Prześlij dalej:

Nie może być mowy o przypadku, mamy pełną listę jednoznacznych zachowań wskazujących na to, co Jarosław Kaczyński myśli o „pandemii”. I te ostentacyjne zachowania nie są żadną brawurą, ale chłodną kalkulacją. Przypomnę, że to jest polityk wyjątkowo nieufny i co więcej słusznie przekonany, że za śmiercią jego brata stoi zemsta politycznych wrogów. To jest polityk, który nieustannie obawia się o swoje życie i ma ku temu wiele poważnych powodów, poczynając od wspomnianej tragedii osobistej, przez psychopatów w gatunku Cyby, aż po nieustanną nagonkę, która kolejnych Cybów prowokuje. Innymi słowy Kaczyński nie jest politykiem szalonym i beztroskim, przeciwnie on chroni swoje życie, znosząc kpiny i wyrzuty, że PiS z publicznych pieniędzy wydaje na tę ochronę miliony. Tymczasem w tym jednym jedynym przypadku, prawie siedemdziesięcioletni schorowany człowiek, czyli z grupy największego ryzyka, zachowuje się jak młokos i kpi sobie ze śmierci.

Co tak naprawdę pokazuje Kaczyński, bo oczywiście nie chodzi tu ani o pokazanie swojej władzy i lekceważenie obywateli, ani o psucie kampanii? Powiem najszczerzej jak potrafię, że do końca nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć konkretami. Na pewno pokazuje, że w jego ocenie żadnej pandemii nie ma, tego jestem pewien. Dlaczego to robi? Wszystko, co robi Kaczyński ma charakter polityczny, to i tutaj nie może być inaczej, ma jakieś ważne powody polityczne. Wśród nich wskazałby komunikat do tej części elektoratu, która ma identyczne zdanie, ale bardziej mnie intryguje wewnętrzna rozgrywka w obozie władzy. Wiemy, że konflikt z Gawinem to żadna ustawka, a to właśnie Gowin cały czas podgrzewał lęki wokół „pandemii” i blokował wybory prezydenckie. Identycznie zachowują się Szumowski i Morawiecki. W dodatku pierwszy raz widzimy taką sytuację, w której elektorat PiS za bohatera uważa Szumowskiego i Morawieckiego, a Kaczyńskiego za antybohatera.

Czy to świadczy o tym, że Kaczyński ma wewnątrzpartyjny problem ze swoim pomysłem na uczestniczenie w światowym teatrze „pandemicznym”? Bez dwóch zdań, pytanie jak głęboki, kończy się ten problem na Gowinie, czy raczej zaczyna na Szumowskim i Morawieckim? Nie wiem, natomiast wiem, że dziś 80% elektoratu PiS popiera działania duetu Szumowski-Morawiecki, za to Kaczyńskiemu grozi palcem. W normalnych warunkach Kaczyński spacyfikowałby cały opór wewnętrzny paroma ruchami, ale w warunkach „pandemii”, najpierw musiałby pokazać, że pandemii nie ma i to właśnie usiłuje robić, niestety bez większego skutku. Jedno jest pewne, jeśli są jakieś pomysły na przejęcie władzy w PiS, to w tej chwili stworzyły się idealne warunki do takiej operacji.

Strony

Źródło foto: 
37819 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

20 (liczba komentarzy)

  1. Załamanie systemu ochrony zdrowia następuje prawdopodobnie już przy 0,05% zakażonych. Obliczenia są proste (na podstawie naszych polskich danych): 20.000 miejsc szpitalnych dla zakażonych koro przy populacji 38.000.000) - 20.000x100%/38.000.000=0,053%. Miejsc w szpitalach jest więcej, ale koro to tylo jedno ze schorzeń. W Hiszpanii jest tak: powiedzmy że jest tak jak piszesz i jest zakażonych 0,36% populacji, a chorzy lądują przecież na korytarzach, halach targowych i wojskowych szpitalach polowych (przy 1% chorych to by ich chyba kładli wprost na asfalcie ulic). Problem hiszpański (tak na prawdę madrycki i kataloński), włoski (czyli Bergamo), amerykański (czyli Nowy Jork) polega na tym, że nie rozśrodkowuje się zakażonych. Dlaczego oni nie rozwożą ich po sąsiednich województwach/hrabstwach? Tylko właśnie tłoczą w Bergamo, Madrycie i Nowym Jorku? Może to jest właśnie ten włoski teatr, o którym pisał Piotr? Gdyby rozśrodkowali, nie byłoby chorych na korytarach i halach targowych. I tych wszystkich relacji telewizyjnych. Metodologia liczenia procentów liczenia chorych w odniesieniu do całego kraju przy wiedzy, że są dwa większe ogniska epidemiczne i nie rozśrodkowywanie chorych (Hiszpania), nie może dać poprawnego wyniku.

    Wróćmy na podwórko krajowe. Mamy 20 szpitali dedykowanych dla chorych na koro (baza do rozśrodkowań jest). Przemknęło mi w necie (tydzień-dwa temu), że był transport chorych z Trójmiasta do Prabut (też pomorskie). Być może był to zajawek, że u nas się będzie rozśrodkowywać chorych w przypadku przepełnień (gdyby miał nastąpić jakiś ogniskowy wzrost zachorowań). Dla Czerskiej i Wiertniczej byłaby to kiepska wiadomość, bo nie dałoby się zrobić relacji z chorymi na korytarzach.

  2. Do 1% zarażonych oficjalnie i potwierdzonych testem zbliża się aktualnie wyłącznie Nowy Jork.

    Zmarło tam na COVID-19 zaledwie  0,05% populacji, ale każdego dnia umiera tam w związku z koronawirusem SARS-CoV-2 około 800 osób. To już powinno budzić nadzieję polskiego klubu Monty Pythona. Na razie to jedyne miejsce, które ma szansę przekonania polskiego klubu Monty Pythona w sprawie  -  czy pandemia jest faktem oraz jakie wywołuje skutki.

  3. avatar

    Może to świadczy o tym że, że New York to współczesna mała Sodoma?

  4. A może Wielki Babilon?

  5. Co roku umiera na grypę od 300 000 do 600 000. Jak to się ma tegorocznej histerii przy 100 000 zgonów?

  6. Prosta odpowiedź - o grypie słyszałeś może nawet wcześniej, niż zacząłeś mówić. Koro-19 jest czymś nowym - o skutkach niewiadomych. Za rok to same koro może już rzeczywiście nie robić żadnego wrażenia. Z tym, że na dziś jest jedno ale - epidemia się nie skończyła, więc te 100.000 to dana chwilowa, a nie końcowa, i nie wiadomo ile tak na prawdę setek tysięcy ukryli Chińczycy. Ludzie się boją, bo instynkt życia jest najsilniejszym z instynktów - dopiero potem idzie reprodukcja, głód i inne. I nic nie wiadomo o nawrotach, czy raz przebyte koro uodparnia na przyszłość, czy jedna z nowych mutacji (a mutuje się toto na potęgę) nie będzie miała zjadliwości x100.

    Edit. I jeszcze jedno - słownictwo. "Histerycy utrzymują, że nie ma żadnej epidemii". Inteligentni zrozumieją.

  7. No to sprawdźmy, co się stanie w Polsce przy 1% zakażonych na koro, a ponownie zwracam uwagę, że to zaledwie jedna jedyna choroba. W Polsce 1% zakażonych to 380.000 osób.

    Analiza Mariusza Jędrzejczaka:
    - Według danych GUS, w 2017 r. w Polsce było 957 szpitali stacjonarnych dysponujących 187 tys. łóżek i 194 szpitali "dziennych" z 1,2 tys. miejsc pobytowych. Statystycznie oznaczało to, że 2,5 szpitala obsługuje 100 tysięcy mieszkańców, czyli że na taką populację przypada średnio 660 miejsc do hospitalizacji.

    Powyższą wypowiedź pobrałem stąd: https://www.ter...

    To co - jedziemy bez trzymanki do 1% zakażonych?

  8. https://www.youtube.com/watch?v=P4_q-Hzlwlg po to bys błagał o szczepionke i nie patrzył, że z koro ożna wyjść lekko, łatwo i tanio. Tylko nikt wtedy kosmicznego szmalu nie zgarnie a i przyjemne w postaci depopulacji ominie. Ciekawostka taka, że jedyną szczepionka gdzie nie ma "zanieczyszczeń" w postaci tiomersal (rtęć) glin i inne gówna to szczepionka dla kotów.

  9. Warto popatrzeć na sytuację z wirusem od innej strony.

    https://www.youtube.com/watch?v=SNgsnFh8YmQ

  10. avatar

    A jaki procent z tego 1-go procenta zakazonych będzie wymagał hospitalizacji?
    Bo ponad 80 % przechodzi zakażenie bardzo lekko, albo wcale tego zakażenia nie zauważa. Z pozostałych 20 % niech połowa się samoodizoluje i wyleczy w domu, pozostaje 10%, które może potrzebować intensywnej opieki lekarskiej (niekoniecznie respiratora).

  11. Strony