Prześlij dalej:

Siłę propagandy można pokazać na tysiąc sposobów, choćby tak, że 20 szczepionek dla celebrytów miało zrujnować system szczepień i zagrażać życiu lekarzy, natomiast 365 szczepionek, które zostały zutylizowane, to już żaden problem. Jak tylko rozpoczęła się afera szczepionkowa z udziałem celebrytów, dyrektorów TVN i władz WUM, byłem pewny, że to wszystko skończy się zupełnie inaczej niż się zaczęło. Trzeba na początek zrozumieć i oddzielić dwa zjawiska. Po pierwsze jest grupa sceptyczna i w tej grupie mamy zdecydowanych przeciwników szczepień, umiarkowanych przeciwników szczepień i takich, którzy jeszcze nie mają zdania. Łącznie ta grupa liczy około 60%. Potem mamy grupę zainteresowanych szczepionką, ale z podziałem na zdecydowanych, których nie ma więcej niż 20% i raczej zdecydowanych, mniej więcej w tej samej sile.

Jeśli sobie przyłożymy tę skalę do „grupy zero”, czyli do medyków, a już wiemy, że oni w pierwszym rzucie zgłosili się zaledwie w 30% i dopiero całą serią presji dobili do 50%, to obraz szczepień sam się narysuje. Mamy ponad milion medyków do szczepienia, z czego zaszczepiło się 200 000 i jak łatwo policzyć jest to 20% zdecydowanych. W poniedziałek i wtorek w kolejkach ustawiło się najwięcej radykalnych zwolenników szczepionki i wtedy Dworczyk biegał ze statystykami po trzy razy dziennie. W środę tempo zdecydowanie spadło, ale tłumaczono to dniem wolnym i świętem „Trzech Króli”. W czwartek się okazało, że szczepienia w ogóle siadły, a piątek i sobota to już prawdziwa katastrofa. Co to oznacza? Gołym okiem widać, że zaszczepiła się najbardziej napalona na szczepionki grupa i teraz do szczepień podchodzą sceptyczni i przymuszani. Owszem może być też tak, że szczepienia idą alfabetycznie albo jakimś innym kluczem, na przykład kolejność zgłoszeń i wtedy będziemy mieli powtórkę z rozrywki. Na początku przyszłego tygodnia znów padną rekordy, bo do szpitali dotrze kolejne 250 000 dawek i jakaś część zdecydowanych rzuci się na strzykawki, ale z każdym dniem tempo będzie siadać.

Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to ilu medyków zaszczepi się łącznie, co będzie sygnałem dla innych grup społecznych. Koniec szczepień „grupy zero” wstępnie przewidziano na 15 stycznia, ale w połowie procesu Dworczyk i reszta zorientowali się, że to termin nierealny, dlatego przedłużyli do 25 stycznia. Według danych Ministerstwa Zdrowia zgłosiło się około 50% medyków, czyli 500 000. „Panowie policzmy głosy”, 200 000 zostało wszczepionych, w przyszłym tygodniu będzie 250 000 dawek do podania, co razem daje 450 000 plus 4 000, które zostały z puli tego tygodnia. Razem 454 000 dawek i do 17 stycznia powinny być podane. Co będzie robił Dworczyk od 18 do 24 stycznia, gdy zostanie 46 000 medyków do szczepień? Przy czym litościwie zakładam, że te 454 000 uda się podać. Będzie świecił oczami i albo się schowa, bo statystyki szczepień spadną na twarz i to w sytuacji, gdy kolejne grupy czekają na szczepionki, a Ministerstwo Zdrowia kisi dawki w magazynach. Tak wygląda wersja optymistyczna dla Dworczyka i reszty, wersja realna wygląda zupełnie inaczej i grozi nie jedną, ale całą serią kompromitacji.

Strony

Źródło foto: 
19595 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

22 (liczba komentarzy)

  1. Z jednej strony to nie dobrze bo zaraz ogłoszą 3 fale i że to nasza wina bo się nie chcemy szczepić. Nie twierdzę oczywiście ze trzeba się bić o szczepionkę bo wyszczepienie populacji (kojarzy mi się od razu z populacja krów czy świń... A nie ludzi) żadnej srandemii nie zatrzyma. Tyle tylko że da pisowcom argument. Pytanie jednak co będzie kiedy narodowy program szczepień ostatecznie klapnie i wyznawcy wirusa zaczną głośno pytać gdzie moja szczepionka.... 

  2. Gdyby szczepionka miałaby się okazać taka szkodliwa, jak twierdzi dość duże grono osób, to wolne tempo szczepień działa na korzyść Polaków. Dlaczego to my mamy być w pierwszym szeregu królików doświadczalnych? Niech sobie próbują ten eliksir na innych nacjach.

  3. Tylko że właśnie inne nacje się nie szczepią (oprócz Izraela). Niemcy nie szczepią się prawie w ogóle, Francuzi w ogóle.

  4. Właśnie dlatego, że wiedzą o co ta cała gra. Nikt nie chce, aby jego obywatele byli królikami doświadczalnymi, a tu Mateuszek zawsze chciał być prymusem. Gdyby miał trochę więcej rozumu to mógłby "robić liczby" na przysłowiowych Jandach i Miszczakach, a tu wielka kampania potępienia.

    Inni udają tylko gorliwość, a Morawiecki godzi się na eksperyment na Polakach. Chyba lubi się wyróżniać, obojętnie za co.

  5. > Niemcy nie szczepią się prawie w ogóle

    Skąd masz te informacje? Z oficjalnych Niemcy to kraj UE z największą liczbą zaszczepionych.

  6. Nie znalazłem nic pod wskazanym linkiem coby przeczyło mojemu twierdzeniu.

    Za to pod tym linkiem widzę, że Niemcy szczepią więcej na 1000 mieszkańców niż Polska

     

    https://ourworl...

  7. Z calym szacunkiem ale autor  żyje mrzonkami.

    70 % ludzi się zaszczepi bo będą musieli

    Nikt lockdaunu dłużej nie wytrzyma.

     

     

  8. Właśnie taki scenariusz wymarzył sobie nasz NWOwski rząd, chociaż lockdowny mają też inny cel. Chodzi o zniszczenie wszystkich warstw społecznych niezależnych finansowo od władzy. Później będzie wybór - praca dla korporacji lub chów klatkowy na dochodzie gwarantowanym. Oczywiście dla tych, co przetrwają.

  9. Szczepienia nie zatrzymają lockdownów. Wprost przeciwnie. Szczepienia zachęcą skurwysynów do proponowania kolejnych szczepień, żeby uniknąć kolejnych lockdownów. Jeżeli ta maszyna raz się rozkręci, już nigdy nie przestanie. Jedyny sposób na zatrzymanie tego diabelskiego kołowrotka, to unikać szczepień do samego początku. I gardłować na temat testów PCR, w zdecydowanej większości dających fałszywe wyniki. Gdy wycofają z użycia "testy PCR", pandemii nie będzie. Zniknie!

  10. Świat przez 80 ostatnich lat zrobił spory postęp. Dawniej, by ludzić masowo zlikwidować musieli uruchomić całą zorganizowaną machinę z transportem i póżniejszą tymczasową "opieką". Teraz ludzie sami się zgłaszają po eliksir "do wieczności" a są i tacy co omijają kolejki, a jeszcze inni nie mogą się doczekać na swoją kolejkę do "nowego świata". 

  11. w punkt. Przebierają nogami do świata, w którym odpowiednia liczba szczepień będzie przepustką do .... wieczności, na tamten świat, albo do złudzenia, że przedłużają sobie życie. Jak Żydzi za okupacji.

  12. Do zniszczenia gospodarki PRL potrzebne były strajki i zablokowanie przez żydów kredytów, do zniszczenia gospodarki w PRLbis wystarczy administracyjne zamknięcie gospodarki i jej przejęcie za niespłacalne kredyty. POPiS w pełnej krasie, wspierany przez lewactwo.

  13. Komunisto

    przestań opowiadać swoje sowieckie bzdury o gospodarce PRL.

    Jak byla taka super to po co brano kredyty ze zgniłego-żydowskiego zachodu.

    PRL to byl syf kiła i mogiła - pamiętam

    W odróżnieniu od czechosłowacji nawet nie byli w stanie wybudowac autostrad czy elektrowni atomowej.

  14. > Jak byla taka super to po co brano kredyty ze zgniłego-żydowskiego zachodu.

     

    Rozumiem, że gospodarki biorące kredyty to syf, kiła i  mogiła...

    Dzięki, że właśnie skreśliłeś cały zgniły-żydowski zachód.

    > PRL to byl syf kiła i mogiła

    Jednak miała dalej zaawansowaną elektrownie jądrową niż koszerny liberalno-tęczowy PRLbis. To kochana solidarność uwaliła Żarnowiec a sama nie potrafi się nawet zbliżyć do czegoś podobnego.

     

    PRL to był syf ale to nie znaczy że to co mamy teraz nie jest gorsze.

  15. Pozwolę sobie uścislić liczby, żeby MK piszący o 500 tys. osób jako stanowiących 50% grupy medyków i dalej temu podobne odniesienia nie wyszedł na rządowego trolla opłacanego przez dh. Dworczyka ps. "Szczepan".

    Debile z rządu mówią o 1-milionowej grupie medyków. Jak?

    Liczbę lekarzy w Polsce można szacować na ok. 140 tys., lekarzy dentystów na ok. 40 tys. Pielęgniarek ok. 230 tys., położnych ok. 30 tys. Ratowników medycznych ok. 10 tys. Farmaceutów mgr i tech. ok 60 tys.

    Powyższe liczby są przybliżone, bo jest jakaś liczba osób posiadających prawa wykonania zawodu, ale nie pracujących w zawodzie, albo np. figurujących w polskich statystykach a pracujących zagranicą. Ale mamy rzędy wielkości i one razem jak raz oscylują ok 0,5 mln osób.

    Kto to jest te drugie pół miliona? Najczęściej wymieniany przykład to pracownicy DPS, ale tych jest raptem 60 tys. Dalej jest coraz lepiej. Do grupy 0 rząd zaliczył podopiecznych DPS, więc być może i pacjentów szpitali (?!), oraz: administrację, personel pomocniczy, techniczny i sprzątający (często zewnętrzny) itd., a nawet wymienia się koło tego członków rodzin... 

    W tym kryje się propagandowy haczyk. Już samo nazwanie całej milionowej grupy "medykami" świadczy o desperacji i dezinformacji uprawianej przez rząd. Trudno nazwać medykiem szpitalnego elektryka czy intendentkę z domu opieki. I to z tej ogromnej armii szczepionkowi szaleńcy nie potrafią zebrać choćby tyle chętnych, żeby dało się zrobić jaki-taki codzienny komunikat. Nie zaczaruje tego sugerowanie, jakoby szczepieniom jest gotowych poddać się kilkaset tysięcy lekarzy, więc niech ciemny lud się nie boi. Każdy lud ma zbiorową mądrość, która nazywa się zdrowym rozsądkiem. Objawia się on olewaniem pacanów oderwanych od życia.

  16. Jeśli zaszczepi się 50% medyków, to szklanka będzie w połowie pusta, czy pełna? Dla każdego potrafiącego wykonać najprostszą operację myślową stanie się oczywiste, że  połowa medyków to głupki.

  17. Słuchałem dziś rano "rozmowy" u mazurka: słyszałtem tam profesuruf(a) i nie wiadomo czy sie smiać czy płakać jak sie słucha głupot które wygadje taki idiom w sprawie "ilość zaszczepionych" .... no kuzwa drugiego takiego idioma to tylko przy okazji pandemi szukać który bedzie bredził

  18. A co dokładnie powiedział? Można tego gdzies posłuchać?

  19. Tak → rmf24.pl

    Ale, z całym szacunkiem - ktoś, kto nie umie sobie znaleźć któregoś z kolei haniebnego wywiadu pseudodziennikarza w największej niby stacji radiowej preferowanej przez PiS jako "obiektywnej", chyba nie zasługuje ma poważne traktowanie.

  20. lol. 

    Wyobraź sobie, że są ludzie którzy ignorują główny ściek i mogą nie znać co jest modne a co passe i zaglądać tam tylko jak ktoś rekomenduje.

    Chwalenie się na portalu kontrowersje, że wie się co tam sie dzieje, z całym szacunkiem wskazuje na to że ktoś pomylił miejsca i chyba powinien się ogarnąć. 

     

    PS. Dzięki za link. Kilkanaście minut zmarnowanych. Naprawdę taka propaganda coś wnosi? Przecierz to jest Der Stürmer dla gospodyń domowych. Do czego taka wiedza może mi się przydać? Może jednak powinniśmy próbowac trzymać jakis poziom?

  21. Strony