Reklama

W Polsce wiele rzeczy nie działa albo tak działa, że nie warto się tym działaniem zajmować. Flagowym przykładem nie działania są wszelkiego rodzaju pracownie badawcze, z których żadna nie działa, każda realizuje zlecenia. Przykład nie nowy, niemniej przykład na to, że istnieją całe obszary działań, w których się nie działa, gdzie nie ma żadnej jakości, konkurencji, profesjonalizmu. Jeśli coś nie działa, tudzież tak działa, że pożal się Boże, to trudno się odnieść do wyników nie działania/działania nędznego. Dlatego też jak widzę wyniki nie działających sondażowni, od razu myślę sobie, by dać sobie spokój z analizowaniem czegoś, co jest brakoróbstwem. Jednakowoż jakoś te nastroje społeczne należy mierzyć, a skoro się nie da badać, to przynajmniej wyczuwać. Ostatni wynik preferencji wyborczych, podany gdzieś na końcowych stronach portali, pokazuje tendencję. Nie podaję nazwy nie działającej pracowni, ponieważ nie zamierzam reklamować tandety na usługach propagandowych, podam natomiast wynik, który z realiami nie ma nic wspólnego, jednak pomoże wyczuć nastroje. Wynik jest następujący: PO 41%, PiS 30%, SLD 14%, PSL 4%, reszta nieistotna. Z tego wyniku da się wyczuć nastroje społeczne, pod warunkiem, że samego wyniku nie przyjmie się do rozumnej wiadomości. W takim podejściu do sprawy pomaga nam nic innego jak propaganda PO, to właśnie propaganda PO wygadała się gdzieś na jakiś łamach, że ma szanse na samodzielne rządzenie, pod jednym warunkiem. Warunkiem jest uzyskanie 43% poparcia, zatem według sondażu PO jest u celu, ale według przecieków do celu brakuje PO 10% głosów SLD. Przeciek propagandy PO głosi, że do samodzielnego rządzenia brakuje im 10%, zatem w prostej matematyce oznacza to, że realnie maksymalne poparcie dla PO wynosi 33%. Takie poparcie wydaje mi się tym bardziej realne, że przecieki z PiS, które kolportował sam prezes wyglądają podobnie. Kaczyński twierdzi, że wewnętrzne sondaże PiS wskazują na kilkupunktową przewagę PO, a wynik sytuuje w okolicach 30% jednej i drugiej partii. Wyczuwam, że realne poparcie dla PO jest na poziomie ostatnich wyników samorządowych, natomiast wynik PiS po prostu musi być większy i jeszcze nie optymalny dla tej formacji. Po ostatnich wydarzeniach, czyli padaczka PJN, wojna z kibicami i Internetem, zamykanie twarzy krytykom, PiS musiał zyskać, PO musiało stracić. Poziom maksymalny dla PiS to okolice 30-35%. Na moje wyczucie, w tej chwili, czyli dziś, PiS ma dokładnie tyle ile daje nie działająca sondażownia. PO ma tyle ile sama chlapnęła (33%). SLD ma co najmniej nieźle, bo w przeciwnym razie PO nie atakowałaby SLD tak prymitywnymi środkami jak płacenie stołkami. PSL najprawdopodobniej walczy o życie, a wnoszę ten stan posiadania po tym, że nikt się specjalnie PSL nie zajmuje i nie adoruje. Skąd taka desperacka naiwność PO, że w kilka miesięcy i przy pomocy kilku stołkowych „lewicowców” z SLD uda się przerzucić 10% głosów na front jedności narodowej? Nie wiem, oczywiście dla mnie podobna taktyka jest przejawem braku rozumu, skrajnej desperacji lub/i strachu, bo w życiu podobnej sztuczki wykonać się nie da, a w trakcie wykonywania odpadnie kilka procent z prawej strony i w najlepszym razie wynik będzie na zero.

Tak by to wszystko na wyczucie wyglądało i moim zdaniem nie wygląda najgorzej, o ile brać pod uwagę kondycję społeczną. Niestety dużo gorzej wygląda to w konkretach powyborczych. Najbardziej naturalna koalicja przy prawdopodobnych wynikach jest znana: PO SLD. Konfiguracja, której strach się bać, jedynym pocieszeniem może być tylko tyle, że ta kadencja będzie kadencją dla orłów i takie wrony jak SLD z PO polegną. Sprawy gospodarcze MUSZĄ wyjść i to z taką siłą, że MUSZĄ ruszyć lud. Obojętnie kto przejmie władzę będzie miał zadanie niczym Herakles w stajni pewnego brudasa. Sprawiedliwie się stanie jeśli do tej roboty lud oddeleguje samych brudasów, ale na tym sprawiedliwości się kończy, ponieważ brudasa , który ma 50 lat porządku już nie nauczysz. Dołożą nawozu do stajnie przez 4 lata, że oknami będzie się wysypywać, to z kolei oznacza, że następna kadencja będzie zadaniem dla batalionu Heraklesów. Mamy impas, z którego można wyjść tylko jednym i moim zdaniem bardzo karkołomnym rozwiązaniem. Jednym, gdyż wariant węgierski i pełnia władzy dla PiS jest nierealna w tej kadencji. Od razu powiem, że ani nie promuję tego rozwiązania, ani nie potrafię przewidzieć w zadowalającym stopniu skutków rozwiązania.

Reklama

Wyjściem z impasu jest koalicja PiS SLD, estetycznie ciężka do zaakceptowania, w praktyce nie dająca generalnych zmian, poza wzajemnym patrzeniem na łapy i wymianą kadr, co w sumie daje namiastkę konkurencji i niewielką przestrzeń dla tych z boku. Zaletą takiego połączenia jest pewien bufor medialny, połączenie żywiołów odstraszających wyborców, które mogą się wzajemnie łagodzić. Z jednej strony wyborca boi się radykalizmu PiS, z drugiej lepkich łapek SLD, z połączenie tych dwóch skrajności, może jakimś cudem wyjść strawny koktajl. Mianowicie SLD złagodzi wizerunek „ciemnogrodu” ewentualnego rządu, nada mu wymiar „europejski”, PiS da gwarancję, że na lepkie łapki SLD będzie patrzył i po łapkach dawał. W takim układzie być może udałoby się zbudować jakieś pół-normalne służby, sądy, administrację. Nie, nie żartuję połączenie PiS i SLD z przewagą PiS w służbach specjalnych, jest oczywiście dalekie od ideału, ale w porównaniu z tym co się dzieje teraz, czyli stara esbecja powiązana z KGB i cmentarnymi biznesami, to jest i tak postęp niebotyczny. Podobnie w sądach, administracji. W takiej konfiguracji należy zapomnieć o rozliczeniach historycznych, żadnej lustracji nie będzie, ale moim zdaniem lustracja już od dawna jest pozamiatana. Tutaj można liczyć jedynie na to, że nie będzie się gnoić historyków i magistrów za prowadzenie badań naukowych. Jest również realna szansa, że zmieni się układ sił w środowiskach, powstanie w końcu jakaś konkurencja w mediach, kulturze i w tych sławetnych elitach. Gdyby tyle dało się osiągnąć, dziś pod taką koalicją bym się podpisał. Powód? Główny powód jest taki, że już nawet nie gęsia skórka, tylko paraliż mnie ogarnia, na samą myśl, że przez cztery kolejne lata bałaganiarze z PO do spółki z niebieskimi ptakami z SLD będą dodawać do kraju przerobionego na stajnię, jeszcze więcej gnoju. Tyle wyczuwam nastrojów społecznych i takie widzę realne scenariusze, proszę mnie z tego nie rozliczać, bo tu nic pewnego nie ma, zwyczajnie sobie wyczuwam, nic poza tym.

Reklama

78 KOMENTARZE

  1. koalicja POSLD
    jest nierealna z dwóch powodów i realna też z dwóch:

    1. Donald ogłosił w telewizji że u niego na biurku nie ma żadnych haków na wicepremiera.
    2. PO ma łatwość w wyciągu posłów z SLD, jeśli będą razem pewnie będzie jeszcze łatwiej, im bliżej końca kadecji SLD będzie miała coraz więcej wiceministrów i coraz mnie posłów.

    1. Napieralski w drodze po fotel przełamie każdy strach i każdą poradę mądrego cżłowieka,
    2. Taką egzotykę czytelnikom Trybuny będzie naprawdę trudno wyjaśnić.

  2. koalicja POSLD
    jest nierealna z dwóch powodów i realna też z dwóch:

    1. Donald ogłosił w telewizji że u niego na biurku nie ma żadnych haków na wicepremiera.
    2. PO ma łatwość w wyciągu posłów z SLD, jeśli będą razem pewnie będzie jeszcze łatwiej, im bliżej końca kadecji SLD będzie miała coraz więcej wiceministrów i coraz mnie posłów.

    1. Napieralski w drodze po fotel przełamie każdy strach i każdą poradę mądrego cżłowieka,
    2. Taką egzotykę czytelnikom Trybuny będzie naprawdę trudno wyjaśnić.

  3. koalicja POSLD
    jest nierealna z dwóch powodów i realna też z dwóch:

    1. Donald ogłosił w telewizji że u niego na biurku nie ma żadnych haków na wicepremiera.
    2. PO ma łatwość w wyciągu posłów z SLD, jeśli będą razem pewnie będzie jeszcze łatwiej, im bliżej końca kadecji SLD będzie miała coraz więcej wiceministrów i coraz mnie posłów.

    1. Napieralski w drodze po fotel przełamie każdy strach i każdą poradę mądrego cżłowieka,
    2. Taką egzotykę czytelnikom Trybuny będzie naprawdę trudno wyjaśnić.

  4. może nawet PSL i PJN porządzą?
    Jesteśmy w takiej sytuacji, że jakakolwiek zmiana u władzy jest szansą na poprawę czegokolwiek.
    Jedyne nieszczęście to możliwość jedynowładztwa PO lub PiS, a na to się nie zanosi.
    Ewentualny POPiS niezbyt mi pasuje. To byłoby wzajemne podkręcanie najgorszych cech obu partii.
    Cieszy marny wynik PSL, ale wiadomo że przed wyborami nastąpi mobilizacja szwagrów i jakoś do Sejmu wejdą.

  5. może nawet PSL i PJN porządzą?
    Jesteśmy w takiej sytuacji, że jakakolwiek zmiana u władzy jest szansą na poprawę czegokolwiek.
    Jedyne nieszczęście to możliwość jedynowładztwa PO lub PiS, a na to się nie zanosi.
    Ewentualny POPiS niezbyt mi pasuje. To byłoby wzajemne podkręcanie najgorszych cech obu partii.
    Cieszy marny wynik PSL, ale wiadomo że przed wyborami nastąpi mobilizacja szwagrów i jakoś do Sejmu wejdą.

  6. może nawet PSL i PJN porządzą?
    Jesteśmy w takiej sytuacji, że jakakolwiek zmiana u władzy jest szansą na poprawę czegokolwiek.
    Jedyne nieszczęście to możliwość jedynowładztwa PO lub PiS, a na to się nie zanosi.
    Ewentualny POPiS niezbyt mi pasuje. To byłoby wzajemne podkręcanie najgorszych cech obu partii.
    Cieszy marny wynik PSL, ale wiadomo że przed wyborami nastąpi mobilizacja szwagrów i jakoś do Sejmu wejdą.

  7. kamyk do ogródka…
    Dywagacje, w tonie porównywalnym z ostatnimi dywagacjami Kataryny nt. kto wygra i co będzie jak wygra. Uprzedziłeś, co prawda, żeby Cię nie rozliczać, bo tu nic pewnego nie ma. Więc nie rozliczam, rozumiem, że tak sobie tylko GŁOŚNO myślisz (jak każdy z nas) :). Dla skomplikowania naszego procesu myślowego, proponuję prześledzić zaufanie do polityków na onecie, gdzie tytuł jednoznacznie predysponuje w tej kategorii pRezydenta, natomiast nie zakończony "w porę" sondaż wskazuje zupełnie innego lidera. I tu niespodzianka (?), zwróć uwagę na wykreshttp://wiadomosci.onet.pl/kraj/bronislaw-komorowski-traci-zaufanie-polakow,1,4252191,wiadomosc.html

    • Jak wiadomo mam niemal
      Jak wiadomo mam niemal alergię na nieadekwatne porównania. Kataryna kataryniła o tym kogo ona wesprze kogo osłabi i co jej z tego wyjdzie. Ja jedynie napisałem jakie są możliwe OBECNE preferencje wyborcze i co z tych preferencji da się ułożyć. Nie widzę tu żadnej analogii, no chyba, że za analogię uznamy patrzenie na niebo i wnioskowanie po chmurach nadchodzącego deszczu jak również patrzenie w niebo by z gwiazd wywróżyć sobie przyszłość. Napisałem jedynie co jest bardziej prawdopodobne niż szemrane sondaże i co się da z tego ułożyć oraz czym układanki grożą.

      • easy 🙂
        Ja to rozumiem, nie będę się droczył, meritum mojego wpisu to jednak nie wywołanie reakcji alergicznych wynikających z porównania twojego wartościowego wpisu do ewidentnie szkodliwego tekstu Kataryny, ale sondaż na stronie onet, z nieadekwatnym tytułem felietonu. A wyniki tego sondażu, przy grupie ok. 20000 osób, na portalu niekoniecznie sprzyjającym PIS są interesujące.

        pozdrawiam. 🙂

        • A ja jestem easy, router
          A ja jestem easy, router wrócił z naprawy i po batalii z Windowsem jestem całkiem easy. Właśnie ideą tego wpisu jest aby olać sondaże i czytać między wersami. Najbardziej zmanipulowane sondaże, to sondaże zaufania, bo tych nijak nie da się zweryfikować. A sondaże na stronach internetowych to już w ogóle padaczka, to nie są sondaże. Metodologia jest znana od lat i działa na całym świecie, poza Polską i innymi Białorusiami. Trzeba “ważyć” próbę zgodnie ze sztuką czyli dobrać reprezentatywną grupę społeczną. Ta próba musi być odpowiedniej wielkości i powinna się zmieniać. 1000 osób do których się dzwoni na chybił trafił i do tego z bazy adresów, to jest kpina. A do tego dochodzą polityczne zlecenia. Nikt mi nie powie, że w Polsce nie ma fachowców zdolnych przeprowadzić tak banalne w sumie badanie, w granicach błędu statystycznego. Sondaż jest elementem gry propagandowej, dlatego pozwalam sobie na “wyczuwanie”. Z tym moim wyczuwaniem można oczywiście do woli dyskutować, bo to tylko moja próba poskładania wykluczających się propagandowych przechwałek, ale śmiem twierdzić, że podane przez mnie wyniki są bliskie prawdy, chociaż intuicyjne. Natomiast możliwe rozdania są WSZYSTKIE MOŻLIWE, a moim zdaniem najgroźniejszy układ to jest PO SLD, chociaż zgadzam się i sam pisałem, że jeszcze gorsza jest sama PO, jednak szans na to nie widzę.

          • … no musiałem jeszcze słowo
            Ja się jednak zastanawiam, na czym podane przez Ciebie wyniki się opierają. Napisałeś “intuicyjne”, ale intuicja musi mieć swój fundament, przecież nie jest fenomenem (chyba, że jest, ale wg Heideggera to raczej niemożliwe).
            Jeśli więc twoja intuicja nie jest oparta o fenomen, to musi się opierać o jakąś formę doświadczenia – dotychczas ujrzane sondaże, badania, opinie lub cokolwiek. Jeśli więc tak jest, zdradź źródło, albo choć trochę zweryfikuj (uelastycznij) poglądy i poszerz margines błędu, choćby przez wzgląd na takie sondaże jak wskazałem wyżej. Skąd Twoje przekonanie, że wszystkie sondaże są zmanipulowane ? To że większość jest zmanipulowana, to oczywiste, a ujawnianie ich fragmentów korzystnych, lub niekorzystnych dla danej opcji, to powszechna praktyka. Ale ten wygrzebany przeze mnie sondaż jest nieco inny i dlatego sugeruję spojrzeć na niego. Oczywiście do wszystkich sondaży obaj zachowujemy zdrowy socjologiczny dystans i dzięki temu mocno stoimy na ziemi. Oby tak dalej.

          • Napisałem na czym, oprócz
            Napisałem na czym, oprócz intuicji opieram swoje prognozy. Intuicja podpowiada mi jedynie tyle, że nic się nie zmieniło w szulerskich sondażowniach, a jedynym profesjonalnym badaniem jakim można się posługiwać to badania wewnątrzpartyjne. Partie same siebie nie oszukują, a tak jak mówiłem przeprowadzenie takiego badanie nie jest żadną sztuką. Problem tylko taki, że się tym nie chwalą, jednak czasem coś palną. Oprócz intuicyjnych prognoz podałem też matematyczne wyliczenie. Jeśli niezbyt inteligentna propaganda PO zdradza, że ma plany odbicia 10% SLD, żeby uzyskać 43%, to jest jasne, że telewizyjnym OBOB można się podetrzeć, arealny wnik to góra 33%. Do tego jest wynik nie tak dawny w wyborach samorządowych, w których PiS niewątpliwie przeżywał kryzys, a PO zaliczyło tyle wpadek co w ostatnim czasie. I w końcu Kaczyński, który mówi, że ich wyniki wskazują PO powyżej 30% i PiS o kilka punktu za PO. Wbrew pozorom jest trochę danych wyszarpanych propagandzie, by podeprzeć się intuicją i stawiać mniej więcej na taki wynik: 30-33% PO, 27-31 PiS, 14 – nawet 19 SLD i mimo wszystko 5%-7% PSL.

          • usatysfakcjonowany jestem
            ale ku pokrzepieniu co niektórych serc i tak polecam sondaż na onet (adres na początku komentarzy)

            A co do wyniku, to ja bym nieco inny wyimaginował.

          • Same wyniki niemal idealnie
            Same wyniki niemal idealnie pokrywają się z moimi intuicjami i czytaniem między wierszami, plus parę przecieków z komitetów partyjnych. Natomiast nie wiem jaką metodą badawczą się posługuje ów badacz, to ciężko mi powiedzieć coś o wiarygodności. Nie jestem specem od socjometrii, nie będę się wymądrzał, statystyki nie znosiłem. Niemniej takie podstawy jak odpowiedni kwestionariusz ankiety, odpowiednia metoda badawcza i na pewno nie jest nią wywiad telefoniczny, jak również i przede wszystkim odpowiednio ważona próba, nie są mi obce. Przy spełnieniu tych warunków, nie sposób się walną na 10 do 15%. Daję łeb i dołożę jeszcze coś równie cennego, że te wyniki jak również moje prognozy mieszczą się w granicach błędu statystycznego. Mówię oczywiście o obecnym stanie, bo to się zmienia dynamicznie. Sondaże publikowane w mediach powinny podlegać prokuraturze, to są zwyczajne i ordynarne oszustwa, również finansowe, bo na tych wynikach sugerujących rozstrzygnięcia tracą poszczególne partie. Co więcej widzę tu również zmowę kartelową, bo wyniki w poziomie oszustw są zbliżone.

          • Wybory z 5 miesięcy, więc musisz wziąć pod uwagę
            kilka istotnych elementów. Pierwszy, mało ważny, ale kto wie, to sztandarowe budowy naszego nowego-starego socjalizmu-nie socjalizmu czyli stadiony. To może być prawie 5 mld złotych, które przywali Tuska a może i te miasta, które się ,,załapały”.
            To jest scenariusz dla Barei – mecz inauguracyjny Baltic Arena na Łazienkowskiej w Warszawie.
            Na Stadionie Narodowym schodki ,,cóś nie wyszły”.
            Na stadionie w Poznaniu trawa ,,cóś nie rośnie”. Wkrótce problem z trawą-murawą pojawi się na pozostałych. Czyli wtopa.
            Oskarżenia Kamińskiego niby dementuje Seremet, ale robi to tak, że wiadomo ,,że nie ma jak jest”. Drzewiecki zapowiada pozew – zobaczymy gdzie i jaki.Musi bardzo uważać, żeby nie spotkać w sądzie dawnych kolegów, ze starych dobrych czasów – bo też mają proces. Tato z Jędrzejem.
            Raport Millera przeciągany w nieskonczoność. Nie wiadomo, czy przed wyborami ,,skończą redagować”. Jeżeli nie – Smoleńsk powróci.
            I najważniejsze – zmasowana propaganda wmówiła Polkom i Polakom, że największy wstyd i największy obciach – to Kaczyński z PiS-em. Więc myślę, że tak wytresowany wyborca boi się zwyczajnie ujawnić PRAWDZIWE preferencje. Może to zrobić w tajnych wyborach.
            Sumując : jeżeli Kaczor nie potknie się o własne buty, może wygrać sporą przewagą.

          • Chyba,że władza ludowa zarządzi nocne drukowanie podczas
            dwudniowych wyborów. W dodatku trzeba pamiętać, że jeszcze nie obudziły się te wszystki kryptokomusze fundacje spasione FOZZem wraz ze swoimi "społecznymi" kampaniami. Teraz trwa planowanie kampanii. Najpierw będzie schowaj dowód bezrobotnemu zadłużonemu z wiekiego miasta wnuczkowi-rewizjoniście a później przymusowa eutanazja chowających dowód moherów. Jakoś się to propagandowo musi dać zrobić 🙂 A co do nieukończonych stadionów to wiadomo, że potrzebne jest ocieplenie stosunków z federacją radziecką! W końcu:

          • Ostatnie 4 lata udowodniły dobitnie, że nazwy partii
            należy czytać a rebours. Liberalna Platforma = komunizujący socjaliści.
            Żadna koalicja nie przebije aktualnej ani w zamordyzmie ani w propagandzie (gierkowska dawno pobita), jak również w zadłużaniu państwa.
            Więc zupełnie poważnie powtórzę stary greps Pszoniaka, że ideałem dla Polski byłby rząd, który chciałby źle a któremu by nie wyszło.

          • Nie stawiaj tak wysoko poprzeczki
            bo już za pół roku powiedzą “sprawdzam” 🙂

            ogladałem kilka dni temu dziennik tv z 1984r. wygląda dużo bardziej obiektywnie robiony niż aktualnie…

          • Tusk – nowy lepszy Gierek
            PO – nowa lepsza PZPR, jest też nowy lepszy dług więc i dziennik musi być lepszy niż kiedyś 🙂 Technika idzie do przodu, więc i propaganda również.

          • No nie wiemco powiedzieć…dziekuję za uznanie? 🙂
            Ja sam się dopiero przyuczam, więc żaden ze mnie wzór do naśladowania. Frustrat jestem 🙂
            JarKacz chciał IV RP a ta cała banda rządzących historyków od 7 boleści robi tylko PRLbis.

            Donald aniele! Twój rząd dokonał tak wiele! Już ponad 20 tys podsłuchów! By żyło się lepiej! Wszystkim! 🙂

            Ale podrzucę ci coś na zachętę odnośnie “wraca nowe”: http://www.youtube.com/watch?v=QtDgpsBOQCI
            W końcu gdański mecz z Francją odbędzie się w Wawie a skoro Stadion Narodowy się buduje to będzie to ITI Legia – ten sam obiekt, który dopiero co został zamknięty przez milicję “za niemanie bezpieczeństwa”.

  8. kamyk do ogródka…
    Dywagacje, w tonie porównywalnym z ostatnimi dywagacjami Kataryny nt. kto wygra i co będzie jak wygra. Uprzedziłeś, co prawda, żeby Cię nie rozliczać, bo tu nic pewnego nie ma. Więc nie rozliczam, rozumiem, że tak sobie tylko GŁOŚNO myślisz (jak każdy z nas) :). Dla skomplikowania naszego procesu myślowego, proponuję prześledzić zaufanie do polityków na onecie, gdzie tytuł jednoznacznie predysponuje w tej kategorii pRezydenta, natomiast nie zakończony "w porę" sondaż wskazuje zupełnie innego lidera. I tu niespodzianka (?), zwróć uwagę na wykreshttp://wiadomosci.onet.pl/kraj/bronislaw-komorowski-traci-zaufanie-polakow,1,4252191,wiadomosc.html

    • Jak wiadomo mam niemal
      Jak wiadomo mam niemal alergię na nieadekwatne porównania. Kataryna kataryniła o tym kogo ona wesprze kogo osłabi i co jej z tego wyjdzie. Ja jedynie napisałem jakie są możliwe OBECNE preferencje wyborcze i co z tych preferencji da się ułożyć. Nie widzę tu żadnej analogii, no chyba, że za analogię uznamy patrzenie na niebo i wnioskowanie po chmurach nadchodzącego deszczu jak również patrzenie w niebo by z gwiazd wywróżyć sobie przyszłość. Napisałem jedynie co jest bardziej prawdopodobne niż szemrane sondaże i co się da z tego ułożyć oraz czym układanki grożą.

      • easy 🙂
        Ja to rozumiem, nie będę się droczył, meritum mojego wpisu to jednak nie wywołanie reakcji alergicznych wynikających z porównania twojego wartościowego wpisu do ewidentnie szkodliwego tekstu Kataryny, ale sondaż na stronie onet, z nieadekwatnym tytułem felietonu. A wyniki tego sondażu, przy grupie ok. 20000 osób, na portalu niekoniecznie sprzyjającym PIS są interesujące.

        pozdrawiam. 🙂

        • A ja jestem easy, router
          A ja jestem easy, router wrócił z naprawy i po batalii z Windowsem jestem całkiem easy. Właśnie ideą tego wpisu jest aby olać sondaże i czytać między wersami. Najbardziej zmanipulowane sondaże, to sondaże zaufania, bo tych nijak nie da się zweryfikować. A sondaże na stronach internetowych to już w ogóle padaczka, to nie są sondaże. Metodologia jest znana od lat i działa na całym świecie, poza Polską i innymi Białorusiami. Trzeba “ważyć” próbę zgodnie ze sztuką czyli dobrać reprezentatywną grupę społeczną. Ta próba musi być odpowiedniej wielkości i powinna się zmieniać. 1000 osób do których się dzwoni na chybił trafił i do tego z bazy adresów, to jest kpina. A do tego dochodzą polityczne zlecenia. Nikt mi nie powie, że w Polsce nie ma fachowców zdolnych przeprowadzić tak banalne w sumie badanie, w granicach błędu statystycznego. Sondaż jest elementem gry propagandowej, dlatego pozwalam sobie na “wyczuwanie”. Z tym moim wyczuwaniem można oczywiście do woli dyskutować, bo to tylko moja próba poskładania wykluczających się propagandowych przechwałek, ale śmiem twierdzić, że podane przez mnie wyniki są bliskie prawdy, chociaż intuicyjne. Natomiast możliwe rozdania są WSZYSTKIE MOŻLIWE, a moim zdaniem najgroźniejszy układ to jest PO SLD, chociaż zgadzam się i sam pisałem, że jeszcze gorsza jest sama PO, jednak szans na to nie widzę.

          • … no musiałem jeszcze słowo
            Ja się jednak zastanawiam, na czym podane przez Ciebie wyniki się opierają. Napisałeś “intuicyjne”, ale intuicja musi mieć swój fundament, przecież nie jest fenomenem (chyba, że jest, ale wg Heideggera to raczej niemożliwe).
            Jeśli więc twoja intuicja nie jest oparta o fenomen, to musi się opierać o jakąś formę doświadczenia – dotychczas ujrzane sondaże, badania, opinie lub cokolwiek. Jeśli więc tak jest, zdradź źródło, albo choć trochę zweryfikuj (uelastycznij) poglądy i poszerz margines błędu, choćby przez wzgląd na takie sondaże jak wskazałem wyżej. Skąd Twoje przekonanie, że wszystkie sondaże są zmanipulowane ? To że większość jest zmanipulowana, to oczywiste, a ujawnianie ich fragmentów korzystnych, lub niekorzystnych dla danej opcji, to powszechna praktyka. Ale ten wygrzebany przeze mnie sondaż jest nieco inny i dlatego sugeruję spojrzeć na niego. Oczywiście do wszystkich sondaży obaj zachowujemy zdrowy socjologiczny dystans i dzięki temu mocno stoimy na ziemi. Oby tak dalej.

          • Napisałem na czym, oprócz
            Napisałem na czym, oprócz intuicji opieram swoje prognozy. Intuicja podpowiada mi jedynie tyle, że nic się nie zmieniło w szulerskich sondażowniach, a jedynym profesjonalnym badaniem jakim można się posługiwać to badania wewnątrzpartyjne. Partie same siebie nie oszukują, a tak jak mówiłem przeprowadzenie takiego badanie nie jest żadną sztuką. Problem tylko taki, że się tym nie chwalą, jednak czasem coś palną. Oprócz intuicyjnych prognoz podałem też matematyczne wyliczenie. Jeśli niezbyt inteligentna propaganda PO zdradza, że ma plany odbicia 10% SLD, żeby uzyskać 43%, to jest jasne, że telewizyjnym OBOB można się podetrzeć, arealny wnik to góra 33%. Do tego jest wynik nie tak dawny w wyborach samorządowych, w których PiS niewątpliwie przeżywał kryzys, a PO zaliczyło tyle wpadek co w ostatnim czasie. I w końcu Kaczyński, który mówi, że ich wyniki wskazują PO powyżej 30% i PiS o kilka punktu za PO. Wbrew pozorom jest trochę danych wyszarpanych propagandzie, by podeprzeć się intuicją i stawiać mniej więcej na taki wynik: 30-33% PO, 27-31 PiS, 14 – nawet 19 SLD i mimo wszystko 5%-7% PSL.

          • usatysfakcjonowany jestem
            ale ku pokrzepieniu co niektórych serc i tak polecam sondaż na onet (adres na początku komentarzy)

            A co do wyniku, to ja bym nieco inny wyimaginował.

          • Same wyniki niemal idealnie
            Same wyniki niemal idealnie pokrywają się z moimi intuicjami i czytaniem między wierszami, plus parę przecieków z komitetów partyjnych. Natomiast nie wiem jaką metodą badawczą się posługuje ów badacz, to ciężko mi powiedzieć coś o wiarygodności. Nie jestem specem od socjometrii, nie będę się wymądrzał, statystyki nie znosiłem. Niemniej takie podstawy jak odpowiedni kwestionariusz ankiety, odpowiednia metoda badawcza i na pewno nie jest nią wywiad telefoniczny, jak również i przede wszystkim odpowiednio ważona próba, nie są mi obce. Przy spełnieniu tych warunków, nie sposób się walną na 10 do 15%. Daję łeb i dołożę jeszcze coś równie cennego, że te wyniki jak również moje prognozy mieszczą się w granicach błędu statystycznego. Mówię oczywiście o obecnym stanie, bo to się zmienia dynamicznie. Sondaże publikowane w mediach powinny podlegać prokuraturze, to są zwyczajne i ordynarne oszustwa, również finansowe, bo na tych wynikach sugerujących rozstrzygnięcia tracą poszczególne partie. Co więcej widzę tu również zmowę kartelową, bo wyniki w poziomie oszustw są zbliżone.

          • Wybory z 5 miesięcy, więc musisz wziąć pod uwagę
            kilka istotnych elementów. Pierwszy, mało ważny, ale kto wie, to sztandarowe budowy naszego nowego-starego socjalizmu-nie socjalizmu czyli stadiony. To może być prawie 5 mld złotych, które przywali Tuska a może i te miasta, które się ,,załapały”.
            To jest scenariusz dla Barei – mecz inauguracyjny Baltic Arena na Łazienkowskiej w Warszawie.
            Na Stadionie Narodowym schodki ,,cóś nie wyszły”.
            Na stadionie w Poznaniu trawa ,,cóś nie rośnie”. Wkrótce problem z trawą-murawą pojawi się na pozostałych. Czyli wtopa.
            Oskarżenia Kamińskiego niby dementuje Seremet, ale robi to tak, że wiadomo ,,że nie ma jak jest”. Drzewiecki zapowiada pozew – zobaczymy gdzie i jaki.Musi bardzo uważać, żeby nie spotkać w sądzie dawnych kolegów, ze starych dobrych czasów – bo też mają proces. Tato z Jędrzejem.
            Raport Millera przeciągany w nieskonczoność. Nie wiadomo, czy przed wyborami ,,skończą redagować”. Jeżeli nie – Smoleńsk powróci.
            I najważniejsze – zmasowana propaganda wmówiła Polkom i Polakom, że największy wstyd i największy obciach – to Kaczyński z PiS-em. Więc myślę, że tak wytresowany wyborca boi się zwyczajnie ujawnić PRAWDZIWE preferencje. Może to zrobić w tajnych wyborach.
            Sumując : jeżeli Kaczor nie potknie się o własne buty, może wygrać sporą przewagą.

          • Chyba,że władza ludowa zarządzi nocne drukowanie podczas
            dwudniowych wyborów. W dodatku trzeba pamiętać, że jeszcze nie obudziły się te wszystki kryptokomusze fundacje spasione FOZZem wraz ze swoimi "społecznymi" kampaniami. Teraz trwa planowanie kampanii. Najpierw będzie schowaj dowód bezrobotnemu zadłużonemu z wiekiego miasta wnuczkowi-rewizjoniście a później przymusowa eutanazja chowających dowód moherów. Jakoś się to propagandowo musi dać zrobić 🙂 A co do nieukończonych stadionów to wiadomo, że potrzebne jest ocieplenie stosunków z federacją radziecką! W końcu:

          • Ostatnie 4 lata udowodniły dobitnie, że nazwy partii
            należy czytać a rebours. Liberalna Platforma = komunizujący socjaliści.
            Żadna koalicja nie przebije aktualnej ani w zamordyzmie ani w propagandzie (gierkowska dawno pobita), jak również w zadłużaniu państwa.
            Więc zupełnie poważnie powtórzę stary greps Pszoniaka, że ideałem dla Polski byłby rząd, który chciałby źle a któremu by nie wyszło.

          • Nie stawiaj tak wysoko poprzeczki
            bo już za pół roku powiedzą “sprawdzam” 🙂

            ogladałem kilka dni temu dziennik tv z 1984r. wygląda dużo bardziej obiektywnie robiony niż aktualnie…

          • Tusk – nowy lepszy Gierek
            PO – nowa lepsza PZPR, jest też nowy lepszy dług więc i dziennik musi być lepszy niż kiedyś 🙂 Technika idzie do przodu, więc i propaganda również.

          • No nie wiemco powiedzieć…dziekuję za uznanie? 🙂
            Ja sam się dopiero przyuczam, więc żaden ze mnie wzór do naśladowania. Frustrat jestem 🙂
            JarKacz chciał IV RP a ta cała banda rządzących historyków od 7 boleści robi tylko PRLbis.

            Donald aniele! Twój rząd dokonał tak wiele! Już ponad 20 tys podsłuchów! By żyło się lepiej! Wszystkim! 🙂

            Ale podrzucę ci coś na zachętę odnośnie “wraca nowe”: http://www.youtube.com/watch?v=QtDgpsBOQCI
            W końcu gdański mecz z Francją odbędzie się w Wawie a skoro Stadion Narodowy się buduje to będzie to ITI Legia – ten sam obiekt, który dopiero co został zamknięty przez milicję “za niemanie bezpieczeństwa”.

  9. kamyk do ogródka…
    Dywagacje, w tonie porównywalnym z ostatnimi dywagacjami Kataryny nt. kto wygra i co będzie jak wygra. Uprzedziłeś, co prawda, żeby Cię nie rozliczać, bo tu nic pewnego nie ma. Więc nie rozliczam, rozumiem, że tak sobie tylko GŁOŚNO myślisz (jak każdy z nas) :). Dla skomplikowania naszego procesu myślowego, proponuję prześledzić zaufanie do polityków na onecie, gdzie tytuł jednoznacznie predysponuje w tej kategorii pRezydenta, natomiast nie zakończony "w porę" sondaż wskazuje zupełnie innego lidera. I tu niespodzianka (?), zwróć uwagę na wykreshttp://wiadomosci.onet.pl/kraj/bronislaw-komorowski-traci-zaufanie-polakow,1,4252191,wiadomosc.html

    • Jak wiadomo mam niemal
      Jak wiadomo mam niemal alergię na nieadekwatne porównania. Kataryna kataryniła o tym kogo ona wesprze kogo osłabi i co jej z tego wyjdzie. Ja jedynie napisałem jakie są możliwe OBECNE preferencje wyborcze i co z tych preferencji da się ułożyć. Nie widzę tu żadnej analogii, no chyba, że za analogię uznamy patrzenie na niebo i wnioskowanie po chmurach nadchodzącego deszczu jak również patrzenie w niebo by z gwiazd wywróżyć sobie przyszłość. Napisałem jedynie co jest bardziej prawdopodobne niż szemrane sondaże i co się da z tego ułożyć oraz czym układanki grożą.

      • easy 🙂
        Ja to rozumiem, nie będę się droczył, meritum mojego wpisu to jednak nie wywołanie reakcji alergicznych wynikających z porównania twojego wartościowego wpisu do ewidentnie szkodliwego tekstu Kataryny, ale sondaż na stronie onet, z nieadekwatnym tytułem felietonu. A wyniki tego sondażu, przy grupie ok. 20000 osób, na portalu niekoniecznie sprzyjającym PIS są interesujące.

        pozdrawiam. 🙂

        • A ja jestem easy, router
          A ja jestem easy, router wrócił z naprawy i po batalii z Windowsem jestem całkiem easy. Właśnie ideą tego wpisu jest aby olać sondaże i czytać między wersami. Najbardziej zmanipulowane sondaże, to sondaże zaufania, bo tych nijak nie da się zweryfikować. A sondaże na stronach internetowych to już w ogóle padaczka, to nie są sondaże. Metodologia jest znana od lat i działa na całym świecie, poza Polską i innymi Białorusiami. Trzeba “ważyć” próbę zgodnie ze sztuką czyli dobrać reprezentatywną grupę społeczną. Ta próba musi być odpowiedniej wielkości i powinna się zmieniać. 1000 osób do których się dzwoni na chybił trafił i do tego z bazy adresów, to jest kpina. A do tego dochodzą polityczne zlecenia. Nikt mi nie powie, że w Polsce nie ma fachowców zdolnych przeprowadzić tak banalne w sumie badanie, w granicach błędu statystycznego. Sondaż jest elementem gry propagandowej, dlatego pozwalam sobie na “wyczuwanie”. Z tym moim wyczuwaniem można oczywiście do woli dyskutować, bo to tylko moja próba poskładania wykluczających się propagandowych przechwałek, ale śmiem twierdzić, że podane przez mnie wyniki są bliskie prawdy, chociaż intuicyjne. Natomiast możliwe rozdania są WSZYSTKIE MOŻLIWE, a moim zdaniem najgroźniejszy układ to jest PO SLD, chociaż zgadzam się i sam pisałem, że jeszcze gorsza jest sama PO, jednak szans na to nie widzę.

          • … no musiałem jeszcze słowo
            Ja się jednak zastanawiam, na czym podane przez Ciebie wyniki się opierają. Napisałeś “intuicyjne”, ale intuicja musi mieć swój fundament, przecież nie jest fenomenem (chyba, że jest, ale wg Heideggera to raczej niemożliwe).
            Jeśli więc twoja intuicja nie jest oparta o fenomen, to musi się opierać o jakąś formę doświadczenia – dotychczas ujrzane sondaże, badania, opinie lub cokolwiek. Jeśli więc tak jest, zdradź źródło, albo choć trochę zweryfikuj (uelastycznij) poglądy i poszerz margines błędu, choćby przez wzgląd na takie sondaże jak wskazałem wyżej. Skąd Twoje przekonanie, że wszystkie sondaże są zmanipulowane ? To że większość jest zmanipulowana, to oczywiste, a ujawnianie ich fragmentów korzystnych, lub niekorzystnych dla danej opcji, to powszechna praktyka. Ale ten wygrzebany przeze mnie sondaż jest nieco inny i dlatego sugeruję spojrzeć na niego. Oczywiście do wszystkich sondaży obaj zachowujemy zdrowy socjologiczny dystans i dzięki temu mocno stoimy na ziemi. Oby tak dalej.

          • Napisałem na czym, oprócz
            Napisałem na czym, oprócz intuicji opieram swoje prognozy. Intuicja podpowiada mi jedynie tyle, że nic się nie zmieniło w szulerskich sondażowniach, a jedynym profesjonalnym badaniem jakim można się posługiwać to badania wewnątrzpartyjne. Partie same siebie nie oszukują, a tak jak mówiłem przeprowadzenie takiego badanie nie jest żadną sztuką. Problem tylko taki, że się tym nie chwalą, jednak czasem coś palną. Oprócz intuicyjnych prognoz podałem też matematyczne wyliczenie. Jeśli niezbyt inteligentna propaganda PO zdradza, że ma plany odbicia 10% SLD, żeby uzyskać 43%, to jest jasne, że telewizyjnym OBOB można się podetrzeć, arealny wnik to góra 33%. Do tego jest wynik nie tak dawny w wyborach samorządowych, w których PiS niewątpliwie przeżywał kryzys, a PO zaliczyło tyle wpadek co w ostatnim czasie. I w końcu Kaczyński, który mówi, że ich wyniki wskazują PO powyżej 30% i PiS o kilka punktu za PO. Wbrew pozorom jest trochę danych wyszarpanych propagandzie, by podeprzeć się intuicją i stawiać mniej więcej na taki wynik: 30-33% PO, 27-31 PiS, 14 – nawet 19 SLD i mimo wszystko 5%-7% PSL.

          • usatysfakcjonowany jestem
            ale ku pokrzepieniu co niektórych serc i tak polecam sondaż na onet (adres na początku komentarzy)

            A co do wyniku, to ja bym nieco inny wyimaginował.

          • Same wyniki niemal idealnie
            Same wyniki niemal idealnie pokrywają się z moimi intuicjami i czytaniem między wierszami, plus parę przecieków z komitetów partyjnych. Natomiast nie wiem jaką metodą badawczą się posługuje ów badacz, to ciężko mi powiedzieć coś o wiarygodności. Nie jestem specem od socjometrii, nie będę się wymądrzał, statystyki nie znosiłem. Niemniej takie podstawy jak odpowiedni kwestionariusz ankiety, odpowiednia metoda badawcza i na pewno nie jest nią wywiad telefoniczny, jak również i przede wszystkim odpowiednio ważona próba, nie są mi obce. Przy spełnieniu tych warunków, nie sposób się walną na 10 do 15%. Daję łeb i dołożę jeszcze coś równie cennego, że te wyniki jak również moje prognozy mieszczą się w granicach błędu statystycznego. Mówię oczywiście o obecnym stanie, bo to się zmienia dynamicznie. Sondaże publikowane w mediach powinny podlegać prokuraturze, to są zwyczajne i ordynarne oszustwa, również finansowe, bo na tych wynikach sugerujących rozstrzygnięcia tracą poszczególne partie. Co więcej widzę tu również zmowę kartelową, bo wyniki w poziomie oszustw są zbliżone.

          • Wybory z 5 miesięcy, więc musisz wziąć pod uwagę
            kilka istotnych elementów. Pierwszy, mało ważny, ale kto wie, to sztandarowe budowy naszego nowego-starego socjalizmu-nie socjalizmu czyli stadiony. To może być prawie 5 mld złotych, które przywali Tuska a może i te miasta, które się ,,załapały”.
            To jest scenariusz dla Barei – mecz inauguracyjny Baltic Arena na Łazienkowskiej w Warszawie.
            Na Stadionie Narodowym schodki ,,cóś nie wyszły”.
            Na stadionie w Poznaniu trawa ,,cóś nie rośnie”. Wkrótce problem z trawą-murawą pojawi się na pozostałych. Czyli wtopa.
            Oskarżenia Kamińskiego niby dementuje Seremet, ale robi to tak, że wiadomo ,,że nie ma jak jest”. Drzewiecki zapowiada pozew – zobaczymy gdzie i jaki.Musi bardzo uważać, żeby nie spotkać w sądzie dawnych kolegów, ze starych dobrych czasów – bo też mają proces. Tato z Jędrzejem.
            Raport Millera przeciągany w nieskonczoność. Nie wiadomo, czy przed wyborami ,,skończą redagować”. Jeżeli nie – Smoleńsk powróci.
            I najważniejsze – zmasowana propaganda wmówiła Polkom i Polakom, że największy wstyd i największy obciach – to Kaczyński z PiS-em. Więc myślę, że tak wytresowany wyborca boi się zwyczajnie ujawnić PRAWDZIWE preferencje. Może to zrobić w tajnych wyborach.
            Sumując : jeżeli Kaczor nie potknie się o własne buty, może wygrać sporą przewagą.

          • Chyba,że władza ludowa zarządzi nocne drukowanie podczas
            dwudniowych wyborów. W dodatku trzeba pamiętać, że jeszcze nie obudziły się te wszystki kryptokomusze fundacje spasione FOZZem wraz ze swoimi "społecznymi" kampaniami. Teraz trwa planowanie kampanii. Najpierw będzie schowaj dowód bezrobotnemu zadłużonemu z wiekiego miasta wnuczkowi-rewizjoniście a później przymusowa eutanazja chowających dowód moherów. Jakoś się to propagandowo musi dać zrobić 🙂 A co do nieukończonych stadionów to wiadomo, że potrzebne jest ocieplenie stosunków z federacją radziecką! W końcu:

          • Ostatnie 4 lata udowodniły dobitnie, że nazwy partii
            należy czytać a rebours. Liberalna Platforma = komunizujący socjaliści.
            Żadna koalicja nie przebije aktualnej ani w zamordyzmie ani w propagandzie (gierkowska dawno pobita), jak również w zadłużaniu państwa.
            Więc zupełnie poważnie powtórzę stary greps Pszoniaka, że ideałem dla Polski byłby rząd, który chciałby źle a któremu by nie wyszło.

          • Nie stawiaj tak wysoko poprzeczki
            bo już za pół roku powiedzą “sprawdzam” 🙂

            ogladałem kilka dni temu dziennik tv z 1984r. wygląda dużo bardziej obiektywnie robiony niż aktualnie…

          • Tusk – nowy lepszy Gierek
            PO – nowa lepsza PZPR, jest też nowy lepszy dług więc i dziennik musi być lepszy niż kiedyś 🙂 Technika idzie do przodu, więc i propaganda również.

          • No nie wiemco powiedzieć…dziekuję za uznanie? 🙂
            Ja sam się dopiero przyuczam, więc żaden ze mnie wzór do naśladowania. Frustrat jestem 🙂
            JarKacz chciał IV RP a ta cała banda rządzących historyków od 7 boleści robi tylko PRLbis.

            Donald aniele! Twój rząd dokonał tak wiele! Już ponad 20 tys podsłuchów! By żyło się lepiej! Wszystkim! 🙂

            Ale podrzucę ci coś na zachętę odnośnie “wraca nowe”: http://www.youtube.com/watch?v=QtDgpsBOQCI
            W końcu gdański mecz z Francją odbędzie się w Wawie a skoro Stadion Narodowy się buduje to będzie to ITI Legia – ten sam obiekt, który dopiero co został zamknięty przez milicję “za niemanie bezpieczeństwa”.

  10. Wybory wygra lewica, bo ona musi
    Tak to już się dzieje w tym kraju, że nie ma nic pewnego, ale za to widać pewne sygnały, powiedzmy medialne. Sygnały są lokalne, ale i międzynarodowe. Z międzynarodowych przekaz jest jasny, w pełni prezentuje go cytat z Putina:

    “Powojenne pojednanie historyczne Francji i Niemiec utorowało drogę do powstania Unii Europejskiej. Z kolei mądrość i wspaniałomyślność narodów rosyjskiego i niemieckiego oraz przezorność działaczy państwowych obu krajów pozwoliły uczynić zdecydowany krok w kierunku budowy Wielkiej Europy. Partnerstwo Rosji i Niemiec stało się przykładem wychodzenia sobie naprzeciw, patrzenia w przyszłość przy zachowaniu troskliwego stosunku do pamięci o przeszłości. I dzisiaj rosyjsko-niemiecka współpraca odgrywa wielce ważną, pozytywną rolę w polityce międzynarodowej i europejskiej.”

    W Polsce o wyborach, które są swoistymi igrzyskami dla ludu, nadal decyduje opinia mediów. Ona ma tę siłę sprawczą, że kształtuje wizerunek zarówno Kaczyńskiego, jak i Tuska. Media… nie są niezależne, nie są nawet w większości już polskie. Więc istotą działania mediów jest dążenie, by łatwiej można było wcielić idee putinowskie jednoczenia Europy.

    Akurat tak fatalnie wypada, że Polska jest im po drodze, więc jakby ktoś liczył na to, że nam odpuszczą, że demokracja i wybory coś w tym kraju mogą zmienić przy tak fatalnym stanie państwa, ten nie bardzo czuje realia współczesnej polityki.
    “Za tronem zawsze kryje się coś większego niż król.”

    Skoro już więc wróżymy sobie z fusów, to najbardziej prawdopodobny scenariusz będzie wpisywał się w cele putinizacji Europy. On wyznacza konieczność przejęcia władzy w Polsce przez lewicę.

    Symptomy tego płyną z mediów – PełO nie ma lekko w mediach. Ktoś, przykładowo, strzela im w kolano, posyłając ABW by zlikwidowało coś – stronkę, czego nikt przy politycznie zdrowych zmysłach by sobie nie zrobił, ale wrogowi tak. Wystarczyło mieć swojego “śpiocha”, by ten na rozkaz w słusznej sprawie i w odpowiednim momencie, wykonał zamierzony strzał w kolano. Kto na tym zyskał? Tylko SLD. Tak to się będzie robiło – kilka skutecznych medialnie strzałów – i polityczny przeciwnik nic z tym nie zrobi, bo nie może.

    I to jest “czarny koń” tych “zawodów” niestety.

    Do wyborów jeszcze trochę czasu jest, w piątek Kaczyński ponownie pewnie potknie się o własne nogi i wyłoży się publicznie razem z partią, tym razem w oczach Europy – no bo przecież Obama przyjechał.

    PełO z PISem w telewizorni są pokazywani tylko jak skaczą sobie do gardła – jedynie stonowany głos zabierają stateczni mężowe wybrani z SLD. Starzy działacze z dawnych czasów jako znane twarze, robią teraz za autorytety – a wyborcy to sobie skrzętnie w pamięci notują. Tu drakersi – a tu dawny “dobrobyt”, nędzny, ale pewny – nie to co teraz.

    To będzie punktować w bliskiej przyszłości, przyszłości wyborów. Jeśli w nadchodzących wyborach SLD nie weźmie większości od razu – bo to ono będzie de facto celować w te 40%, to ono sobie po prostu i zwyczajnie potem zbuduje koalicję z PO, ma tam już swoich ludzi, więc będzie łatwo.

    O to toczy się gra – SLD wchodzi w niezłej grupie, a swoich ludzi ma w szeregach tych, którzy się obecnie marginalizują. Nagle klub SLD okaże się większością parlamentarną i przystąpi do zbawczego “naprawiania” kraju.

    I tak plan Putina powoli będzie się krystalizował – kolejne przeszkody zostaną zlikwidowane.

        • Brak mi wiedzy o tych, którzy nie pójdą na wybory.
          Podobno, to nie jest stała grupa tylko jakoś tak:
          poszedł i glosował,
          zobaczył co wyszło i się zniechęcił stąd w następnych wyborach nie głosuje
          ale w następnych – ten Alzheimer cholerny – bierze udział.

      • Coś w tym jest
        niestety poglądy większości są dość powierzchowne, opierają się w dużej mierze na emocjach, a nie na przemyślanym wyborze; przy małej różnicy ukierunkować odpowiednio emocje (głównie negatywne, bo pozytywne dłużej się buduje), a parę procent się uciuła – przykład z brzegu, konferencja Enkelkinga, debata o jabłkach – wszystkie analizy wzięły w łeb.
        Teraz trochę inaczej – są granice robienia ludzi w konia, tą granicą jest fizyczność bezpośrednia, czyli kasa, patrz kryzys – poczucie sprawiedliwości, uczciwość to fantazmaty dla filozofów, marzycieli, starszych, pokrzywdzonych ludzi, a nie dla mojego pokolenia ignorantów politycznych, którzy zobaczą zagrożenie, jak im prosto z portfela banknoty wyciekną, bądź przez dłuższy czas nie znajdą pracy, trzeba znaleźć winnego: a znajdą go Wojewódzki, Majewski, Meller i inne karłowate autorytety robiące za opinię publiczną.
        .

  11. Wybory wygra lewica, bo ona musi
    Tak to już się dzieje w tym kraju, że nie ma nic pewnego, ale za to widać pewne sygnały, powiedzmy medialne. Sygnały są lokalne, ale i międzynarodowe. Z międzynarodowych przekaz jest jasny, w pełni prezentuje go cytat z Putina:

    “Powojenne pojednanie historyczne Francji i Niemiec utorowało drogę do powstania Unii Europejskiej. Z kolei mądrość i wspaniałomyślność narodów rosyjskiego i niemieckiego oraz przezorność działaczy państwowych obu krajów pozwoliły uczynić zdecydowany krok w kierunku budowy Wielkiej Europy. Partnerstwo Rosji i Niemiec stało się przykładem wychodzenia sobie naprzeciw, patrzenia w przyszłość przy zachowaniu troskliwego stosunku do pamięci o przeszłości. I dzisiaj rosyjsko-niemiecka współpraca odgrywa wielce ważną, pozytywną rolę w polityce międzynarodowej i europejskiej.”

    W Polsce o wyborach, które są swoistymi igrzyskami dla ludu, nadal decyduje opinia mediów. Ona ma tę siłę sprawczą, że kształtuje wizerunek zarówno Kaczyńskiego, jak i Tuska. Media… nie są niezależne, nie są nawet w większości już polskie. Więc istotą działania mediów jest dążenie, by łatwiej można było wcielić idee putinowskie jednoczenia Europy.

    Akurat tak fatalnie wypada, że Polska jest im po drodze, więc jakby ktoś liczył na to, że nam odpuszczą, że demokracja i wybory coś w tym kraju mogą zmienić przy tak fatalnym stanie państwa, ten nie bardzo czuje realia współczesnej polityki.
    “Za tronem zawsze kryje się coś większego niż król.”

    Skoro już więc wróżymy sobie z fusów, to najbardziej prawdopodobny scenariusz będzie wpisywał się w cele putinizacji Europy. On wyznacza konieczność przejęcia władzy w Polsce przez lewicę.

    Symptomy tego płyną z mediów – PełO nie ma lekko w mediach. Ktoś, przykładowo, strzela im w kolano, posyłając ABW by zlikwidowało coś – stronkę, czego nikt przy politycznie zdrowych zmysłach by sobie nie zrobił, ale wrogowi tak. Wystarczyło mieć swojego “śpiocha”, by ten na rozkaz w słusznej sprawie i w odpowiednim momencie, wykonał zamierzony strzał w kolano. Kto na tym zyskał? Tylko SLD. Tak to się będzie robiło – kilka skutecznych medialnie strzałów – i polityczny przeciwnik nic z tym nie zrobi, bo nie może.

    I to jest “czarny koń” tych “zawodów” niestety.

    Do wyborów jeszcze trochę czasu jest, w piątek Kaczyński ponownie pewnie potknie się o własne nogi i wyłoży się publicznie razem z partią, tym razem w oczach Europy – no bo przecież Obama przyjechał.

    PełO z PISem w telewizorni są pokazywani tylko jak skaczą sobie do gardła – jedynie stonowany głos zabierają stateczni mężowe wybrani z SLD. Starzy działacze z dawnych czasów jako znane twarze, robią teraz za autorytety – a wyborcy to sobie skrzętnie w pamięci notują. Tu drakersi – a tu dawny “dobrobyt”, nędzny, ale pewny – nie to co teraz.

    To będzie punktować w bliskiej przyszłości, przyszłości wyborów. Jeśli w nadchodzących wyborach SLD nie weźmie większości od razu – bo to ono będzie de facto celować w te 40%, to ono sobie po prostu i zwyczajnie potem zbuduje koalicję z PO, ma tam już swoich ludzi, więc będzie łatwo.

    O to toczy się gra – SLD wchodzi w niezłej grupie, a swoich ludzi ma w szeregach tych, którzy się obecnie marginalizują. Nagle klub SLD okaże się większością parlamentarną i przystąpi do zbawczego “naprawiania” kraju.

    I tak plan Putina powoli będzie się krystalizował – kolejne przeszkody zostaną zlikwidowane.

        • Brak mi wiedzy o tych, którzy nie pójdą na wybory.
          Podobno, to nie jest stała grupa tylko jakoś tak:
          poszedł i glosował,
          zobaczył co wyszło i się zniechęcił stąd w następnych wyborach nie głosuje
          ale w następnych – ten Alzheimer cholerny – bierze udział.

      • Coś w tym jest
        niestety poglądy większości są dość powierzchowne, opierają się w dużej mierze na emocjach, a nie na przemyślanym wyborze; przy małej różnicy ukierunkować odpowiednio emocje (głównie negatywne, bo pozytywne dłużej się buduje), a parę procent się uciuła – przykład z brzegu, konferencja Enkelkinga, debata o jabłkach – wszystkie analizy wzięły w łeb.
        Teraz trochę inaczej – są granice robienia ludzi w konia, tą granicą jest fizyczność bezpośrednia, czyli kasa, patrz kryzys – poczucie sprawiedliwości, uczciwość to fantazmaty dla filozofów, marzycieli, starszych, pokrzywdzonych ludzi, a nie dla mojego pokolenia ignorantów politycznych, którzy zobaczą zagrożenie, jak im prosto z portfela banknoty wyciekną, bądź przez dłuższy czas nie znajdą pracy, trzeba znaleźć winnego: a znajdą go Wojewódzki, Majewski, Meller i inne karłowate autorytety robiące za opinię publiczną.
        .

  12. Wybory wygra lewica, bo ona musi
    Tak to już się dzieje w tym kraju, że nie ma nic pewnego, ale za to widać pewne sygnały, powiedzmy medialne. Sygnały są lokalne, ale i międzynarodowe. Z międzynarodowych przekaz jest jasny, w pełni prezentuje go cytat z Putina:

    “Powojenne pojednanie historyczne Francji i Niemiec utorowało drogę do powstania Unii Europejskiej. Z kolei mądrość i wspaniałomyślność narodów rosyjskiego i niemieckiego oraz przezorność działaczy państwowych obu krajów pozwoliły uczynić zdecydowany krok w kierunku budowy Wielkiej Europy. Partnerstwo Rosji i Niemiec stało się przykładem wychodzenia sobie naprzeciw, patrzenia w przyszłość przy zachowaniu troskliwego stosunku do pamięci o przeszłości. I dzisiaj rosyjsko-niemiecka współpraca odgrywa wielce ważną, pozytywną rolę w polityce międzynarodowej i europejskiej.”

    W Polsce o wyborach, które są swoistymi igrzyskami dla ludu, nadal decyduje opinia mediów. Ona ma tę siłę sprawczą, że kształtuje wizerunek zarówno Kaczyńskiego, jak i Tuska. Media… nie są niezależne, nie są nawet w większości już polskie. Więc istotą działania mediów jest dążenie, by łatwiej można było wcielić idee putinowskie jednoczenia Europy.

    Akurat tak fatalnie wypada, że Polska jest im po drodze, więc jakby ktoś liczył na to, że nam odpuszczą, że demokracja i wybory coś w tym kraju mogą zmienić przy tak fatalnym stanie państwa, ten nie bardzo czuje realia współczesnej polityki.
    “Za tronem zawsze kryje się coś większego niż król.”

    Skoro już więc wróżymy sobie z fusów, to najbardziej prawdopodobny scenariusz będzie wpisywał się w cele putinizacji Europy. On wyznacza konieczność przejęcia władzy w Polsce przez lewicę.

    Symptomy tego płyną z mediów – PełO nie ma lekko w mediach. Ktoś, przykładowo, strzela im w kolano, posyłając ABW by zlikwidowało coś – stronkę, czego nikt przy politycznie zdrowych zmysłach by sobie nie zrobił, ale wrogowi tak. Wystarczyło mieć swojego “śpiocha”, by ten na rozkaz w słusznej sprawie i w odpowiednim momencie, wykonał zamierzony strzał w kolano. Kto na tym zyskał? Tylko SLD. Tak to się będzie robiło – kilka skutecznych medialnie strzałów – i polityczny przeciwnik nic z tym nie zrobi, bo nie może.

    I to jest “czarny koń” tych “zawodów” niestety.

    Do wyborów jeszcze trochę czasu jest, w piątek Kaczyński ponownie pewnie potknie się o własne nogi i wyłoży się publicznie razem z partią, tym razem w oczach Europy – no bo przecież Obama przyjechał.

    PełO z PISem w telewizorni są pokazywani tylko jak skaczą sobie do gardła – jedynie stonowany głos zabierają stateczni mężowe wybrani z SLD. Starzy działacze z dawnych czasów jako znane twarze, robią teraz za autorytety – a wyborcy to sobie skrzętnie w pamięci notują. Tu drakersi – a tu dawny “dobrobyt”, nędzny, ale pewny – nie to co teraz.

    To będzie punktować w bliskiej przyszłości, przyszłości wyborów. Jeśli w nadchodzących wyborach SLD nie weźmie większości od razu – bo to ono będzie de facto celować w te 40%, to ono sobie po prostu i zwyczajnie potem zbuduje koalicję z PO, ma tam już swoich ludzi, więc będzie łatwo.

    O to toczy się gra – SLD wchodzi w niezłej grupie, a swoich ludzi ma w szeregach tych, którzy się obecnie marginalizują. Nagle klub SLD okaże się większością parlamentarną i przystąpi do zbawczego “naprawiania” kraju.

    I tak plan Putina powoli będzie się krystalizował – kolejne przeszkody zostaną zlikwidowane.

        • Brak mi wiedzy o tych, którzy nie pójdą na wybory.
          Podobno, to nie jest stała grupa tylko jakoś tak:
          poszedł i glosował,
          zobaczył co wyszło i się zniechęcił stąd w następnych wyborach nie głosuje
          ale w następnych – ten Alzheimer cholerny – bierze udział.

      • Coś w tym jest
        niestety poglądy większości są dość powierzchowne, opierają się w dużej mierze na emocjach, a nie na przemyślanym wyborze; przy małej różnicy ukierunkować odpowiednio emocje (głównie negatywne, bo pozytywne dłużej się buduje), a parę procent się uciuła – przykład z brzegu, konferencja Enkelkinga, debata o jabłkach – wszystkie analizy wzięły w łeb.
        Teraz trochę inaczej – są granice robienia ludzi w konia, tą granicą jest fizyczność bezpośrednia, czyli kasa, patrz kryzys – poczucie sprawiedliwości, uczciwość to fantazmaty dla filozofów, marzycieli, starszych, pokrzywdzonych ludzi, a nie dla mojego pokolenia ignorantów politycznych, którzy zobaczą zagrożenie, jak im prosto z portfela banknoty wyciekną, bądź przez dłuższy czas nie znajdą pracy, trzeba znaleźć winnego: a znajdą go Wojewódzki, Majewski, Meller i inne karłowate autorytety robiące za opinię publiczną.
        .