Wzywam Donalda Tuska do debaty, może starczy mu odwagi

Prześlij dalej:

Tyle znaczą zaczepki Tuska, na ile dowcipu pozwoliłem sobie w tytule. Jeszcze trzy, cztery lata temu ta żałosna sztuczka robiłaby wrażenie, dziś Kaczyński może powiedzieć dosłownie wszystko, od najbardziej adekwatnego „pocałuj mnie w dupę Donald”, przez „głowa mnie boli”, aż po onetowskie „buhahaha”. Kaczorowi nic nie zaszkodzi z przedstawionego pakietu odpowiedzi, role się odwróciły, to Tusk na ostatnich nogach, z językiem na brodzie musi żebrać o zainteresowanie, przypominać o swoim dogorywającym istnieniu i szybciej mu Schetyna brzytwę poda niż Kaczyński się pochyli nad topielcem. Może sobie Donald gadać do Kaczora z takim samym skutkiem, jak ja sobie gadam do Donalda, dosłownie z takim samym. Jestem przekonany, że Kaczyński nawet tego nie słucha, a jeśli coś tam do niego dotrze uśmiechnie się pod nosem i pójdzie pogadać z Hofmanem o kolorze hasła kampanijnego, który się jakoś słabo wyróżniało na bladym tle. Sytuacja wygląda następująco. Każda afera w Polsce idzie na konto PO, od zamarzniętego kibla do miliardów ukradzionych z OFE. Lud na widok Donalda dostaje cofki, zanim ten się odezwie, gdy się odezwie piloty fruwają z rak do rak. Zmęczenie, znudzenie, poirytowanie zgraną szafą grającą, z odpadającą politurą. Jedynym elementem odwracającym uwagę jest obyczajówka i Smoleńsk, ale i tu mamy biedę. Jeśli chodzi o obyczajówkę, to PO nie przeskoczy SLD z Twoją Europą Plus Ruch i Ewentualnie z Kwaśniewskim. Polacy reagują na „nowoczesność” podobnie jak na Tuska. Odgrzewaniem tych samych dysput nie wyciśnie się 1% ze słupka poparcia, gender został sponiewierany i wyśmiany, a po belgijskim zwyrodnieniu nawet lewicowcy zagryźli języki. Pozostaje Smoleńsk, który został spalony atakami na Macierewicza. Wydawało się, że to najsłabszy punkt PiS, wystarczy walić w najgorzej ocenianego polityka z kręgu Kaczyńskiego i reszta stanie się sama. To było możliwe, ale prosty pomysł został zamieniony na „koronkową akcję”. Ktoś doszedł do wniosku, że sam Smoleńsk nie daje przewagi, co najwyżej zachowuje równowagę, dlatego jeden ze speców od propagandy wymyślił stary temat WSI. Gorzej trafić się nie dało, z początku manewr oskrzydlał, dawał spore możliwości, szykowała się komisja, co oznaczało, że kampania do PE stałaby pod znakiem codziennych cytatów i misternie dobranych kadrów pokazujący „wariata” Macierewicza.

Strony

22369 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

25 (liczba komentarzy)

  1. byłaby z nich dobrana para, w slangu o takich dwóch mówi się: dyszel:-P

  2. na pogrzebie, potem w rodzinniej miejscowości Stocha by kibicować. Ale ma wajchę w psychice, że tak się potrafi przestawić.

  3. pojechał do Soczi za pieniądze pożyczone od znajomych.

  4. dwa razy "dał nam przykła Bonaparte, jak zwyciężać mamy"!!!!!!!!!!!!!!

  5. w Stochowej wioseczce a funkcjonariusz Kraśko niby przypadkiem zadał na koniec pytanie o debatę :) By tak jeszcze łubudubu zaśpiewał ...

  6. Taki myk: wystąpienie Kaczora transmitowały na żywo TVN24, Polsat i TV Republika. W tym czasie TVP miała swoją ramówkę, zauważyłem po pół godzinie, że TVP Info coś tam pokazywała. I to ma być "telewizja publiczna".

  7. avatar

    W Zębie stał jak ciul na weselu albo turysta i to z obcego kraju. Dzisiejszy objazd wyglądał tak, jak próba powrotu śp. Leppera z ministerialnego stolca na blokady ulic. Umarł pajac i nie powstanie z martwych.

  8. Gdy w grudniu dowiedziałem się, że PiS w połowie lutego robi konwencję programową - tu na kontrowersjach od 6 do 8 razy pisałem (można sprawdzić), że Kaczyński najprawdopodobniej zostanie przykryty spodziewanymi (nie tylko przez mnie) medalami w Soczi. Pisałem, że należy albo zrobić konwencję minimum tydzień przed igrzyskami albo ze dwa tygodnie po imprezie. Planiści PiS na pewno nie spodziewali się takiego rozwoju wydarzeń, a powinni się spodziewać. Dziś w Polsat News jedna z dwóch jako takich dziennikarek tej stacji Wrześniewska (ta druga to oczywiście D. Gawryluk) właśnie o to zapytała Jarosława Seliina czy nie pomyśleli, że zostaną przykryci olimpiadą.
    PS. Jeden z bohaterów - Zbigniew Bródka to tak jak Stoch i Kowalczyk nie jest gościu z szeroko pojmowanego "fajnopolactwa". Katolik, domator, jego hobby to opieka nad córkami, a że trochę pogada pijarowo z Sienkiewiczem po powrocie to weźcie z przymrużeniem oka. Spotkałem go kiedyś u mnie w Łowiczu w supermarkecie, normalnie pogadał, robił zakupy, sympatyczny człowiek.
    PS.2 Polecami PiS kilka terminów, aby zajrzeli w terminarz gdzie znowu zaskoczą ich imprezy sportowe i ci będą zdziwieni - maj (Rafał Majka w Giro d'Italia - polecam, zobaczycie) oraz początek lipca z półfinałami i finałami Wimbledonu.
    To co piszę to nie bzdury - wszystko w tym kraju jest polityczne, szopkę durnia z Sopotu dziś widzieliście (za miesiąc ten Sopocianin będzie dokazywał podczas halowych mistrzostw świata właśnie w Sopocie...), a to wstęp do powitania medalistów gdy "bul" i rudy troll będą prześcigiwać się w ukłonach medalistom niczym Kwachu i Miller przy wciąganiu flagi. Wszystko jest polityczne, także kanonizacja Jana Pawła II 27 kwietnia wpłynie na wybory europejskie.

  9. jak kombinezon rozpiął, że on tam ma zawieszony pod spodem święty medalik :)
    Wot i kłopot, sam ciemnogród, jestem głęboko usatysfakcjonowana :)

  10. avatar

    Jest w tym trochę racji, ale to nie Kaczor dziś przegrał, tylko chłopaki wygrały, a ryży o mało nie dostał w mordę za pakowanie się na krzywy ryj od pogrzebu po wesele. Nie łączyłbym mimo wszystko Olimpiady z konwencją, ludzie mają dość kombinacji, co kiedy robić i czym przykryć. Naiwna autentyczność zaczyna się "sprzedawać".

  11. Strony