Reklama

Najwyższy stopi

Najwyższy stopień manipulacji jaki sobie przeciętny widz może wyobrazić, to obrazki dzieci wplecione w propagandowe przesłanie. Zachodnie gwiazdy muzyki popularnej zbiły fortunę na Murzyniątkach oblepionych muchami. W najlepszym razie, taki więcej niż żałośnie rozgarnięty widz skonstatuje, że ma świadomość cyrku marketingowego i padlinożerstwa, ale jeśli CHOCIAŻ JEDNO DZIECKO będzie uratowane, to było warto. Człowiek odrobinę więcej zorientowany wie doskonale, że to jedno uratowane dziecko zabiło setki i nawet tysiące innych dzieci. Raz do roku wielkie medialne święto i problem zwany głodująca Afryka, ze wszystkimi znanymi od lat przyczynami, nie tylko nie jest rozwiązany, ale ugruntowany, zabetonowanymi przyczynami. Każdy koncert na rzecz głodnych dzieci w Afryce, zabija głodujące dzieci w przyspieszonym tempie. Dowcip jednak polega na tym, że padlinożercy, koncerny, korporacje, rządy, które obstawiły murzyńskie plemiona swoimi kacykami, aby łatwiej było łupić lokalne surowce, mają do dyspozycji emocje, a widz tylko rozum, którego często brakuje. Rzadko się zdarza, żeby wydęty brzuszek, kościstego sześciolatka, wygrał z półkulami mózgowymi. Tak wygląda manipulacja na najwyższym stopniu, przyziemnie wygląda nieco lepiej w opisie, znacznie łagodniej w skutkach i dlatego większe gromady łykają wzruszające slogany. Uwaga będę się narażał liberałom! Co jakiś czas się narażam, to niech tradycji stanie się zadość. Trzy rzeczy, z których dwie z liberałami raczej kompromisowo uda mi się ustalić, ale trzeciej jak przypuszczam nie odpuszczą. Od dwóch łatwiejszych zacznę, większość będzie z jednego pakietu, który podrzucono ostatnio TK. Dwudniowe wybory z liberalnego punktu widzenia raczej cieszą, w końcu więcej czasu dla obywatela, jednak mnie tu coś śmierdzi. Szybciej uwierzę, że polityk nie zdradza żony na delegacji, niż w łaskawość i hojność polityka, zwłaszcza tego u władzy. Projekt zgłosiła partia rządząca i jest oczywiste, że nie podjęła decyzji wbrew własnym interesom, ktoś musiał policzyć zyski. Jakie to zyski? Szczerze powiem, że ciężko tu zgadywać, poza oczywistym i bardzo teoretycznym podniesieniem frekwencji działającej na rzecz rządzących, żadnych większych zysków nie widać. Za to da się zauważyć oczywiste straty, głównie finansowe. Właściwie tego patentu nie chce się szczególnie czepiać, wydaje się najmniej szkodliwy z całej trójki, ale odrzuca mnie z jednego generalnego powodu. Patent ma charakter incydentalnej partyjnej potrzeby, w dodatku chodzi o partię władzy, zatem prostym przełożeniem i nawet intuicją nie rozumem, czuję jak śmierdzi. Nie wiem czy warto, ale myślę, że można wtrącić jeszcze taką uwagę, że dwa dni w komisjach, to zdecydowanie większe rozluźnienie obyczajów i dwa razy więcej okazji, żeby podrzucić do urny komu trzeba.

Patent numer dwa czyli bilbordy i spoty. Tu już chyba mogę na liberałów liczyć. Zakaz robienia sobie fotografii i zamawianie reklam, to jest realny socjalizm w krystalicznej postaci. Zamordyzm po prostu. Na tym kneblu zyskuje oczywiście kto? A pewnie, że władza kochana, która z racji wypełniania rozmaitych funkcji w telewizji, prasie i radiu jest na topie każdego dnia. Ten zapis był już poważną czerwona lampką, ale jak zwykle przykryto intencje Murzyniątkiem. Przecie bez sensu te bilbordy za naszej kieszeni i te spoty głupie, niech politycy wydają pieniądze na ekspertyzy i tym podobne. Pięknie to brzmi, tyle że w takim systemie jak demokracja, w której żadnych szans na zwycięstwo nie ma Proust, a wygrywa Mniszkówna, odcięcie najprostszych atrakcji wyborczych, oznacza poparcie na poziomie 2%, mniej więcej tyle pobieżnie zapoznaje się z raportami ekspertów. Trzeci wynalazek chyba już nie był w TK i o ten patent stoczę z liberałami bój, ale zanim się pospieramy jak zwykle na poważne argumenty, prosiłby się przyjrzeć takiemu oto przykładowi. Swego czasu sfrajerowałem się niejakim PJN, szkoda do tego wracać, niemniej na tym właśnie tworze widać, czym jest ten sprytny zabieg pod tytułem: „ani grosza podatnika na finansowanie partii”. Mamy grupkę polityków i załóżmy, że oni są rozsądni, chcą się wyrwać z systemu, zbudować partię na miarę naszych oczekiwań. No i co? Ano kasa misiu, kasa! Kasę można zdobyć na dwa sposoby, pierwszy to po prostu wyjąć z kieszeni, pytanie tylko, czyjej. Polscy politycy, ci bardziej ideowi, to z reguły gołodupce, a jak ktoś obliczył, nie da się wygrać, ani nawet wprowadzić do sejmu posłów nie wydając milionów. PJN rozbił się przede wszystkim o kasę. Zatem w obecnym systemie finansowania mamy raj dla szemranych sponsorów, którzy zwyczajnie kupują sobie partię, co gorsze w Polsce tak zwany wielki biznes, stanowi więcej niż 70% esbecko-koteryjnego złodziejstwa i oni już swoją partię przedstawicielkę mają.

Przy tym mają kasę, media i koterie zwane elitami, które z jednej strony z takiego podziału ról żyją, z drugiej robią wszystko, by nic się w tym względzie nie zmieniło. Odcięcie finansowania dla partii w polskich realiach oznacza, że ten często przywoływany biedny podatnik wcale nie oszczędza. Owszem nie wyda tych śmiesznych kilkudziesięciu milionów, ale proszę sobie teraz policzyć straty tylko na jednym cmentarnym interesie, gdzie szło o miliardy. Proszę sobie policzyć Misiaków, Drzewieckich, lewe przetargi, 100 tysięcy biurokratycznych etatów i pomyśleć, że to się betonuje, ponieważ konkurencja polityczna już się na sponsora nie załapie. Gdyby w Polsce były chociaż dwie, a najlepiej trzy równorzędne i konkurujące ze sobą złodziejskie grupy, wtedy tak, byłaby szansa na konkurencję i wzajemną kontrolę. Ale w Polsce jest jedna grupa, jedna mafia polityczna i do tego opozycja, którą się zostawia z powielaczem i na łasce składek emerytów. Zdaje się, że należałoby zapomnieć o liberalnych ideałach i ideach, a popatrzeć na tak zwane realia. Dokładnie przyjrzeć się tym Murzyniątkom, żeby nie wygłupić się z brakiem rozumu. Dla mnie pięknie brzmiące patenty o poszerzeniu demokracji dwudniowym grzebaniem przy urnach, zakazem reklamy i fotografii, a przede wszystkim oszczędność kasy podatnika poprzez odcięcie finansowania partii, są alarmami dla rozumu. Na wszystko można się bardzo szybko i prosto nabrać, moim zdaniem, przede wszystkim zdeklarowani liberałowie powinni uważać, bo dla nich to jest największa podpucha, zawiera ulubione składniki, ale wszystko razem jest tak przyrządzone jak kołchoźnicza zalewajka, ja tego nie łykam.

PS Proszę pamiętać, że na Portalu nie ma zkakazu, a nawet prośba o zainteresowanie reklamami.

Reklama

42 KOMENTARZE

  1. Dla mnie najgroźniejszy jest
    Dla mnie najgroźniejszy jest zakaz spotów i bilbordów, w sytuacji gdy rządząca partia ma darmową klakę w dzień i w nocy we wszystkich dwóch prywatnych stacjach + TVP + żart zwany Superstacja. Ja bym raczej zakazał partiom sporządzać “ekspertyz” bo pieniądze na “ekspertyzy” idą bezpośrednio do partyjnych kolesi (znam ekspertyzy za ponad 200 tys. złotych polegające na przepisaniu danych z GUS) a za spoty i bilbordy przynajmniej trzeba rynkowo zapłacić.

    Dwudniowe wybory to dwa razy więcej możliwości cudów nad urną typu dostawianie krzyżyków (nie do wyłapania a produkuje 12,06% głosów nieważnych). Czy w każdej z ponad 25000 obwodowych komisji wyborczych urny będą pilnowane w nocy przez wszystkich członków a nie tylko młodych wykształconych tego nie wiem.

    W liberalnej gospodarce byłbym przeciw dotacjom dla partii, ale nasza gospodarka nie jest liberalna tylko etatystyczno-socjalistyczna i nie życzę sobie żeby Miro miał przewagę nad Jarem tylko dzięki kasie Rysia.

  2. Dla mnie najgroźniejszy jest
    Dla mnie najgroźniejszy jest zakaz spotów i bilbordów, w sytuacji gdy rządząca partia ma darmową klakę w dzień i w nocy we wszystkich dwóch prywatnych stacjach + TVP + żart zwany Superstacja. Ja bym raczej zakazał partiom sporządzać “ekspertyz” bo pieniądze na “ekspertyzy” idą bezpośrednio do partyjnych kolesi (znam ekspertyzy za ponad 200 tys. złotych polegające na przepisaniu danych z GUS) a za spoty i bilbordy przynajmniej trzeba rynkowo zapłacić.

    Dwudniowe wybory to dwa razy więcej możliwości cudów nad urną typu dostawianie krzyżyków (nie do wyłapania a produkuje 12,06% głosów nieważnych). Czy w każdej z ponad 25000 obwodowych komisji wyborczych urny będą pilnowane w nocy przez wszystkich członków a nie tylko młodych wykształconych tego nie wiem.

    W liberalnej gospodarce byłbym przeciw dotacjom dla partii, ale nasza gospodarka nie jest liberalna tylko etatystyczno-socjalistyczna i nie życzę sobie żeby Miro miał przewagę nad Jarem tylko dzięki kasie Rysia.

  3. Dla mnie najgroźniejszy jest
    Dla mnie najgroźniejszy jest zakaz spotów i bilbordów, w sytuacji gdy rządząca partia ma darmową klakę w dzień i w nocy we wszystkich dwóch prywatnych stacjach + TVP + żart zwany Superstacja. Ja bym raczej zakazał partiom sporządzać “ekspertyz” bo pieniądze na “ekspertyzy” idą bezpośrednio do partyjnych kolesi (znam ekspertyzy za ponad 200 tys. złotych polegające na przepisaniu danych z GUS) a za spoty i bilbordy przynajmniej trzeba rynkowo zapłacić.

    Dwudniowe wybory to dwa razy więcej możliwości cudów nad urną typu dostawianie krzyżyków (nie do wyłapania a produkuje 12,06% głosów nieważnych). Czy w każdej z ponad 25000 obwodowych komisji wyborczych urny będą pilnowane w nocy przez wszystkich członków a nie tylko młodych wykształconych tego nie wiem.

    W liberalnej gospodarce byłbym przeciw dotacjom dla partii, ale nasza gospodarka nie jest liberalna tylko etatystyczno-socjalistyczna i nie życzę sobie żeby Miro miał przewagę nad Jarem tylko dzięki kasie Rysia.

  4. TK jest niezgodny z Konstytucją, to po pierwsze
    Jako fanatyczny liberał prosiłbym też o likwidację tej debilnej ciszy wyborczej, i swobodę agitacji gdzie i kiedy komu pasuje.
    Może z tym finansowaniem to ustalić jakieś widełki: partie z poparciem od 1 do 5% dostają pieniądze na kampanię od podatników, a reszta kombinuje tak jak dotąd.

  5. TK jest niezgodny z Konstytucją, to po pierwsze
    Jako fanatyczny liberał prosiłbym też o likwidację tej debilnej ciszy wyborczej, i swobodę agitacji gdzie i kiedy komu pasuje.
    Może z tym finansowaniem to ustalić jakieś widełki: partie z poparciem od 1 do 5% dostają pieniądze na kampanię od podatników, a reszta kombinuje tak jak dotąd.

  6. TK jest niezgodny z Konstytucją, to po pierwsze
    Jako fanatyczny liberał prosiłbym też o likwidację tej debilnej ciszy wyborczej, i swobodę agitacji gdzie i kiedy komu pasuje.
    Może z tym finansowaniem to ustalić jakieś widełki: partie z poparciem od 1 do 5% dostają pieniądze na kampanię od podatników, a reszta kombinuje tak jak dotąd.

  7. moze nie na temat
    ja moze nie na temat: neoliberalna ideologia.
    To ideologia wyprodukowana przez globalizacje rynku, prezentujaca sie jako ujednolicona mysl przewodnia, legitymujaca automatyzm kapitalu, rzucajaca na prawo i lewo takimi pojeciami jak prywatyzacja, dopasowanie, deregularyzacja, oczyszczenie struktur etc.
    W rzeczywistosci to triumf antyideologii, zajmujacej sie roztrwanianiem dobr publicznych.
    W rzeczywistosci naduzywajacy slowa “wolnosc” liberalizm jest wrogiem prawa i panstwa, jej skapliwe gloszenie indywidualnej wolnosci czy inaczej wolnosci jednostkowej jest filozofia polaryzujaca spoleczenstwa, poglebiajaca klasowe roznice, bezrobocie, wyzysk i biede w uprzemyslowionych krajach, cementujaca glod w krajach trzeciego swiata.

    Jezeli ideologia jest systemem symboli, to ta neoliberalna prowadzi ad absurdum. Neoliberalna ideologia nie tlumaczy, nie legitymuje postepowania we wlasnym imieniu, nie mobilizuje do czegos w rodzaju wspolnoty. To jest cos, co samo w sobie jest jakby ideologia ideologii. Postepowania neoliberala nie mozna umiejscowic w ideologii, bo czy ideologia mozna nazwac prymitywne prawo silniejszego czy prawo bogatszego? Neoliberal mowi o “naturze” gospodarki, rynku… Czlowiek jako dzialajacy, tworzacy realia subjekt przestal sie liczyc. Przemiany gospodarcze zostaly “znaturalizowane”…

    Mam cos przeciwko liberalom i temu, ze prezentuja aktualne ekonomiczne nurty jako naturalny bieg rzeczy. Ta “ideologia” to gleba dla zorganizowanej przestepczosci, nie tylko gospodarczej.

    • “Liberałny” premier mówi, ze
      “Liberałny” premier mówi, ze wydatki na kampanię wyborczą to pieniądze wyrzucone w błoto. A to przecież nic innego jak obrót pieniądza. Zarobią agencje reklamowe, drukarnie, papiernie, firmy plakatujące. Oni mając pieniądze zrobią obrót innym firmom. Wydadzą również na konsumpcję. No po prostu piękna sprawa. Ruch w interesie, ożywienie gospodarki itd, itp.

    • wolność obowiązkowa
      Chyba pomieszałaś składniki z jedenastu obowiązujących definicji liberalizmu.
      Jeszcze rok temu myślałem, że wiem co to jest liberalizm, a teraz stosuję tą nazwę głównie jako ozdobnik słowny, bez wnikania w detale, z sentymentu dla jej pierwotnego znaczenia.
      Z grubsza przyjmuję, że ten nowoczesny liberalizm to takie feng-shui, czyli starożytna chińska sztuka dojenia frajerów.

      • tylko jedenascie? 🙂
        W ciagu ostatnich kilku miesiecy przeszlo mi przez rece sporo rzeczy na temat liberalizmu, z przeroznych zrodel, moze dlatego ta multiplikacja pojec.

        Wziac indywidualna wolnośc i uznac za najwyższą wartość – to tez jestem pro.

        Problem w tym, ze neoliberalny porzadek swiata jest wolnoscia dla suwerenow: panow na wlosciach czy przedsiebiorcow, koncernow, a zwlaszcza kosmokratow*.
        Po niemiecku jest taki idiom, “sich die Freiheit nehmen”, czyli sobie wziac, sobie pozwolic. Wziac sobie wolnosc, byloby doslowne tlumaczenie.
        Ale w tym nie ma wolnosci, w tym moze byc wszystko mozliwe, miedzy innymi bezprawie. Tak tylko mysle na glos.

        Nasz organista w wiejskim kosciele tez wlasciwie byl liberalem.
        To znaczy czlowiekiem wolnym.

        Nie dal sie zamknac w jednej tonacji.

        *Kosmokraci – Herren der transkontinentalen Privatgesellschaften = wlasciciele prywatnych firm transkontynentalnych (Jean Ziegler, “Imperium der Schande”), na przyklad Nestlé, Peter Brabeck, Josef Ackermann…..

        Garsc literatury:

        Jean Ziegler: Das Imperium der Schande. Der Kampf gegen Armut und Unterdrückung; C.Bertelsmann, München 2005, 316 S.

        Rainer Barthelt: Die Welt vor dem Abgrund. Was kann die Entwicklungshilfe leisten? Droste , Düsseldorf 2005, 287 S.

        Le Monde diplomatique: Atlas der Globalisierung. Die neuen Daten und Fakten zur Lage der Welt. taz Berlin 2006, 198 S.

  8. moze nie na temat
    ja moze nie na temat: neoliberalna ideologia.
    To ideologia wyprodukowana przez globalizacje rynku, prezentujaca sie jako ujednolicona mysl przewodnia, legitymujaca automatyzm kapitalu, rzucajaca na prawo i lewo takimi pojeciami jak prywatyzacja, dopasowanie, deregularyzacja, oczyszczenie struktur etc.
    W rzeczywistosci to triumf antyideologii, zajmujacej sie roztrwanianiem dobr publicznych.
    W rzeczywistosci naduzywajacy slowa “wolnosc” liberalizm jest wrogiem prawa i panstwa, jej skapliwe gloszenie indywidualnej wolnosci czy inaczej wolnosci jednostkowej jest filozofia polaryzujaca spoleczenstwa, poglebiajaca klasowe roznice, bezrobocie, wyzysk i biede w uprzemyslowionych krajach, cementujaca glod w krajach trzeciego swiata.

    Jezeli ideologia jest systemem symboli, to ta neoliberalna prowadzi ad absurdum. Neoliberalna ideologia nie tlumaczy, nie legitymuje postepowania we wlasnym imieniu, nie mobilizuje do czegos w rodzaju wspolnoty. To jest cos, co samo w sobie jest jakby ideologia ideologii. Postepowania neoliberala nie mozna umiejscowic w ideologii, bo czy ideologia mozna nazwac prymitywne prawo silniejszego czy prawo bogatszego? Neoliberal mowi o “naturze” gospodarki, rynku… Czlowiek jako dzialajacy, tworzacy realia subjekt przestal sie liczyc. Przemiany gospodarcze zostaly “znaturalizowane”…

    Mam cos przeciwko liberalom i temu, ze prezentuja aktualne ekonomiczne nurty jako naturalny bieg rzeczy. Ta “ideologia” to gleba dla zorganizowanej przestepczosci, nie tylko gospodarczej.

    • “Liberałny” premier mówi, ze
      “Liberałny” premier mówi, ze wydatki na kampanię wyborczą to pieniądze wyrzucone w błoto. A to przecież nic innego jak obrót pieniądza. Zarobią agencje reklamowe, drukarnie, papiernie, firmy plakatujące. Oni mając pieniądze zrobią obrót innym firmom. Wydadzą również na konsumpcję. No po prostu piękna sprawa. Ruch w interesie, ożywienie gospodarki itd, itp.

    • wolność obowiązkowa
      Chyba pomieszałaś składniki z jedenastu obowiązujących definicji liberalizmu.
      Jeszcze rok temu myślałem, że wiem co to jest liberalizm, a teraz stosuję tą nazwę głównie jako ozdobnik słowny, bez wnikania w detale, z sentymentu dla jej pierwotnego znaczenia.
      Z grubsza przyjmuję, że ten nowoczesny liberalizm to takie feng-shui, czyli starożytna chińska sztuka dojenia frajerów.

      • tylko jedenascie? 🙂
        W ciagu ostatnich kilku miesiecy przeszlo mi przez rece sporo rzeczy na temat liberalizmu, z przeroznych zrodel, moze dlatego ta multiplikacja pojec.

        Wziac indywidualna wolnośc i uznac za najwyższą wartość – to tez jestem pro.

        Problem w tym, ze neoliberalny porzadek swiata jest wolnoscia dla suwerenow: panow na wlosciach czy przedsiebiorcow, koncernow, a zwlaszcza kosmokratow*.
        Po niemiecku jest taki idiom, “sich die Freiheit nehmen”, czyli sobie wziac, sobie pozwolic. Wziac sobie wolnosc, byloby doslowne tlumaczenie.
        Ale w tym nie ma wolnosci, w tym moze byc wszystko mozliwe, miedzy innymi bezprawie. Tak tylko mysle na glos.

        Nasz organista w wiejskim kosciele tez wlasciwie byl liberalem.
        To znaczy czlowiekiem wolnym.

        Nie dal sie zamknac w jednej tonacji.

        *Kosmokraci – Herren der transkontinentalen Privatgesellschaften = wlasciciele prywatnych firm transkontynentalnych (Jean Ziegler, “Imperium der Schande”), na przyklad Nestlé, Peter Brabeck, Josef Ackermann…..

        Garsc literatury:

        Jean Ziegler: Das Imperium der Schande. Der Kampf gegen Armut und Unterdrückung; C.Bertelsmann, München 2005, 316 S.

        Rainer Barthelt: Die Welt vor dem Abgrund. Was kann die Entwicklungshilfe leisten? Droste , Düsseldorf 2005, 287 S.

        Le Monde diplomatique: Atlas der Globalisierung. Die neuen Daten und Fakten zur Lage der Welt. taz Berlin 2006, 198 S.

  9. moze nie na temat
    ja moze nie na temat: neoliberalna ideologia.
    To ideologia wyprodukowana przez globalizacje rynku, prezentujaca sie jako ujednolicona mysl przewodnia, legitymujaca automatyzm kapitalu, rzucajaca na prawo i lewo takimi pojeciami jak prywatyzacja, dopasowanie, deregularyzacja, oczyszczenie struktur etc.
    W rzeczywistosci to triumf antyideologii, zajmujacej sie roztrwanianiem dobr publicznych.
    W rzeczywistosci naduzywajacy slowa “wolnosc” liberalizm jest wrogiem prawa i panstwa, jej skapliwe gloszenie indywidualnej wolnosci czy inaczej wolnosci jednostkowej jest filozofia polaryzujaca spoleczenstwa, poglebiajaca klasowe roznice, bezrobocie, wyzysk i biede w uprzemyslowionych krajach, cementujaca glod w krajach trzeciego swiata.

    Jezeli ideologia jest systemem symboli, to ta neoliberalna prowadzi ad absurdum. Neoliberalna ideologia nie tlumaczy, nie legitymuje postepowania we wlasnym imieniu, nie mobilizuje do czegos w rodzaju wspolnoty. To jest cos, co samo w sobie jest jakby ideologia ideologii. Postepowania neoliberala nie mozna umiejscowic w ideologii, bo czy ideologia mozna nazwac prymitywne prawo silniejszego czy prawo bogatszego? Neoliberal mowi o “naturze” gospodarki, rynku… Czlowiek jako dzialajacy, tworzacy realia subjekt przestal sie liczyc. Przemiany gospodarcze zostaly “znaturalizowane”…

    Mam cos przeciwko liberalom i temu, ze prezentuja aktualne ekonomiczne nurty jako naturalny bieg rzeczy. Ta “ideologia” to gleba dla zorganizowanej przestepczosci, nie tylko gospodarczej.

    • “Liberałny” premier mówi, ze
      “Liberałny” premier mówi, ze wydatki na kampanię wyborczą to pieniądze wyrzucone w błoto. A to przecież nic innego jak obrót pieniądza. Zarobią agencje reklamowe, drukarnie, papiernie, firmy plakatujące. Oni mając pieniądze zrobią obrót innym firmom. Wydadzą również na konsumpcję. No po prostu piękna sprawa. Ruch w interesie, ożywienie gospodarki itd, itp.

    • wolność obowiązkowa
      Chyba pomieszałaś składniki z jedenastu obowiązujących definicji liberalizmu.
      Jeszcze rok temu myślałem, że wiem co to jest liberalizm, a teraz stosuję tą nazwę głównie jako ozdobnik słowny, bez wnikania w detale, z sentymentu dla jej pierwotnego znaczenia.
      Z grubsza przyjmuję, że ten nowoczesny liberalizm to takie feng-shui, czyli starożytna chińska sztuka dojenia frajerów.

      • tylko jedenascie? 🙂
        W ciagu ostatnich kilku miesiecy przeszlo mi przez rece sporo rzeczy na temat liberalizmu, z przeroznych zrodel, moze dlatego ta multiplikacja pojec.

        Wziac indywidualna wolnośc i uznac za najwyższą wartość – to tez jestem pro.

        Problem w tym, ze neoliberalny porzadek swiata jest wolnoscia dla suwerenow: panow na wlosciach czy przedsiebiorcow, koncernow, a zwlaszcza kosmokratow*.
        Po niemiecku jest taki idiom, “sich die Freiheit nehmen”, czyli sobie wziac, sobie pozwolic. Wziac sobie wolnosc, byloby doslowne tlumaczenie.
        Ale w tym nie ma wolnosci, w tym moze byc wszystko mozliwe, miedzy innymi bezprawie. Tak tylko mysle na glos.

        Nasz organista w wiejskim kosciele tez wlasciwie byl liberalem.
        To znaczy czlowiekiem wolnym.

        Nie dal sie zamknac w jednej tonacji.

        *Kosmokraci – Herren der transkontinentalen Privatgesellschaften = wlasciciele prywatnych firm transkontynentalnych (Jean Ziegler, “Imperium der Schande”), na przyklad Nestlé, Peter Brabeck, Josef Ackermann…..

        Garsc literatury:

        Jean Ziegler: Das Imperium der Schande. Der Kampf gegen Armut und Unterdrückung; C.Bertelsmann, München 2005, 316 S.

        Rainer Barthelt: Die Welt vor dem Abgrund. Was kann die Entwicklungshilfe leisten? Droste , Düsseldorf 2005, 287 S.

        Le Monde diplomatique: Atlas der Globalisierung. Die neuen Daten und Fakten zur Lage der Welt. taz Berlin 2006, 198 S.

  10. Wystarczy wymienić tylko
    Wystarczy wymienić tylko sędziów TK na swoich. Jeżeli wygrają te wybory to zrobią to bez wahania. A potem już tylko zostanie Episkopat. Jak już się to osiągnie wtedy chyba przyjdzie czas na oskubanie lemingów. Nawet nie pisną. Są tacy wdzięcznie naiwni 🙂

  11. Wystarczy wymienić tylko
    Wystarczy wymienić tylko sędziów TK na swoich. Jeżeli wygrają te wybory to zrobią to bez wahania. A potem już tylko zostanie Episkopat. Jak już się to osiągnie wtedy chyba przyjdzie czas na oskubanie lemingów. Nawet nie pisną. Są tacy wdzięcznie naiwni 🙂

  12. Wystarczy wymienić tylko
    Wystarczy wymienić tylko sędziów TK na swoich. Jeżeli wygrają te wybory to zrobią to bez wahania. A potem już tylko zostanie Episkopat. Jak już się to osiągnie wtedy chyba przyjdzie czas na oskubanie lemingów. Nawet nie pisną. Są tacy wdzięcznie naiwni 🙂