Reklama

Spodziewając się świętego oburzenia, muszę zacząć tekst od bezsilnego oświadczenia. ?Nie mamy wyjścia, dopóki istnieje, nie mamy wyjścia i musimy być?.

Spodziewając się świętego oburzenia, muszę zacząć tekst od bezsilnego oświadczenia. ?Nie mamy wyjścia, dopóki istnieje, nie mamy wyjścia i musimy być?. Definiowanie wolności to odwieczne zajęcie, nie poszukując definicji czuję co mnie zniewala. Zniewala mnie brak wpływu na ciąg zdarzeń, tak mam z przypadkiem UE. UE powoli zaczyna mnie zniewalać, głównie brakiem nadziei na lepsze jutro. Przysłuchiwałem się studyjnej dyskusji kilku dżentelmenów, panów żurnalistów: Michalskiego, Ostrowskiego, Wildsteina. Panowie rozmawiali o UE właśnie, z wyjątkiem redaktora Wildsteina, który jak zwykle walczył o życie, o każde słowo, które jego jest. Nieważne, redaktor Wildstein jaki jest każdy sobie może popatrzeć, ale tenże, który napawa mnie brakiem ochoty na wysłuchiwanie tyrad, powiedział coś, co mi utkwiło i chyba już przewartościowało pogląd. Tak miedzy nami w tej UE zawsze mi coś nie leżało, ale jak to zwykle w życiu i w Polsce przede wszystkim bywa, gdy przeciw UE jest Rydzyk i UPR, dość powodów aby być ZA. Trzeba być światłym i być ZA.

Jestem ZA, nadal jestem ZA, mimo dość przykrego doświadczenia jakim jest uświadomienie mi przez redaktora Wildsteina pewnej beznadziei UE, której od dłuższego czasu nie potrafiłem zdefiniować, chociaż coś mnie kłuło. Definicja tym bardziej bolesna, że prosta tak bardzo jak prosta może być definicja. UE jest biurokratycznym molochem, a hasła jedności raczej dotyczą ideologii, niż gospodarki. UE trąbi o wspólnych celach, a w dwóch flagowych celach mamy jeden wielki bajzel i ciągnięcie sukna w swoją stronę. Polityka energetyczna, to zbiór narodowych interesów każdego członka UE, kryzys obnażył narodowe interesy jeszcze bardziej. Prawda, że boleśnie proste definiowanie? Nie potrafi się Europa dogadać co do podstawowych kierunków poruszania się ku świetlanej przyszłości. O ile sprawy energetyki rozeszły się jakoś po kościach, nie wiedzieć czemu, o tyle kryzys nie pozostawił żadnych złudzeń. Każdy kraj, zwłaszcza ten wielki i ten co może więcej, porzucił wspólnotowe traktaty i uruchomił patriotyczne działania. Kupujcie francuskie towary we Francji, wywalmy pracujących Polaków z UK, wpompujmy miliardy Euro w niemieckie banki. Gdyby tak u nas w Polsce ktoś krzyknął w podobny sposób, światła Gazeta Wyborcza i niemniej światła inteligencja skupiona wokół Wyborczej, krzyczałaby o polskim zaścianku, ksenofobii, odradzającym się neofaszyźmie i antysemityźmie bez wątpienia.

Reklama

Gdy stare europejskie demokracje w obliczu kryzysu szukają dla siebie ratunku, nie w Brukseli i wspólnych działaniach, bo jak wiadomo w jedności siła, ale w narodowych stolicach mamy jakieś dziwne milczenie światłych. Niezrozumiałe milczenie, nie odradza się w Niemczech faszyzm, we Francji nie ma antysemityzmu, UK nie jest krajem ksenofobów. Dziwne, naprawdę dziwne, ale mniejsza o dziwne. Skoro już jesteśmy przy porzekadłach, to trzeba dopowiedzieć, że przyjaciół poznaje się w biedzie. Europa w biedzie rzuciła wszystko i zajęła się swoimi chatami z kraja. Te dwa przykre zdarzenia, polityka energetyczna i działania w czasie kryzysu obnażyły papierowego tygrysa UE. Papierowego głównie dlatego, że biurokratycznego, ale również ze względu na siłę i charakter. Okazuje się, ze już któryś rok z rzędu w UE cała para idzie w ideologiczny gwizdek. Debatuje się nad Konstytucją, Konstytucję zmienia się na Traktat i debatuje dalej, ustala przysłowiową krzywiznę ogórka, natomiast sprawy fundamentalnie wspólne są rozpaczliwie nacjonalistycznie rozstrzygane. Dopiero po banalnych słowach Wildsteina patrzę na to co się dzieje w UE i widzę, że to Polski Sejm, jak mawiają Szwedzi. Debata europejska przypomina nasze lokalne jazdy o wartościach chrześcijańskich i państwie laickim. Jedyna walka o coś w UE trwa od kilku lat o zapisy w takiej formule, której nie rozumie więcej niż 80% mieszkańców Europy.

Oczywiście, trzeba się wgryźć, trzeba poświęcić czas, aby się przebić przez setki stron paragrafów pisanych nie dla ?prostego? człowieka, aby próbować zrozumieć, o co tam chodzi. I to też mnie zaczyna niepokoić, jeśli się spisuje cyrograf w taki sposób, że 80%, nie wie co podpisuje, to chyba trudno się dziwić Irlandczykom, że na wszelki wypadek wolą nie podpisywać. Stworzył się kolejny mit, że prawo europejskie musi takie być, musi być takie skomplikowane, bo musi takie być. No nie wiem, biorę do ręki polską Konstytucję i co by o niej złego nie powiedzieć, nie mam najmniejszych problemów ze zrozumieniem tego naprawdę czytelnego dokumentu. Próbowałem przebić się przez 3 strony Traktatu Lizbońskiego i poczułem się tak, jakby autor za cel postawił sobie pisanie dokumentu dla siebie i rodziny. Nie wchodząc specjalnie w spiski dziejowe, zastanawiam się coraz bardziej, komu ta pisanina służy, tym 20% co wiedzą jak to czytać i co z tego będą mieli, bo chyba nie tym 80%, którzy nic z tego nie kumają? I co tak naprawdę się stanie po podpisaniu tych hieroglifów? Czy na przykład traktat spowoduje, że Brytyjczycy nie będą krzyczeć won z polskimi robotnikami, Francuzi zaczną kupować po prostu dobre, nie francuskie produkty, a Niemcy zasilą europejskie, nie niemieckie banki, żeby te pilnowały wspólnej rury z gazem i ropą?

Mam poważne wątpliwości co do tego, że nie da się zapisać czytelnej Konstytucji Europejskiej, takiej jak amerykańska, polska i inne narodowe, czytelne konstytucje. Mam coraz więcej pytań z gatunku: ?dokąd idziesz Europo??. I coraz częściej podejrzewam, że bez zmiany kierunku UE idzie w ślepą uliczkę, prosto na łono europejskiej nekropoli. Jeśli w UE nie nastąpi przesilenie, zmęczenie jałowymi debatami o biurokracji i ideologii, ten papierowy tygrys zostanie zgnieciony, nie tylko przez USA, które nie mają problemów z regulacjami prawnymi i traktatami, ale przez Chiny, które z wydawaniem słyszalnych odezw mają jeszcze mniej problemów. Z mądrych rzeczy w UE jak dotąd mamy otwarcie granic, ze wspólnych pomysłów jedynie politykę rolną i regionalną, ale i to kuleje, reszta to bicie piany o ?wartości? i formuły funkcjonowania, o wpływy poszczególnych państw na te czy inne niezrozumiałe paragrafy.

Czas mamy średnio akuratnym dla nowych kierunków rozwoju UE, raczej w panice narody zagarniają pod siebie i nic nie wskazuje na to, że stanie się cud i odmieni oblicze Europy. Niestety kryzys brutalnie obnażył wszystkie słabości UE i pokazał jak bardzo teoretyczny i nieruchawy jest to twór. Dotąd wierzyłem, że takie Traktaty Lizbońskie i inne świstki trzeba podpisywać dla świętego spokoju i niech to idzie dalej do przodu. Teraz obawiam się, że podpisywanie tych świstków to uwstecznianie kierunku i przykrywanie biurokracją istoty wspólnoty. Jak dla mnie istota wspólnoty, to poczucie bezpieczeństwa i zabezpieczanie tyłów, to gotowość do zmierzenia się z wyzwaniami i niespodziankami. Mnie naprawdę jest obojętne, czy to będzie działanie w formule lewicowo-liberalnej, czyli jeden dokument oddzielający państwo od kościoła i jeden europejski naród, czy w formule federacji kulturowych i narodowych.

Dla mnie formuła ideologiczna nie ma najmniejszego znaczenia, mnie interesuje wolność gospodarcza i siła gospodarcza wspólnej Europy. Takiej siły nie widzę, widzę ideologiczne bicie piany, widzę płodzenie coraz głupszych i coraz bardziej niezrozumiałych zapisów, by potem wytłumaczyć 80% Europejczykom jak bardzo niedorośli do genialnych zapisów, od których stanie się światłość. Smutna rzeczywistość europejska jest taka, że mamy do czynienia z kompletnie indolentnym molochem, który toczy się siłą inercji, a biurokracja dba, aby się nie toczył zbyt szybko, bo nie daj Boże jeszcze za daleko by się potoczył. Niespecjalnie już wierzę, że fochy Kaczyńskiego stanowią zagrożenie dla UE, paradoksalnie taki kop jak odrzucenie Traktatu, mógłby w końcu wywołać jakąś poważną debatę, albo ostatecznie obnażyć pustkę europejskiej biurokratycznej Unii, czego się znacznie bardziej obawiam. Ze wszystkimi wątpliwościami: ?Nie mamy wyjścia, dopóki istnieje, nie mamy wyjścia i musimy być?.

Reklama

379 KOMENTARZE

  1. Unia
    Obawiam się że po takich tekstach zaczniemy wierzyć w Rydzyka…
    Albo Stany Zjednoczone Państw Europy!
    Albo Związek Socjalistycznych Państw Europejskich???
    Ja jestem robol emeryt!
    NIe muszę skorzystać mam wolny wybór! Demokracja…
    Ale Was światłych ludzi “SIE PITAM” ???
    CO MAM WYBRAĆ???”
    Podpowiedzcie chociaż!
    Lizbona czy Siemiatycze ( z całym szacunkiem dla Siemiatycz ale bardzo daleko stąd do EUROPY)

  2. Unia
    Obawiam się że po takich tekstach zaczniemy wierzyć w Rydzyka…
    Albo Stany Zjednoczone Państw Europy!
    Albo Związek Socjalistycznych Państw Europejskich???
    Ja jestem robol emeryt!
    NIe muszę skorzystać mam wolny wybór! Demokracja…
    Ale Was światłych ludzi “SIE PITAM” ???
    CO MAM WYBRAĆ???”
    Podpowiedzcie chociaż!
    Lizbona czy Siemiatycze ( z całym szacunkiem dla Siemiatycz ale bardzo daleko stąd do EUROPY)

  3. Unia
    Obawiam się że po takich tekstach zaczniemy wierzyć w Rydzyka…
    Albo Stany Zjednoczone Państw Europy!
    Albo Związek Socjalistycznych Państw Europejskich???
    Ja jestem robol emeryt!
    NIe muszę skorzystać mam wolny wybór! Demokracja…
    Ale Was światłych ludzi “SIE PITAM” ???
    CO MAM WYBRAĆ???”
    Podpowiedzcie chociaż!
    Lizbona czy Siemiatycze ( z całym szacunkiem dla Siemiatycz ale bardzo daleko stąd do EUROPY)

  4. Unia
    Obawiam się że po takich tekstach zaczniemy wierzyć w Rydzyka…
    Albo Stany Zjednoczone Państw Europy!
    Albo Związek Socjalistycznych Państw Europejskich???
    Ja jestem robol emeryt!
    NIe muszę skorzystać mam wolny wybór! Demokracja…
    Ale Was światłych ludzi “SIE PITAM” ???
    CO MAM WYBRAĆ???”
    Podpowiedzcie chociaż!
    Lizbona czy Siemiatycze ( z całym szacunkiem dla Siemiatycz ale bardzo daleko stąd do EUROPY)

  5. Unia
    Obawiam się że po takich tekstach zaczniemy wierzyć w Rydzyka…
    Albo Stany Zjednoczone Państw Europy!
    Albo Związek Socjalistycznych Państw Europejskich???
    Ja jestem robol emeryt!
    NIe muszę skorzystać mam wolny wybór! Demokracja…
    Ale Was światłych ludzi “SIE PITAM” ???
    CO MAM WYBRAĆ???”
    Podpowiedzcie chociaż!
    Lizbona czy Siemiatycze ( z całym szacunkiem dla Siemiatycz ale bardzo daleko stąd do EUROPY)

  6. Unia
    Obawiam się że po takich tekstach zaczniemy wierzyć w Rydzyka…
    Albo Stany Zjednoczone Państw Europy!
    Albo Związek Socjalistycznych Państw Europejskich???
    Ja jestem robol emeryt!
    NIe muszę skorzystać mam wolny wybór! Demokracja…
    Ale Was światłych ludzi “SIE PITAM” ???
    CO MAM WYBRAĆ???”
    Podpowiedzcie chociaż!
    Lizbona czy Siemiatycze ( z całym szacunkiem dla Siemiatycz ale bardzo daleko stąd do EUROPY)

  7. Unia
    Obawiam się że po takich tekstach zaczniemy wierzyć w Rydzyka…
    Albo Stany Zjednoczone Państw Europy!
    Albo Związek Socjalistycznych Państw Europejskich???
    Ja jestem robol emeryt!
    NIe muszę skorzystać mam wolny wybór! Demokracja…
    Ale Was światłych ludzi “SIE PITAM” ???
    CO MAM WYBRAĆ???”
    Podpowiedzcie chociaż!
    Lizbona czy Siemiatycze ( z całym szacunkiem dla Siemiatycz ale bardzo daleko stąd do EUROPY)

  8. Unia
    Obawiam się że po takich tekstach zaczniemy wierzyć w Rydzyka…
    Albo Stany Zjednoczone Państw Europy!
    Albo Związek Socjalistycznych Państw Europejskich???
    Ja jestem robol emeryt!
    NIe muszę skorzystać mam wolny wybór! Demokracja…
    Ale Was światłych ludzi “SIE PITAM” ???
    CO MAM WYBRAĆ???”
    Podpowiedzcie chociaż!
    Lizbona czy Siemiatycze ( z całym szacunkiem dla Siemiatycz ale bardzo daleko stąd do EUROPY)

  9. Unia
    Obawiam się że po takich tekstach zaczniemy wierzyć w Rydzyka…
    Albo Stany Zjednoczone Państw Europy!
    Albo Związek Socjalistycznych Państw Europejskich???
    Ja jestem robol emeryt!
    NIe muszę skorzystać mam wolny wybór! Demokracja…
    Ale Was światłych ludzi “SIE PITAM” ???
    CO MAM WYBRAĆ???”
    Podpowiedzcie chociaż!
    Lizbona czy Siemiatycze ( z całym szacunkiem dla Siemiatycz ale bardzo daleko stąd do EUROPY)

  10. Unia
    Obawiam się że po takich tekstach zaczniemy wierzyć w Rydzyka…
    Albo Stany Zjednoczone Państw Europy!
    Albo Związek Socjalistycznych Państw Europejskich???
    Ja jestem robol emeryt!
    NIe muszę skorzystać mam wolny wybór! Demokracja…
    Ale Was światłych ludzi “SIE PITAM” ???
    CO MAM WYBRAĆ???”
    Podpowiedzcie chociaż!
    Lizbona czy Siemiatycze ( z całym szacunkiem dla Siemiatycz ale bardzo daleko stąd do EUROPY)

  11. Cieszę się, że się zdrowo odżywiacie
    rosołek w zimowy dzień to jest to aczkolwiek bez wołowinki się dobry nie uda, bo mam nadzieję, że żadnych knurowych kostek nie dodajesz 🙂 No i makaron domowej roboty 🙂 I pół kilo natki pietruszki świeżej, polskiej, badylarskiej 🙂

  12. Cieszę się, że się zdrowo odżywiacie
    rosołek w zimowy dzień to jest to aczkolwiek bez wołowinki się dobry nie uda, bo mam nadzieję, że żadnych knurowych kostek nie dodajesz 🙂 No i makaron domowej roboty 🙂 I pół kilo natki pietruszki świeżej, polskiej, badylarskiej 🙂

  13. Cieszę się, że się zdrowo odżywiacie
    rosołek w zimowy dzień to jest to aczkolwiek bez wołowinki się dobry nie uda, bo mam nadzieję, że żadnych knurowych kostek nie dodajesz 🙂 No i makaron domowej roboty 🙂 I pół kilo natki pietruszki świeżej, polskiej, badylarskiej 🙂

  14. Cieszę się, że się zdrowo odżywiacie
    rosołek w zimowy dzień to jest to aczkolwiek bez wołowinki się dobry nie uda, bo mam nadzieję, że żadnych knurowych kostek nie dodajesz 🙂 No i makaron domowej roboty 🙂 I pół kilo natki pietruszki świeżej, polskiej, badylarskiej 🙂

  15. Cieszę się, że się zdrowo odżywiacie
    rosołek w zimowy dzień to jest to aczkolwiek bez wołowinki się dobry nie uda, bo mam nadzieję, że żadnych knurowych kostek nie dodajesz 🙂 No i makaron domowej roboty 🙂 I pół kilo natki pietruszki świeżej, polskiej, badylarskiej 🙂

  16. Cieszę się, że się zdrowo odżywiacie
    rosołek w zimowy dzień to jest to aczkolwiek bez wołowinki się dobry nie uda, bo mam nadzieję, że żadnych knurowych kostek nie dodajesz 🙂 No i makaron domowej roboty 🙂 I pół kilo natki pietruszki świeżej, polskiej, badylarskiej 🙂

  17. Cieszę się, że się zdrowo odżywiacie
    rosołek w zimowy dzień to jest to aczkolwiek bez wołowinki się dobry nie uda, bo mam nadzieję, że żadnych knurowych kostek nie dodajesz 🙂 No i makaron domowej roboty 🙂 I pół kilo natki pietruszki świeżej, polskiej, badylarskiej 🙂

  18. Cieszę się, że się zdrowo odżywiacie
    rosołek w zimowy dzień to jest to aczkolwiek bez wołowinki się dobry nie uda, bo mam nadzieję, że żadnych knurowych kostek nie dodajesz 🙂 No i makaron domowej roboty 🙂 I pół kilo natki pietruszki świeżej, polskiej, badylarskiej 🙂

  19. Cieszę się, że się zdrowo odżywiacie
    rosołek w zimowy dzień to jest to aczkolwiek bez wołowinki się dobry nie uda, bo mam nadzieję, że żadnych knurowych kostek nie dodajesz 🙂 No i makaron domowej roboty 🙂 I pół kilo natki pietruszki świeżej, polskiej, badylarskiej 🙂

  20. Cieszę się, że się zdrowo odżywiacie
    rosołek w zimowy dzień to jest to aczkolwiek bez wołowinki się dobry nie uda, bo mam nadzieję, że żadnych knurowych kostek nie dodajesz 🙂 No i makaron domowej roboty 🙂 I pół kilo natki pietruszki świeżej, polskiej, badylarskiej 🙂

  21. Bez przesady z tym Kaczyńskim.
    Foch pozostaje jednakowo kompromitujący, nie ma co dorabiać ideologii do głupoty. Co do reszty pełna zgoda, i mnie, gorliwą entuzjastkę, od jakiegoś czasu biją po oczach skazy i rysy na krysztale. Za dużo było entuzjazmu, za mało rozwagi? Nie sądzę, że mieliśmy inne, lepsze wyjście niż to wejście. Gorzej, że obnosząc się po PE z różnej maści oryginałami nieciekawą mamy w UE pozycję do krytykowania starych wyjadaczy, żądania zmian, inicjowania dyskusji… Okazuje się, że taktyka wymiatania do Brukseli co bardziej kompromitujących naszych “światłych” nie była najmądrzejsza.

  22. Bez przesady z tym Kaczyńskim.
    Foch pozostaje jednakowo kompromitujący, nie ma co dorabiać ideologii do głupoty. Co do reszty pełna zgoda, i mnie, gorliwą entuzjastkę, od jakiegoś czasu biją po oczach skazy i rysy na krysztale. Za dużo było entuzjazmu, za mało rozwagi? Nie sądzę, że mieliśmy inne, lepsze wyjście niż to wejście. Gorzej, że obnosząc się po PE z różnej maści oryginałami nieciekawą mamy w UE pozycję do krytykowania starych wyjadaczy, żądania zmian, inicjowania dyskusji… Okazuje się, że taktyka wymiatania do Brukseli co bardziej kompromitujących naszych “światłych” nie była najmądrzejsza.

  23. Bez przesady z tym Kaczyńskim.
    Foch pozostaje jednakowo kompromitujący, nie ma co dorabiać ideologii do głupoty. Co do reszty pełna zgoda, i mnie, gorliwą entuzjastkę, od jakiegoś czasu biją po oczach skazy i rysy na krysztale. Za dużo było entuzjazmu, za mało rozwagi? Nie sądzę, że mieliśmy inne, lepsze wyjście niż to wejście. Gorzej, że obnosząc się po PE z różnej maści oryginałami nieciekawą mamy w UE pozycję do krytykowania starych wyjadaczy, żądania zmian, inicjowania dyskusji… Okazuje się, że taktyka wymiatania do Brukseli co bardziej kompromitujących naszych “światłych” nie była najmądrzejsza.

  24. Bez przesady z tym Kaczyńskim.
    Foch pozostaje jednakowo kompromitujący, nie ma co dorabiać ideologii do głupoty. Co do reszty pełna zgoda, i mnie, gorliwą entuzjastkę, od jakiegoś czasu biją po oczach skazy i rysy na krysztale. Za dużo było entuzjazmu, za mało rozwagi? Nie sądzę, że mieliśmy inne, lepsze wyjście niż to wejście. Gorzej, że obnosząc się po PE z różnej maści oryginałami nieciekawą mamy w UE pozycję do krytykowania starych wyjadaczy, żądania zmian, inicjowania dyskusji… Okazuje się, że taktyka wymiatania do Brukseli co bardziej kompromitujących naszych “światłych” nie była najmądrzejsza.

  25. Bez przesady z tym Kaczyńskim.
    Foch pozostaje jednakowo kompromitujący, nie ma co dorabiać ideologii do głupoty. Co do reszty pełna zgoda, i mnie, gorliwą entuzjastkę, od jakiegoś czasu biją po oczach skazy i rysy na krysztale. Za dużo było entuzjazmu, za mało rozwagi? Nie sądzę, że mieliśmy inne, lepsze wyjście niż to wejście. Gorzej, że obnosząc się po PE z różnej maści oryginałami nieciekawą mamy w UE pozycję do krytykowania starych wyjadaczy, żądania zmian, inicjowania dyskusji… Okazuje się, że taktyka wymiatania do Brukseli co bardziej kompromitujących naszych “światłych” nie była najmądrzejsza.

  26. Bez przesady z tym Kaczyńskim.
    Foch pozostaje jednakowo kompromitujący, nie ma co dorabiać ideologii do głupoty. Co do reszty pełna zgoda, i mnie, gorliwą entuzjastkę, od jakiegoś czasu biją po oczach skazy i rysy na krysztale. Za dużo było entuzjazmu, za mało rozwagi? Nie sądzę, że mieliśmy inne, lepsze wyjście niż to wejście. Gorzej, że obnosząc się po PE z różnej maści oryginałami nieciekawą mamy w UE pozycję do krytykowania starych wyjadaczy, żądania zmian, inicjowania dyskusji… Okazuje się, że taktyka wymiatania do Brukseli co bardziej kompromitujących naszych “światłych” nie była najmądrzejsza.

  27. Bez przesady z tym Kaczyńskim.
    Foch pozostaje jednakowo kompromitujący, nie ma co dorabiać ideologii do głupoty. Co do reszty pełna zgoda, i mnie, gorliwą entuzjastkę, od jakiegoś czasu biją po oczach skazy i rysy na krysztale. Za dużo było entuzjazmu, za mało rozwagi? Nie sądzę, że mieliśmy inne, lepsze wyjście niż to wejście. Gorzej, że obnosząc się po PE z różnej maści oryginałami nieciekawą mamy w UE pozycję do krytykowania starych wyjadaczy, żądania zmian, inicjowania dyskusji… Okazuje się, że taktyka wymiatania do Brukseli co bardziej kompromitujących naszych “światłych” nie była najmądrzejsza.

  28. Bez przesady z tym Kaczyńskim.
    Foch pozostaje jednakowo kompromitujący, nie ma co dorabiać ideologii do głupoty. Co do reszty pełna zgoda, i mnie, gorliwą entuzjastkę, od jakiegoś czasu biją po oczach skazy i rysy na krysztale. Za dużo było entuzjazmu, za mało rozwagi? Nie sądzę, że mieliśmy inne, lepsze wyjście niż to wejście. Gorzej, że obnosząc się po PE z różnej maści oryginałami nieciekawą mamy w UE pozycję do krytykowania starych wyjadaczy, żądania zmian, inicjowania dyskusji… Okazuje się, że taktyka wymiatania do Brukseli co bardziej kompromitujących naszych “światłych” nie była najmądrzejsza.

  29. Bez przesady z tym Kaczyńskim.
    Foch pozostaje jednakowo kompromitujący, nie ma co dorabiać ideologii do głupoty. Co do reszty pełna zgoda, i mnie, gorliwą entuzjastkę, od jakiegoś czasu biją po oczach skazy i rysy na krysztale. Za dużo było entuzjazmu, za mało rozwagi? Nie sądzę, że mieliśmy inne, lepsze wyjście niż to wejście. Gorzej, że obnosząc się po PE z różnej maści oryginałami nieciekawą mamy w UE pozycję do krytykowania starych wyjadaczy, żądania zmian, inicjowania dyskusji… Okazuje się, że taktyka wymiatania do Brukseli co bardziej kompromitujących naszych “światłych” nie była najmądrzejsza.

  30. Bez przesady z tym Kaczyńskim.
    Foch pozostaje jednakowo kompromitujący, nie ma co dorabiać ideologii do głupoty. Co do reszty pełna zgoda, i mnie, gorliwą entuzjastkę, od jakiegoś czasu biją po oczach skazy i rysy na krysztale. Za dużo było entuzjazmu, za mało rozwagi? Nie sądzę, że mieliśmy inne, lepsze wyjście niż to wejście. Gorzej, że obnosząc się po PE z różnej maści oryginałami nieciekawą mamy w UE pozycję do krytykowania starych wyjadaczy, żądania zmian, inicjowania dyskusji… Okazuje się, że taktyka wymiatania do Brukseli co bardziej kompromitujących naszych “światłych” nie była najmądrzejsza.

  31. Spostrzeżenia słuszne, ale
    Spostrzeżenia słuszne, ale integracja europejska nie jest pusta. Mało tego, zwykli ludzie chcą tej integracji. Przykład? Mam trzy z brzegu. Pierwszy przykład to Niemcy: rząd dotował niemieckie banki i gdy wszyscy brali, prezes Deutsche Banku nie wziął i powiedział, że wstydziłby się brać zasiłek od państwa. Oczywiście politycy natychmiast na niego napadli, że jak to tak można kwestionować plan "rautnkowy" rządu i siać "panikę" ( i kto tu panikuje ), mimo to powiedział, co powiedział i choć pod wielkim naciskiem poparł plan, to pieniędzy nie wziął. Drugi przykład to Francja, gdzie Sarkozy wabi producentów samochodów miliardami, a ci jak na złość nie zwinęli w dwie minuty produkcji i nie uciekli z Czech, gdzie jak widać jest im dobrze. I trzeci przykład, przykład Litwy. Rząd wymyślił hasło "kupuj litewskie", postraszył też wprowadzeniem kas fiskalnych i innych obciążeń dla bazarowych sprzedawców, handlujących mięsem z Polski i co? I nic, pielgrzymki na zakupy do Polski są większe niż kiedykolwiek w historii Litwy, bo polskie jest równie dobrej jakości, co litewskie, a przy tym dużo tańsze, więc się opłaca.

    Teraz Traktat Lizboński. Traktat faktycznie jest zawiły i pogmatwany, a powinien być prosty, jak amerykańska konstytucja ( siedem artykułów plus Bill of Rights, czyli ichniejsza Karta Praw Podstawowych ). Wystarczyłoby wprowadzić przejrzyste zapisy, mówiące o wspólnej polityce zagranicznej, energetycznej i obronnej oraz o wspólnym rynku i wolnym handlu, a regulacje prawne i politykę wewnętrzną pozostawiające państwom członkowskim. Powstałoby coś na kształt federacji i czy oprócz dyżurnych eurosceptyków ktoś by protestował? Nie, bo Unii nikt się nie boi, ludzie Unii chcą. Nie chcą jedynie polityków, wtrącających się w każdą dziedzinę życia, polityków, którzy piszą traktaty dla siebie i dla armii podległych sobie biurokratów, polityków, którzy w imię interesu narodowego szkodzą narodowi, bo każdy protekcjonizm jest szkodliwy dla konkurencji rynkowej, czyli dla zwykłych obywateli, którzy konsumują przez to mniej, gorzej i drożej. Prawda jest taka, że wielu polityków mówiąc "naród" ma na myśli siebie samych i swoje ideologie, nie społeczeństwo. A powrotu do "narodowych" gospodarek nie będzie, bo jeśli litewski konsument chce kupić lepsze, to kupi, bez względu na to, czy lepsze oznacza litewskie, czy polskie. Jeśli francuski producent chce montować samochody tanio, to zrobi to, bez względu na to, czy tanio oznacza we Francji, czy w Czechach. Jeśli brytyjski pracodawca chce pracowników niezbyt drogich, a przy tym bardziej wydajnych, to zatrudni ich, bez względu na to, czy będą to Anglicy, czy Polacy. A jeśli rząd chce wprowadzać głupie regulacje w imię narodowego interesu, to musi się liczyć z tym, że naród regulacje oleje i wyniesie się do przyjaźniejszych krajów, albo na miejscu zrobi szarą strefę.

  32. Spostrzeżenia słuszne, ale
    Spostrzeżenia słuszne, ale integracja europejska nie jest pusta. Mało tego, zwykli ludzie chcą tej integracji. Przykład? Mam trzy z brzegu. Pierwszy przykład to Niemcy: rząd dotował niemieckie banki i gdy wszyscy brali, prezes Deutsche Banku nie wziął i powiedział, że wstydziłby się brać zasiłek od państwa. Oczywiście politycy natychmiast na niego napadli, że jak to tak można kwestionować plan "rautnkowy" rządu i siać "panikę" ( i kto tu panikuje ), mimo to powiedział, co powiedział i choć pod wielkim naciskiem poparł plan, to pieniędzy nie wziął. Drugi przykład to Francja, gdzie Sarkozy wabi producentów samochodów miliardami, a ci jak na złość nie zwinęli w dwie minuty produkcji i nie uciekli z Czech, gdzie jak widać jest im dobrze. I trzeci przykład, przykład Litwy. Rząd wymyślił hasło "kupuj litewskie", postraszył też wprowadzeniem kas fiskalnych i innych obciążeń dla bazarowych sprzedawców, handlujących mięsem z Polski i co? I nic, pielgrzymki na zakupy do Polski są większe niż kiedykolwiek w historii Litwy, bo polskie jest równie dobrej jakości, co litewskie, a przy tym dużo tańsze, więc się opłaca.

    Teraz Traktat Lizboński. Traktat faktycznie jest zawiły i pogmatwany, a powinien być prosty, jak amerykańska konstytucja ( siedem artykułów plus Bill of Rights, czyli ichniejsza Karta Praw Podstawowych ). Wystarczyłoby wprowadzić przejrzyste zapisy, mówiące o wspólnej polityce zagranicznej, energetycznej i obronnej oraz o wspólnym rynku i wolnym handlu, a regulacje prawne i politykę wewnętrzną pozostawiające państwom członkowskim. Powstałoby coś na kształt federacji i czy oprócz dyżurnych eurosceptyków ktoś by protestował? Nie, bo Unii nikt się nie boi, ludzie Unii chcą. Nie chcą jedynie polityków, wtrącających się w każdą dziedzinę życia, polityków, którzy piszą traktaty dla siebie i dla armii podległych sobie biurokratów, polityków, którzy w imię interesu narodowego szkodzą narodowi, bo każdy protekcjonizm jest szkodliwy dla konkurencji rynkowej, czyli dla zwykłych obywateli, którzy konsumują przez to mniej, gorzej i drożej. Prawda jest taka, że wielu polityków mówiąc "naród" ma na myśli siebie samych i swoje ideologie, nie społeczeństwo. A powrotu do "narodowych" gospodarek nie będzie, bo jeśli litewski konsument chce kupić lepsze, to kupi, bez względu na to, czy lepsze oznacza litewskie, czy polskie. Jeśli francuski producent chce montować samochody tanio, to zrobi to, bez względu na to, czy tanio oznacza we Francji, czy w Czechach. Jeśli brytyjski pracodawca chce pracowników niezbyt drogich, a przy tym bardziej wydajnych, to zatrudni ich, bez względu na to, czy będą to Anglicy, czy Polacy. A jeśli rząd chce wprowadzać głupie regulacje w imię narodowego interesu, to musi się liczyć z tym, że naród regulacje oleje i wyniesie się do przyjaźniejszych krajów, albo na miejscu zrobi szarą strefę.

  33. Spostrzeżenia słuszne, ale
    Spostrzeżenia słuszne, ale integracja europejska nie jest pusta. Mało tego, zwykli ludzie chcą tej integracji. Przykład? Mam trzy z brzegu. Pierwszy przykład to Niemcy: rząd dotował niemieckie banki i gdy wszyscy brali, prezes Deutsche Banku nie wziął i powiedział, że wstydziłby się brać zasiłek od państwa. Oczywiście politycy natychmiast na niego napadli, że jak to tak można kwestionować plan "rautnkowy" rządu i siać "panikę" ( i kto tu panikuje ), mimo to powiedział, co powiedział i choć pod wielkim naciskiem poparł plan, to pieniędzy nie wziął. Drugi przykład to Francja, gdzie Sarkozy wabi producentów samochodów miliardami, a ci jak na złość nie zwinęli w dwie minuty produkcji i nie uciekli z Czech, gdzie jak widać jest im dobrze. I trzeci przykład, przykład Litwy. Rząd wymyślił hasło "kupuj litewskie", postraszył też wprowadzeniem kas fiskalnych i innych obciążeń dla bazarowych sprzedawców, handlujących mięsem z Polski i co? I nic, pielgrzymki na zakupy do Polski są większe niż kiedykolwiek w historii Litwy, bo polskie jest równie dobrej jakości, co litewskie, a przy tym dużo tańsze, więc się opłaca.

    Teraz Traktat Lizboński. Traktat faktycznie jest zawiły i pogmatwany, a powinien być prosty, jak amerykańska konstytucja ( siedem artykułów plus Bill of Rights, czyli ichniejsza Karta Praw Podstawowych ). Wystarczyłoby wprowadzić przejrzyste zapisy, mówiące o wspólnej polityce zagranicznej, energetycznej i obronnej oraz o wspólnym rynku i wolnym handlu, a regulacje prawne i politykę wewnętrzną pozostawiające państwom członkowskim. Powstałoby coś na kształt federacji i czy oprócz dyżurnych eurosceptyków ktoś by protestował? Nie, bo Unii nikt się nie boi, ludzie Unii chcą. Nie chcą jedynie polityków, wtrącających się w każdą dziedzinę życia, polityków, którzy piszą traktaty dla siebie i dla armii podległych sobie biurokratów, polityków, którzy w imię interesu narodowego szkodzą narodowi, bo każdy protekcjonizm jest szkodliwy dla konkurencji rynkowej, czyli dla zwykłych obywateli, którzy konsumują przez to mniej, gorzej i drożej. Prawda jest taka, że wielu polityków mówiąc "naród" ma na myśli siebie samych i swoje ideologie, nie społeczeństwo. A powrotu do "narodowych" gospodarek nie będzie, bo jeśli litewski konsument chce kupić lepsze, to kupi, bez względu na to, czy lepsze oznacza litewskie, czy polskie. Jeśli francuski producent chce montować samochody tanio, to zrobi to, bez względu na to, czy tanio oznacza we Francji, czy w Czechach. Jeśli brytyjski pracodawca chce pracowników niezbyt drogich, a przy tym bardziej wydajnych, to zatrudni ich, bez względu na to, czy będą to Anglicy, czy Polacy. A jeśli rząd chce wprowadzać głupie regulacje w imię narodowego interesu, to musi się liczyć z tym, że naród regulacje oleje i wyniesie się do przyjaźniejszych krajów, albo na miejscu zrobi szarą strefę.

  34. Spostrzeżenia słuszne, ale
    Spostrzeżenia słuszne, ale integracja europejska nie jest pusta. Mało tego, zwykli ludzie chcą tej integracji. Przykład? Mam trzy z brzegu. Pierwszy przykład to Niemcy: rząd dotował niemieckie banki i gdy wszyscy brali, prezes Deutsche Banku nie wziął i powiedział, że wstydziłby się brać zasiłek od państwa. Oczywiście politycy natychmiast na niego napadli, że jak to tak można kwestionować plan "rautnkowy" rządu i siać "panikę" ( i kto tu panikuje ), mimo to powiedział, co powiedział i choć pod wielkim naciskiem poparł plan, to pieniędzy nie wziął. Drugi przykład to Francja, gdzie Sarkozy wabi producentów samochodów miliardami, a ci jak na złość nie zwinęli w dwie minuty produkcji i nie uciekli z Czech, gdzie jak widać jest im dobrze. I trzeci przykład, przykład Litwy. Rząd wymyślił hasło "kupuj litewskie", postraszył też wprowadzeniem kas fiskalnych i innych obciążeń dla bazarowych sprzedawców, handlujących mięsem z Polski i co? I nic, pielgrzymki na zakupy do Polski są większe niż kiedykolwiek w historii Litwy, bo polskie jest równie dobrej jakości, co litewskie, a przy tym dużo tańsze, więc się opłaca.

    Teraz Traktat Lizboński. Traktat faktycznie jest zawiły i pogmatwany, a powinien być prosty, jak amerykańska konstytucja ( siedem artykułów plus Bill of Rights, czyli ichniejsza Karta Praw Podstawowych ). Wystarczyłoby wprowadzić przejrzyste zapisy, mówiące o wspólnej polityce zagranicznej, energetycznej i obronnej oraz o wspólnym rynku i wolnym handlu, a regulacje prawne i politykę wewnętrzną pozostawiające państwom członkowskim. Powstałoby coś na kształt federacji i czy oprócz dyżurnych eurosceptyków ktoś by protestował? Nie, bo Unii nikt się nie boi, ludzie Unii chcą. Nie chcą jedynie polityków, wtrącających się w każdą dziedzinę życia, polityków, którzy piszą traktaty dla siebie i dla armii podległych sobie biurokratów, polityków, którzy w imię interesu narodowego szkodzą narodowi, bo każdy protekcjonizm jest szkodliwy dla konkurencji rynkowej, czyli dla zwykłych obywateli, którzy konsumują przez to mniej, gorzej i drożej. Prawda jest taka, że wielu polityków mówiąc "naród" ma na myśli siebie samych i swoje ideologie, nie społeczeństwo. A powrotu do "narodowych" gospodarek nie będzie, bo jeśli litewski konsument chce kupić lepsze, to kupi, bez względu na to, czy lepsze oznacza litewskie, czy polskie. Jeśli francuski producent chce montować samochody tanio, to zrobi to, bez względu na to, czy tanio oznacza we Francji, czy w Czechach. Jeśli brytyjski pracodawca chce pracowników niezbyt drogich, a przy tym bardziej wydajnych, to zatrudni ich, bez względu na to, czy będą to Anglicy, czy Polacy. A jeśli rząd chce wprowadzać głupie regulacje w imię narodowego interesu, to musi się liczyć z tym, że naród regulacje oleje i wyniesie się do przyjaźniejszych krajów, albo na miejscu zrobi szarą strefę.

  35. Spostrzeżenia słuszne, ale
    Spostrzeżenia słuszne, ale integracja europejska nie jest pusta. Mało tego, zwykli ludzie chcą tej integracji. Przykład? Mam trzy z brzegu. Pierwszy przykład to Niemcy: rząd dotował niemieckie banki i gdy wszyscy brali, prezes Deutsche Banku nie wziął i powiedział, że wstydziłby się brać zasiłek od państwa. Oczywiście politycy natychmiast na niego napadli, że jak to tak można kwestionować plan "rautnkowy" rządu i siać "panikę" ( i kto tu panikuje ), mimo to powiedział, co powiedział i choć pod wielkim naciskiem poparł plan, to pieniędzy nie wziął. Drugi przykład to Francja, gdzie Sarkozy wabi producentów samochodów miliardami, a ci jak na złość nie zwinęli w dwie minuty produkcji i nie uciekli z Czech, gdzie jak widać jest im dobrze. I trzeci przykład, przykład Litwy. Rząd wymyślił hasło "kupuj litewskie", postraszył też wprowadzeniem kas fiskalnych i innych obciążeń dla bazarowych sprzedawców, handlujących mięsem z Polski i co? I nic, pielgrzymki na zakupy do Polski są większe niż kiedykolwiek w historii Litwy, bo polskie jest równie dobrej jakości, co litewskie, a przy tym dużo tańsze, więc się opłaca.

    Teraz Traktat Lizboński. Traktat faktycznie jest zawiły i pogmatwany, a powinien być prosty, jak amerykańska konstytucja ( siedem artykułów plus Bill of Rights, czyli ichniejsza Karta Praw Podstawowych ). Wystarczyłoby wprowadzić przejrzyste zapisy, mówiące o wspólnej polityce zagranicznej, energetycznej i obronnej oraz o wspólnym rynku i wolnym handlu, a regulacje prawne i politykę wewnętrzną pozostawiające państwom członkowskim. Powstałoby coś na kształt federacji i czy oprócz dyżurnych eurosceptyków ktoś by protestował? Nie, bo Unii nikt się nie boi, ludzie Unii chcą. Nie chcą jedynie polityków, wtrącających się w każdą dziedzinę życia, polityków, którzy piszą traktaty dla siebie i dla armii podległych sobie biurokratów, polityków, którzy w imię interesu narodowego szkodzą narodowi, bo każdy protekcjonizm jest szkodliwy dla konkurencji rynkowej, czyli dla zwykłych obywateli, którzy konsumują przez to mniej, gorzej i drożej. Prawda jest taka, że wielu polityków mówiąc "naród" ma na myśli siebie samych i swoje ideologie, nie społeczeństwo. A powrotu do "narodowych" gospodarek nie będzie, bo jeśli litewski konsument chce kupić lepsze, to kupi, bez względu na to, czy lepsze oznacza litewskie, czy polskie. Jeśli francuski producent chce montować samochody tanio, to zrobi to, bez względu na to, czy tanio oznacza we Francji, czy w Czechach. Jeśli brytyjski pracodawca chce pracowników niezbyt drogich, a przy tym bardziej wydajnych, to zatrudni ich, bez względu na to, czy będą to Anglicy, czy Polacy. A jeśli rząd chce wprowadzać głupie regulacje w imię narodowego interesu, to musi się liczyć z tym, że naród regulacje oleje i wyniesie się do przyjaźniejszych krajów, albo na miejscu zrobi szarą strefę.

  36. Spostrzeżenia słuszne, ale
    Spostrzeżenia słuszne, ale integracja europejska nie jest pusta. Mało tego, zwykli ludzie chcą tej integracji. Przykład? Mam trzy z brzegu. Pierwszy przykład to Niemcy: rząd dotował niemieckie banki i gdy wszyscy brali, prezes Deutsche Banku nie wziął i powiedział, że wstydziłby się brać zasiłek od państwa. Oczywiście politycy natychmiast na niego napadli, że jak to tak można kwestionować plan "rautnkowy" rządu i siać "panikę" ( i kto tu panikuje ), mimo to powiedział, co powiedział i choć pod wielkim naciskiem poparł plan, to pieniędzy nie wziął. Drugi przykład to Francja, gdzie Sarkozy wabi producentów samochodów miliardami, a ci jak na złość nie zwinęli w dwie minuty produkcji i nie uciekli z Czech, gdzie jak widać jest im dobrze. I trzeci przykład, przykład Litwy. Rząd wymyślił hasło "kupuj litewskie", postraszył też wprowadzeniem kas fiskalnych i innych obciążeń dla bazarowych sprzedawców, handlujących mięsem z Polski i co? I nic, pielgrzymki na zakupy do Polski są większe niż kiedykolwiek w historii Litwy, bo polskie jest równie dobrej jakości, co litewskie, a przy tym dużo tańsze, więc się opłaca.

    Teraz Traktat Lizboński. Traktat faktycznie jest zawiły i pogmatwany, a powinien być prosty, jak amerykańska konstytucja ( siedem artykułów plus Bill of Rights, czyli ichniejsza Karta Praw Podstawowych ). Wystarczyłoby wprowadzić przejrzyste zapisy, mówiące o wspólnej polityce zagranicznej, energetycznej i obronnej oraz o wspólnym rynku i wolnym handlu, a regulacje prawne i politykę wewnętrzną pozostawiające państwom członkowskim. Powstałoby coś na kształt federacji i czy oprócz dyżurnych eurosceptyków ktoś by protestował? Nie, bo Unii nikt się nie boi, ludzie Unii chcą. Nie chcą jedynie polityków, wtrącających się w każdą dziedzinę życia, polityków, którzy piszą traktaty dla siebie i dla armii podległych sobie biurokratów, polityków, którzy w imię interesu narodowego szkodzą narodowi, bo każdy protekcjonizm jest szkodliwy dla konkurencji rynkowej, czyli dla zwykłych obywateli, którzy konsumują przez to mniej, gorzej i drożej. Prawda jest taka, że wielu polityków mówiąc "naród" ma na myśli siebie samych i swoje ideologie, nie społeczeństwo. A powrotu do "narodowych" gospodarek nie będzie, bo jeśli litewski konsument chce kupić lepsze, to kupi, bez względu na to, czy lepsze oznacza litewskie, czy polskie. Jeśli francuski producent chce montować samochody tanio, to zrobi to, bez względu na to, czy tanio oznacza we Francji, czy w Czechach. Jeśli brytyjski pracodawca chce pracowników niezbyt drogich, a przy tym bardziej wydajnych, to zatrudni ich, bez względu na to, czy będą to Anglicy, czy Polacy. A jeśli rząd chce wprowadzać głupie regulacje w imię narodowego interesu, to musi się liczyć z tym, że naród regulacje oleje i wyniesie się do przyjaźniejszych krajów, albo na miejscu zrobi szarą strefę.

  37. Spostrzeżenia słuszne, ale
    Spostrzeżenia słuszne, ale integracja europejska nie jest pusta. Mało tego, zwykli ludzie chcą tej integracji. Przykład? Mam trzy z brzegu. Pierwszy przykład to Niemcy: rząd dotował niemieckie banki i gdy wszyscy brali, prezes Deutsche Banku nie wziął i powiedział, że wstydziłby się brać zasiłek od państwa. Oczywiście politycy natychmiast na niego napadli, że jak to tak można kwestionować plan "rautnkowy" rządu i siać "panikę" ( i kto tu panikuje ), mimo to powiedział, co powiedział i choć pod wielkim naciskiem poparł plan, to pieniędzy nie wziął. Drugi przykład to Francja, gdzie Sarkozy wabi producentów samochodów miliardami, a ci jak na złość nie zwinęli w dwie minuty produkcji i nie uciekli z Czech, gdzie jak widać jest im dobrze. I trzeci przykład, przykład Litwy. Rząd wymyślił hasło "kupuj litewskie", postraszył też wprowadzeniem kas fiskalnych i innych obciążeń dla bazarowych sprzedawców, handlujących mięsem z Polski i co? I nic, pielgrzymki na zakupy do Polski są większe niż kiedykolwiek w historii Litwy, bo polskie jest równie dobrej jakości, co litewskie, a przy tym dużo tańsze, więc się opłaca.

    Teraz Traktat Lizboński. Traktat faktycznie jest zawiły i pogmatwany, a powinien być prosty, jak amerykańska konstytucja ( siedem artykułów plus Bill of Rights, czyli ichniejsza Karta Praw Podstawowych ). Wystarczyłoby wprowadzić przejrzyste zapisy, mówiące o wspólnej polityce zagranicznej, energetycznej i obronnej oraz o wspólnym rynku i wolnym handlu, a regulacje prawne i politykę wewnętrzną pozostawiające państwom członkowskim. Powstałoby coś na kształt federacji i czy oprócz dyżurnych eurosceptyków ktoś by protestował? Nie, bo Unii nikt się nie boi, ludzie Unii chcą. Nie chcą jedynie polityków, wtrącających się w każdą dziedzinę życia, polityków, którzy piszą traktaty dla siebie i dla armii podległych sobie biurokratów, polityków, którzy w imię interesu narodowego szkodzą narodowi, bo każdy protekcjonizm jest szkodliwy dla konkurencji rynkowej, czyli dla zwykłych obywateli, którzy konsumują przez to mniej, gorzej i drożej. Prawda jest taka, że wielu polityków mówiąc "naród" ma na myśli siebie samych i swoje ideologie, nie społeczeństwo. A powrotu do "narodowych" gospodarek nie będzie, bo jeśli litewski konsument chce kupić lepsze, to kupi, bez względu na to, czy lepsze oznacza litewskie, czy polskie. Jeśli francuski producent chce montować samochody tanio, to zrobi to, bez względu na to, czy tanio oznacza we Francji, czy w Czechach. Jeśli brytyjski pracodawca chce pracowników niezbyt drogich, a przy tym bardziej wydajnych, to zatrudni ich, bez względu na to, czy będą to Anglicy, czy Polacy. A jeśli rząd chce wprowadzać głupie regulacje w imię narodowego interesu, to musi się liczyć z tym, że naród regulacje oleje i wyniesie się do przyjaźniejszych krajów, albo na miejscu zrobi szarą strefę.

  38. Spostrzeżenia słuszne, ale
    Spostrzeżenia słuszne, ale integracja europejska nie jest pusta. Mało tego, zwykli ludzie chcą tej integracji. Przykład? Mam trzy z brzegu. Pierwszy przykład to Niemcy: rząd dotował niemieckie banki i gdy wszyscy brali, prezes Deutsche Banku nie wziął i powiedział, że wstydziłby się brać zasiłek od państwa. Oczywiście politycy natychmiast na niego napadli, że jak to tak można kwestionować plan "rautnkowy" rządu i siać "panikę" ( i kto tu panikuje ), mimo to powiedział, co powiedział i choć pod wielkim naciskiem poparł plan, to pieniędzy nie wziął. Drugi przykład to Francja, gdzie Sarkozy wabi producentów samochodów miliardami, a ci jak na złość nie zwinęli w dwie minuty produkcji i nie uciekli z Czech, gdzie jak widać jest im dobrze. I trzeci przykład, przykład Litwy. Rząd wymyślił hasło "kupuj litewskie", postraszył też wprowadzeniem kas fiskalnych i innych obciążeń dla bazarowych sprzedawców, handlujących mięsem z Polski i co? I nic, pielgrzymki na zakupy do Polski są większe niż kiedykolwiek w historii Litwy, bo polskie jest równie dobrej jakości, co litewskie, a przy tym dużo tańsze, więc się opłaca.

    Teraz Traktat Lizboński. Traktat faktycznie jest zawiły i pogmatwany, a powinien być prosty, jak amerykańska konstytucja ( siedem artykułów plus Bill of Rights, czyli ichniejsza Karta Praw Podstawowych ). Wystarczyłoby wprowadzić przejrzyste zapisy, mówiące o wspólnej polityce zagranicznej, energetycznej i obronnej oraz o wspólnym rynku i wolnym handlu, a regulacje prawne i politykę wewnętrzną pozostawiające państwom członkowskim. Powstałoby coś na kształt federacji i czy oprócz dyżurnych eurosceptyków ktoś by protestował? Nie, bo Unii nikt się nie boi, ludzie Unii chcą. Nie chcą jedynie polityków, wtrącających się w każdą dziedzinę życia, polityków, którzy piszą traktaty dla siebie i dla armii podległych sobie biurokratów, polityków, którzy w imię interesu narodowego szkodzą narodowi, bo każdy protekcjonizm jest szkodliwy dla konkurencji rynkowej, czyli dla zwykłych obywateli, którzy konsumują przez to mniej, gorzej i drożej. Prawda jest taka, że wielu polityków mówiąc "naród" ma na myśli siebie samych i swoje ideologie, nie społeczeństwo. A powrotu do "narodowych" gospodarek nie będzie, bo jeśli litewski konsument chce kupić lepsze, to kupi, bez względu na to, czy lepsze oznacza litewskie, czy polskie. Jeśli francuski producent chce montować samochody tanio, to zrobi to, bez względu na to, czy tanio oznacza we Francji, czy w Czechach. Jeśli brytyjski pracodawca chce pracowników niezbyt drogich, a przy tym bardziej wydajnych, to zatrudni ich, bez względu na to, czy będą to Anglicy, czy Polacy. A jeśli rząd chce wprowadzać głupie regulacje w imię narodowego interesu, to musi się liczyć z tym, że naród regulacje oleje i wyniesie się do przyjaźniejszych krajów, albo na miejscu zrobi szarą strefę.

  39. Spostrzeżenia słuszne, ale
    Spostrzeżenia słuszne, ale integracja europejska nie jest pusta. Mało tego, zwykli ludzie chcą tej integracji. Przykład? Mam trzy z brzegu. Pierwszy przykład to Niemcy: rząd dotował niemieckie banki i gdy wszyscy brali, prezes Deutsche Banku nie wziął i powiedział, że wstydziłby się brać zasiłek od państwa. Oczywiście politycy natychmiast na niego napadli, że jak to tak można kwestionować plan "rautnkowy" rządu i siać "panikę" ( i kto tu panikuje ), mimo to powiedział, co powiedział i choć pod wielkim naciskiem poparł plan, to pieniędzy nie wziął. Drugi przykład to Francja, gdzie Sarkozy wabi producentów samochodów miliardami, a ci jak na złość nie zwinęli w dwie minuty produkcji i nie uciekli z Czech, gdzie jak widać jest im dobrze. I trzeci przykład, przykład Litwy. Rząd wymyślił hasło "kupuj litewskie", postraszył też wprowadzeniem kas fiskalnych i innych obciążeń dla bazarowych sprzedawców, handlujących mięsem z Polski i co? I nic, pielgrzymki na zakupy do Polski są większe niż kiedykolwiek w historii Litwy, bo polskie jest równie dobrej jakości, co litewskie, a przy tym dużo tańsze, więc się opłaca.

    Teraz Traktat Lizboński. Traktat faktycznie jest zawiły i pogmatwany, a powinien być prosty, jak amerykańska konstytucja ( siedem artykułów plus Bill of Rights, czyli ichniejsza Karta Praw Podstawowych ). Wystarczyłoby wprowadzić przejrzyste zapisy, mówiące o wspólnej polityce zagranicznej, energetycznej i obronnej oraz o wspólnym rynku i wolnym handlu, a regulacje prawne i politykę wewnętrzną pozostawiające państwom członkowskim. Powstałoby coś na kształt federacji i czy oprócz dyżurnych eurosceptyków ktoś by protestował? Nie, bo Unii nikt się nie boi, ludzie Unii chcą. Nie chcą jedynie polityków, wtrącających się w każdą dziedzinę życia, polityków, którzy piszą traktaty dla siebie i dla armii podległych sobie biurokratów, polityków, którzy w imię interesu narodowego szkodzą narodowi, bo każdy protekcjonizm jest szkodliwy dla konkurencji rynkowej, czyli dla zwykłych obywateli, którzy konsumują przez to mniej, gorzej i drożej. Prawda jest taka, że wielu polityków mówiąc "naród" ma na myśli siebie samych i swoje ideologie, nie społeczeństwo. A powrotu do "narodowych" gospodarek nie będzie, bo jeśli litewski konsument chce kupić lepsze, to kupi, bez względu na to, czy lepsze oznacza litewskie, czy polskie. Jeśli francuski producent chce montować samochody tanio, to zrobi to, bez względu na to, czy tanio oznacza we Francji, czy w Czechach. Jeśli brytyjski pracodawca chce pracowników niezbyt drogich, a przy tym bardziej wydajnych, to zatrudni ich, bez względu na to, czy będą to Anglicy, czy Polacy. A jeśli rząd chce wprowadzać głupie regulacje w imię narodowego interesu, to musi się liczyć z tym, że naród regulacje oleje i wyniesie się do przyjaźniejszych krajów, albo na miejscu zrobi szarą strefę.

  40. Spostrzeżenia słuszne, ale
    Spostrzeżenia słuszne, ale integracja europejska nie jest pusta. Mało tego, zwykli ludzie chcą tej integracji. Przykład? Mam trzy z brzegu. Pierwszy przykład to Niemcy: rząd dotował niemieckie banki i gdy wszyscy brali, prezes Deutsche Banku nie wziął i powiedział, że wstydziłby się brać zasiłek od państwa. Oczywiście politycy natychmiast na niego napadli, że jak to tak można kwestionować plan "rautnkowy" rządu i siać "panikę" ( i kto tu panikuje ), mimo to powiedział, co powiedział i choć pod wielkim naciskiem poparł plan, to pieniędzy nie wziął. Drugi przykład to Francja, gdzie Sarkozy wabi producentów samochodów miliardami, a ci jak na złość nie zwinęli w dwie minuty produkcji i nie uciekli z Czech, gdzie jak widać jest im dobrze. I trzeci przykład, przykład Litwy. Rząd wymyślił hasło "kupuj litewskie", postraszył też wprowadzeniem kas fiskalnych i innych obciążeń dla bazarowych sprzedawców, handlujących mięsem z Polski i co? I nic, pielgrzymki na zakupy do Polski są większe niż kiedykolwiek w historii Litwy, bo polskie jest równie dobrej jakości, co litewskie, a przy tym dużo tańsze, więc się opłaca.

    Teraz Traktat Lizboński. Traktat faktycznie jest zawiły i pogmatwany, a powinien być prosty, jak amerykańska konstytucja ( siedem artykułów plus Bill of Rights, czyli ichniejsza Karta Praw Podstawowych ). Wystarczyłoby wprowadzić przejrzyste zapisy, mówiące o wspólnej polityce zagranicznej, energetycznej i obronnej oraz o wspólnym rynku i wolnym handlu, a regulacje prawne i politykę wewnętrzną pozostawiające państwom członkowskim. Powstałoby coś na kształt federacji i czy oprócz dyżurnych eurosceptyków ktoś by protestował? Nie, bo Unii nikt się nie boi, ludzie Unii chcą. Nie chcą jedynie polityków, wtrącających się w każdą dziedzinę życia, polityków, którzy piszą traktaty dla siebie i dla armii podległych sobie biurokratów, polityków, którzy w imię interesu narodowego szkodzą narodowi, bo każdy protekcjonizm jest szkodliwy dla konkurencji rynkowej, czyli dla zwykłych obywateli, którzy konsumują przez to mniej, gorzej i drożej. Prawda jest taka, że wielu polityków mówiąc "naród" ma na myśli siebie samych i swoje ideologie, nie społeczeństwo. A powrotu do "narodowych" gospodarek nie będzie, bo jeśli litewski konsument chce kupić lepsze, to kupi, bez względu na to, czy lepsze oznacza litewskie, czy polskie. Jeśli francuski producent chce montować samochody tanio, to zrobi to, bez względu na to, czy tanio oznacza we Francji, czy w Czechach. Jeśli brytyjski pracodawca chce pracowników niezbyt drogich, a przy tym bardziej wydajnych, to zatrudni ich, bez względu na to, czy będą to Anglicy, czy Polacy. A jeśli rząd chce wprowadzać głupie regulacje w imię narodowego interesu, to musi się liczyć z tym, że naród regulacje oleje i wyniesie się do przyjaźniejszych krajów, albo na miejscu zrobi szarą strefę.

  41. Liberalne Polki to mają
    Liberalne Polki to mają poczucie humoru, taki zaściankowy Sarkozy, rodakom tylko francuskie kury nakazuje spożywać, francuskimi samochodami jeździć i jeszcze Czechów upupić. No ale to ciemni Francuzi, ksenofoby, my jesteśmy dowcipni, albo może zabawni, sam już nie wiem.

    • Ano tak, zasada “jemy to, co
      Ano tak, zasada "jemy to, co sobie wyhodujemy we własnym ogródku" i z sąsiadem się broń Boże niczym nie wymienimy, to zaścianek. Zaścianek może być w Polsce, może być jednak równie dobrze we Francji, polscy politycy, ani Polacy w ogóle nie mają monopolu na zaściankowość, podobnie jak francuski polityk, czy Francuz w ogóle nie jest z urzędu obytym światowcem. Choć w tym wypadku Francuzi nie zachowują się po zaściankowemu, zaściankowo zachowuje się jedynie ich rząd. Sami Francuzi produkują samochody tam gdzie taniej i jedzą bagietki, gdy te są dobre, nie zaglądając w paszport piekarzowi. Mówiąc krótko robią swoje, nie zważając na rząd, który rzucił właśnie pomysł zrobienia z Francji zaścianka.

      • A może tak dać sobie spokój z
        A może tak dać sobie spokój z bezpieczeństwem “intelektualnym” i przestać powtarzać to co “światłe”. Zastanowić się w tym czasie, dlaczego Francuzi uruchamiają patriotyzm zakupowy, Niemcy socjalizm dotacyjny, UK nacjonalizm pracowniczy? Czy nie dlatego, że śmierć frajerom? Frajerom powtarzającym radosne wolnościowe hasełka. Może dlatego, że idzie bieda i koniec z ideologicznymi sentymentami? Może dlatego, że jak zwykle mamy łby pełne ideałów i zero pragmatyzmu. Nie wiem. Pytam.

        • A może warto zastanowić się,
          A może warto zastanowić się, czy to Francuzi, Niemcy i Anglicy, czy może jednak tylko rządy? Jakoś nie zauważyłem, by Francja przestała importować produkty zza granicy w ramach patriotyzmu zakupowego, nie zauważyłem, by przedsiębiorcy angielscy masowo obudzili w sobie patriotyzm i z tygodnia na tydzień wyrzucili milion Polaków z kraju, nie zauważyłem też, by Litwini, na codzień dość nacjonalistycznie usposobieni, przestali jeździć na zakupy do Polski, przeciwnie, ilość zakupowych turystów z Litwy jest większa niż kiedykolwiek w historii. Wniosek? Rządy robią, a jeszcze częściej mówią swoje, a gospodarka nie ma narodowości. Gdy chodzi o pieniądze krew i geny przestają mieć znaczenie i Żyd handluje z Arabem, a Polak z Rosjaninem. Robią to pomimo tego, że rządy ogłaszają kolejne plany tego, czy tamtego, a prawda jest taka, że gospodarka planowaniu nie podlega. W 1929 roku też stwierdzono, że wolny handel jest dla frajerów i co się stało? Ano stało się najgorsze, rządy wprowadziły protekcjonizm i rozpoczęły się wojny handlowe. Nadal każdy chciał eksportować, ale na import nie było chętnych, bo rząd zabraniał. Skończyło się na tym, że kryzys się pogłębił i osiągnął rozmiary większe niż jakikolwiek inny kryzys przed nim, czy po nim. Jeśli dziś powtórzymy dawne błędy, to zobaczymy kto jest frajerem. I nie mówię tego z powodu ideologii, mówię to z powodu pragmatyzmu. Za frajerstwo uważam zaś mówienie, że skoro większość coś robi, to musi mieć rację. W XVIII wieku niemal cała Europa była absolutystyczna i śmiała się z rewolucyjnej Francji, a jednak rewolucja zwyciężyła i po absolutyźmie ślad nie pozostał.

  42. Liberalne Polki to mają
    Liberalne Polki to mają poczucie humoru, taki zaściankowy Sarkozy, rodakom tylko francuskie kury nakazuje spożywać, francuskimi samochodami jeździć i jeszcze Czechów upupić. No ale to ciemni Francuzi, ksenofoby, my jesteśmy dowcipni, albo może zabawni, sam już nie wiem.

    • Ano tak, zasada “jemy to, co
      Ano tak, zasada "jemy to, co sobie wyhodujemy we własnym ogródku" i z sąsiadem się broń Boże niczym nie wymienimy, to zaścianek. Zaścianek może być w Polsce, może być jednak równie dobrze we Francji, polscy politycy, ani Polacy w ogóle nie mają monopolu na zaściankowość, podobnie jak francuski polityk, czy Francuz w ogóle nie jest z urzędu obytym światowcem. Choć w tym wypadku Francuzi nie zachowują się po zaściankowemu, zaściankowo zachowuje się jedynie ich rząd. Sami Francuzi produkują samochody tam gdzie taniej i jedzą bagietki, gdy te są dobre, nie zaglądając w paszport piekarzowi. Mówiąc krótko robią swoje, nie zważając na rząd, który rzucił właśnie pomysł zrobienia z Francji zaścianka.

      • A może tak dać sobie spokój z
        A może tak dać sobie spokój z bezpieczeństwem “intelektualnym” i przestać powtarzać to co “światłe”. Zastanowić się w tym czasie, dlaczego Francuzi uruchamiają patriotyzm zakupowy, Niemcy socjalizm dotacyjny, UK nacjonalizm pracowniczy? Czy nie dlatego, że śmierć frajerom? Frajerom powtarzającym radosne wolnościowe hasełka. Może dlatego, że idzie bieda i koniec z ideologicznymi sentymentami? Może dlatego, że jak zwykle mamy łby pełne ideałów i zero pragmatyzmu. Nie wiem. Pytam.

        • A może warto zastanowić się,
          A może warto zastanowić się, czy to Francuzi, Niemcy i Anglicy, czy może jednak tylko rządy? Jakoś nie zauważyłem, by Francja przestała importować produkty zza granicy w ramach patriotyzmu zakupowego, nie zauważyłem, by przedsiębiorcy angielscy masowo obudzili w sobie patriotyzm i z tygodnia na tydzień wyrzucili milion Polaków z kraju, nie zauważyłem też, by Litwini, na codzień dość nacjonalistycznie usposobieni, przestali jeździć na zakupy do Polski, przeciwnie, ilość zakupowych turystów z Litwy jest większa niż kiedykolwiek w historii. Wniosek? Rządy robią, a jeszcze częściej mówią swoje, a gospodarka nie ma narodowości. Gdy chodzi o pieniądze krew i geny przestają mieć znaczenie i Żyd handluje z Arabem, a Polak z Rosjaninem. Robią to pomimo tego, że rządy ogłaszają kolejne plany tego, czy tamtego, a prawda jest taka, że gospodarka planowaniu nie podlega. W 1929 roku też stwierdzono, że wolny handel jest dla frajerów i co się stało? Ano stało się najgorsze, rządy wprowadziły protekcjonizm i rozpoczęły się wojny handlowe. Nadal każdy chciał eksportować, ale na import nie było chętnych, bo rząd zabraniał. Skończyło się na tym, że kryzys się pogłębił i osiągnął rozmiary większe niż jakikolwiek inny kryzys przed nim, czy po nim. Jeśli dziś powtórzymy dawne błędy, to zobaczymy kto jest frajerem. I nie mówię tego z powodu ideologii, mówię to z powodu pragmatyzmu. Za frajerstwo uważam zaś mówienie, że skoro większość coś robi, to musi mieć rację. W XVIII wieku niemal cała Europa była absolutystyczna i śmiała się z rewolucyjnej Francji, a jednak rewolucja zwyciężyła i po absolutyźmie ślad nie pozostał.

  43. Liberalne Polki to mają
    Liberalne Polki to mają poczucie humoru, taki zaściankowy Sarkozy, rodakom tylko francuskie kury nakazuje spożywać, francuskimi samochodami jeździć i jeszcze Czechów upupić. No ale to ciemni Francuzi, ksenofoby, my jesteśmy dowcipni, albo może zabawni, sam już nie wiem.

    • Ano tak, zasada “jemy to, co
      Ano tak, zasada "jemy to, co sobie wyhodujemy we własnym ogródku" i z sąsiadem się broń Boże niczym nie wymienimy, to zaścianek. Zaścianek może być w Polsce, może być jednak równie dobrze we Francji, polscy politycy, ani Polacy w ogóle nie mają monopolu na zaściankowość, podobnie jak francuski polityk, czy Francuz w ogóle nie jest z urzędu obytym światowcem. Choć w tym wypadku Francuzi nie zachowują się po zaściankowemu, zaściankowo zachowuje się jedynie ich rząd. Sami Francuzi produkują samochody tam gdzie taniej i jedzą bagietki, gdy te są dobre, nie zaglądając w paszport piekarzowi. Mówiąc krótko robią swoje, nie zważając na rząd, który rzucił właśnie pomysł zrobienia z Francji zaścianka.

      • A może tak dać sobie spokój z
        A może tak dać sobie spokój z bezpieczeństwem “intelektualnym” i przestać powtarzać to co “światłe”. Zastanowić się w tym czasie, dlaczego Francuzi uruchamiają patriotyzm zakupowy, Niemcy socjalizm dotacyjny, UK nacjonalizm pracowniczy? Czy nie dlatego, że śmierć frajerom? Frajerom powtarzającym radosne wolnościowe hasełka. Może dlatego, że idzie bieda i koniec z ideologicznymi sentymentami? Może dlatego, że jak zwykle mamy łby pełne ideałów i zero pragmatyzmu. Nie wiem. Pytam.

        • A może warto zastanowić się,
          A może warto zastanowić się, czy to Francuzi, Niemcy i Anglicy, czy może jednak tylko rządy? Jakoś nie zauważyłem, by Francja przestała importować produkty zza granicy w ramach patriotyzmu zakupowego, nie zauważyłem, by przedsiębiorcy angielscy masowo obudzili w sobie patriotyzm i z tygodnia na tydzień wyrzucili milion Polaków z kraju, nie zauważyłem też, by Litwini, na codzień dość nacjonalistycznie usposobieni, przestali jeździć na zakupy do Polski, przeciwnie, ilość zakupowych turystów z Litwy jest większa niż kiedykolwiek w historii. Wniosek? Rządy robią, a jeszcze częściej mówią swoje, a gospodarka nie ma narodowości. Gdy chodzi o pieniądze krew i geny przestają mieć znaczenie i Żyd handluje z Arabem, a Polak z Rosjaninem. Robią to pomimo tego, że rządy ogłaszają kolejne plany tego, czy tamtego, a prawda jest taka, że gospodarka planowaniu nie podlega. W 1929 roku też stwierdzono, że wolny handel jest dla frajerów i co się stało? Ano stało się najgorsze, rządy wprowadziły protekcjonizm i rozpoczęły się wojny handlowe. Nadal każdy chciał eksportować, ale na import nie było chętnych, bo rząd zabraniał. Skończyło się na tym, że kryzys się pogłębił i osiągnął rozmiary większe niż jakikolwiek inny kryzys przed nim, czy po nim. Jeśli dziś powtórzymy dawne błędy, to zobaczymy kto jest frajerem. I nie mówię tego z powodu ideologii, mówię to z powodu pragmatyzmu. Za frajerstwo uważam zaś mówienie, że skoro większość coś robi, to musi mieć rację. W XVIII wieku niemal cała Europa była absolutystyczna i śmiała się z rewolucyjnej Francji, a jednak rewolucja zwyciężyła i po absolutyźmie ślad nie pozostał.

  44. Liberalne Polki to mają
    Liberalne Polki to mają poczucie humoru, taki zaściankowy Sarkozy, rodakom tylko francuskie kury nakazuje spożywać, francuskimi samochodami jeździć i jeszcze Czechów upupić. No ale to ciemni Francuzi, ksenofoby, my jesteśmy dowcipni, albo może zabawni, sam już nie wiem.

    • Ano tak, zasada “jemy to, co
      Ano tak, zasada "jemy to, co sobie wyhodujemy we własnym ogródku" i z sąsiadem się broń Boże niczym nie wymienimy, to zaścianek. Zaścianek może być w Polsce, może być jednak równie dobrze we Francji, polscy politycy, ani Polacy w ogóle nie mają monopolu na zaściankowość, podobnie jak francuski polityk, czy Francuz w ogóle nie jest z urzędu obytym światowcem. Choć w tym wypadku Francuzi nie zachowują się po zaściankowemu, zaściankowo zachowuje się jedynie ich rząd. Sami Francuzi produkują samochody tam gdzie taniej i jedzą bagietki, gdy te są dobre, nie zaglądając w paszport piekarzowi. Mówiąc krótko robią swoje, nie zważając na rząd, który rzucił właśnie pomysł zrobienia z Francji zaścianka.

      • A może tak dać sobie spokój z
        A może tak dać sobie spokój z bezpieczeństwem “intelektualnym” i przestać powtarzać to co “światłe”. Zastanowić się w tym czasie, dlaczego Francuzi uruchamiają patriotyzm zakupowy, Niemcy socjalizm dotacyjny, UK nacjonalizm pracowniczy? Czy nie dlatego, że śmierć frajerom? Frajerom powtarzającym radosne wolnościowe hasełka. Może dlatego, że idzie bieda i koniec z ideologicznymi sentymentami? Może dlatego, że jak zwykle mamy łby pełne ideałów i zero pragmatyzmu. Nie wiem. Pytam.

        • A może warto zastanowić się,
          A może warto zastanowić się, czy to Francuzi, Niemcy i Anglicy, czy może jednak tylko rządy? Jakoś nie zauważyłem, by Francja przestała importować produkty zza granicy w ramach patriotyzmu zakupowego, nie zauważyłem, by przedsiębiorcy angielscy masowo obudzili w sobie patriotyzm i z tygodnia na tydzień wyrzucili milion Polaków z kraju, nie zauważyłem też, by Litwini, na codzień dość nacjonalistycznie usposobieni, przestali jeździć na zakupy do Polski, przeciwnie, ilość zakupowych turystów z Litwy jest większa niż kiedykolwiek w historii. Wniosek? Rządy robią, a jeszcze częściej mówią swoje, a gospodarka nie ma narodowości. Gdy chodzi o pieniądze krew i geny przestają mieć znaczenie i Żyd handluje z Arabem, a Polak z Rosjaninem. Robią to pomimo tego, że rządy ogłaszają kolejne plany tego, czy tamtego, a prawda jest taka, że gospodarka planowaniu nie podlega. W 1929 roku też stwierdzono, że wolny handel jest dla frajerów i co się stało? Ano stało się najgorsze, rządy wprowadziły protekcjonizm i rozpoczęły się wojny handlowe. Nadal każdy chciał eksportować, ale na import nie było chętnych, bo rząd zabraniał. Skończyło się na tym, że kryzys się pogłębił i osiągnął rozmiary większe niż jakikolwiek inny kryzys przed nim, czy po nim. Jeśli dziś powtórzymy dawne błędy, to zobaczymy kto jest frajerem. I nie mówię tego z powodu ideologii, mówię to z powodu pragmatyzmu. Za frajerstwo uważam zaś mówienie, że skoro większość coś robi, to musi mieć rację. W XVIII wieku niemal cała Europa była absolutystyczna i śmiała się z rewolucyjnej Francji, a jednak rewolucja zwyciężyła i po absolutyźmie ślad nie pozostał.

  45. Liberalne Polki to mają
    Liberalne Polki to mają poczucie humoru, taki zaściankowy Sarkozy, rodakom tylko francuskie kury nakazuje spożywać, francuskimi samochodami jeździć i jeszcze Czechów upupić. No ale to ciemni Francuzi, ksenofoby, my jesteśmy dowcipni, albo może zabawni, sam już nie wiem.

    • Ano tak, zasada “jemy to, co
      Ano tak, zasada "jemy to, co sobie wyhodujemy we własnym ogródku" i z sąsiadem się broń Boże niczym nie wymienimy, to zaścianek. Zaścianek może być w Polsce, może być jednak równie dobrze we Francji, polscy politycy, ani Polacy w ogóle nie mają monopolu na zaściankowość, podobnie jak francuski polityk, czy Francuz w ogóle nie jest z urzędu obytym światowcem. Choć w tym wypadku Francuzi nie zachowują się po zaściankowemu, zaściankowo zachowuje się jedynie ich rząd. Sami Francuzi produkują samochody tam gdzie taniej i jedzą bagietki, gdy te są dobre, nie zaglądając w paszport piekarzowi. Mówiąc krótko robią swoje, nie zważając na rząd, który rzucił właśnie pomysł zrobienia z Francji zaścianka.

      • A może tak dać sobie spokój z
        A może tak dać sobie spokój z bezpieczeństwem “intelektualnym” i przestać powtarzać to co “światłe”. Zastanowić się w tym czasie, dlaczego Francuzi uruchamiają patriotyzm zakupowy, Niemcy socjalizm dotacyjny, UK nacjonalizm pracowniczy? Czy nie dlatego, że śmierć frajerom? Frajerom powtarzającym radosne wolnościowe hasełka. Może dlatego, że idzie bieda i koniec z ideologicznymi sentymentami? Może dlatego, że jak zwykle mamy łby pełne ideałów i zero pragmatyzmu. Nie wiem. Pytam.

        • A może warto zastanowić się,
          A może warto zastanowić się, czy to Francuzi, Niemcy i Anglicy, czy może jednak tylko rządy? Jakoś nie zauważyłem, by Francja przestała importować produkty zza granicy w ramach patriotyzmu zakupowego, nie zauważyłem, by przedsiębiorcy angielscy masowo obudzili w sobie patriotyzm i z tygodnia na tydzień wyrzucili milion Polaków z kraju, nie zauważyłem też, by Litwini, na codzień dość nacjonalistycznie usposobieni, przestali jeździć na zakupy do Polski, przeciwnie, ilość zakupowych turystów z Litwy jest większa niż kiedykolwiek w historii. Wniosek? Rządy robią, a jeszcze częściej mówią swoje, a gospodarka nie ma narodowości. Gdy chodzi o pieniądze krew i geny przestają mieć znaczenie i Żyd handluje z Arabem, a Polak z Rosjaninem. Robią to pomimo tego, że rządy ogłaszają kolejne plany tego, czy tamtego, a prawda jest taka, że gospodarka planowaniu nie podlega. W 1929 roku też stwierdzono, że wolny handel jest dla frajerów i co się stało? Ano stało się najgorsze, rządy wprowadziły protekcjonizm i rozpoczęły się wojny handlowe. Nadal każdy chciał eksportować, ale na import nie było chętnych, bo rząd zabraniał. Skończyło się na tym, że kryzys się pogłębił i osiągnął rozmiary większe niż jakikolwiek inny kryzys przed nim, czy po nim. Jeśli dziś powtórzymy dawne błędy, to zobaczymy kto jest frajerem. I nie mówię tego z powodu ideologii, mówię to z powodu pragmatyzmu. Za frajerstwo uważam zaś mówienie, że skoro większość coś robi, to musi mieć rację. W XVIII wieku niemal cała Europa była absolutystyczna i śmiała się z rewolucyjnej Francji, a jednak rewolucja zwyciężyła i po absolutyźmie ślad nie pozostał.

  46. Liberalne Polki to mają
    Liberalne Polki to mają poczucie humoru, taki zaściankowy Sarkozy, rodakom tylko francuskie kury nakazuje spożywać, francuskimi samochodami jeździć i jeszcze Czechów upupić. No ale to ciemni Francuzi, ksenofoby, my jesteśmy dowcipni, albo może zabawni, sam już nie wiem.

    • Ano tak, zasada “jemy to, co
      Ano tak, zasada "jemy to, co sobie wyhodujemy we własnym ogródku" i z sąsiadem się broń Boże niczym nie wymienimy, to zaścianek. Zaścianek może być w Polsce, może być jednak równie dobrze we Francji, polscy politycy, ani Polacy w ogóle nie mają monopolu na zaściankowość, podobnie jak francuski polityk, czy Francuz w ogóle nie jest z urzędu obytym światowcem. Choć w tym wypadku Francuzi nie zachowują się po zaściankowemu, zaściankowo zachowuje się jedynie ich rząd. Sami Francuzi produkują samochody tam gdzie taniej i jedzą bagietki, gdy te są dobre, nie zaglądając w paszport piekarzowi. Mówiąc krótko robią swoje, nie zważając na rząd, który rzucił właśnie pomysł zrobienia z Francji zaścianka.

      • A może tak dać sobie spokój z
        A może tak dać sobie spokój z bezpieczeństwem “intelektualnym” i przestać powtarzać to co “światłe”. Zastanowić się w tym czasie, dlaczego Francuzi uruchamiają patriotyzm zakupowy, Niemcy socjalizm dotacyjny, UK nacjonalizm pracowniczy? Czy nie dlatego, że śmierć frajerom? Frajerom powtarzającym radosne wolnościowe hasełka. Może dlatego, że idzie bieda i koniec z ideologicznymi sentymentami? Może dlatego, że jak zwykle mamy łby pełne ideałów i zero pragmatyzmu. Nie wiem. Pytam.

        • A może warto zastanowić się,
          A może warto zastanowić się, czy to Francuzi, Niemcy i Anglicy, czy może jednak tylko rządy? Jakoś nie zauważyłem, by Francja przestała importować produkty zza granicy w ramach patriotyzmu zakupowego, nie zauważyłem, by przedsiębiorcy angielscy masowo obudzili w sobie patriotyzm i z tygodnia na tydzień wyrzucili milion Polaków z kraju, nie zauważyłem też, by Litwini, na codzień dość nacjonalistycznie usposobieni, przestali jeździć na zakupy do Polski, przeciwnie, ilość zakupowych turystów z Litwy jest większa niż kiedykolwiek w historii. Wniosek? Rządy robią, a jeszcze częściej mówią swoje, a gospodarka nie ma narodowości. Gdy chodzi o pieniądze krew i geny przestają mieć znaczenie i Żyd handluje z Arabem, a Polak z Rosjaninem. Robią to pomimo tego, że rządy ogłaszają kolejne plany tego, czy tamtego, a prawda jest taka, że gospodarka planowaniu nie podlega. W 1929 roku też stwierdzono, że wolny handel jest dla frajerów i co się stało? Ano stało się najgorsze, rządy wprowadziły protekcjonizm i rozpoczęły się wojny handlowe. Nadal każdy chciał eksportować, ale na import nie było chętnych, bo rząd zabraniał. Skończyło się na tym, że kryzys się pogłębił i osiągnął rozmiary większe niż jakikolwiek inny kryzys przed nim, czy po nim. Jeśli dziś powtórzymy dawne błędy, to zobaczymy kto jest frajerem. I nie mówię tego z powodu ideologii, mówię to z powodu pragmatyzmu. Za frajerstwo uważam zaś mówienie, że skoro większość coś robi, to musi mieć rację. W XVIII wieku niemal cała Europa była absolutystyczna i śmiała się z rewolucyjnej Francji, a jednak rewolucja zwyciężyła i po absolutyźmie ślad nie pozostał.

  47. Liberalne Polki to mają
    Liberalne Polki to mają poczucie humoru, taki zaściankowy Sarkozy, rodakom tylko francuskie kury nakazuje spożywać, francuskimi samochodami jeździć i jeszcze Czechów upupić. No ale to ciemni Francuzi, ksenofoby, my jesteśmy dowcipni, albo może zabawni, sam już nie wiem.

    • Ano tak, zasada “jemy to, co
      Ano tak, zasada "jemy to, co sobie wyhodujemy we własnym ogródku" i z sąsiadem się broń Boże niczym nie wymienimy, to zaścianek. Zaścianek może być w Polsce, może być jednak równie dobrze we Francji, polscy politycy, ani Polacy w ogóle nie mają monopolu na zaściankowość, podobnie jak francuski polityk, czy Francuz w ogóle nie jest z urzędu obytym światowcem. Choć w tym wypadku Francuzi nie zachowują się po zaściankowemu, zaściankowo zachowuje się jedynie ich rząd. Sami Francuzi produkują samochody tam gdzie taniej i jedzą bagietki, gdy te są dobre, nie zaglądając w paszport piekarzowi. Mówiąc krótko robią swoje, nie zważając na rząd, który rzucił właśnie pomysł zrobienia z Francji zaścianka.

      • A może tak dać sobie spokój z
        A może tak dać sobie spokój z bezpieczeństwem “intelektualnym” i przestać powtarzać to co “światłe”. Zastanowić się w tym czasie, dlaczego Francuzi uruchamiają patriotyzm zakupowy, Niemcy socjalizm dotacyjny, UK nacjonalizm pracowniczy? Czy nie dlatego, że śmierć frajerom? Frajerom powtarzającym radosne wolnościowe hasełka. Może dlatego, że idzie bieda i koniec z ideologicznymi sentymentami? Może dlatego, że jak zwykle mamy łby pełne ideałów i zero pragmatyzmu. Nie wiem. Pytam.

        • A może warto zastanowić się,
          A może warto zastanowić się, czy to Francuzi, Niemcy i Anglicy, czy może jednak tylko rządy? Jakoś nie zauważyłem, by Francja przestała importować produkty zza granicy w ramach patriotyzmu zakupowego, nie zauważyłem, by przedsiębiorcy angielscy masowo obudzili w sobie patriotyzm i z tygodnia na tydzień wyrzucili milion Polaków z kraju, nie zauważyłem też, by Litwini, na codzień dość nacjonalistycznie usposobieni, przestali jeździć na zakupy do Polski, przeciwnie, ilość zakupowych turystów z Litwy jest większa niż kiedykolwiek w historii. Wniosek? Rządy robią, a jeszcze częściej mówią swoje, a gospodarka nie ma narodowości. Gdy chodzi o pieniądze krew i geny przestają mieć znaczenie i Żyd handluje z Arabem, a Polak z Rosjaninem. Robią to pomimo tego, że rządy ogłaszają kolejne plany tego, czy tamtego, a prawda jest taka, że gospodarka planowaniu nie podlega. W 1929 roku też stwierdzono, że wolny handel jest dla frajerów i co się stało? Ano stało się najgorsze, rządy wprowadziły protekcjonizm i rozpoczęły się wojny handlowe. Nadal każdy chciał eksportować, ale na import nie było chętnych, bo rząd zabraniał. Skończyło się na tym, że kryzys się pogłębił i osiągnął rozmiary większe niż jakikolwiek inny kryzys przed nim, czy po nim. Jeśli dziś powtórzymy dawne błędy, to zobaczymy kto jest frajerem. I nie mówię tego z powodu ideologii, mówię to z powodu pragmatyzmu. Za frajerstwo uważam zaś mówienie, że skoro większość coś robi, to musi mieć rację. W XVIII wieku niemal cała Europa była absolutystyczna i śmiała się z rewolucyjnej Francji, a jednak rewolucja zwyciężyła i po absolutyźmie ślad nie pozostał.

  48. Liberalne Polki to mają
    Liberalne Polki to mają poczucie humoru, taki zaściankowy Sarkozy, rodakom tylko francuskie kury nakazuje spożywać, francuskimi samochodami jeździć i jeszcze Czechów upupić. No ale to ciemni Francuzi, ksenofoby, my jesteśmy dowcipni, albo może zabawni, sam już nie wiem.

    • Ano tak, zasada “jemy to, co
      Ano tak, zasada "jemy to, co sobie wyhodujemy we własnym ogródku" i z sąsiadem się broń Boże niczym nie wymienimy, to zaścianek. Zaścianek może być w Polsce, może być jednak równie dobrze we Francji, polscy politycy, ani Polacy w ogóle nie mają monopolu na zaściankowość, podobnie jak francuski polityk, czy Francuz w ogóle nie jest z urzędu obytym światowcem. Choć w tym wypadku Francuzi nie zachowują się po zaściankowemu, zaściankowo zachowuje się jedynie ich rząd. Sami Francuzi produkują samochody tam gdzie taniej i jedzą bagietki, gdy te są dobre, nie zaglądając w paszport piekarzowi. Mówiąc krótko robią swoje, nie zważając na rząd, który rzucił właśnie pomysł zrobienia z Francji zaścianka.

      • A może tak dać sobie spokój z
        A może tak dać sobie spokój z bezpieczeństwem “intelektualnym” i przestać powtarzać to co “światłe”. Zastanowić się w tym czasie, dlaczego Francuzi uruchamiają patriotyzm zakupowy, Niemcy socjalizm dotacyjny, UK nacjonalizm pracowniczy? Czy nie dlatego, że śmierć frajerom? Frajerom powtarzającym radosne wolnościowe hasełka. Może dlatego, że idzie bieda i koniec z ideologicznymi sentymentami? Może dlatego, że jak zwykle mamy łby pełne ideałów i zero pragmatyzmu. Nie wiem. Pytam.

        • A może warto zastanowić się,
          A może warto zastanowić się, czy to Francuzi, Niemcy i Anglicy, czy może jednak tylko rządy? Jakoś nie zauważyłem, by Francja przestała importować produkty zza granicy w ramach patriotyzmu zakupowego, nie zauważyłem, by przedsiębiorcy angielscy masowo obudzili w sobie patriotyzm i z tygodnia na tydzień wyrzucili milion Polaków z kraju, nie zauważyłem też, by Litwini, na codzień dość nacjonalistycznie usposobieni, przestali jeździć na zakupy do Polski, przeciwnie, ilość zakupowych turystów z Litwy jest większa niż kiedykolwiek w historii. Wniosek? Rządy robią, a jeszcze częściej mówią swoje, a gospodarka nie ma narodowości. Gdy chodzi o pieniądze krew i geny przestają mieć znaczenie i Żyd handluje z Arabem, a Polak z Rosjaninem. Robią to pomimo tego, że rządy ogłaszają kolejne plany tego, czy tamtego, a prawda jest taka, że gospodarka planowaniu nie podlega. W 1929 roku też stwierdzono, że wolny handel jest dla frajerów i co się stało? Ano stało się najgorsze, rządy wprowadziły protekcjonizm i rozpoczęły się wojny handlowe. Nadal każdy chciał eksportować, ale na import nie było chętnych, bo rząd zabraniał. Skończyło się na tym, że kryzys się pogłębił i osiągnął rozmiary większe niż jakikolwiek inny kryzys przed nim, czy po nim. Jeśli dziś powtórzymy dawne błędy, to zobaczymy kto jest frajerem. I nie mówię tego z powodu ideologii, mówię to z powodu pragmatyzmu. Za frajerstwo uważam zaś mówienie, że skoro większość coś robi, to musi mieć rację. W XVIII wieku niemal cała Europa była absolutystyczna i śmiała się z rewolucyjnej Francji, a jednak rewolucja zwyciężyła i po absolutyźmie ślad nie pozostał.

  49. Liberalne Polki to mają
    Liberalne Polki to mają poczucie humoru, taki zaściankowy Sarkozy, rodakom tylko francuskie kury nakazuje spożywać, francuskimi samochodami jeździć i jeszcze Czechów upupić. No ale to ciemni Francuzi, ksenofoby, my jesteśmy dowcipni, albo może zabawni, sam już nie wiem.

    • Ano tak, zasada “jemy to, co
      Ano tak, zasada "jemy to, co sobie wyhodujemy we własnym ogródku" i z sąsiadem się broń Boże niczym nie wymienimy, to zaścianek. Zaścianek może być w Polsce, może być jednak równie dobrze we Francji, polscy politycy, ani Polacy w ogóle nie mają monopolu na zaściankowość, podobnie jak francuski polityk, czy Francuz w ogóle nie jest z urzędu obytym światowcem. Choć w tym wypadku Francuzi nie zachowują się po zaściankowemu, zaściankowo zachowuje się jedynie ich rząd. Sami Francuzi produkują samochody tam gdzie taniej i jedzą bagietki, gdy te są dobre, nie zaglądając w paszport piekarzowi. Mówiąc krótko robią swoje, nie zważając na rząd, który rzucił właśnie pomysł zrobienia z Francji zaścianka.

      • A może tak dać sobie spokój z
        A może tak dać sobie spokój z bezpieczeństwem “intelektualnym” i przestać powtarzać to co “światłe”. Zastanowić się w tym czasie, dlaczego Francuzi uruchamiają patriotyzm zakupowy, Niemcy socjalizm dotacyjny, UK nacjonalizm pracowniczy? Czy nie dlatego, że śmierć frajerom? Frajerom powtarzającym radosne wolnościowe hasełka. Może dlatego, że idzie bieda i koniec z ideologicznymi sentymentami? Może dlatego, że jak zwykle mamy łby pełne ideałów i zero pragmatyzmu. Nie wiem. Pytam.

        • A może warto zastanowić się,
          A może warto zastanowić się, czy to Francuzi, Niemcy i Anglicy, czy może jednak tylko rządy? Jakoś nie zauważyłem, by Francja przestała importować produkty zza granicy w ramach patriotyzmu zakupowego, nie zauważyłem, by przedsiębiorcy angielscy masowo obudzili w sobie patriotyzm i z tygodnia na tydzień wyrzucili milion Polaków z kraju, nie zauważyłem też, by Litwini, na codzień dość nacjonalistycznie usposobieni, przestali jeździć na zakupy do Polski, przeciwnie, ilość zakupowych turystów z Litwy jest większa niż kiedykolwiek w historii. Wniosek? Rządy robią, a jeszcze częściej mówią swoje, a gospodarka nie ma narodowości. Gdy chodzi o pieniądze krew i geny przestają mieć znaczenie i Żyd handluje z Arabem, a Polak z Rosjaninem. Robią to pomimo tego, że rządy ogłaszają kolejne plany tego, czy tamtego, a prawda jest taka, że gospodarka planowaniu nie podlega. W 1929 roku też stwierdzono, że wolny handel jest dla frajerów i co się stało? Ano stało się najgorsze, rządy wprowadziły protekcjonizm i rozpoczęły się wojny handlowe. Nadal każdy chciał eksportować, ale na import nie było chętnych, bo rząd zabraniał. Skończyło się na tym, że kryzys się pogłębił i osiągnął rozmiary większe niż jakikolwiek inny kryzys przed nim, czy po nim. Jeśli dziś powtórzymy dawne błędy, to zobaczymy kto jest frajerem. I nie mówię tego z powodu ideologii, mówię to z powodu pragmatyzmu. Za frajerstwo uważam zaś mówienie, że skoro większość coś robi, to musi mieć rację. W XVIII wieku niemal cała Europa była absolutystyczna i śmiała się z rewolucyjnej Francji, a jednak rewolucja zwyciężyła i po absolutyźmie ślad nie pozostał.

  50. Liberalne Polki to mają
    Liberalne Polki to mają poczucie humoru, taki zaściankowy Sarkozy, rodakom tylko francuskie kury nakazuje spożywać, francuskimi samochodami jeździć i jeszcze Czechów upupić. No ale to ciemni Francuzi, ksenofoby, my jesteśmy dowcipni, albo może zabawni, sam już nie wiem.

    • Ano tak, zasada “jemy to, co
      Ano tak, zasada "jemy to, co sobie wyhodujemy we własnym ogródku" i z sąsiadem się broń Boże niczym nie wymienimy, to zaścianek. Zaścianek może być w Polsce, może być jednak równie dobrze we Francji, polscy politycy, ani Polacy w ogóle nie mają monopolu na zaściankowość, podobnie jak francuski polityk, czy Francuz w ogóle nie jest z urzędu obytym światowcem. Choć w tym wypadku Francuzi nie zachowują się po zaściankowemu, zaściankowo zachowuje się jedynie ich rząd. Sami Francuzi produkują samochody tam gdzie taniej i jedzą bagietki, gdy te są dobre, nie zaglądając w paszport piekarzowi. Mówiąc krótko robią swoje, nie zważając na rząd, który rzucił właśnie pomysł zrobienia z Francji zaścianka.

      • A może tak dać sobie spokój z
        A może tak dać sobie spokój z bezpieczeństwem “intelektualnym” i przestać powtarzać to co “światłe”. Zastanowić się w tym czasie, dlaczego Francuzi uruchamiają patriotyzm zakupowy, Niemcy socjalizm dotacyjny, UK nacjonalizm pracowniczy? Czy nie dlatego, że śmierć frajerom? Frajerom powtarzającym radosne wolnościowe hasełka. Może dlatego, że idzie bieda i koniec z ideologicznymi sentymentami? Może dlatego, że jak zwykle mamy łby pełne ideałów i zero pragmatyzmu. Nie wiem. Pytam.

        • A może warto zastanowić się,
          A może warto zastanowić się, czy to Francuzi, Niemcy i Anglicy, czy może jednak tylko rządy? Jakoś nie zauważyłem, by Francja przestała importować produkty zza granicy w ramach patriotyzmu zakupowego, nie zauważyłem, by przedsiębiorcy angielscy masowo obudzili w sobie patriotyzm i z tygodnia na tydzień wyrzucili milion Polaków z kraju, nie zauważyłem też, by Litwini, na codzień dość nacjonalistycznie usposobieni, przestali jeździć na zakupy do Polski, przeciwnie, ilość zakupowych turystów z Litwy jest większa niż kiedykolwiek w historii. Wniosek? Rządy robią, a jeszcze częściej mówią swoje, a gospodarka nie ma narodowości. Gdy chodzi o pieniądze krew i geny przestają mieć znaczenie i Żyd handluje z Arabem, a Polak z Rosjaninem. Robią to pomimo tego, że rządy ogłaszają kolejne plany tego, czy tamtego, a prawda jest taka, że gospodarka planowaniu nie podlega. W 1929 roku też stwierdzono, że wolny handel jest dla frajerów i co się stało? Ano stało się najgorsze, rządy wprowadziły protekcjonizm i rozpoczęły się wojny handlowe. Nadal każdy chciał eksportować, ale na import nie było chętnych, bo rząd zabraniał. Skończyło się na tym, że kryzys się pogłębił i osiągnął rozmiary większe niż jakikolwiek inny kryzys przed nim, czy po nim. Jeśli dziś powtórzymy dawne błędy, to zobaczymy kto jest frajerem. I nie mówię tego z powodu ideologii, mówię to z powodu pragmatyzmu. Za frajerstwo uważam zaś mówienie, że skoro większość coś robi, to musi mieć rację. W XVIII wieku niemal cała Europa była absolutystyczna i śmiała się z rewolucyjnej Francji, a jednak rewolucja zwyciężyła i po absolutyźmie ślad nie pozostał.

  51. Ach to Sarkozy jest
    Ach to Sarkozy jest populista? No to ja się nie dziwię Kaczyńskiemu, że z populistą się nie chciał dogadywać, strata czasu. Merkel z kolei musi być narodową socjalistką, skoro dotuje banki i to precyzyjnie niemieckie. Brytyjscy ksenofobi wychodzą na ulicę i gonią polskich gastarbeiterów. Na tym tle tylko rozbawiona i światła polska liberałka, cieszy się głupotą połowy Europy. Ponoć jest tak, że my to zawsze do przodu jesteśmy z szabelką w dłoni i jak patrzę, to widzę, że Rydzyk wcale nie stoi na czele husarskiej chorągwi. Podejrzewam, że narodowo-socjalistyczna, ksenofobiczna i populistyczna Europa dała na msze, aby takich uradowanych Polaków było jak najwięcej. Ale mniejsza, najważniejsze, że Kaczyński jest głupi.

    • A ty ciągle jak mantrę
      A ty ciągle jak mantrę powtarzasz dogmat, że jak polityk i to jeszcze z zachodu, to musi wiedzieć co robi i jest mądrzejszy, niż te wszystkie głupie Tuski i inne głupie Polaki. Szkoda tylko, że francuscy producenci samochodów nie podzielają mądrości pana Sarko i w swej wielkiej głupocie nie uciekli jeszcze z Czech, gdzie mają niższe koszty produkcji. Szkoda, że najbardziej niemiecki bank, mający "Deutsche" w nazwie, odrzucił dotacje od pani Merkel i pomimo histerii, jaką tym spowodował grosza nie wziął w ramach "ratunkowego" planu zadłużania obywateli. No tak, ale przedsiębiorcy to banda idiotów, liberały jedne głupie, bo przecież nie może być, że taki Sarko, czy taka Merkel to populiści, gdzie tam, przecież to światli przywódcy dwóch idealnych krajów. To, że Sarkozy przeczy sam sobie i zmienia zdanie dwa razy w tygodniu, co każdego innego przywódcę dawno by zdyskwalifikowało, to o niczym nie świadczy, on wie co robi, w końcu to Francuz, elegant, światowiec taki i żonę jaką ma.

      • Myślę, że takie rzeczy możesz
        Myślę, że takie rzeczy możesz tłumaczyć w gimnazjum. Nie o to pytam i nie o tym mówię. Mówię o panice w Europie i świecie, która ma w dupie idee i poszła drogą ratuj się kto może. A w Polsce jedno lekarstwo na wszystko – niewidzialna ręka rynku i powtarzanie liberalnych zdrowasiek. Trzymam kciuki za powodzenie.

        • Tak, tak, “ratowali” się w
          Tak, tak, "ratowali" się w 1929 na całym świecie, "ratowali" się w latach 80. w Polsce i z tego "ratowania" mieli zawsze jeszcze większe gówno, niż przez "ratowaniem". To tak jak z tabletką przeciwbólową: nie bierzesz wcale, albo bierzesz raz na ruski rok – boli cię głowa, ale po godzinie, czy dwóch przestaje. Bierzesz cały czas – głowa przestaje cię boleć po paru minutach, ale po jakimś czasie zaczyna znowu. W końcu jedna tabletka nie wystarcza, potrzebne są dwie, a im więcej jesz, tym mniej dają. W końcu żresz tabletki bez opamiętania, a łeb cię boli jak jasna cholera, ale zawsze możesz pośmiać się z frajerów, co zrobili sobie po prostu zimny okład z gorącymi ziółkami i cierpliwie przeczekali ból. Im minął, tobie nie.

          • Ja jakoś dziwnie i
            Ja jakoś dziwnie i populistycznie jestem przekonany, że Niemcy, Francja i USA przetrwają i to my, mimo złotych recept będziemy u nich zmywać, nie oni u nas. Nawet jeśli teraz robią tak kardynalne błędy jak 1929 i w ogóle. Tylko i wyłącznie na intuicji opieram to przekonanie, zatem można się ze mnie śmiać.

          • Zmywać pewnie do nas nie
            Zmywać pewnie do nas nie przyjadą, ale fabryki będą do nas przenosić. Co ja mówię, już przenoszą. W ciągu ostatnich dwóch tygodni kilkanaście firm z Europy zachodniej ( m. in. irlandzi Dell, choć są też firmy z innych krajów, np. z Włoch ) zamknęło fabryki w swoich światłych krajach i przeniosło je do tej frajerskiej Polski. Idioci, nie? Nie doceniają geniuszu pana Berlusconiego, czy pani Merkel. Tak samo, jak te niepatriotyczne barany, produkujące francuskie samochody w Czechach. A pan Sarko tak mądrze kusił ich protekcjonizmem i interwencjonizmem. No, ale wiadomo, te prywaciarze się nasłuchały liberalnych zdrowasiek i nie doceniają mądrości państwa. Wolą głupią Polskę, która z kraju o najmniejszej wolności gospodarczej w Europie zaczyna się przekształcać ( za sprawą uproszczenia podatków i nowej ustawy o swobodzie działalności ) w państwo wolne. A mówią, że jak odpowiednie przepisy wejdą w życie, to jeszcze więcej frajerów do nas ucieknie.

          • A nie no i pewnie, że tak.
            A nie no i pewnie, że tak. Pytanie dlaczego opłaca się z UK pogonić Polaków i w Polsce postawić fabrykę? Co takiego tu ciągnie inwestora? Może pensja 850 PLN dla polskiego robola? Czy są jakieś inne powody? A może specjalne strefy ekonomiczne, zwolnienia z podatków? Czy sympatia dla Polaków?

          • Specjalne strefy ekonomiczne
            Specjalne strefy ekonomiczne i zwolnienia z podatków jak najbardziej. Oczywiste jest, że przedsiębiorca wybierze kraj, w którym będzie mógł podejmować samodzielne decyzje, a państwo nie będzie go doiło, a nie kraj, w którym państwo najpierw zabiera mu w ramach podatków pieniądze, a potem zwraca je w formie "pomocy", mówiąc mu przy okazji co i gdzie ma za tę "pomoc" produkować. Tania siła robocza też ma swoje znaczenie, choć nie znam żadnego wykwalifikowanego robotnika, który pracowałby za 850 złotych. Takie stawki są raczej dla tych, którzy zajmują się najprostszymi czynościami, sprzątaniem, albo jakąś inną robotą niewymagającą zbyt wielkich umiejętności.

          • Jakie 850 zł?
            Płaca minimalna w 2009 r. wynosi 1.276 zł netto (40% prognozowanego wynagrodzenia przeciętnego); w 2008 r. wynosiła 1.126 zł.

  52. Ach to Sarkozy jest
    Ach to Sarkozy jest populista? No to ja się nie dziwię Kaczyńskiemu, że z populistą się nie chciał dogadywać, strata czasu. Merkel z kolei musi być narodową socjalistką, skoro dotuje banki i to precyzyjnie niemieckie. Brytyjscy ksenofobi wychodzą na ulicę i gonią polskich gastarbeiterów. Na tym tle tylko rozbawiona i światła polska liberałka, cieszy się głupotą połowy Europy. Ponoć jest tak, że my to zawsze do przodu jesteśmy z szabelką w dłoni i jak patrzę, to widzę, że Rydzyk wcale nie stoi na czele husarskiej chorągwi. Podejrzewam, że narodowo-socjalistyczna, ksenofobiczna i populistyczna Europa dała na msze, aby takich uradowanych Polaków było jak najwięcej. Ale mniejsza, najważniejsze, że Kaczyński jest głupi.

    • A ty ciągle jak mantrę
      A ty ciągle jak mantrę powtarzasz dogmat, że jak polityk i to jeszcze z zachodu, to musi wiedzieć co robi i jest mądrzejszy, niż te wszystkie głupie Tuski i inne głupie Polaki. Szkoda tylko, że francuscy producenci samochodów nie podzielają mądrości pana Sarko i w swej wielkiej głupocie nie uciekli jeszcze z Czech, gdzie mają niższe koszty produkcji. Szkoda, że najbardziej niemiecki bank, mający "Deutsche" w nazwie, odrzucił dotacje od pani Merkel i pomimo histerii, jaką tym spowodował grosza nie wziął w ramach "ratunkowego" planu zadłużania obywateli. No tak, ale przedsiębiorcy to banda idiotów, liberały jedne głupie, bo przecież nie może być, że taki Sarko, czy taka Merkel to populiści, gdzie tam, przecież to światli przywódcy dwóch idealnych krajów. To, że Sarkozy przeczy sam sobie i zmienia zdanie dwa razy w tygodniu, co każdego innego przywódcę dawno by zdyskwalifikowało, to o niczym nie świadczy, on wie co robi, w końcu to Francuz, elegant, światowiec taki i żonę jaką ma.

      • Myślę, że takie rzeczy możesz
        Myślę, że takie rzeczy możesz tłumaczyć w gimnazjum. Nie o to pytam i nie o tym mówię. Mówię o panice w Europie i świecie, która ma w dupie idee i poszła drogą ratuj się kto może. A w Polsce jedno lekarstwo na wszystko – niewidzialna ręka rynku i powtarzanie liberalnych zdrowasiek. Trzymam kciuki za powodzenie.

        • Tak, tak, “ratowali” się w
          Tak, tak, "ratowali" się w 1929 na całym świecie, "ratowali" się w latach 80. w Polsce i z tego "ratowania" mieli zawsze jeszcze większe gówno, niż przez "ratowaniem". To tak jak z tabletką przeciwbólową: nie bierzesz wcale, albo bierzesz raz na ruski rok – boli cię głowa, ale po godzinie, czy dwóch przestaje. Bierzesz cały czas – głowa przestaje cię boleć po paru minutach, ale po jakimś czasie zaczyna znowu. W końcu jedna tabletka nie wystarcza, potrzebne są dwie, a im więcej jesz, tym mniej dają. W końcu żresz tabletki bez opamiętania, a łeb cię boli jak jasna cholera, ale zawsze możesz pośmiać się z frajerów, co zrobili sobie po prostu zimny okład z gorącymi ziółkami i cierpliwie przeczekali ból. Im minął, tobie nie.

          • Ja jakoś dziwnie i
            Ja jakoś dziwnie i populistycznie jestem przekonany, że Niemcy, Francja i USA przetrwają i to my, mimo złotych recept będziemy u nich zmywać, nie oni u nas. Nawet jeśli teraz robią tak kardynalne błędy jak 1929 i w ogóle. Tylko i wyłącznie na intuicji opieram to przekonanie, zatem można się ze mnie śmiać.

          • Zmywać pewnie do nas nie
            Zmywać pewnie do nas nie przyjadą, ale fabryki będą do nas przenosić. Co ja mówię, już przenoszą. W ciągu ostatnich dwóch tygodni kilkanaście firm z Europy zachodniej ( m. in. irlandzi Dell, choć są też firmy z innych krajów, np. z Włoch ) zamknęło fabryki w swoich światłych krajach i przeniosło je do tej frajerskiej Polski. Idioci, nie? Nie doceniają geniuszu pana Berlusconiego, czy pani Merkel. Tak samo, jak te niepatriotyczne barany, produkujące francuskie samochody w Czechach. A pan Sarko tak mądrze kusił ich protekcjonizmem i interwencjonizmem. No, ale wiadomo, te prywaciarze się nasłuchały liberalnych zdrowasiek i nie doceniają mądrości państwa. Wolą głupią Polskę, która z kraju o najmniejszej wolności gospodarczej w Europie zaczyna się przekształcać ( za sprawą uproszczenia podatków i nowej ustawy o swobodzie działalności ) w państwo wolne. A mówią, że jak odpowiednie przepisy wejdą w życie, to jeszcze więcej frajerów do nas ucieknie.

          • A nie no i pewnie, że tak.
            A nie no i pewnie, że tak. Pytanie dlaczego opłaca się z UK pogonić Polaków i w Polsce postawić fabrykę? Co takiego tu ciągnie inwestora? Może pensja 850 PLN dla polskiego robola? Czy są jakieś inne powody? A może specjalne strefy ekonomiczne, zwolnienia z podatków? Czy sympatia dla Polaków?

          • Specjalne strefy ekonomiczne
            Specjalne strefy ekonomiczne i zwolnienia z podatków jak najbardziej. Oczywiste jest, że przedsiębiorca wybierze kraj, w którym będzie mógł podejmować samodzielne decyzje, a państwo nie będzie go doiło, a nie kraj, w którym państwo najpierw zabiera mu w ramach podatków pieniądze, a potem zwraca je w formie "pomocy", mówiąc mu przy okazji co i gdzie ma za tę "pomoc" produkować. Tania siła robocza też ma swoje znaczenie, choć nie znam żadnego wykwalifikowanego robotnika, który pracowałby za 850 złotych. Takie stawki są raczej dla tych, którzy zajmują się najprostszymi czynościami, sprzątaniem, albo jakąś inną robotą niewymagającą zbyt wielkich umiejętności.

          • Jakie 850 zł?
            Płaca minimalna w 2009 r. wynosi 1.276 zł netto (40% prognozowanego wynagrodzenia przeciętnego); w 2008 r. wynosiła 1.126 zł.

  53. Ach to Sarkozy jest
    Ach to Sarkozy jest populista? No to ja się nie dziwię Kaczyńskiemu, że z populistą się nie chciał dogadywać, strata czasu. Merkel z kolei musi być narodową socjalistką, skoro dotuje banki i to precyzyjnie niemieckie. Brytyjscy ksenofobi wychodzą na ulicę i gonią polskich gastarbeiterów. Na tym tle tylko rozbawiona i światła polska liberałka, cieszy się głupotą połowy Europy. Ponoć jest tak, że my to zawsze do przodu jesteśmy z szabelką w dłoni i jak patrzę, to widzę, że Rydzyk wcale nie stoi na czele husarskiej chorągwi. Podejrzewam, że narodowo-socjalistyczna, ksenofobiczna i populistyczna Europa dała na msze, aby takich uradowanych Polaków było jak najwięcej. Ale mniejsza, najważniejsze, że Kaczyński jest głupi.

    • A ty ciągle jak mantrę
      A ty ciągle jak mantrę powtarzasz dogmat, że jak polityk i to jeszcze z zachodu, to musi wiedzieć co robi i jest mądrzejszy, niż te wszystkie głupie Tuski i inne głupie Polaki. Szkoda tylko, że francuscy producenci samochodów nie podzielają mądrości pana Sarko i w swej wielkiej głupocie nie uciekli jeszcze z Czech, gdzie mają niższe koszty produkcji. Szkoda, że najbardziej niemiecki bank, mający "Deutsche" w nazwie, odrzucił dotacje od pani Merkel i pomimo histerii, jaką tym spowodował grosza nie wziął w ramach "ratunkowego" planu zadłużania obywateli. No tak, ale przedsiębiorcy to banda idiotów, liberały jedne głupie, bo przecież nie może być, że taki Sarko, czy taka Merkel to populiści, gdzie tam, przecież to światli przywódcy dwóch idealnych krajów. To, że Sarkozy przeczy sam sobie i zmienia zdanie dwa razy w tygodniu, co każdego innego przywódcę dawno by zdyskwalifikowało, to o niczym nie świadczy, on wie co robi, w końcu to Francuz, elegant, światowiec taki i żonę jaką ma.

      • Myślę, że takie rzeczy możesz
        Myślę, że takie rzeczy możesz tłumaczyć w gimnazjum. Nie o to pytam i nie o tym mówię. Mówię o panice w Europie i świecie, która ma w dupie idee i poszła drogą ratuj się kto może. A w Polsce jedno lekarstwo na wszystko – niewidzialna ręka rynku i powtarzanie liberalnych zdrowasiek. Trzymam kciuki za powodzenie.

        • Tak, tak, “ratowali” się w
          Tak, tak, "ratowali" się w 1929 na całym świecie, "ratowali" się w latach 80. w Polsce i z tego "ratowania" mieli zawsze jeszcze większe gówno, niż przez "ratowaniem". To tak jak z tabletką przeciwbólową: nie bierzesz wcale, albo bierzesz raz na ruski rok – boli cię głowa, ale po godzinie, czy dwóch przestaje. Bierzesz cały czas – głowa przestaje cię boleć po paru minutach, ale po jakimś czasie zaczyna znowu. W końcu jedna tabletka nie wystarcza, potrzebne są dwie, a im więcej jesz, tym mniej dają. W końcu żresz tabletki bez opamiętania, a łeb cię boli jak jasna cholera, ale zawsze możesz pośmiać się z frajerów, co zrobili sobie po prostu zimny okład z gorącymi ziółkami i cierpliwie przeczekali ból. Im minął, tobie nie.

          • Ja jakoś dziwnie i
            Ja jakoś dziwnie i populistycznie jestem przekonany, że Niemcy, Francja i USA przetrwają i to my, mimo złotych recept będziemy u nich zmywać, nie oni u nas. Nawet jeśli teraz robią tak kardynalne błędy jak 1929 i w ogóle. Tylko i wyłącznie na intuicji opieram to przekonanie, zatem można się ze mnie śmiać.

          • Zmywać pewnie do nas nie
            Zmywać pewnie do nas nie przyjadą, ale fabryki będą do nas przenosić. Co ja mówię, już przenoszą. W ciągu ostatnich dwóch tygodni kilkanaście firm z Europy zachodniej ( m. in. irlandzi Dell, choć są też firmy z innych krajów, np. z Włoch ) zamknęło fabryki w swoich światłych krajach i przeniosło je do tej frajerskiej Polski. Idioci, nie? Nie doceniają geniuszu pana Berlusconiego, czy pani Merkel. Tak samo, jak te niepatriotyczne barany, produkujące francuskie samochody w Czechach. A pan Sarko tak mądrze kusił ich protekcjonizmem i interwencjonizmem. No, ale wiadomo, te prywaciarze się nasłuchały liberalnych zdrowasiek i nie doceniają mądrości państwa. Wolą głupią Polskę, która z kraju o najmniejszej wolności gospodarczej w Europie zaczyna się przekształcać ( za sprawą uproszczenia podatków i nowej ustawy o swobodzie działalności ) w państwo wolne. A mówią, że jak odpowiednie przepisy wejdą w życie, to jeszcze więcej frajerów do nas ucieknie.

          • A nie no i pewnie, że tak.
            A nie no i pewnie, że tak. Pytanie dlaczego opłaca się z UK pogonić Polaków i w Polsce postawić fabrykę? Co takiego tu ciągnie inwestora? Może pensja 850 PLN dla polskiego robola? Czy są jakieś inne powody? A może specjalne strefy ekonomiczne, zwolnienia z podatków? Czy sympatia dla Polaków?

          • Specjalne strefy ekonomiczne
            Specjalne strefy ekonomiczne i zwolnienia z podatków jak najbardziej. Oczywiste jest, że przedsiębiorca wybierze kraj, w którym będzie mógł podejmować samodzielne decyzje, a państwo nie będzie go doiło, a nie kraj, w którym państwo najpierw zabiera mu w ramach podatków pieniądze, a potem zwraca je w formie "pomocy", mówiąc mu przy okazji co i gdzie ma za tę "pomoc" produkować. Tania siła robocza też ma swoje znaczenie, choć nie znam żadnego wykwalifikowanego robotnika, który pracowałby za 850 złotych. Takie stawki są raczej dla tych, którzy zajmują się najprostszymi czynościami, sprzątaniem, albo jakąś inną robotą niewymagającą zbyt wielkich umiejętności.

          • Jakie 850 zł?
            Płaca minimalna w 2009 r. wynosi 1.276 zł netto (40% prognozowanego wynagrodzenia przeciętnego); w 2008 r. wynosiła 1.126 zł.

  54. Ach to Sarkozy jest
    Ach to Sarkozy jest populista? No to ja się nie dziwię Kaczyńskiemu, że z populistą się nie chciał dogadywać, strata czasu. Merkel z kolei musi być narodową socjalistką, skoro dotuje banki i to precyzyjnie niemieckie. Brytyjscy ksenofobi wychodzą na ulicę i gonią polskich gastarbeiterów. Na tym tle tylko rozbawiona i światła polska liberałka, cieszy się głupotą połowy Europy. Ponoć jest tak, że my to zawsze do przodu jesteśmy z szabelką w dłoni i jak patrzę, to widzę, że Rydzyk wcale nie stoi na czele husarskiej chorągwi. Podejrzewam, że narodowo-socjalistyczna, ksenofobiczna i populistyczna Europa dała na msze, aby takich uradowanych Polaków było jak najwięcej. Ale mniejsza, najważniejsze, że Kaczyński jest głupi.

    • A ty ciągle jak mantrę
      A ty ciągle jak mantrę powtarzasz dogmat, że jak polityk i to jeszcze z zachodu, to musi wiedzieć co robi i jest mądrzejszy, niż te wszystkie głupie Tuski i inne głupie Polaki. Szkoda tylko, że francuscy producenci samochodów nie podzielają mądrości pana Sarko i w swej wielkiej głupocie nie uciekli jeszcze z Czech, gdzie mają niższe koszty produkcji. Szkoda, że najbardziej niemiecki bank, mający "Deutsche" w nazwie, odrzucił dotacje od pani Merkel i pomimo histerii, jaką tym spowodował grosza nie wziął w ramach "ratunkowego" planu zadłużania obywateli. No tak, ale przedsiębiorcy to banda idiotów, liberały jedne głupie, bo przecież nie może być, że taki Sarko, czy taka Merkel to populiści, gdzie tam, przecież to światli przywódcy dwóch idealnych krajów. To, że Sarkozy przeczy sam sobie i zmienia zdanie dwa razy w tygodniu, co każdego innego przywódcę dawno by zdyskwalifikowało, to o niczym nie świadczy, on wie co robi, w końcu to Francuz, elegant, światowiec taki i żonę jaką ma.

      • Myślę, że takie rzeczy możesz
        Myślę, że takie rzeczy możesz tłumaczyć w gimnazjum. Nie o to pytam i nie o tym mówię. Mówię o panice w Europie i świecie, która ma w dupie idee i poszła drogą ratuj się kto może. A w Polsce jedno lekarstwo na wszystko – niewidzialna ręka rynku i powtarzanie liberalnych zdrowasiek. Trzymam kciuki za powodzenie.

        • Tak, tak, “ratowali” się w
          Tak, tak, "ratowali" się w 1929 na całym świecie, "ratowali" się w latach 80. w Polsce i z tego "ratowania" mieli zawsze jeszcze większe gówno, niż przez "ratowaniem". To tak jak z tabletką przeciwbólową: nie bierzesz wcale, albo bierzesz raz na ruski rok – boli cię głowa, ale po godzinie, czy dwóch przestaje. Bierzesz cały czas – głowa przestaje cię boleć po paru minutach, ale po jakimś czasie zaczyna znowu. W końcu jedna tabletka nie wystarcza, potrzebne są dwie, a im więcej jesz, tym mniej dają. W końcu żresz tabletki bez opamiętania, a łeb cię boli jak jasna cholera, ale zawsze możesz pośmiać się z frajerów, co zrobili sobie po prostu zimny okład z gorącymi ziółkami i cierpliwie przeczekali ból. Im minął, tobie nie.

          • Ja jakoś dziwnie i
            Ja jakoś dziwnie i populistycznie jestem przekonany, że Niemcy, Francja i USA przetrwają i to my, mimo złotych recept będziemy u nich zmywać, nie oni u nas. Nawet jeśli teraz robią tak kardynalne błędy jak 1929 i w ogóle. Tylko i wyłącznie na intuicji opieram to przekonanie, zatem można się ze mnie śmiać.

          • Zmywać pewnie do nas nie
            Zmywać pewnie do nas nie przyjadą, ale fabryki będą do nas przenosić. Co ja mówię, już przenoszą. W ciągu ostatnich dwóch tygodni kilkanaście firm z Europy zachodniej ( m. in. irlandzi Dell, choć są też firmy z innych krajów, np. z Włoch ) zamknęło fabryki w swoich światłych krajach i przeniosło je do tej frajerskiej Polski. Idioci, nie? Nie doceniają geniuszu pana Berlusconiego, czy pani Merkel. Tak samo, jak te niepatriotyczne barany, produkujące francuskie samochody w Czechach. A pan Sarko tak mądrze kusił ich protekcjonizmem i interwencjonizmem. No, ale wiadomo, te prywaciarze się nasłuchały liberalnych zdrowasiek i nie doceniają mądrości państwa. Wolą głupią Polskę, która z kraju o najmniejszej wolności gospodarczej w Europie zaczyna się przekształcać ( za sprawą uproszczenia podatków i nowej ustawy o swobodzie działalności ) w państwo wolne. A mówią, że jak odpowiednie przepisy wejdą w życie, to jeszcze więcej frajerów do nas ucieknie.

          • A nie no i pewnie, że tak.
            A nie no i pewnie, że tak. Pytanie dlaczego opłaca się z UK pogonić Polaków i w Polsce postawić fabrykę? Co takiego tu ciągnie inwestora? Może pensja 850 PLN dla polskiego robola? Czy są jakieś inne powody? A może specjalne strefy ekonomiczne, zwolnienia z podatków? Czy sympatia dla Polaków?

          • Specjalne strefy ekonomiczne
            Specjalne strefy ekonomiczne i zwolnienia z podatków jak najbardziej. Oczywiste jest, że przedsiębiorca wybierze kraj, w którym będzie mógł podejmować samodzielne decyzje, a państwo nie będzie go doiło, a nie kraj, w którym państwo najpierw zabiera mu w ramach podatków pieniądze, a potem zwraca je w formie "pomocy", mówiąc mu przy okazji co i gdzie ma za tę "pomoc" produkować. Tania siła robocza też ma swoje znaczenie, choć nie znam żadnego wykwalifikowanego robotnika, który pracowałby za 850 złotych. Takie stawki są raczej dla tych, którzy zajmują się najprostszymi czynościami, sprzątaniem, albo jakąś inną robotą niewymagającą zbyt wielkich umiejętności.

          • Jakie 850 zł?
            Płaca minimalna w 2009 r. wynosi 1.276 zł netto (40% prognozowanego wynagrodzenia przeciętnego); w 2008 r. wynosiła 1.126 zł.

  55. Ach to Sarkozy jest
    Ach to Sarkozy jest populista? No to ja się nie dziwię Kaczyńskiemu, że z populistą się nie chciał dogadywać, strata czasu. Merkel z kolei musi być narodową socjalistką, skoro dotuje banki i to precyzyjnie niemieckie. Brytyjscy ksenofobi wychodzą na ulicę i gonią polskich gastarbeiterów. Na tym tle tylko rozbawiona i światła polska liberałka, cieszy się głupotą połowy Europy. Ponoć jest tak, że my to zawsze do przodu jesteśmy z szabelką w dłoni i jak patrzę, to widzę, że Rydzyk wcale nie stoi na czele husarskiej chorągwi. Podejrzewam, że narodowo-socjalistyczna, ksenofobiczna i populistyczna Europa dała na msze, aby takich uradowanych Polaków było jak najwięcej. Ale mniejsza, najważniejsze, że Kaczyński jest głupi.

    • A ty ciągle jak mantrę
      A ty ciągle jak mantrę powtarzasz dogmat, że jak polityk i to jeszcze z zachodu, to musi wiedzieć co robi i jest mądrzejszy, niż te wszystkie głupie Tuski i inne głupie Polaki. Szkoda tylko, że francuscy producenci samochodów nie podzielają mądrości pana Sarko i w swej wielkiej głupocie nie uciekli jeszcze z Czech, gdzie mają niższe koszty produkcji. Szkoda, że najbardziej niemiecki bank, mający "Deutsche" w nazwie, odrzucił dotacje od pani Merkel i pomimo histerii, jaką tym spowodował grosza nie wziął w ramach "ratunkowego" planu zadłużania obywateli. No tak, ale przedsiębiorcy to banda idiotów, liberały jedne głupie, bo przecież nie może być, że taki Sarko, czy taka Merkel to populiści, gdzie tam, przecież to światli przywódcy dwóch idealnych krajów. To, że Sarkozy przeczy sam sobie i zmienia zdanie dwa razy w tygodniu, co każdego innego przywódcę dawno by zdyskwalifikowało, to o niczym nie świadczy, on wie co robi, w końcu to Francuz, elegant, światowiec taki i żonę jaką ma.

      • Myślę, że takie rzeczy możesz
        Myślę, że takie rzeczy możesz tłumaczyć w gimnazjum. Nie o to pytam i nie o tym mówię. Mówię o panice w Europie i świecie, która ma w dupie idee i poszła drogą ratuj się kto może. A w Polsce jedno lekarstwo na wszystko – niewidzialna ręka rynku i powtarzanie liberalnych zdrowasiek. Trzymam kciuki za powodzenie.

        • Tak, tak, “ratowali” się w
          Tak, tak, "ratowali" się w 1929 na całym świecie, "ratowali" się w latach 80. w Polsce i z tego "ratowania" mieli zawsze jeszcze większe gówno, niż przez "ratowaniem". To tak jak z tabletką przeciwbólową: nie bierzesz wcale, albo bierzesz raz na ruski rok – boli cię głowa, ale po godzinie, czy dwóch przestaje. Bierzesz cały czas – głowa przestaje cię boleć po paru minutach, ale po jakimś czasie zaczyna znowu. W końcu jedna tabletka nie wystarcza, potrzebne są dwie, a im więcej jesz, tym mniej dają. W końcu żresz tabletki bez opamiętania, a łeb cię boli jak jasna cholera, ale zawsze możesz pośmiać się z frajerów, co zrobili sobie po prostu zimny okład z gorącymi ziółkami i cierpliwie przeczekali ból. Im minął, tobie nie.

          • Ja jakoś dziwnie i
            Ja jakoś dziwnie i populistycznie jestem przekonany, że Niemcy, Francja i USA przetrwają i to my, mimo złotych recept będziemy u nich zmywać, nie oni u nas. Nawet jeśli teraz robią tak kardynalne błędy jak 1929 i w ogóle. Tylko i wyłącznie na intuicji opieram to przekonanie, zatem można się ze mnie śmiać.

          • Zmywać pewnie do nas nie
            Zmywać pewnie do nas nie przyjadą, ale fabryki będą do nas przenosić. Co ja mówię, już przenoszą. W ciągu ostatnich dwóch tygodni kilkanaście firm z Europy zachodniej ( m. in. irlandzi Dell, choć są też firmy z innych krajów, np. z Włoch ) zamknęło fabryki w swoich światłych krajach i przeniosło je do tej frajerskiej Polski. Idioci, nie? Nie doceniają geniuszu pana Berlusconiego, czy pani Merkel. Tak samo, jak te niepatriotyczne barany, produkujące francuskie samochody w Czechach. A pan Sarko tak mądrze kusił ich protekcjonizmem i interwencjonizmem. No, ale wiadomo, te prywaciarze się nasłuchały liberalnych zdrowasiek i nie doceniają mądrości państwa. Wolą głupią Polskę, która z kraju o najmniejszej wolności gospodarczej w Europie zaczyna się przekształcać ( za sprawą uproszczenia podatków i nowej ustawy o swobodzie działalności ) w państwo wolne. A mówią, że jak odpowiednie przepisy wejdą w życie, to jeszcze więcej frajerów do nas ucieknie.

          • A nie no i pewnie, że tak.
            A nie no i pewnie, że tak. Pytanie dlaczego opłaca się z UK pogonić Polaków i w Polsce postawić fabrykę? Co takiego tu ciągnie inwestora? Może pensja 850 PLN dla polskiego robola? Czy są jakieś inne powody? A może specjalne strefy ekonomiczne, zwolnienia z podatków? Czy sympatia dla Polaków?

          • Specjalne strefy ekonomiczne
            Specjalne strefy ekonomiczne i zwolnienia z podatków jak najbardziej. Oczywiste jest, że przedsiębiorca wybierze kraj, w którym będzie mógł podejmować samodzielne decyzje, a państwo nie będzie go doiło, a nie kraj, w którym państwo najpierw zabiera mu w ramach podatków pieniądze, a potem zwraca je w formie "pomocy", mówiąc mu przy okazji co i gdzie ma za tę "pomoc" produkować. Tania siła robocza też ma swoje znaczenie, choć nie znam żadnego wykwalifikowanego robotnika, który pracowałby za 850 złotych. Takie stawki są raczej dla tych, którzy zajmują się najprostszymi czynościami, sprzątaniem, albo jakąś inną robotą niewymagającą zbyt wielkich umiejętności.

          • Jakie 850 zł?
            Płaca minimalna w 2009 r. wynosi 1.276 zł netto (40% prognozowanego wynagrodzenia przeciętnego); w 2008 r. wynosiła 1.126 zł.

  56. Ach to Sarkozy jest
    Ach to Sarkozy jest populista? No to ja się nie dziwię Kaczyńskiemu, że z populistą się nie chciał dogadywać, strata czasu. Merkel z kolei musi być narodową socjalistką, skoro dotuje banki i to precyzyjnie niemieckie. Brytyjscy ksenofobi wychodzą na ulicę i gonią polskich gastarbeiterów. Na tym tle tylko rozbawiona i światła polska liberałka, cieszy się głupotą połowy Europy. Ponoć jest tak, że my to zawsze do przodu jesteśmy z szabelką w dłoni i jak patrzę, to widzę, że Rydzyk wcale nie stoi na czele husarskiej chorągwi. Podejrzewam, że narodowo-socjalistyczna, ksenofobiczna i populistyczna Europa dała na msze, aby takich uradowanych Polaków było jak najwięcej. Ale mniejsza, najważniejsze, że Kaczyński jest głupi.

    • A ty ciągle jak mantrę
      A ty ciągle jak mantrę powtarzasz dogmat, że jak polityk i to jeszcze z zachodu, to musi wiedzieć co robi i jest mądrzejszy, niż te wszystkie głupie Tuski i inne głupie Polaki. Szkoda tylko, że francuscy producenci samochodów nie podzielają mądrości pana Sarko i w swej wielkiej głupocie nie uciekli jeszcze z Czech, gdzie mają niższe koszty produkcji. Szkoda, że najbardziej niemiecki bank, mający "Deutsche" w nazwie, odrzucił dotacje od pani Merkel i pomimo histerii, jaką tym spowodował grosza nie wziął w ramach "ratunkowego" planu zadłużania obywateli. No tak, ale przedsiębiorcy to banda idiotów, liberały jedne głupie, bo przecież nie może być, że taki Sarko, czy taka Merkel to populiści, gdzie tam, przecież to światli przywódcy dwóch idealnych krajów. To, że Sarkozy przeczy sam sobie i zmienia zdanie dwa razy w tygodniu, co każdego innego przywódcę dawno by zdyskwalifikowało, to o niczym nie świadczy, on wie co robi, w końcu to Francuz, elegant, światowiec taki i żonę jaką ma.

      • Myślę, że takie rzeczy możesz
        Myślę, że takie rzeczy możesz tłumaczyć w gimnazjum. Nie o to pytam i nie o tym mówię. Mówię o panice w Europie i świecie, która ma w dupie idee i poszła drogą ratuj się kto może. A w Polsce jedno lekarstwo na wszystko – niewidzialna ręka rynku i powtarzanie liberalnych zdrowasiek. Trzymam kciuki za powodzenie.

        • Tak, tak, “ratowali” się w
          Tak, tak, "ratowali" się w 1929 na całym świecie, "ratowali" się w latach 80. w Polsce i z tego "ratowania" mieli zawsze jeszcze większe gówno, niż przez "ratowaniem". To tak jak z tabletką przeciwbólową: nie bierzesz wcale, albo bierzesz raz na ruski rok – boli cię głowa, ale po godzinie, czy dwóch przestaje. Bierzesz cały czas – głowa przestaje cię boleć po paru minutach, ale po jakimś czasie zaczyna znowu. W końcu jedna tabletka nie wystarcza, potrzebne są dwie, a im więcej jesz, tym mniej dają. W końcu żresz tabletki bez opamiętania, a łeb cię boli jak jasna cholera, ale zawsze możesz pośmiać się z frajerów, co zrobili sobie po prostu zimny okład z gorącymi ziółkami i cierpliwie przeczekali ból. Im minął, tobie nie.

          • Ja jakoś dziwnie i
            Ja jakoś dziwnie i populistycznie jestem przekonany, że Niemcy, Francja i USA przetrwają i to my, mimo złotych recept będziemy u nich zmywać, nie oni u nas. Nawet jeśli teraz robią tak kardynalne błędy jak 1929 i w ogóle. Tylko i wyłącznie na intuicji opieram to przekonanie, zatem można się ze mnie śmiać.

          • Zmywać pewnie do nas nie
            Zmywać pewnie do nas nie przyjadą, ale fabryki będą do nas przenosić. Co ja mówię, już przenoszą. W ciągu ostatnich dwóch tygodni kilkanaście firm z Europy zachodniej ( m. in. irlandzi Dell, choć są też firmy z innych krajów, np. z Włoch ) zamknęło fabryki w swoich światłych krajach i przeniosło je do tej frajerskiej Polski. Idioci, nie? Nie doceniają geniuszu pana Berlusconiego, czy pani Merkel. Tak samo, jak te niepatriotyczne barany, produkujące francuskie samochody w Czechach. A pan Sarko tak mądrze kusił ich protekcjonizmem i interwencjonizmem. No, ale wiadomo, te prywaciarze się nasłuchały liberalnych zdrowasiek i nie doceniają mądrości państwa. Wolą głupią Polskę, która z kraju o najmniejszej wolności gospodarczej w Europie zaczyna się przekształcać ( za sprawą uproszczenia podatków i nowej ustawy o swobodzie działalności ) w państwo wolne. A mówią, że jak odpowiednie przepisy wejdą w życie, to jeszcze więcej frajerów do nas ucieknie.

          • A nie no i pewnie, że tak.
            A nie no i pewnie, że tak. Pytanie dlaczego opłaca się z UK pogonić Polaków i w Polsce postawić fabrykę? Co takiego tu ciągnie inwestora? Może pensja 850 PLN dla polskiego robola? Czy są jakieś inne powody? A może specjalne strefy ekonomiczne, zwolnienia z podatków? Czy sympatia dla Polaków?

          • Specjalne strefy ekonomiczne
            Specjalne strefy ekonomiczne i zwolnienia z podatków jak najbardziej. Oczywiste jest, że przedsiębiorca wybierze kraj, w którym będzie mógł podejmować samodzielne decyzje, a państwo nie będzie go doiło, a nie kraj, w którym państwo najpierw zabiera mu w ramach podatków pieniądze, a potem zwraca je w formie "pomocy", mówiąc mu przy okazji co i gdzie ma za tę "pomoc" produkować. Tania siła robocza też ma swoje znaczenie, choć nie znam żadnego wykwalifikowanego robotnika, który pracowałby za 850 złotych. Takie stawki są raczej dla tych, którzy zajmują się najprostszymi czynościami, sprzątaniem, albo jakąś inną robotą niewymagającą zbyt wielkich umiejętności.

          • Jakie 850 zł?
            Płaca minimalna w 2009 r. wynosi 1.276 zł netto (40% prognozowanego wynagrodzenia przeciętnego); w 2008 r. wynosiła 1.126 zł.

  57. Ach to Sarkozy jest
    Ach to Sarkozy jest populista? No to ja się nie dziwię Kaczyńskiemu, że z populistą się nie chciał dogadywać, strata czasu. Merkel z kolei musi być narodową socjalistką, skoro dotuje banki i to precyzyjnie niemieckie. Brytyjscy ksenofobi wychodzą na ulicę i gonią polskich gastarbeiterów. Na tym tle tylko rozbawiona i światła polska liberałka, cieszy się głupotą połowy Europy. Ponoć jest tak, że my to zawsze do przodu jesteśmy z szabelką w dłoni i jak patrzę, to widzę, że Rydzyk wcale nie stoi na czele husarskiej chorągwi. Podejrzewam, że narodowo-socjalistyczna, ksenofobiczna i populistyczna Europa dała na msze, aby takich uradowanych Polaków było jak najwięcej. Ale mniejsza, najważniejsze, że Kaczyński jest głupi.

    • A ty ciągle jak mantrę
      A ty ciągle jak mantrę powtarzasz dogmat, że jak polityk i to jeszcze z zachodu, to musi wiedzieć co robi i jest mądrzejszy, niż te wszystkie głupie Tuski i inne głupie Polaki. Szkoda tylko, że francuscy producenci samochodów nie podzielają mądrości pana Sarko i w swej wielkiej głupocie nie uciekli jeszcze z Czech, gdzie mają niższe koszty produkcji. Szkoda, że najbardziej niemiecki bank, mający "Deutsche" w nazwie, odrzucił dotacje od pani Merkel i pomimo histerii, jaką tym spowodował grosza nie wziął w ramach "ratunkowego" planu zadłużania obywateli. No tak, ale przedsiębiorcy to banda idiotów, liberały jedne głupie, bo przecież nie może być, że taki Sarko, czy taka Merkel to populiści, gdzie tam, przecież to światli przywódcy dwóch idealnych krajów. To, że Sarkozy przeczy sam sobie i zmienia zdanie dwa razy w tygodniu, co każdego innego przywódcę dawno by zdyskwalifikowało, to o niczym nie świadczy, on wie co robi, w końcu to Francuz, elegant, światowiec taki i żonę jaką ma.

      • Myślę, że takie rzeczy możesz
        Myślę, że takie rzeczy możesz tłumaczyć w gimnazjum. Nie o to pytam i nie o tym mówię. Mówię o panice w Europie i świecie, która ma w dupie idee i poszła drogą ratuj się kto może. A w Polsce jedno lekarstwo na wszystko – niewidzialna ręka rynku i powtarzanie liberalnych zdrowasiek. Trzymam kciuki za powodzenie.

        • Tak, tak, “ratowali” się w
          Tak, tak, "ratowali" się w 1929 na całym świecie, "ratowali" się w latach 80. w Polsce i z tego "ratowania" mieli zawsze jeszcze większe gówno, niż przez "ratowaniem". To tak jak z tabletką przeciwbólową: nie bierzesz wcale, albo bierzesz raz na ruski rok – boli cię głowa, ale po godzinie, czy dwóch przestaje. Bierzesz cały czas – głowa przestaje cię boleć po paru minutach, ale po jakimś czasie zaczyna znowu. W końcu jedna tabletka nie wystarcza, potrzebne są dwie, a im więcej jesz, tym mniej dają. W końcu żresz tabletki bez opamiętania, a łeb cię boli jak jasna cholera, ale zawsze możesz pośmiać się z frajerów, co zrobili sobie po prostu zimny okład z gorącymi ziółkami i cierpliwie przeczekali ból. Im minął, tobie nie.

          • Ja jakoś dziwnie i
            Ja jakoś dziwnie i populistycznie jestem przekonany, że Niemcy, Francja i USA przetrwają i to my, mimo złotych recept będziemy u nich zmywać, nie oni u nas. Nawet jeśli teraz robią tak kardynalne błędy jak 1929 i w ogóle. Tylko i wyłącznie na intuicji opieram to przekonanie, zatem można się ze mnie śmiać.

          • Zmywać pewnie do nas nie
            Zmywać pewnie do nas nie przyjadą, ale fabryki będą do nas przenosić. Co ja mówię, już przenoszą. W ciągu ostatnich dwóch tygodni kilkanaście firm z Europy zachodniej ( m. in. irlandzi Dell, choć są też firmy z innych krajów, np. z Włoch ) zamknęło fabryki w swoich światłych krajach i przeniosło je do tej frajerskiej Polski. Idioci, nie? Nie doceniają geniuszu pana Berlusconiego, czy pani Merkel. Tak samo, jak te niepatriotyczne barany, produkujące francuskie samochody w Czechach. A pan Sarko tak mądrze kusił ich protekcjonizmem i interwencjonizmem. No, ale wiadomo, te prywaciarze się nasłuchały liberalnych zdrowasiek i nie doceniają mądrości państwa. Wolą głupią Polskę, która z kraju o najmniejszej wolności gospodarczej w Europie zaczyna się przekształcać ( za sprawą uproszczenia podatków i nowej ustawy o swobodzie działalności ) w państwo wolne. A mówią, że jak odpowiednie przepisy wejdą w życie, to jeszcze więcej frajerów do nas ucieknie.

          • A nie no i pewnie, że tak.
            A nie no i pewnie, że tak. Pytanie dlaczego opłaca się z UK pogonić Polaków i w Polsce postawić fabrykę? Co takiego tu ciągnie inwestora? Może pensja 850 PLN dla polskiego robola? Czy są jakieś inne powody? A może specjalne strefy ekonomiczne, zwolnienia z podatków? Czy sympatia dla Polaków?

          • Specjalne strefy ekonomiczne
            Specjalne strefy ekonomiczne i zwolnienia z podatków jak najbardziej. Oczywiste jest, że przedsiębiorca wybierze kraj, w którym będzie mógł podejmować samodzielne decyzje, a państwo nie będzie go doiło, a nie kraj, w którym państwo najpierw zabiera mu w ramach podatków pieniądze, a potem zwraca je w formie "pomocy", mówiąc mu przy okazji co i gdzie ma za tę "pomoc" produkować. Tania siła robocza też ma swoje znaczenie, choć nie znam żadnego wykwalifikowanego robotnika, który pracowałby za 850 złotych. Takie stawki są raczej dla tych, którzy zajmują się najprostszymi czynościami, sprzątaniem, albo jakąś inną robotą niewymagającą zbyt wielkich umiejętności.

          • Jakie 850 zł?
            Płaca minimalna w 2009 r. wynosi 1.276 zł netto (40% prognozowanego wynagrodzenia przeciętnego); w 2008 r. wynosiła 1.126 zł.

  58. Ach to Sarkozy jest
    Ach to Sarkozy jest populista? No to ja się nie dziwię Kaczyńskiemu, że z populistą się nie chciał dogadywać, strata czasu. Merkel z kolei musi być narodową socjalistką, skoro dotuje banki i to precyzyjnie niemieckie. Brytyjscy ksenofobi wychodzą na ulicę i gonią polskich gastarbeiterów. Na tym tle tylko rozbawiona i światła polska liberałka, cieszy się głupotą połowy Europy. Ponoć jest tak, że my to zawsze do przodu jesteśmy z szabelką w dłoni i jak patrzę, to widzę, że Rydzyk wcale nie stoi na czele husarskiej chorągwi. Podejrzewam, że narodowo-socjalistyczna, ksenofobiczna i populistyczna Europa dała na msze, aby takich uradowanych Polaków było jak najwięcej. Ale mniejsza, najważniejsze, że Kaczyński jest głupi.

    • A ty ciągle jak mantrę
      A ty ciągle jak mantrę powtarzasz dogmat, że jak polityk i to jeszcze z zachodu, to musi wiedzieć co robi i jest mądrzejszy, niż te wszystkie głupie Tuski i inne głupie Polaki. Szkoda tylko, że francuscy producenci samochodów nie podzielają mądrości pana Sarko i w swej wielkiej głupocie nie uciekli jeszcze z Czech, gdzie mają niższe koszty produkcji. Szkoda, że najbardziej niemiecki bank, mający "Deutsche" w nazwie, odrzucił dotacje od pani Merkel i pomimo histerii, jaką tym spowodował grosza nie wziął w ramach "ratunkowego" planu zadłużania obywateli. No tak, ale przedsiębiorcy to banda idiotów, liberały jedne głupie, bo przecież nie może być, że taki Sarko, czy taka Merkel to populiści, gdzie tam, przecież to światli przywódcy dwóch idealnych krajów. To, że Sarkozy przeczy sam sobie i zmienia zdanie dwa razy w tygodniu, co każdego innego przywódcę dawno by zdyskwalifikowało, to o niczym nie świadczy, on wie co robi, w końcu to Francuz, elegant, światowiec taki i żonę jaką ma.

      • Myślę, że takie rzeczy możesz
        Myślę, że takie rzeczy możesz tłumaczyć w gimnazjum. Nie o to pytam i nie o tym mówię. Mówię o panice w Europie i świecie, która ma w dupie idee i poszła drogą ratuj się kto może. A w Polsce jedno lekarstwo na wszystko – niewidzialna ręka rynku i powtarzanie liberalnych zdrowasiek. Trzymam kciuki za powodzenie.

        • Tak, tak, “ratowali” się w
          Tak, tak, "ratowali" się w 1929 na całym świecie, "ratowali" się w latach 80. w Polsce i z tego "ratowania" mieli zawsze jeszcze większe gówno, niż przez "ratowaniem". To tak jak z tabletką przeciwbólową: nie bierzesz wcale, albo bierzesz raz na ruski rok – boli cię głowa, ale po godzinie, czy dwóch przestaje. Bierzesz cały czas – głowa przestaje cię boleć po paru minutach, ale po jakimś czasie zaczyna znowu. W końcu jedna tabletka nie wystarcza, potrzebne są dwie, a im więcej jesz, tym mniej dają. W końcu żresz tabletki bez opamiętania, a łeb cię boli jak jasna cholera, ale zawsze możesz pośmiać się z frajerów, co zrobili sobie po prostu zimny okład z gorącymi ziółkami i cierpliwie przeczekali ból. Im minął, tobie nie.

          • Ja jakoś dziwnie i
            Ja jakoś dziwnie i populistycznie jestem przekonany, że Niemcy, Francja i USA przetrwają i to my, mimo złotych recept będziemy u nich zmywać, nie oni u nas. Nawet jeśli teraz robią tak kardynalne błędy jak 1929 i w ogóle. Tylko i wyłącznie na intuicji opieram to przekonanie, zatem można się ze mnie śmiać.

          • Zmywać pewnie do nas nie
            Zmywać pewnie do nas nie przyjadą, ale fabryki będą do nas przenosić. Co ja mówię, już przenoszą. W ciągu ostatnich dwóch tygodni kilkanaście firm z Europy zachodniej ( m. in. irlandzi Dell, choć są też firmy z innych krajów, np. z Włoch ) zamknęło fabryki w swoich światłych krajach i przeniosło je do tej frajerskiej Polski. Idioci, nie? Nie doceniają geniuszu pana Berlusconiego, czy pani Merkel. Tak samo, jak te niepatriotyczne barany, produkujące francuskie samochody w Czechach. A pan Sarko tak mądrze kusił ich protekcjonizmem i interwencjonizmem. No, ale wiadomo, te prywaciarze się nasłuchały liberalnych zdrowasiek i nie doceniają mądrości państwa. Wolą głupią Polskę, która z kraju o najmniejszej wolności gospodarczej w Europie zaczyna się przekształcać ( za sprawą uproszczenia podatków i nowej ustawy o swobodzie działalności ) w państwo wolne. A mówią, że jak odpowiednie przepisy wejdą w życie, to jeszcze więcej frajerów do nas ucieknie.

          • A nie no i pewnie, że tak.
            A nie no i pewnie, że tak. Pytanie dlaczego opłaca się z UK pogonić Polaków i w Polsce postawić fabrykę? Co takiego tu ciągnie inwestora? Może pensja 850 PLN dla polskiego robola? Czy są jakieś inne powody? A może specjalne strefy ekonomiczne, zwolnienia z podatków? Czy sympatia dla Polaków?

          • Specjalne strefy ekonomiczne
            Specjalne strefy ekonomiczne i zwolnienia z podatków jak najbardziej. Oczywiste jest, że przedsiębiorca wybierze kraj, w którym będzie mógł podejmować samodzielne decyzje, a państwo nie będzie go doiło, a nie kraj, w którym państwo najpierw zabiera mu w ramach podatków pieniądze, a potem zwraca je w formie "pomocy", mówiąc mu przy okazji co i gdzie ma za tę "pomoc" produkować. Tania siła robocza też ma swoje znaczenie, choć nie znam żadnego wykwalifikowanego robotnika, który pracowałby za 850 złotych. Takie stawki są raczej dla tych, którzy zajmują się najprostszymi czynościami, sprzątaniem, albo jakąś inną robotą niewymagającą zbyt wielkich umiejętności.

          • Jakie 850 zł?
            Płaca minimalna w 2009 r. wynosi 1.276 zł netto (40% prognozowanego wynagrodzenia przeciętnego); w 2008 r. wynosiła 1.126 zł.

  59. Ach to Sarkozy jest
    Ach to Sarkozy jest populista? No to ja się nie dziwię Kaczyńskiemu, że z populistą się nie chciał dogadywać, strata czasu. Merkel z kolei musi być narodową socjalistką, skoro dotuje banki i to precyzyjnie niemieckie. Brytyjscy ksenofobi wychodzą na ulicę i gonią polskich gastarbeiterów. Na tym tle tylko rozbawiona i światła polska liberałka, cieszy się głupotą połowy Europy. Ponoć jest tak, że my to zawsze do przodu jesteśmy z szabelką w dłoni i jak patrzę, to widzę, że Rydzyk wcale nie stoi na czele husarskiej chorągwi. Podejrzewam, że narodowo-socjalistyczna, ksenofobiczna i populistyczna Europa dała na msze, aby takich uradowanych Polaków było jak najwięcej. Ale mniejsza, najważniejsze, że Kaczyński jest głupi.

    • A ty ciągle jak mantrę
      A ty ciągle jak mantrę powtarzasz dogmat, że jak polityk i to jeszcze z zachodu, to musi wiedzieć co robi i jest mądrzejszy, niż te wszystkie głupie Tuski i inne głupie Polaki. Szkoda tylko, że francuscy producenci samochodów nie podzielają mądrości pana Sarko i w swej wielkiej głupocie nie uciekli jeszcze z Czech, gdzie mają niższe koszty produkcji. Szkoda, że najbardziej niemiecki bank, mający "Deutsche" w nazwie, odrzucił dotacje od pani Merkel i pomimo histerii, jaką tym spowodował grosza nie wziął w ramach "ratunkowego" planu zadłużania obywateli. No tak, ale przedsiębiorcy to banda idiotów, liberały jedne głupie, bo przecież nie może być, że taki Sarko, czy taka Merkel to populiści, gdzie tam, przecież to światli przywódcy dwóch idealnych krajów. To, że Sarkozy przeczy sam sobie i zmienia zdanie dwa razy w tygodniu, co każdego innego przywódcę dawno by zdyskwalifikowało, to o niczym nie świadczy, on wie co robi, w końcu to Francuz, elegant, światowiec taki i żonę jaką ma.

      • Myślę, że takie rzeczy możesz
        Myślę, że takie rzeczy możesz tłumaczyć w gimnazjum. Nie o to pytam i nie o tym mówię. Mówię o panice w Europie i świecie, która ma w dupie idee i poszła drogą ratuj się kto może. A w Polsce jedno lekarstwo na wszystko – niewidzialna ręka rynku i powtarzanie liberalnych zdrowasiek. Trzymam kciuki za powodzenie.

        • Tak, tak, “ratowali” się w
          Tak, tak, "ratowali" się w 1929 na całym świecie, "ratowali" się w latach 80. w Polsce i z tego "ratowania" mieli zawsze jeszcze większe gówno, niż przez "ratowaniem". To tak jak z tabletką przeciwbólową: nie bierzesz wcale, albo bierzesz raz na ruski rok – boli cię głowa, ale po godzinie, czy dwóch przestaje. Bierzesz cały czas – głowa przestaje cię boleć po paru minutach, ale po jakimś czasie zaczyna znowu. W końcu jedna tabletka nie wystarcza, potrzebne są dwie, a im więcej jesz, tym mniej dają. W końcu żresz tabletki bez opamiętania, a łeb cię boli jak jasna cholera, ale zawsze możesz pośmiać się z frajerów, co zrobili sobie po prostu zimny okład z gorącymi ziółkami i cierpliwie przeczekali ból. Im minął, tobie nie.

          • Ja jakoś dziwnie i
            Ja jakoś dziwnie i populistycznie jestem przekonany, że Niemcy, Francja i USA przetrwają i to my, mimo złotych recept będziemy u nich zmywać, nie oni u nas. Nawet jeśli teraz robią tak kardynalne błędy jak 1929 i w ogóle. Tylko i wyłącznie na intuicji opieram to przekonanie, zatem można się ze mnie śmiać.

          • Zmywać pewnie do nas nie
            Zmywać pewnie do nas nie przyjadą, ale fabryki będą do nas przenosić. Co ja mówię, już przenoszą. W ciągu ostatnich dwóch tygodni kilkanaście firm z Europy zachodniej ( m. in. irlandzi Dell, choć są też firmy z innych krajów, np. z Włoch ) zamknęło fabryki w swoich światłych krajach i przeniosło je do tej frajerskiej Polski. Idioci, nie? Nie doceniają geniuszu pana Berlusconiego, czy pani Merkel. Tak samo, jak te niepatriotyczne barany, produkujące francuskie samochody w Czechach. A pan Sarko tak mądrze kusił ich protekcjonizmem i interwencjonizmem. No, ale wiadomo, te prywaciarze się nasłuchały liberalnych zdrowasiek i nie doceniają mądrości państwa. Wolą głupią Polskę, która z kraju o najmniejszej wolności gospodarczej w Europie zaczyna się przekształcać ( za sprawą uproszczenia podatków i nowej ustawy o swobodzie działalności ) w państwo wolne. A mówią, że jak odpowiednie przepisy wejdą w życie, to jeszcze więcej frajerów do nas ucieknie.

          • A nie no i pewnie, że tak.
            A nie no i pewnie, że tak. Pytanie dlaczego opłaca się z UK pogonić Polaków i w Polsce postawić fabrykę? Co takiego tu ciągnie inwestora? Może pensja 850 PLN dla polskiego robola? Czy są jakieś inne powody? A może specjalne strefy ekonomiczne, zwolnienia z podatków? Czy sympatia dla Polaków?

          • Specjalne strefy ekonomiczne
            Specjalne strefy ekonomiczne i zwolnienia z podatków jak najbardziej. Oczywiste jest, że przedsiębiorca wybierze kraj, w którym będzie mógł podejmować samodzielne decyzje, a państwo nie będzie go doiło, a nie kraj, w którym państwo najpierw zabiera mu w ramach podatków pieniądze, a potem zwraca je w formie "pomocy", mówiąc mu przy okazji co i gdzie ma za tę "pomoc" produkować. Tania siła robocza też ma swoje znaczenie, choć nie znam żadnego wykwalifikowanego robotnika, który pracowałby za 850 złotych. Takie stawki są raczej dla tych, którzy zajmują się najprostszymi czynościami, sprzątaniem, albo jakąś inną robotą niewymagającą zbyt wielkich umiejętności.

          • Jakie 850 zł?
            Płaca minimalna w 2009 r. wynosi 1.276 zł netto (40% prognozowanego wynagrodzenia przeciętnego); w 2008 r. wynosiła 1.126 zł.

  60. Ach to Sarkozy jest
    Ach to Sarkozy jest populista? No to ja się nie dziwię Kaczyńskiemu, że z populistą się nie chciał dogadywać, strata czasu. Merkel z kolei musi być narodową socjalistką, skoro dotuje banki i to precyzyjnie niemieckie. Brytyjscy ksenofobi wychodzą na ulicę i gonią polskich gastarbeiterów. Na tym tle tylko rozbawiona i światła polska liberałka, cieszy się głupotą połowy Europy. Ponoć jest tak, że my to zawsze do przodu jesteśmy z szabelką w dłoni i jak patrzę, to widzę, że Rydzyk wcale nie stoi na czele husarskiej chorągwi. Podejrzewam, że narodowo-socjalistyczna, ksenofobiczna i populistyczna Europa dała na msze, aby takich uradowanych Polaków było jak najwięcej. Ale mniejsza, najważniejsze, że Kaczyński jest głupi.

    • A ty ciągle jak mantrę
      A ty ciągle jak mantrę powtarzasz dogmat, że jak polityk i to jeszcze z zachodu, to musi wiedzieć co robi i jest mądrzejszy, niż te wszystkie głupie Tuski i inne głupie Polaki. Szkoda tylko, że francuscy producenci samochodów nie podzielają mądrości pana Sarko i w swej wielkiej głupocie nie uciekli jeszcze z Czech, gdzie mają niższe koszty produkcji. Szkoda, że najbardziej niemiecki bank, mający "Deutsche" w nazwie, odrzucił dotacje od pani Merkel i pomimo histerii, jaką tym spowodował grosza nie wziął w ramach "ratunkowego" planu zadłużania obywateli. No tak, ale przedsiębiorcy to banda idiotów, liberały jedne głupie, bo przecież nie może być, że taki Sarko, czy taka Merkel to populiści, gdzie tam, przecież to światli przywódcy dwóch idealnych krajów. To, że Sarkozy przeczy sam sobie i zmienia zdanie dwa razy w tygodniu, co każdego innego przywódcę dawno by zdyskwalifikowało, to o niczym nie świadczy, on wie co robi, w końcu to Francuz, elegant, światowiec taki i żonę jaką ma.

      • Myślę, że takie rzeczy możesz
        Myślę, że takie rzeczy możesz tłumaczyć w gimnazjum. Nie o to pytam i nie o tym mówię. Mówię o panice w Europie i świecie, która ma w dupie idee i poszła drogą ratuj się kto może. A w Polsce jedno lekarstwo na wszystko – niewidzialna ręka rynku i powtarzanie liberalnych zdrowasiek. Trzymam kciuki za powodzenie.

        • Tak, tak, “ratowali” się w
          Tak, tak, "ratowali" się w 1929 na całym świecie, "ratowali" się w latach 80. w Polsce i z tego "ratowania" mieli zawsze jeszcze większe gówno, niż przez "ratowaniem". To tak jak z tabletką przeciwbólową: nie bierzesz wcale, albo bierzesz raz na ruski rok – boli cię głowa, ale po godzinie, czy dwóch przestaje. Bierzesz cały czas – głowa przestaje cię boleć po paru minutach, ale po jakimś czasie zaczyna znowu. W końcu jedna tabletka nie wystarcza, potrzebne są dwie, a im więcej jesz, tym mniej dają. W końcu żresz tabletki bez opamiętania, a łeb cię boli jak jasna cholera, ale zawsze możesz pośmiać się z frajerów, co zrobili sobie po prostu zimny okład z gorącymi ziółkami i cierpliwie przeczekali ból. Im minął, tobie nie.

          • Ja jakoś dziwnie i
            Ja jakoś dziwnie i populistycznie jestem przekonany, że Niemcy, Francja i USA przetrwają i to my, mimo złotych recept będziemy u nich zmywać, nie oni u nas. Nawet jeśli teraz robią tak kardynalne błędy jak 1929 i w ogóle. Tylko i wyłącznie na intuicji opieram to przekonanie, zatem można się ze mnie śmiać.

          • Zmywać pewnie do nas nie
            Zmywać pewnie do nas nie przyjadą, ale fabryki będą do nas przenosić. Co ja mówię, już przenoszą. W ciągu ostatnich dwóch tygodni kilkanaście firm z Europy zachodniej ( m. in. irlandzi Dell, choć są też firmy z innych krajów, np. z Włoch ) zamknęło fabryki w swoich światłych krajach i przeniosło je do tej frajerskiej Polski. Idioci, nie? Nie doceniają geniuszu pana Berlusconiego, czy pani Merkel. Tak samo, jak te niepatriotyczne barany, produkujące francuskie samochody w Czechach. A pan Sarko tak mądrze kusił ich protekcjonizmem i interwencjonizmem. No, ale wiadomo, te prywaciarze się nasłuchały liberalnych zdrowasiek i nie doceniają mądrości państwa. Wolą głupią Polskę, która z kraju o najmniejszej wolności gospodarczej w Europie zaczyna się przekształcać ( za sprawą uproszczenia podatków i nowej ustawy o swobodzie działalności ) w państwo wolne. A mówią, że jak odpowiednie przepisy wejdą w życie, to jeszcze więcej frajerów do nas ucieknie.

          • A nie no i pewnie, że tak.
            A nie no i pewnie, że tak. Pytanie dlaczego opłaca się z UK pogonić Polaków i w Polsce postawić fabrykę? Co takiego tu ciągnie inwestora? Może pensja 850 PLN dla polskiego robola? Czy są jakieś inne powody? A może specjalne strefy ekonomiczne, zwolnienia z podatków? Czy sympatia dla Polaków?

          • Specjalne strefy ekonomiczne
            Specjalne strefy ekonomiczne i zwolnienia z podatków jak najbardziej. Oczywiste jest, że przedsiębiorca wybierze kraj, w którym będzie mógł podejmować samodzielne decyzje, a państwo nie będzie go doiło, a nie kraj, w którym państwo najpierw zabiera mu w ramach podatków pieniądze, a potem zwraca je w formie "pomocy", mówiąc mu przy okazji co i gdzie ma za tę "pomoc" produkować. Tania siła robocza też ma swoje znaczenie, choć nie znam żadnego wykwalifikowanego robotnika, który pracowałby za 850 złotych. Takie stawki są raczej dla tych, którzy zajmują się najprostszymi czynościami, sprzątaniem, albo jakąś inną robotą niewymagającą zbyt wielkich umiejętności.

          • Jakie 850 zł?
            Płaca minimalna w 2009 r. wynosi 1.276 zł netto (40% prognozowanego wynagrodzenia przeciętnego); w 2008 r. wynosiła 1.126 zł.

  61. Nie chcę się licytować, ale
    Nie chcę się licytować, ale kurę kupiłem od sąsiadki, domowa, rosół ma żółte oka. Sąsiadka za pieniądze z kury, kupiła parę rzeczy w wiejskim sklepiku, sklepowa z tego sklepiku, podesłała dziecko do mojej żony na korepetycje. I takim obiegiem wszyscy jesteśmy w swoim zaścianku, zadupiu, szczęśliwi, lokalny patriotyzm. Nie zamienię się, bo podejrzewam, że ostatni raz taki rosół jak mój jadłaś w dzieciństwie.

    • No i git.
      Rosół własnymi środkami zrobicie, nauczycie dzieci wszystkiego, co trzeba, ale gołych ich do szkoły nie puścicie. Musicie kupić im jakieś ciuchy, albo chociaż materiał na nie i uszyć samemu. Kupujecie w miejscowym sklepie, ale sklep sam ich nie produkuje, a z najbliższej okolicy nie sprowadza, tylko z drugiego końca kraju, bo tam produkują więcej i lepiej. Ale nawet tam, w tej Arkadii nie mają części odpowiednich tkanin, bawełnę muszą sprowadzać z Afryki, bo tam dużo tego i tanio można kupić. W Afryce bawełnę zbierają, ale odziarniarek nie produkują, odziarniarki sprowadzają z Anglii, bo tam jest akurat fabryka. Dyrektor fabryki pije o piątej po południu herbatę, której w londyńskim ogródku sobie nie wyhoduje, podobnie jak ty nie wyhodujesz jej w ogródku polskim. Obaj musicie sprowadzić ją z Chin, albo z Indii. A że akurat jakiś Hindus, czy Chińczyk wpadł na pomysł robienia wódki z herbaty, postanowił rozkręcić biznes. Spirytus sprowadza z Rosji, bo rosyjski tani i najbardziej się nadaje. Rosjanie za pieniądze ze sprzedaży spirytusu rozkręcają handel paliwami. Kupujesz to paliwo, bo bez tego ani rusz. Ani nie zawieziesz dzieci do szkoły, ani do sklepu, by je ubrać nie dojedziesz, herbaty też przy okazji nie kupisz. Dzieci do szkoły nie poślesz, bo gołe nie pójdą, w łachmanach też nie. Z czym zostaniesz? Z kurą od sąsiadki ( którą upieczesz nad ogniskiem, bo bez wolnego handlu nie ma gazu ) i z tym, co u siebie w ogródku wyhodujesz.

      • To wszystko prawda,
        To wszystko prawda, ale…..Benzynę można kupić w polskim Orlenie, tkaninę z Łodzi nie z Chin, herbatę w lokalnym sklepie, nie w niemieckim, czy francuskim hipermarkecie i to zdaje się mówi Sarkozy. Być może to populizm, ale obawiam się, że śmiertelnie skuteczny bat na idealistów.

        • I wszyscy wiemy, że Orlen ma
          I wszyscy wiemy, że Orlen ma tę benzynę, dzięki rozległym, polskim złożom ropy naftowej, lokalny sklep ma herbatę z wielkiej plantacji pod Gdańskiem, a łódzkie tkaczki korzystają z jedwabiu i bawełny, które jak powszechnie wiadomo są hodowane w każdej polskiej wsi. Wiesz do czego zmierzam? Ano zmierzam do tego, że nie ma kraju w 100% samowystarczalnego. Nie ma kraju, który ma i surowców w sam raz i żywności akurat i klimat, który pozwalałby na wyhodowanie wszystkiego. Nie ma takiego kraju i być nie może. Co to znaczy? To znaczy tyle, że ci, którzy mają więcej eksportują, a ci, którzy mają za mało, albo nie mają wcale, są zmuszeni importować. Problem w tym, że gdy wszyscy naraz wprowadzą protekcjonizm i zaczną chronić swoje kraje przed importem ( a tak zrobiono w 1929 ) to znikną też eksporterzy. Wraz z eksporterami znikną miliony miejsc pracy, a wraz z importerami znikną liczne towary, znikną, albo ich ilość zostanie ograniczona, co pociągnie za sobą wzrost cen. Wniosek? Wniosek jest taki, że protekcjonizm jest faktycznie śmiertelnie skuteczny, jak chcesz zabić gospodarkę, to nic, tylko wypowiedz wszystkim sąsiadom wojnę handlową. I wybacz, ale skutki jakie opisałem muszą nadejść, bez względu na to, czy "chronieniem" gospodarki będzie się zajmował jakiś głupi polaczek, czy wielki i genialny światowiec Sarkozy. Po prostu prawa logiki i prawa natury mówią, że musi być tak, a nie inaczej. Ideologia nie ma tu nic do rzeczy.

  62. Nie chcę się licytować, ale
    Nie chcę się licytować, ale kurę kupiłem od sąsiadki, domowa, rosół ma żółte oka. Sąsiadka za pieniądze z kury, kupiła parę rzeczy w wiejskim sklepiku, sklepowa z tego sklepiku, podesłała dziecko do mojej żony na korepetycje. I takim obiegiem wszyscy jesteśmy w swoim zaścianku, zadupiu, szczęśliwi, lokalny patriotyzm. Nie zamienię się, bo podejrzewam, że ostatni raz taki rosół jak mój jadłaś w dzieciństwie.

    • No i git.
      Rosół własnymi środkami zrobicie, nauczycie dzieci wszystkiego, co trzeba, ale gołych ich do szkoły nie puścicie. Musicie kupić im jakieś ciuchy, albo chociaż materiał na nie i uszyć samemu. Kupujecie w miejscowym sklepie, ale sklep sam ich nie produkuje, a z najbliższej okolicy nie sprowadza, tylko z drugiego końca kraju, bo tam produkują więcej i lepiej. Ale nawet tam, w tej Arkadii nie mają części odpowiednich tkanin, bawełnę muszą sprowadzać z Afryki, bo tam dużo tego i tanio można kupić. W Afryce bawełnę zbierają, ale odziarniarek nie produkują, odziarniarki sprowadzają z Anglii, bo tam jest akurat fabryka. Dyrektor fabryki pije o piątej po południu herbatę, której w londyńskim ogródku sobie nie wyhoduje, podobnie jak ty nie wyhodujesz jej w ogródku polskim. Obaj musicie sprowadzić ją z Chin, albo z Indii. A że akurat jakiś Hindus, czy Chińczyk wpadł na pomysł robienia wódki z herbaty, postanowił rozkręcić biznes. Spirytus sprowadza z Rosji, bo rosyjski tani i najbardziej się nadaje. Rosjanie za pieniądze ze sprzedaży spirytusu rozkręcają handel paliwami. Kupujesz to paliwo, bo bez tego ani rusz. Ani nie zawieziesz dzieci do szkoły, ani do sklepu, by je ubrać nie dojedziesz, herbaty też przy okazji nie kupisz. Dzieci do szkoły nie poślesz, bo gołe nie pójdą, w łachmanach też nie. Z czym zostaniesz? Z kurą od sąsiadki ( którą upieczesz nad ogniskiem, bo bez wolnego handlu nie ma gazu ) i z tym, co u siebie w ogródku wyhodujesz.

      • To wszystko prawda,
        To wszystko prawda, ale…..Benzynę można kupić w polskim Orlenie, tkaninę z Łodzi nie z Chin, herbatę w lokalnym sklepie, nie w niemieckim, czy francuskim hipermarkecie i to zdaje się mówi Sarkozy. Być może to populizm, ale obawiam się, że śmiertelnie skuteczny bat na idealistów.

        • I wszyscy wiemy, że Orlen ma
          I wszyscy wiemy, że Orlen ma tę benzynę, dzięki rozległym, polskim złożom ropy naftowej, lokalny sklep ma herbatę z wielkiej plantacji pod Gdańskiem, a łódzkie tkaczki korzystają z jedwabiu i bawełny, które jak powszechnie wiadomo są hodowane w każdej polskiej wsi. Wiesz do czego zmierzam? Ano zmierzam do tego, że nie ma kraju w 100% samowystarczalnego. Nie ma kraju, który ma i surowców w sam raz i żywności akurat i klimat, który pozwalałby na wyhodowanie wszystkiego. Nie ma takiego kraju i być nie może. Co to znaczy? To znaczy tyle, że ci, którzy mają więcej eksportują, a ci, którzy mają za mało, albo nie mają wcale, są zmuszeni importować. Problem w tym, że gdy wszyscy naraz wprowadzą protekcjonizm i zaczną chronić swoje kraje przed importem ( a tak zrobiono w 1929 ) to znikną też eksporterzy. Wraz z eksporterami znikną miliony miejsc pracy, a wraz z importerami znikną liczne towary, znikną, albo ich ilość zostanie ograniczona, co pociągnie za sobą wzrost cen. Wniosek? Wniosek jest taki, że protekcjonizm jest faktycznie śmiertelnie skuteczny, jak chcesz zabić gospodarkę, to nic, tylko wypowiedz wszystkim sąsiadom wojnę handlową. I wybacz, ale skutki jakie opisałem muszą nadejść, bez względu na to, czy "chronieniem" gospodarki będzie się zajmował jakiś głupi polaczek, czy wielki i genialny światowiec Sarkozy. Po prostu prawa logiki i prawa natury mówią, że musi być tak, a nie inaczej. Ideologia nie ma tu nic do rzeczy.

  63. Nie chcę się licytować, ale
    Nie chcę się licytować, ale kurę kupiłem od sąsiadki, domowa, rosół ma żółte oka. Sąsiadka za pieniądze z kury, kupiła parę rzeczy w wiejskim sklepiku, sklepowa z tego sklepiku, podesłała dziecko do mojej żony na korepetycje. I takim obiegiem wszyscy jesteśmy w swoim zaścianku, zadupiu, szczęśliwi, lokalny patriotyzm. Nie zamienię się, bo podejrzewam, że ostatni raz taki rosół jak mój jadłaś w dzieciństwie.

    • No i git.
      Rosół własnymi środkami zrobicie, nauczycie dzieci wszystkiego, co trzeba, ale gołych ich do szkoły nie puścicie. Musicie kupić im jakieś ciuchy, albo chociaż materiał na nie i uszyć samemu. Kupujecie w miejscowym sklepie, ale sklep sam ich nie produkuje, a z najbliższej okolicy nie sprowadza, tylko z drugiego końca kraju, bo tam produkują więcej i lepiej. Ale nawet tam, w tej Arkadii nie mają części odpowiednich tkanin, bawełnę muszą sprowadzać z Afryki, bo tam dużo tego i tanio można kupić. W Afryce bawełnę zbierają, ale odziarniarek nie produkują, odziarniarki sprowadzają z Anglii, bo tam jest akurat fabryka. Dyrektor fabryki pije o piątej po południu herbatę, której w londyńskim ogródku sobie nie wyhoduje, podobnie jak ty nie wyhodujesz jej w ogródku polskim. Obaj musicie sprowadzić ją z Chin, albo z Indii. A że akurat jakiś Hindus, czy Chińczyk wpadł na pomysł robienia wódki z herbaty, postanowił rozkręcić biznes. Spirytus sprowadza z Rosji, bo rosyjski tani i najbardziej się nadaje. Rosjanie za pieniądze ze sprzedaży spirytusu rozkręcają handel paliwami. Kupujesz to paliwo, bo bez tego ani rusz. Ani nie zawieziesz dzieci do szkoły, ani do sklepu, by je ubrać nie dojedziesz, herbaty też przy okazji nie kupisz. Dzieci do szkoły nie poślesz, bo gołe nie pójdą, w łachmanach też nie. Z czym zostaniesz? Z kurą od sąsiadki ( którą upieczesz nad ogniskiem, bo bez wolnego handlu nie ma gazu ) i z tym, co u siebie w ogródku wyhodujesz.

      • To wszystko prawda,
        To wszystko prawda, ale…..Benzynę można kupić w polskim Orlenie, tkaninę z Łodzi nie z Chin, herbatę w lokalnym sklepie, nie w niemieckim, czy francuskim hipermarkecie i to zdaje się mówi Sarkozy. Być może to populizm, ale obawiam się, że śmiertelnie skuteczny bat na idealistów.

        • I wszyscy wiemy, że Orlen ma
          I wszyscy wiemy, że Orlen ma tę benzynę, dzięki rozległym, polskim złożom ropy naftowej, lokalny sklep ma herbatę z wielkiej plantacji pod Gdańskiem, a łódzkie tkaczki korzystają z jedwabiu i bawełny, które jak powszechnie wiadomo są hodowane w każdej polskiej wsi. Wiesz do czego zmierzam? Ano zmierzam do tego, że nie ma kraju w 100% samowystarczalnego. Nie ma kraju, który ma i surowców w sam raz i żywności akurat i klimat, który pozwalałby na wyhodowanie wszystkiego. Nie ma takiego kraju i być nie może. Co to znaczy? To znaczy tyle, że ci, którzy mają więcej eksportują, a ci, którzy mają za mało, albo nie mają wcale, są zmuszeni importować. Problem w tym, że gdy wszyscy naraz wprowadzą protekcjonizm i zaczną chronić swoje kraje przed importem ( a tak zrobiono w 1929 ) to znikną też eksporterzy. Wraz z eksporterami znikną miliony miejsc pracy, a wraz z importerami znikną liczne towary, znikną, albo ich ilość zostanie ograniczona, co pociągnie za sobą wzrost cen. Wniosek? Wniosek jest taki, że protekcjonizm jest faktycznie śmiertelnie skuteczny, jak chcesz zabić gospodarkę, to nic, tylko wypowiedz wszystkim sąsiadom wojnę handlową. I wybacz, ale skutki jakie opisałem muszą nadejść, bez względu na to, czy "chronieniem" gospodarki będzie się zajmował jakiś głupi polaczek, czy wielki i genialny światowiec Sarkozy. Po prostu prawa logiki i prawa natury mówią, że musi być tak, a nie inaczej. Ideologia nie ma tu nic do rzeczy.

  64. Nie chcę się licytować, ale
    Nie chcę się licytować, ale kurę kupiłem od sąsiadki, domowa, rosół ma żółte oka. Sąsiadka za pieniądze z kury, kupiła parę rzeczy w wiejskim sklepiku, sklepowa z tego sklepiku, podesłała dziecko do mojej żony na korepetycje. I takim obiegiem wszyscy jesteśmy w swoim zaścianku, zadupiu, szczęśliwi, lokalny patriotyzm. Nie zamienię się, bo podejrzewam, że ostatni raz taki rosół jak mój jadłaś w dzieciństwie.

    • No i git.
      Rosół własnymi środkami zrobicie, nauczycie dzieci wszystkiego, co trzeba, ale gołych ich do szkoły nie puścicie. Musicie kupić im jakieś ciuchy, albo chociaż materiał na nie i uszyć samemu. Kupujecie w miejscowym sklepie, ale sklep sam ich nie produkuje, a z najbliższej okolicy nie sprowadza, tylko z drugiego końca kraju, bo tam produkują więcej i lepiej. Ale nawet tam, w tej Arkadii nie mają części odpowiednich tkanin, bawełnę muszą sprowadzać z Afryki, bo tam dużo tego i tanio można kupić. W Afryce bawełnę zbierają, ale odziarniarek nie produkują, odziarniarki sprowadzają z Anglii, bo tam jest akurat fabryka. Dyrektor fabryki pije o piątej po południu herbatę, której w londyńskim ogródku sobie nie wyhoduje, podobnie jak ty nie wyhodujesz jej w ogródku polskim. Obaj musicie sprowadzić ją z Chin, albo z Indii. A że akurat jakiś Hindus, czy Chińczyk wpadł na pomysł robienia wódki z herbaty, postanowił rozkręcić biznes. Spirytus sprowadza z Rosji, bo rosyjski tani i najbardziej się nadaje. Rosjanie za pieniądze ze sprzedaży spirytusu rozkręcają handel paliwami. Kupujesz to paliwo, bo bez tego ani rusz. Ani nie zawieziesz dzieci do szkoły, ani do sklepu, by je ubrać nie dojedziesz, herbaty też przy okazji nie kupisz. Dzieci do szkoły nie poślesz, bo gołe nie pójdą, w łachmanach też nie. Z czym zostaniesz? Z kurą od sąsiadki ( którą upieczesz nad ogniskiem, bo bez wolnego handlu nie ma gazu ) i z tym, co u siebie w ogródku wyhodujesz.

      • To wszystko prawda,
        To wszystko prawda, ale…..Benzynę można kupić w polskim Orlenie, tkaninę z Łodzi nie z Chin, herbatę w lokalnym sklepie, nie w niemieckim, czy francuskim hipermarkecie i to zdaje się mówi Sarkozy. Być może to populizm, ale obawiam się, że śmiertelnie skuteczny bat na idealistów.

        • I wszyscy wiemy, że Orlen ma
          I wszyscy wiemy, że Orlen ma tę benzynę, dzięki rozległym, polskim złożom ropy naftowej, lokalny sklep ma herbatę z wielkiej plantacji pod Gdańskiem, a łódzkie tkaczki korzystają z jedwabiu i bawełny, które jak powszechnie wiadomo są hodowane w każdej polskiej wsi. Wiesz do czego zmierzam? Ano zmierzam do tego, że nie ma kraju w 100% samowystarczalnego. Nie ma kraju, który ma i surowców w sam raz i żywności akurat i klimat, który pozwalałby na wyhodowanie wszystkiego. Nie ma takiego kraju i być nie może. Co to znaczy? To znaczy tyle, że ci, którzy mają więcej eksportują, a ci, którzy mają za mało, albo nie mają wcale, są zmuszeni importować. Problem w tym, że gdy wszyscy naraz wprowadzą protekcjonizm i zaczną chronić swoje kraje przed importem ( a tak zrobiono w 1929 ) to znikną też eksporterzy. Wraz z eksporterami znikną miliony miejsc pracy, a wraz z importerami znikną liczne towary, znikną, albo ich ilość zostanie ograniczona, co pociągnie za sobą wzrost cen. Wniosek? Wniosek jest taki, że protekcjonizm jest faktycznie śmiertelnie skuteczny, jak chcesz zabić gospodarkę, to nic, tylko wypowiedz wszystkim sąsiadom wojnę handlową. I wybacz, ale skutki jakie opisałem muszą nadejść, bez względu na to, czy "chronieniem" gospodarki będzie się zajmował jakiś głupi polaczek, czy wielki i genialny światowiec Sarkozy. Po prostu prawa logiki i prawa natury mówią, że musi być tak, a nie inaczej. Ideologia nie ma tu nic do rzeczy.

  65. Nie chcę się licytować, ale
    Nie chcę się licytować, ale kurę kupiłem od sąsiadki, domowa, rosół ma żółte oka. Sąsiadka za pieniądze z kury, kupiła parę rzeczy w wiejskim sklepiku, sklepowa z tego sklepiku, podesłała dziecko do mojej żony na korepetycje. I takim obiegiem wszyscy jesteśmy w swoim zaścianku, zadupiu, szczęśliwi, lokalny patriotyzm. Nie zamienię się, bo podejrzewam, że ostatni raz taki rosół jak mój jadłaś w dzieciństwie.

    • No i git.
      Rosół własnymi środkami zrobicie, nauczycie dzieci wszystkiego, co trzeba, ale gołych ich do szkoły nie puścicie. Musicie kupić im jakieś ciuchy, albo chociaż materiał na nie i uszyć samemu. Kupujecie w miejscowym sklepie, ale sklep sam ich nie produkuje, a z najbliższej okolicy nie sprowadza, tylko z drugiego końca kraju, bo tam produkują więcej i lepiej. Ale nawet tam, w tej Arkadii nie mają części odpowiednich tkanin, bawełnę muszą sprowadzać z Afryki, bo tam dużo tego i tanio można kupić. W Afryce bawełnę zbierają, ale odziarniarek nie produkują, odziarniarki sprowadzają z Anglii, bo tam jest akurat fabryka. Dyrektor fabryki pije o piątej po południu herbatę, której w londyńskim ogródku sobie nie wyhoduje, podobnie jak ty nie wyhodujesz jej w ogródku polskim. Obaj musicie sprowadzić ją z Chin, albo z Indii. A że akurat jakiś Hindus, czy Chińczyk wpadł na pomysł robienia wódki z herbaty, postanowił rozkręcić biznes. Spirytus sprowadza z Rosji, bo rosyjski tani i najbardziej się nadaje. Rosjanie za pieniądze ze sprzedaży spirytusu rozkręcają handel paliwami. Kupujesz to paliwo, bo bez tego ani rusz. Ani nie zawieziesz dzieci do szkoły, ani do sklepu, by je ubrać nie dojedziesz, herbaty też przy okazji nie kupisz. Dzieci do szkoły nie poślesz, bo gołe nie pójdą, w łachmanach też nie. Z czym zostaniesz? Z kurą od sąsiadki ( którą upieczesz nad ogniskiem, bo bez wolnego handlu nie ma gazu ) i z tym, co u siebie w ogródku wyhodujesz.

      • To wszystko prawda,
        To wszystko prawda, ale…..Benzynę można kupić w polskim Orlenie, tkaninę z Łodzi nie z Chin, herbatę w lokalnym sklepie, nie w niemieckim, czy francuskim hipermarkecie i to zdaje się mówi Sarkozy. Być może to populizm, ale obawiam się, że śmiertelnie skuteczny bat na idealistów.

        • I wszyscy wiemy, że Orlen ma
          I wszyscy wiemy, że Orlen ma tę benzynę, dzięki rozległym, polskim złożom ropy naftowej, lokalny sklep ma herbatę z wielkiej plantacji pod Gdańskiem, a łódzkie tkaczki korzystają z jedwabiu i bawełny, które jak powszechnie wiadomo są hodowane w każdej polskiej wsi. Wiesz do czego zmierzam? Ano zmierzam do tego, że nie ma kraju w 100% samowystarczalnego. Nie ma kraju, który ma i surowców w sam raz i żywności akurat i klimat, który pozwalałby na wyhodowanie wszystkiego. Nie ma takiego kraju i być nie może. Co to znaczy? To znaczy tyle, że ci, którzy mają więcej eksportują, a ci, którzy mają za mało, albo nie mają wcale, są zmuszeni importować. Problem w tym, że gdy wszyscy naraz wprowadzą protekcjonizm i zaczną chronić swoje kraje przed importem ( a tak zrobiono w 1929 ) to znikną też eksporterzy. Wraz z eksporterami znikną miliony miejsc pracy, a wraz z importerami znikną liczne towary, znikną, albo ich ilość zostanie ograniczona, co pociągnie za sobą wzrost cen. Wniosek? Wniosek jest taki, że protekcjonizm jest faktycznie śmiertelnie skuteczny, jak chcesz zabić gospodarkę, to nic, tylko wypowiedz wszystkim sąsiadom wojnę handlową. I wybacz, ale skutki jakie opisałem muszą nadejść, bez względu na to, czy "chronieniem" gospodarki będzie się zajmował jakiś głupi polaczek, czy wielki i genialny światowiec Sarkozy. Po prostu prawa logiki i prawa natury mówią, że musi być tak, a nie inaczej. Ideologia nie ma tu nic do rzeczy.

  66. Nie chcę się licytować, ale
    Nie chcę się licytować, ale kurę kupiłem od sąsiadki, domowa, rosół ma żółte oka. Sąsiadka za pieniądze z kury, kupiła parę rzeczy w wiejskim sklepiku, sklepowa z tego sklepiku, podesłała dziecko do mojej żony na korepetycje. I takim obiegiem wszyscy jesteśmy w swoim zaścianku, zadupiu, szczęśliwi, lokalny patriotyzm. Nie zamienię się, bo podejrzewam, że ostatni raz taki rosół jak mój jadłaś w dzieciństwie.

    • No i git.
      Rosół własnymi środkami zrobicie, nauczycie dzieci wszystkiego, co trzeba, ale gołych ich do szkoły nie puścicie. Musicie kupić im jakieś ciuchy, albo chociaż materiał na nie i uszyć samemu. Kupujecie w miejscowym sklepie, ale sklep sam ich nie produkuje, a z najbliższej okolicy nie sprowadza, tylko z drugiego końca kraju, bo tam produkują więcej i lepiej. Ale nawet tam, w tej Arkadii nie mają części odpowiednich tkanin, bawełnę muszą sprowadzać z Afryki, bo tam dużo tego i tanio można kupić. W Afryce bawełnę zbierają, ale odziarniarek nie produkują, odziarniarki sprowadzają z Anglii, bo tam jest akurat fabryka. Dyrektor fabryki pije o piątej po południu herbatę, której w londyńskim ogródku sobie nie wyhoduje, podobnie jak ty nie wyhodujesz jej w ogródku polskim. Obaj musicie sprowadzić ją z Chin, albo z Indii. A że akurat jakiś Hindus, czy Chińczyk wpadł na pomysł robienia wódki z herbaty, postanowił rozkręcić biznes. Spirytus sprowadza z Rosji, bo rosyjski tani i najbardziej się nadaje. Rosjanie za pieniądze ze sprzedaży spirytusu rozkręcają handel paliwami. Kupujesz to paliwo, bo bez tego ani rusz. Ani nie zawieziesz dzieci do szkoły, ani do sklepu, by je ubrać nie dojedziesz, herbaty też przy okazji nie kupisz. Dzieci do szkoły nie poślesz, bo gołe nie pójdą, w łachmanach też nie. Z czym zostaniesz? Z kurą od sąsiadki ( którą upieczesz nad ogniskiem, bo bez wolnego handlu nie ma gazu ) i z tym, co u siebie w ogródku wyhodujesz.

      • To wszystko prawda,
        To wszystko prawda, ale…..Benzynę można kupić w polskim Orlenie, tkaninę z Łodzi nie z Chin, herbatę w lokalnym sklepie, nie w niemieckim, czy francuskim hipermarkecie i to zdaje się mówi Sarkozy. Być może to populizm, ale obawiam się, że śmiertelnie skuteczny bat na idealistów.

        • I wszyscy wiemy, że Orlen ma
          I wszyscy wiemy, że Orlen ma tę benzynę, dzięki rozległym, polskim złożom ropy naftowej, lokalny sklep ma herbatę z wielkiej plantacji pod Gdańskiem, a łódzkie tkaczki korzystają z jedwabiu i bawełny, które jak powszechnie wiadomo są hodowane w każdej polskiej wsi. Wiesz do czego zmierzam? Ano zmierzam do tego, że nie ma kraju w 100% samowystarczalnego. Nie ma kraju, który ma i surowców w sam raz i żywności akurat i klimat, który pozwalałby na wyhodowanie wszystkiego. Nie ma takiego kraju i być nie może. Co to znaczy? To znaczy tyle, że ci, którzy mają więcej eksportują, a ci, którzy mają za mało, albo nie mają wcale, są zmuszeni importować. Problem w tym, że gdy wszyscy naraz wprowadzą protekcjonizm i zaczną chronić swoje kraje przed importem ( a tak zrobiono w 1929 ) to znikną też eksporterzy. Wraz z eksporterami znikną miliony miejsc pracy, a wraz z importerami znikną liczne towary, znikną, albo ich ilość zostanie ograniczona, co pociągnie za sobą wzrost cen. Wniosek? Wniosek jest taki, że protekcjonizm jest faktycznie śmiertelnie skuteczny, jak chcesz zabić gospodarkę, to nic, tylko wypowiedz wszystkim sąsiadom wojnę handlową. I wybacz, ale skutki jakie opisałem muszą nadejść, bez względu na to, czy "chronieniem" gospodarki będzie się zajmował jakiś głupi polaczek, czy wielki i genialny światowiec Sarkozy. Po prostu prawa logiki i prawa natury mówią, że musi być tak, a nie inaczej. Ideologia nie ma tu nic do rzeczy.

  67. Nie chcę się licytować, ale
    Nie chcę się licytować, ale kurę kupiłem od sąsiadki, domowa, rosół ma żółte oka. Sąsiadka za pieniądze z kury, kupiła parę rzeczy w wiejskim sklepiku, sklepowa z tego sklepiku, podesłała dziecko do mojej żony na korepetycje. I takim obiegiem wszyscy jesteśmy w swoim zaścianku, zadupiu, szczęśliwi, lokalny patriotyzm. Nie zamienię się, bo podejrzewam, że ostatni raz taki rosół jak mój jadłaś w dzieciństwie.

    • No i git.
      Rosół własnymi środkami zrobicie, nauczycie dzieci wszystkiego, co trzeba, ale gołych ich do szkoły nie puścicie. Musicie kupić im jakieś ciuchy, albo chociaż materiał na nie i uszyć samemu. Kupujecie w miejscowym sklepie, ale sklep sam ich nie produkuje, a z najbliższej okolicy nie sprowadza, tylko z drugiego końca kraju, bo tam produkują więcej i lepiej. Ale nawet tam, w tej Arkadii nie mają części odpowiednich tkanin, bawełnę muszą sprowadzać z Afryki, bo tam dużo tego i tanio można kupić. W Afryce bawełnę zbierają, ale odziarniarek nie produkują, odziarniarki sprowadzają z Anglii, bo tam jest akurat fabryka. Dyrektor fabryki pije o piątej po południu herbatę, której w londyńskim ogródku sobie nie wyhoduje, podobnie jak ty nie wyhodujesz jej w ogródku polskim. Obaj musicie sprowadzić ją z Chin, albo z Indii. A że akurat jakiś Hindus, czy Chińczyk wpadł na pomysł robienia wódki z herbaty, postanowił rozkręcić biznes. Spirytus sprowadza z Rosji, bo rosyjski tani i najbardziej się nadaje. Rosjanie za pieniądze ze sprzedaży spirytusu rozkręcają handel paliwami. Kupujesz to paliwo, bo bez tego ani rusz. Ani nie zawieziesz dzieci do szkoły, ani do sklepu, by je ubrać nie dojedziesz, herbaty też przy okazji nie kupisz. Dzieci do szkoły nie poślesz, bo gołe nie pójdą, w łachmanach też nie. Z czym zostaniesz? Z kurą od sąsiadki ( którą upieczesz nad ogniskiem, bo bez wolnego handlu nie ma gazu ) i z tym, co u siebie w ogródku wyhodujesz.

      • To wszystko prawda,
        To wszystko prawda, ale…..Benzynę można kupić w polskim Orlenie, tkaninę z Łodzi nie z Chin, herbatę w lokalnym sklepie, nie w niemieckim, czy francuskim hipermarkecie i to zdaje się mówi Sarkozy. Być może to populizm, ale obawiam się, że śmiertelnie skuteczny bat na idealistów.

        • I wszyscy wiemy, że Orlen ma
          I wszyscy wiemy, że Orlen ma tę benzynę, dzięki rozległym, polskim złożom ropy naftowej, lokalny sklep ma herbatę z wielkiej plantacji pod Gdańskiem, a łódzkie tkaczki korzystają z jedwabiu i bawełny, które jak powszechnie wiadomo są hodowane w każdej polskiej wsi. Wiesz do czego zmierzam? Ano zmierzam do tego, że nie ma kraju w 100% samowystarczalnego. Nie ma kraju, który ma i surowców w sam raz i żywności akurat i klimat, który pozwalałby na wyhodowanie wszystkiego. Nie ma takiego kraju i być nie może. Co to znaczy? To znaczy tyle, że ci, którzy mają więcej eksportują, a ci, którzy mają za mało, albo nie mają wcale, są zmuszeni importować. Problem w tym, że gdy wszyscy naraz wprowadzą protekcjonizm i zaczną chronić swoje kraje przed importem ( a tak zrobiono w 1929 ) to znikną też eksporterzy. Wraz z eksporterami znikną miliony miejsc pracy, a wraz z importerami znikną liczne towary, znikną, albo ich ilość zostanie ograniczona, co pociągnie za sobą wzrost cen. Wniosek? Wniosek jest taki, że protekcjonizm jest faktycznie śmiertelnie skuteczny, jak chcesz zabić gospodarkę, to nic, tylko wypowiedz wszystkim sąsiadom wojnę handlową. I wybacz, ale skutki jakie opisałem muszą nadejść, bez względu na to, czy "chronieniem" gospodarki będzie się zajmował jakiś głupi polaczek, czy wielki i genialny światowiec Sarkozy. Po prostu prawa logiki i prawa natury mówią, że musi być tak, a nie inaczej. Ideologia nie ma tu nic do rzeczy.

  68. Nie chcę się licytować, ale
    Nie chcę się licytować, ale kurę kupiłem od sąsiadki, domowa, rosół ma żółte oka. Sąsiadka za pieniądze z kury, kupiła parę rzeczy w wiejskim sklepiku, sklepowa z tego sklepiku, podesłała dziecko do mojej żony na korepetycje. I takim obiegiem wszyscy jesteśmy w swoim zaścianku, zadupiu, szczęśliwi, lokalny patriotyzm. Nie zamienię się, bo podejrzewam, że ostatni raz taki rosół jak mój jadłaś w dzieciństwie.

    • No i git.
      Rosół własnymi środkami zrobicie, nauczycie dzieci wszystkiego, co trzeba, ale gołych ich do szkoły nie puścicie. Musicie kupić im jakieś ciuchy, albo chociaż materiał na nie i uszyć samemu. Kupujecie w miejscowym sklepie, ale sklep sam ich nie produkuje, a z najbliższej okolicy nie sprowadza, tylko z drugiego końca kraju, bo tam produkują więcej i lepiej. Ale nawet tam, w tej Arkadii nie mają części odpowiednich tkanin, bawełnę muszą sprowadzać z Afryki, bo tam dużo tego i tanio można kupić. W Afryce bawełnę zbierają, ale odziarniarek nie produkują, odziarniarki sprowadzają z Anglii, bo tam jest akurat fabryka. Dyrektor fabryki pije o piątej po południu herbatę, której w londyńskim ogródku sobie nie wyhoduje, podobnie jak ty nie wyhodujesz jej w ogródku polskim. Obaj musicie sprowadzić ją z Chin, albo z Indii. A że akurat jakiś Hindus, czy Chińczyk wpadł na pomysł robienia wódki z herbaty, postanowił rozkręcić biznes. Spirytus sprowadza z Rosji, bo rosyjski tani i najbardziej się nadaje. Rosjanie za pieniądze ze sprzedaży spirytusu rozkręcają handel paliwami. Kupujesz to paliwo, bo bez tego ani rusz. Ani nie zawieziesz dzieci do szkoły, ani do sklepu, by je ubrać nie dojedziesz, herbaty też przy okazji nie kupisz. Dzieci do szkoły nie poślesz, bo gołe nie pójdą, w łachmanach też nie. Z czym zostaniesz? Z kurą od sąsiadki ( którą upieczesz nad ogniskiem, bo bez wolnego handlu nie ma gazu ) i z tym, co u siebie w ogródku wyhodujesz.

      • To wszystko prawda,
        To wszystko prawda, ale…..Benzynę można kupić w polskim Orlenie, tkaninę z Łodzi nie z Chin, herbatę w lokalnym sklepie, nie w niemieckim, czy francuskim hipermarkecie i to zdaje się mówi Sarkozy. Być może to populizm, ale obawiam się, że śmiertelnie skuteczny bat na idealistów.

        • I wszyscy wiemy, że Orlen ma
          I wszyscy wiemy, że Orlen ma tę benzynę, dzięki rozległym, polskim złożom ropy naftowej, lokalny sklep ma herbatę z wielkiej plantacji pod Gdańskiem, a łódzkie tkaczki korzystają z jedwabiu i bawełny, które jak powszechnie wiadomo są hodowane w każdej polskiej wsi. Wiesz do czego zmierzam? Ano zmierzam do tego, że nie ma kraju w 100% samowystarczalnego. Nie ma kraju, który ma i surowców w sam raz i żywności akurat i klimat, który pozwalałby na wyhodowanie wszystkiego. Nie ma takiego kraju i być nie może. Co to znaczy? To znaczy tyle, że ci, którzy mają więcej eksportują, a ci, którzy mają za mało, albo nie mają wcale, są zmuszeni importować. Problem w tym, że gdy wszyscy naraz wprowadzą protekcjonizm i zaczną chronić swoje kraje przed importem ( a tak zrobiono w 1929 ) to znikną też eksporterzy. Wraz z eksporterami znikną miliony miejsc pracy, a wraz z importerami znikną liczne towary, znikną, albo ich ilość zostanie ograniczona, co pociągnie za sobą wzrost cen. Wniosek? Wniosek jest taki, że protekcjonizm jest faktycznie śmiertelnie skuteczny, jak chcesz zabić gospodarkę, to nic, tylko wypowiedz wszystkim sąsiadom wojnę handlową. I wybacz, ale skutki jakie opisałem muszą nadejść, bez względu na to, czy "chronieniem" gospodarki będzie się zajmował jakiś głupi polaczek, czy wielki i genialny światowiec Sarkozy. Po prostu prawa logiki i prawa natury mówią, że musi być tak, a nie inaczej. Ideologia nie ma tu nic do rzeczy.

  69. Nie chcę się licytować, ale
    Nie chcę się licytować, ale kurę kupiłem od sąsiadki, domowa, rosół ma żółte oka. Sąsiadka za pieniądze z kury, kupiła parę rzeczy w wiejskim sklepiku, sklepowa z tego sklepiku, podesłała dziecko do mojej żony na korepetycje. I takim obiegiem wszyscy jesteśmy w swoim zaścianku, zadupiu, szczęśliwi, lokalny patriotyzm. Nie zamienię się, bo podejrzewam, że ostatni raz taki rosół jak mój jadłaś w dzieciństwie.

    • No i git.
      Rosół własnymi środkami zrobicie, nauczycie dzieci wszystkiego, co trzeba, ale gołych ich do szkoły nie puścicie. Musicie kupić im jakieś ciuchy, albo chociaż materiał na nie i uszyć samemu. Kupujecie w miejscowym sklepie, ale sklep sam ich nie produkuje, a z najbliższej okolicy nie sprowadza, tylko z drugiego końca kraju, bo tam produkują więcej i lepiej. Ale nawet tam, w tej Arkadii nie mają części odpowiednich tkanin, bawełnę muszą sprowadzać z Afryki, bo tam dużo tego i tanio można kupić. W Afryce bawełnę zbierają, ale odziarniarek nie produkują, odziarniarki sprowadzają z Anglii, bo tam jest akurat fabryka. Dyrektor fabryki pije o piątej po południu herbatę, której w londyńskim ogródku sobie nie wyhoduje, podobnie jak ty nie wyhodujesz jej w ogródku polskim. Obaj musicie sprowadzić ją z Chin, albo z Indii. A że akurat jakiś Hindus, czy Chińczyk wpadł na pomysł robienia wódki z herbaty, postanowił rozkręcić biznes. Spirytus sprowadza z Rosji, bo rosyjski tani i najbardziej się nadaje. Rosjanie za pieniądze ze sprzedaży spirytusu rozkręcają handel paliwami. Kupujesz to paliwo, bo bez tego ani rusz. Ani nie zawieziesz dzieci do szkoły, ani do sklepu, by je ubrać nie dojedziesz, herbaty też przy okazji nie kupisz. Dzieci do szkoły nie poślesz, bo gołe nie pójdą, w łachmanach też nie. Z czym zostaniesz? Z kurą od sąsiadki ( którą upieczesz nad ogniskiem, bo bez wolnego handlu nie ma gazu ) i z tym, co u siebie w ogródku wyhodujesz.

      • To wszystko prawda,
        To wszystko prawda, ale…..Benzynę można kupić w polskim Orlenie, tkaninę z Łodzi nie z Chin, herbatę w lokalnym sklepie, nie w niemieckim, czy francuskim hipermarkecie i to zdaje się mówi Sarkozy. Być może to populizm, ale obawiam się, że śmiertelnie skuteczny bat na idealistów.

        • I wszyscy wiemy, że Orlen ma
          I wszyscy wiemy, że Orlen ma tę benzynę, dzięki rozległym, polskim złożom ropy naftowej, lokalny sklep ma herbatę z wielkiej plantacji pod Gdańskiem, a łódzkie tkaczki korzystają z jedwabiu i bawełny, które jak powszechnie wiadomo są hodowane w każdej polskiej wsi. Wiesz do czego zmierzam? Ano zmierzam do tego, że nie ma kraju w 100% samowystarczalnego. Nie ma kraju, który ma i surowców w sam raz i żywności akurat i klimat, który pozwalałby na wyhodowanie wszystkiego. Nie ma takiego kraju i być nie może. Co to znaczy? To znaczy tyle, że ci, którzy mają więcej eksportują, a ci, którzy mają za mało, albo nie mają wcale, są zmuszeni importować. Problem w tym, że gdy wszyscy naraz wprowadzą protekcjonizm i zaczną chronić swoje kraje przed importem ( a tak zrobiono w 1929 ) to znikną też eksporterzy. Wraz z eksporterami znikną miliony miejsc pracy, a wraz z importerami znikną liczne towary, znikną, albo ich ilość zostanie ograniczona, co pociągnie za sobą wzrost cen. Wniosek? Wniosek jest taki, że protekcjonizm jest faktycznie śmiertelnie skuteczny, jak chcesz zabić gospodarkę, to nic, tylko wypowiedz wszystkim sąsiadom wojnę handlową. I wybacz, ale skutki jakie opisałem muszą nadejść, bez względu na to, czy "chronieniem" gospodarki będzie się zajmował jakiś głupi polaczek, czy wielki i genialny światowiec Sarkozy. Po prostu prawa logiki i prawa natury mówią, że musi być tak, a nie inaczej. Ideologia nie ma tu nic do rzeczy.

  70. Nie chcę się licytować, ale
    Nie chcę się licytować, ale kurę kupiłem od sąsiadki, domowa, rosół ma żółte oka. Sąsiadka za pieniądze z kury, kupiła parę rzeczy w wiejskim sklepiku, sklepowa z tego sklepiku, podesłała dziecko do mojej żony na korepetycje. I takim obiegiem wszyscy jesteśmy w swoim zaścianku, zadupiu, szczęśliwi, lokalny patriotyzm. Nie zamienię się, bo podejrzewam, że ostatni raz taki rosół jak mój jadłaś w dzieciństwie.

    • No i git.
      Rosół własnymi środkami zrobicie, nauczycie dzieci wszystkiego, co trzeba, ale gołych ich do szkoły nie puścicie. Musicie kupić im jakieś ciuchy, albo chociaż materiał na nie i uszyć samemu. Kupujecie w miejscowym sklepie, ale sklep sam ich nie produkuje, a z najbliższej okolicy nie sprowadza, tylko z drugiego końca kraju, bo tam produkują więcej i lepiej. Ale nawet tam, w tej Arkadii nie mają części odpowiednich tkanin, bawełnę muszą sprowadzać z Afryki, bo tam dużo tego i tanio można kupić. W Afryce bawełnę zbierają, ale odziarniarek nie produkują, odziarniarki sprowadzają z Anglii, bo tam jest akurat fabryka. Dyrektor fabryki pije o piątej po południu herbatę, której w londyńskim ogródku sobie nie wyhoduje, podobnie jak ty nie wyhodujesz jej w ogródku polskim. Obaj musicie sprowadzić ją z Chin, albo z Indii. A że akurat jakiś Hindus, czy Chińczyk wpadł na pomysł robienia wódki z herbaty, postanowił rozkręcić biznes. Spirytus sprowadza z Rosji, bo rosyjski tani i najbardziej się nadaje. Rosjanie za pieniądze ze sprzedaży spirytusu rozkręcają handel paliwami. Kupujesz to paliwo, bo bez tego ani rusz. Ani nie zawieziesz dzieci do szkoły, ani do sklepu, by je ubrać nie dojedziesz, herbaty też przy okazji nie kupisz. Dzieci do szkoły nie poślesz, bo gołe nie pójdą, w łachmanach też nie. Z czym zostaniesz? Z kurą od sąsiadki ( którą upieczesz nad ogniskiem, bo bez wolnego handlu nie ma gazu ) i z tym, co u siebie w ogródku wyhodujesz.

      • To wszystko prawda,
        To wszystko prawda, ale…..Benzynę można kupić w polskim Orlenie, tkaninę z Łodzi nie z Chin, herbatę w lokalnym sklepie, nie w niemieckim, czy francuskim hipermarkecie i to zdaje się mówi Sarkozy. Być może to populizm, ale obawiam się, że śmiertelnie skuteczny bat na idealistów.

        • I wszyscy wiemy, że Orlen ma
          I wszyscy wiemy, że Orlen ma tę benzynę, dzięki rozległym, polskim złożom ropy naftowej, lokalny sklep ma herbatę z wielkiej plantacji pod Gdańskiem, a łódzkie tkaczki korzystają z jedwabiu i bawełny, które jak powszechnie wiadomo są hodowane w każdej polskiej wsi. Wiesz do czego zmierzam? Ano zmierzam do tego, że nie ma kraju w 100% samowystarczalnego. Nie ma kraju, który ma i surowców w sam raz i żywności akurat i klimat, który pozwalałby na wyhodowanie wszystkiego. Nie ma takiego kraju i być nie może. Co to znaczy? To znaczy tyle, że ci, którzy mają więcej eksportują, a ci, którzy mają za mało, albo nie mają wcale, są zmuszeni importować. Problem w tym, że gdy wszyscy naraz wprowadzą protekcjonizm i zaczną chronić swoje kraje przed importem ( a tak zrobiono w 1929 ) to znikną też eksporterzy. Wraz z eksporterami znikną miliony miejsc pracy, a wraz z importerami znikną liczne towary, znikną, albo ich ilość zostanie ograniczona, co pociągnie za sobą wzrost cen. Wniosek? Wniosek jest taki, że protekcjonizm jest faktycznie śmiertelnie skuteczny, jak chcesz zabić gospodarkę, to nic, tylko wypowiedz wszystkim sąsiadom wojnę handlową. I wybacz, ale skutki jakie opisałem muszą nadejść, bez względu na to, czy "chronieniem" gospodarki będzie się zajmował jakiś głupi polaczek, czy wielki i genialny światowiec Sarkozy. Po prostu prawa logiki i prawa natury mówią, że musi być tak, a nie inaczej. Ideologia nie ma tu nic do rzeczy.

  71. Ja Hrabini
    Wczora był Pan łaskawyj zapodać przepisa na gulasz zy serc,ali Ten
    jak si On nazywa ?  Pascal ..  wzionłł był  i zadużu do niegu si przypierzył.

    Dzisia do rosoła si rozebrał ,tfu zabrał ,zy polskiegu kurczencia
    sam Rapcio Mankowicz ,jak najbadzij prawdziwyj Polski produkt.

    Tylku kurcza, nać ,dzie terra najść ? Brukselka nie pasuji .

  72. Ja Hrabini
    Wczora był Pan łaskawyj zapodać przepisa na gulasz zy serc,ali Ten
    jak si On nazywa ?  Pascal ..  wzionłł był  i zadużu do niegu si przypierzył.

    Dzisia do rosoła si rozebrał ,tfu zabrał ,zy polskiegu kurczencia
    sam Rapcio Mankowicz ,jak najbadzij prawdziwyj Polski produkt.

    Tylku kurcza, nać ,dzie terra najść ? Brukselka nie pasuji .

  73. Ja Hrabini
    Wczora był Pan łaskawyj zapodać przepisa na gulasz zy serc,ali Ten
    jak si On nazywa ?  Pascal ..  wzionłł był  i zadużu do niegu si przypierzył.

    Dzisia do rosoła si rozebrał ,tfu zabrał ,zy polskiegu kurczencia
    sam Rapcio Mankowicz ,jak najbadzij prawdziwyj Polski produkt.

    Tylku kurcza, nać ,dzie terra najść ? Brukselka nie pasuji .

  74. Ja Hrabini
    Wczora był Pan łaskawyj zapodać przepisa na gulasz zy serc,ali Ten
    jak si On nazywa ?  Pascal ..  wzionłł był  i zadużu do niegu si przypierzył.

    Dzisia do rosoła si rozebrał ,tfu zabrał ,zy polskiegu kurczencia
    sam Rapcio Mankowicz ,jak najbadzij prawdziwyj Polski produkt.

    Tylku kurcza, nać ,dzie terra najść ? Brukselka nie pasuji .

  75. Ja Hrabini
    Wczora był Pan łaskawyj zapodać przepisa na gulasz zy serc,ali Ten
    jak si On nazywa ?  Pascal ..  wzionłł był  i zadużu do niegu si przypierzył.

    Dzisia do rosoła si rozebrał ,tfu zabrał ,zy polskiegu kurczencia
    sam Rapcio Mankowicz ,jak najbadzij prawdziwyj Polski produkt.

    Tylku kurcza, nać ,dzie terra najść ? Brukselka nie pasuji .

  76. Ja Hrabini
    Wczora był Pan łaskawyj zapodać przepisa na gulasz zy serc,ali Ten
    jak si On nazywa ?  Pascal ..  wzionłł był  i zadużu do niegu si przypierzył.

    Dzisia do rosoła si rozebrał ,tfu zabrał ,zy polskiegu kurczencia
    sam Rapcio Mankowicz ,jak najbadzij prawdziwyj Polski produkt.

    Tylku kurcza, nać ,dzie terra najść ? Brukselka nie pasuji .

  77. Ja Hrabini
    Wczora był Pan łaskawyj zapodać przepisa na gulasz zy serc,ali Ten
    jak si On nazywa ?  Pascal ..  wzionłł był  i zadużu do niegu si przypierzył.

    Dzisia do rosoła si rozebrał ,tfu zabrał ,zy polskiegu kurczencia
    sam Rapcio Mankowicz ,jak najbadzij prawdziwyj Polski produkt.

    Tylku kurcza, nać ,dzie terra najść ? Brukselka nie pasuji .

  78. Ja Hrabini
    Wczora był Pan łaskawyj zapodać przepisa na gulasz zy serc,ali Ten
    jak si On nazywa ?  Pascal ..  wzionłł był  i zadużu do niegu si przypierzył.

    Dzisia do rosoła si rozebrał ,tfu zabrał ,zy polskiegu kurczencia
    sam Rapcio Mankowicz ,jak najbadzij prawdziwyj Polski produkt.

    Tylku kurcza, nać ,dzie terra najść ? Brukselka nie pasuji .

  79. Ja Hrabini
    Wczora był Pan łaskawyj zapodać przepisa na gulasz zy serc,ali Ten
    jak si On nazywa ?  Pascal ..  wzionłł był  i zadużu do niegu si przypierzył.

    Dzisia do rosoła si rozebrał ,tfu zabrał ,zy polskiegu kurczencia
    sam Rapcio Mankowicz ,jak najbadzij prawdziwyj Polski produkt.

    Tylku kurcza, nać ,dzie terra najść ? Brukselka nie pasuji .

  80. Ja Hrabini
    Wczora był Pan łaskawyj zapodać przepisa na gulasz zy serc,ali Ten
    jak si On nazywa ?  Pascal ..  wzionłł był  i zadużu do niegu si przypierzył.

    Dzisia do rosoła si rozebrał ,tfu zabrał ,zy polskiegu kurczencia
    sam Rapcio Mankowicz ,jak najbadzij prawdziwyj Polski produkt.

    Tylku kurcza, nać ,dzie terra najść ? Brukselka nie pasuji .

  81. Dopłaty do jakichkolwiek grup
    Dopłaty do jakichkolwiek grup zawodowych są absurdem, obojętnie czy małe czy duże. Gorsze jest co innego, oto po wejściu w życie Traktatu, narodowym czy nad narodowym koncernom znacznie łatwiej będzie kupić lub załatwić wejście w życie dowolnie debilnych i korzystnych tylko dla nich przepisów. Czemu by nie wprowadzić np nakazem opony jesienne, zimowe, wiosenne i letnie? To przecież pięknie rozkręci biznes?

    Owszem, nawet ja byłem euroentuzjastą na zasadzie – złe dla PiSu i dla Kościoła – znaczy że świetne. Ale próbowałem przeczytać projekt traktatu, i niestety nie dało się, za cholerę się nie dało.

    Jest to zbiór nakazów i zakazów, regulujących praktycznie wszystko. Czuję że chcą nas wziąć za mordę i tyle.

    Zastanawiam się czemu pisząc taki projekt, bogate państwa same nakładają kaganiec na swoje gospodarki, a odpowiedź może nie być przyjemna – Anglia, Niemcy i Francja z góry zakładają że będą przestrzegać tylko tych zasad, które będą im pasować.
    Traktat ma być batem na niepokorne, słabe państwa chcące przesadnie ułatwić życie swym obywatelom ( i obcym inwestorom), obniżające podatki, upraszczające przepisy o działalności gospodarczej itd.

  82. Dopłaty do jakichkolwiek grup
    Dopłaty do jakichkolwiek grup zawodowych są absurdem, obojętnie czy małe czy duże. Gorsze jest co innego, oto po wejściu w życie Traktatu, narodowym czy nad narodowym koncernom znacznie łatwiej będzie kupić lub załatwić wejście w życie dowolnie debilnych i korzystnych tylko dla nich przepisów. Czemu by nie wprowadzić np nakazem opony jesienne, zimowe, wiosenne i letnie? To przecież pięknie rozkręci biznes?

    Owszem, nawet ja byłem euroentuzjastą na zasadzie – złe dla PiSu i dla Kościoła – znaczy że świetne. Ale próbowałem przeczytać projekt traktatu, i niestety nie dało się, za cholerę się nie dało.

    Jest to zbiór nakazów i zakazów, regulujących praktycznie wszystko. Czuję że chcą nas wziąć za mordę i tyle.

    Zastanawiam się czemu pisząc taki projekt, bogate państwa same nakładają kaganiec na swoje gospodarki, a odpowiedź może nie być przyjemna – Anglia, Niemcy i Francja z góry zakładają że będą przestrzegać tylko tych zasad, które będą im pasować.
    Traktat ma być batem na niepokorne, słabe państwa chcące przesadnie ułatwić życie swym obywatelom ( i obcym inwestorom), obniżające podatki, upraszczające przepisy o działalności gospodarczej itd.

  83. Dopłaty do jakichkolwiek grup
    Dopłaty do jakichkolwiek grup zawodowych są absurdem, obojętnie czy małe czy duże. Gorsze jest co innego, oto po wejściu w życie Traktatu, narodowym czy nad narodowym koncernom znacznie łatwiej będzie kupić lub załatwić wejście w życie dowolnie debilnych i korzystnych tylko dla nich przepisów. Czemu by nie wprowadzić np nakazem opony jesienne, zimowe, wiosenne i letnie? To przecież pięknie rozkręci biznes?

    Owszem, nawet ja byłem euroentuzjastą na zasadzie – złe dla PiSu i dla Kościoła – znaczy że świetne. Ale próbowałem przeczytać projekt traktatu, i niestety nie dało się, za cholerę się nie dało.

    Jest to zbiór nakazów i zakazów, regulujących praktycznie wszystko. Czuję że chcą nas wziąć za mordę i tyle.

    Zastanawiam się czemu pisząc taki projekt, bogate państwa same nakładają kaganiec na swoje gospodarki, a odpowiedź może nie być przyjemna – Anglia, Niemcy i Francja z góry zakładają że będą przestrzegać tylko tych zasad, które będą im pasować.
    Traktat ma być batem na niepokorne, słabe państwa chcące przesadnie ułatwić życie swym obywatelom ( i obcym inwestorom), obniżające podatki, upraszczające przepisy o działalności gospodarczej itd.

  84. Dopłaty do jakichkolwiek grup
    Dopłaty do jakichkolwiek grup zawodowych są absurdem, obojętnie czy małe czy duże. Gorsze jest co innego, oto po wejściu w życie Traktatu, narodowym czy nad narodowym koncernom znacznie łatwiej będzie kupić lub załatwić wejście w życie dowolnie debilnych i korzystnych tylko dla nich przepisów. Czemu by nie wprowadzić np nakazem opony jesienne, zimowe, wiosenne i letnie? To przecież pięknie rozkręci biznes?

    Owszem, nawet ja byłem euroentuzjastą na zasadzie – złe dla PiSu i dla Kościoła – znaczy że świetne. Ale próbowałem przeczytać projekt traktatu, i niestety nie dało się, za cholerę się nie dało.

    Jest to zbiór nakazów i zakazów, regulujących praktycznie wszystko. Czuję że chcą nas wziąć za mordę i tyle.

    Zastanawiam się czemu pisząc taki projekt, bogate państwa same nakładają kaganiec na swoje gospodarki, a odpowiedź może nie być przyjemna – Anglia, Niemcy i Francja z góry zakładają że będą przestrzegać tylko tych zasad, które będą im pasować.
    Traktat ma być batem na niepokorne, słabe państwa chcące przesadnie ułatwić życie swym obywatelom ( i obcym inwestorom), obniżające podatki, upraszczające przepisy o działalności gospodarczej itd.

  85. Dopłaty do jakichkolwiek grup
    Dopłaty do jakichkolwiek grup zawodowych są absurdem, obojętnie czy małe czy duże. Gorsze jest co innego, oto po wejściu w życie Traktatu, narodowym czy nad narodowym koncernom znacznie łatwiej będzie kupić lub załatwić wejście w życie dowolnie debilnych i korzystnych tylko dla nich przepisów. Czemu by nie wprowadzić np nakazem opony jesienne, zimowe, wiosenne i letnie? To przecież pięknie rozkręci biznes?

    Owszem, nawet ja byłem euroentuzjastą na zasadzie – złe dla PiSu i dla Kościoła – znaczy że świetne. Ale próbowałem przeczytać projekt traktatu, i niestety nie dało się, za cholerę się nie dało.

    Jest to zbiór nakazów i zakazów, regulujących praktycznie wszystko. Czuję że chcą nas wziąć za mordę i tyle.

    Zastanawiam się czemu pisząc taki projekt, bogate państwa same nakładają kaganiec na swoje gospodarki, a odpowiedź może nie być przyjemna – Anglia, Niemcy i Francja z góry zakładają że będą przestrzegać tylko tych zasad, które będą im pasować.
    Traktat ma być batem na niepokorne, słabe państwa chcące przesadnie ułatwić życie swym obywatelom ( i obcym inwestorom), obniżające podatki, upraszczające przepisy o działalności gospodarczej itd.

  86. Dopłaty do jakichkolwiek grup
    Dopłaty do jakichkolwiek grup zawodowych są absurdem, obojętnie czy małe czy duże. Gorsze jest co innego, oto po wejściu w życie Traktatu, narodowym czy nad narodowym koncernom znacznie łatwiej będzie kupić lub załatwić wejście w życie dowolnie debilnych i korzystnych tylko dla nich przepisów. Czemu by nie wprowadzić np nakazem opony jesienne, zimowe, wiosenne i letnie? To przecież pięknie rozkręci biznes?

    Owszem, nawet ja byłem euroentuzjastą na zasadzie – złe dla PiSu i dla Kościoła – znaczy że świetne. Ale próbowałem przeczytać projekt traktatu, i niestety nie dało się, za cholerę się nie dało.

    Jest to zbiór nakazów i zakazów, regulujących praktycznie wszystko. Czuję że chcą nas wziąć za mordę i tyle.

    Zastanawiam się czemu pisząc taki projekt, bogate państwa same nakładają kaganiec na swoje gospodarki, a odpowiedź może nie być przyjemna – Anglia, Niemcy i Francja z góry zakładają że będą przestrzegać tylko tych zasad, które będą im pasować.
    Traktat ma być batem na niepokorne, słabe państwa chcące przesadnie ułatwić życie swym obywatelom ( i obcym inwestorom), obniżające podatki, upraszczające przepisy o działalności gospodarczej itd.

  87. Dopłaty do jakichkolwiek grup
    Dopłaty do jakichkolwiek grup zawodowych są absurdem, obojętnie czy małe czy duże. Gorsze jest co innego, oto po wejściu w życie Traktatu, narodowym czy nad narodowym koncernom znacznie łatwiej będzie kupić lub załatwić wejście w życie dowolnie debilnych i korzystnych tylko dla nich przepisów. Czemu by nie wprowadzić np nakazem opony jesienne, zimowe, wiosenne i letnie? To przecież pięknie rozkręci biznes?

    Owszem, nawet ja byłem euroentuzjastą na zasadzie – złe dla PiSu i dla Kościoła – znaczy że świetne. Ale próbowałem przeczytać projekt traktatu, i niestety nie dało się, za cholerę się nie dało.

    Jest to zbiór nakazów i zakazów, regulujących praktycznie wszystko. Czuję że chcą nas wziąć za mordę i tyle.

    Zastanawiam się czemu pisząc taki projekt, bogate państwa same nakładają kaganiec na swoje gospodarki, a odpowiedź może nie być przyjemna – Anglia, Niemcy i Francja z góry zakładają że będą przestrzegać tylko tych zasad, które będą im pasować.
    Traktat ma być batem na niepokorne, słabe państwa chcące przesadnie ułatwić życie swym obywatelom ( i obcym inwestorom), obniżające podatki, upraszczające przepisy o działalności gospodarczej itd.

  88. Dopłaty do jakichkolwiek grup
    Dopłaty do jakichkolwiek grup zawodowych są absurdem, obojętnie czy małe czy duże. Gorsze jest co innego, oto po wejściu w życie Traktatu, narodowym czy nad narodowym koncernom znacznie łatwiej będzie kupić lub załatwić wejście w życie dowolnie debilnych i korzystnych tylko dla nich przepisów. Czemu by nie wprowadzić np nakazem opony jesienne, zimowe, wiosenne i letnie? To przecież pięknie rozkręci biznes?

    Owszem, nawet ja byłem euroentuzjastą na zasadzie – złe dla PiSu i dla Kościoła – znaczy że świetne. Ale próbowałem przeczytać projekt traktatu, i niestety nie dało się, za cholerę się nie dało.

    Jest to zbiór nakazów i zakazów, regulujących praktycznie wszystko. Czuję że chcą nas wziąć za mordę i tyle.

    Zastanawiam się czemu pisząc taki projekt, bogate państwa same nakładają kaganiec na swoje gospodarki, a odpowiedź może nie być przyjemna – Anglia, Niemcy i Francja z góry zakładają że będą przestrzegać tylko tych zasad, które będą im pasować.
    Traktat ma być batem na niepokorne, słabe państwa chcące przesadnie ułatwić życie swym obywatelom ( i obcym inwestorom), obniżające podatki, upraszczające przepisy o działalności gospodarczej itd.

  89. Dopłaty do jakichkolwiek grup
    Dopłaty do jakichkolwiek grup zawodowych są absurdem, obojętnie czy małe czy duże. Gorsze jest co innego, oto po wejściu w życie Traktatu, narodowym czy nad narodowym koncernom znacznie łatwiej będzie kupić lub załatwić wejście w życie dowolnie debilnych i korzystnych tylko dla nich przepisów. Czemu by nie wprowadzić np nakazem opony jesienne, zimowe, wiosenne i letnie? To przecież pięknie rozkręci biznes?

    Owszem, nawet ja byłem euroentuzjastą na zasadzie – złe dla PiSu i dla Kościoła – znaczy że świetne. Ale próbowałem przeczytać projekt traktatu, i niestety nie dało się, za cholerę się nie dało.

    Jest to zbiór nakazów i zakazów, regulujących praktycznie wszystko. Czuję że chcą nas wziąć za mordę i tyle.

    Zastanawiam się czemu pisząc taki projekt, bogate państwa same nakładają kaganiec na swoje gospodarki, a odpowiedź może nie być przyjemna – Anglia, Niemcy i Francja z góry zakładają że będą przestrzegać tylko tych zasad, które będą im pasować.
    Traktat ma być batem na niepokorne, słabe państwa chcące przesadnie ułatwić życie swym obywatelom ( i obcym inwestorom), obniżające podatki, upraszczające przepisy o działalności gospodarczej itd.

  90. Dopłaty do jakichkolwiek grup
    Dopłaty do jakichkolwiek grup zawodowych są absurdem, obojętnie czy małe czy duże. Gorsze jest co innego, oto po wejściu w życie Traktatu, narodowym czy nad narodowym koncernom znacznie łatwiej będzie kupić lub załatwić wejście w życie dowolnie debilnych i korzystnych tylko dla nich przepisów. Czemu by nie wprowadzić np nakazem opony jesienne, zimowe, wiosenne i letnie? To przecież pięknie rozkręci biznes?

    Owszem, nawet ja byłem euroentuzjastą na zasadzie – złe dla PiSu i dla Kościoła – znaczy że świetne. Ale próbowałem przeczytać projekt traktatu, i niestety nie dało się, za cholerę się nie dało.

    Jest to zbiór nakazów i zakazów, regulujących praktycznie wszystko. Czuję że chcą nas wziąć za mordę i tyle.

    Zastanawiam się czemu pisząc taki projekt, bogate państwa same nakładają kaganiec na swoje gospodarki, a odpowiedź może nie być przyjemna – Anglia, Niemcy i Francja z góry zakładają że będą przestrzegać tylko tych zasad, które będą im pasować.
    Traktat ma być batem na niepokorne, słabe państwa chcące przesadnie ułatwić życie swym obywatelom ( i obcym inwestorom), obniżające podatki, upraszczające przepisy o działalności gospodarczej itd.

  91. W latach 90 godziłem się na
    W latach 90 godziłem się na status Chińczyka Europy, przetrwałem na misce wypłaty. Potem poszedłem na swoje i żyło mi się nieźle, dopóki tandeta azjatycka nie zalała Europy, a z tą tandetą konkurować się nie da. Dziś znów słyszę, że Polska przegoniła w inwestycjach świat i trzyma się mocno. To, że Polak robi za 850 i niczego nie pobudzi, a już zwłaszcza konsumpcji, jakoś nie jest ważne. Ważne, żeby było nowocześnie. A co będziesz robił? Mniejsze zło będziesz wybierał.

    • Znów powtarzasz mantrę o
      Znów powtarzasz mantrę o robocie za 850 złotych, podczas gdy za tyle robi kilka – kilkanaście procent społeczeństwa. Mniejsza z mantrą, pogadajmy spokojnie i powiedz mi, czego ty od polskiego rządu oczekujesz. Ja oczekuję tyle, że uprości procedury tworzenia przedsiębiorstw ( co już zrobił ), zmniejszy liczbę kontroli, koncesji, pozwoleń i niepotrzebnych biurokratycznych procedur i w ten sposób pozwoli na swobodny rozwój przedsiębiorczości, tej dużej i tej małej, co sprawi, że miejsca pracy zostaną uratowane, dzięki czemu państwo będzie mogło moje podatki przeznaczyć na budowę dróg ( co jeszcze bardziej pobudzi rozwój przedsiębiorczości, a co za tym idzie zwiększy konkurencję, czyli ilość, różnorodność i jakość produktów i usług ), a nie na zasiłki dla bezrobotnych. Tyle oczekuję od państwa. A czego ty oczekujesz?

      • Skąd wziąłeś te dane? Między
        Skąd wziąłeś te dane? Między kilka i kilkanaście jest 9% różnicy. Co ma robić rząd? A mnie skąd wiedzieć? Chciałbym wiedzieć co robi rząd. Na razie wiem tyle, że powtarza liberalne zdrowaśki i szuka “oszczędności” w 3 dni. No i tu znów się powtórzę, jako jedyny w Europie rząd robi zupełnie coś innego niż wszyscy, żeby było śmiesznie wszyscy dotąd doktrynalnie liberalni gospodarczo. Nie znam się, tak sobie tylko myślę, że jak ktoś robi coś dokładnie odwrotnego niż wszyscy, to musi być geniuszem. Patrzę sobie na ten rząd aż oczy mi wychodzą na wierzch i widzę rozpaczliwy PR, może ślepy jestem, ale geniuszu nie widzę. Na moje laickie oko, to się w czasie kryzysu atakuje i buduje nastroje społeczne, a nie chowa łeb w piasek razem z inwestycjami i reformami. Może by tak o Euro 2012 przypomnieć Polakom, może uspokoić, że polskie nie chińskie firmy będą budować stadiony. Nie wiem zresztą, nie znam się, niewidzialna ręka rynku to załatwi.

        • Dane znajdziesz sobie, jak
          Dane znajdziesz sobie, jak wpiszesz w przeglądarkę "płaca minimalna" ( czyli to nieszczęsne 850 zł., choć podobno podwyższyli ) i zobaczysz ile osób ją pobiera. Teraz liberalizm. Piszesz o "powtarzaniu zdrowasiek", a tymczasem sam powtarzasz jak mantrę "robol za 850", "cała Europa robi co innego" i te inne kawałki o głupich liberałach – frajerach, co to się na niczym nie znają, zna się tylko Sarkozy i Merkel. A porzuć na moment to przekonanie o tym, że mądrzy politycy ( powtarzam: politycy, przedsiębiorcy i obywatele robią na razie co innego ) z zachodu są z definicji lepsi i mądrzejsi niż głupi Polacy. Już? To teraz mi powiedz jaka to "cała Europa" stosuje protekcjonizm. Na razie protekcjonizmem postraszyły Francja, Włochy i Litwa i na tym na razie koniec. Zresztą na szczycie G8 wielcy tego świata poparli w końcu wolny handel i zrezygnowali ( przynajmniej na razie ) z planów stawiania murów między krajami. Tyle protekcjonizmu, to teraz pora na interwencjonizm. Interwencjonizm w Europie w postaci dotacji zastosowały na razie Niemcy, które wydały sporo kasy na stocznie i banki, Belgia, ratująca Fortis, Wielka Brytania, Francja i zdaje się, że jeszcze Włochy. Ja wiem, że te kraje ( z wyjątkiem Belgii ) są duże i znaczące, ale to nie jest jeszcze cała Europa. Poza tym warto zauważyć, że Polska, która znosi bariery dla biznesu, póki co radzi sobie z kryzysem lepiej, niż np. Francja, która wyraziła zamiar tworzenia barier. Tak więc pada mit o "całej Europie" i przy okazji o "doktrynalnie liberalnych" krajach, które robią cośtam cośtam. Jakie to liberalne kraje zastosowały nagle interwencjonizm na masową skalę? Francja, Włochy, czy jakiś inny "tygrys", w którym panuje dziki kapitalizm? Poza Europą to z tego co wiem od liberalizmu odwróciły się USA, choć ten ich liberalizm, w którym rząd sztucznie napędzał wzrost głupimi ustawami i wprowadzaniem instytucji kredytu subprime, a bank centralny leczył skutki bańki spekulacyjnej, obniżając stopy procentowe w sposób oderwany od rzeczywistości rynkowej, od dłuższego czasu był dość wątpliwy. A stadiony będą chyba jednak budować Chińczycy, bo polskie firmy budowlane niszczy wysoki VAT. O właśnie, można obniżyć podatek VAT, co z pewnością przysłuży się gospodarce. Widzisz? Wystarczy, że państwo przestanie przeszkadzać i jego pomoc stanie się wtedy zbędna.

  92. W latach 90 godziłem się na
    W latach 90 godziłem się na status Chińczyka Europy, przetrwałem na misce wypłaty. Potem poszedłem na swoje i żyło mi się nieźle, dopóki tandeta azjatycka nie zalała Europy, a z tą tandetą konkurować się nie da. Dziś znów słyszę, że Polska przegoniła w inwestycjach świat i trzyma się mocno. To, że Polak robi za 850 i niczego nie pobudzi, a już zwłaszcza konsumpcji, jakoś nie jest ważne. Ważne, żeby było nowocześnie. A co będziesz robił? Mniejsze zło będziesz wybierał.

    • Znów powtarzasz mantrę o
      Znów powtarzasz mantrę o robocie za 850 złotych, podczas gdy za tyle robi kilka – kilkanaście procent społeczeństwa. Mniejsza z mantrą, pogadajmy spokojnie i powiedz mi, czego ty od polskiego rządu oczekujesz. Ja oczekuję tyle, że uprości procedury tworzenia przedsiębiorstw ( co już zrobił ), zmniejszy liczbę kontroli, koncesji, pozwoleń i niepotrzebnych biurokratycznych procedur i w ten sposób pozwoli na swobodny rozwój przedsiębiorczości, tej dużej i tej małej, co sprawi, że miejsca pracy zostaną uratowane, dzięki czemu państwo będzie mogło moje podatki przeznaczyć na budowę dróg ( co jeszcze bardziej pobudzi rozwój przedsiębiorczości, a co za tym idzie zwiększy konkurencję, czyli ilość, różnorodność i jakość produktów i usług ), a nie na zasiłki dla bezrobotnych. Tyle oczekuję od państwa. A czego ty oczekujesz?

      • Skąd wziąłeś te dane? Między
        Skąd wziąłeś te dane? Między kilka i kilkanaście jest 9% różnicy. Co ma robić rząd? A mnie skąd wiedzieć? Chciałbym wiedzieć co robi rząd. Na razie wiem tyle, że powtarza liberalne zdrowaśki i szuka “oszczędności” w 3 dni. No i tu znów się powtórzę, jako jedyny w Europie rząd robi zupełnie coś innego niż wszyscy, żeby było śmiesznie wszyscy dotąd doktrynalnie liberalni gospodarczo. Nie znam się, tak sobie tylko myślę, że jak ktoś robi coś dokładnie odwrotnego niż wszyscy, to musi być geniuszem. Patrzę sobie na ten rząd aż oczy mi wychodzą na wierzch i widzę rozpaczliwy PR, może ślepy jestem, ale geniuszu nie widzę. Na moje laickie oko, to się w czasie kryzysu atakuje i buduje nastroje społeczne, a nie chowa łeb w piasek razem z inwestycjami i reformami. Może by tak o Euro 2012 przypomnieć Polakom, może uspokoić, że polskie nie chińskie firmy będą budować stadiony. Nie wiem zresztą, nie znam się, niewidzialna ręka rynku to załatwi.

        • Dane znajdziesz sobie, jak
          Dane znajdziesz sobie, jak wpiszesz w przeglądarkę "płaca minimalna" ( czyli to nieszczęsne 850 zł., choć podobno podwyższyli ) i zobaczysz ile osób ją pobiera. Teraz liberalizm. Piszesz o "powtarzaniu zdrowasiek", a tymczasem sam powtarzasz jak mantrę "robol za 850", "cała Europa robi co innego" i te inne kawałki o głupich liberałach – frajerach, co to się na niczym nie znają, zna się tylko Sarkozy i Merkel. A porzuć na moment to przekonanie o tym, że mądrzy politycy ( powtarzam: politycy, przedsiębiorcy i obywatele robią na razie co innego ) z zachodu są z definicji lepsi i mądrzejsi niż głupi Polacy. Już? To teraz mi powiedz jaka to "cała Europa" stosuje protekcjonizm. Na razie protekcjonizmem postraszyły Francja, Włochy i Litwa i na tym na razie koniec. Zresztą na szczycie G8 wielcy tego świata poparli w końcu wolny handel i zrezygnowali ( przynajmniej na razie ) z planów stawiania murów między krajami. Tyle protekcjonizmu, to teraz pora na interwencjonizm. Interwencjonizm w Europie w postaci dotacji zastosowały na razie Niemcy, które wydały sporo kasy na stocznie i banki, Belgia, ratująca Fortis, Wielka Brytania, Francja i zdaje się, że jeszcze Włochy. Ja wiem, że te kraje ( z wyjątkiem Belgii ) są duże i znaczące, ale to nie jest jeszcze cała Europa. Poza tym warto zauważyć, że Polska, która znosi bariery dla biznesu, póki co radzi sobie z kryzysem lepiej, niż np. Francja, która wyraziła zamiar tworzenia barier. Tak więc pada mit o "całej Europie" i przy okazji o "doktrynalnie liberalnych" krajach, które robią cośtam cośtam. Jakie to liberalne kraje zastosowały nagle interwencjonizm na masową skalę? Francja, Włochy, czy jakiś inny "tygrys", w którym panuje dziki kapitalizm? Poza Europą to z tego co wiem od liberalizmu odwróciły się USA, choć ten ich liberalizm, w którym rząd sztucznie napędzał wzrost głupimi ustawami i wprowadzaniem instytucji kredytu subprime, a bank centralny leczył skutki bańki spekulacyjnej, obniżając stopy procentowe w sposób oderwany od rzeczywistości rynkowej, od dłuższego czasu był dość wątpliwy. A stadiony będą chyba jednak budować Chińczycy, bo polskie firmy budowlane niszczy wysoki VAT. O właśnie, można obniżyć podatek VAT, co z pewnością przysłuży się gospodarce. Widzisz? Wystarczy, że państwo przestanie przeszkadzać i jego pomoc stanie się wtedy zbędna.

  93. W latach 90 godziłem się na
    W latach 90 godziłem się na status Chińczyka Europy, przetrwałem na misce wypłaty. Potem poszedłem na swoje i żyło mi się nieźle, dopóki tandeta azjatycka nie zalała Europy, a z tą tandetą konkurować się nie da. Dziś znów słyszę, że Polska przegoniła w inwestycjach świat i trzyma się mocno. To, że Polak robi za 850 i niczego nie pobudzi, a już zwłaszcza konsumpcji, jakoś nie jest ważne. Ważne, żeby było nowocześnie. A co będziesz robił? Mniejsze zło będziesz wybierał.

    • Znów powtarzasz mantrę o
      Znów powtarzasz mantrę o robocie za 850 złotych, podczas gdy za tyle robi kilka – kilkanaście procent społeczeństwa. Mniejsza z mantrą, pogadajmy spokojnie i powiedz mi, czego ty od polskiego rządu oczekujesz. Ja oczekuję tyle, że uprości procedury tworzenia przedsiębiorstw ( co już zrobił ), zmniejszy liczbę kontroli, koncesji, pozwoleń i niepotrzebnych biurokratycznych procedur i w ten sposób pozwoli na swobodny rozwój przedsiębiorczości, tej dużej i tej małej, co sprawi, że miejsca pracy zostaną uratowane, dzięki czemu państwo będzie mogło moje podatki przeznaczyć na budowę dróg ( co jeszcze bardziej pobudzi rozwój przedsiębiorczości, a co za tym idzie zwiększy konkurencję, czyli ilość, różnorodność i jakość produktów i usług ), a nie na zasiłki dla bezrobotnych. Tyle oczekuję od państwa. A czego ty oczekujesz?

      • Skąd wziąłeś te dane? Między
        Skąd wziąłeś te dane? Między kilka i kilkanaście jest 9% różnicy. Co ma robić rząd? A mnie skąd wiedzieć? Chciałbym wiedzieć co robi rząd. Na razie wiem tyle, że powtarza liberalne zdrowaśki i szuka “oszczędności” w 3 dni. No i tu znów się powtórzę, jako jedyny w Europie rząd robi zupełnie coś innego niż wszyscy, żeby było śmiesznie wszyscy dotąd doktrynalnie liberalni gospodarczo. Nie znam się, tak sobie tylko myślę, że jak ktoś robi coś dokładnie odwrotnego niż wszyscy, to musi być geniuszem. Patrzę sobie na ten rząd aż oczy mi wychodzą na wierzch i widzę rozpaczliwy PR, może ślepy jestem, ale geniuszu nie widzę. Na moje laickie oko, to się w czasie kryzysu atakuje i buduje nastroje społeczne, a nie chowa łeb w piasek razem z inwestycjami i reformami. Może by tak o Euro 2012 przypomnieć Polakom, może uspokoić, że polskie nie chińskie firmy będą budować stadiony. Nie wiem zresztą, nie znam się, niewidzialna ręka rynku to załatwi.

        • Dane znajdziesz sobie, jak
          Dane znajdziesz sobie, jak wpiszesz w przeglądarkę "płaca minimalna" ( czyli to nieszczęsne 850 zł., choć podobno podwyższyli ) i zobaczysz ile osób ją pobiera. Teraz liberalizm. Piszesz o "powtarzaniu zdrowasiek", a tymczasem sam powtarzasz jak mantrę "robol za 850", "cała Europa robi co innego" i te inne kawałki o głupich liberałach – frajerach, co to się na niczym nie znają, zna się tylko Sarkozy i Merkel. A porzuć na moment to przekonanie o tym, że mądrzy politycy ( powtarzam: politycy, przedsiębiorcy i obywatele robią na razie co innego ) z zachodu są z definicji lepsi i mądrzejsi niż głupi Polacy. Już? To teraz mi powiedz jaka to "cała Europa" stosuje protekcjonizm. Na razie protekcjonizmem postraszyły Francja, Włochy i Litwa i na tym na razie koniec. Zresztą na szczycie G8 wielcy tego świata poparli w końcu wolny handel i zrezygnowali ( przynajmniej na razie ) z planów stawiania murów między krajami. Tyle protekcjonizmu, to teraz pora na interwencjonizm. Interwencjonizm w Europie w postaci dotacji zastosowały na razie Niemcy, które wydały sporo kasy na stocznie i banki, Belgia, ratująca Fortis, Wielka Brytania, Francja i zdaje się, że jeszcze Włochy. Ja wiem, że te kraje ( z wyjątkiem Belgii ) są duże i znaczące, ale to nie jest jeszcze cała Europa. Poza tym warto zauważyć, że Polska, która znosi bariery dla biznesu, póki co radzi sobie z kryzysem lepiej, niż np. Francja, która wyraziła zamiar tworzenia barier. Tak więc pada mit o "całej Europie" i przy okazji o "doktrynalnie liberalnych" krajach, które robią cośtam cośtam. Jakie to liberalne kraje zastosowały nagle interwencjonizm na masową skalę? Francja, Włochy, czy jakiś inny "tygrys", w którym panuje dziki kapitalizm? Poza Europą to z tego co wiem od liberalizmu odwróciły się USA, choć ten ich liberalizm, w którym rząd sztucznie napędzał wzrost głupimi ustawami i wprowadzaniem instytucji kredytu subprime, a bank centralny leczył skutki bańki spekulacyjnej, obniżając stopy procentowe w sposób oderwany od rzeczywistości rynkowej, od dłuższego czasu był dość wątpliwy. A stadiony będą chyba jednak budować Chińczycy, bo polskie firmy budowlane niszczy wysoki VAT. O właśnie, można obniżyć podatek VAT, co z pewnością przysłuży się gospodarce. Widzisz? Wystarczy, że państwo przestanie przeszkadzać i jego pomoc stanie się wtedy zbędna.

  94. W latach 90 godziłem się na
    W latach 90 godziłem się na status Chińczyka Europy, przetrwałem na misce wypłaty. Potem poszedłem na swoje i żyło mi się nieźle, dopóki tandeta azjatycka nie zalała Europy, a z tą tandetą konkurować się nie da. Dziś znów słyszę, że Polska przegoniła w inwestycjach świat i trzyma się mocno. To, że Polak robi za 850 i niczego nie pobudzi, a już zwłaszcza konsumpcji, jakoś nie jest ważne. Ważne, żeby było nowocześnie. A co będziesz robił? Mniejsze zło będziesz wybierał.

    • Znów powtarzasz mantrę o
      Znów powtarzasz mantrę o robocie za 850 złotych, podczas gdy za tyle robi kilka – kilkanaście procent społeczeństwa. Mniejsza z mantrą, pogadajmy spokojnie i powiedz mi, czego ty od polskiego rządu oczekujesz. Ja oczekuję tyle, że uprości procedury tworzenia przedsiębiorstw ( co już zrobił ), zmniejszy liczbę kontroli, koncesji, pozwoleń i niepotrzebnych biurokratycznych procedur i w ten sposób pozwoli na swobodny rozwój przedsiębiorczości, tej dużej i tej małej, co sprawi, że miejsca pracy zostaną uratowane, dzięki czemu państwo będzie mogło moje podatki przeznaczyć na budowę dróg ( co jeszcze bardziej pobudzi rozwój przedsiębiorczości, a co za tym idzie zwiększy konkurencję, czyli ilość, różnorodność i jakość produktów i usług ), a nie na zasiłki dla bezrobotnych. Tyle oczekuję od państwa. A czego ty oczekujesz?

      • Skąd wziąłeś te dane? Między
        Skąd wziąłeś te dane? Między kilka i kilkanaście jest 9% różnicy. Co ma robić rząd? A mnie skąd wiedzieć? Chciałbym wiedzieć co robi rząd. Na razie wiem tyle, że powtarza liberalne zdrowaśki i szuka “oszczędności” w 3 dni. No i tu znów się powtórzę, jako jedyny w Europie rząd robi zupełnie coś innego niż wszyscy, żeby było śmiesznie wszyscy dotąd doktrynalnie liberalni gospodarczo. Nie znam się, tak sobie tylko myślę, że jak ktoś robi coś dokładnie odwrotnego niż wszyscy, to musi być geniuszem. Patrzę sobie na ten rząd aż oczy mi wychodzą na wierzch i widzę rozpaczliwy PR, może ślepy jestem, ale geniuszu nie widzę. Na moje laickie oko, to się w czasie kryzysu atakuje i buduje nastroje społeczne, a nie chowa łeb w piasek razem z inwestycjami i reformami. Może by tak o Euro 2012 przypomnieć Polakom, może uspokoić, że polskie nie chińskie firmy będą budować stadiony. Nie wiem zresztą, nie znam się, niewidzialna ręka rynku to załatwi.

        • Dane znajdziesz sobie, jak
          Dane znajdziesz sobie, jak wpiszesz w przeglądarkę "płaca minimalna" ( czyli to nieszczęsne 850 zł., choć podobno podwyższyli ) i zobaczysz ile osób ją pobiera. Teraz liberalizm. Piszesz o "powtarzaniu zdrowasiek", a tymczasem sam powtarzasz jak mantrę "robol za 850", "cała Europa robi co innego" i te inne kawałki o głupich liberałach – frajerach, co to się na niczym nie znają, zna się tylko Sarkozy i Merkel. A porzuć na moment to przekonanie o tym, że mądrzy politycy ( powtarzam: politycy, przedsiębiorcy i obywatele robią na razie co innego ) z zachodu są z definicji lepsi i mądrzejsi niż głupi Polacy. Już? To teraz mi powiedz jaka to "cała Europa" stosuje protekcjonizm. Na razie protekcjonizmem postraszyły Francja, Włochy i Litwa i na tym na razie koniec. Zresztą na szczycie G8 wielcy tego świata poparli w końcu wolny handel i zrezygnowali ( przynajmniej na razie ) z planów stawiania murów między krajami. Tyle protekcjonizmu, to teraz pora na interwencjonizm. Interwencjonizm w Europie w postaci dotacji zastosowały na razie Niemcy, które wydały sporo kasy na stocznie i banki, Belgia, ratująca Fortis, Wielka Brytania, Francja i zdaje się, że jeszcze Włochy. Ja wiem, że te kraje ( z wyjątkiem Belgii ) są duże i znaczące, ale to nie jest jeszcze cała Europa. Poza tym warto zauważyć, że Polska, która znosi bariery dla biznesu, póki co radzi sobie z kryzysem lepiej, niż np. Francja, która wyraziła zamiar tworzenia barier. Tak więc pada mit o "całej Europie" i przy okazji o "doktrynalnie liberalnych" krajach, które robią cośtam cośtam. Jakie to liberalne kraje zastosowały nagle interwencjonizm na masową skalę? Francja, Włochy, czy jakiś inny "tygrys", w którym panuje dziki kapitalizm? Poza Europą to z tego co wiem od liberalizmu odwróciły się USA, choć ten ich liberalizm, w którym rząd sztucznie napędzał wzrost głupimi ustawami i wprowadzaniem instytucji kredytu subprime, a bank centralny leczył skutki bańki spekulacyjnej, obniżając stopy procentowe w sposób oderwany od rzeczywistości rynkowej, od dłuższego czasu był dość wątpliwy. A stadiony będą chyba jednak budować Chińczycy, bo polskie firmy budowlane niszczy wysoki VAT. O właśnie, można obniżyć podatek VAT, co z pewnością przysłuży się gospodarce. Widzisz? Wystarczy, że państwo przestanie przeszkadzać i jego pomoc stanie się wtedy zbędna.

  95. W latach 90 godziłem się na
    W latach 90 godziłem się na status Chińczyka Europy, przetrwałem na misce wypłaty. Potem poszedłem na swoje i żyło mi się nieźle, dopóki tandeta azjatycka nie zalała Europy, a z tą tandetą konkurować się nie da. Dziś znów słyszę, że Polska przegoniła w inwestycjach świat i trzyma się mocno. To, że Polak robi za 850 i niczego nie pobudzi, a już zwłaszcza konsumpcji, jakoś nie jest ważne. Ważne, żeby było nowocześnie. A co będziesz robił? Mniejsze zło będziesz wybierał.

    • Znów powtarzasz mantrę o
      Znów powtarzasz mantrę o robocie za 850 złotych, podczas gdy za tyle robi kilka – kilkanaście procent społeczeństwa. Mniejsza z mantrą, pogadajmy spokojnie i powiedz mi, czego ty od polskiego rządu oczekujesz. Ja oczekuję tyle, że uprości procedury tworzenia przedsiębiorstw ( co już zrobił ), zmniejszy liczbę kontroli, koncesji, pozwoleń i niepotrzebnych biurokratycznych procedur i w ten sposób pozwoli na swobodny rozwój przedsiębiorczości, tej dużej i tej małej, co sprawi, że miejsca pracy zostaną uratowane, dzięki czemu państwo będzie mogło moje podatki przeznaczyć na budowę dróg ( co jeszcze bardziej pobudzi rozwój przedsiębiorczości, a co za tym idzie zwiększy konkurencję, czyli ilość, różnorodność i jakość produktów i usług ), a nie na zasiłki dla bezrobotnych. Tyle oczekuję od państwa. A czego ty oczekujesz?

      • Skąd wziąłeś te dane? Między
        Skąd wziąłeś te dane? Między kilka i kilkanaście jest 9% różnicy. Co ma robić rząd? A mnie skąd wiedzieć? Chciałbym wiedzieć co robi rząd. Na razie wiem tyle, że powtarza liberalne zdrowaśki i szuka “oszczędności” w 3 dni. No i tu znów się powtórzę, jako jedyny w Europie rząd robi zupełnie coś innego niż wszyscy, żeby było śmiesznie wszyscy dotąd doktrynalnie liberalni gospodarczo. Nie znam się, tak sobie tylko myślę, że jak ktoś robi coś dokładnie odwrotnego niż wszyscy, to musi być geniuszem. Patrzę sobie na ten rząd aż oczy mi wychodzą na wierzch i widzę rozpaczliwy PR, może ślepy jestem, ale geniuszu nie widzę. Na moje laickie oko, to się w czasie kryzysu atakuje i buduje nastroje społeczne, a nie chowa łeb w piasek razem z inwestycjami i reformami. Może by tak o Euro 2012 przypomnieć Polakom, może uspokoić, że polskie nie chińskie firmy będą budować stadiony. Nie wiem zresztą, nie znam się, niewidzialna ręka rynku to załatwi.

        • Dane znajdziesz sobie, jak
          Dane znajdziesz sobie, jak wpiszesz w przeglądarkę "płaca minimalna" ( czyli to nieszczęsne 850 zł., choć podobno podwyższyli ) i zobaczysz ile osób ją pobiera. Teraz liberalizm. Piszesz o "powtarzaniu zdrowasiek", a tymczasem sam powtarzasz jak mantrę "robol za 850", "cała Europa robi co innego" i te inne kawałki o głupich liberałach – frajerach, co to się na niczym nie znają, zna się tylko Sarkozy i Merkel. A porzuć na moment to przekonanie o tym, że mądrzy politycy ( powtarzam: politycy, przedsiębiorcy i obywatele robią na razie co innego ) z zachodu są z definicji lepsi i mądrzejsi niż głupi Polacy. Już? To teraz mi powiedz jaka to "cała Europa" stosuje protekcjonizm. Na razie protekcjonizmem postraszyły Francja, Włochy i Litwa i na tym na razie koniec. Zresztą na szczycie G8 wielcy tego świata poparli w końcu wolny handel i zrezygnowali ( przynajmniej na razie ) z planów stawiania murów między krajami. Tyle protekcjonizmu, to teraz pora na interwencjonizm. Interwencjonizm w Europie w postaci dotacji zastosowały na razie Niemcy, które wydały sporo kasy na stocznie i banki, Belgia, ratująca Fortis, Wielka Brytania, Francja i zdaje się, że jeszcze Włochy. Ja wiem, że te kraje ( z wyjątkiem Belgii ) są duże i znaczące, ale to nie jest jeszcze cała Europa. Poza tym warto zauważyć, że Polska, która znosi bariery dla biznesu, póki co radzi sobie z kryzysem lepiej, niż np. Francja, która wyraziła zamiar tworzenia barier. Tak więc pada mit o "całej Europie" i przy okazji o "doktrynalnie liberalnych" krajach, które robią cośtam cośtam. Jakie to liberalne kraje zastosowały nagle interwencjonizm na masową skalę? Francja, Włochy, czy jakiś inny "tygrys", w którym panuje dziki kapitalizm? Poza Europą to z tego co wiem od liberalizmu odwróciły się USA, choć ten ich liberalizm, w którym rząd sztucznie napędzał wzrost głupimi ustawami i wprowadzaniem instytucji kredytu subprime, a bank centralny leczył skutki bańki spekulacyjnej, obniżając stopy procentowe w sposób oderwany od rzeczywistości rynkowej, od dłuższego czasu był dość wątpliwy. A stadiony będą chyba jednak budować Chińczycy, bo polskie firmy budowlane niszczy wysoki VAT. O właśnie, można obniżyć podatek VAT, co z pewnością przysłuży się gospodarce. Widzisz? Wystarczy, że państwo przestanie przeszkadzać i jego pomoc stanie się wtedy zbędna.

  96. W latach 90 godziłem się na
    W latach 90 godziłem się na status Chińczyka Europy, przetrwałem na misce wypłaty. Potem poszedłem na swoje i żyło mi się nieźle, dopóki tandeta azjatycka nie zalała Europy, a z tą tandetą konkurować się nie da. Dziś znów słyszę, że Polska przegoniła w inwestycjach świat i trzyma się mocno. To, że Polak robi za 850 i niczego nie pobudzi, a już zwłaszcza konsumpcji, jakoś nie jest ważne. Ważne, żeby było nowocześnie. A co będziesz robił? Mniejsze zło będziesz wybierał.

    • Znów powtarzasz mantrę o
      Znów powtarzasz mantrę o robocie za 850 złotych, podczas gdy za tyle robi kilka – kilkanaście procent społeczeństwa. Mniejsza z mantrą, pogadajmy spokojnie i powiedz mi, czego ty od polskiego rządu oczekujesz. Ja oczekuję tyle, że uprości procedury tworzenia przedsiębiorstw ( co już zrobił ), zmniejszy liczbę kontroli, koncesji, pozwoleń i niepotrzebnych biurokratycznych procedur i w ten sposób pozwoli na swobodny rozwój przedsiębiorczości, tej dużej i tej małej, co sprawi, że miejsca pracy zostaną uratowane, dzięki czemu państwo będzie mogło moje podatki przeznaczyć na budowę dróg ( co jeszcze bardziej pobudzi rozwój przedsiębiorczości, a co za tym idzie zwiększy konkurencję, czyli ilość, różnorodność i jakość produktów i usług ), a nie na zasiłki dla bezrobotnych. Tyle oczekuję od państwa. A czego ty oczekujesz?

      • Skąd wziąłeś te dane? Między
        Skąd wziąłeś te dane? Między kilka i kilkanaście jest 9% różnicy. Co ma robić rząd? A mnie skąd wiedzieć? Chciałbym wiedzieć co robi rząd. Na razie wiem tyle, że powtarza liberalne zdrowaśki i szuka “oszczędności” w 3 dni. No i tu znów się powtórzę, jako jedyny w Europie rząd robi zupełnie coś innego niż wszyscy, żeby było śmiesznie wszyscy dotąd doktrynalnie liberalni gospodarczo. Nie znam się, tak sobie tylko myślę, że jak ktoś robi coś dokładnie odwrotnego niż wszyscy, to musi być geniuszem. Patrzę sobie na ten rząd aż oczy mi wychodzą na wierzch i widzę rozpaczliwy PR, może ślepy jestem, ale geniuszu nie widzę. Na moje laickie oko, to się w czasie kryzysu atakuje i buduje nastroje społeczne, a nie chowa łeb w piasek razem z inwestycjami i reformami. Może by tak o Euro 2012 przypomnieć Polakom, może uspokoić, że polskie nie chińskie firmy będą budować stadiony. Nie wiem zresztą, nie znam się, niewidzialna ręka rynku to załatwi.

        • Dane znajdziesz sobie, jak
          Dane znajdziesz sobie, jak wpiszesz w przeglądarkę "płaca minimalna" ( czyli to nieszczęsne 850 zł., choć podobno podwyższyli ) i zobaczysz ile osób ją pobiera. Teraz liberalizm. Piszesz o "powtarzaniu zdrowasiek", a tymczasem sam powtarzasz jak mantrę "robol za 850", "cała Europa robi co innego" i te inne kawałki o głupich liberałach – frajerach, co to się na niczym nie znają, zna się tylko Sarkozy i Merkel. A porzuć na moment to przekonanie o tym, że mądrzy politycy ( powtarzam: politycy, przedsiębiorcy i obywatele robią na razie co innego ) z zachodu są z definicji lepsi i mądrzejsi niż głupi Polacy. Już? To teraz mi powiedz jaka to "cała Europa" stosuje protekcjonizm. Na razie protekcjonizmem postraszyły Francja, Włochy i Litwa i na tym na razie koniec. Zresztą na szczycie G8 wielcy tego świata poparli w końcu wolny handel i zrezygnowali ( przynajmniej na razie ) z planów stawiania murów między krajami. Tyle protekcjonizmu, to teraz pora na interwencjonizm. Interwencjonizm w Europie w postaci dotacji zastosowały na razie Niemcy, które wydały sporo kasy na stocznie i banki, Belgia, ratująca Fortis, Wielka Brytania, Francja i zdaje się, że jeszcze Włochy. Ja wiem, że te kraje ( z wyjątkiem Belgii ) są duże i znaczące, ale to nie jest jeszcze cała Europa. Poza tym warto zauważyć, że Polska, która znosi bariery dla biznesu, póki co radzi sobie z kryzysem lepiej, niż np. Francja, która wyraziła zamiar tworzenia barier. Tak więc pada mit o "całej Europie" i przy okazji o "doktrynalnie liberalnych" krajach, które robią cośtam cośtam. Jakie to liberalne kraje zastosowały nagle interwencjonizm na masową skalę? Francja, Włochy, czy jakiś inny "tygrys", w którym panuje dziki kapitalizm? Poza Europą to z tego co wiem od liberalizmu odwróciły się USA, choć ten ich liberalizm, w którym rząd sztucznie napędzał wzrost głupimi ustawami i wprowadzaniem instytucji kredytu subprime, a bank centralny leczył skutki bańki spekulacyjnej, obniżając stopy procentowe w sposób oderwany od rzeczywistości rynkowej, od dłuższego czasu był dość wątpliwy. A stadiony będą chyba jednak budować Chińczycy, bo polskie firmy budowlane niszczy wysoki VAT. O właśnie, można obniżyć podatek VAT, co z pewnością przysłuży się gospodarce. Widzisz? Wystarczy, że państwo przestanie przeszkadzać i jego pomoc stanie się wtedy zbędna.

  97. W latach 90 godziłem się na
    W latach 90 godziłem się na status Chińczyka Europy, przetrwałem na misce wypłaty. Potem poszedłem na swoje i żyło mi się nieźle, dopóki tandeta azjatycka nie zalała Europy, a z tą tandetą konkurować się nie da. Dziś znów słyszę, że Polska przegoniła w inwestycjach świat i trzyma się mocno. To, że Polak robi za 850 i niczego nie pobudzi, a już zwłaszcza konsumpcji, jakoś nie jest ważne. Ważne, żeby było nowocześnie. A co będziesz robił? Mniejsze zło będziesz wybierał.

    • Znów powtarzasz mantrę o
      Znów powtarzasz mantrę o robocie za 850 złotych, podczas gdy za tyle robi kilka – kilkanaście procent społeczeństwa. Mniejsza z mantrą, pogadajmy spokojnie i powiedz mi, czego ty od polskiego rządu oczekujesz. Ja oczekuję tyle, że uprości procedury tworzenia przedsiębiorstw ( co już zrobił ), zmniejszy liczbę kontroli, koncesji, pozwoleń i niepotrzebnych biurokratycznych procedur i w ten sposób pozwoli na swobodny rozwój przedsiębiorczości, tej dużej i tej małej, co sprawi, że miejsca pracy zostaną uratowane, dzięki czemu państwo będzie mogło moje podatki przeznaczyć na budowę dróg ( co jeszcze bardziej pobudzi rozwój przedsiębiorczości, a co za tym idzie zwiększy konkurencję, czyli ilość, różnorodność i jakość produktów i usług ), a nie na zasiłki dla bezrobotnych. Tyle oczekuję od państwa. A czego ty oczekujesz?

      • Skąd wziąłeś te dane? Między
        Skąd wziąłeś te dane? Między kilka i kilkanaście jest 9% różnicy. Co ma robić rząd? A mnie skąd wiedzieć? Chciałbym wiedzieć co robi rząd. Na razie wiem tyle, że powtarza liberalne zdrowaśki i szuka “oszczędności” w 3 dni. No i tu znów się powtórzę, jako jedyny w Europie rząd robi zupełnie coś innego niż wszyscy, żeby było śmiesznie wszyscy dotąd doktrynalnie liberalni gospodarczo. Nie znam się, tak sobie tylko myślę, że jak ktoś robi coś dokładnie odwrotnego niż wszyscy, to musi być geniuszem. Patrzę sobie na ten rząd aż oczy mi wychodzą na wierzch i widzę rozpaczliwy PR, może ślepy jestem, ale geniuszu nie widzę. Na moje laickie oko, to się w czasie kryzysu atakuje i buduje nastroje społeczne, a nie chowa łeb w piasek razem z inwestycjami i reformami. Może by tak o Euro 2012 przypomnieć Polakom, może uspokoić, że polskie nie chińskie firmy będą budować stadiony. Nie wiem zresztą, nie znam się, niewidzialna ręka rynku to załatwi.

        • Dane znajdziesz sobie, jak
          Dane znajdziesz sobie, jak wpiszesz w przeglądarkę "płaca minimalna" ( czyli to nieszczęsne 850 zł., choć podobno podwyższyli ) i zobaczysz ile osób ją pobiera. Teraz liberalizm. Piszesz o "powtarzaniu zdrowasiek", a tymczasem sam powtarzasz jak mantrę "robol za 850", "cała Europa robi co innego" i te inne kawałki o głupich liberałach – frajerach, co to się na niczym nie znają, zna się tylko Sarkozy i Merkel. A porzuć na moment to przekonanie o tym, że mądrzy politycy ( powtarzam: politycy, przedsiębiorcy i obywatele robią na razie co innego ) z zachodu są z definicji lepsi i mądrzejsi niż głupi Polacy. Już? To teraz mi powiedz jaka to "cała Europa" stosuje protekcjonizm. Na razie protekcjonizmem postraszyły Francja, Włochy i Litwa i na tym na razie koniec. Zresztą na szczycie G8 wielcy tego świata poparli w końcu wolny handel i zrezygnowali ( przynajmniej na razie ) z planów stawiania murów między krajami. Tyle protekcjonizmu, to teraz pora na interwencjonizm. Interwencjonizm w Europie w postaci dotacji zastosowały na razie Niemcy, które wydały sporo kasy na stocznie i banki, Belgia, ratująca Fortis, Wielka Brytania, Francja i zdaje się, że jeszcze Włochy. Ja wiem, że te kraje ( z wyjątkiem Belgii ) są duże i znaczące, ale to nie jest jeszcze cała Europa. Poza tym warto zauważyć, że Polska, która znosi bariery dla biznesu, póki co radzi sobie z kryzysem lepiej, niż np. Francja, która wyraziła zamiar tworzenia barier. Tak więc pada mit o "całej Europie" i przy okazji o "doktrynalnie liberalnych" krajach, które robią cośtam cośtam. Jakie to liberalne kraje zastosowały nagle interwencjonizm na masową skalę? Francja, Włochy, czy jakiś inny "tygrys", w którym panuje dziki kapitalizm? Poza Europą to z tego co wiem od liberalizmu odwróciły się USA, choć ten ich liberalizm, w którym rząd sztucznie napędzał wzrost głupimi ustawami i wprowadzaniem instytucji kredytu subprime, a bank centralny leczył skutki bańki spekulacyjnej, obniżając stopy procentowe w sposób oderwany od rzeczywistości rynkowej, od dłuższego czasu był dość wątpliwy. A stadiony będą chyba jednak budować Chińczycy, bo polskie firmy budowlane niszczy wysoki VAT. O właśnie, można obniżyć podatek VAT, co z pewnością przysłuży się gospodarce. Widzisz? Wystarczy, że państwo przestanie przeszkadzać i jego pomoc stanie się wtedy zbędna.

  98. W latach 90 godziłem się na
    W latach 90 godziłem się na status Chińczyka Europy, przetrwałem na misce wypłaty. Potem poszedłem na swoje i żyło mi się nieźle, dopóki tandeta azjatycka nie zalała Europy, a z tą tandetą konkurować się nie da. Dziś znów słyszę, że Polska przegoniła w inwestycjach świat i trzyma się mocno. To, że Polak robi za 850 i niczego nie pobudzi, a już zwłaszcza konsumpcji, jakoś nie jest ważne. Ważne, żeby było nowocześnie. A co będziesz robił? Mniejsze zło będziesz wybierał.

    • Znów powtarzasz mantrę o
      Znów powtarzasz mantrę o robocie za 850 złotych, podczas gdy za tyle robi kilka – kilkanaście procent społeczeństwa. Mniejsza z mantrą, pogadajmy spokojnie i powiedz mi, czego ty od polskiego rządu oczekujesz. Ja oczekuję tyle, że uprości procedury tworzenia przedsiębiorstw ( co już zrobił ), zmniejszy liczbę kontroli, koncesji, pozwoleń i niepotrzebnych biurokratycznych procedur i w ten sposób pozwoli na swobodny rozwój przedsiębiorczości, tej dużej i tej małej, co sprawi, że miejsca pracy zostaną uratowane, dzięki czemu państwo będzie mogło moje podatki przeznaczyć na budowę dróg ( co jeszcze bardziej pobudzi rozwój przedsiębiorczości, a co za tym idzie zwiększy konkurencję, czyli ilość, różnorodność i jakość produktów i usług ), a nie na zasiłki dla bezrobotnych. Tyle oczekuję od państwa. A czego ty oczekujesz?

      • Skąd wziąłeś te dane? Między
        Skąd wziąłeś te dane? Między kilka i kilkanaście jest 9% różnicy. Co ma robić rząd? A mnie skąd wiedzieć? Chciałbym wiedzieć co robi rząd. Na razie wiem tyle, że powtarza liberalne zdrowaśki i szuka “oszczędności” w 3 dni. No i tu znów się powtórzę, jako jedyny w Europie rząd robi zupełnie coś innego niż wszyscy, żeby było śmiesznie wszyscy dotąd doktrynalnie liberalni gospodarczo. Nie znam się, tak sobie tylko myślę, że jak ktoś robi coś dokładnie odwrotnego niż wszyscy, to musi być geniuszem. Patrzę sobie na ten rząd aż oczy mi wychodzą na wierzch i widzę rozpaczliwy PR, może ślepy jestem, ale geniuszu nie widzę. Na moje laickie oko, to się w czasie kryzysu atakuje i buduje nastroje społeczne, a nie chowa łeb w piasek razem z inwestycjami i reformami. Może by tak o Euro 2012 przypomnieć Polakom, może uspokoić, że polskie nie chińskie firmy będą budować stadiony. Nie wiem zresztą, nie znam się, niewidzialna ręka rynku to załatwi.

        • Dane znajdziesz sobie, jak
          Dane znajdziesz sobie, jak wpiszesz w przeglądarkę "płaca minimalna" ( czyli to nieszczęsne 850 zł., choć podobno podwyższyli ) i zobaczysz ile osób ją pobiera. Teraz liberalizm. Piszesz o "powtarzaniu zdrowasiek", a tymczasem sam powtarzasz jak mantrę "robol za 850", "cała Europa robi co innego" i te inne kawałki o głupich liberałach – frajerach, co to się na niczym nie znają, zna się tylko Sarkozy i Merkel. A porzuć na moment to przekonanie o tym, że mądrzy politycy ( powtarzam: politycy, przedsiębiorcy i obywatele robią na razie co innego ) z zachodu są z definicji lepsi i mądrzejsi niż głupi Polacy. Już? To teraz mi powiedz jaka to "cała Europa" stosuje protekcjonizm. Na razie protekcjonizmem postraszyły Francja, Włochy i Litwa i na tym na razie koniec. Zresztą na szczycie G8 wielcy tego świata poparli w końcu wolny handel i zrezygnowali ( przynajmniej na razie ) z planów stawiania murów między krajami. Tyle protekcjonizmu, to teraz pora na interwencjonizm. Interwencjonizm w Europie w postaci dotacji zastosowały na razie Niemcy, które wydały sporo kasy na stocznie i banki, Belgia, ratująca Fortis, Wielka Brytania, Francja i zdaje się, że jeszcze Włochy. Ja wiem, że te kraje ( z wyjątkiem Belgii ) są duże i znaczące, ale to nie jest jeszcze cała Europa. Poza tym warto zauważyć, że Polska, która znosi bariery dla biznesu, póki co radzi sobie z kryzysem lepiej, niż np. Francja, która wyraziła zamiar tworzenia barier. Tak więc pada mit o "całej Europie" i przy okazji o "doktrynalnie liberalnych" krajach, które robią cośtam cośtam. Jakie to liberalne kraje zastosowały nagle interwencjonizm na masową skalę? Francja, Włochy, czy jakiś inny "tygrys", w którym panuje dziki kapitalizm? Poza Europą to z tego co wiem od liberalizmu odwróciły się USA, choć ten ich liberalizm, w którym rząd sztucznie napędzał wzrost głupimi ustawami i wprowadzaniem instytucji kredytu subprime, a bank centralny leczył skutki bańki spekulacyjnej, obniżając stopy procentowe w sposób oderwany od rzeczywistości rynkowej, od dłuższego czasu był dość wątpliwy. A stadiony będą chyba jednak budować Chińczycy, bo polskie firmy budowlane niszczy wysoki VAT. O właśnie, można obniżyć podatek VAT, co z pewnością przysłuży się gospodarce. Widzisz? Wystarczy, że państwo przestanie przeszkadzać i jego pomoc stanie się wtedy zbędna.

  99. W latach 90 godziłem się na
    W latach 90 godziłem się na status Chińczyka Europy, przetrwałem na misce wypłaty. Potem poszedłem na swoje i żyło mi się nieźle, dopóki tandeta azjatycka nie zalała Europy, a z tą tandetą konkurować się nie da. Dziś znów słyszę, że Polska przegoniła w inwestycjach świat i trzyma się mocno. To, że Polak robi za 850 i niczego nie pobudzi, a już zwłaszcza konsumpcji, jakoś nie jest ważne. Ważne, żeby było nowocześnie. A co będziesz robił? Mniejsze zło będziesz wybierał.

    • Znów powtarzasz mantrę o
      Znów powtarzasz mantrę o robocie za 850 złotych, podczas gdy za tyle robi kilka – kilkanaście procent społeczeństwa. Mniejsza z mantrą, pogadajmy spokojnie i powiedz mi, czego ty od polskiego rządu oczekujesz. Ja oczekuję tyle, że uprości procedury tworzenia przedsiębiorstw ( co już zrobił ), zmniejszy liczbę kontroli, koncesji, pozwoleń i niepotrzebnych biurokratycznych procedur i w ten sposób pozwoli na swobodny rozwój przedsiębiorczości, tej dużej i tej małej, co sprawi, że miejsca pracy zostaną uratowane, dzięki czemu państwo będzie mogło moje podatki przeznaczyć na budowę dróg ( co jeszcze bardziej pobudzi rozwój przedsiębiorczości, a co za tym idzie zwiększy konkurencję, czyli ilość, różnorodność i jakość produktów i usług ), a nie na zasiłki dla bezrobotnych. Tyle oczekuję od państwa. A czego ty oczekujesz?

      • Skąd wziąłeś te dane? Między
        Skąd wziąłeś te dane? Między kilka i kilkanaście jest 9% różnicy. Co ma robić rząd? A mnie skąd wiedzieć? Chciałbym wiedzieć co robi rząd. Na razie wiem tyle, że powtarza liberalne zdrowaśki i szuka “oszczędności” w 3 dni. No i tu znów się powtórzę, jako jedyny w Europie rząd robi zupełnie coś innego niż wszyscy, żeby było śmiesznie wszyscy dotąd doktrynalnie liberalni gospodarczo. Nie znam się, tak sobie tylko myślę, że jak ktoś robi coś dokładnie odwrotnego niż wszyscy, to musi być geniuszem. Patrzę sobie na ten rząd aż oczy mi wychodzą na wierzch i widzę rozpaczliwy PR, może ślepy jestem, ale geniuszu nie widzę. Na moje laickie oko, to się w czasie kryzysu atakuje i buduje nastroje społeczne, a nie chowa łeb w piasek razem z inwestycjami i reformami. Może by tak o Euro 2012 przypomnieć Polakom, może uspokoić, że polskie nie chińskie firmy będą budować stadiony. Nie wiem zresztą, nie znam się, niewidzialna ręka rynku to załatwi.

        • Dane znajdziesz sobie, jak
          Dane znajdziesz sobie, jak wpiszesz w przeglądarkę "płaca minimalna" ( czyli to nieszczęsne 850 zł., choć podobno podwyższyli ) i zobaczysz ile osób ją pobiera. Teraz liberalizm. Piszesz o "powtarzaniu zdrowasiek", a tymczasem sam powtarzasz jak mantrę "robol za 850", "cała Europa robi co innego" i te inne kawałki o głupich liberałach – frajerach, co to się na niczym nie znają, zna się tylko Sarkozy i Merkel. A porzuć na moment to przekonanie o tym, że mądrzy politycy ( powtarzam: politycy, przedsiębiorcy i obywatele robią na razie co innego ) z zachodu są z definicji lepsi i mądrzejsi niż głupi Polacy. Już? To teraz mi powiedz jaka to "cała Europa" stosuje protekcjonizm. Na razie protekcjonizmem postraszyły Francja, Włochy i Litwa i na tym na razie koniec. Zresztą na szczycie G8 wielcy tego świata poparli w końcu wolny handel i zrezygnowali ( przynajmniej na razie ) z planów stawiania murów między krajami. Tyle protekcjonizmu, to teraz pora na interwencjonizm. Interwencjonizm w Europie w postaci dotacji zastosowały na razie Niemcy, które wydały sporo kasy na stocznie i banki, Belgia, ratująca Fortis, Wielka Brytania, Francja i zdaje się, że jeszcze Włochy. Ja wiem, że te kraje ( z wyjątkiem Belgii ) są duże i znaczące, ale to nie jest jeszcze cała Europa. Poza tym warto zauważyć, że Polska, która znosi bariery dla biznesu, póki co radzi sobie z kryzysem lepiej, niż np. Francja, która wyraziła zamiar tworzenia barier. Tak więc pada mit o "całej Europie" i przy okazji o "doktrynalnie liberalnych" krajach, które robią cośtam cośtam. Jakie to liberalne kraje zastosowały nagle interwencjonizm na masową skalę? Francja, Włochy, czy jakiś inny "tygrys", w którym panuje dziki kapitalizm? Poza Europą to z tego co wiem od liberalizmu odwróciły się USA, choć ten ich liberalizm, w którym rząd sztucznie napędzał wzrost głupimi ustawami i wprowadzaniem instytucji kredytu subprime, a bank centralny leczył skutki bańki spekulacyjnej, obniżając stopy procentowe w sposób oderwany od rzeczywistości rynkowej, od dłuższego czasu był dość wątpliwy. A stadiony będą chyba jednak budować Chińczycy, bo polskie firmy budowlane niszczy wysoki VAT. O właśnie, można obniżyć podatek VAT, co z pewnością przysłuży się gospodarce. Widzisz? Wystarczy, że państwo przestanie przeszkadzać i jego pomoc stanie się wtedy zbędna.

  100. W latach 90 godziłem się na
    W latach 90 godziłem się na status Chińczyka Europy, przetrwałem na misce wypłaty. Potem poszedłem na swoje i żyło mi się nieźle, dopóki tandeta azjatycka nie zalała Europy, a z tą tandetą konkurować się nie da. Dziś znów słyszę, że Polska przegoniła w inwestycjach świat i trzyma się mocno. To, że Polak robi za 850 i niczego nie pobudzi, a już zwłaszcza konsumpcji, jakoś nie jest ważne. Ważne, żeby było nowocześnie. A co będziesz robił? Mniejsze zło będziesz wybierał.

    • Znów powtarzasz mantrę o
      Znów powtarzasz mantrę o robocie za 850 złotych, podczas gdy za tyle robi kilka – kilkanaście procent społeczeństwa. Mniejsza z mantrą, pogadajmy spokojnie i powiedz mi, czego ty od polskiego rządu oczekujesz. Ja oczekuję tyle, że uprości procedury tworzenia przedsiębiorstw ( co już zrobił ), zmniejszy liczbę kontroli, koncesji, pozwoleń i niepotrzebnych biurokratycznych procedur i w ten sposób pozwoli na swobodny rozwój przedsiębiorczości, tej dużej i tej małej, co sprawi, że miejsca pracy zostaną uratowane, dzięki czemu państwo będzie mogło moje podatki przeznaczyć na budowę dróg ( co jeszcze bardziej pobudzi rozwój przedsiębiorczości, a co za tym idzie zwiększy konkurencję, czyli ilość, różnorodność i jakość produktów i usług ), a nie na zasiłki dla bezrobotnych. Tyle oczekuję od państwa. A czego ty oczekujesz?

      • Skąd wziąłeś te dane? Między
        Skąd wziąłeś te dane? Między kilka i kilkanaście jest 9% różnicy. Co ma robić rząd? A mnie skąd wiedzieć? Chciałbym wiedzieć co robi rząd. Na razie wiem tyle, że powtarza liberalne zdrowaśki i szuka “oszczędności” w 3 dni. No i tu znów się powtórzę, jako jedyny w Europie rząd robi zupełnie coś innego niż wszyscy, żeby było śmiesznie wszyscy dotąd doktrynalnie liberalni gospodarczo. Nie znam się, tak sobie tylko myślę, że jak ktoś robi coś dokładnie odwrotnego niż wszyscy, to musi być geniuszem. Patrzę sobie na ten rząd aż oczy mi wychodzą na wierzch i widzę rozpaczliwy PR, może ślepy jestem, ale geniuszu nie widzę. Na moje laickie oko, to się w czasie kryzysu atakuje i buduje nastroje społeczne, a nie chowa łeb w piasek razem z inwestycjami i reformami. Może by tak o Euro 2012 przypomnieć Polakom, może uspokoić, że polskie nie chińskie firmy będą budować stadiony. Nie wiem zresztą, nie znam się, niewidzialna ręka rynku to załatwi.

        • Dane znajdziesz sobie, jak
          Dane znajdziesz sobie, jak wpiszesz w przeglądarkę "płaca minimalna" ( czyli to nieszczęsne 850 zł., choć podobno podwyższyli ) i zobaczysz ile osób ją pobiera. Teraz liberalizm. Piszesz o "powtarzaniu zdrowasiek", a tymczasem sam powtarzasz jak mantrę "robol za 850", "cała Europa robi co innego" i te inne kawałki o głupich liberałach – frajerach, co to się na niczym nie znają, zna się tylko Sarkozy i Merkel. A porzuć na moment to przekonanie o tym, że mądrzy politycy ( powtarzam: politycy, przedsiębiorcy i obywatele robią na razie co innego ) z zachodu są z definicji lepsi i mądrzejsi niż głupi Polacy. Już? To teraz mi powiedz jaka to "cała Europa" stosuje protekcjonizm. Na razie protekcjonizmem postraszyły Francja, Włochy i Litwa i na tym na razie koniec. Zresztą na szczycie G8 wielcy tego świata poparli w końcu wolny handel i zrezygnowali ( przynajmniej na razie ) z planów stawiania murów między krajami. Tyle protekcjonizmu, to teraz pora na interwencjonizm. Interwencjonizm w Europie w postaci dotacji zastosowały na razie Niemcy, które wydały sporo kasy na stocznie i banki, Belgia, ratująca Fortis, Wielka Brytania, Francja i zdaje się, że jeszcze Włochy. Ja wiem, że te kraje ( z wyjątkiem Belgii ) są duże i znaczące, ale to nie jest jeszcze cała Europa. Poza tym warto zauważyć, że Polska, która znosi bariery dla biznesu, póki co radzi sobie z kryzysem lepiej, niż np. Francja, która wyraziła zamiar tworzenia barier. Tak więc pada mit o "całej Europie" i przy okazji o "doktrynalnie liberalnych" krajach, które robią cośtam cośtam. Jakie to liberalne kraje zastosowały nagle interwencjonizm na masową skalę? Francja, Włochy, czy jakiś inny "tygrys", w którym panuje dziki kapitalizm? Poza Europą to z tego co wiem od liberalizmu odwróciły się USA, choć ten ich liberalizm, w którym rząd sztucznie napędzał wzrost głupimi ustawami i wprowadzaniem instytucji kredytu subprime, a bank centralny leczył skutki bańki spekulacyjnej, obniżając stopy procentowe w sposób oderwany od rzeczywistości rynkowej, od dłuższego czasu był dość wątpliwy. A stadiony będą chyba jednak budować Chińczycy, bo polskie firmy budowlane niszczy wysoki VAT. O właśnie, można obniżyć podatek VAT, co z pewnością przysłuży się gospodarce. Widzisz? Wystarczy, że państwo przestanie przeszkadzać i jego pomoc stanie się wtedy zbędna.

  101. O mnie możesz być spokojna,
    O mnie możesz być spokojna, ja nie wyruszę, ale więcej takiego oświeconego gadania jak Twoje, zasili budżet z Torunia z całą pewnością. Na takim jednobiegunowym gadaniu wyrosło to imperium. Skończył się radosny czas powtarzanie sobie, że jestem inteligentna, bo jestem z PO, boleśnie się o tym przekonasz i obawiam się, że już wkrótce. Póki co baw się dobrze i klep zdrowaśki nowoczesnej mowy, mnie zajmują inne sprawy, głównie takie, jak przebić się przez głupotę Waszą i Naszą.

  102. O mnie możesz być spokojna,
    O mnie możesz być spokojna, ja nie wyruszę, ale więcej takiego oświeconego gadania jak Twoje, zasili budżet z Torunia z całą pewnością. Na takim jednobiegunowym gadaniu wyrosło to imperium. Skończył się radosny czas powtarzanie sobie, że jestem inteligentna, bo jestem z PO, boleśnie się o tym przekonasz i obawiam się, że już wkrótce. Póki co baw się dobrze i klep zdrowaśki nowoczesnej mowy, mnie zajmują inne sprawy, głównie takie, jak przebić się przez głupotę Waszą i Naszą.

  103. O mnie możesz być spokojna,
    O mnie możesz być spokojna, ja nie wyruszę, ale więcej takiego oświeconego gadania jak Twoje, zasili budżet z Torunia z całą pewnością. Na takim jednobiegunowym gadaniu wyrosło to imperium. Skończył się radosny czas powtarzanie sobie, że jestem inteligentna, bo jestem z PO, boleśnie się o tym przekonasz i obawiam się, że już wkrótce. Póki co baw się dobrze i klep zdrowaśki nowoczesnej mowy, mnie zajmują inne sprawy, głównie takie, jak przebić się przez głupotę Waszą i Naszą.

  104. O mnie możesz być spokojna,
    O mnie możesz być spokojna, ja nie wyruszę, ale więcej takiego oświeconego gadania jak Twoje, zasili budżet z Torunia z całą pewnością. Na takim jednobiegunowym gadaniu wyrosło to imperium. Skończył się radosny czas powtarzanie sobie, że jestem inteligentna, bo jestem z PO, boleśnie się o tym przekonasz i obawiam się, że już wkrótce. Póki co baw się dobrze i klep zdrowaśki nowoczesnej mowy, mnie zajmują inne sprawy, głównie takie, jak przebić się przez głupotę Waszą i Naszą.

  105. O mnie możesz być spokojna,
    O mnie możesz być spokojna, ja nie wyruszę, ale więcej takiego oświeconego gadania jak Twoje, zasili budżet z Torunia z całą pewnością. Na takim jednobiegunowym gadaniu wyrosło to imperium. Skończył się radosny czas powtarzanie sobie, że jestem inteligentna, bo jestem z PO, boleśnie się o tym przekonasz i obawiam się, że już wkrótce. Póki co baw się dobrze i klep zdrowaśki nowoczesnej mowy, mnie zajmują inne sprawy, głównie takie, jak przebić się przez głupotę Waszą i Naszą.

  106. O mnie możesz być spokojna,
    O mnie możesz być spokojna, ja nie wyruszę, ale więcej takiego oświeconego gadania jak Twoje, zasili budżet z Torunia z całą pewnością. Na takim jednobiegunowym gadaniu wyrosło to imperium. Skończył się radosny czas powtarzanie sobie, że jestem inteligentna, bo jestem z PO, boleśnie się o tym przekonasz i obawiam się, że już wkrótce. Póki co baw się dobrze i klep zdrowaśki nowoczesnej mowy, mnie zajmują inne sprawy, głównie takie, jak przebić się przez głupotę Waszą i Naszą.

  107. O mnie możesz być spokojna,
    O mnie możesz być spokojna, ja nie wyruszę, ale więcej takiego oświeconego gadania jak Twoje, zasili budżet z Torunia z całą pewnością. Na takim jednobiegunowym gadaniu wyrosło to imperium. Skończył się radosny czas powtarzanie sobie, że jestem inteligentna, bo jestem z PO, boleśnie się o tym przekonasz i obawiam się, że już wkrótce. Póki co baw się dobrze i klep zdrowaśki nowoczesnej mowy, mnie zajmują inne sprawy, głównie takie, jak przebić się przez głupotę Waszą i Naszą.

  108. O mnie możesz być spokojna,
    O mnie możesz być spokojna, ja nie wyruszę, ale więcej takiego oświeconego gadania jak Twoje, zasili budżet z Torunia z całą pewnością. Na takim jednobiegunowym gadaniu wyrosło to imperium. Skończył się radosny czas powtarzanie sobie, że jestem inteligentna, bo jestem z PO, boleśnie się o tym przekonasz i obawiam się, że już wkrótce. Póki co baw się dobrze i klep zdrowaśki nowoczesnej mowy, mnie zajmują inne sprawy, głównie takie, jak przebić się przez głupotę Waszą i Naszą.

  109. O mnie możesz być spokojna,
    O mnie możesz być spokojna, ja nie wyruszę, ale więcej takiego oświeconego gadania jak Twoje, zasili budżet z Torunia z całą pewnością. Na takim jednobiegunowym gadaniu wyrosło to imperium. Skończył się radosny czas powtarzanie sobie, że jestem inteligentna, bo jestem z PO, boleśnie się o tym przekonasz i obawiam się, że już wkrótce. Póki co baw się dobrze i klep zdrowaśki nowoczesnej mowy, mnie zajmują inne sprawy, głównie takie, jak przebić się przez głupotę Waszą i Naszą.

  110. O mnie możesz być spokojna,
    O mnie możesz być spokojna, ja nie wyruszę, ale więcej takiego oświeconego gadania jak Twoje, zasili budżet z Torunia z całą pewnością. Na takim jednobiegunowym gadaniu wyrosło to imperium. Skończył się radosny czas powtarzanie sobie, że jestem inteligentna, bo jestem z PO, boleśnie się o tym przekonasz i obawiam się, że już wkrótce. Póki co baw się dobrze i klep zdrowaśki nowoczesnej mowy, mnie zajmują inne sprawy, głównie takie, jak przebić się przez głupotę Waszą i Naszą.

  111. Bruksela?
    Hallo,
    a ja tak bardziej przyziemnie.Ostani pomysl biurokratow z Brukseli to proba wprowadzenia normy na sol w niemieckim chlebie,ktorej jest podobno za duzo.
    Spowodowalo to ostre protesty piekarzy,ktorzy oczywiscie uwazaja ,ze soli jest w sam raz.
    Problem zostenie doglebnie rozwazony – co tam kryzys!!!

  112. Bruksela?
    Hallo,
    a ja tak bardziej przyziemnie.Ostani pomysl biurokratow z Brukseli to proba wprowadzenia normy na sol w niemieckim chlebie,ktorej jest podobno za duzo.
    Spowodowalo to ostre protesty piekarzy,ktorzy oczywiscie uwazaja ,ze soli jest w sam raz.
    Problem zostenie doglebnie rozwazony – co tam kryzys!!!

  113. Bruksela?
    Hallo,
    a ja tak bardziej przyziemnie.Ostani pomysl biurokratow z Brukseli to proba wprowadzenia normy na sol w niemieckim chlebie,ktorej jest podobno za duzo.
    Spowodowalo to ostre protesty piekarzy,ktorzy oczywiscie uwazaja ,ze soli jest w sam raz.
    Problem zostenie doglebnie rozwazony – co tam kryzys!!!

  114. Bruksela?
    Hallo,
    a ja tak bardziej przyziemnie.Ostani pomysl biurokratow z Brukseli to proba wprowadzenia normy na sol w niemieckim chlebie,ktorej jest podobno za duzo.
    Spowodowalo to ostre protesty piekarzy,ktorzy oczywiscie uwazaja ,ze soli jest w sam raz.
    Problem zostenie doglebnie rozwazony – co tam kryzys!!!

  115. Bruksela?
    Hallo,
    a ja tak bardziej przyziemnie.Ostani pomysl biurokratow z Brukseli to proba wprowadzenia normy na sol w niemieckim chlebie,ktorej jest podobno za duzo.
    Spowodowalo to ostre protesty piekarzy,ktorzy oczywiscie uwazaja ,ze soli jest w sam raz.
    Problem zostenie doglebnie rozwazony – co tam kryzys!!!

  116. Bruksela?
    Hallo,
    a ja tak bardziej przyziemnie.Ostani pomysl biurokratow z Brukseli to proba wprowadzenia normy na sol w niemieckim chlebie,ktorej jest podobno za duzo.
    Spowodowalo to ostre protesty piekarzy,ktorzy oczywiscie uwazaja ,ze soli jest w sam raz.
    Problem zostenie doglebnie rozwazony – co tam kryzys!!!

  117. Bruksela?
    Hallo,
    a ja tak bardziej przyziemnie.Ostani pomysl biurokratow z Brukseli to proba wprowadzenia normy na sol w niemieckim chlebie,ktorej jest podobno za duzo.
    Spowodowalo to ostre protesty piekarzy,ktorzy oczywiscie uwazaja ,ze soli jest w sam raz.
    Problem zostenie doglebnie rozwazony – co tam kryzys!!!

  118. Bruksela?
    Hallo,
    a ja tak bardziej przyziemnie.Ostani pomysl biurokratow z Brukseli to proba wprowadzenia normy na sol w niemieckim chlebie,ktorej jest podobno za duzo.
    Spowodowalo to ostre protesty piekarzy,ktorzy oczywiscie uwazaja ,ze soli jest w sam raz.
    Problem zostenie doglebnie rozwazony – co tam kryzys!!!

  119. Bruksela?
    Hallo,
    a ja tak bardziej przyziemnie.Ostani pomysl biurokratow z Brukseli to proba wprowadzenia normy na sol w niemieckim chlebie,ktorej jest podobno za duzo.
    Spowodowalo to ostre protesty piekarzy,ktorzy oczywiscie uwazaja ,ze soli jest w sam raz.
    Problem zostenie doglebnie rozwazony – co tam kryzys!!!

  120. Bruksela?
    Hallo,
    a ja tak bardziej przyziemnie.Ostani pomysl biurokratow z Brukseli to proba wprowadzenia normy na sol w niemieckim chlebie,ktorej jest podobno za duzo.
    Spowodowalo to ostre protesty piekarzy,ktorzy oczywiscie uwazaja ,ze soli jest w sam raz.
    Problem zostenie doglebnie rozwazony – co tam kryzys!!!

  121. Pensje robotników

    W dostępnym Roczniku Statystycznym mamy, że przeciętne wynagrodzenie na stanowiskach robotniczych to mniej niż 56% przeciętnych wynagrodzeń na stanowiskach nierobotniczych, na których to tę przeciętną rewelacyjnie zawyżają pensje naszych tuzów.

    Blogowicz Zygfryd Gdeczyk policzył że pensja w kwocie 500.000 zł na miesiąc to tyle ile wystarcza na zasiłek 1 bezrobotnemu przez 86 lat.

    Gdyby tę świetną m-czną pensję przeliczyć na przeciętne wynagrodzenie "rozpatrywanego tu robotnika" okaże się, że hulać od wystawy do wystawy może on przez 22 lata orania, pół zawodowego życia, przyjmując – optymistycznie – że bezrobotnym to on nie będzie.

    Na marginesie. W styczniu w USA bezrobocie wzrosło o 500.000 osób, podczas gdy u nas o osób 160.000. U nas o 2,5 raza więcej! Co będzie do końca roku?

  122. Pensje robotników

    W dostępnym Roczniku Statystycznym mamy, że przeciętne wynagrodzenie na stanowiskach robotniczych to mniej niż 56% przeciętnych wynagrodzeń na stanowiskach nierobotniczych, na których to tę przeciętną rewelacyjnie zawyżają pensje naszych tuzów.

    Blogowicz Zygfryd Gdeczyk policzył że pensja w kwocie 500.000 zł na miesiąc to tyle ile wystarcza na zasiłek 1 bezrobotnemu przez 86 lat.

    Gdyby tę świetną m-czną pensję przeliczyć na przeciętne wynagrodzenie "rozpatrywanego tu robotnika" okaże się, że hulać od wystawy do wystawy może on przez 22 lata orania, pół zawodowego życia, przyjmując – optymistycznie – że bezrobotnym to on nie będzie.

    Na marginesie. W styczniu w USA bezrobocie wzrosło o 500.000 osób, podczas gdy u nas o osób 160.000. U nas o 2,5 raza więcej! Co będzie do końca roku?

  123. Pensje robotników

    W dostępnym Roczniku Statystycznym mamy, że przeciętne wynagrodzenie na stanowiskach robotniczych to mniej niż 56% przeciętnych wynagrodzeń na stanowiskach nierobotniczych, na których to tę przeciętną rewelacyjnie zawyżają pensje naszych tuzów.

    Blogowicz Zygfryd Gdeczyk policzył że pensja w kwocie 500.000 zł na miesiąc to tyle ile wystarcza na zasiłek 1 bezrobotnemu przez 86 lat.

    Gdyby tę świetną m-czną pensję przeliczyć na przeciętne wynagrodzenie "rozpatrywanego tu robotnika" okaże się, że hulać od wystawy do wystawy może on przez 22 lata orania, pół zawodowego życia, przyjmując – optymistycznie – że bezrobotnym to on nie będzie.

    Na marginesie. W styczniu w USA bezrobocie wzrosło o 500.000 osób, podczas gdy u nas o osób 160.000. U nas o 2,5 raza więcej! Co będzie do końca roku?

  124. Pensje robotników

    W dostępnym Roczniku Statystycznym mamy, że przeciętne wynagrodzenie na stanowiskach robotniczych to mniej niż 56% przeciętnych wynagrodzeń na stanowiskach nierobotniczych, na których to tę przeciętną rewelacyjnie zawyżają pensje naszych tuzów.

    Blogowicz Zygfryd Gdeczyk policzył że pensja w kwocie 500.000 zł na miesiąc to tyle ile wystarcza na zasiłek 1 bezrobotnemu przez 86 lat.

    Gdyby tę świetną m-czną pensję przeliczyć na przeciętne wynagrodzenie "rozpatrywanego tu robotnika" okaże się, że hulać od wystawy do wystawy może on przez 22 lata orania, pół zawodowego życia, przyjmując – optymistycznie – że bezrobotnym to on nie będzie.

    Na marginesie. W styczniu w USA bezrobocie wzrosło o 500.000 osób, podczas gdy u nas o osób 160.000. U nas o 2,5 raza więcej! Co będzie do końca roku?

  125. Pensje robotników

    W dostępnym Roczniku Statystycznym mamy, że przeciętne wynagrodzenie na stanowiskach robotniczych to mniej niż 56% przeciętnych wynagrodzeń na stanowiskach nierobotniczych, na których to tę przeciętną rewelacyjnie zawyżają pensje naszych tuzów.

    Blogowicz Zygfryd Gdeczyk policzył że pensja w kwocie 500.000 zł na miesiąc to tyle ile wystarcza na zasiłek 1 bezrobotnemu przez 86 lat.

    Gdyby tę świetną m-czną pensję przeliczyć na przeciętne wynagrodzenie "rozpatrywanego tu robotnika" okaże się, że hulać od wystawy do wystawy może on przez 22 lata orania, pół zawodowego życia, przyjmując – optymistycznie – że bezrobotnym to on nie będzie.

    Na marginesie. W styczniu w USA bezrobocie wzrosło o 500.000 osób, podczas gdy u nas o osób 160.000. U nas o 2,5 raza więcej! Co będzie do końca roku?

  126. Pensje robotników

    W dostępnym Roczniku Statystycznym mamy, że przeciętne wynagrodzenie na stanowiskach robotniczych to mniej niż 56% przeciętnych wynagrodzeń na stanowiskach nierobotniczych, na których to tę przeciętną rewelacyjnie zawyżają pensje naszych tuzów.

    Blogowicz Zygfryd Gdeczyk policzył że pensja w kwocie 500.000 zł na miesiąc to tyle ile wystarcza na zasiłek 1 bezrobotnemu przez 86 lat.

    Gdyby tę świetną m-czną pensję przeliczyć na przeciętne wynagrodzenie "rozpatrywanego tu robotnika" okaże się, że hulać od wystawy do wystawy może on przez 22 lata orania, pół zawodowego życia, przyjmując – optymistycznie – że bezrobotnym to on nie będzie.

    Na marginesie. W styczniu w USA bezrobocie wzrosło o 500.000 osób, podczas gdy u nas o osób 160.000. U nas o 2,5 raza więcej! Co będzie do końca roku?

  127. Pensje robotników

    W dostępnym Roczniku Statystycznym mamy, że przeciętne wynagrodzenie na stanowiskach robotniczych to mniej niż 56% przeciętnych wynagrodzeń na stanowiskach nierobotniczych, na których to tę przeciętną rewelacyjnie zawyżają pensje naszych tuzów.

    Blogowicz Zygfryd Gdeczyk policzył że pensja w kwocie 500.000 zł na miesiąc to tyle ile wystarcza na zasiłek 1 bezrobotnemu przez 86 lat.

    Gdyby tę świetną m-czną pensję przeliczyć na przeciętne wynagrodzenie "rozpatrywanego tu robotnika" okaże się, że hulać od wystawy do wystawy może on przez 22 lata orania, pół zawodowego życia, przyjmując – optymistycznie – że bezrobotnym to on nie będzie.

    Na marginesie. W styczniu w USA bezrobocie wzrosło o 500.000 osób, podczas gdy u nas o osób 160.000. U nas o 2,5 raza więcej! Co będzie do końca roku?

  128. Pensje robotników

    W dostępnym Roczniku Statystycznym mamy, że przeciętne wynagrodzenie na stanowiskach robotniczych to mniej niż 56% przeciętnych wynagrodzeń na stanowiskach nierobotniczych, na których to tę przeciętną rewelacyjnie zawyżają pensje naszych tuzów.

    Blogowicz Zygfryd Gdeczyk policzył że pensja w kwocie 500.000 zł na miesiąc to tyle ile wystarcza na zasiłek 1 bezrobotnemu przez 86 lat.

    Gdyby tę świetną m-czną pensję przeliczyć na przeciętne wynagrodzenie "rozpatrywanego tu robotnika" okaże się, że hulać od wystawy do wystawy może on przez 22 lata orania, pół zawodowego życia, przyjmując – optymistycznie – że bezrobotnym to on nie będzie.

    Na marginesie. W styczniu w USA bezrobocie wzrosło o 500.000 osób, podczas gdy u nas o osób 160.000. U nas o 2,5 raza więcej! Co będzie do końca roku?

  129. Pensje robotników

    W dostępnym Roczniku Statystycznym mamy, że przeciętne wynagrodzenie na stanowiskach robotniczych to mniej niż 56% przeciętnych wynagrodzeń na stanowiskach nierobotniczych, na których to tę przeciętną rewelacyjnie zawyżają pensje naszych tuzów.

    Blogowicz Zygfryd Gdeczyk policzył że pensja w kwocie 500.000 zł na miesiąc to tyle ile wystarcza na zasiłek 1 bezrobotnemu przez 86 lat.

    Gdyby tę świetną m-czną pensję przeliczyć na przeciętne wynagrodzenie "rozpatrywanego tu robotnika" okaże się, że hulać od wystawy do wystawy może on przez 22 lata orania, pół zawodowego życia, przyjmując – optymistycznie – że bezrobotnym to on nie będzie.

    Na marginesie. W styczniu w USA bezrobocie wzrosło o 500.000 osób, podczas gdy u nas o osób 160.000. U nas o 2,5 raza więcej! Co będzie do końca roku?

  130. Pensje robotników

    W dostępnym Roczniku Statystycznym mamy, że przeciętne wynagrodzenie na stanowiskach robotniczych to mniej niż 56% przeciętnych wynagrodzeń na stanowiskach nierobotniczych, na których to tę przeciętną rewelacyjnie zawyżają pensje naszych tuzów.

    Blogowicz Zygfryd Gdeczyk policzył że pensja w kwocie 500.000 zł na miesiąc to tyle ile wystarcza na zasiłek 1 bezrobotnemu przez 86 lat.

    Gdyby tę świetną m-czną pensję przeliczyć na przeciętne wynagrodzenie "rozpatrywanego tu robotnika" okaże się, że hulać od wystawy do wystawy może on przez 22 lata orania, pół zawodowego życia, przyjmując – optymistycznie – że bezrobotnym to on nie będzie.

    Na marginesie. W styczniu w USA bezrobocie wzrosło o 500.000 osób, podczas gdy u nas o osób 160.000. U nas o 2,5 raza więcej! Co będzie do końca roku?

  131. Zgoda.
    Zgadzam się niemal ze wszystkimi przytoczonymi przez M_K argumentami.
    Żenujące jest w naszym polskim przypadku co innego. To mianowicie, że jak przecież pamiętamy zanim pan prezydent zaparł się wszystkimi czterema kończynami iż Traktatu nie podpisze, to właśnie jego przyjęcie było odtrąbione przez Kaczyńskich i wielbiącą ich bezgranicznie ówczesną minister Fotygę, jako największe dziejowe zwycięstwo dyplomatyczne, porównywalne chyba tylko z Wiktorią Wiedeńską.
    W Traktacie nic się od tego czasu nie zmieniło, jak głupi i zawiły był tak i został. Zmienił się doń natomiast nieoczekiwanie stosunek pana prezydenta.
    Czy ktoś wie dlaczego?
    – No bo chyba nikt nie chce nikomu wmówić, że go Lech Kaczyński lub jego brat przeczytał, o zrozumieniu nie wspominając…

  132. Zgoda.
    Zgadzam się niemal ze wszystkimi przytoczonymi przez M_K argumentami.
    Żenujące jest w naszym polskim przypadku co innego. To mianowicie, że jak przecież pamiętamy zanim pan prezydent zaparł się wszystkimi czterema kończynami iż Traktatu nie podpisze, to właśnie jego przyjęcie było odtrąbione przez Kaczyńskich i wielbiącą ich bezgranicznie ówczesną minister Fotygę, jako największe dziejowe zwycięstwo dyplomatyczne, porównywalne chyba tylko z Wiktorią Wiedeńską.
    W Traktacie nic się od tego czasu nie zmieniło, jak głupi i zawiły był tak i został. Zmienił się doń natomiast nieoczekiwanie stosunek pana prezydenta.
    Czy ktoś wie dlaczego?
    – No bo chyba nikt nie chce nikomu wmówić, że go Lech Kaczyński lub jego brat przeczytał, o zrozumieniu nie wspominając…

  133. Zgoda.
    Zgadzam się niemal ze wszystkimi przytoczonymi przez M_K argumentami.
    Żenujące jest w naszym polskim przypadku co innego. To mianowicie, że jak przecież pamiętamy zanim pan prezydent zaparł się wszystkimi czterema kończynami iż Traktatu nie podpisze, to właśnie jego przyjęcie było odtrąbione przez Kaczyńskich i wielbiącą ich bezgranicznie ówczesną minister Fotygę, jako największe dziejowe zwycięstwo dyplomatyczne, porównywalne chyba tylko z Wiktorią Wiedeńską.
    W Traktacie nic się od tego czasu nie zmieniło, jak głupi i zawiły był tak i został. Zmienił się doń natomiast nieoczekiwanie stosunek pana prezydenta.
    Czy ktoś wie dlaczego?
    – No bo chyba nikt nie chce nikomu wmówić, że go Lech Kaczyński lub jego brat przeczytał, o zrozumieniu nie wspominając…

  134. Zgoda.
    Zgadzam się niemal ze wszystkimi przytoczonymi przez M_K argumentami.
    Żenujące jest w naszym polskim przypadku co innego. To mianowicie, że jak przecież pamiętamy zanim pan prezydent zaparł się wszystkimi czterema kończynami iż Traktatu nie podpisze, to właśnie jego przyjęcie było odtrąbione przez Kaczyńskich i wielbiącą ich bezgranicznie ówczesną minister Fotygę, jako największe dziejowe zwycięstwo dyplomatyczne, porównywalne chyba tylko z Wiktorią Wiedeńską.
    W Traktacie nic się od tego czasu nie zmieniło, jak głupi i zawiły był tak i został. Zmienił się doń natomiast nieoczekiwanie stosunek pana prezydenta.
    Czy ktoś wie dlaczego?
    – No bo chyba nikt nie chce nikomu wmówić, że go Lech Kaczyński lub jego brat przeczytał, o zrozumieniu nie wspominając…

  135. Zgoda.
    Zgadzam się niemal ze wszystkimi przytoczonymi przez M_K argumentami.
    Żenujące jest w naszym polskim przypadku co innego. To mianowicie, że jak przecież pamiętamy zanim pan prezydent zaparł się wszystkimi czterema kończynami iż Traktatu nie podpisze, to właśnie jego przyjęcie było odtrąbione przez Kaczyńskich i wielbiącą ich bezgranicznie ówczesną minister Fotygę, jako największe dziejowe zwycięstwo dyplomatyczne, porównywalne chyba tylko z Wiktorią Wiedeńską.
    W Traktacie nic się od tego czasu nie zmieniło, jak głupi i zawiły był tak i został. Zmienił się doń natomiast nieoczekiwanie stosunek pana prezydenta.
    Czy ktoś wie dlaczego?
    – No bo chyba nikt nie chce nikomu wmówić, że go Lech Kaczyński lub jego brat przeczytał, o zrozumieniu nie wspominając…

  136. Zgoda.
    Zgadzam się niemal ze wszystkimi przytoczonymi przez M_K argumentami.
    Żenujące jest w naszym polskim przypadku co innego. To mianowicie, że jak przecież pamiętamy zanim pan prezydent zaparł się wszystkimi czterema kończynami iż Traktatu nie podpisze, to właśnie jego przyjęcie było odtrąbione przez Kaczyńskich i wielbiącą ich bezgranicznie ówczesną minister Fotygę, jako największe dziejowe zwycięstwo dyplomatyczne, porównywalne chyba tylko z Wiktorią Wiedeńską.
    W Traktacie nic się od tego czasu nie zmieniło, jak głupi i zawiły był tak i został. Zmienił się doń natomiast nieoczekiwanie stosunek pana prezydenta.
    Czy ktoś wie dlaczego?
    – No bo chyba nikt nie chce nikomu wmówić, że go Lech Kaczyński lub jego brat przeczytał, o zrozumieniu nie wspominając…

  137. Zgoda.
    Zgadzam się niemal ze wszystkimi przytoczonymi przez M_K argumentami.
    Żenujące jest w naszym polskim przypadku co innego. To mianowicie, że jak przecież pamiętamy zanim pan prezydent zaparł się wszystkimi czterema kończynami iż Traktatu nie podpisze, to właśnie jego przyjęcie było odtrąbione przez Kaczyńskich i wielbiącą ich bezgranicznie ówczesną minister Fotygę, jako największe dziejowe zwycięstwo dyplomatyczne, porównywalne chyba tylko z Wiktorią Wiedeńską.
    W Traktacie nic się od tego czasu nie zmieniło, jak głupi i zawiły był tak i został. Zmienił się doń natomiast nieoczekiwanie stosunek pana prezydenta.
    Czy ktoś wie dlaczego?
    – No bo chyba nikt nie chce nikomu wmówić, że go Lech Kaczyński lub jego brat przeczytał, o zrozumieniu nie wspominając…

  138. Zgoda.
    Zgadzam się niemal ze wszystkimi przytoczonymi przez M_K argumentami.
    Żenujące jest w naszym polskim przypadku co innego. To mianowicie, że jak przecież pamiętamy zanim pan prezydent zaparł się wszystkimi czterema kończynami iż Traktatu nie podpisze, to właśnie jego przyjęcie było odtrąbione przez Kaczyńskich i wielbiącą ich bezgranicznie ówczesną minister Fotygę, jako największe dziejowe zwycięstwo dyplomatyczne, porównywalne chyba tylko z Wiktorią Wiedeńską.
    W Traktacie nic się od tego czasu nie zmieniło, jak głupi i zawiły był tak i został. Zmienił się doń natomiast nieoczekiwanie stosunek pana prezydenta.
    Czy ktoś wie dlaczego?
    – No bo chyba nikt nie chce nikomu wmówić, że go Lech Kaczyński lub jego brat przeczytał, o zrozumieniu nie wspominając…