Reklama

1) Dlaczego teraz, DOPIERO TERAZ??

1) Dlaczego teraz, DOPIERO TERAZ??
2) Od kiedy ta wiedza była w rękach polskich?
3) Ile teorii spiskowych można było wykluczyć pokazując po prostu prawdę LUB CHOCIAŻ DEMENTUJĄC „przecieki”?
4) Dlaczego kierunek przecieków W POLSKICH MEDIACH był taki sam jak przecieki sterowane przez MAK, w ruskiej prasie, dyskredytujący pilotów, prezydenta, polski korpus dyplomatyczny i dokładnie odwrotny do obrazu konferencji, zostawiający ruską budę w spokoju, która jak widać mogła zabić trzy, a nie jeden samolot, w tym własnego Iła?
5) W czyim politycznym interesie jest taka chronologia zdarzeń i kierunek przecieków?
6) Komu zależało na rozciąganiu prawdy w czasie?
7) Komu zależało, aby ciemnemu ludowi sprzedać dwie wersje, jedną dla „inteligentnych”: ląduj dziadu, szaleni piloci, naciski i pijaństwo w kabinie i dla katoendecji – zamach?
8) Kto poniesie za to wszystko odpowiedzialność.

Reklama

Ad1. Ponieważ nie było już innego wyjścia, Ruscy przegięli pałę, w Polsce nawet w najbardziej pokornych i lewicowych kręgach zrobiła się zadyma. Polityczne przesilenie.
Ad 2. Nie wiem, ale na pewno nie od wczoraj, podejrzewam, że to kwestia wielu miesięcy.
Ad 3. Wszystkie, niemal wszystkie teorie dało się zdetonować, wyłączając te najgłupsze, z bombą baryczną, które są ZAWSZE przy takich katastrofach obecne i są zjawiskiem naturalnie marginalnym.
Ad 4. Ponieważ Tusk i PO doskonale wiedzieli, że dali ciała w organizacji lotu, że nie było praktycznie żadnej organizacji, że wszelkimi możliwymi środkami dyskredytowali ten wylot., a martwi “winni” nie mogą się bronić.
Ad 5. Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego (kampania) i Władimira Putina.
Ad 6. Tylko Donaldowi Tuskowi i Komorowskiemu, kampanie wyborcze, Putin i MAK przyspieszyli, bo zwęszyli, że część Polaczków nie łyknie bajeczki, a przede wszystkim pułkownik Klich będzie paplał. Popełnili błąd, wydając nagrania z “wieży”.
Ad 7. Putinowi, Tuskowi, Komorowskiemu, po części Kaczyńskiemu, który na legendzie zamachu też swoje chciał ugrać. Stara propagandowa taktyka, przedstawiamy ćwierćprawdy pomieszanej z “naukowym” kłamstwem, a w alternatywie stek “zamachowych” bzdur kompromitujących myślącego człowieka. Cała przestrzeń między tymi “propozycjami” leży odłogiem, czyli odłogiem leżą fakty.
Ad 8. Nikt, czyli płocie.

Pesymizmu mogę dołożyć, nawet po tej projekcji, niewiele się zmieni, zbyt wielu ważnych, znanych i lubianych zrobiło z siebie idiotów, aby teraz nie szukać kolejnych teorii spiskowych dla „inteligencji”. Dziesiątki lotniczych „ekspertów”, aktorów, reżyserów, dziennikarzy, przez 9 miesięcy robiło z siebie skończonych idiotów i będzie się przed taką wersją „gorzkiej prawdy bronić”, co już widać, po pytaniach co niektórych, zaraz po konferencji. Do mojej oceny, którą prezentowałem od początku, a była nią polsko-ruska tradycja administracyjna, też mam korektę. Piloci byli nie doszkoleni, ale nawet gdyby byli kompletnie wyszkoleni, w warunkach jakie im stworzyła polska „organizacja” i rosyjski „porządek”, nie mieli najmniejszych szans. W zastanej sytuacji zachowali się wybitnie, ale to za mało, żeby przeżyć w ludowej demokracji. Nie było „debeściaków”, byli skazani na śmierć, pozostawieni we mgle przez polskie i ruskie władze.

Reklama

18 KOMENTARZE

  1. Myślę, że to wszystko to ściema i nie trzyma sie kupy
    Jeśli piloci zdecydowali się podejść na wysokość decyzji to nie po to żeby sobie wycieczkę na 100 m zafundować tylko po to żeby spróbować dojrzeć światła APM / początek pasa ( maja widzialność x 3 a ustawione były wg Jaka 200 m przed początkiem pasa). I jeśli to by się stało to wylądować. Miejsce gdzie się o tym decyduje znajduje sie nad bliższą NDB czyli 1.1 km od początku pasa. TYMCZASEM ONI PODJELI DECYZJE “ODCHODZIMY” 2 km przed pasem, ZANIM dolecieli do bliższej radiolatarni NDB.. dlaczego ? to się kupy nie trzyma.

  2. Myślę, że to wszystko to ściema i nie trzyma sie kupy
    Jeśli piloci zdecydowali się podejść na wysokość decyzji to nie po to żeby sobie wycieczkę na 100 m zafundować tylko po to żeby spróbować dojrzeć światła APM / początek pasa ( maja widzialność x 3 a ustawione były wg Jaka 200 m przed początkiem pasa). I jeśli to by się stało to wylądować. Miejsce gdzie się o tym decyduje znajduje sie nad bliższą NDB czyli 1.1 km od początku pasa. TYMCZASEM ONI PODJELI DECYZJE “ODCHODZIMY” 2 km przed pasem, ZANIM dolecieli do bliższej radiolatarni NDB.. dlaczego ? to się kupy nie trzyma.

  3. Myślę, że to wszystko to ściema i nie trzyma sie kupy
    Jeśli piloci zdecydowali się podejść na wysokość decyzji to nie po to żeby sobie wycieczkę na 100 m zafundować tylko po to żeby spróbować dojrzeć światła APM / początek pasa ( maja widzialność x 3 a ustawione były wg Jaka 200 m przed początkiem pasa). I jeśli to by się stało to wylądować. Miejsce gdzie się o tym decyduje znajduje sie nad bliższą NDB czyli 1.1 km od początku pasa. TYMCZASEM ONI PODJELI DECYZJE “ODCHODZIMY” 2 km przed pasem, ZANIM dolecieli do bliższej radiolatarni NDB.. dlaczego ? to się kupy nie trzyma.

  4. na temat pilotów
    Nie zgadzam się z opinią ,że piloci byli niedoszkoleni,sam widzę ,że już się z tej tezy wycofujesz.
    Polscy piloci (jako całość) zawsze należeli do elity światowego lotnictwa, zajmowali pierwsze lokaty w różnych zawodach a w czasie II wojny światowej nie było na nich kozaka .

    • Z niczego się nie wycofuję i
      Z niczego się nie wycofuję i co więcej radzę darować sobie to bajanie o kozakach z dywizjonu 303, bo choć to chwalebna karta, ma się jak półdupki do policzków, jeśli chodzi o współczesny brak symulatora i szkoleń w trudnych warunkach, które się trenuje dopiero teraz. Prosty przykład. Do dziś NIKT NA PEWNO NIE WIE co się stanie, kiedy wcisnąć jeden guzik, dość ważny guzik, który przerywa lądowanie “w automacie”. Ja mam o tyle przesrane, że konsekwentnie tępię połykaczy srajtaśmy z Czerskiej i takiego właśnie bzdurnego “kozakowania” i nietrafionych porównań do podniebnych ułanów. Jest różnica między głupim gadaniem, że piloci byli “samobójcami”, nieukami, wariatami, pijakami, a mówieniem, że wszystko z system szkoleń było super. Nie mówię, że nie potrafili latać, okazuje się, że wbrew zaniedbaniom systemowym, robili więcej niż im ktokolwiek przekazał. Mówię, że trenowanie co się stanie po wciśnięciu guzika to jest najbardziej tragiczny obraz bajzlu w systemie szkoleń i doklejaniu do Tutki co się w świecie nowego pokazało, to jak tuning Poloneza.

      • nic to
        Może rzeczywiście zbyt sentymentalnie podszedłem do sprawy.Jeżeli jest z tym szkoleniem tak źle jak napisałeś to czy uważasz,że miało to aż taki wpływ na przebieg tej katastrofy?
        Mnie się wydaję,że przy tym całym ruskim burdlu nawet super wyszkolona załoga nie miałaby szans.

        • System szkoleń na pewno mógł
          System szkoleń na pewno mógł uratować życie tym ludziom, a powinien zaczynać się od tego, że jak przyjdzie Ci lądować na ruskim kartoflisku, to spierdalaj stamtąd od razu, bez wchodzenie w dyskusję” w międzynarodowym” ruskim języku. Gdybyś musiał lądować awaryjnie, to pamiętaj, że to nie lotnisko, nie ma żadnych procedur jak w świecie, tylko w ruskiej budzie siedzi przed 30 letnim sprzętem luzacki starszyna, który nawija po rusku i myśli, żeby generał był zadowolony, co niekoniecznie wiąże się z tym, żeby samoloty lądowały. Pamiętaj polski pilocie, że kolejny zasrany, tępy minister, żeby błysnąć przed kamerą modernizacją armii, dokupił następny zegarek do ruskiego złomu, który zadziała, albo i nie, właściwie nikt nie wie jak to działa i kiedy, dlatego ktokolwiek, cokolwiek by ci mówił, myśl tylko o tym, że żona i dzieci zostały w domu i czekają na Ciebie, resztę po żołniersku pierdol. Tych pilotów nie można winić, chyba za nic, oni są ofiarami całego tego gówna w peerelowsko-radzieckim wydaniu. Oni z tym co dostali, rzeczywiście zachowali się jak wojenni bohaterowie.

  5. na temat pilotów
    Nie zgadzam się z opinią ,że piloci byli niedoszkoleni,sam widzę ,że już się z tej tezy wycofujesz.
    Polscy piloci (jako całość) zawsze należeli do elity światowego lotnictwa, zajmowali pierwsze lokaty w różnych zawodach a w czasie II wojny światowej nie było na nich kozaka .

    • Z niczego się nie wycofuję i
      Z niczego się nie wycofuję i co więcej radzę darować sobie to bajanie o kozakach z dywizjonu 303, bo choć to chwalebna karta, ma się jak półdupki do policzków, jeśli chodzi o współczesny brak symulatora i szkoleń w trudnych warunkach, które się trenuje dopiero teraz. Prosty przykład. Do dziś NIKT NA PEWNO NIE WIE co się stanie, kiedy wcisnąć jeden guzik, dość ważny guzik, który przerywa lądowanie “w automacie”. Ja mam o tyle przesrane, że konsekwentnie tępię połykaczy srajtaśmy z Czerskiej i takiego właśnie bzdurnego “kozakowania” i nietrafionych porównań do podniebnych ułanów. Jest różnica między głupim gadaniem, że piloci byli “samobójcami”, nieukami, wariatami, pijakami, a mówieniem, że wszystko z system szkoleń było super. Nie mówię, że nie potrafili latać, okazuje się, że wbrew zaniedbaniom systemowym, robili więcej niż im ktokolwiek przekazał. Mówię, że trenowanie co się stanie po wciśnięciu guzika to jest najbardziej tragiczny obraz bajzlu w systemie szkoleń i doklejaniu do Tutki co się w świecie nowego pokazało, to jak tuning Poloneza.

      • nic to
        Może rzeczywiście zbyt sentymentalnie podszedłem do sprawy.Jeżeli jest z tym szkoleniem tak źle jak napisałeś to czy uważasz,że miało to aż taki wpływ na przebieg tej katastrofy?
        Mnie się wydaję,że przy tym całym ruskim burdlu nawet super wyszkolona załoga nie miałaby szans.

        • System szkoleń na pewno mógł
          System szkoleń na pewno mógł uratować życie tym ludziom, a powinien zaczynać się od tego, że jak przyjdzie Ci lądować na ruskim kartoflisku, to spierdalaj stamtąd od razu, bez wchodzenie w dyskusję” w międzynarodowym” ruskim języku. Gdybyś musiał lądować awaryjnie, to pamiętaj, że to nie lotnisko, nie ma żadnych procedur jak w świecie, tylko w ruskiej budzie siedzi przed 30 letnim sprzętem luzacki starszyna, który nawija po rusku i myśli, żeby generał był zadowolony, co niekoniecznie wiąże się z tym, żeby samoloty lądowały. Pamiętaj polski pilocie, że kolejny zasrany, tępy minister, żeby błysnąć przed kamerą modernizacją armii, dokupił następny zegarek do ruskiego złomu, który zadziała, albo i nie, właściwie nikt nie wie jak to działa i kiedy, dlatego ktokolwiek, cokolwiek by ci mówił, myśl tylko o tym, że żona i dzieci zostały w domu i czekają na Ciebie, resztę po żołniersku pierdol. Tych pilotów nie można winić, chyba za nic, oni są ofiarami całego tego gówna w peerelowsko-radzieckim wydaniu. Oni z tym co dostali, rzeczywiście zachowali się jak wojenni bohaterowie.

  6. na temat pilotów
    Nie zgadzam się z opinią ,że piloci byli niedoszkoleni,sam widzę ,że już się z tej tezy wycofujesz.
    Polscy piloci (jako całość) zawsze należeli do elity światowego lotnictwa, zajmowali pierwsze lokaty w różnych zawodach a w czasie II wojny światowej nie było na nich kozaka .

    • Z niczego się nie wycofuję i
      Z niczego się nie wycofuję i co więcej radzę darować sobie to bajanie o kozakach z dywizjonu 303, bo choć to chwalebna karta, ma się jak półdupki do policzków, jeśli chodzi o współczesny brak symulatora i szkoleń w trudnych warunkach, które się trenuje dopiero teraz. Prosty przykład. Do dziś NIKT NA PEWNO NIE WIE co się stanie, kiedy wcisnąć jeden guzik, dość ważny guzik, który przerywa lądowanie “w automacie”. Ja mam o tyle przesrane, że konsekwentnie tępię połykaczy srajtaśmy z Czerskiej i takiego właśnie bzdurnego “kozakowania” i nietrafionych porównań do podniebnych ułanów. Jest różnica między głupim gadaniem, że piloci byli “samobójcami”, nieukami, wariatami, pijakami, a mówieniem, że wszystko z system szkoleń było super. Nie mówię, że nie potrafili latać, okazuje się, że wbrew zaniedbaniom systemowym, robili więcej niż im ktokolwiek przekazał. Mówię, że trenowanie co się stanie po wciśnięciu guzika to jest najbardziej tragiczny obraz bajzlu w systemie szkoleń i doklejaniu do Tutki co się w świecie nowego pokazało, to jak tuning Poloneza.

      • nic to
        Może rzeczywiście zbyt sentymentalnie podszedłem do sprawy.Jeżeli jest z tym szkoleniem tak źle jak napisałeś to czy uważasz,że miało to aż taki wpływ na przebieg tej katastrofy?
        Mnie się wydaję,że przy tym całym ruskim burdlu nawet super wyszkolona załoga nie miałaby szans.

        • System szkoleń na pewno mógł
          System szkoleń na pewno mógł uratować życie tym ludziom, a powinien zaczynać się od tego, że jak przyjdzie Ci lądować na ruskim kartoflisku, to spierdalaj stamtąd od razu, bez wchodzenie w dyskusję” w międzynarodowym” ruskim języku. Gdybyś musiał lądować awaryjnie, to pamiętaj, że to nie lotnisko, nie ma żadnych procedur jak w świecie, tylko w ruskiej budzie siedzi przed 30 letnim sprzętem luzacki starszyna, który nawija po rusku i myśli, żeby generał był zadowolony, co niekoniecznie wiąże się z tym, żeby samoloty lądowały. Pamiętaj polski pilocie, że kolejny zasrany, tępy minister, żeby błysnąć przed kamerą modernizacją armii, dokupił następny zegarek do ruskiego złomu, który zadziała, albo i nie, właściwie nikt nie wie jak to działa i kiedy, dlatego ktokolwiek, cokolwiek by ci mówił, myśl tylko o tym, że żona i dzieci zostały w domu i czekają na Ciebie, resztę po żołniersku pierdol. Tych pilotów nie można winić, chyba za nic, oni są ofiarami całego tego gówna w peerelowsko-radzieckim wydaniu. Oni z tym co dostali, rzeczywiście zachowali się jak wojenni bohaterowie.