Reklama

Miałem sobie odpuścić, w k

Miałem sobie odpuścić, w końcu nic wielkiego się nie stało, ale gdy się stało cztery razy i nawet jeśli nie pod rząd, to już mnie ruszyło i nie ma siły, żebym sobie odpuścił. Niestety sam jestem sobie winny, powinienem unikać i w zasadzie unikam, jednak czasami się nie da. Jak się da unikam galerii, tych wszystkich butików i innych przybytków powtarzalnej chińszczyzny, ale życie sobie, moje deklaracje odrębnie. Niemniej tylko w tym fragmencie czuję się winny dalej jest już jeden wielki skandal. Na czym polega? Polega na tym co zawsze, na bajzlu totalnym. Kupujesz sobie w takim czymś takie coś i wydajesz jakieś tam pieniądze w promocji. Idziesz z tym do kasy, do takiej kasjerki, co jej się zwykle wylewają biodra z biodrówek, ona oczywiście kasuje i robi inne cuda. Te inne cuda są kluczem, a polegają na odpinaniu plastikowych zabezpieczeń, tych takich wielkich klipsów. W takiej postaci kupujesz co sobie wybrałeś i wychodzisz z tym, a ono nie „pipczy”. Jak już kupiłeś, siłą rzeczy chcesz się nacieszyć, przychodzi niedziela zakładasz spodnie na niedzielę i idziesz popełnić ten sam błąd, czyli trafiasz do tej samej lub innej galerii. Trafiłeś przechodzisz z tymi samymi bokserkami, „dzinami”, czy inną tuniką…. I co? I „pipczysz”!!! Ale żeby to jeszcze jakoś logicznie pipczeć. Wchodzisz do jakiegoś Euro AGD i tam pipczysz, tymi bokserkami, których tam kupić nie mogłeś. Podkreślam WCHODZISZ!!! I co? Ano pipczysz i wystarczy, żeby granatowo ubrany pan poprosił cię o wytłumaczenie. Idziesz sam, nie masz nic i pipczysz, zatem schowałeś coś za pazuchą. Biorą cię do kantorka i jak masz szczęście trafić na mądrego, to ci powie o co chodzi.

Chodzi o to, że „taki system”. Jeden system dla wszystkich sklepów. System polega na tym, że obok tych plastikowych klipsów, są w różnych miejscach zaszyte lub włożone różne czujniki-sprawdzacze. Sprowadza się taki gadżet do tego, że on jest czymś w rodzaju sztywnej metki. Wygląda jak metka, ale jest metalem, zakodowanym, żeby było śmiesznie. Coś takiego oczywiście jest schowane na amen, bo ma służyć wyłapywaniu nieuczciwych. Gdy zapipczy w bramce, podchodzi granatowy, albo ktoś z obsługi i nawet grzecznie pyta. Pyta mniej więcej tak: „Kupowali Państwo, ostatni coś nowego?”. Tak brzmi pytanie, nie mnie oceniać jego sens i logikę, w każdym razie, po pytaniu pada prośba. Proszę sprawdzić na tej nowej rzeczy, czy nie został „czujnik”. Gdzie go szukać? Nie wiadomo mimo podpowiedzi, że kieszonce, że z tyłu, że czasem z boku. Szczęśliwy, kto kupił płaszcz, albo czapkę, ale ten co kupił bokserki??? Następuje seria dziwnych ruchów, tak zwanych obmacywanek. Macasz się naokoło i szukasz. Przypomina to łagodniejszą formę onanizmu, z tym, że połączonego z ekshibicjonizmem, ponieważ za trzecim razem pani poprosiła, żebym się przemycał na forum sklepu. Życzliwie poprosiła, w gatunku, wierzę panu, ale taką mam pracę. Uległem i się macam, taka jak jest emocja chwili, dopiero teraz pukam się w czoło co robiłem i jakim prawem?

Reklama

Dziki zachód, nie wiem czy na Vista mają postawiony ten system, ale kiedy raz na ruski rok idę do gównianej galerii, oczekuję rozrywki, nie dziesiątek dziwnych min opatrzonych podejrzanym wzrokiem i tekstów jak z Barei, tylko zamiast: „patrz synku, tak wygląda baleron”, tekst: „Patrz synku tak wygląda złodziej”. Zrozumiałbym raz, jako przypadek, zrozumiałbym dwa jako niesamowity zbieg okoliczności, ale cztery razy i ten sam gest granatowych: „Wiem, wiem, ale taka mam pracę” nie jest przypadkiem, nie jest zbiegiem okoliczności, jest pieprzoną normą. Europejski bajzel. Wszyscy wiedzą, że jest do dupy, ale wygodniej upokorzyć człowieka, niż poprawić błąd w systemie komputerowym, tudzież, systemie szkoleń. Ta z tymi wylanymi biodrami przecież wie, gdzie szukać tych czujników, ale jej tumiwisizm odbija się na mnie i mojej nawet nie reputacji, ale na moim uprawnionym tumiwisizmie. Bardzo śmieszne jest w tym wszystkim to, że przecież ci granatowi tak naprawdę położyli system. Oni tłumaczą, gdzie są zabezpieczenia, gdzie ich szukać i na czym polega cały ten gówniany system? Śmieszne. Ale! Najbardziej powinien być zadowolony z tego stanu rzeczy prezes Kaczyński, miałem pisać o nim, napisałem o czymś ważniejszym. Apelować nie będę, jednak mimo wszystko kolejny raz my, społeczeństwo, musimy być mądrzejsi od systemu. Że kupiłeś, to mało! Zobacz jeszcze, obejrzyj każde bokserki, „dziny”, bluzkę. Sprawdź czy nie ma takiego kawałka czegoś, wygląda jak metka, a jest metalową bransoletką na złodzieja.

PS Jest fajnie, konsekwencja zauważalna, wygląda na to, że przetrwamy jak tak dalej pójdzie, ale pamiętajcie o Onet.

Reklama

20 KOMENTARZE

  1. Pani Q.
    regularnie pipczy jedną kurtką na różnych bramkach, najśmieszniejsze, że nie ma reguły, w niektórych sklepach z ciuchami – nie, w innych tak, w jeszcze innych branżach – raczej nie, ale w niektórych – tak. Ale jakoś nigdy jej nie przeszukiwano, zawsze wystarczyło jej zdjąć kurtkę i przejść bez, wtedy nie pipczało, a sama kurtka niesiona przez ochroniarza – tak, i to wyjaśniało sytuację. No ale jakby tak np. bielizna? Aha, a co do kurtki, to najśmieszniejsze, że pipczała nawet po pralni chemicznej – to zabezpieczenie musi być k@#%sko trwałe. Nb. nie udało nam się go znaleźć mimo przeszukania centymetr po centymetrze. Chyba że zabezpieczyli jakoś chytrze element zamka błyskawicznego albo inne sprzączki?

    Natomiast ludzie kradną na potęgę, opowiadała znajoma, co pracuje w galerii przy supermarkecie, że swego czasu nie tak dawno zatrzymano na podstawie podglądu z kamer młodego człowieka, który do sklepu ruszył ze specjalnie przygotowanym plecaczkiem, z wszytą metalową folią, mającą ponoć ekranować sygnał, czy też pole EM, które sprawia, że zabezpieczenia się uruchamiają. Nie wiem, czy to prawda, sprzedaję jak kupiłem.

  2. Pani Q.
    regularnie pipczy jedną kurtką na różnych bramkach, najśmieszniejsze, że nie ma reguły, w niektórych sklepach z ciuchami – nie, w innych tak, w jeszcze innych branżach – raczej nie, ale w niektórych – tak. Ale jakoś nigdy jej nie przeszukiwano, zawsze wystarczyło jej zdjąć kurtkę i przejść bez, wtedy nie pipczało, a sama kurtka niesiona przez ochroniarza – tak, i to wyjaśniało sytuację. No ale jakby tak np. bielizna? Aha, a co do kurtki, to najśmieszniejsze, że pipczała nawet po pralni chemicznej – to zabezpieczenie musi być k@#%sko trwałe. Nb. nie udało nam się go znaleźć mimo przeszukania centymetr po centymetrze. Chyba że zabezpieczyli jakoś chytrze element zamka błyskawicznego albo inne sprzączki?

    Natomiast ludzie kradną na potęgę, opowiadała znajoma, co pracuje w galerii przy supermarkecie, że swego czasu nie tak dawno zatrzymano na podstawie podglądu z kamer młodego człowieka, który do sklepu ruszył ze specjalnie przygotowanym plecaczkiem, z wszytą metalową folią, mającą ponoć ekranować sygnał, czy też pole EM, które sprawia, że zabezpieczenia się uruchamiają. Nie wiem, czy to prawda, sprzedaję jak kupiłem.

  3. cel słuszny i realizacja skuteczna
    Ten system nie ma zwalczać złodziei, bo złodziej i tak sobie poradzi.
    Tu chodzi o dyscyplinowanie obywateli, żeby tak ogólnie uważali na wszystko i nigdzie nie czuli się zbyt pewnie.
    Obywatel swobodny i pewny siebie jest trudny w kierowaniu i rządzeniu.

      • Frajerzy na amerykańskie lotniska
        muszą przybyć sporo wcześniej, bo kolejki do sprawdzania są długie, a samoloty nie czekają. Frajerzy płacą $5 za sprawdzenie bezpieczeństwa, co jest wyszczególnione i dodane do ceny biletów. Frajerzy zdejmują kurtki, paski, zegarki, okulary, buty, tobołki na tacę, paszport w zębach i przez ramę. Jak coś świśnie, to kontrola wykrywaczem metalu, na baczność, ręce w bok, gruba murzynka objeżdża ciało maszynką, tam, gdzie świśnie, murzynka maca, bo zapięcie od stanika, nit na dzinsach, suwak w spodniach… Potem migiem trzeba się ubrać i zebrać tobołki, bo kolejka czeka i funkcjonariusze też. Jak jest coś w torbie to facet każe usiąść na krześle dość odległym, zakłada rękawiczki i torbę przeszukuje, nie wolno mu w niczym przeszkadzać ani ułatwiać, surowo napomina, bo to jest podejrzane. No i rewelka – bierze w końcu gość taki mały biały krążek, obmaca nim wnętrze torby i wrzuca w maszynę. Maszyna zaszumi, światełkami pomiga i za kilkanaście sekund na monitorze wyświetla, że nitraty, dynamity ani inne takie nie zostały wykryte.

        To jest jednak średniowiecze w porównaniu z tym, co przyszło właśnie – skan całego ciała! Jeszcze nie miałam przyjemności. Ale już są do nabycia koszulki z napisem, który na skanie jest widoczny, a cytuje 4 poprawkę do Konstytucji, która w ten sposób jest łamana.

        No, i potrzeba matką biznesu – są buty typu “airport friendly”, że niby nie świszczą. Ale tego na pewno nikt nie wie, bo buty i tak zawsze każą zdjąć.

        Teściowa po operacji miała jeszcze szwy, to znaczy 5 metalowych klamerek, przedmiotów typu zszywka biurowa. Świsnęło głośno w ramie, ale papier miała od lekarza na tę okoliczność. Nie to, żeby papier im wystarczył – opatrunku bali się zdejmować, ale obmacali i obejchali wykrywaczem metalu na wszystkie sposoby i decyzję przepuszczenia jej podejmowały trzy osoby.

      • ludzie lubią być bezpieczni
        Z grubsza jest to tresowanie ludu w przyswojeniu starej zasady zamordyzmu: “uczciwy nie ma się czego obawiać”.
        Uczciwy obywatel zawsze ma przy sobie podbitą legitymację i aktualne, urzędowo poświadczone rachunki na zakup posiadanej odzieży, więc drobne rewizje nie powinny go stresować.
        Zgadzam się że to nie jest jakieś przemyślane knowanie określonych kół, to tak jakoś samo idzie w opisanym kierunku.

          • bez kwitu Polak nie istnieje
            Jeden z niewielu uroków socjalizmu np skandynawskiego polega na tym że nie trzeba zbierać przez całe życie żadnych kwitów i dokumentów, wszystko leży sobie w urzędach i jest wysyłane jeśli ktoś coś potrzebuje.
            My też mamy wprawdzie socjalizm, ale jego uroków już nie.

  4. cel słuszny i realizacja skuteczna
    Ten system nie ma zwalczać złodziei, bo złodziej i tak sobie poradzi.
    Tu chodzi o dyscyplinowanie obywateli, żeby tak ogólnie uważali na wszystko i nigdzie nie czuli się zbyt pewnie.
    Obywatel swobodny i pewny siebie jest trudny w kierowaniu i rządzeniu.

      • Frajerzy na amerykańskie lotniska
        muszą przybyć sporo wcześniej, bo kolejki do sprawdzania są długie, a samoloty nie czekają. Frajerzy płacą $5 za sprawdzenie bezpieczeństwa, co jest wyszczególnione i dodane do ceny biletów. Frajerzy zdejmują kurtki, paski, zegarki, okulary, buty, tobołki na tacę, paszport w zębach i przez ramę. Jak coś świśnie, to kontrola wykrywaczem metalu, na baczność, ręce w bok, gruba murzynka objeżdża ciało maszynką, tam, gdzie świśnie, murzynka maca, bo zapięcie od stanika, nit na dzinsach, suwak w spodniach… Potem migiem trzeba się ubrać i zebrać tobołki, bo kolejka czeka i funkcjonariusze też. Jak jest coś w torbie to facet każe usiąść na krześle dość odległym, zakłada rękawiczki i torbę przeszukuje, nie wolno mu w niczym przeszkadzać ani ułatwiać, surowo napomina, bo to jest podejrzane. No i rewelka – bierze w końcu gość taki mały biały krążek, obmaca nim wnętrze torby i wrzuca w maszynę. Maszyna zaszumi, światełkami pomiga i za kilkanaście sekund na monitorze wyświetla, że nitraty, dynamity ani inne takie nie zostały wykryte.

        To jest jednak średniowiecze w porównaniu z tym, co przyszło właśnie – skan całego ciała! Jeszcze nie miałam przyjemności. Ale już są do nabycia koszulki z napisem, który na skanie jest widoczny, a cytuje 4 poprawkę do Konstytucji, która w ten sposób jest łamana.

        No, i potrzeba matką biznesu – są buty typu “airport friendly”, że niby nie świszczą. Ale tego na pewno nikt nie wie, bo buty i tak zawsze każą zdjąć.

        Teściowa po operacji miała jeszcze szwy, to znaczy 5 metalowych klamerek, przedmiotów typu zszywka biurowa. Świsnęło głośno w ramie, ale papier miała od lekarza na tę okoliczność. Nie to, żeby papier im wystarczył – opatrunku bali się zdejmować, ale obmacali i obejchali wykrywaczem metalu na wszystkie sposoby i decyzję przepuszczenia jej podejmowały trzy osoby.

      • ludzie lubią być bezpieczni
        Z grubsza jest to tresowanie ludu w przyswojeniu starej zasady zamordyzmu: “uczciwy nie ma się czego obawiać”.
        Uczciwy obywatel zawsze ma przy sobie podbitą legitymację i aktualne, urzędowo poświadczone rachunki na zakup posiadanej odzieży, więc drobne rewizje nie powinny go stresować.
        Zgadzam się że to nie jest jakieś przemyślane knowanie określonych kół, to tak jakoś samo idzie w opisanym kierunku.

          • bez kwitu Polak nie istnieje
            Jeden z niewielu uroków socjalizmu np skandynawskiego polega na tym że nie trzeba zbierać przez całe życie żadnych kwitów i dokumentów, wszystko leży sobie w urzędach i jest wysyłane jeśli ktoś coś potrzebuje.
            My też mamy wprawdzie socjalizm, ale jego uroków już nie.

  5. A czy to nie jest tak, że
    A czy to nie jest tak, że wtedy mówi się panu granatowemu, żeby zadzwonił po panów niebieskich. Następnie prosi się panów niebieskich o protokół i idzie do panów białych a jeśli ci nie chcą przekazać panów zielonych to idzie się do panów fioletowych ?

  6. A czy to nie jest tak, że
    A czy to nie jest tak, że wtedy mówi się panu granatowemu, żeby zadzwonił po panów niebieskich. Następnie prosi się panów niebieskich o protokół i idzie do panów białych a jeśli ci nie chcą przekazać panów zielonych to idzie się do panów fioletowych ?

  7. No być może,
    tylko o tym słyszałem, nie widziałem, czy tam jakieś pioruny strzelały ; )) A serio – niestety z fizyki jestem noga, pamiętam, że są takie różne właśnie klatki, ekrany, butelki lejdejskie i takie tam, ale każ mi omówić zasadę działania i już prędzej zacznę recytować Illiadę w oryginale…

  8. No być może,
    tylko o tym słyszałem, nie widziałem, czy tam jakieś pioruny strzelały ; )) A serio – niestety z fizyki jestem noga, pamiętam, że są takie różne właśnie klatki, ekrany, butelki lejdejskie i takie tam, ale każ mi omówić zasadę działania i już prędzej zacznę recytować Illiadę w oryginale…