Reklama

Harald V Glücksburg

Król Norwegii

Szanowny Panie Wasza Wysokość.


Harald V Glücksburg

Król Norwegii

Szanowny Panie Wasza Wysokość.

Ja, jako obywatelka Polski, jestem jednocześnie obywatelką Europy, której to wspólnoty Wasza Wysokość, jako Pierwszy Obywatel Norwegii, także ma honor być członkiem. Fakt ten ośmiela mnie i upoważnia do złożenia poniższej supliki.
Z zazdrością przyjęłam informację, że w sprawie Andersa Behringa Breivika zapadł wyrok skazujący go na 21 lat więzienia.
Uczucie moje wzięło się, albowiem zachwyciły mnie warunki, w jakich skazany będzie odbywał orzeczoną karę. I właśnie ta okoliczność skłoniła mnie do złożenia niniejszej prośby.
A brzmi ona, co następuje:
Uniżenie dopraszam się, by Wasza Wysokość, wykorzystując swoją pozycję i wpływy, zechciał doprowadzić do osadzenia mnie w Waszym więzieniu i w warunkach, w jakich przebywał będzie osądzony Breivik. Liczę sobie już ładne kilkadziesiąt wiosen, więc Szanowny Skład Orzekający prawdopodobnie nie będzie się musiał fatygować w celu ewentualnego przedłużania mi kary.
Nie mogę i nie chcę zapewnić Waszej Wysokości oraz Jego Szanownych Poddanych, że uda mi się zabić 70 osób, co więcej, najchętniej zrezygnowałabym z tej uciążliwej czynności i stawiła się w zakładzie karnym bez uprzedniej strzelaniny.
Dlatego też proszę przyjąć jako wiążącą deklarację, że dobrowolnie poddam się karze nawet bez wyroku. Jeśli Wasze ustawodawstwo takiej możliwości nie przewiduje, proszę mnie ukarać zaocznie za usiłowanie zabójstwa odpowiadającej Wam liczby Norwegów. I osadzić w więzieniu. Uprzedzam, że jestem nie tylko urzeczona warunkami odbywania kary, ale także zdeterminowana by na nią zasłużyć i jeżeli nie będzie innego wyjścia, a przez to rozumiem brak pozytywnej odpowiedzi na moja prośbę, to trudno. Odstrzelę ile się da, stawiając Wasz wymiar sprawiedliwości wobec konieczności prowadzenia kosztownego i uciążliwego procesu. A po co mamy sobie wzajemnie komplikować życie?
Żywię głęboką nadzieję, że moja prośba zostanie uwzględniona, co pozwoli mi spędzić jesień życia w godnych i godziwych warunkach, zwłaszcza mieszkaniowych.
Za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby z góry dziękuję i padam do nóg Waszej Wysokości.

Izabela ( nazwisko znane redakcji)

Reklama

18 KOMENTARZE

  1. specyfika skandynawska
    Intencję popieram, bo słuszna. Europejski więzień nie powinien kiblować w lepszych warunkach niż takie w jakich żyją najuboższe ludy Europy (Polacy, Albańczycy, Rumuni).
    W praktyce rzecz jest bardziej mętna niż na pierwszy rzut oka.
    Choćby np to, że więzienia w Norwegii budowano w czasach gdy w tym kraju mieszkali niemal wyłącznie prawdziwi Norwegowie, stąd praktycznie stały puste, a policja pełniła znikomą rolę. Ściągała koty z drzew, przeprowadzała staruszki przez jezdnie, goniła pana spacerującego koło szkoły z gołym wackiem, karała mandatem za nieumyślne zabicie po pijanemu.
    Ponadto każda gmina ścigała się aby mieć najbardziej eleganckie i wypasione więzienie, podobnie jak idealnie wyszorowane fiordy i kościółki. Równie mało używane jak więzienia.
    Ale teraz, gdy zaczęły obowiązywać Zachodnie standardy multikulti, Norwegowie wpadli w szok kulturowy z którego nie potrafią się pozbierać, stąd takie wyroki i takie pierdle jak w dawnych czasach wolnej Norwegii.

    • Użytkownicy więzień i
      Użytkownicy więzień i kościółków to ta sama grupa była. Po opuszczeniu pierdla (warunkowym) należało okazać stosowną pobożność. Co dziwne, działało. Może za ładne tam krajobrazy, żeby siedzieć w zakładzie karnym, choćby i wypasionym.

      • dobrobyt niszczy spryt życiowy
        Dla nas ich krajobrazy są aż za ładne, robią wrażenie sztucznie zbudowanych dekoracji. Dla nich są zwyczajne i nudne, w końcu patrzą na nie od 3 tysięcy lat, bo są jednym z najbardziej zasiedziałych narodów Europy.
        Sądzę, że najbardziej padło im na głowy od 300 letniego dobrobytu i od absolutnego poczucia bezpieczeństwa.

        • Nie 300, a 40
          Norweski dobrobyt to sprawa dopiero drugiego pokolenia, gdyż zaczął się wraz z eksploatacją ropy na Morzu Północnym. Jeszcze w latach siedemdziesiątych to była bida i zadupie. Może nie aż takie jak w sowietach, ale np. do zamożności ówczesnej Polski będącej w trybach PRL to nie zbliżali się nawet w marzeniach. Dawniej było jeszcze gorzej, np. ich historyczna siedziba królów w Oslo w stosunku do siedzib naszych magnatów to kurnik. Wawelu nawet nie tykam w w tym kontekście.
          Z tej perspektywy widać, że nie czas ma znaczenie dla ogłupiania mas, a intensywna ukierunkowana praca 🙂

          • polska skala porównawcza
            Może lepiej powiedzieć, że tam nigdy nie było prawdziwej biedy. Żyli spokojnie i mieli co jeść. Obecny przepych to faktycznie sprawa kilkudziesięciu lat.
            Jednak już na początku Gierka wyjazd do Norwegii na zbiory owoców przynosił zarobki oszałamiające w porównaniu z polskimi. Moi krewni wyemigrowali tam jeszcze w latach 60, i też szczęki im opadły, jejku jak bogato, panie dzieju.

          • Nie tylko za Gierka,
            Nie tylko za Gierka, praktycznie do końca – w ’88 przez miesiąc pracy zarobiłam na kolejne 3 lata studiów.

          • Wniosek: błyskawiczna demoralizacja
            jest nie tylko polską specjalnością.
            Ale – ,,ad rem” jak piszą yntelygenci – zapominacie o specyfice polskiego wymiaru sprawiedliwości, w którym morderca chodzi wolny i przez nikogo nie niepokojony.
            Czasem sposobem ,,na wariata”, czasem na raka – jak ,,Wariat”, a najczęściej – na durnego i leniwego prokuratora i takiż sąd.
            A nawet, jeżeli, splotem niesprzyjających okoliczności, zdegenerowany morderca trafi za kraty, to zaraz wychodzi na przepustkę.

          • Nawet normalniej to wygląda
            u nas, szczerze mówiąc. W przypadku Breivika właśnie państwo norweskie chce z dlikwenta zrobić wariata, a sam zainteresowany zarzeka się, że czyn był świadomy. Ponadto jeszcze chciałby coś przekazać, tyle że niezawisły sąd zdał egzamin i wyłączył mikrofon.

  2. specyfika skandynawska
    Intencję popieram, bo słuszna. Europejski więzień nie powinien kiblować w lepszych warunkach niż takie w jakich żyją najuboższe ludy Europy (Polacy, Albańczycy, Rumuni).
    W praktyce rzecz jest bardziej mętna niż na pierwszy rzut oka.
    Choćby np to, że więzienia w Norwegii budowano w czasach gdy w tym kraju mieszkali niemal wyłącznie prawdziwi Norwegowie, stąd praktycznie stały puste, a policja pełniła znikomą rolę. Ściągała koty z drzew, przeprowadzała staruszki przez jezdnie, goniła pana spacerującego koło szkoły z gołym wackiem, karała mandatem za nieumyślne zabicie po pijanemu.
    Ponadto każda gmina ścigała się aby mieć najbardziej eleganckie i wypasione więzienie, podobnie jak idealnie wyszorowane fiordy i kościółki. Równie mało używane jak więzienia.
    Ale teraz, gdy zaczęły obowiązywać Zachodnie standardy multikulti, Norwegowie wpadli w szok kulturowy z którego nie potrafią się pozbierać, stąd takie wyroki i takie pierdle jak w dawnych czasach wolnej Norwegii.

    • Użytkownicy więzień i
      Użytkownicy więzień i kościółków to ta sama grupa była. Po opuszczeniu pierdla (warunkowym) należało okazać stosowną pobożność. Co dziwne, działało. Może za ładne tam krajobrazy, żeby siedzieć w zakładzie karnym, choćby i wypasionym.

      • dobrobyt niszczy spryt życiowy
        Dla nas ich krajobrazy są aż za ładne, robią wrażenie sztucznie zbudowanych dekoracji. Dla nich są zwyczajne i nudne, w końcu patrzą na nie od 3 tysięcy lat, bo są jednym z najbardziej zasiedziałych narodów Europy.
        Sądzę, że najbardziej padło im na głowy od 300 letniego dobrobytu i od absolutnego poczucia bezpieczeństwa.

        • Nie 300, a 40
          Norweski dobrobyt to sprawa dopiero drugiego pokolenia, gdyż zaczął się wraz z eksploatacją ropy na Morzu Północnym. Jeszcze w latach siedemdziesiątych to była bida i zadupie. Może nie aż takie jak w sowietach, ale np. do zamożności ówczesnej Polski będącej w trybach PRL to nie zbliżali się nawet w marzeniach. Dawniej było jeszcze gorzej, np. ich historyczna siedziba królów w Oslo w stosunku do siedzib naszych magnatów to kurnik. Wawelu nawet nie tykam w w tym kontekście.
          Z tej perspektywy widać, że nie czas ma znaczenie dla ogłupiania mas, a intensywna ukierunkowana praca 🙂

          • polska skala porównawcza
            Może lepiej powiedzieć, że tam nigdy nie było prawdziwej biedy. Żyli spokojnie i mieli co jeść. Obecny przepych to faktycznie sprawa kilkudziesięciu lat.
            Jednak już na początku Gierka wyjazd do Norwegii na zbiory owoców przynosił zarobki oszałamiające w porównaniu z polskimi. Moi krewni wyemigrowali tam jeszcze w latach 60, i też szczęki im opadły, jejku jak bogato, panie dzieju.

          • Nie tylko za Gierka,
            Nie tylko za Gierka, praktycznie do końca – w ’88 przez miesiąc pracy zarobiłam na kolejne 3 lata studiów.

          • Wniosek: błyskawiczna demoralizacja
            jest nie tylko polską specjalnością.
            Ale – ,,ad rem” jak piszą yntelygenci – zapominacie o specyfice polskiego wymiaru sprawiedliwości, w którym morderca chodzi wolny i przez nikogo nie niepokojony.
            Czasem sposobem ,,na wariata”, czasem na raka – jak ,,Wariat”, a najczęściej – na durnego i leniwego prokuratora i takiż sąd.
            A nawet, jeżeli, splotem niesprzyjających okoliczności, zdegenerowany morderca trafi za kraty, to zaraz wychodzi na przepustkę.

          • Nawet normalniej to wygląda
            u nas, szczerze mówiąc. W przypadku Breivika właśnie państwo norweskie chce z dlikwenta zrobić wariata, a sam zainteresowany zarzeka się, że czyn był świadomy. Ponadto jeszcze chciałby coś przekazać, tyle że niezawisły sąd zdał egzamin i wyłączył mikrofon.