paweł II nie odegrał żadnej roli w obaleniu komunizmu. Sam słyszałem wiele razy, na własne uszy w Gdańsku, jak ,,obalaly my komune z Dankom i Mnietkiem”. Słyszałem i widziałem co mówił na procesie Jaruzelskiego, już jako jego społeczny i darmowy adwokat.Widziałem jak prezes jego ,,instytutu” Gulczyński uderzył pięścią w twarz(na terenie sądu!) operatora kamery TVP, policja uciekła. Zapłacił za Mnietka, dzisiaj bandytę, 200 tys. zł kaucji (mają ponoć wspólne konto bankowe). Niedawno wystawił ,,świdectwo niewinności” staremu SB-kowi Rybińskiemu, który w latach 1992-1994 czyścił na zlecenie Wałęsy archiwa gdańskiej SB (opisane ,,jackety” -ukradzione poprzez prowokację UOP ).
      Więc ta zakłamana do szpiku kości przeszłość i cała historia przewodniczącego Wałęsy dopadła go również dzisiaj. Nie kto inny jak TVN próbował ustalić w którym miejscu Wałęsa przeskoczył ten słynny płot stoczniowy. Wałęsa zapomniał i mówi, że nieważne czy przeskoczył czy go przywieźli(kto?!), ważne, że ,,komune obalylem”. Nie tysiące stoczniowców i odważnych Polaków, nie Reagan, nie Karol Wojtyła, nie Gorbaczow, tylko on – Bolek.

        • Do usunięcia Cenckiewicza z IPN-u w 2008 roku
          doprowadził inny ,,wielki bohater” – Borusewicz. Miałem go za odważnego, bezkompromisowego faceta. A to kolejna kreatura, na dodatek trzymana w szachu przez Bolka(Bolek ma mikrofilmy z całym archiwum gdańskiego SB).Dodać do tego Rybińskiego i resztę SB-ckich kumpli Wałęsy, jawi się zupełnie niezwykły obraz ,,Solidarności”. Której historię trzeba napisać na nowo. Podobnie jak historię ,,wielkich przemian” i ostatniego 20- lecia.

          • Nie wiem czy wiesz Solano, ale kilku ludziom złamał
            życie – pan Borusewicz właśnie. Nazywając ,,agentami SB”. Skąd miał taką wiedzę? Poza jednym, długim, wywiadem w Gazecie Wyborczej, milczy jak zaklęty, wywiady z nim to parodia : dziennikarz 10 słów a on – jedno.
            Odkąd Anna Walentynowicz i Krzysztof Wyszkowski zaczęli głośno pytać o forsę ,,dla związku”, a zamiast odpowiedzi paniczne inwektywy, stało się jasne co ,,cementuje” całe towarzystwo.

          • Właśnie dzisiaj pan Borusewicz u pani Olejnik wije się
            jak piskorz, pytany o uniewinnienie Kiszczaka przez ,,niezawisły sąd wolnej i demokratycznej Polski” – co z lubością podkreślał dzisiaj Nałęcz. Bo ,,trzeba szanować wyroki sądów” mówi marszałek Borusewicz. Bo sądy są ,,niezawisłe w wolnej Polsce” – wtóruje komunista do ostatniego dnia – Nałęcz.
            Ale rozmowa szybciutko schodzi na Kaczyńskiego, PiS i Smoleńsk. I największą zbrodnię wszechczasów – Krakowskie Przedmieście.
            Genialna pointa naszej dyskusji.

          • Widziałem Nałęcza i myślałem,
            Widziałem Nałęcza i myślałem, że puszczę pawia i tym bardziej nie łączyłbym tandetnych występów tego pajaca z Borusewiczem. Mają zupełnie różne życiorysy i można nie lubić “Borsuka”, ale zestawianie go z Nałęczem nie jest uczciwe. Borusewicz w sprawie Kiszczaka zachował się bardzo przyzwoicie, nie mówił wcale Nałęczem, mówił o czymś innym. Przede wszystkim powiedział, że nie wierzy w niewinność Kiszczaka, po drugie powiedział BARDZO WYRAŹNIE, że Jaruzelski i Kiszczak zniszczyli dowody i cały czas kręcą w kwestii swojej odpowiedzialności nie tylko za Wujek. Co do reszty, to można powiedzieć, że się wił, ale i tam nie przyklasnął IDIOCIE Bratkowskiemu, co jest plusem. Borusewicz to dla mnie jeden z nielicznych, którzy w PO zachowują jako taki poziom, oczywiście, że ma swoje interesy jak każdy, ale do takiej prostytucji jaką uprawia Nałęcz daleko mu i zasługuje na szacunek, chociażby ze względu na przeszłość.

          • Ja ich(Borusewicza z Nałęczem) nie stawiam obok
            siebie. Broń Boże. Tylko byli pierwszymi zaproszonymi do skomentowania ,,wyroku”.
            Można mieć milion zastrzeżeń do Borusewicza, ale Nałęcz to kreatura tak żałosna, że nie warta jednego dobrego słowa. Odszedł z PZPR jak mu ,,firmę zamknęli” (tak mówili SB-cy).
            Tylko po co Kabanos Durczok zaprasza starego, wiernego, psa komunizmu do rozmowy o Kiszczaku i zabójstwach górników ?
            Zaś Borusewicza można było zapytać : a gdzież Pan ma te niezawisłe sądy pochylone nad każdym,,biednym” staruszkiem? I sypnąć dziesięć przykładów.