Reklama

Straszny paradoks i symboliczne dwa do jaja się porobiło.

Straszny paradoks i symboliczne dwa do jaja się porobiło. Trochę niechętnie zabieram się za temat, sam nie chciałbym się zmęczyć i zamęczać innych problematyką filozoficzną przemieszaną z religijną. Tylko jak tu obojętnie przejść obok takiego nadzwyczajnego nagromadzenia cudów. Parę dni temu spadkobiercy PRL-u ogłosili, że pochody 1-majowe to już jest passe i w tym roku zaczyna się nowa świecka tradycja, polegać będzie na zaniechaniu robotniczego święta. Gdy potomkowie Gomułki i Jaruzelskiego odpuścili świętowanie, w dniu ich niegdysiejszego i największego święta, śmiertelny wróg klasy robotniczej, Papież w dodatku Polak, wyniesion na ołtarze. Dwa do jaja dla instytucji Kościoła, najlepiej zorganizowanej politycznej ostatecznej instancji. Dowcipnie można zapytać po co Bóg stworzył komunistów, skoro niby taki rozważny i romantyczny? Niezbadane są wyroki boskie, jak na mój gust chciał powątpiewającym pokazać alternatywę. Mnie niewiernemu ze swoim boskim przekazem oczu otwierać nie musiał, dla mnie jest jasne, że sekretarz obwieszony medalami nie wygląda bosko, ale wielu łudziło się, że da się porządek metafizyczny zastąpić porządkiem siermiężnym. Bóg stworzył komunistów, żeby pokazać jak bardzo jest bezkonkurencyjny i trzeba mu oddać, że ma dar przekonywania. Zresztą z tymi świętami robotniczymi i ludowymi jest dość konsekwentnie. Przepraszam, że tak od rana zadaję mnóstwo pytań, ale skoro sam sobie na nie odpowiadam, niech mi będzie wybaczone. Pytanie drugie. Dlaczego takie zwykłe wsiowe dożynki, jako ludowe święto przetrwały, a pochód majowy padł? Na pierwszy plan znów wchodzi wola boża, tak chciał Pan Bóg. I co tym razem chciał pokazać? Tym razem chciał pokazać, że wszystko ma swój boski porządek. Rolnik z Panem Bogiem musi żyć w zgodzie cały rok, bo od właściciela deszczu i słońca zależy rolnicze być albo nie być. Rolnik modli się do Bozi, Bozia deszczykiem rosi, słoneczkiem podgrzewa. Ale, ale! Jaki to jest fenomenalny układ. Otóż rolnik obojętnie co od Boga dostanie, czy też nie dostanie, żadnych pretensji do Boga nie śmie zgłaszać. Jeśli nie dostał zaraz sobie tłumaczy, że był niegrzeczny, czyli grzeszył, ba, nawet sąsiad mógł być grzesznik i za to całe sioło przymiera głodem. Wniosek? Trzeba być grzecznym i sąsiadów nakłaniać do tego samego inaczej wszyscy pomrzemy. Znów paradoksalnie Pan Bóg pokazuje jak wygląda właściwie pojmowana komuna, która kiedyś wcale nie była taką inwektywą jak dzisiaj. Nie kto inny jak pierwsi chrześcijanie żyli w komunach i dzięki temu przetrwali. Da się zorganizować i komunizm, pod warunkiem, że bierze się za to… jak to mówi moja babcia i mama również… facet/gość na miejscu. Facet/gość na miejscu w wolnym tłumaczeniu znaczy tyle, że mamy do czynienia po prostu z właściwym człowiekiem do właściwych zadań.

Dożynki są świętem rolnika, zorganizowanym przez pana Boga, dobry Bóg daje popalić, ale za dobre wynagradza, za złe każe, daje żyć. Na takich dożynkach i sołtysową można klepnąć po lędźwiach i z tego żadnego grzechu nie będzie, tylko kupa śmiechu. Człowiek musi ciężko pracować, zabiegać o swoje życie, dopiero wówczas docenia wartość laby. Tak to właśnie Pan Bóg sprytnie poukładał, że jeśli coś się nie udaje, to się nie idzie z płaczem do sekretarza, który ukradł, przepił i może się podzieli, ale ma się pretensje do samego siebie. Na pretensjach się nie kończy, ponieważ pretensjami rodziny nie wyżywisz, trzeba dalej zakasywać rękawy, potem orać dzień i noc, na zagonach i nad własnym życiem. Trzeba pracować w polu i nad swoim charakterem do tego pilnować sąsiadów, żeby żyli jak Pan Bóg przykazał, dopiero wtedy, po wypełnieniu boskich przykazań, można liczyć na strawę i wypoczynek. W czasie dożynek boska nagroda dla ludu osiąga swoje szczytowe możliwości. Przy takim pomyślunku lud sam się garnie do roboty i do odpoczynku. Sekretarze zagonili klasę robotniczą do kieratu i orali nią jak łysą szkapą. Orząc obiecywali nieustanne cuda na kiju, tymczasem tylko sekretarzom żyło się jak bogom, klasie robotniczej jak lumpenproletariatowi. Gdy już zaorana do upadłego klasa robotnicza chciała sobie wreszcie odsapnąć, jak już się najeść do syta nie można, to sekretarze zaganiali klasę do pochodów. A ten pochód tylko na pozór był świętem klasy robotniczej, bo na trybunach, skopiowanych z ambon, stali tłuści sekretarze z połyskujący medalami, ironicznie pozdrawiając zaorany lud. Lud niósł transparenty, że jest mu fantastycznie, dzięki przywódcom ludu, którzy lud ogołocili, sponiewierali, a tym co się postawili, powyrywali nogi z pleców.

Jakiż tu jest porządek? Kapitalizm! W swojej najgorszej, dziwiętnastowiecznej postaci. Jakież to było święto, jakie porozumienie? Wyzysk i kpina. 1 maj był profanacją pracy i święta, nie mógł przetrwać inaczej niż z knutem przy tyłkach „świętujących”. Dożynki są świętem autentycznym, czy ktoś kiedykolwiek zmuszał rolników do obecności na dożynkach? Co roku moja wieś i wsie okolicznie tłumnie się garną do swojego święta. Właśnie! Swojego! Dożynki są świętem ludu, nawet Pan Bóg nie robi tam za najważniejszego gościa i gospodarza, owszem znajdzie się dobrodziej i podziękowanie Bogu za plony, ale ten urobek jest tylko rolników i ma wymierny plon, nie jakieś tam procenty i trendy, obiecane podwyżki. Komuniści są sto lat za Murzynami i miliony lat świetlnych za Panem Bogiem. Dziś nie Pana Boga, ale człowieka, Papieża Polaka, miliony uznają za bóstwo i to jest potęga prostych, czytelnych zasad jakie powinny obowiązywać tu i tam, jeśli kto wierzy, że jest jakieś tam. Pasterz ludu musi być dobrym pasterzem, przystrzyc owieczki kiedy trzeba i tak, żeby nie pokaleczyć. Wyprowadzać na piękne, pełne dorodnej trawy hale, pogrozić palcem, owczarkiem zaszczekać jak się stadko rozbryka i schować przed deszczem przynajmniej pod wiatą. Tak to jest w porządku metafizycznym. W świeckiej komunie owieczki zaprzęgnięte do kieratu, pasterze od zaplecza zarzynają co słabsze egzemplarze i zażerają się pieczystym. Nie owczarki, ale psy gończe spuszczone z łańcucha, szarpią nogawki i łydki, a całe stado przystrzyżone do krwi.

PS Dziękuję za życzenia! Bóg zapłać! Ktoś zauważył, że jestem pracowity, to bardzo miłe. Niestety zgadza się, ciężko zasuwam świątek piątek, mam nadzieję, że moja robota warta jest 0,9 gr. Jeśli ktoś mnie przynajmniej na tyle wycenia, proszę kliknąć od czasu do czasu, bo przez ostatni tydzień głodem wieje w oczy.

Reklama

48 KOMENTARZE

  1. nie mogłem się powstrzymać
    “Każdego dnia pracuję tylko 1 godzinę dziennie robiąc proste czynności opisane w Domowym Systemie Zarabiania, jak np. pisanie na forach. W efekcie, każdego miesiąca zarabiam ponad 6800.00zł””

    to z jednej z tych reklam co je wcisnąłem żebyś trochę zarobił. Może to są ci ludzie co piszą na wyborczej?

    • Podziwiam Was wszystkich
      Podziwiam Was wszystkich klikających, a po statystykach widać, że jest jedna niezawodna grupka. Podziwiam i na kolana padam, bo najprawdopodobniej sam nie dałbym rady. Mojego “ulubionego” linka już nie ma, właściwie dwa takie były: zobacz kiedy umrzesz i sprawdź swoje IQ wysyłając sms na numer. Dzięki serdeczne za ten trud, a nawet znój. Mało to wszystko komfortowe i dla Was i dla mnie, mam nadziej, że kiedyś będzie tak, że wszyscy przełykając kawior (ponoć świństwo) będziemy się śmiać z ruchów na giełdzie, forex i z innych trendów. Póki co bieda daje jakoś przeżyć.

  2. nie mogłem się powstrzymać
    “Każdego dnia pracuję tylko 1 godzinę dziennie robiąc proste czynności opisane w Domowym Systemie Zarabiania, jak np. pisanie na forach. W efekcie, każdego miesiąca zarabiam ponad 6800.00zł””

    to z jednej z tych reklam co je wcisnąłem żebyś trochę zarobił. Może to są ci ludzie co piszą na wyborczej?

    • Podziwiam Was wszystkich
      Podziwiam Was wszystkich klikających, a po statystykach widać, że jest jedna niezawodna grupka. Podziwiam i na kolana padam, bo najprawdopodobniej sam nie dałbym rady. Mojego “ulubionego” linka już nie ma, właściwie dwa takie były: zobacz kiedy umrzesz i sprawdź swoje IQ wysyłając sms na numer. Dzięki serdeczne za ten trud, a nawet znój. Mało to wszystko komfortowe i dla Was i dla mnie, mam nadziej, że kiedyś będzie tak, że wszyscy przełykając kawior (ponoć świństwo) będziemy się śmiać z ruchów na giełdzie, forex i z innych trendów. Póki co bieda daje jakoś przeżyć.

  3. nie mogłem się powstrzymać
    “Każdego dnia pracuję tylko 1 godzinę dziennie robiąc proste czynności opisane w Domowym Systemie Zarabiania, jak np. pisanie na forach. W efekcie, każdego miesiąca zarabiam ponad 6800.00zł””

    to z jednej z tych reklam co je wcisnąłem żebyś trochę zarobił. Może to są ci ludzie co piszą na wyborczej?

    • Podziwiam Was wszystkich
      Podziwiam Was wszystkich klikających, a po statystykach widać, że jest jedna niezawodna grupka. Podziwiam i na kolana padam, bo najprawdopodobniej sam nie dałbym rady. Mojego “ulubionego” linka już nie ma, właściwie dwa takie były: zobacz kiedy umrzesz i sprawdź swoje IQ wysyłając sms na numer. Dzięki serdeczne za ten trud, a nawet znój. Mało to wszystko komfortowe i dla Was i dla mnie, mam nadziej, że kiedyś będzie tak, że wszyscy przełykając kawior (ponoć świństwo) będziemy się śmiać z ruchów na giełdzie, forex i z innych trendów. Póki co bieda daje jakoś przeżyć.

    • różnie o tym sie mówi
      Znaczenie tych obydwu majów stale się zmienia.
      Obecnie jest z grubsza tak, że pierwszy to prywatne święto dla tych którzy czują się wyzyskiwaną siłą roboczą, a trzeci jest świętem władzy i elit szczęśliwie z nią związanych.
      No, ale to jest dość płynna sytuacja, oraz wchodzą w grę również indywidualne, mniej typowe motywacje.

      • Dożynki to jest święto plonów
        Niekoniecznie święto pracy rolników.

        1 maja został “w naszych oczach” zdyskredytowany tym, że wprowadziła je międzynarodówka socjalistyczna. Miała poparcie w tamtych czasach, gdy praca robotników nie posiadała etosu ani symboli, a zasuwali po 12-14 godzin na dobę. Było wtedy osiągnięciem, chyba we Francji, że dzień pracy ograniczono do 10 godzin, ale tylko dla dzieci poniżej 16 roku życia.
        Strzelanie do robotników odbywało się również w ramach ich walki o ośmiogodzinny dzień pracy. To się stało prawem pracowniczym, nie tylko robotniczym i o tym trzeba pamiętać.

        Henry Ford był “dobrym kapitalistą”. Płacił ludziom przynajmniej dwa razy tyle, ile inni pracodawcy płacili, wprowadził ograniczenie czasu pracy do 8 godzin (może 9, nie pamiętam nie chce mi się teraz sprawdzać) i dał ludziom czas wolny na… spędzanie go rekreacyjne, ale to spędzanie wytwarzało nowe potrzeby, na przedmioty i usługi z rekreacją związane – i tak napędzał kapitalizm.

        W PRL, władza robotniczo-chłopska usiłowała nadać znaczenie pracy robotnika tak, żeby się czuł doceniony. Pracę rolnika się docenia, bo “boski kalendarz” działa, Matki Boskiej Siewnej, Matki Boskiej Zielnej; bez tego etosu cholewa do żucia by była, a nie jedzenie. Trzeba było wpoić hasła, że zapychanie do fabryki na szóstą jest lepsze niż dojenie krowy o tej porze. I to się udało, miastowi robotnicy poczuli się ważniejsi niż chłopi wiejscy, i odtad to, co jest miejskie, jest modne, a co wiejskie jest wsiowe, obciachowe. No, nie rób wiochy!

        Mnie zastanawia etos pracy robotnika, który zbiera ochrzany i wykonuje polecenia brygadzisty – bo pracuje dla kogoś. Rolnik pracuje dla siebie, niczyich poleceń nie wykonuje. Popatrzy w niebo – będzie padać, trzeba siano zdążyć zwieźć. Nie pośpi, ani nie przegapi obrządku – krowy i świnie są rolnika kierownikiem. Tak ryczą i kwiczą, że po prostu nie ma wyjścia, trzeba iść do roboty.

        1 Maja upamiętnia strzelanie do protestujących robotników w Chicago, i jako ta pamiątka, zostało przyjęte na gruncie totalitarnym sowieckim.
        I kto się powinien tego święta obawiać?
        Kociołek, Jaruzelski, Kiszczak, Urban…

        • wyzysk mas
          Pierwszy Maja nie pasuje również rządowi. Tak się bowiem składa, że głównym wyzyskiwaczem i krwiopijcą nie jest prywatny właściciel pracowników lecz nasza władza ludowa.
          Ile te pijawki nam zabierają z pensji?
          Jak policzyć wszystkie podatki plus VAT, to rzucają przy wypłacie jakieś 20% wypracowanej forsy.

    • różnie o tym sie mówi
      Znaczenie tych obydwu majów stale się zmienia.
      Obecnie jest z grubsza tak, że pierwszy to prywatne święto dla tych którzy czują się wyzyskiwaną siłą roboczą, a trzeci jest świętem władzy i elit szczęśliwie z nią związanych.
      No, ale to jest dość płynna sytuacja, oraz wchodzą w grę również indywidualne, mniej typowe motywacje.

      • Dożynki to jest święto plonów
        Niekoniecznie święto pracy rolników.

        1 maja został “w naszych oczach” zdyskredytowany tym, że wprowadziła je międzynarodówka socjalistyczna. Miała poparcie w tamtych czasach, gdy praca robotników nie posiadała etosu ani symboli, a zasuwali po 12-14 godzin na dobę. Było wtedy osiągnięciem, chyba we Francji, że dzień pracy ograniczono do 10 godzin, ale tylko dla dzieci poniżej 16 roku życia.
        Strzelanie do robotników odbywało się również w ramach ich walki o ośmiogodzinny dzień pracy. To się stało prawem pracowniczym, nie tylko robotniczym i o tym trzeba pamiętać.

        Henry Ford był “dobrym kapitalistą”. Płacił ludziom przynajmniej dwa razy tyle, ile inni pracodawcy płacili, wprowadził ograniczenie czasu pracy do 8 godzin (może 9, nie pamiętam nie chce mi się teraz sprawdzać) i dał ludziom czas wolny na… spędzanie go rekreacyjne, ale to spędzanie wytwarzało nowe potrzeby, na przedmioty i usługi z rekreacją związane – i tak napędzał kapitalizm.

        W PRL, władza robotniczo-chłopska usiłowała nadać znaczenie pracy robotnika tak, żeby się czuł doceniony. Pracę rolnika się docenia, bo “boski kalendarz” działa, Matki Boskiej Siewnej, Matki Boskiej Zielnej; bez tego etosu cholewa do żucia by była, a nie jedzenie. Trzeba było wpoić hasła, że zapychanie do fabryki na szóstą jest lepsze niż dojenie krowy o tej porze. I to się udało, miastowi robotnicy poczuli się ważniejsi niż chłopi wiejscy, i odtad to, co jest miejskie, jest modne, a co wiejskie jest wsiowe, obciachowe. No, nie rób wiochy!

        Mnie zastanawia etos pracy robotnika, który zbiera ochrzany i wykonuje polecenia brygadzisty – bo pracuje dla kogoś. Rolnik pracuje dla siebie, niczyich poleceń nie wykonuje. Popatrzy w niebo – będzie padać, trzeba siano zdążyć zwieźć. Nie pośpi, ani nie przegapi obrządku – krowy i świnie są rolnika kierownikiem. Tak ryczą i kwiczą, że po prostu nie ma wyjścia, trzeba iść do roboty.

        1 Maja upamiętnia strzelanie do protestujących robotników w Chicago, i jako ta pamiątka, zostało przyjęte na gruncie totalitarnym sowieckim.
        I kto się powinien tego święta obawiać?
        Kociołek, Jaruzelski, Kiszczak, Urban…

        • wyzysk mas
          Pierwszy Maja nie pasuje również rządowi. Tak się bowiem składa, że głównym wyzyskiwaczem i krwiopijcą nie jest prywatny właściciel pracowników lecz nasza władza ludowa.
          Ile te pijawki nam zabierają z pensji?
          Jak policzyć wszystkie podatki plus VAT, to rzucają przy wypłacie jakieś 20% wypracowanej forsy.

    • różnie o tym sie mówi
      Znaczenie tych obydwu majów stale się zmienia.
      Obecnie jest z grubsza tak, że pierwszy to prywatne święto dla tych którzy czują się wyzyskiwaną siłą roboczą, a trzeci jest świętem władzy i elit szczęśliwie z nią związanych.
      No, ale to jest dość płynna sytuacja, oraz wchodzą w grę również indywidualne, mniej typowe motywacje.

      • Dożynki to jest święto plonów
        Niekoniecznie święto pracy rolników.

        1 maja został “w naszych oczach” zdyskredytowany tym, że wprowadziła je międzynarodówka socjalistyczna. Miała poparcie w tamtych czasach, gdy praca robotników nie posiadała etosu ani symboli, a zasuwali po 12-14 godzin na dobę. Było wtedy osiągnięciem, chyba we Francji, że dzień pracy ograniczono do 10 godzin, ale tylko dla dzieci poniżej 16 roku życia.
        Strzelanie do robotników odbywało się również w ramach ich walki o ośmiogodzinny dzień pracy. To się stało prawem pracowniczym, nie tylko robotniczym i o tym trzeba pamiętać.

        Henry Ford był “dobrym kapitalistą”. Płacił ludziom przynajmniej dwa razy tyle, ile inni pracodawcy płacili, wprowadził ograniczenie czasu pracy do 8 godzin (może 9, nie pamiętam nie chce mi się teraz sprawdzać) i dał ludziom czas wolny na… spędzanie go rekreacyjne, ale to spędzanie wytwarzało nowe potrzeby, na przedmioty i usługi z rekreacją związane – i tak napędzał kapitalizm.

        W PRL, władza robotniczo-chłopska usiłowała nadać znaczenie pracy robotnika tak, żeby się czuł doceniony. Pracę rolnika się docenia, bo “boski kalendarz” działa, Matki Boskiej Siewnej, Matki Boskiej Zielnej; bez tego etosu cholewa do żucia by była, a nie jedzenie. Trzeba było wpoić hasła, że zapychanie do fabryki na szóstą jest lepsze niż dojenie krowy o tej porze. I to się udało, miastowi robotnicy poczuli się ważniejsi niż chłopi wiejscy, i odtad to, co jest miejskie, jest modne, a co wiejskie jest wsiowe, obciachowe. No, nie rób wiochy!

        Mnie zastanawia etos pracy robotnika, który zbiera ochrzany i wykonuje polecenia brygadzisty – bo pracuje dla kogoś. Rolnik pracuje dla siebie, niczyich poleceń nie wykonuje. Popatrzy w niebo – będzie padać, trzeba siano zdążyć zwieźć. Nie pośpi, ani nie przegapi obrządku – krowy i świnie są rolnika kierownikiem. Tak ryczą i kwiczą, że po prostu nie ma wyjścia, trzeba iść do roboty.

        1 Maja upamiętnia strzelanie do protestujących robotników w Chicago, i jako ta pamiątka, zostało przyjęte na gruncie totalitarnym sowieckim.
        I kto się powinien tego święta obawiać?
        Kociołek, Jaruzelski, Kiszczak, Urban…

        • wyzysk mas
          Pierwszy Maja nie pasuje również rządowi. Tak się bowiem składa, że głównym wyzyskiwaczem i krwiopijcą nie jest prywatny właściciel pracowników lecz nasza władza ludowa.
          Ile te pijawki nam zabierają z pensji?
          Jak policzyć wszystkie podatki plus VAT, to rzucają przy wypłacie jakieś 20% wypracowanej forsy.