Reklama

Muszę się przyznać d

Muszę się przyznać do czegoś, co mi łatwo nie przyjdzie, bo to o błąd chodzi. Ostatnio przetoczył się przez portal żywiołowy temat „Zazdrość i medycyna”. Mieliśmy ciekawą debatę o tym jak pacjent patrzy na lekarza i lekarz na pacjenta. W tym właśnie wpisie postawiłem błędną diagnozę, a biorąc pod uwagę fakt, że nie jestem członkiem elitarnego grona medyków, wstyd mi podwójne, ponieważ nie dość, że palnąłem bzdurę, to jeszcze z pozycji znachora. O co chodzi? O solidarność zawodową. Powiedziałem, że szybciej lekarz da sobie obciąć, cokolwiek, niż powie publicznie złe słowo na temat metod leczenia innego lekarza. Za takie rzeczy wylatuje się z klubu medycyny naukowej. Tak mimochodem i po cichu wprowadziłem termin „medycyna naukowa” i to przyczyna całego mojego nieszczęścia. Zełgałem, że lekarz lekarzowi krzywdy nie zrobi, lekarz rzuci się na lekarza z piąchami nawet i to nie byle jaki lekarz, ale jeden z bossów Naczelnej Rady Lekarskiej, szlachcic Radziwiłł. I jak ja teraz wyglądam? Jak Himilsbach z angielskim i do tego jeszcze złamany! Gdzie te moje spiski korporacyjne i niepisana cenzura? No gdzie? Na co czekam? Czemu nie odszczekam? Już odszczekuję. Pomyliłem się i prostuję swoje fałszywe domniemania, to wcale nie jest tak, że lekarz nie atakuje lekarza, jeśli ten zaatakowany lekarz popełni kardynalny błąd i zbrodnię na… „naukowej medycynie”, długo nie pożyje. W poprzedniej generalizacji skupiłem się na pacjencie, a przecież w tajnym zrzeszeniu medycznym zwanym NRL najpierw jest medycyna, potem lekarz, a jak dożyje to pacjent.

Lekarz jako podległy medycynie, która jest podległa NRL może sobie pozwolić na pomyłki związane z organizmem pacjenta, ostatniego ogniwa łańcuszka, może i przedostatniego, bo coraz częściej zakłady pogrzebowe wyprzedzają pacjenta, jak to się mówi w marketingu „idą za pacjentem”. Nie może lekarz podskoczyć naukowej medycynie, ponieważ to wszystko co ma Naczelna Rada Lekarska. Jeden taki Baranowski podskoczył medycynie i zajął się pacjentami, którzy bronią Baranowskiego rękoma i nogami. Padł tym samym inny stereotyp, że pacjent jest cham i nieuk niewdzięczny. Pacjent życie oddałby za lekarza, który leczy. Pacjent dobrego lekarza będzie wychwalał i własne zdrowie za niego narażał. Pacjent ma tylko jedną wadę, on skuteczność medycyny mierzy swoim samopoczuciem i stanem zdrowia po terapii, nie zaklęciami sekciarskimi i innymi potwierdzonymi naukowo koniecznymi i obiektywnymi efektami terapii. Liczy się nauka i naukowe podejście, według tych kryteriów ocenia się stan zdrowia pacjenta, nie według stanu zdrowia pacjenta. W tym miejscu warto choćby po łebkach przytoczyć parę przykładów naukowej medycyny, „cofając się do tyłu” medycyny. Jeszcze nie tak dawno za naukową medycynę uznawano puszczanie krwi. Była to tak powszechna i naukowa metoda leczenia, że częściej stosowana od lewatywy. Inną naukową metodą medyczną używaną nawet w ubiegłym wieku, to elektrowstrząsy zadawane psychicznie chorym. Metoda równie powszechna i równie naukowa jak średniowieczne puszczanie krwi.

Z własnej historii choroby mogę podać inną naukową metodę. Był taki specyfik, który nazywał się Tetracyklina, zresztą do dziś to pono funkcjonuje jako składnik innych specyfików, ale wtedy gdy mnie poddawano terapii, nazywało się to po prostu Tetracyklina. Lek powszechnie stosowany w ostrych stanach zapalnych skóry od trądziku po łojotokowe zapalenie skóry. Po tej naukowej terapii, pozostały mi indiańskie blizny na plecach i wątroba, która nie jest w stanie przyjąć wymarzonej gramatury Kadarki. Nie wiem, może znów się zagalopuję, ale nie pamiętam, aby za Tetracyklinę, która była czymś pomiędzy wyciągiem ze skrzydła nietoperza, a jadem Czarnej Mamby złowionej o północy, beknął ktokolwiek. Żaden lekarz, żaden producent, żaden farmaceuta, żadna Naczelna Rada Lekarska. Po prostu „medycyna naukowa” wykreśliła Tetracyklinę jako specyfik i dalej jest niepodważalną, świętą nauką strzeżoną przez arcykapłanów medycyny. Żalę się, lamentuję, tylko zapomniałem powiedzieć o co chodzi. Powiedziałem, chodzi o takiego jednego frajera Baranowskiego, lekarza medycyny, co się wychylił. Frajer przyjmuje pacjentów jako LEKARZ i zamiast Tetracykliny przepisuje homeopaty, czyli takie tam śmiertelnie szkodliwe wyciągi z rumianku, ekstrakt z pestek grejpfruta, mielony czosnek w tabletkach. Branowski poszedł pod sąd lekarski, za szamańskie metody i szkodzenie pacjentowi. Wszystko co robi Baranowski ma dwa potężne czynniki uboczne, które szkodzą pacjentowi. Po pierwsze to nie jest „medycyna naukowa”, po drugie te specyfiki są o trzy rzędy wielkości tańsze od medykamentów na receptę i rozprowadzane przez firmy niezwiązane z korporacjami farmaceutycznymi. Powiedziałem, że jest dwa, a są trzy czynniki uboczne, trzecim jest to, że jeszcze nikt od wyciągu z rumianku nie umarł i jak dotąd żaden producent nie wycofał 180 tysięcy partii tabletek z czosnku zakażonych rtęcią, czy inną ciekawą substancją typu tetracyklina. Takie są czynniki uboczne, które są faktami, do tych faktów należy dodać coś co w jakimś sensie przeczy mojej innej krzywdzącej środowisko medyczne tezie, mianowicie ostra krytyka pacjentów. Nic podobnego, pacjenci są zachwyceni efektami terapii stosowanej przez oskarżonego frajera. Dorzucam czart czynnik uboczny – żadnemu pacjentowi lekarz nie zrobił żadnej krzywdy, wszyscy zdrowi i zadowoleni bronią lekarza.

Podsumowując. Mamy jakieś tam naturalne ekstrakty, które nikogo nie zabiły, są tanie i pacjenci twierdzą, że pomagają, lekarz jest lekarzem, nie znachorem gminnym, nikogo nie zabił, nikomu krwi nie puszczał i elektrowstrząsów naukowych nie robił. Co do cholery ma do tego wszystkiego dobrego, Naczelna Rada Lekarska? Środki homeopatyczne dopuszczone są do sprzedaży, lekarz ma dyplom i swoją wiedzą gwarantuje, że po pierwsze nie szkodzi, pacjenci zdrowieją, w każdym razie nie umierają i ich stan się nie pogarsza. O co chodzi Naczelnej Radzie lekarskiej? Naczelnej Radzie lekarskiej chodzi o kilka rzeczy. Rzecz fundamentalna to elitarność i hermetyczność organizacji lekarskiej. Nie może być tak, żeby sobie za lekarza robił ktoś, kto nie szanuje rytuałów. Podstawowym rytuałem jest RECEPTA, to jest taki cyrograf, który może wypisać tylko arcykapłan medycyny i nikt więcej, to jest świadectwo przynależności do loży medycznej. Tabu nie do ruszenia, zwane inaczej „wydaje się z przepisu lekarza”. Rzecz fundamentalnie równorzędna, nazywa się interes korporacji farmaceutycznych, które z kolei mają list żelazny od Boga zwanego Nauką, na kolportaż certyfikowanych i nie ważne, czy trucizn, czy medykamentów, bo takie są niestety koszta postępu naukowego. Ważne, aby dowolna mikstura miała pieczęć „naukowe puszczanie krwi”. No i w końcu rzecz fundamentalnie równorzędna numer trzy, czyli solidarność zawodowa i tym samym moje usprawiedliwienie. Nie będzie się tu jakiś szaman wysuwał przed szereg. Słuchając szlachcica Radziwiłła słyszałem wszystko to co się zawsze słyszy i czego się nigdy nie słyszy. Słyszałem kpinę, ironię, sarkazm, pukanie się w czoło i ani jednego naukowego argumentu, ani jednego. Na pytanie dlaczego nie homeopaty, szlachcic odpowiadał pierdoły w gatunku: „żyjemy w XXI wieku”. Nie potrzebuję Radziwiłła do tego, aby wzbogacić swoją wiedzę o tak rewelacyjne informacje jak kalendarzowe umiejscowienie mojego żywota. Jak cię pytają, to odpowiadaj na temat. Dlaczego nie homeopaty?

Przy takich okazjach zawsze się ustawia barykady, ci za ludową medycyną, tamci za naukową technologią medyczną. Mnie już za bardzo w wątrobie łupie po Tetracyklinie, aby się wgramolić na którąkolwiek barykadę, dlatego takiej oto sobie poszukałem recepty na życie. Jestem przekonany, że bez postępu naukowego zastąpionego wyciągiem z rumianku, nie byłoby transplantacji i innych skomplikowanych zabiegów medycznych. Samobójcą nie jestem i konsekwentnie nie jestem wrogiem nauki. Co więcej w obronie nauki wystawie swoją cherlawą pierś i wielki mięsień brzuszny, do ostatniej opuszczonej kropli krwi będę bronił nauki, również przed szamanami. Ważna, nawet najważniejsza jest nauka, ale NAUKA, a nie ideologiczne, czy korporacyjne pieprzenie w obronie INTERESÓW. Nauka i naukowcy, a nie klika, loża medyczna broniąca swoich rytuałów i arcykapłańskiej hierarchii. Obok nauki powinno sobie spokojnie funkcjonować to co się nie śniło filozofom, bo jako laik tylko skromnie przypomnę, że chleb zagnieciony z pajęczyną przez starego Kiemlicza, to jest homeopatia, która dała początek penicylinie. Przypomnę, że czosnek jakby się z niego nie śmiać, to naturalny antybiotyk, co jest potwierdzone naukowo. Będę się upierał, że cytryna zawiera witaminę C, podobnie jak cebula i niech mi będzie zacofany, ale zdecydowanie polecam rodzinie naturalne składniki i drę się gdy łykają syntetyki. Skoro już przy zacofaniu, to pragnę szokować jeszcze bardziej. 5 kilometrów od mojej wsi żył taki dziadek, który nastawiał ludziom połamane kości, zwichnięcia i inne takie. Miał dziadek do tego niesamowity dar, praktycznie każde dziecko w okolicy, któremu szpital wyrwał z zawiasów bioderko przy porodzie, trafiało do dziadka i dziadek poprawiał. Nikt nigdy nie słyszał, żeby komukolwiek dziadek zrobił krzywdę, przeciwnie wyciągał takie przypadki, którym naukowa medycyna nie dała rady. Dziadek już nie żyje, ale z tego co mi wiadomo żyje ordynator ortopedii, niegdyś wojewódzki, dziś powiatowy, który okazał się człowiekiem równie zacofanym jak ja.

Tenże ordynator, gdy miał na oddziale skomplikowany przypadek złamania, czy innego wywichnięcia, po cichu posyłał po dziadka karetkę i sprowadzał go na konsultacje. To się działo za komuny, gdyby dziś TVN Uwaga dotarła do takiej informacji, ordynator zostałby zjedzony i zabity śmiechem przez środowisko NRL, dziadek pewnie miałby jakąś sprawę, a setki pacjentów jeździłoby na wózkach, albo w inny sposób kulało. Tak to już jest na świcie, że możesz się 6 lat uczyć anatomii i znać po łacinie każdą żyłkę, ścięgno i chrząstkę, a przyjedzie dziadek ze wsi i poskłada to, co ty spieprzyłeś. I jedno nie wyklucza drugiego, bo nie wolno opierać medycyny na dziadku składającym kości, tylko trzeba medycynę oprzeć na nauce, ale naukowa medycyna nie może kpić z dziadka, posługiwać się rytuałami loży, w tych sytuacjach, w których jest bezradna i nie zna naukowej odpowiedzi, dla zjawisk i ludzi, którzy pomagają skuteczniej od medycyny. Chce mieć wybór i doskonale sobie z tym wyborem poradzę. Jeśli przyjdzie mi przyszyć nerkę, to nie będę biegał do babki ze wsi, aby nastawiła „instrumenta” i podgrzała na spirytusie, ale chwili nie zastanawiałbym się gdyby mi wypadł bark. Udałbym się do dziadka, bo to cholernie boli, a zanim ordynator posłałby karetkę po fachowca, to ja już szybciej pieszo przeszedłbym te 5 kilometrów i poczuł ulgę bez pośredników. Nauka to jest taka dziedzina ludzkiej działalności, że aby odkryć jedną wielką rzecz, trzeba się 100 tysięcy razy pomylić. W życiu zdarzają się rzeczy, których nauka jeszcze i przez 1000 lat nie wyjaśni i nie ma się z czego głupio śmiać, ale z pokorą przyznać, że ciągle niewiele wiemy, tym bardziej chuchajmy na takie intuicyjne dary niebios, które pozwalają nam dojść od pajęczyny do penicyliny, od daru jaki od życia dostał dziadek nastawiający kości do ortopedii. Za szamanów i okultystów tajnej loży, nie uważam dziadka i homeopatów, ale takich Radziwiłłów, którym brakuje wyobraźni aby być kimś więcej niż spanikowanym arcykapłanem loży medycznej, sponsorowanej przez inne farmaceutyczne sekty.

PS Baranowskiego uniewinnili, okazało się, że to jednak nie taki zwykły Baranowski, ale prezes Baranowski od LEKARZY homeopatów, których jest już ponad 6 tysięcy. Przypadkowo prezes trafił pod sąd, przypadkowo prezes robiący za konkurencję dla monopolu i przypadkowo pan szlachcic Radziwiłł już się odgraża, że tego wyroku nie należy czytać jako koniec walki z homeopatią.

Reklama

68 KOMENTARZE

  1. Wniosek z tego między innymi i taki,
    żeby czym prędzej zakładać stowarzyszenie tego i owego i to najlepiej jako prezes; w razie czego prezesa nie ruszą, a jak ruszą, to on się nie da, bo ma zaplecze.

    Ten mechanizm można zresztą wykorzystać zarówno w obronie homeopatii, jak i mniej szlachetnych celach, niestety.

      • Tak zachęconemu,
        wypada mi kontynuować myśl – jak Naczelna Rada Lekarska próbuje udupić homeopatę, to źle, jak się za nim ujmuje jego własna organizacja homeopatów, to dobrze. A przynajmniej próba zachowania równowagi jest, jest akcja “naukowców” – jest reakcja “paranaukowców”. Tak to odczytałem, popraw, jeśli się mylę.

        Z kolei – sytuacja czysto hipotetyczna – prezes Towarzystwa Płaskiej Ziemi zostaje zatrzymany przez służby – na przykład podczas zbierania funduszy na ekspedycję do krawędzi Ziemi. Natychmiast ujmują się za nim: znany aktor P., polityk niedużej partii D. oraz muzyk M., nie licząc mniej znanych członków Towarzystwa, którzy gorąco wierzą w płaską Ziemię i równie gorąco popierają prezesa, w efekcie prezes zostaje wypuszczony z wolnej stopy. Tak dla pewności: też byś uważał, że to równowaga i dobrze, że płaskoziemianie dają odpór bezwzględnemu panstwowemu aparatowi ucisku?

        • Pierwsza część jest oczywista
          Pierwsza część jest oczywista i to co napisałem można tak skrócić. Natomiast drugiej nie chce mi się komentować, bo w bezczelności swojej uważam, że nie dałem żadnych podstaw do zadawania mi tak głupich pytań. Odsyłam bodaj do ostatniego akapitu, gdzie WYRAŹNIE PISZĘ O NAUCE PONAD WSZYSTKO. Tak niestety jest i choćbym do znudzenia powtarzał, że w takim wpisie nie da się napisać “całej prawdy” o medycynie, homeopatii, czy UFO, a jedynie rozłożyć akcenty na niepokojące mnie fragmenty całości, to i tak się naczytam tysiąc barwnych porównań odnoszących się do treści, których w moim wpisie nie ma.

          • Własne doświadczenie…
            Choć byłem bardzo sceptyczny, bo po części uważałem homeopatię za owe “skrzydła nietoperza”, to sceptycyzm mój zdechł, jako gówniarzem byłem i ropy na twarzy miałem więcej niż Arabia Saudyjska. Poszedłem do lekarza, “przepisał” mi nie na recepcie, tylko na kartce- co mam brać i jak. Zatrzymało się, wygładziło jak cholera. Dla młodego mężczyzny było to jak dar niebios. Później wróciło, gdy nie brałem, ale wtedy poszedłem do “armijnego” lekarza i ten dał mi maść w kolorze gówna..jednak po tym “gównie” już nigdy nic mi nie wyskoczyło. Konkluzja- wierzę w lekarzy, jeśli chcą leczyć. Ostatnio dentysta podał mi rękę na “dzień dobry”. Nie wiedziałem co mam zrobić. Lekarz rękę podaje? Są tacy, co trzepią recepty i są tacy co leczą.

  2. Wniosek z tego między innymi i taki,
    żeby czym prędzej zakładać stowarzyszenie tego i owego i to najlepiej jako prezes; w razie czego prezesa nie ruszą, a jak ruszą, to on się nie da, bo ma zaplecze.

    Ten mechanizm można zresztą wykorzystać zarówno w obronie homeopatii, jak i mniej szlachetnych celach, niestety.

      • Tak zachęconemu,
        wypada mi kontynuować myśl – jak Naczelna Rada Lekarska próbuje udupić homeopatę, to źle, jak się za nim ujmuje jego własna organizacja homeopatów, to dobrze. A przynajmniej próba zachowania równowagi jest, jest akcja “naukowców” – jest reakcja “paranaukowców”. Tak to odczytałem, popraw, jeśli się mylę.

        Z kolei – sytuacja czysto hipotetyczna – prezes Towarzystwa Płaskiej Ziemi zostaje zatrzymany przez służby – na przykład podczas zbierania funduszy na ekspedycję do krawędzi Ziemi. Natychmiast ujmują się za nim: znany aktor P., polityk niedużej partii D. oraz muzyk M., nie licząc mniej znanych członków Towarzystwa, którzy gorąco wierzą w płaską Ziemię i równie gorąco popierają prezesa, w efekcie prezes zostaje wypuszczony z wolnej stopy. Tak dla pewności: też byś uważał, że to równowaga i dobrze, że płaskoziemianie dają odpór bezwzględnemu panstwowemu aparatowi ucisku?

        • Pierwsza część jest oczywista
          Pierwsza część jest oczywista i to co napisałem można tak skrócić. Natomiast drugiej nie chce mi się komentować, bo w bezczelności swojej uważam, że nie dałem żadnych podstaw do zadawania mi tak głupich pytań. Odsyłam bodaj do ostatniego akapitu, gdzie WYRAŹNIE PISZĘ O NAUCE PONAD WSZYSTKO. Tak niestety jest i choćbym do znudzenia powtarzał, że w takim wpisie nie da się napisać “całej prawdy” o medycynie, homeopatii, czy UFO, a jedynie rozłożyć akcenty na niepokojące mnie fragmenty całości, to i tak się naczytam tysiąc barwnych porównań odnoszących się do treści, których w moim wpisie nie ma.

          • Własne doświadczenie…
            Choć byłem bardzo sceptyczny, bo po części uważałem homeopatię za owe “skrzydła nietoperza”, to sceptycyzm mój zdechł, jako gówniarzem byłem i ropy na twarzy miałem więcej niż Arabia Saudyjska. Poszedłem do lekarza, “przepisał” mi nie na recepcie, tylko na kartce- co mam brać i jak. Zatrzymało się, wygładziło jak cholera. Dla młodego mężczyzny było to jak dar niebios. Później wróciło, gdy nie brałem, ale wtedy poszedłem do “armijnego” lekarza i ten dał mi maść w kolorze gówna..jednak po tym “gównie” już nigdy nic mi nie wyskoczyło. Konkluzja- wierzę w lekarzy, jeśli chcą leczyć. Ostatnio dentysta podał mi rękę na “dzień dobry”. Nie wiedziałem co mam zrobić. Lekarz rękę podaje? Są tacy, co trzepią recepty i są tacy co leczą.

  3. sądy branżowe
    Jan Baranowski został zawleczony przed sąd lekarski w Poznaniu.

    Jaja jak berety, lekarze mają własny branżowy sąd z sedziami jak w normalnym sądzie, z adwokatami i całą tą sadową dekoracją.
    Brak na razie policji lekarskiej, ale to pewnie kwestia czasu. Wszystko trza mieć własne jak w rodzinie, bo w rodzinie nikt nie zginie.
    Chyba, że jej się wyprze.

  4. sądy branżowe
    Jan Baranowski został zawleczony przed sąd lekarski w Poznaniu.

    Jaja jak berety, lekarze mają własny branżowy sąd z sedziami jak w normalnym sądzie, z adwokatami i całą tą sadową dekoracją.
    Brak na razie policji lekarskiej, ale to pewnie kwestia czasu. Wszystko trza mieć własne jak w rodzinie, bo w rodzinie nikt nie zginie.
    Chyba, że jej się wyprze.

  5. Trzy grosze
    Jakiegoś sławnego homeopatę widziałam w TVP 2 jakiś czas temu, który w ferworze dyskusji na obronę homeopatii miał, że 40 % pacjentom pomaga placebo. Wcześniej tej metody – wydawało mi się – leczenia parokrotnie używałam. Jak nie zrezygnować? Ostatnio dowiedziałam się, że lekarz ma zabawiać pacjenta póki on nie wyzdrowieje sam. Chciałabym wiedzieć, jak się leczą lekarze, także homeopatyczni.

    Tu trochę ciekawostek, w linkach – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/1852/ , trzeci serio, a pierwszy wesoły jak cały ten rynek. Drugi jest o nas w ogóle jako amatorach kupowania.

  6. Trzy grosze
    Jakiegoś sławnego homeopatę widziałam w TVP 2 jakiś czas temu, który w ferworze dyskusji na obronę homeopatii miał, że 40 % pacjentom pomaga placebo. Wcześniej tej metody – wydawało mi się – leczenia parokrotnie używałam. Jak nie zrezygnować? Ostatnio dowiedziałam się, że lekarz ma zabawiać pacjenta póki on nie wyzdrowieje sam. Chciałabym wiedzieć, jak się leczą lekarze, także homeopatyczni.

    Tu trochę ciekawostek, w linkach – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/1852/ , trzeci serio, a pierwszy wesoły jak cały ten rynek. Drugi jest o nas w ogóle jako amatorach kupowania.

  7. fM nie pytam czy pieprzysz,
    fM nie pytam czy pieprzysz, bo to widzę, ale pytam o czym Ty pieprzysz? Czy ty się kiedyś nauczysz pisać z szacunkiem dla czytelnika. Co tu k…a za bełkot jest? Ja nie odnoszę się do treści, bo ja jej tu po prostu nie widzę, ja się odnoszę do niechlujstwa językowego pod tytułem popieprzę sobie co mi ślina na język przyniesie.

  8. fM nie pytam czy pieprzysz,
    fM nie pytam czy pieprzysz, bo to widzę, ale pytam o czym Ty pieprzysz? Czy ty się kiedyś nauczysz pisać z szacunkiem dla czytelnika. Co tu k…a za bełkot jest? Ja nie odnoszę się do treści, bo ja jej tu po prostu nie widzę, ja się odnoszę do niechlujstwa językowego pod tytułem popieprzę sobie co mi ślina na język przyniesie.

  9. A mnie się po prostu kojarzy
    Kojarzy mi się jak baby palono na stosie za czary i związki z diabłem. Przy okazji zjarano paru naukowców. Szlachcic Radziwiłł nie odrobił lekcji historii jak widać. Trzeba homeopatę było oskarżyć o szatańskie praktyki i okultyzm i poszło by jak z płatka. Jakby posmarował Rydzyka, to miałby też wsparcie medialne. Na antenie RM pewnie homeopatię pomyliliby z homoseksualizmem, ale za to znalazłyby się dyżurne baby, które potwierdziłyby, że doktor B. zaprzedał duszę diabłu. Wzorem inkwizycji wyrok wydałby sąd cywilny, a nadzór duchowy sprawowałby dr Tadeusz.

  10. A mnie się po prostu kojarzy
    Kojarzy mi się jak baby palono na stosie za czary i związki z diabłem. Przy okazji zjarano paru naukowców. Szlachcic Radziwiłł nie odrobił lekcji historii jak widać. Trzeba homeopatę było oskarżyć o szatańskie praktyki i okultyzm i poszło by jak z płatka. Jakby posmarował Rydzyka, to miałby też wsparcie medialne. Na antenie RM pewnie homeopatię pomyliliby z homoseksualizmem, ale za to znalazłyby się dyżurne baby, które potwierdziłyby, że doktor B. zaprzedał duszę diabłu. Wzorem inkwizycji wyrok wydałby sąd cywilny, a nadzór duchowy sprawowałby dr Tadeusz.

  11. A to zrozumiałem i mogę
    A to zrozumiałem i mogę powiedzieć, że mnie homeopaci i homeopatia ani ziębi, ani grzeje. Mnie nie o homeopatię chodziło w tym tekście, ale o “naukowość” jako bat na konkurencję zagrażającą loży medycznej. Co do samej metody leczenia nie mam pojęcia, jakie skrzydła nietoperze i z czym się tam rozpuszcza, chory natomiast jest jakiś sąd lekarski, bo się konkurencja zrobiła. Niech się robi nawet jeśli to kolejni nawiedzeni, to swoją rolę łamania monopolu odegrają.

  12. A to zrozumiałem i mogę
    A to zrozumiałem i mogę powiedzieć, że mnie homeopaci i homeopatia ani ziębi, ani grzeje. Mnie nie o homeopatię chodziło w tym tekście, ale o “naukowość” jako bat na konkurencję zagrażającą loży medycznej. Co do samej metody leczenia nie mam pojęcia, jakie skrzydła nietoperze i z czym się tam rozpuszcza, chory natomiast jest jakiś sąd lekarski, bo się konkurencja zrobiła. Niech się robi nawet jeśli to kolejni nawiedzeni, to swoją rolę łamania monopolu odegrają.

  13. Mam do Ciebie jedną prośbę,
    Mam do Ciebie jedną prośbę, wklej następnym razem po prostu link do wpisu Wikipedii, którego nie pojęłaś i pokaleczyłaś tak, że oczy pieką. Jeśli Ty ten tekst odczytałaś jako wykład o homeopatii, to masz w głowie bardziej narobione niż to dotąd pokazywałaś. Nie potrafisz czytać, nie potrafisz pisać, nawet wiki nie potrafisz streścić i na wykłady naukowe się porywasz. Jak mnie dalej będziesz wkurzać, to wkleję tu Twoje uzasadnienia jurorskie. Nie życzę sobie w tym blogu bełkotu. Dotarło to do Ciebie, niechluju?

  14. Mam do Ciebie jedną prośbę,
    Mam do Ciebie jedną prośbę, wklej następnym razem po prostu link do wpisu Wikipedii, którego nie pojęłaś i pokaleczyłaś tak, że oczy pieką. Jeśli Ty ten tekst odczytałaś jako wykład o homeopatii, to masz w głowie bardziej narobione niż to dotąd pokazywałaś. Nie potrafisz czytać, nie potrafisz pisać, nawet wiki nie potrafisz streścić i na wykłady naukowe się porywasz. Jak mnie dalej będziesz wkurzać, to wkleję tu Twoje uzasadnienia jurorskie. Nie życzę sobie w tym blogu bełkotu. Dotarło to do Ciebie, niechluju?

  15. Ty też chcesz mnie wkurzyć?
    Ty też chcesz mnie wkurzyć? 100 razy mówiłem, że durnych porównań można na kopy płodzić i to żadna sztuka. Te specyfiki są dopuszczone do sprzedaży, nie zaleca ich stara Maciejewa z kurnej chaty, ale lekarz. Dystrybuowane są nie w pustelniach, ale w aptekach. Proszę zatem o pisanie o rzeczy i do rzeczy, a nie o kafelkach i chomikach. I powtórzę raz jeszcze, że homeopatia mi wisi i nie mam o niej pojęcia. Natomiast mam jako takie pojęcie o korporacji i metodach działania tejże. Monopol na medycynę chcesz poprzeć? No to zdrowia życzę.

  16. Ty też chcesz mnie wkurzyć?
    Ty też chcesz mnie wkurzyć? 100 razy mówiłem, że durnych porównań można na kopy płodzić i to żadna sztuka. Te specyfiki są dopuszczone do sprzedaży, nie zaleca ich stara Maciejewa z kurnej chaty, ale lekarz. Dystrybuowane są nie w pustelniach, ale w aptekach. Proszę zatem o pisanie o rzeczy i do rzeczy, a nie o kafelkach i chomikach. I powtórzę raz jeszcze, że homeopatia mi wisi i nie mam o niej pojęcia. Natomiast mam jako takie pojęcie o korporacji i metodach działania tejże. Monopol na medycynę chcesz poprzeć? No to zdrowia życzę.

  17. Pora już chyba odczarować magiczne słowo -lekarz
    bo pilot rejsowy mający za plecami dwustu pasażerów albo zwykły /jeżeli trzeźwy/maszynista pociągu PKP – nie ponoszą równie wielkiej jeśli nie większej odpowiedzialności? Po krótkim namyśle można ułożyć całą długą listę zawodów , w których błąd jest bardziej kosztowny od błędu lekarskiego i też w kategoriach : zdrowie i życie.Skąd się to bierze,ta ,,niezwykłość” profesji ? Ta niemożność oceny i wyceny /oczywiście ocena wrednych pacjentów się nie liczy/.Innymi słowy coś jakby wyceniać godzinę pracy wziętego malarza lub innego rzeźbiarza.Ale przecież w cztery oczy albo kieszenie – nasz lekarzyna z pamięci recytuje stawkę,bez potrzeby sięgania po cennik albo zaglądania na aukcje . Pytanie moje jest tak naiwne jak naiwny jest polski pacjent , który nawet nie wspomni artystom służby zdrowia,że całe życie nosi w zębach przymusową składkę /rewaloryzowaną tylko w górę/zwaną ,,zdrowotną” na coś , z czego nie korzysta ani nie używa.Więc moje pytanie brzmi – dlaczego lekarz na etacie nie jest NORMALNYM pracownikiem ,z jasno określonym zakresem obowiązków i odpowiedzialności? Jezeli taki – dajmy na to – mechanik samochodowy , na podstawie własnej ,błędnej diagnozy wymieni zupełnie niepotrzebnie łożysko w piaście przedniego koła,a nasz ukochany samochód nadal ,,szumi” albo ,,wyje” w trakcie jazdy,to – proszę wybaczyć – gówno nas obchodzi ile trwała praca,ile kosztowało łożysko oraz to,że starego się nie da założyć powtórnie.Żeby tylko takiego prostego prostego porównania użyć.Są przecież profesje wymagające wiedzy potężnej , ale też odpowiedzialność jest tam wielka i NATYCHMIASTOWA. Padnie nieśmiertelny argument o hydrauliku albo zataczającym się z lekka panu Janku od płytek i gładzi,ale zawsze możemy zatrudnić firmę legalną na podstawie pisemnej umowy.Natomiast połamanemu i krwawiącemu pacjentowi chirurgii jest podsuwana do podpisu sterta dokumentów /zgody na wszystko in blanco/ – nie ma tam za to ani słowa o tym,że wyjdzie żywy z tego sanktuarium ,,sztuki lekarskiej” czyli szpitala powiatowego.W świetle ostanich wynurzeń pana Radziwiłła /o NAUKOWYCH podstawach sztuki medycznej/ moje pytanie o magię i ,,artyzm” tego zawodu – jakby całkiem na miejscu.

  18. Pora już chyba odczarować magiczne słowo -lekarz
    bo pilot rejsowy mający za plecami dwustu pasażerów albo zwykły /jeżeli trzeźwy/maszynista pociągu PKP – nie ponoszą równie wielkiej jeśli nie większej odpowiedzialności? Po krótkim namyśle można ułożyć całą długą listę zawodów , w których błąd jest bardziej kosztowny od błędu lekarskiego i też w kategoriach : zdrowie i życie.Skąd się to bierze,ta ,,niezwykłość” profesji ? Ta niemożność oceny i wyceny /oczywiście ocena wrednych pacjentów się nie liczy/.Innymi słowy coś jakby wyceniać godzinę pracy wziętego malarza lub innego rzeźbiarza.Ale przecież w cztery oczy albo kieszenie – nasz lekarzyna z pamięci recytuje stawkę,bez potrzeby sięgania po cennik albo zaglądania na aukcje . Pytanie moje jest tak naiwne jak naiwny jest polski pacjent , który nawet nie wspomni artystom służby zdrowia,że całe życie nosi w zębach przymusową składkę /rewaloryzowaną tylko w górę/zwaną ,,zdrowotną” na coś , z czego nie korzysta ani nie używa.Więc moje pytanie brzmi – dlaczego lekarz na etacie nie jest NORMALNYM pracownikiem ,z jasno określonym zakresem obowiązków i odpowiedzialności? Jezeli taki – dajmy na to – mechanik samochodowy , na podstawie własnej ,błędnej diagnozy wymieni zupełnie niepotrzebnie łożysko w piaście przedniego koła,a nasz ukochany samochód nadal ,,szumi” albo ,,wyje” w trakcie jazdy,to – proszę wybaczyć – gówno nas obchodzi ile trwała praca,ile kosztowało łożysko oraz to,że starego się nie da założyć powtórnie.Żeby tylko takiego prostego prostego porównania użyć.Są przecież profesje wymagające wiedzy potężnej , ale też odpowiedzialność jest tam wielka i NATYCHMIASTOWA. Padnie nieśmiertelny argument o hydrauliku albo zataczającym się z lekka panu Janku od płytek i gładzi,ale zawsze możemy zatrudnić firmę legalną na podstawie pisemnej umowy.Natomiast połamanemu i krwawiącemu pacjentowi chirurgii jest podsuwana do podpisu sterta dokumentów /zgody na wszystko in blanco/ – nie ma tam za to ani słowa o tym,że wyjdzie żywy z tego sanktuarium ,,sztuki lekarskiej” czyli szpitala powiatowego.W świetle ostanich wynurzeń pana Radziwiłła /o NAUKOWYCH podstawach sztuki medycznej/ moje pytanie o magię i ,,artyzm” tego zawodu – jakby całkiem na miejscu.

  19. Dorola nie chce mi się gadać
    Dorola nie chce mi się gadać o czymś, o co nie jest tematem mojego tekstu. Tak w aptece sprzedaje się gówna, tylko ja nie widzę najmniejszego powodu, aby jedna organizacja zwana NRL wspierająca gówna w aptekach innego rodzaju miała SĄDZIĆ konkurencję. O tym na litość Bogów piszę, a tu bicie piany wokół chomików i leków na odchudzanie. Swoją drogą cieszy mnie, że przyjmujesz postawę, które jest mi bliska. Powoli zaczynasz nazywać gównem to co jest gównem, mimo że zatwierdziły gówno światowe organizacje i certyfikaty UE. Wcześniej, choćby w przypadku szczepionki miałem wrażenie, że stoisz na stanowisku “nie znam się, to się trzymam autorytetów”. Jak się znasz na homeopatii, to napisz artykuł, naprawdę z przyjemnością poczytam o zagrożeniach wynikających z tej metody, to artykuł że tak powiem w moim nurcie. Ale błagam nie męcz mnie homeopatią w kontekście mojego tekstu, bo równie dobrze może mnie męczyć o etymologię słowa dziadek, ponieważ homeopatii użyłem jako słowa, nie jako metody, którą popieram, czy bronię. Bronię prawa do mnogości i nie trawię monopolu na “naukę” i lożę naukową.

  20. Dorola nie chce mi się gadać
    Dorola nie chce mi się gadać o czymś, o co nie jest tematem mojego tekstu. Tak w aptece sprzedaje się gówna, tylko ja nie widzę najmniejszego powodu, aby jedna organizacja zwana NRL wspierająca gówna w aptekach innego rodzaju miała SĄDZIĆ konkurencję. O tym na litość Bogów piszę, a tu bicie piany wokół chomików i leków na odchudzanie. Swoją drogą cieszy mnie, że przyjmujesz postawę, które jest mi bliska. Powoli zaczynasz nazywać gównem to co jest gównem, mimo że zatwierdziły gówno światowe organizacje i certyfikaty UE. Wcześniej, choćby w przypadku szczepionki miałem wrażenie, że stoisz na stanowisku “nie znam się, to się trzymam autorytetów”. Jak się znasz na homeopatii, to napisz artykuł, naprawdę z przyjemnością poczytam o zagrożeniach wynikających z tej metody, to artykuł że tak powiem w moim nurcie. Ale błagam nie męcz mnie homeopatią w kontekście mojego tekstu, bo równie dobrze może mnie męczyć o etymologię słowa dziadek, ponieważ homeopatii użyłem jako słowa, nie jako metody, którą popieram, czy bronię. Bronię prawa do mnogości i nie trawię monopolu na “naukę” i lożę naukową.

  21. .
    .

    PS: Miałam się nie odzywać, bo temat za bardzo jak dla mnie osobisty. Z tego co wyczytałam w tym tekście zrozumiałam na tyle, żeby stwierdzić, że zgadzam się z autorem. Mam prawo do wyboru, zwłaszcza, że chodzi o moje życie i zdrowie i nic nikomu do tego co wybiorę. Każdy kto mi tego zabrania z jakichś tam najszczytniejszych nawet powodów, jest moim osobistym wrogiem. Im większa konkurencja tym większe mam szanse, że ktoś będzie w stanie mi pomóc. Jak na razie nie jestem ubezwłasnowolniona i oby tak zostało. Jeśli okażę się totalną idiotką i wybiorę źle, to też dobrze. Nie przekażę swoich genów następnym pokoleniom.

    PS2: Bardzo mi żal, że obie starsze panie od nastawiania przeróżnych zwichnięć u mnie na wsi, już nie żyją a następców nie ma.

    • Dziękuję Ci dobra kobieto za
      Dziękuję Ci dobra kobieto za te słowa, bo już traciłem po woli wiarę we własne zdolności w przekazywaniu treści dość prostych. Strzał w 10. Dziękuję raz jeszcze. Z tymi Paniami i dziadkami to też jest pewna prawidłowość, działająca na korzyść tych babć i dziadków. Otóż to nie jest tak, że tego się można nauczyć jak rzemiosła, Ci ludzie mieli tak zwany “dar od Boga”. Mój dziadek od kości był jeden na całą okolicę i nie było chętnych do naśladownictwa.

  22. .
    .

    PS: Miałam się nie odzywać, bo temat za bardzo jak dla mnie osobisty. Z tego co wyczytałam w tym tekście zrozumiałam na tyle, żeby stwierdzić, że zgadzam się z autorem. Mam prawo do wyboru, zwłaszcza, że chodzi o moje życie i zdrowie i nic nikomu do tego co wybiorę. Każdy kto mi tego zabrania z jakichś tam najszczytniejszych nawet powodów, jest moim osobistym wrogiem. Im większa konkurencja tym większe mam szanse, że ktoś będzie w stanie mi pomóc. Jak na razie nie jestem ubezwłasnowolniona i oby tak zostało. Jeśli okażę się totalną idiotką i wybiorę źle, to też dobrze. Nie przekażę swoich genów następnym pokoleniom.

    PS2: Bardzo mi żal, że obie starsze panie od nastawiania przeróżnych zwichnięć u mnie na wsi, już nie żyją a następców nie ma.

    • Dziękuję Ci dobra kobieto za
      Dziękuję Ci dobra kobieto za te słowa, bo już traciłem po woli wiarę we własne zdolności w przekazywaniu treści dość prostych. Strzał w 10. Dziękuję raz jeszcze. Z tymi Paniami i dziadkami to też jest pewna prawidłowość, działająca na korzyść tych babć i dziadków. Otóż to nie jest tak, że tego się można nauczyć jak rzemiosła, Ci ludzie mieli tak zwany “dar od Boga”. Mój dziadek od kości był jeden na całą okolicę i nie było chętnych do naśladownictwa.

    • Codex…
      Ludzie, proszę, sprawdzajcie co przeklejacie. “Codex” to jedna wielka bzdura i wielki rejwach producentów “suplementów diety”, które są całkowicie naturalne bo składają się głównie z kredy naturalnego pochodzenia.
      A o co chodzi? W tej chwili na rynku są tony “suplementów diety”. Co to jest “suplement”? Taki dziwny produkt, który reklamują, że wyleczy raka, uczyni cię szczęśliwym, a dziadek po nim będzie jeździć na deskorolce z wnuczkiem i dogodzi babci jak nie dogodził za młodu. Tymczasem, jedyne badania jakie nad nim wykonano, to że nie jest trujący. Wielka mi rzecz, kreda w małych dawkach też – to właśnie składnik “masy tabletkowej”.
      Jedyne co znalazłem w “kodeksie” (nb. nie jest on nigdzie obowiązkowy) to żądanie *rzetelnej informacji*. Znaczy się, jak nie wiesz jakie jest działanie mieszanki “witaminek naturalnego pochodzenia”, to nie piszesz, że jest od głowy bolenia i kuśki stojenia, bo klient którego nadal boli i nadal mu nie stoi może cię pozwać. Obecnie nie ma takiej możliwości.
      To oczywiście może być koniec suplementów, zwłaszcza tych “naturalnych”, rozprowadzanych pokątnie przez różne Amwaye, tajemniczych uzdrowicieli nie wierzących w istnienie mikrobów i straszących spiskiem farmaceutów. Jak Amwaya w USA pozwą chociażby ci którym nie stanęło, to się nie wygrzebie. Jak dołączą się rodziny tych których dziadek nie wyzdrowiał od tego z raka, to media zjedzą ich szybciej niż hamburgera z McDonalda.

      Dziwne, że nie panikuje NIKT oprócz producentów “naturalnych suplementów”, nawet producenci “zdrowej żywności” jakoś się nie wściekają…

    • Codex…
      Ludzie, proszę, sprawdzajcie co przeklejacie. “Codex” to jedna wielka bzdura i wielki rejwach producentów “suplementów diety”, które są całkowicie naturalne bo składają się głównie z kredy naturalnego pochodzenia.
      A o co chodzi? W tej chwili na rynku są tony “suplementów diety”. Co to jest “suplement”? Taki dziwny produkt, który reklamują, że wyleczy raka, uczyni cię szczęśliwym, a dziadek po nim będzie jeździć na deskorolce z wnuczkiem i dogodzi babci jak nie dogodził za młodu. Tymczasem, jedyne badania jakie nad nim wykonano, to że nie jest trujący. Wielka mi rzecz, kreda w małych dawkach też – to właśnie składnik “masy tabletkowej”.
      Jedyne co znalazłem w “kodeksie” (nb. nie jest on nigdzie obowiązkowy) to żądanie *rzetelnej informacji*. Znaczy się, jak nie wiesz jakie jest działanie mieszanki “witaminek naturalnego pochodzenia”, to nie piszesz, że jest od głowy bolenia i kuśki stojenia, bo klient którego nadal boli i nadal mu nie stoi może cię pozwać. Obecnie nie ma takiej możliwości.
      To oczywiście może być koniec suplementów, zwłaszcza tych “naturalnych”, rozprowadzanych pokątnie przez różne Amwaye, tajemniczych uzdrowicieli nie wierzących w istnienie mikrobów i straszących spiskiem farmaceutów. Jak Amwaya w USA pozwą chociażby ci którym nie stanęło, to się nie wygrzebie. Jak dołączą się rodziny tych których dziadek nie wyzdrowiał od tego z raka, to media zjedzą ich szybciej niż hamburgera z McDonalda.

      Dziwne, że nie panikuje NIKT oprócz producentów “naturalnych suplementów”, nawet producenci “zdrowej żywności” jakoś się nie wściekają…

  23. Cały ten Twój wywód miałby
    Cały ten Twój wywód miałby jakiś sens, gdyby nie to, że środowiskowy sąd lekarski uznał lekarzy homeopatów za niewinnych. Czyli Twój burzliwy wywód w faktach można sprawdzić do tego, że naukowcy medyczni uznali szamanów i trzy zdrowaśki za zajęcie godne lekarza i nie sprzeczne z etyką lekarską. Już tylko z przyzwyczajenia powiem, że ja nie jestem zwolennikiem szamanów i wrogiem nauki, przeciwnie, jestem wrogiem szamanów w tym Radziwiłłów, bo ja jakoś nie słyszałem, aby on do sądu podał choćby ten Twój lek na odchudzanie. Słyszałaś? Walkę monopolu pojmuję tak, że niech się szamani z NRL żrą z szamanami od homeopatii, efekt jest taki, że będą się wzajemnie demaskować z pożytkiem dla pacjenta.

  24. Cały ten Twój wywód miałby
    Cały ten Twój wywód miałby jakiś sens, gdyby nie to, że środowiskowy sąd lekarski uznał lekarzy homeopatów za niewinnych. Czyli Twój burzliwy wywód w faktach można sprawdzić do tego, że naukowcy medyczni uznali szamanów i trzy zdrowaśki za zajęcie godne lekarza i nie sprzeczne z etyką lekarską. Już tylko z przyzwyczajenia powiem, że ja nie jestem zwolennikiem szamanów i wrogiem nauki, przeciwnie, jestem wrogiem szamanów w tym Radziwiłłów, bo ja jakoś nie słyszałem, aby on do sądu podał choćby ten Twój lek na odchudzanie. Słyszałaś? Walkę monopolu pojmuję tak, że niech się szamani z NRL żrą z szamanami od homeopatii, efekt jest taki, że będą się wzajemnie demaskować z pożytkiem dla pacjenta.

  25. Tak, sąd lekarzy się zesrał,
    Tak, sąd lekarzy się zesrał, po presją 6 tysięcy kolegów i medialnego nagłośnienia. Chwała sądowi za tę kupkę. Przyjmuję do wiadomości jako jedną z 1000 diagnoz, że rumianek szkodzi na raka. każdego dnia się dowiaduję, że amerykańscy naukowcy ustalili, że kawa szkodzi, a japońscy, że leczy. Co do doniesień na lekarzy, to ja już prosiłem o wyjaśnienia, jakie to są doniesienia i jaki mają charakter. Czy to są doniesienia publiczne dotyczące nieprawidłowego leczenia pacjentów, czy to są doniesienia zakulisowe, dotyczące wyścigów szczurów.

    Na koniec choć może to powinno być na początku, nie uważam Cię za idiotę, doskonale wiesz, że to zabieg zwracający uwagę na problem nie ludzi. Uważam natomiast, że wpisujesz się w najbardziej klasyczny sposób, w nurt szkoły “autorytetu”, która epatuje nazwiskami i popisami wydumanej erudycji, pomijając proste jak drut fakty. Też mogę wydłubać artykuł w interencie, nawet poszpanować znajomością portugalskiego, google mi przetłumaczy, ale ja skupiam się na istocie problemu, a nie na popisach służących przykrywaniu istoty.

  26. Tak, sąd lekarzy się zesrał,
    Tak, sąd lekarzy się zesrał, po presją 6 tysięcy kolegów i medialnego nagłośnienia. Chwała sądowi za tę kupkę. Przyjmuję do wiadomości jako jedną z 1000 diagnoz, że rumianek szkodzi na raka. każdego dnia się dowiaduję, że amerykańscy naukowcy ustalili, że kawa szkodzi, a japońscy, że leczy. Co do doniesień na lekarzy, to ja już prosiłem o wyjaśnienia, jakie to są doniesienia i jaki mają charakter. Czy to są doniesienia publiczne dotyczące nieprawidłowego leczenia pacjentów, czy to są doniesienia zakulisowe, dotyczące wyścigów szczurów.

    Na koniec choć może to powinno być na początku, nie uważam Cię za idiotę, doskonale wiesz, że to zabieg zwracający uwagę na problem nie ludzi. Uważam natomiast, że wpisujesz się w najbardziej klasyczny sposób, w nurt szkoły “autorytetu”, która epatuje nazwiskami i popisami wydumanej erudycji, pomijając proste jak drut fakty. Też mogę wydłubać artykuł w interencie, nawet poszpanować znajomością portugalskiego, google mi przetłumaczy, ale ja skupiam się na istocie problemu, a nie na popisach służących przykrywaniu istoty.

  27. Że się wetnę. Dziki koci chichot, tematy do dyskusji
    ale nie w tym wątku!

    ja tez Cie bardzo szanuje za wiele pogladow.
    Sens słowa “szacunek” ewoluuje od dłuższego czasu.
    BTW, szanujemy za poglądy czy za postępowanie?

    Pamietam, ze w tamtym roku to ja oglosilem, ze kazdy kto uwaza Jaruzelskiego za czlowieka honoru, a nie chcacego chronic swoja dupe aparatczyka, jest idiota. Tez posunalem sie do rtadykalnej oceny i dzis ja podtrzymuje.
    Wszechświat równoległy. 1981 rok. Jaruzel i pzpr odpuszcza, wolne wybory itd. Mając dodatkowo wiedzę polityczną z lat 1981-2009 w naszym świecie oszacować co będzie się działo w równoległym.

  28. Że się wetnę. Dziki koci chichot, tematy do dyskusji
    ale nie w tym wątku!

    ja tez Cie bardzo szanuje za wiele pogladow.
    Sens słowa “szacunek” ewoluuje od dłuższego czasu.
    BTW, szanujemy za poglądy czy za postępowanie?

    Pamietam, ze w tamtym roku to ja oglosilem, ze kazdy kto uwaza Jaruzelskiego za czlowieka honoru, a nie chcacego chronic swoja dupe aparatczyka, jest idiota. Tez posunalem sie do rtadykalnej oceny i dzis ja podtrzymuje.
    Wszechświat równoległy. 1981 rok. Jaruzel i pzpr odpuszcza, wolne wybory itd. Mając dodatkowo wiedzę polityczną z lat 1981-2009 w naszym świecie oszacować co będzie się działo w równoległym.

  29. Ano właśnie dlatego nie
    Ano właśnie dlatego nie uważam Cię za idiotę i szanuję, masz jaja. Masz absolutną rację co do ostrej jazdy i polemiki i cieszę się, że tak to właśnie pojmujesz. Mówiąc brzydko jesteś niezbędny na tym portalu jako solidna przeciwwaga do tego co ja wypisuję. Mówiąc ładnie, jesteś też moim aniołem stróżem, bo ja nie mam najmniejszych wątpliwości, że jak każdy człowiek mam tendencję do nieomylności i konkurowania z Bogiem. Od wykładania racji, do religijnej śmieszności tylko jeden krok. Dla mnie sygnały od ludzi inteligentnych są istotne, ale tym razem, zupełnie nie wezmę sobie ich do serca, ponieważ, kompletnie się z nimi nie zgadzam. Napisałeś już tu kilka tekstów, które mnie czegoś nauczyły, nawet o tym nie wiesz, bo ja się swoimi słabościami nie chwalę, ale tak było. Co do CO2 i szczepionek nie znajdziemy porozumienia, a walczę o to jak lew, dlatego że jestem przekonany co do dwóch rzeczy. To jest brudny biznes przykryty nośną aksjologią, po drugie argumenty stosowane z pozycji autorytetu, to argument siłowe na zasadzie my wiemy co mówimy, chociaż nie odpowiadamy na żadne konkretne pytania. Uważam też, że lekceważenie i wyśmiewanie ludzi, którzy choćby metodami hakerskim ujawniają kulisy brudnych interesów, jest co najmniej nieostrożnością, jeśli nie głupotą. Nie rozumiem jak obywatel, czytaj podwładny może bezkrytycznie wierzyć władzy, zamiast wymuszać na władzy odpowiedzi na naprawdę proste pytania. Ty się nie dasz zakrzyczeć mnie, a ja ma wyższe ambicje, ja mam w dupie Ala Gore i WHO i nie da się zakrzyczeć, a to właśnie oni z pozycji władzy i potęgi medialnej krzyczą do mnie, że jestem idiotą, gdy nie kupuję ich bredni. Też mam w dupie większość i zapewniam Cię, że nawet na tym portalu większość jest po Twojej stronie, może z wyjątkiem Twojego lekarskiego radykalizmu, gdzie Ci się oberwało i moim zdaniem za mało, chociaż bardzo słusznie :).

  30. Ano właśnie dlatego nie
    Ano właśnie dlatego nie uważam Cię za idiotę i szanuję, masz jaja. Masz absolutną rację co do ostrej jazdy i polemiki i cieszę się, że tak to właśnie pojmujesz. Mówiąc brzydko jesteś niezbędny na tym portalu jako solidna przeciwwaga do tego co ja wypisuję. Mówiąc ładnie, jesteś też moim aniołem stróżem, bo ja nie mam najmniejszych wątpliwości, że jak każdy człowiek mam tendencję do nieomylności i konkurowania z Bogiem. Od wykładania racji, do religijnej śmieszności tylko jeden krok. Dla mnie sygnały od ludzi inteligentnych są istotne, ale tym razem, zupełnie nie wezmę sobie ich do serca, ponieważ, kompletnie się z nimi nie zgadzam. Napisałeś już tu kilka tekstów, które mnie czegoś nauczyły, nawet o tym nie wiesz, bo ja się swoimi słabościami nie chwalę, ale tak było. Co do CO2 i szczepionek nie znajdziemy porozumienia, a walczę o to jak lew, dlatego że jestem przekonany co do dwóch rzeczy. To jest brudny biznes przykryty nośną aksjologią, po drugie argumenty stosowane z pozycji autorytetu, to argument siłowe na zasadzie my wiemy co mówimy, chociaż nie odpowiadamy na żadne konkretne pytania. Uważam też, że lekceważenie i wyśmiewanie ludzi, którzy choćby metodami hakerskim ujawniają kulisy brudnych interesów, jest co najmniej nieostrożnością, jeśli nie głupotą. Nie rozumiem jak obywatel, czytaj podwładny może bezkrytycznie wierzyć władzy, zamiast wymuszać na władzy odpowiedzi na naprawdę proste pytania. Ty się nie dasz zakrzyczeć mnie, a ja ma wyższe ambicje, ja mam w dupie Ala Gore i WHO i nie da się zakrzyczeć, a to właśnie oni z pozycji władzy i potęgi medialnej krzyczą do mnie, że jestem idiotą, gdy nie kupuję ich bredni. Też mam w dupie większość i zapewniam Cię, że nawet na tym portalu większość jest po Twojej stronie, może z wyjątkiem Twojego lekarskiego radykalizmu, gdzie Ci się oberwało i moim zdaniem za mało, chociaż bardzo słusznie :).

  31. Drogi przyjacielu Moniki, skoro jesteś lekarzem, proszę używaj..
    … właściwych terminów.
    Nie wiem jak nazywać ziołolecznictwo, upuszczanie krwi i inne takie procedury, które rzeczywiście działają w odpowiednich przypadkach (o ile ziółka nie są naszpikowane metalami ciężkimi, a upuszczający nie upuści za dużo – znaczy się na tym też trzeba się znać). Na pewno jednak nie nazwałobym tego “homeopatią” i żaden szanujący sie homeopata nie zgodzi się, że napojenie naparem z rumianku to homeopatia. To ziołolecznictwo, o ile prowadzi je ktoś kompetentny. Zioła działają, połowa leków znajdujących się obecnie w użyciu to albo substancje wypreparowane z ziół, albo ich chemicznie “udoskonalone” (czasem lepiej, czasem gorzej) pochodne. Reszta to rzeczywiście czysta chemia, ale te leki zwykle stosuje się w najcięższych przypadkach, jak leki antywirusowe, cytotoksyny używane w leczeniu nowotworów itp. No i oczywiście leki hormonalne, które nie wypreparowano z ziółek, ale w pewnym sensie z pacjenta.
    Homeopatia opiera się na leczeniu “podobnym” – czyli jak masz katar, spryskujesz nos płynem zawierającym fragmenty wydzieliny z zakatarzonego nosa. Całe to działanie opiera się na podobnej koncepcji co szczepionki (z reguły zwalczane przez homeopatów), tyle że wsparte magiczną teorią o “pamięci wody”, “kosmicznym promieniowaniu” (nie mylić z promieniowaniem kosmicznym znanym w fizyce) itp, co uzasadnia stosowanie absurdalnych rozcieńczeń preparatu, takich, w których obecność cząsteczek “leku” mierzy się nie metodami chemicznymi tylko probabilistycznymi. Znaczy się, lek homeopatyczny to zasadniczo woda, cukier, a czasem płyn fizjologiczny, w którym “magicznie” odcisnął się kształt leczniczych cząstek. Wybaczcie, ale każdego kto wmawia ludziom że to działa, też bym pozwało.
    Co gorsza, homeopatów i np. zielarzy wrzuca się do jednego worka. Przez co jedni mówią “jak to homeopatia nie działa? A ja piję miętę jak mnie brzuch boli i pomaga”. Owszem, mi też pomaga, ale to nie jest homeopatia! Inni za to, fanatycy “medycyny naukowej” (są też tacy), głoszą dzięki temu tezy o tym, że każdy kto nie sprzedaje pacjentom pigułek z nadrukiem GlaxoSmith czy czegoś w tym stylu to oszust, który odcisnął się w wodzie w swojej wannie.
    W Polsce istnieje tytuł lekarza homeopaty. W sumie nie dziwne, skoro przez jakiś czas marszałkiem sejmu był magister nauk magicznych.

  32. Drogi przyjacielu Moniki, skoro jesteś lekarzem, proszę używaj..
    … właściwych terminów.
    Nie wiem jak nazywać ziołolecznictwo, upuszczanie krwi i inne takie procedury, które rzeczywiście działają w odpowiednich przypadkach (o ile ziółka nie są naszpikowane metalami ciężkimi, a upuszczający nie upuści za dużo – znaczy się na tym też trzeba się znać). Na pewno jednak nie nazwałobym tego “homeopatią” i żaden szanujący sie homeopata nie zgodzi się, że napojenie naparem z rumianku to homeopatia. To ziołolecznictwo, o ile prowadzi je ktoś kompetentny. Zioła działają, połowa leków znajdujących się obecnie w użyciu to albo substancje wypreparowane z ziół, albo ich chemicznie “udoskonalone” (czasem lepiej, czasem gorzej) pochodne. Reszta to rzeczywiście czysta chemia, ale te leki zwykle stosuje się w najcięższych przypadkach, jak leki antywirusowe, cytotoksyny używane w leczeniu nowotworów itp. No i oczywiście leki hormonalne, które nie wypreparowano z ziółek, ale w pewnym sensie z pacjenta.
    Homeopatia opiera się na leczeniu “podobnym” – czyli jak masz katar, spryskujesz nos płynem zawierającym fragmenty wydzieliny z zakatarzonego nosa. Całe to działanie opiera się na podobnej koncepcji co szczepionki (z reguły zwalczane przez homeopatów), tyle że wsparte magiczną teorią o “pamięci wody”, “kosmicznym promieniowaniu” (nie mylić z promieniowaniem kosmicznym znanym w fizyce) itp, co uzasadnia stosowanie absurdalnych rozcieńczeń preparatu, takich, w których obecność cząsteczek “leku” mierzy się nie metodami chemicznymi tylko probabilistycznymi. Znaczy się, lek homeopatyczny to zasadniczo woda, cukier, a czasem płyn fizjologiczny, w którym “magicznie” odcisnął się kształt leczniczych cząstek. Wybaczcie, ale każdego kto wmawia ludziom że to działa, też bym pozwało.
    Co gorsza, homeopatów i np. zielarzy wrzuca się do jednego worka. Przez co jedni mówią “jak to homeopatia nie działa? A ja piję miętę jak mnie brzuch boli i pomaga”. Owszem, mi też pomaga, ale to nie jest homeopatia! Inni za to, fanatycy “medycyny naukowej” (są też tacy), głoszą dzięki temu tezy o tym, że każdy kto nie sprzedaje pacjentom pigułek z nadrukiem GlaxoSmith czy czegoś w tym stylu to oszust, który odcisnął się w wodzie w swojej wannie.
    W Polsce istnieje tytuł lekarza homeopaty. W sumie nie dziwne, skoro przez jakiś czas marszałkiem sejmu był magister nauk magicznych.