Prześlij dalej:

Widziałem wiele meczów reprezentacji Polskiej i ze 100% pewnością mogę powiedzieć, że w meczu z Izraelem nie trener zmobilizował piłkarzy, ale tło meczu i wszystkie idiotyzmy pomieszane z oszczerstwami, czym Żydzi non stop atakują Polaków. Sport to synonim bitwy, zwłaszcza rywalizacja drużynowa i ten truizm zawiera całą tajemnicę zwycięstwa Polaków, a także atmosferę zbudowaną wokół meczu. Fenomen polega na tym, że poza Internetem praktycznie nikt nie mówił o: „wyssanym antysemityzmie z mlekiem matki”, „polskich obozach”, „Polakach gorszych od Niemców”, „mieniu bezspadkowym”, ale we wszystkich głowach te myśli się kołatały.

Choćby poszczególni zawodnicy, czy kibice odrzucali od siebie kawał historii pomieszany z polityką, to z pamięci i podświadomości niczego wymazać się nie da. Wygraliśmy z Żydami nie tylko na boisku, wygraliśmy politycznie, narodowo, kulturalnie. Na stadionie odbyło się wielkie święto, żadnych ekscesów, żadnych „antysemityzmów”, pomimo tysiąca prowokacji ze strony naszych „starszych braci w wierze”. Bardzo mi się podobają takie mecze o wszystko, w których wygrywamy wszystko.

Strony

Źródło foto: 
36855 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

15 (liczba komentarzy)

  1. No ale po prostu Izraelczycy byli na tyle słabi, że nasi zaproszeni goście z zagranicznych klubów mogli z nimi wygrać. Podobnie z Wyspami Owczymi, San Marino, itp. Dalej już za wysoka półka.

  2. No ale gwizdy były zdecydowanie "antysemickie", a tym samym nazistowskie. A samo wygranie meczu nie było antysemickie? Gdybyśmy chociaż zremisowali 0:0, ale gdzie tam.

    Do tego Pereira ubrał koszulkę z 88 = HH, a dziennikarz nazwał mecz pogromem (warszawskim w odróżnieniu od kieleckiego i Jedwabnego).

    Warszawa kiedyś słusznie uchodziła za "małe żydowske miasteczko na niemieckim pograniczu") a stała się dużym żydowskim miastem, po zainstalowaniu się żydokomuny z ZSRR, wspieranej przez zażydzone NKWD i UB.

    Kto pamięta wyniki z ZSRR przegrywane na rozkaz - gdy raz wygraliśmy naród oszalał ze szczęścia.

  3. avatar

  4. Do Autora - świetny artykuł, literówkę jednak trzeba poprawić :-)

    "Polski piłkarz Krzysztof Pitek.."  - Krzysztof Piątek

  5. I słusznie że Piątkowi zakazano naśladowania Clinta Estwooda , ponieważ w rewanżu ,notabene bardzo dobry pomocnik Solomon, mógł by zacząć naśladować izraelskiego snajpera ,który strzela do sześcioletniej palestyńskiej dziewczynki  .

  6. Strony