Reklama

Mnie internetowemu grafomanowi jest wszystko jedno, mogę sobie pisać co mi wpadnie do łaba i co mi ze łba wypadnie, dlatego dziś zaczynam się wgłębiać w propozycje ?spiskowe? i w ogóle się nie wstydzę

Mnie internetowemu grafomanowi jest wszystko jedno, mogę sobie pisać co mi wpadnie do łaba i co mi ze łba wypadnie, dlatego dziś zaczynam się wgłębiać w propozycje ?spiskowe? i w ogóle się nie wstydzę. Podnieciłem się, jak niemal każdy widz Teraz My, jakością nędzy dziennikarskiej i jak już mi przeszedł pierwszy odruch wymiotny, zacząłem myśleć o co chodzi? Myśląc doszedłem do spisków dziejowych, różnych, ale najbardziej ciekawi mnie wątek PZPN. Tak sobie myślę, że uprawiający paradzienikarstwo, to hieny kute na cztery kopyta. Wolno im pozyskiwać informacje niemal z każdego źródła i widzom wara do tego, ponieważ prawo do tajemnicy dziennikarskiej jest święte. W takiej konstelacji widz jest skazany na domysły, natomiast hiena jednym zdaniem podsumuje wszelkie próby snucia: ?oszołomy od spiskowej teorii dziejów?. No cóż niech mi będzie oszołom i spiskowy teoretyk, nie robi to na mnie wrażenia, kto przeżył Onet, podobnych metek nawet nie zauważa. Będę sobie snuł. Zacznę od tego komu zależało na obrzuceniu łajnem Drzewieckiego.

a) żonie
b) PiS
c) wewnętrznej konkurencji w PO
d) PZPN
e) inne

Reklama

Już na starcie wykluczam żonę ministra, bo ta za mężem stanęła murem. Wykluczam PiS, bo ten bojkotuje TVN i jeśli miałaby kwity na Drzewieckiego poszedłby do swojej TVP. Wewnętrzna konkurencja w PO wydaje się dość prawdopodobna, jednak śmiem twierdzić, że zadbałaby o lepszy numer, niż obyczajówka na tak dennym poziomie. Inne to X możliwości, których nie jestem w stanie nawet wymienić, zatem dam sobie spokój. Pozostaje PZPN z delegatami w wieku biblijnym i mentalności z lodowcowej epoki peerelowskiej. Pozostaje delegat PZPN z Lublina, był esbek, który zeznawał w sprawie Gilowskiej, albo etyk PZPN tytułowany przez delegatów per pułkownik. Pozostaje tajemnica ilu jeszcze esbeków i pułkowników jest w PZPN?

Jeśli iść w spisek, to iść na całość. W jaki sposób po prawie 10 latach do Sekielskiego i Morozowskiego docierają kwity z Florydy? Kto może wiedzieć, gdzie i jakich kwitów szukać na ministra RP? Dla Amerykanów z Miami zatrzymanie Drzewieckiego było taką samą interwencją jak zatrzymanie Murzyna szarpiącego swoją latynoską kochankę, zwykła zadyma tonąca w morzu identycznych spraw. Nie wiem czy Amerykanie dostrzegliby premiera Polski, a już o jakimś pośle można zapomnieć. Kto zatem może zbierać takie kwity i takie rewelacje? Oczywiście byłe lub obecne służby specjalne. Byłe, bo mają stare kontakty, obecne, bo nigdy nie wiadomo jaka władza przyjdzie po tej władzy i komu przyjdzie do głowy ruszyć nietykalnych, niezależnych od każdej władzy.

Obojętnie jaką pójść drogą, eliminacji tych co im zależało i nie zależało, czy iść tropem interesów, wszystkie ścieżki prowadzą do PZPN. W ostatnim czasie Drzewiecki podpadł PZPN, Drzewiecki PZPN groził sądami i uprzedzał, żeby się do władz związku nie pchać. Drzewiecki wykończył Kręcinę, faworyta Listkiewicza i to Drzewiecki straszył samego Listkiewicza. Można oczywiście szukać zdradzonej kochanki, albo kolegi z podstawówki, co to chcieli się na ministrze zemścić, a wątek PZPN podsumować śmiechem ?spiskowej teorii?, ale jestem już szczerze zmęczony peerelowskim spadkiem esbeckim, rozdającym karty spod lady, dlatego będę spiskował i oszałamiał.

Nie jest niczym nadzwyczajnym, że służby specjalne kręcą politykami, biznesem, organizacjami publicznymi, byłbym naiwny jeśli nie głupi, gdybym próbował apelować o czyste ręce w świecie, który żywi się brudami. Również udział dziennikarzy we wszelkiego rodzaju zakulisowych grach jest znany, w całym świcie. Natomiast w Polsce istnieje coś takiego jak przerażająca skala zjawiska, sprowadzona do naczelnej metody regulowania rynku politycznego, medialnego i biznesowego. W Polsce istnieją dwa fenomeny, których przynajmniej w demokratycznym świecie trudno szukać. Pierwszy fenomen, to popowy model zdrowego rozsądku, obiektywizmu, inteligencji, a nawet naukowości i rzetelności. W tym modelu jest jeden system zachowań, otóż takie informacje, jak ta, że Jaruzelski był ruskim agentem ?Wolskim?, Oleksy był ?Olinem?, Kwaśniewski grał sobie w tenisa z Ałganowem, Kwaśniewska nie pamiętała kim jest Kuna i Żagiel na fotografii, Mazur jedzie prosto z komisariatu na imprezę itd., to są wszystko ?brukowe brudy?. To jest pożywka dla oszołomów, to są zaniżone standardy debaty publicznej i to oczywiście zagraża fundamentom demokracji. W krajach starych demokracji na podobne informacje obywatele są wyczuleni i histerycznie domagają się wyjaśnień. O Rozenbergach, Kennedym wynajmującym mafię do wykończenia Castro, o Lutrze Kingu zaszczutym przez władzę, do dziś się w Ameryce prawi i nikt nikogo oszołomem nie nazywa.

W Polsce ogólny inteligentny i rozsądkowy model zabrania traktowania takich informacji jako informacji istotnych. I to w Polsce, która przez 45 lat miała system i służby dalekie od jakichkolwiek standardów normalności demokracji. W Polsce, w której w1989 roku było około 24 tysięcy esbeków i około 90 tysięcy TW, nie ma prawa dziać się nic z udziałem esbecji i agentów, bo to ?oszołomione? jest. Szanowni Państwo TW i SB z dostępem do najbardziej tajnych z tajnych informacji, zwłaszcza esbecy, którzy oczywiście nie byli cynicznymi siepaczami systemu, tylko ofiarami szaleństwa ideologicznego, nagle za pierdnięciem czarodziejskiej różdżki zaczęli uprawiać marchewkę i hodować króliki. Kto nie kupuje tej wersji, będzie poczęstowany oszołomem. Nie wolno wyciągać zbyt daleko idących wniosków z ?plotek?, że mafią esbecką stał Orlen, mafią PZU, mafią raczkujące media na koncesjonowanych politycznie licencjach, siedliskiem esbeckim jest PZPN.

Drugi fenomen, to jednomyślność medialna. Jeszcze do niedawna, gdy TVP nie była PiS, można było w każdej stacji, od TVP, przez Polsat do TVN usłyszeć jedną upowszechnioną wersję medialnych zachowań. Wprawdzie od czasu do czasu media się rozjadą w interesach, gdy rzuci się jakimś Rywinem, co się pogubił i zapomniał kto obiecał dać więcej, ale na tym się kończy ujawnianie płoci i rąbków tajemnic nie dla maluczkich. Można wierzyć, że ktoś w 2004 roku chciał załatwić koncesję przy pomocy łapówek i politycznych gierek, ponieważ to Michnik firmował aferę i padł ?ofiarą? afery. Ale w to, że koncesje na pierwsze komercyjne media, w latach 90, gdzie służby specjalne dzieliły i rządziły Olinami, Bolkami, czarnymi teczkami, dostawali ci co mieli dostać, wierzą już tylko ?oszołomy?. Koncesje dostawali uczciwi młodzi zdolni ludzie, którzy dorobili się ciężkich milionów na handlowaniu napojami gazowanymi ściąganymi z byłego NRD? Czy tacy jak TW Solorz i towarzysz Walter, który pierwszą koncesję na prowadzenie działalności medialnej dostał w stanie wojennym od WRON. Przypadkowo obaj prezesi i ich TV dołączyły do obowiązującego nurtu jedynie słusznej prawdy historycznej, z bohaterskim Jaruzelskim na barykadzie i do modelu zdrowego rozsądku wspieranego inteligencją, co to nie zniży się do poziomu oszołoma i esbeków w mediach i biznesie, a tym bardziej w polityce szukał nie będzie, gdyż esebecy jak ?inteligentnie? wiadomo podlewają grządki.

Głupim jest ten, który wierzy dokumentom w sprawie ?Wolskiego?, ponieważ te dokumenty są przechowywane w IPN, a widomo, że IPN jest bagnem i zoologiczna nienawiścią. Argument mniej więcej taki jakby ?Hamlet? w biblioteczce Goebbelsa automatycznie uzyskał status faszystowskiej propagandy, niemniej masowy odbiorca dostając metkę inteligentnego i rozsądnego, kupi wszystko. Żona polskiego prezydenta fotografuje się z Kunami, Żaglami i innymi esbekami finansującymi jej fundację i tylko przypadkowo powiązanymi z mafią paliwową, ale to jest norma, ponieważ chodzi o chore na raka dzieci i nikt nikomu, jak to w Polsce niczego nie udowodnił. Trudno się dobrać do takich spraw, ponieważ są klasycznie esbecko skonstruowane. Z jednej strony obmierzłe typy i bandziory, z drugiej wszystko po trupach, bo dla chorych na raka dzieci. Alibi tak silne, że z każdego niewiernego można w pół sekundy zrobić oszołoma. I nikt nie pyta, czy w Polsce, cywilizowanym europejskim kraju, nie ma innych metod na ratowanie chorujących na raka dzieci, niż pranie brudnych pieniędzy mafii, z udziałem fundacji firmowanej przez żonę polskiego prezydenta? Obłęd. Model jest skierowany również do postępowych europejczyków, bo przecież jest standardem, że premier Wielkiej Brytanii grywa w tenisa z agentem KGB, jest normą, że pierwsza dama Szwecji prowadzi fundację zasilaną przez bandytów, nie jest niczym nadzwyczajny, że dokumenty zgromadzone w archiwum instytutu Gaucka to zbiór falsyfikatów i siedlisko zoologicznej nienawiści.

Tym czy Kwaśniewski był ?Katem?, Oleksy ?Olinem?, Jaruzelski ?Wolskim? itd. zajmują się ?nawiedzeni?, sfrustrowani kato-endeccy dziennikarze. Nawet z tuza PRL generała Zacharskiego zrobiono kato-endeckiego oszołoma, gdy zaczął nadać na twoarzyszy. Takie informacje to do GP, RM, dla Wildsteinów i Ziemkiewiczów. No i zgoda wymienione media i dziennikarze, nie należą do rozsądnych i poważnych ośrodków informacji. Pytanie jednak jest inne. Jak to się dzieje, że takimi sprawami zajmują się tylko ?oszołomy?? W każdym normalnym kraju, fakt, że prezydent kraju gra w tenisa z ruskim agentem byłby skandalem takiego formatu, że żadne szanujące się media nie odpuściłyby sprawie. Przypomnę, że w USA opanowanych przez liberalne media, demokratyczny Clinton, któremu Monika zrobiła loda, ledwie się wygrzebał i w ostatniej chwili zapiął rozporek. U nas takie wieści, że ten był ?olinem?, tamten ?katem? w Lublinie esbek jest szefem regionalnego PZPN, delegaci do innego autorytetu PZPN zwracają się per pułkownik, to już żadna sensacja. To wieści dla debili od spiskowych teorii dziejów i ?poważne? media nie drążą tematów. Najlepiej to zostawmy, ktoś się natrudził, żeby pod ladą zrobić z nas idiotów, ale jednocześnie sprzedał nam metki inteligentnych i rozsądnych, żebyśmy przypadkiem nie rozpakowali towaru i nie pytali o producentów.

Występ Morozowskiego i Sekielskiego wlał ostatnią kroplę do czary przeginania pały. Byłem już skłonny zapomnieć o PRL i niech to się już jakoś toczy, najważniejsze, że to już nie PRL. Trudno stało, się kręcą lody starzy wyjadacze, ale przychodzą młodzi ludzie z innym spojrzeniem i powoli zmienia się profil ideologiczny tej czy innej stacji. Jeszcze 10 lat temu takich ?Trzech kumpli? nie miało szans w TVN, teraz w TVN można nawet usłyszeć, że Michnik bredzi i Kiszczak jest bandziorem, nie często, ale można. Cieszę się z tego ochłapu jak dziecko, ponieważ uważam, że utopią jest próba torpedowania mediów, nawet jeśli powstały w gangsterskich warunkach, to już jest proces nieodwracalny. Polsat i TVN pozostaną głównymi graczami, nawet jeśli dojdzie ktoś trzeci, lata mu zajmie przebicie togo co TVN i Polsat dostali za darmo. Obie stacje za darmo dostały brak konkurencji. Również bredzenie Kaczyńskich o tym jak im ciężko, bo esbeckie media się sprzysięgły jest tylko alibi dla ich ideologicznego przegięcia pały w drugą stronę. Bredzenie Kaczyńskich nie tylko nie osłabiło, ale wręcz umocniło monopole medialne. Byłem gotów odpuścić PRL, ale widzę, że w głównej grze nic się nie zmieniło, nadal można kwitami dzielić i rządzić, wszędzie tam , gdzie stare peerelowskie przyjaźnie są zagrożone. Niech mi będzie oszołom, ale ni jestem idiotą, nie wierzę, że Sekielski z Morozowskim nie dostali kwitów na Drzewieckiego. Nie wierzę i pytam od kogo? Na odpowiedź nie liczę, ale pytał będę coraz częściej.

Nie chcę tak naprawdę niczego od TVN, Polsatu, GW, RMF, RM i Trwam, chciałbym natomiast czegoś od widzów, słuchaczy, czytelników. Chciałbym, aby powszechnie obowiązujące modele myślenia produkowane przez obie strony barykady były poddawane wnikliwej analizie i krytyce, a nie masowym radosnym okrzykom kibiców linii redakcyjnych. Chciałbym, aby zadawanie pytań o motywacje Sekielskiego i Morozowskiego, o to kto dał im kwity na Drzewieckiego, nie spotykało się z pukaniem w czoło, ale z dociekaniem prawdy, jakkolwiek pompatycznie to brzmi. Chciałbym, żeby mówienie o tym, że kwity musieli dostać, co jest oczywiste, przecież nie wpadli na ten trop analizując archiwa w USA, było traktowane jako normalność, nie ?oszołomstwo?. Ponieważ pytanie o takie rzeczy jest normalne, wręcz fundamentalne dla państwa prawa i demokracji. Ktoś im te kwity dał, jeśli dał, to dlaczego ci panowie kwity wzięli i de facto wykonali zlecenie. To, że obaj panowie zachowali się jak klasyczne hieny dziennikarskie, jest ich sprawą, przynajmniej dla mnie bulwersująca, ale są sprawy poważniejsze. Jeśli Morozowski z Sekielskim dostają kwity na ministra i próbują obyczajówką wykończyć ministra, no to już nie są żarty, to jest rosyjski model demokracji. Pytanie drugie, czy to co widzieliśmy jest grą, czy wstępem do wielkiej gry. Czy tak trudno sobie wyobrazić, nawet założyć, że esbecy z PZPN udzielili pierwszego ostrzeżenia Drzewieckiemu. Mamy na ciebie papiery, nie podskakuj, na razie tłumaczyłeś się z bicia żony, jak będziesz podskakiwał dalej, to cię wykończymy prawdziwymi rewelacjami.

Taki stan rzeczy, kiedy jedni szantażują innych, bo każdy na każdego ma jakieś papiery, a dziennikarze są używani jako narzędzia do rozdawania kwitów, zapewniających wpływy i utrzymanie stanowisk jest patologią i to skrajnąi tylko oszołom tego nie widzi. Daleki jestem od szarej sieci i stolików do brydża, jednak coraz częściej zastanawiam się, czy oszołomami są ci, którzy nie wierzą topowym mediom i popularnym politykom, czy ci, którzy wierzą? Czy przypadkiem jest, że poza prawicowymi radykałami nikt się w Polsce poważnie, merytorycznie i rzetelnie, nie zajmuje problematyką zakulisowych działań byłych esbeków, TW itd. Czy przypadkiem jest to, że Lis wyleciał z Polsatu, na wyraźne polityczne zlecenie i nie należy tego wiązać z tym, że Solorz był TW i każda władza można go szantażować na 1000 sposobów, a Bóg jedyny wie kto i jakie kwity na Solorza ma? Dlaczego dzieje się tak, że zainteresowani tym jak się w Polsce rozgrywa topowe sprawy polityczne i biznesowe, są tylko sfrustrowani prawicowi radykałowie z łatami na dupie? Bo nie mają nic do stracenia? Czyżby reszta miała i z tego żyła? Nie wiem, pytam. Może ktoś zna racjonalną odpowiedź, z tym, że nie interesują mnie prawdy wyryte na kamiennych tablicach Michnika i nie interesują mnie święte pergaminy Macierewicza. Po 20 latach chciałbym w końcu usłyszeć coś normalnego.

Reklama

142 KOMENTARZE

  1. Może i za długie
    Mimo to, wydaje mi się, że nie to, że nikt nie jest czysty jest istotą problemu, ale to, że rewelacje typu tenis z Ałganowem nie powodują powszechnego trzęsienia ziemi. A z tymi kwitami … Niedawno Palikot przy okazji świńskiego ryja wspominał o wynajętym przez PZPN detektywie, co zbiera kwity na ministra. No to chyba zebrał….

  2. Trochę dziwne
    Jestem tu co prawda nowy, ale trochę mnie dziwi ta wypowiedź. Dziennikarze kontrolują władzę – zgoda, ale czy to przypadek, że wpadli na taki “jeszcze świeży trop”? Sprawa ma 10 lat i jest mocno prywatna. A chłopaki Sekielski i Morozowski dali się złapać jak dzieci, nigdy swoją drogą nie przepadałem za ich stylem pracy, ale teraz to już amatorka….

  3. Trochę dziwne
    Jestem tu co prawda nowy, ale trochę mnie dziwi ta wypowiedź. Dziennikarze kontrolują władzę – zgoda, ale czy to przypadek, że wpadli na taki “jeszcze świeży trop”? Sprawa ma 10 lat i jest mocno prywatna. A chłopaki Sekielski i Morozowski dali się złapać jak dzieci, nigdy swoją drogą nie przepadałem za ich stylem pracy, ale teraz to już amatorka….

  4. Trochę dziwne
    Jestem tu co prawda nowy, ale trochę mnie dziwi ta wypowiedź. Dziennikarze kontrolują władzę – zgoda, ale czy to przypadek, że wpadli na taki “jeszcze świeży trop”? Sprawa ma 10 lat i jest mocno prywatna. A chłopaki Sekielski i Morozowski dali się złapać jak dzieci, nigdy swoją drogą nie przepadałem za ich stylem pracy, ale teraz to już amatorka….

  5. Trochę dziwne
    Jestem tu co prawda nowy, ale trochę mnie dziwi ta wypowiedź. Dziennikarze kontrolują władzę – zgoda, ale czy to przypadek, że wpadli na taki “jeszcze świeży trop”? Sprawa ma 10 lat i jest mocno prywatna. A chłopaki Sekielski i Morozowski dali się złapać jak dzieci, nigdy swoją drogą nie przepadałem za ich stylem pracy, ale teraz to już amatorka….

  6. Trochę dziwne
    Jestem tu co prawda nowy, ale trochę mnie dziwi ta wypowiedź. Dziennikarze kontrolują władzę – zgoda, ale czy to przypadek, że wpadli na taki “jeszcze świeży trop”? Sprawa ma 10 lat i jest mocno prywatna. A chłopaki Sekielski i Morozowski dali się złapać jak dzieci, nigdy swoją drogą nie przepadałem za ich stylem pracy, ale teraz to już amatorka….

  7. Rękę raz podniesioną na …
    Jak to dalej leciało? Cóż, PO poszła na noże z PZPR, pardąsik, PZPN o podział łupów przy okazji Euro 2012 i się troszkę narobiło. Jak za każdym razem, gdy chodzi o łupy. Nie jesteśmy przecież dziećmi: jeśli PO mówi o uzdrawianiu piłki i dużych zmianach w PZPN, to przecież nie zmiłości do futbolu, choć być może poseł Palikot faktycznie ma dobre intencje (czyżby jednak był tak wielkim cynikiem?). Podobnie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że PZPN to miała być cicha przystań dla ‘zasłużonych działaczy’. Zasłużonych, czyli takich, że wiedzą gdzie i na kogo jakich kwitów szukać. Proste? Może tylko niech PO wyciągnie naukę: jeśli wystawiają kogoś na pierwszej linii walki, niech to następnym razem będą pewniaki albo przygotują lepsze kwity.
    Co się zaś tyczy ‘dziennikarzy’ śledczych Sekielskiego i Morozowskiego. Czy ktoś widzi różnicę między nimi, a chłopakami od mokrej roboty? I oczywiście jak bumerang wraca pytanie o politykę ‘grubej kreski’.

  8. Rękę raz podniesioną na …
    Jak to dalej leciało? Cóż, PO poszła na noże z PZPR, pardąsik, PZPN o podział łupów przy okazji Euro 2012 i się troszkę narobiło. Jak za każdym razem, gdy chodzi o łupy. Nie jesteśmy przecież dziećmi: jeśli PO mówi o uzdrawianiu piłki i dużych zmianach w PZPN, to przecież nie zmiłości do futbolu, choć być może poseł Palikot faktycznie ma dobre intencje (czyżby jednak był tak wielkim cynikiem?). Podobnie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że PZPN to miała być cicha przystań dla ‘zasłużonych działaczy’. Zasłużonych, czyli takich, że wiedzą gdzie i na kogo jakich kwitów szukać. Proste? Może tylko niech PO wyciągnie naukę: jeśli wystawiają kogoś na pierwszej linii walki, niech to następnym razem będą pewniaki albo przygotują lepsze kwity.
    Co się zaś tyczy ‘dziennikarzy’ śledczych Sekielskiego i Morozowskiego. Czy ktoś widzi różnicę między nimi, a chłopakami od mokrej roboty? I oczywiście jak bumerang wraca pytanie o politykę ‘grubej kreski’.

  9. Rękę raz podniesioną na …
    Jak to dalej leciało? Cóż, PO poszła na noże z PZPR, pardąsik, PZPN o podział łupów przy okazji Euro 2012 i się troszkę narobiło. Jak za każdym razem, gdy chodzi o łupy. Nie jesteśmy przecież dziećmi: jeśli PO mówi o uzdrawianiu piłki i dużych zmianach w PZPN, to przecież nie zmiłości do futbolu, choć być może poseł Palikot faktycznie ma dobre intencje (czyżby jednak był tak wielkim cynikiem?). Podobnie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że PZPN to miała być cicha przystań dla ‘zasłużonych działaczy’. Zasłużonych, czyli takich, że wiedzą gdzie i na kogo jakich kwitów szukać. Proste? Może tylko niech PO wyciągnie naukę: jeśli wystawiają kogoś na pierwszej linii walki, niech to następnym razem będą pewniaki albo przygotują lepsze kwity.
    Co się zaś tyczy ‘dziennikarzy’ śledczych Sekielskiego i Morozowskiego. Czy ktoś widzi różnicę między nimi, a chłopakami od mokrej roboty? I oczywiście jak bumerang wraca pytanie o politykę ‘grubej kreski’.

  10. Rękę raz podniesioną na …
    Jak to dalej leciało? Cóż, PO poszła na noże z PZPR, pardąsik, PZPN o podział łupów przy okazji Euro 2012 i się troszkę narobiło. Jak za każdym razem, gdy chodzi o łupy. Nie jesteśmy przecież dziećmi: jeśli PO mówi o uzdrawianiu piłki i dużych zmianach w PZPN, to przecież nie zmiłości do futbolu, choć być może poseł Palikot faktycznie ma dobre intencje (czyżby jednak był tak wielkim cynikiem?). Podobnie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że PZPN to miała być cicha przystań dla ‘zasłużonych działaczy’. Zasłużonych, czyli takich, że wiedzą gdzie i na kogo jakich kwitów szukać. Proste? Może tylko niech PO wyciągnie naukę: jeśli wystawiają kogoś na pierwszej linii walki, niech to następnym razem będą pewniaki albo przygotują lepsze kwity.
    Co się zaś tyczy ‘dziennikarzy’ śledczych Sekielskiego i Morozowskiego. Czy ktoś widzi różnicę między nimi, a chłopakami od mokrej roboty? I oczywiście jak bumerang wraca pytanie o politykę ‘grubej kreski’.