Reklama


Krzysztof Kononowicz w objęciach wyborców.

Czarny koń wyborczy Krzysztof Kononowicz wraca do gry. Z okazji zbliżających się wyborów do PE, Kononowicz ubrał się odświętnie i ruszył podbijać Europę.

Reklama

Głównym punktem programu Kononowicza jest promocja mowy ojczystej w świecie, Kononowicz chce aby narody przemówiły po polsku. Problem polega na tym, że pan Krzysiek nie bardzo wie czego chce i sam się posługuje językiem obcym polskiemu:

"Mam taką zamiartację: wybudować w Białymstoku katedrę (…), żeby w Białymstoku była katedra pod nazwaniem Jan Pawła II. I będzie Karol Wojtyła".

Jeśli media i rodacy uznają, że kandydatura pan Krzysia nadal jest zabawna i godna wsparcia, będziemy mieli w PE polską wizytówkę i powiększoną biurokrację. Dla deputowanego Kononowicza trzeba będzie zatrudnić tłumacza z polskiego na nasze. Chyba, że się panu Krzysiowi noga powinie i cała „zamiartacja” spali na panewce o co się modlą, póki co w sowim języku, niemieccy deputowani pomni Grzegorza Brzęczyszczykiewicza, z okręgu wyborczego Łękołody.

Reklama
Poprzedni artykułDonald Tusk powiedział, że euro ma być po 4,30.
Następny artykułPasja 2009.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

4 KOMENTARZE