Prześlij dalej:

Pomyliłem się, a w najlepszym razie źle rozłożyłem akcenty. W pierwszej rekcji i komentarzu publicznym ogłosiłem światu, że ktoś topi Biedronia. Sama próba topienia jest faktem, takie brudne sprawy, jak pobicie matki przez psychopatycznego pederastę, nie biorą się znikąd. Nie znaczy to jednak, że próba zakończy się powadzeniem i to właśnie jestem winien wszystkim, którzy mój komentarz przeczytali i mogli błędnie zrozumieć przesłanie. Walka idzie na noże, bo mamy finał kampanii europejskiej i coraz więcej wskazuje, że PiS te wybory wygra. Dzięki całej serii błędów i wpadek zwycięstwo może mieć wymiar większy niż się optymistom wydawało. Emocje rosną, to i brud się będzie wylewał coraz częściej.

Moja ocena pozostaje niezmienna, nadal uważam, że po pierwsze w polskiej polityce jedno wydarzenie może wywrócić tendencję wyborczą, po drugie walka akurat w tych wyborach z definicji ma specyficzny i wyrównany charakter. Nie postawiłbym dziś 10 złotych na majowe zwycięstwo PiS, postawiłbym milion na zwycięstwo w dniu 18 kwietnia i to jest dobry prognostyk. Gdy poszły pierwsze plotki, że lada chwila wybuchnie wielka afera dotycząca Roberta Biedronia, zamiast zmiany tendencji dało się dostrzec bardzo ostrożny odzew. Pewnie główną przyczyną chłodnej reakcji był fakt, że sensację rozprowadzał dziennikarz „Gazety Warszawskiej”, znany z rozmaitych prowokacji, Paweł Mitera. Nigdy nie dyskredytuję faktów z powodu kuriera, tym bardziej, że akcja Mitery z sędzią Milczanowskim, czy Łączewski, budzi szacunek, ale byłbym hipokrytą, gdybym nie wspomniał, że też zachowałem spory dystans.

Okazało się jednak, że sprawa pobicia i połamania szczęki matce, czego miał dokonać Robert Biedroń walczący o równouprawnienie i tolerancję, nie jest plotką, ale potwierdzonym procesowo stanem faktycznym. Taki syf odpalony na parę tygodni przez wielkim finałem w sposób jednoznaczny uderza w „Wiosnę”, sezonową gwiazdę polityczną. Równie oczywiste jest to, że ewentualną schedę po „Wiośnie” przejmie Koalicja Europejska. Tak się mogło wydawać, ale jeden dzień wystarczył, aby wiedzieć, że tak się nie stanie. Najpierw prymitywną ustawkę zrobił Super Express, potem koło ratunkowe rzucił TVN. Koniec tematu! Stało się jasne, że „salony” nie dały zgody na zatopienie Biedronia i to mnie prawdę mówiąc trochę zdziwiło. Skoro się inwestuje gigantyczne środki w promocję jedynej siły zdolnej pokonać PiS, to z takich prezentów powinno się bezwzględnie korzystać.

Nie skorzystano i w takiej sytuacji nie można nie zadać pytania, co stanęło na przeszkodzie? Na pewno ważnym argumentem był koalicjant, czy też alternatywa dla projektu Schetyny. Wsadzenie jeszcze jednej formacji i to ze skrajnie lewej flanki, do koalicji, która i tak ma gigantyczne problemu z prezentacją wspólnej tożsamości, nie przyniosłoby dodatkowych punktów. Istniała też duża obawa, że na wypadek porażki Koalicji Europejskiej wspartej przez elektorat „Wiosny”, morale w szaragach opozycji siadłoby do końca. Wygrana PiS z resztą świata zrobiłaby piorunujące wrażenie. Wreszcie pozostaje jeszcze jedna ważna okoliczność. Gdzieś w tle ciągle czai się Tusk i jemu wcale na zwycięstwie Schetyny nie zależy, a wpływy w mediach ma olbrzymie. Od tych wszystkich powrotów Tuska już mnie mdli, ale on wcale nie musi wracać, wystarczy, że jego frakcja w PO przejmie lejce od Schetyny.

Strony

Źródło foto: 
26449 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. Skupianie się na doraźnej polityce pozwala bagatelizować tę sprawę. W długofalowym działaniu jest to element bezcenny. Oto ludzie którzy walczą z kłamstwem LGTB otrzymują fantastyczny argument. Argument zrywający z homo maskę milutkich, fajnych i delikatnych teletubisów. Jeśli dobrze pamiętam to przemoc wewnątrz własnego kręgu jest trzecią po Aids i narkotykach najczestszą przyczyną zgonów. Taktykę przerabiania psychopatów z kręgu homo na ofiary "dyskryminacji" środowiska te stosują obecnie powszechnie i coraz bezczelniej. Policja też ma już odpowiednie traktowanie wpisane w instrukcje ze szkoleń które przeprowadzają działacze antydyskryminacyjni. A media informują równie chętnie albo i chętniej niż te zachodnie o gwałtach na sylwestrach. Ludzie padają ofiarami takich drapiezników seksualnych, policja wykrąca się jak może od tych spraw. A panowie i panie oraz ich adwokci nic tylko tokują o dyskryminacji i uprzedzeniach. Odpowiednio pociągnięta sprawa fajowego Roberta B może zrobić dużo dobrego. Ale warto ją odgrzać już bez polityczno-wyborczego sosu. Bo to może być sztandarowy przykład zakłamania LGTB który otworzy ludziom oczy. Tego  nie pownno się zmarnować. Tak samo jak tego, a podobno tylko faceci gwałcą ten sąd to jakiś niedzisielszy jest. A sprawa nomen omen ze Słuspka gdzie burmistrzem jest fajny i piękny Robercik. Ciekawe czy dziś też by tak sobie po prostu wypłynęła? https://gs24.pl... Bo dziś sprawy mają się już inaczej https://gp24.pl...

    Mało? To z innych podwórek!

    https://wolnosc... to może jeszcze to:

    https://www.wpr....

    Szczęka mamy Roberta B. ma tu naprawdę kolosalne znaczenie!!!

  2. avatar

    Wszystko to "uczycielki" ...

  3. Zgadza się. Znajoma zna z autopsji związek w który weszła pani "uczycielka" z 17 latkiem. Chyba jak miał z 19 to za niego wyszła i machnęła sobie dziecko. Zegar biolo jej tykał. I nie mówimy o makaronie. https://www.vic... Jeszcze w tej sprawie. Ale miało być o przemocy, koolejny wyklęty przez LGTB http://www.bibu...,

    https://www.hom...

    Cytuję : "

    Ponieważ mężczyźni są generalnie bardziej skłonni angażować się w akty przemocy fizycznej, nie dziwi fakt, że występują różnice w przemocy domowej w związku z płcią partnerów. Jednakże jedno z wczesnych badań (1986) wykazało, że u lesbijek występowało niemal tak wysokie (25%) prawdopodobieństwo bycia ofiarą przemocy domowej, jak u kobiet w związkach heteroseksualnych (27%) (7).

    W międzyczasie badanie z roku 2002 wykazało, że w okresie 5 lat przypadki maltretowania partnera wśród żyjących w miastach homoseksualistów (22%) pojawiały się dwukrotnie częściej niż przypadki maltretowania kobiet żyjących w związkach heteroseksualnych (11,6%), mimo faktu, że można by oczekiwać, że większe rozmiary i siła mężczyzn  będzie środkiem odstraszającym potencjalnego oprawcę.

    Badanie z 2006 roku ? jedno z niewielu porównujących bezpośrednio osoby homoseksualne obu płci z heteroseksualnymi obu płci pod kątem uczestnictwa w programach przeciwdziałających uzależnieniom wykazało, że 4,4% homoseksualistów było ofiarami przemocy ze strony partnera w przeciągu miesiąca poprzedzającego badanie, w porównaniu z 2,9% heteroseksualistów. Rozpowszechnienie przemocy domowej w ciągu całego życia wynosiło 55% jeśli chodzi o homoseksualistów i 36% jeśli chodzi o heteroseksualistów (8). "

    Jeśli uwzględnimy to co powyżej. To damski boks wobec matki Roberta Słupskiego jest prostym potwierdzeniem tej prawdy którą jak twierdzą specjaliści z tego forum, chcą przed nami zataić spece od LGTB. I o tym warto było by dyskutować!

  4. avatar

    Przemoc w rodzinie.

    Jest taka książka Marii Dąbrowskiej „Noce i dnie” Uważałam ją za nudną do czasu, kiedy skończyłam 60 lat. Wtedy mnie olśniło. Tam jest opisane całe życie (dodam, ze chodzi mi o tomy 1 – 4, tomu 5 do tej pory nie uwzględniam)

    Otóż pani Barbara jest osobą raczej irytującą, jakkolwiek można ją zrozumieć. Jej mąż, Bogumił jednak nie bije żony, tylko to przyjmuje i jakoś inaczej sobie radzi.

    Tam nie ma przemocy w rodzinie, Kobieta nie chce współpracować, to trudno.

    Bo większość mężczyzn, to normalni ludzie.

    Robienie z nich tyranów jest nadużyciem.

    To mówię ja, Lukrecja.

  5. Dzięki wypłynięciu tej sprawy wiemy że Biedroń pochodzi z rodziny, którą można uznać za patologiczną. To deformuje osobowość. Na miejscu wyborców zastanowiłbym się czy takiemu komuś warto oddać władzę nad nami. Kiedyś, jak polityka była jeszcze normalna, unikano takich ludzi.

  6. Nie dość, że obcesowo afiszujący swoją pederastię, to do tego psychopatyczny sadysta. W normalnym świecie byłby skończony na zawsze. Polityk ? Żarty.

    Żeby było ciekawiej, w sądzie w Krośnie, w którym przed 20 laty został prawomocnie skazany za znęcanie się i pobicie matki, zaginęły akta sprawy Biedronia. Myślę, że albo zostały zniszczone, albo ukryte przed wglądem do nich, z uwagi na start w wyborach tego zboczonego psychopaty.

    Cóż za przedziwny zbieg okoliczności w czasie...?

  7. Gdyby Biedroń był skazany z oskarżenia prywatnego(a o takim chyba jest tu mowa), to do czasu tzw. zatarcia, czyli do czasu, gdy zostały wykreślone z Krajowego Rejestru Karnego, nie mogłby startować w wyborach samorządowych i pełnić funkcji z wyboru. Skoro był wybrany prezydentem Słupska, to pewnie kara ulegla już zatarciu.

    Do Sejmu i PE nie obowiązują takie przepisy i tylko skazanie za czyn z oskarzenia publicznego, uniemożliwia start i pełnienie funkcji posła.

  8. Skazanie uległo z pewnością zatarciu z mocy prawa, albo na wniosek. Oczywiście Biedroń do niczego się nie będzie przyznawał i wszystkiemu zaprzeczał, własnie z uwagi na zatarcie. Tyle, że on tak sobie może mówić przed sądem, ale nie przed wyborcami. On może przez sąd być uznawany za niekaralnego, ale nie może wmawiać nikomu, że nie było sprawy i wyroku.

  9. A mnie nachodzi uporczywa refleksja, że prastara gra półsłówek: "domki w Słupsku", po niegdysiejszej elekcji Biedronia na włodarza tego miasta, nabrała iście dekadenckiego posmaku.

  10. często zaś inkryminowany i jednak wiszący jak topór powrót tuska, na miejscu rządzących neutalizowałbym w ten sposób, że każdy jego przyjazd do kraju, juz teraz traktowałbym jak wizytę historyczną, papieską niemal, z powitaniem  przez oficjalną delegację, biciem w dzwony, dęciem w trąby, salwami armatnimi i procesją dzieci, kuglarzy i karłów. 

  11. Strony