Reklama

Bez najmniejszej satysfakcji i z dużym przygnębieniem spisałem tytułową tezę, ale nic innego napisać się nie da, jeśli ma to być uczciwe. Przez wiele lat angażowałem się w tę niezwykle istotną dla Polski sprawę, która pokazała to, o czym mówił Bartłomiej Sienkiewicz u „Sowy i Przyjaciół”. Niestety tu i teraz ten temat jest nie do uratowania i tym samym słowa Sienkiewicza się potwierdziły. Nie chcę stawiać symetrii pomiędzy tym, co robiła PO i PiS, niemniej jednak do wszystkich manipulacji pod polityczne zamówienie, jakie miały miejsce w czasach Tuska i Laska, doszła niewątpliwa kompromitacja ze strony PiS, Kaczyńskiego i przede wszystkim Macierewicza.

Antoni Macierewicza to dla mnie odwrócony Kmicic, to znaczy, że zaczął bardzo dobrze, ale skończył fatalnie. Ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę jest jakiekolwiek wspieranie stacji TVN i ostatni hit „Siła kłamstwa” też uważam za firmową propagandówkę „wolnych mediów”, do której nie zamierzam się odnosić. Nie zmienia to jednak innego faktu nie pozostawiającego złudzeń – Podkomisja Smoleńska pod kierownictwem Macierewicza to po prostu kompromitacja, w zasadzie na każdym poziomie. Dlaczego tak się stało? Z bardzo prostego powodu, Macierewicz bronił tezy o zamachu mniej więcej takimi samymi metodami, jak TVN tę tezę torpedowała. Wszystko, co nie pasowało do stanowiska Macierewicza było natychmiast dyskredytowane, co doprowadziło do całej serii konfliktów wewnątrz komisji i ostatecznie do utraty wiarygodności. Najbardziej smutne w tym wszystkim jest to, że Macierewicz fatalnie potraktował ludzi, którzy od samego początku nie kupili rosyjskiej bajki, powielanej przez TVN i PO, ale szukali prawdziwych przyczyn katastrofy. Mało tego naukowe podważanie pewnych argumentów, które Macierewicz przedstawiał jako dowody na zamach, wcale nie oznaczało, że ich autorzy podważali zamach jako taki.

Reklama

Dość powiedzieć, że słynne wybuchy samolotu były przesuwane co najmniej kilka razy i to nie jest jakaś nadzwyczajna sytuacja, przy badaniu katastrof lotniczych, bo prawie każde śledztwo zakłada wiele hipotez i potem jeszcze następuje weryfikacja wstępnych ustaleń. Problem w tym, że Macierewicz za każdym razem kategorycznie upierał się przy najnowszej wersji, a wszystkich wątpiących wrzucał do worka z „ruskimi onucami”. Polityczna intencjonalność PO została zastąpiona polityczną determinacją PiS i to doprowadziło do ostatecznego zamęczenia tematu. Smoleńsk najmniej przez kilka dekad nie wróci na poważne tory, a i politycznie stanie się wydmuszką, ponieważ te treści są już niestrawne dla większości Polaków. Była szansa na spokojne podjęcie śledztwa i chociaż wiem, że to głęboka naiwność, należało tę sprawę przekazać komuś spoza politycznego klucza.

Na początku takie działanie z politycznego punktu widzenia byłoby bardzo trudne, w końcu Macierewicz i samo „niezależne śledztwo” stało się przedmiotem kultu. Nie przeszkadzało to jednak w poprowadzeniu sprawy w dwóch kierunkach. Komisja Macierewicza nadal mogła działać jako zespół parlamentarny, aby „zagospodarować” emocje związane z tematem i udziałem Macierewicza, natomiast śledztwo na poziomie państwa i instytucji państwowych należało poprowadzić odrębnym trybem. Było jasne, że po tym, co do tej pory robił Macierewicz, szczególnie przy jego charakterze, będzie bronione do upadłego, bez względu na to, które tezy się utrzymają, a które upadną. Tak też się stało i się nie odstanie, tej kałuży mleka już nikt z powrotem do bańki nie zbierze.

Za 20, 40 lat, o ile znajdą się chętni i zdolni, może coś w kwestii Smoleńska się wyjaśni, ale przez najbliższe 10 lat i dopóki żyją zainteresowane politycznym sporem główne postaci, będzie to wyglądać coraz bardziej żenująco i żadnej stronie nie przyniesie korzyści. Błędów, czy jak kto woli determinacji w zacieraniu śladów z roku 2010 nie da się naprawić, zwłaszcza w obliczu błędów popełnionych przez kolejną ekipę. Tutaj potrzeba grubego resetu, żeby cokolwiek sensownego i przede wszystkim ściśle technicznego z tej katastrofy wyciągnąć. Warunkiem takiego podejścia jest czas i zmiana nastawienia, bez udziału bieżącej polityki.

Reklama

7 KOMENTARZE

  1. Kwestia katastrofy smoleńskiej zostanie wyjaśniona. Zapewne wyjaśnienie to nie będzie podobać się obu lokalnym stronom politycznego konfliktu i spowoduje olbrzymie zamieszanie w kraju. Dlatego obu stronom zależy na zrobieniu z tego tematu spektaklu, który by odrzucał i mierził społeczeństwo. Tak, by się trzymało od tego z daleka. Nie zawsze prawda jest wygodna.

  2. Kierowcy zaczną tracić pracę przez punkty karne? Nowe przepisy….
    https://40ton.net/kierowcy-zaczna-tracic-prace-przez-punkty-karne-nowe-przepisy-moga-namieszac/
    cytuje: ” przypomnę, że po przekroczeniu dopuszczalnej ilości punktów karnych, trzeba na nowo podejść do egzaminów praktycznych oraz teoretycznych. Podkreślam, trzeba to zrobić dla wszystkich posiadanych kategorii, a więc konieczne mogą być na przykład trzy egzaminy, rozpoczynając od B i kończąc na C+E
    kogos niezle POJEBALO