Reklama

Na gorąco nie myśli się najlepiej i najcelniej, ale to przemyślen

Na gorąco nie myśli się najlepiej i najcelniej, ale to przemyślenie miałem przygotowane wcześniej i tylko czekałem na potwierdzenie. Moja propozycja jest krótka – nie dać się wciągnąć w tematy, które są oboczne. Niejednemu skoczy ciśnienie po tym co napiszę, ale kwestia obecności Błasika w kabinie TU-154M nr 101 jest absolutnie drugorzędna. Dowód? Koronny! Błasik obecny, czy też nie, w najmniejszym stopniu nie przyczynił się do katastrofy i działań podjętych przez załogę. Pytanie kto i co się przyczyniło jest pytaniem ciągle otwartym. Więcej odpompuję ciśnienia, w tych okolicznościach jakie już są ustalone, obecność Błasika świadczyłaby jak najlepiej i o Błasiku i o załodze. To nie był kelner, czy zmanierowany biznesmen, który chciał sobie pogadać z załogą, to był dowódca sił powietrznych, o ile można użyć tego sformułowania na wyrost, przy kilku Iskrach i F16 bez uzbrojenia. Jeden z pierwszych generałów, który szkolił się w amerykańskich bazach, słowem fachowiec jakich w Polsce mało. Załoga PRAWIDŁOWO odczytała wszystkie parametry lotu i na PRAWIDŁOWEJ WYSOKOŚCI PODJĘŁA DECYZJĘ O ODEJŚCIU. Wcześniej padła informacja: „nic nie widać”, ale wypadła z najnowszego stenogramu. Najważniejsze ustalenie jak dotąd i dajmy spokój Błasikowi, bo jeśli załoga podjęła wszystkie czynności pod okiem dowódcy, pada główny zarzut – NACISKI I SZUKANIE ZIEMI PO DZIKIEJ PRESJI. Dziś trzeba wyartykułować przede wszystkim ten fakt. Nie było żadnych nacisków! Załoga nie szukała żadnej ziemi przez okno! Ten mityczny TAWS i ogłupianie ciemnego ludu: „terrain ahead” „Pull up”, który „krzyczał”, a „oni lecieli”, jest jednym wielkim ordynarnym kłamstwem. Protasiuk miał świadomość, że TAWS nie ma w bazie smoleńskiego kartofliska i jak najbardziej PRAWIDŁOWO ZIGNOROWAŁ I WYŁĄCZYŁ KOMUNIKATY TAWS.

Reklama

Wiemy coraz więcej i nie warto się rozdrabniać, dawać się wciągać w dyskusje, czy radzieckie KGB znalazło ciało Błasika w kokpicie, bo KGB najpierw musi pokazać kokpit. KGB znalazło też organy wewnętrzne Wassermanna, których nie miał. KGB znalazło alkohol w ciele Błasika, którego nie było w wątrobie. Dla mnie obecność Błasika w kabinie, byłaby dodatkowym dowodem na poważne traktowanie całej sytuacji, a fakt, że nie WPŁYWAŁ W ŻADEN SPOSÓB NA ZAŁOGĘ jest najwyższym świadectwem zaufania dla załogi i profesjonalizmu Błasika. I tyle w kwestii Błasika, każdy wariant zachowania świadczy o tym, że załoga i generał nie zorganizowali “awantury na Okęciu”, ale znali swój fach. Sypie się bujda na resorach, ale medialnie, tak jak podejrzewałem oraz pisałem wcześniej i ta bomba zostanie rozbrojona. TVN24 już zatrudnił nowych “ekspertów”, którzy tłumaczą, że wszystko jest jasne i błędy pilotów ewidentne. Nie podają już przykładów, tak bzdurnych jak podawali, w ogóle nie podają, ale pusta teza jest wałkowana na okrągło. Z drugiej, pocieszającej strony, gdy się słucha rozpaczliwego sms-a odczytywanego przez Halickiego, czy Niesiołowskiego-Myszkiewicza: „oni nie powinni w ogóle lecieć” – to słyszymy? Kapitulację! Dawny prostacki atak i jeszcze bardziej prymitywna próba „wyjaśnienia” katastrofy, zmieniły się w desperackie łkanie i prośby o litość. Tłumaczenie, że samolot się rozbił, ponieważ nie powinien wylecieć, jest czymś pośrednim między okultyzmem i pluciem przez lewe ramię na widok czarnego kota, słowem ciemnogród. Takie tłumaczenie wyznacza poziom intelektualny propagandystów PO i w tym tonie wypowiadają się skompromitowani “eksperci”. Dziś homo sapiens musi mieć świadomość, że z powrotem wejdzie na drzewo, jeśli zacznie sprzedawać bujdy o:

1) Niedouczonej załodze, która czytała złe dane (baryczny, radiowy wysokościomierz) i ignorowała ostrzeżenia TAWS. Bujda sczezła, upada jedno z najpopularniejszych kłamstw i pomówień.
2) Naciskach Kaczyńskiego, który kazał lądować za wszelką cenę. Analogiczna sytuacja do Błasika. Załoga robiła swoje, była opanowana, podejmowała właściwe decyzje. NIE BYŁO ŻADNEJ PRÓBY LĄDOWANIA.
3) Słynnym UCHOD. Protasiuk mówił o „odejściu w automacie” i jak już oficjalnie wiadomo, co było jasne od początku, potrafił odróżnić wysokościomierz baryczny od radiowego, zatem „wajcha” umieszczona TU154M nr 101 w roku 1968, która rzekomo działa tylko z ILS, chociaż pierwsze ILS-y w Polsce montowano w latach 80-tych, jest wajchą propagandową. Nawet w raporcie Millera jest opisane jak się odchodzi na automacie bez ILS.

Z tych klocków można już zacząć układać przebieg wydarzeń. Nie Błasik, nie Kaczyński, nie mgła i inne przeszkody, ale kluczowym momentem jest wysokość 100 metrów, gdy załoga ODCHODZI w automacie. Po kilku sekundach Protasiuk chwyta wolant i ręcznie podrywa samolot, jego czas reakcji jest rewelacyjny, załoga, która robiła „tajne” eksperymenty na drugim samolocie, wiedząc co ich czeka, zareagowała TYLKO o sekundę szybciej. Pytania zasadnicze:

1) Co się stało, że nie zadziałał UCHOD?
2) Na jakiej wysokości był samolot gdy Protasiuk „poderwał go ręcznie”.
3) Co się stało, że, w najlepszym razie, na wysokości 15 metrów TU-154M nr 101 był już tylko drzwiami od stodoły, a Bóg jedyny wie na jakiej wysokości przestały działać pierwsze urządzenia.
4) Dlaczego szczątki samolotu wyglądają tak, jakby po samolocie przetoczył się lodołamacz.
5) I pytanie nieco naiwne. Dlaczego radzieccy funkcjonariusze KGB łżą jak bure Saby, w każdym elemencie śledztwa: sekcje, niszczenie dowodów, odczytanie skrzynek, naciski i tak dalej. Czy chodzi tylko o umycie rączek i uniknięcie odpowiedzialności za stan techniczny samolotu, przygotowanie lotniska i „pawiany” na wieży? Czy chodzi o coś więcej?

Nic ponad to nie jest w tej chwili bardziej istotne i na tych zagadkach w moim najgłębszym odczuciu należy się skupić, zanim cała Polska znów zacznie debatować, czy Błasik był, czy nie był w kokpicie.

Reklama

42 KOMENTARZE

  1. Od jakiegoś czasu
    z tym tematem kojarzy mi się:
    siała baba mak, nie wiedziała jak
    a dziad wiedział, nie powiedział,
    a to było tak…
    Ponieważ to Kontrowersje, więc co do zasadniczych pytań, to przychylam się głównie do czwartego.
    Ze swej kontrowersyjnej strony zapodam, że dla mnie to było ucięcie naszej wojskowej głowy i to jest podstawowa przyczyna tego nieszczęścia. Procedury sojuszu i nasze, zmienione po Mierosławcu, nie dopuszczały wspólnego lotu jednym samolotem, takiej ilości i takiego szczebla dowódców. Dwie Casy czekały. Podstawowym pytaniem jest – jakiego fortelu użyto by skłonić generalicję do wspólnego lotu jednym samolotem. Bo wtedy – cel prosty i skuteczność gwarantowana, a Kaczor w tym… to pionek. Wystarczyło przygotować i przeprowadzić. To co od kwietnia 2010 się dzieje to tylko zadyma.

  2. wypadek przy pracy na wysokościach
    Jedno jest pewne – lot został celowo przygotowany najgorzej jak to tylko było możliwe, a ludzie radzieccy trafnie wyczuli intencje i trochę atrakcji dorzucili od siebie.
    Reszta to na razie domysły.
    Chyba z przeprosinami dla rodzin pilotów Tusk się wstrzyma, bo jak już zacznie się przepraszać to końca tego przepraszania nie będzie, lepiej twardo iść w zaparte.
    Chociaż kto wie, może przeprosi?
    W końcu to dla niego jak splunąć.

    • Z domysłów można
      zbudować różne rzeczy. Tak jak i z faktów poniżej.
      7 kwietnia 2010 w W-wie gościł ówczesny dowódca wojsk amerykańskich w Iraku gen. Petraeus, był u naszego prezydenta i został odznaczony medalem, potem odbył osobistą rozmowę z gen. Gągorem. 8 kwietnia w Pradze Obama i Miedwiediew podpisują chyba “tarczę” i z tej okazji Obama wydaje obiad, na który jest zaproszony Tusk. 10 kwietnia bum. Nato milczy. Dość szybko Petraeus zostaje szefem wojsk w Afganistanie, a od zeszłego roku jest szefem CIA.

      • Demaskować wyrafinowaną inżynierie społeczna
        Nie mam wiedzy specjalistycznej, żeby swobodnie się wypowiadać. Więc skoncentruje się na tym co mnie bije po oczach. Apeluję, w tym miejscu pewnie na szczęście bezzasadnie, ale jednak ogólnie o przeciwstawianie się wyrafinowanej kampanii medialnej, cichcem kreowanej i wdrażanej przez ludzi platformy. Mamy do czynienia z próbą rozmydlania realnej wagi nowych ustaleń i kontynuowaniem gry na podziały. Słowa wypowiedziane przez min. Grasia o tym, że “i tak życia nikomu się nie przywróci” zostały wypowiedziane z pełną świadomością i premedytacją. Oczywiście te brednei nie nadają się do komentowania, ale co innego jest istotne. Graś doskonale wie, co mówią badania społeczne i armia PR z nich korzysta pełnymi garścmi. Te słowa padają na bardzo podany grunt, to próba zaktywizowania prostackimi wstawkami tych wszystkich przeciwników “obronców krzyza”, wszystkich młodych, dobrze wykształconych z duzych miast. Modeluje się nastroje prostactwa i liczy na usztywnienie betonu. Inna parszywa działalność podobnego rodzaju to przykład wypowiedzi senatora Libickiego, postulującego w tej sytuacji o wstrzemięźliwość w ocenach. A gdzie on był kiedy ferowano niesprawiedliwe, a czesto zupelnie bezpodstawne wyroki w kontekscie katostrofy?

        Innymi slowy, mowiac w przenosni zanim jeszcze zespol dochodzeniowy dojechal na miejsce zdarzenia i mogl rozpoczac procedury wykluczania roznych hipotez, i odtwarzac rzeczywisty przebieg wypadkow, w mainstreamowych mediach z udzialem srodowisk tych co zawsze, mielismy festiwal propagandy i manipulacji. A, ze 4 razy podchodzili do ladowania, a ze szukali wzrokiem ziemi, a ze wariat Kaczynski kazal ladowac, a ze pijany general lapal za stery. Wszystko to maglowane i powtarzane na wszystkie mozliwe sposoby i mimo, ze stopniowo obalane to urabiane na tyle, ze do dzis zadomowione w powszechenj opinii. Teraz sie pojawia taki Libicki i ugładzonym jezykiem próbuje rozmywac cos, co nawet w promilu nie zajelo tyle czasu antenowego co kazda z powyzszych wstawek.

        To tylko dwa przykłądy, ale myślę, że będziemy miely wysyp tego typu praktyk w nablizszym czasie. To bardzo świadoma gra, trzeba ja demaskować.

        P.S.
        Punkt 5 otwarcie uszczegółowiłbym o fakty typu: wycofanie sie rosyjskich kontrolerów z pierwotnych zeznań i ich zamiana na wersję pasującą do zalożen raportu MAK(nie raport był determinowany faktami, tylko “fakty” wymyślano na potrzeby raportu). No i jeszcze te tasmy z wiezy co sie przypadkowo nie nagraly, bo cos sie zacielo.

  3. wypadek przy pracy na wysokościach
    Jedno jest pewne – lot został celowo przygotowany najgorzej jak to tylko było możliwe, a ludzie radzieccy trafnie wyczuli intencje i trochę atrakcji dorzucili od siebie.
    Reszta to na razie domysły.
    Chyba z przeprosinami dla rodzin pilotów Tusk się wstrzyma, bo jak już zacznie się przepraszać to końca tego przepraszania nie będzie, lepiej twardo iść w zaparte.
    Chociaż kto wie, może przeprosi?
    W końcu to dla niego jak splunąć.

    • Z domysłów można
      zbudować różne rzeczy. Tak jak i z faktów poniżej.
      7 kwietnia 2010 w W-wie gościł ówczesny dowódca wojsk amerykańskich w Iraku gen. Petraeus, był u naszego prezydenta i został odznaczony medalem, potem odbył osobistą rozmowę z gen. Gągorem. 8 kwietnia w Pradze Obama i Miedwiediew podpisują chyba “tarczę” i z tej okazji Obama wydaje obiad, na który jest zaproszony Tusk. 10 kwietnia bum. Nato milczy. Dość szybko Petraeus zostaje szefem wojsk w Afganistanie, a od zeszłego roku jest szefem CIA.

      • Demaskować wyrafinowaną inżynierie społeczna
        Nie mam wiedzy specjalistycznej, żeby swobodnie się wypowiadać. Więc skoncentruje się na tym co mnie bije po oczach. Apeluję, w tym miejscu pewnie na szczęście bezzasadnie, ale jednak ogólnie o przeciwstawianie się wyrafinowanej kampanii medialnej, cichcem kreowanej i wdrażanej przez ludzi platformy. Mamy do czynienia z próbą rozmydlania realnej wagi nowych ustaleń i kontynuowaniem gry na podziały. Słowa wypowiedziane przez min. Grasia o tym, że “i tak życia nikomu się nie przywróci” zostały wypowiedziane z pełną świadomością i premedytacją. Oczywiście te brednei nie nadają się do komentowania, ale co innego jest istotne. Graś doskonale wie, co mówią badania społeczne i armia PR z nich korzysta pełnymi garścmi. Te słowa padają na bardzo podany grunt, to próba zaktywizowania prostackimi wstawkami tych wszystkich przeciwników “obronców krzyza”, wszystkich młodych, dobrze wykształconych z duzych miast. Modeluje się nastroje prostactwa i liczy na usztywnienie betonu. Inna parszywa działalność podobnego rodzaju to przykład wypowiedzi senatora Libickiego, postulującego w tej sytuacji o wstrzemięźliwość w ocenach. A gdzie on był kiedy ferowano niesprawiedliwe, a czesto zupelnie bezpodstawne wyroki w kontekscie katostrofy?

        Innymi slowy, mowiac w przenosni zanim jeszcze zespol dochodzeniowy dojechal na miejsce zdarzenia i mogl rozpoczac procedury wykluczania roznych hipotez, i odtwarzac rzeczywisty przebieg wypadkow, w mainstreamowych mediach z udzialem srodowisk tych co zawsze, mielismy festiwal propagandy i manipulacji. A, ze 4 razy podchodzili do ladowania, a ze szukali wzrokiem ziemi, a ze wariat Kaczynski kazal ladowac, a ze pijany general lapal za stery. Wszystko to maglowane i powtarzane na wszystkie mozliwe sposoby i mimo, ze stopniowo obalane to urabiane na tyle, ze do dzis zadomowione w powszechenj opinii. Teraz sie pojawia taki Libicki i ugładzonym jezykiem próbuje rozmywac cos, co nawet w promilu nie zajelo tyle czasu antenowego co kazda z powyzszych wstawek.

        To tylko dwa przykłądy, ale myślę, że będziemy miely wysyp tego typu praktyk w nablizszym czasie. To bardzo świadoma gra, trzeba ja demaskować.

        P.S.
        Punkt 5 otwarcie uszczegółowiłbym o fakty typu: wycofanie sie rosyjskich kontrolerów z pierwotnych zeznań i ich zamiana na wersję pasującą do zalożen raportu MAK(nie raport był determinowany faktami, tylko “fakty” wymyślano na potrzeby raportu). No i jeszcze te tasmy z wiezy co sie przypadkowo nie nagraly, bo cos sie zacielo.

  4. wypadek przy pracy na wysokościach
    Jedno jest pewne – lot został celowo przygotowany najgorzej jak to tylko było możliwe, a ludzie radzieccy trafnie wyczuli intencje i trochę atrakcji dorzucili od siebie.
    Reszta to na razie domysły.
    Chyba z przeprosinami dla rodzin pilotów Tusk się wstrzyma, bo jak już zacznie się przepraszać to końca tego przepraszania nie będzie, lepiej twardo iść w zaparte.
    Chociaż kto wie, może przeprosi?
    W końcu to dla niego jak splunąć.

    • Z domysłów można
      zbudować różne rzeczy. Tak jak i z faktów poniżej.
      7 kwietnia 2010 w W-wie gościł ówczesny dowódca wojsk amerykańskich w Iraku gen. Petraeus, był u naszego prezydenta i został odznaczony medalem, potem odbył osobistą rozmowę z gen. Gągorem. 8 kwietnia w Pradze Obama i Miedwiediew podpisują chyba “tarczę” i z tej okazji Obama wydaje obiad, na który jest zaproszony Tusk. 10 kwietnia bum. Nato milczy. Dość szybko Petraeus zostaje szefem wojsk w Afganistanie, a od zeszłego roku jest szefem CIA.

      • Demaskować wyrafinowaną inżynierie społeczna
        Nie mam wiedzy specjalistycznej, żeby swobodnie się wypowiadać. Więc skoncentruje się na tym co mnie bije po oczach. Apeluję, w tym miejscu pewnie na szczęście bezzasadnie, ale jednak ogólnie o przeciwstawianie się wyrafinowanej kampanii medialnej, cichcem kreowanej i wdrażanej przez ludzi platformy. Mamy do czynienia z próbą rozmydlania realnej wagi nowych ustaleń i kontynuowaniem gry na podziały. Słowa wypowiedziane przez min. Grasia o tym, że “i tak życia nikomu się nie przywróci” zostały wypowiedziane z pełną świadomością i premedytacją. Oczywiście te brednei nie nadają się do komentowania, ale co innego jest istotne. Graś doskonale wie, co mówią badania społeczne i armia PR z nich korzysta pełnymi garścmi. Te słowa padają na bardzo podany grunt, to próba zaktywizowania prostackimi wstawkami tych wszystkich przeciwników “obronców krzyza”, wszystkich młodych, dobrze wykształconych z duzych miast. Modeluje się nastroje prostactwa i liczy na usztywnienie betonu. Inna parszywa działalność podobnego rodzaju to przykład wypowiedzi senatora Libickiego, postulującego w tej sytuacji o wstrzemięźliwość w ocenach. A gdzie on był kiedy ferowano niesprawiedliwe, a czesto zupelnie bezpodstawne wyroki w kontekscie katostrofy?

        Innymi slowy, mowiac w przenosni zanim jeszcze zespol dochodzeniowy dojechal na miejsce zdarzenia i mogl rozpoczac procedury wykluczania roznych hipotez, i odtwarzac rzeczywisty przebieg wypadkow, w mainstreamowych mediach z udzialem srodowisk tych co zawsze, mielismy festiwal propagandy i manipulacji. A, ze 4 razy podchodzili do ladowania, a ze szukali wzrokiem ziemi, a ze wariat Kaczynski kazal ladowac, a ze pijany general lapal za stery. Wszystko to maglowane i powtarzane na wszystkie mozliwe sposoby i mimo, ze stopniowo obalane to urabiane na tyle, ze do dzis zadomowione w powszechenj opinii. Teraz sie pojawia taki Libicki i ugładzonym jezykiem próbuje rozmywac cos, co nawet w promilu nie zajelo tyle czasu antenowego co kazda z powyzszych wstawek.

        To tylko dwa przykłądy, ale myślę, że będziemy miely wysyp tego typu praktyk w nablizszym czasie. To bardzo świadoma gra, trzeba ja demaskować.

        P.S.
        Punkt 5 otwarcie uszczegółowiłbym o fakty typu: wycofanie sie rosyjskich kontrolerów z pierwotnych zeznań i ich zamiana na wersję pasującą do zalożen raportu MAK(nie raport był determinowany faktami, tylko “fakty” wymyślano na potrzeby raportu). No i jeszcze te tasmy z wiezy co sie przypadkowo nie nagraly, bo cos sie zacielo.