Reklama

Przyznam się do czegoś już na początku, aby się przez środek i pod koniec nie wysilać, dziś taki dzień, że się nic nie chce.

Przyznam się do czegoś już na początku, aby się przez środek i pod koniec nie wysilać, dziś taki dzień, że się nic nie chce. Przyznaję, że nie znam się na amerykańskich obyczajach politycznych, w takim sensie, żebym potrafił nazwać poszczególne elementy, tego co się składa na ich prawa do głosu i reprezentacje narodu. Oczywiście obiło mi się o uszy, że mają jakiś tam kongres i dwie izby, słyszałem, że tam rządzi prezydent, nie Tusk i pono te wybory na prezydenta też są dziwne, bo niby głosuje naród, a o wyborze decydują głosy elektorskie, czy jakoś tak. Uwolniony od kompetencji mogę sobie spojrzeć na wybory w USA z pozycji przeciętnego zjadacza chleba nafaszerowanego konserwantami. Jestem świeżo po obejrzeniu dość długiego dokumentu o tym kogo Ameryka ma do wyboru, ale zanim o tym co widziałem, chciałbym kilka słów poświecić temu co nie widziałem.

Obserwując, w skromnych fragmentach, zmagania obu kandydatów nie zauważyłem czegoś co jest powszechne w amerykańskim wizerunku, przynajmniej tym, który znamy z kin i TV. Patrzę na Obamę i widzę, że ma nos jak kartofel, patrzę na Mc Ceina, a skóra na policzkach kandydata wisi miast być sprężyście za uchem umocowana. Zdziwiło mnie to okrutnie, jak mi wiadomo z zupełnie innych niż politycznych źródeł w tej chwili w USA panuje moda na oryginalne prezenty. Nastolatki, które kończą 18 lat dostają od rodziców karnety do klinik, aby sobie mogły strzelić nowy nos odessać tłuszcz, tudzież powiększyć biust, mniej zamożni chociaż zęby sobie pomalują na biało. Niezmiernie mnie zaskakuje, że obaj kandydaci odpuścili sobie elektorat hollywoodzki i skupili się na hydrauliku, nawiasem mówiąc też naturalnie wyglądającym.

Reklama

Z racji wypełniania obowiązków jestem zobligowany do oglądania rozmaitych High School Musical i w tychże obrazach dla dzieci i młodzieży zauważyłem obowiązujące trendy. Jestem w stanie bezbłędnie wskazać jaki model nosa zafundowali rodzice swoim pociechom i czy jest to model obowiązujący w tym sezonie, czy już obciachowy nos sprzed kliku lat. Kiedyś hitem był nos jaki przykleił sobie Michael Jackson, dziś już takich nosów się nie robi, dlatego też Jackson chodzi z apaszką na twarzy. Nic mnie tak nie zaskakuje w kampanii prezydenckiej prowadzonej w USA jak brak operacji plastycznych, wydaje mi się to czymś naturalnie nienaturalnym. Wydawało mi się, że w USA obowiązują pewne obyczaje, których się przestrzega z żelazną konsekwencją. Na przykład takie obyczaje jak sekcja żaby na lekcjach biologii, albo hamburger z frytkami w ramach niedzielnego obiadu, tudzież żucie gumy i owsianki. Jednak Bozia pokarała mnie za stereotypowe patrzenie na wielką Amerykę i pokazała mi naturalnego Murzyna i naturalnego białego, którzy w Hollywood nie mogliby robić nawet za statystów.

To mnie zaskoczyło tak mocno, że prawie zapomniałem co mnie kompletnie nie zaskakuje. W Ameryce nie zaskakuje mnie, że wszędzie tam gdzie się da zrobić show, to się show robi. Nie ma nowych nosów, ale i tak jest wybór Miss Ameryka. Jak wiadomo w wyborach na miss, nie liczy się tylko prezentacja w bikini, ale to jakie wnętrze mają kandydatki. Kandydatki prześcigają się na wnętrza, opiekując się dziećmi autystycznymi, chorymi zwierzątkami, działając w organizacjach na rzecz walki z rasizmem i biedą. Nie inaczej jest w kampanii wyborczej, ale tym razem Ameryka postanowiła, że pora sobie odpowiedź na pytanie, do czego poza koszykówką i bluesem nadają się Murzyni. Fascynujący jest to widok, kiedy kampania wybiera Miss Ameryki, za kryterium przyjmując rasę. Z jednej strony Ameryka chce pokazać jak bardzo jest tolerancyjną, z drugiej strony Murzyn jest traktowany jak żaba na lekcji biologii. Ameryka bierze Murzyna, wypruwa mu flaki i sprawdza, czy aby na pewno Murzyn ma to wszystko co pozostali ?normalni? ludzie.

Ameryka wystartowała tak naprawdę na dwóch frontach, obok Murzyna startowała przecież kobieta, też z pozycji tej co miała udzielić Ameryce odpowiedzi, czy Ameryka jest gotowa na kobietę. Kobietę pokrojono i okazało się, że jednak Murzyn jest bardziej podobny do ludzi, w związku z powyższymi sekcjami pozostała Ameryka przy Murzynie. Pierwszy Murzyn, pierwszym prezydentem USA, głównie dlatego, że jest Murzynem, co jest chyba normą w USA. Bush został prezydentem głównie dla tego, że tata był, Reagan dlatego, że kochała go kamera i tu chyba po raz pierwszy Ameryka wybierała blichtr jak zawsze, a wybrała całkiem przyzwoitego prezydenta. Obiecałem wrócić do obejrzanego filmu i teraz właśnie jest właściwy moment, aby wrócić. Po prezentacjach dwóch kandydatów muszę powiedzieć, że nie zazdroszczę Amerykanom. Tak naprawdę Murzyna poza tym, że jest Murzynem, nic nie wyróżnia, osobowość płaska, showman i to też nie najwyższych lotów.

Już bardziej mi zaimponował biały konserwatysta, silny charakter, który parę razy pokazał jaja, choćby przechodząc przez wietnamski obóz, albo przyznając się do nieuczciwych zachowań lobbystycznych. Co ciekawe Murzyn demokrata przez dłuższy czas był związany z ichnim czarnym Rydzykiem, więcej nawet powiem, nasz biały Rydzyk to Matka Teresa, w porównaniu do tamtego szamana. Z kolei białego w partii republikańskiej nie lubią, głównie za to, że swego czasu pogonił jakiegoś chrześcijańskiego radykała i w ogóle za to, że nie lubi radykałów, a radykałowie jego. Ciekawe zestawienie cech osobowościowych kompletnie nie pasujących do politycznej reprezentacji. Tak czy siak nie zazdroszczę Amerykanom, okazuje się, że w Ameryce wygrywa się religią, tam ?bez Boga ani do proga?, obojętnie czyś Murzyn, biały, demokrata, czy republikanin. Chyba i mimo wszystko na miejscu Ameryki głosowałbym na białego, wydaje mi się bardziej ludzki i zdecydowany, ale na szczęście nie musze głosować.

I na koniec taka mnie naszła refleksja. Myślę sobie, że kraj, który tak szafuje tolerancją i poprawnością polityczną, jest sto lat za Murzynami, tam się tak naprawdę demokracja dopiero uczy chodzić. Dla Ameryki Murzyn i kobieta robi za żabę, w świecie i to wcale nie tym cywilizowanym, ale w tak zwanym trzecim, kobiety i Murzyni już dawno są lub byli prezydentami, dość wspomnieć RPA, Indie. Nawet w tak konserwatywnej Wielkiej Brytanii, baba była premierem i to jakim, a królowa do dziś jest babą i królową. Może nieco gorzej w Europie z Murzynami, ale i Murzynów mniej. Tak czy inaczej Ameryka nadal jawi mi się dzikim krajem, gdzie kobieta i Murzyn na urzędzie wywołują sensację, a co tu dopiero mówić o Indianinie, czy Boże uchowaj geju lub jeszcze gorzej Żydzie. Pozwoliłem sobie na te wszystkie frywolności, również dlatego, że jak się okazuje, mamy dziś dzień radosny. Jeden z braciszków Franciszkanów oświecił mnie, że 1 listopada to dzień Wszystkich Świętych, nie zmarłych, co mi się przez całe lata plątało. W dniu tak uroczystym powinniśmy się radować, że naszym krewnym i bliskim sercu żyje się jak w niebie, czego i nam na ziemi życzę.

Reklama

45 KOMENTARZE

  1. co podobniejsze do czlowieka (tekst niepooprawny)
    Roznica genetyczna miedzy samcem ludzkim a samcem szympansa wynosi ponoc wszystkiego ok. 1,5-1,6%.
    Przypuszczam, ze roznica miedzy samcem ludzkim rasy bialej a samcem rasy czarnej nie jest wieksza, niz te 1,5%.
    Roznica ta jest zapewne jeszcze tym mniejsza, ze niektorzy przodkowie pana Baracka Obamy nalezeli do rasy bialej…

    Tymczasem roznica miedzy samcem ludzkim a samica ludzka to jeden caly chromosom, a ze takich chromosomow mamy lacznie 23 pary, to roznica ta wynosi z grubsza 1/46, czyli prawie 2,2% (dobrze ponad 2%)…

    …biorac zatem rzecz arytmetycznie…

    …amerykanscy demokraci mogli miec racje w ostatnich prawyborach.

    Pozdrawiam

    P.S. Ja tam i tak wole baby. Dogadac sie trudniej, jesli w ogole mozliwe, ale krzyzowac jednak latwiej…

    A gdzies tu o kibicowaniu dziewczynom byla mowa. Przedwczoraj obeejrzalem mecz futbolistek do lat 20 z Niemiec i Kostariki. Sluchajcie, po prostu rewelacja. Technicznie sa +/- na poziomie facetow, za to nacisk na gre defensywna/destrukcyjna o tyle mniejszy, ze gra sie klei, akcje ida fantastyczne, strzaly techniczne etc. etc.
    Powaznie – nie graly w stringach, tylko w normalnych dynamowach, ale i tak miod dla kibica!

  2. co podobniejsze do czlowieka (tekst niepooprawny)
    Roznica genetyczna miedzy samcem ludzkim a samcem szympansa wynosi ponoc wszystkiego ok. 1,5-1,6%.
    Przypuszczam, ze roznica miedzy samcem ludzkim rasy bialej a samcem rasy czarnej nie jest wieksza, niz te 1,5%.
    Roznica ta jest zapewne jeszcze tym mniejsza, ze niektorzy przodkowie pana Baracka Obamy nalezeli do rasy bialej…

    Tymczasem roznica miedzy samcem ludzkim a samica ludzka to jeden caly chromosom, a ze takich chromosomow mamy lacznie 23 pary, to roznica ta wynosi z grubsza 1/46, czyli prawie 2,2% (dobrze ponad 2%)…

    …biorac zatem rzecz arytmetycznie…

    …amerykanscy demokraci mogli miec racje w ostatnich prawyborach.

    Pozdrawiam

    P.S. Ja tam i tak wole baby. Dogadac sie trudniej, jesli w ogole mozliwe, ale krzyzowac jednak latwiej…

    A gdzies tu o kibicowaniu dziewczynom byla mowa. Przedwczoraj obeejrzalem mecz futbolistek do lat 20 z Niemiec i Kostariki. Sluchajcie, po prostu rewelacja. Technicznie sa +/- na poziomie facetow, za to nacisk na gre defensywna/destrukcyjna o tyle mniejszy, ze gra sie klei, akcje ida fantastyczne, strzaly techniczne etc. etc.
    Powaznie – nie graly w stringach, tylko w normalnych dynamowach, ale i tak miod dla kibica!

  3. co podobniejsze do czlowieka (tekst niepooprawny)
    Roznica genetyczna miedzy samcem ludzkim a samcem szympansa wynosi ponoc wszystkiego ok. 1,5-1,6%.
    Przypuszczam, ze roznica miedzy samcem ludzkim rasy bialej a samcem rasy czarnej nie jest wieksza, niz te 1,5%.
    Roznica ta jest zapewne jeszcze tym mniejsza, ze niektorzy przodkowie pana Baracka Obamy nalezeli do rasy bialej…

    Tymczasem roznica miedzy samcem ludzkim a samica ludzka to jeden caly chromosom, a ze takich chromosomow mamy lacznie 23 pary, to roznica ta wynosi z grubsza 1/46, czyli prawie 2,2% (dobrze ponad 2%)…

    …biorac zatem rzecz arytmetycznie…

    …amerykanscy demokraci mogli miec racje w ostatnich prawyborach.

    Pozdrawiam

    P.S. Ja tam i tak wole baby. Dogadac sie trudniej, jesli w ogole mozliwe, ale krzyzowac jednak latwiej…

    A gdzies tu o kibicowaniu dziewczynom byla mowa. Przedwczoraj obeejrzalem mecz futbolistek do lat 20 z Niemiec i Kostariki. Sluchajcie, po prostu rewelacja. Technicznie sa +/- na poziomie facetow, za to nacisk na gre defensywna/destrukcyjna o tyle mniejszy, ze gra sie klei, akcje ida fantastyczne, strzaly techniczne etc. etc.
    Powaznie – nie graly w stringach, tylko w normalnych dynamowach, ale i tak miod dla kibica!

  4. Amerykańska demokracja
    Chwalą się amerykanie, że mają najbardziej demokratyczną demokrację na świecie.
    No i niby tak jest. Obywatel ma takie prawa osobiste, że chyba nigdziej na świecie nie ma podobnych. O jakiejkolwiek tajemnicy urzędowej mowy nie ma, każdy ma prawo dowiedzieć się tego, czego chce. Może z wyjątkiem bieżących planów wojskowych. O czymś takim, żeby utajnić jakąś sprawę na kilkadziesiąt lat, tak jak zrobili to Angole ze sprawą Sikorskiego, to nawet mowy niema.
    Ale z drugiej strony amerykanie, już jako zwykli ludzie nie nadążają za tymi swoimi prawami.
    To co pisze Matka Kurka o kandydacie kobiecie lub murzynie, to fakt. Amerykanie nie są jeszcze gotowi żeby wybrać kobietę, a co do murzyna, to się jeszcze zobaczy.
    Naprawdę otwartych ludzi, tolerancyjnych i liberalnych spotyka się w bardzo dużych miastach i na uniwersytetach. Reszta obywateli USA tkwi jeszcze mentalnie w początkach lat 60-tych.
    Podam przykład z dosyć dużego miasta na środkowym zachodzie.
    Mój kolega, świetnie wykształcony geolog zmieniał pracę. Aplikował na dosyć wysokie stanowisko w firmie. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej biały boss firmy zapytał go, czy ma coś przeciw murzynom. Kolega odpowiedział, że nie. Na co boss odpowiedział, że on też nie, każdy powinien mieć jednego, albo dwóch. No i co, nie ma rasizmu?

  5. Amerykańska demokracja
    Chwalą się amerykanie, że mają najbardziej demokratyczną demokrację na świecie.
    No i niby tak jest. Obywatel ma takie prawa osobiste, że chyba nigdziej na świecie nie ma podobnych. O jakiejkolwiek tajemnicy urzędowej mowy nie ma, każdy ma prawo dowiedzieć się tego, czego chce. Może z wyjątkiem bieżących planów wojskowych. O czymś takim, żeby utajnić jakąś sprawę na kilkadziesiąt lat, tak jak zrobili to Angole ze sprawą Sikorskiego, to nawet mowy niema.
    Ale z drugiej strony amerykanie, już jako zwykli ludzie nie nadążają za tymi swoimi prawami.
    To co pisze Matka Kurka o kandydacie kobiecie lub murzynie, to fakt. Amerykanie nie są jeszcze gotowi żeby wybrać kobietę, a co do murzyna, to się jeszcze zobaczy.
    Naprawdę otwartych ludzi, tolerancyjnych i liberalnych spotyka się w bardzo dużych miastach i na uniwersytetach. Reszta obywateli USA tkwi jeszcze mentalnie w początkach lat 60-tych.
    Podam przykład z dosyć dużego miasta na środkowym zachodzie.
    Mój kolega, świetnie wykształcony geolog zmieniał pracę. Aplikował na dosyć wysokie stanowisko w firmie. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej biały boss firmy zapytał go, czy ma coś przeciw murzynom. Kolega odpowiedział, że nie. Na co boss odpowiedział, że on też nie, każdy powinien mieć jednego, albo dwóch. No i co, nie ma rasizmu?

  6. Amerykańska demokracja
    Chwalą się amerykanie, że mają najbardziej demokratyczną demokrację na świecie.
    No i niby tak jest. Obywatel ma takie prawa osobiste, że chyba nigdziej na świecie nie ma podobnych. O jakiejkolwiek tajemnicy urzędowej mowy nie ma, każdy ma prawo dowiedzieć się tego, czego chce. Może z wyjątkiem bieżących planów wojskowych. O czymś takim, żeby utajnić jakąś sprawę na kilkadziesiąt lat, tak jak zrobili to Angole ze sprawą Sikorskiego, to nawet mowy niema.
    Ale z drugiej strony amerykanie, już jako zwykli ludzie nie nadążają za tymi swoimi prawami.
    To co pisze Matka Kurka o kandydacie kobiecie lub murzynie, to fakt. Amerykanie nie są jeszcze gotowi żeby wybrać kobietę, a co do murzyna, to się jeszcze zobaczy.
    Naprawdę otwartych ludzi, tolerancyjnych i liberalnych spotyka się w bardzo dużych miastach i na uniwersytetach. Reszta obywateli USA tkwi jeszcze mentalnie w początkach lat 60-tych.
    Podam przykład z dosyć dużego miasta na środkowym zachodzie.
    Mój kolega, świetnie wykształcony geolog zmieniał pracę. Aplikował na dosyć wysokie stanowisko w firmie. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej biały boss firmy zapytał go, czy ma coś przeciw murzynom. Kolega odpowiedział, że nie. Na co boss odpowiedział, że on też nie, każdy powinien mieć jednego, albo dwóch. No i co, nie ma rasizmu?

  7. nie tym razem
    Obama dochodzi 50 a wyglada jakby mial 30, natomiast McCain pudruje się na emeryta. Mobilizacja frekwencji jest bardziej oplacalna, niz przeciaganie wyborcow na druga strone.
    Nastolatki, ktore maja przerobiony nos i gowno zamiast mogzu, nie maja intelektualnego potencjalu, zeby wypelnic karte do glosowania, dlatego Obama nie ma poprawionego nosa.

    “Tak naprawdę Murzyna poza tym, że jest Murzynem, nic nie wyróżnia, osobowość płaska, showman i to też nie najwyższych lotów.”

    Spojrz sobie na wyksztalcenie murzyna i na magistra Tuska oraz PRLowskiego profesora Kaczynskiego. Murzyn nie wychowal sie na Zoliborzu. Napisz skad czerpiesz standardy, ze masz je tak wysrobowane :D. Po drugie ich czarny rydzyk to chociaz placil podatki, pamietasz porownanie Urbana do Rydzyka :D. Rzucanie w USA chamburgerami jest niskie, tak jak Kaczynski.

  8. nie tym razem
    Obama dochodzi 50 a wyglada jakby mial 30, natomiast McCain pudruje się na emeryta. Mobilizacja frekwencji jest bardziej oplacalna, niz przeciaganie wyborcow na druga strone.
    Nastolatki, ktore maja przerobiony nos i gowno zamiast mogzu, nie maja intelektualnego potencjalu, zeby wypelnic karte do glosowania, dlatego Obama nie ma poprawionego nosa.

    “Tak naprawdę Murzyna poza tym, że jest Murzynem, nic nie wyróżnia, osobowość płaska, showman i to też nie najwyższych lotów.”

    Spojrz sobie na wyksztalcenie murzyna i na magistra Tuska oraz PRLowskiego profesora Kaczynskiego. Murzyn nie wychowal sie na Zoliborzu. Napisz skad czerpiesz standardy, ze masz je tak wysrobowane :D. Po drugie ich czarny rydzyk to chociaz placil podatki, pamietasz porownanie Urbana do Rydzyka :D. Rzucanie w USA chamburgerami jest niskie, tak jak Kaczynski.

  9. nie tym razem
    Obama dochodzi 50 a wyglada jakby mial 30, natomiast McCain pudruje się na emeryta. Mobilizacja frekwencji jest bardziej oplacalna, niz przeciaganie wyborcow na druga strone.
    Nastolatki, ktore maja przerobiony nos i gowno zamiast mogzu, nie maja intelektualnego potencjalu, zeby wypelnic karte do glosowania, dlatego Obama nie ma poprawionego nosa.

    “Tak naprawdę Murzyna poza tym, że jest Murzynem, nic nie wyróżnia, osobowość płaska, showman i to też nie najwyższych lotów.”

    Spojrz sobie na wyksztalcenie murzyna i na magistra Tuska oraz PRLowskiego profesora Kaczynskiego. Murzyn nie wychowal sie na Zoliborzu. Napisz skad czerpiesz standardy, ze masz je tak wysrobowane :D. Po drugie ich czarny rydzyk to chociaz placil podatki, pamietasz porownanie Urbana do Rydzyka :D. Rzucanie w USA chamburgerami jest niskie, tak jak Kaczynski.

  10. oboz
    z tym obozem to cos tam bylo jakies “cacy”-ale,przeciez z punktu widzenia “dzielnosci” to kiepsko-dal sie wziasc do niewoli,wiec jakiz to gieroj.?
    Z Clintonowa to pewnie bali sie powtorki “z rozrywki”-jeszcze jakis Lewin by sie przyplatal na staz!
    Tak faktycznie to w SA rzadi dyr. Banku ederalnego-jak,to siue okazalo przy Grynszpanie.
    Wygra chyba kandytat zwolennikow “tarczy” ,czyli…Mc./Donald/..

  11. oboz
    z tym obozem to cos tam bylo jakies “cacy”-ale,przeciez z punktu widzenia “dzielnosci” to kiepsko-dal sie wziasc do niewoli,wiec jakiz to gieroj.?
    Z Clintonowa to pewnie bali sie powtorki “z rozrywki”-jeszcze jakis Lewin by sie przyplatal na staz!
    Tak faktycznie to w SA rzadi dyr. Banku ederalnego-jak,to siue okazalo przy Grynszpanie.
    Wygra chyba kandytat zwolennikow “tarczy” ,czyli…Mc./Donald/..

  12. oboz
    z tym obozem to cos tam bylo jakies “cacy”-ale,przeciez z punktu widzenia “dzielnosci” to kiepsko-dal sie wziasc do niewoli,wiec jakiz to gieroj.?
    Z Clintonowa to pewnie bali sie powtorki “z rozrywki”-jeszcze jakis Lewin by sie przyplatal na staz!
    Tak faktycznie to w SA rzadi dyr. Banku ederalnego-jak,to siue okazalo przy Grynszpanie.
    Wygra chyba kandytat zwolennikow “tarczy” ,czyli…Mc./Donald/..

  13. Wybór między dżumą a cholerą …
    Przestałem zwracać uwagę na to czy na prezydenta USA kandyduje murzyn, baba czy dziadek udający twardziela którym rzekomo kiedyś był. Pomimo że amerykański system władzy można nazwać “prezydenckim” to prezydent jest tak naprawdę tylko gadającą głową. Jego obowiązki to czytanie z kartki, względnie deklamowanie z pamięci gotowych frazesów, pojawianie się tu i tam, podpisywanie dokumentów i aktów prawnych. Nie rządzi prezydent, rządzi grupa ludzi nazywana oględnie “administracją” prezydenta. Wybór między wojakiem a murzynem jest wyborem między status quo (republikanie czyli administracja Busha przemianowana na administrację McCaina) a wymianą całej ekipy i partii która ją wspiera (demokraci).

    Uważam że dzisiejsza ekipa to katastrofa – z której strony by na to nie patrzeć. Ekipa Busha składa się głównie z wojskowych i ludzi powiązanych z przemysłem paliwowym. Ilość wojskowych w administracji Busha jest chyba najwyższa w historii Ameryki. Wynik działalności tego towarzystwa był w sumie łatwy do przewidzenia – wojna o ropę. Do tego dochodzi proceder ograniczania praw obywateli i wolności godne junty wojskowej, gigantyczna dziura budżetowa, bezczelny proceder szczucia amerykanów na muzłumanów i muzłumanów na amerykanów [jakby za mało się nienawidzili] – choć na szczęście znacznie ustępujący – ale jednak godny faszystów albo przynajmniej ojca dyrektora. Mentalność tych trepów doprowadziła do zablokowania finansowania większości badań nad nowymi metodami pozyskiwania energii (tanie ogniwa słoneczne – ale i fuzja termojądrowa czy “czystsze” i tańsze reaktory atomowe, samochody “na prund” a nie na benzynę) – “odzyskane” pieniążki przekierowali oczywiście na wojenkę w Iraku. Spodziewam się że ekipa McCaina (czyli Busha) będzie kontynuować tę “słuszną linię” i dalej jątrzyć/destabilizować region (nie tylko Irak/Afganistan ale i Gruzja – a jak im starczy pieniążków to może Turkmenistan, Kirgizja, Iran itd. itp.). Dzisiaj słucham jak pani Palin wciska “ciemnemu ludowi” że wojna w Iraku “dana jest przez Boga”. Ta sama pani – kandydatka na urząd wiceprezydenta – zastępuje naukę prymitywną ideologią (kreacjonizm). Republikanie to taki PiS, tylko hamerykański !

    Po ekipie demokratów nie spodziewałbym się może samych dobrych wieści. Historycznie jednak – za wyjątkiem prezydentury Reagana (do której mam zastrzeżenia – Reagan rozpoczął proces erozji praw obywatelskich który dzisiaj dokończył Bush) – demokracji zachowywali się bardziej rozsądnie. Bardziej pilnowali kasy – dziura budżetowa w okresach “panowania” demokratów była z reguły mniejsza. Nawet najbardziej wypasione korporacje musiały się trochę napracować zanim dostały to co chciały – Bush spełnia wszystkie korpo-zachcianki kosztem obywateli swojego kraju i innych państw. Dlatego nie obchodzi mnie czy nowy prezydent będzie płytkim, płaskim showmanem z dykcją średnio rozgarniętego czarnego rapera. Nie chcę widzieć ekipy która dzisiaj rządzi USA – tak jak nie chciałem widzieć ekipy która rok temu rządziła Polską. Wydaje mi się że Amerykanie są dziś w sytuacji zbliżonej do tej którą my mieliśmy rok temu.

  14. Wybór między dżumą a cholerą …
    Przestałem zwracać uwagę na to czy na prezydenta USA kandyduje murzyn, baba czy dziadek udający twardziela którym rzekomo kiedyś był. Pomimo że amerykański system władzy można nazwać “prezydenckim” to prezydent jest tak naprawdę tylko gadającą głową. Jego obowiązki to czytanie z kartki, względnie deklamowanie z pamięci gotowych frazesów, pojawianie się tu i tam, podpisywanie dokumentów i aktów prawnych. Nie rządzi prezydent, rządzi grupa ludzi nazywana oględnie “administracją” prezydenta. Wybór między wojakiem a murzynem jest wyborem między status quo (republikanie czyli administracja Busha przemianowana na administrację McCaina) a wymianą całej ekipy i partii która ją wspiera (demokraci).

    Uważam że dzisiejsza ekipa to katastrofa – z której strony by na to nie patrzeć. Ekipa Busha składa się głównie z wojskowych i ludzi powiązanych z przemysłem paliwowym. Ilość wojskowych w administracji Busha jest chyba najwyższa w historii Ameryki. Wynik działalności tego towarzystwa był w sumie łatwy do przewidzenia – wojna o ropę. Do tego dochodzi proceder ograniczania praw obywateli i wolności godne junty wojskowej, gigantyczna dziura budżetowa, bezczelny proceder szczucia amerykanów na muzłumanów i muzłumanów na amerykanów [jakby za mało się nienawidzili] – choć na szczęście znacznie ustępujący – ale jednak godny faszystów albo przynajmniej ojca dyrektora. Mentalność tych trepów doprowadziła do zablokowania finansowania większości badań nad nowymi metodami pozyskiwania energii (tanie ogniwa słoneczne – ale i fuzja termojądrowa czy “czystsze” i tańsze reaktory atomowe, samochody “na prund” a nie na benzynę) – “odzyskane” pieniążki przekierowali oczywiście na wojenkę w Iraku. Spodziewam się że ekipa McCaina (czyli Busha) będzie kontynuować tę “słuszną linię” i dalej jątrzyć/destabilizować region (nie tylko Irak/Afganistan ale i Gruzja – a jak im starczy pieniążków to może Turkmenistan, Kirgizja, Iran itd. itp.). Dzisiaj słucham jak pani Palin wciska “ciemnemu ludowi” że wojna w Iraku “dana jest przez Boga”. Ta sama pani – kandydatka na urząd wiceprezydenta – zastępuje naukę prymitywną ideologią (kreacjonizm). Republikanie to taki PiS, tylko hamerykański !

    Po ekipie demokratów nie spodziewałbym się może samych dobrych wieści. Historycznie jednak – za wyjątkiem prezydentury Reagana (do której mam zastrzeżenia – Reagan rozpoczął proces erozji praw obywatelskich który dzisiaj dokończył Bush) – demokracji zachowywali się bardziej rozsądnie. Bardziej pilnowali kasy – dziura budżetowa w okresach “panowania” demokratów była z reguły mniejsza. Nawet najbardziej wypasione korporacje musiały się trochę napracować zanim dostały to co chciały – Bush spełnia wszystkie korpo-zachcianki kosztem obywateli swojego kraju i innych państw. Dlatego nie obchodzi mnie czy nowy prezydent będzie płytkim, płaskim showmanem z dykcją średnio rozgarniętego czarnego rapera. Nie chcę widzieć ekipy która dzisiaj rządzi USA – tak jak nie chciałem widzieć ekipy która rok temu rządziła Polską. Wydaje mi się że Amerykanie są dziś w sytuacji zbliżonej do tej którą my mieliśmy rok temu.

  15. Wybór między dżumą a cholerą …
    Przestałem zwracać uwagę na to czy na prezydenta USA kandyduje murzyn, baba czy dziadek udający twardziela którym rzekomo kiedyś był. Pomimo że amerykański system władzy można nazwać “prezydenckim” to prezydent jest tak naprawdę tylko gadającą głową. Jego obowiązki to czytanie z kartki, względnie deklamowanie z pamięci gotowych frazesów, pojawianie się tu i tam, podpisywanie dokumentów i aktów prawnych. Nie rządzi prezydent, rządzi grupa ludzi nazywana oględnie “administracją” prezydenta. Wybór między wojakiem a murzynem jest wyborem między status quo (republikanie czyli administracja Busha przemianowana na administrację McCaina) a wymianą całej ekipy i partii która ją wspiera (demokraci).

    Uważam że dzisiejsza ekipa to katastrofa – z której strony by na to nie patrzeć. Ekipa Busha składa się głównie z wojskowych i ludzi powiązanych z przemysłem paliwowym. Ilość wojskowych w administracji Busha jest chyba najwyższa w historii Ameryki. Wynik działalności tego towarzystwa był w sumie łatwy do przewidzenia – wojna o ropę. Do tego dochodzi proceder ograniczania praw obywateli i wolności godne junty wojskowej, gigantyczna dziura budżetowa, bezczelny proceder szczucia amerykanów na muzłumanów i muzłumanów na amerykanów [jakby za mało się nienawidzili] – choć na szczęście znacznie ustępujący – ale jednak godny faszystów albo przynajmniej ojca dyrektora. Mentalność tych trepów doprowadziła do zablokowania finansowania większości badań nad nowymi metodami pozyskiwania energii (tanie ogniwa słoneczne – ale i fuzja termojądrowa czy “czystsze” i tańsze reaktory atomowe, samochody “na prund” a nie na benzynę) – “odzyskane” pieniążki przekierowali oczywiście na wojenkę w Iraku. Spodziewam się że ekipa McCaina (czyli Busha) będzie kontynuować tę “słuszną linię” i dalej jątrzyć/destabilizować region (nie tylko Irak/Afganistan ale i Gruzja – a jak im starczy pieniążków to może Turkmenistan, Kirgizja, Iran itd. itp.). Dzisiaj słucham jak pani Palin wciska “ciemnemu ludowi” że wojna w Iraku “dana jest przez Boga”. Ta sama pani – kandydatka na urząd wiceprezydenta – zastępuje naukę prymitywną ideologią (kreacjonizm). Republikanie to taki PiS, tylko hamerykański !

    Po ekipie demokratów nie spodziewałbym się może samych dobrych wieści. Historycznie jednak – za wyjątkiem prezydentury Reagana (do której mam zastrzeżenia – Reagan rozpoczął proces erozji praw obywatelskich który dzisiaj dokończył Bush) – demokracji zachowywali się bardziej rozsądnie. Bardziej pilnowali kasy – dziura budżetowa w okresach “panowania” demokratów była z reguły mniejsza. Nawet najbardziej wypasione korporacje musiały się trochę napracować zanim dostały to co chciały – Bush spełnia wszystkie korpo-zachcianki kosztem obywateli swojego kraju i innych państw. Dlatego nie obchodzi mnie czy nowy prezydent będzie płytkim, płaskim showmanem z dykcją średnio rozgarniętego czarnego rapera. Nie chcę widzieć ekipy która dzisiaj rządzi USA – tak jak nie chciałem widzieć ekipy która rok temu rządziła Polską. Wydaje mi się że Amerykanie są dziś w sytuacji zbliżonej do tej którą my mieliśmy rok temu.

  16. Największe szanse zostania
    Największe szanse zostania prezydentem w Ameryce miałby kandydat uniwersalny. Nie zaszkodziłoby, gdyby jego dziadek ze strony matki nazywał się Inczuczuna a ze strony ojca Rosenkranz. Powinien też być synem Bwana Kumbwy i Pięknej Loli z Południa, córki założyciela Ku Klux Klanu. Wskazane byłyby też odmienne preferencje seksualne w nocy, w przeciwieństwie do ganiania za panienkami w dzień. Na każdym kroku walczyłby o życie poczęte ale szefowałby klinice aborcyjnej. Co prawda ciężko dogodzić każdemu ale czyż przedstawiony tu kierunek nie jest słuszny?

  17. Największe szanse zostania
    Największe szanse zostania prezydentem w Ameryce miałby kandydat uniwersalny. Nie zaszkodziłoby, gdyby jego dziadek ze strony matki nazywał się Inczuczuna a ze strony ojca Rosenkranz. Powinien też być synem Bwana Kumbwy i Pięknej Loli z Południa, córki założyciela Ku Klux Klanu. Wskazane byłyby też odmienne preferencje seksualne w nocy, w przeciwieństwie do ganiania za panienkami w dzień. Na każdym kroku walczyłby o życie poczęte ale szefowałby klinice aborcyjnej. Co prawda ciężko dogodzić każdemu ale czyż przedstawiony tu kierunek nie jest słuszny?

  18. Największe szanse zostania
    Największe szanse zostania prezydentem w Ameryce miałby kandydat uniwersalny. Nie zaszkodziłoby, gdyby jego dziadek ze strony matki nazywał się Inczuczuna a ze strony ojca Rosenkranz. Powinien też być synem Bwana Kumbwy i Pięknej Loli z Południa, córki założyciela Ku Klux Klanu. Wskazane byłyby też odmienne preferencje seksualne w nocy, w przeciwieństwie do ganiania za panienkami w dzień. Na każdym kroku walczyłby o życie poczęte ale szefowałby klinice aborcyjnej. Co prawda ciężko dogodzić każdemu ale czyż przedstawiony tu kierunek nie jest słuszny?