Reklama


Dłużej się zastanowiłem, dłużej niż zwykle, zanim kolejny raz postanowiłem wyjść na oszołoma i ciężko chorego, który się musi leczyć. Ostatecznie przekonało mnie jedno, no może dwa. Odbyła się na Portalu dość interesująca debata na temat dyskusji z wyznawcami słusznych racji. Wnioski dość ponure, sprowadzające się do tego, że musisz być alfą i omegą albo mieć pod ręką google, żeby przebić się z faktami do głębokich wyobrażeń. We wnioskach zabrakło jednak jeszcze jednego elementu, śmiertelnego tak naprawdę. Tak zwany oszołom nie ma prawa do błędu, ba, nawet do pomyłki. Jeśli oszołom raz się pomyli cały dorobek oszołoma szlag trafia. Oszołom raz przyłapany na błędzie traci wszelką wiarygodność. Siła świętej i obowiązującej racji jest demolująca, w tej technice można nie tylko nic nie wiedzieć, ale można się mylić do woli i nic się za człowiekiem nie ciągnie. No dobra pomyliłem się, ale i tak jest jak jest, oszołomy zawsze coś wymyślą. Tak odpowie poważny, rozsądny człowiek. Oszołom odwrotnie, sto razy udowodni jak jest, raz się walnie i jest po oszołomie, zresztą jest po oszołomie i bez pomyłek, ale pomyłka dyskwalifikuje ostatecznie. Jak potężna jest siła obowiązującego przekazu widać było na ostatnim naukowym eksperymencie. Nie będę wnikał w szczegóły, ponieważ kompletnie się na tym nie znam, ale w ostatnim czasie naukowcy przeprowadzili eksperyment, czyli potwierdzili empirycznie pewne zjawiska.

Na ile mi wiedza pozwala mogę powiedzieć, że chodziło o udowodnienie czegoś, co podważa teorię Einsteina. Zdaje się, że jakieś drobne cząstki materii w odpowiedniej „rurze” o sporej długości, poruszały się szybciej niż światło. Już nie pamiętam dokładnie ile, ale bodaj 15 tysięcy razy powtórzono ten eksperyment i do dziś nie ma jednoznacznie odważnych, żeby naukowo ogłosić błędy w teorii względności. Potęga. Często się spierają racjonaliści z wierzącymi co jest silniejsze: wiara, czy nauka. Na tym przykładzie widać, że zdecydowanie wiara, a bogami i relikwiami mogą być naukowcy i ich błędne założenia. Naukowcy poszli w dwóch kierunkach, ci głęboko wierzący “pukli” się w czoło, bo przecież jest oczywiste, że bóg Einstein istnieje i teoria względności jest święta. W konsekwencji dostało się tym, co mieli czelność eksperymentować. Inni zrobili wielkie oczy, ale przyjęli do wiadomości, że widzą to co widzą. W końcowym efekcie nadal żyjemy w zawieszeniu, oficjalnego stanowiska nauki wobec wiary nie ma. Einstein jest bogiem nauki, dodatkowo spełnia wymogi idola, ekscentryczny, szalony, medialny, tabu o żelbetowej konstrukcji. 15 tysięcy razy pokazać, że jest inaczej niż raz i czysto teoretycznie zostało napisane, to za mało, żeby nauka pokonała religię.

Reklama

Nie wiem jak się rzecz skończy, być może ci naukowcy z rurą popełnili jakiś błąd i na zawsze pozostaną oszołomami, ale sam sposób dyskusji naukowej zapamiętam na zawsze. Einstein stworzył teorię, której nie był w stanie zweryfikować, a mimo to, został autorytetem w dziedzinie fizyki na amen. Kto wierzy w teorię Einsteina nie musi sobie zawracać głowy naukowymi eksperymentami. Dobrze, że nie trafiło na Newtona i grawitację, mielibyśmy gorszy pasztet. Ja mam malutki pasztecik i zanim wkleję tu autentyczną relację naszej Rodaczki, która wybrała się na wybory do warszawskiego lokalu, napiszę kilka wstępnych uwag. Wynik wyborów bez dwóch zdań jest obrazem świadomości społecznej kreowanej medialnie, tak wygląda rzeczywisty stan, tu i teraz. Nie mam pojęcia, czy ta skala jest oddana uczciwie, czy nie, wiem, że jest jak jest, a proporcje są rzeczą wtórną. Więcej – boję się, że 50%, które nie poszło na wybory pogorszyłoby samopoczucie i dolało goryczy wszystkim, którzy liczyli na racjonalizm. Uwaga druga dotyczy tej całej akcji „mąż zaufania”. Sam nie miałem przyjemności spotkać się z takowym i wiele sygnałów otrzymałem oraz czytam w różnych miejscach, że to nie jest nic nadzwyczajnego, tylko powszechne zjawisko. Pojęcia nie mam w jak wielu lokalach wyborczych nie było mężów zaufania, wiem, że w wielu nie było.

Ostatnią uwagą podkreślę, że wszczynanie awantur pod tytułem: „oszukali nas”, nie ma sensu, bo te wybory zostały przegrane gdzie indziej. Owszem niezwykle dziwi niespotykana od lat, i po nie wiem ilu kompromitacjach, sondażowa zbieżność na poziomie dziesiątej części procenta z realnym wynikiem, ale to już rzecz wtórna. Ważne, że ludziom rzeczywiście podoba się opera mydlana i chcą następnych odcinków. Przy tych wszystkich zastrzeżeniach nic nie zmieni faktu, że poniższe zjawisko miało miejsce i w szczegółach opisuje cały mechanizm patologiczny jaki funkcjonuje nie tylko przy urnach. To jest przygoda osoby, która nigdy nie była zwolennikiem PiS, co więcej zwiesiła swoją obecność na Portalu, po ostrej dyskusji z moją nieskromną osobą i żeby było jeszcze ciekawiej, rzecz dotyczyła niczego innego jak „teorii spiskowych” wokół Smoleńska. Ja „spiskowałem”, Osoba przywracała do rozumu. Mówiąc krótko, ani moher, ani spiskowiec, rozsądna Osoba, która poszła na wybory, aby wyrazić swoją dezaprobatę dla wszystkich wybrańców narodu. Nim wkleję relację, powiem w końcu co mnie skłoniło do tego kroku. Banalne motywacje, nie dam się zaszczuć, jako wytrawny oszołom, pewnie jeszcze nie raz się walnę, dociekając tego, czy owego. I druga sprawa, to idealny materiał poglądowy, nijak nie przystający do schematu. Znam Osobę i nie jest tak zwanym oszołomem, w dodatku nie ma nic wspólnego z PiS, a na trop wpadła nie śledczym temperamentem, tylko osłupieniem wywołanym protokołem komisji. Oto jej przygoda:

Chciałam Ci sprzedać piękny numerek o wyborach w mojej komisji, tak cudny, że aż strach. Było tak. Poszłam, oddałam głos nieważny, bo mnie już to całe towarzycho mierzi; stara jestem, spokoju bym chciała, a oni mi wszyscy na głowę włażą. Mniejsza z tym, grunt, że głos nieważny. Do Ciebie zadzwoniłam, tocząc pianę z pyska na tych szmaciarzy, po świeżutkiej lekturze wyników w mojej komisji, co to je PKW opublikowała na swojej stronie. Komisja wyborcza nr 170, Szkoła Podstawowa nr 119, Warszawa, Mokotów dz., ul. Pułku Baszta 3 (chyba, robiłam całą noc i już nie mam siły sprawdzać). I cóż ja tam widzę. Ano, że w Komisji było 100% głosów ważnych. No, żesz do kurtyzany nędzy, przecież oddałam głos NIEWAŻNY!!! To jakie 100% ważnych. No nic, sprawdzam liczby. I tutaj kolejna ciekawostka: kart wydanych 1332; kart ważnych 1308, głosów ważnych 1308. Zagotowałam się; 1332-1308=24, nieprawdaż? Prawdaż, prawdaż. Gdzie się podziały 24 wydane karty? I dlaczego mojego głosu nie zaliczono do nieważnych? Zagadka kosmiczna.

Zadzwoniłam do PKW. Przedstawiłam sprawę. Pani puściła mi Chopina i poszła sprawdzić, bo jej podejrzenie wzbudził mój sposób unieważnienia głosu. Otóż unieważniłam swój głos przekreślając każdą stronicę dużym znakiem “X”, od lewego górnego rogu do prawego dolnego i od prawego górnego do lewego dolnego. Linie “X” nie przecinały się w żadnej kratce przy nazwisku kandydata, praktycznie zatem nie postawiłam znaku “X” przy żadnym nazwisku, a przekreślenie kart wynikało z ostrożności, żeby mi żaden palant nie dostawił iksa (głos byłby nieważny, gdybym do urny wrzuciła karty bez zaznaczonych nazwisk, ale tego robić nie chciałam, z ostrożności, jak rzekłam).

Chopin mnie prawie wykończył, pani na szczęście wróciła, ale chyba nic nie sprawdziła, bo zaczęła coś bełkotać o interpretacji mojego głosu przez Komisję. Jakiej interpretacji do cholery? Oddałam głos nieważny, co tu interpretować, a choćby nawet nie, to co się stało z 24 kartami? Pani nie wiedziała, odesłała mnie do Krajowej Komisji Wyborczej.

Pani w KKW wysłuchała moich zwierzeń i zadała pytanie: To jak to tak, na nikogo pani nie zagłosowała? Ano na nikogo. Zaczęłam się domagać wyjaśnienia tajemniczego rozpłynięcia się 24 kart i tutaj pani uznała mnie chyba za oszołomkę z PiSu, bo jej ton wyraźnie zlodowaciał. Też bełkotała coś tam o interpretowaniu mojego głosu przez komisję, pozostałe 23 zniknięte karty pominęła milczeniem i w końcu kazała opisać całą sprawę w liście do PKW albo złożyć protest w Sądzie Najwyższym. Doradziła protest, bo jak się okazało, PKW nie ma wglądu w karty do głosowania, może tylko poprosić komisję nr 170 o wyjaśnienie (już widzę to wyjaśnienie!). Wgląd w karty ma Sąd. Czasu jeszcze trochę mam, ale zarobiona jestem po kokardy, więc chyba sobie SN odpuszczę. Tak czy śmak, historyjka dla mnie wielce pouczająca na stare lata. Daleka jestem od twierdzenia, że doszło do świadomego fałszerstwa i winien jest osobiście Tusk, nie ulega jednak wątpliwości, że taka praca komisji wyborczej nr. 170 świadczy o ogólnym rozprzężeniu. Aha, w mojej komisji nie zauważyłam ani męża, ani żony zaufania z PiSu.

Reklama

75 KOMENTARZE

  1. Szanowny Autorze i Komentatorzy
    W otworze na tylnym siedzeniu mam te “wybory” i te “wyniki”.
    Człowiek rozsądny powinien wiedzieć w co się bawi i kto tę grę rozstawił po swojemu.
    Patrzę i oczom nie wierzę, że Wam się jeszcze chce stosunkować na ten temat – macie zdrowie i zapał i hart ducha, muszę przyznać.
    Święta za pasem a tu żadnego tekstu, ba nawet jednego słowa o Wszystkich Świętych o Świętym Mikołaju i zbliżającym się Bożym Narodzeniu.
    Gdzie kupić znicze i jaki prezent pod choinkę? Co dziś jest trendy, a co passe? Tego bym chciał się dowiedzieć, bo bicie piany dla samego bicia to mam już po same kokardy na głowie ciotki Klary.
    Zatem do dział rebiata 😉

  2. Szanowny Autorze i Komentatorzy
    W otworze na tylnym siedzeniu mam te “wybory” i te “wyniki”.
    Człowiek rozsądny powinien wiedzieć w co się bawi i kto tę grę rozstawił po swojemu.
    Patrzę i oczom nie wierzę, że Wam się jeszcze chce stosunkować na ten temat – macie zdrowie i zapał i hart ducha, muszę przyznać.
    Święta za pasem a tu żadnego tekstu, ba nawet jednego słowa o Wszystkich Świętych o Świętym Mikołaju i zbliżającym się Bożym Narodzeniu.
    Gdzie kupić znicze i jaki prezent pod choinkę? Co dziś jest trendy, a co passe? Tego bym chciał się dowiedzieć, bo bicie piany dla samego bicia to mam już po same kokardy na głowie ciotki Klary.
    Zatem do dział rebiata 😉

  3. Szanowny Autorze i Komentatorzy
    W otworze na tylnym siedzeniu mam te “wybory” i te “wyniki”.
    Człowiek rozsądny powinien wiedzieć w co się bawi i kto tę grę rozstawił po swojemu.
    Patrzę i oczom nie wierzę, że Wam się jeszcze chce stosunkować na ten temat – macie zdrowie i zapał i hart ducha, muszę przyznać.
    Święta za pasem a tu żadnego tekstu, ba nawet jednego słowa o Wszystkich Świętych o Świętym Mikołaju i zbliżającym się Bożym Narodzeniu.
    Gdzie kupić znicze i jaki prezent pod choinkę? Co dziś jest trendy, a co passe? Tego bym chciał się dowiedzieć, bo bicie piany dla samego bicia to mam już po same kokardy na głowie ciotki Klary.
    Zatem do dział rebiata 😉

  4. sorki za zakłocenia
    i sorki, że jednorazowo 🙂 i na dodatek ad personam
    matko moja uwielbiana :)) i czytana od dawna (zważ, że klikam, co mam nadzieję ma swoją przeliczalną wartość) . Powiem tak: albo zaburzenie afektywne – żeby była jasność – dwubiegunowe. Przypadłość jak każda inna. Albo …
    Jeszcze raz sorki za wtręt . Ale się powstrzymać nie mogłam :))))
    pozdrawiam serdecznie

  5. sorki za zakłocenia
    i sorki, że jednorazowo 🙂 i na dodatek ad personam
    matko moja uwielbiana :)) i czytana od dawna (zważ, że klikam, co mam nadzieję ma swoją przeliczalną wartość) . Powiem tak: albo zaburzenie afektywne – żeby była jasność – dwubiegunowe. Przypadłość jak każda inna. Albo …
    Jeszcze raz sorki za wtręt . Ale się powstrzymać nie mogłam :))))
    pozdrawiam serdecznie

  6. sorki za zakłocenia
    i sorki, że jednorazowo 🙂 i na dodatek ad personam
    matko moja uwielbiana :)) i czytana od dawna (zważ, że klikam, co mam nadzieję ma swoją przeliczalną wartość) . Powiem tak: albo zaburzenie afektywne – żeby była jasność – dwubiegunowe. Przypadłość jak każda inna. Albo …
    Jeszcze raz sorki za wtręt . Ale się powstrzymać nie mogłam :))))
    pozdrawiam serdecznie

  7. Cieszę się, że sie
    Cieszę się, że sie przyczyniam :))) do klikalności
    a tak serio, serio – dobrze się znajdujesz w tej wersji i w tym gronie ?? (już bez ad personam .. nie będę strzelać imiennie).Nie wiem jakie są koszta inwestycji jaką poniosłeś na ten czas i moment. Ale warte są tego wszystkiego ?
    Jesteś tak cenny analitycznie, że pewnie znalazłoby się grono skłonne poprzeć projekt/myśl, która nie błądzi po ekstremach. Zupełnie na serio, bez żadnych.. den :)) dnów :))) Potrzeba nam wszystkim wspólnoty świeżej, analitycznej myśli

  8. Cieszę się, że sie
    Cieszę się, że sie przyczyniam :))) do klikalności
    a tak serio, serio – dobrze się znajdujesz w tej wersji i w tym gronie ?? (już bez ad personam .. nie będę strzelać imiennie).Nie wiem jakie są koszta inwestycji jaką poniosłeś na ten czas i moment. Ale warte są tego wszystkiego ?
    Jesteś tak cenny analitycznie, że pewnie znalazłoby się grono skłonne poprzeć projekt/myśl, która nie błądzi po ekstremach. Zupełnie na serio, bez żadnych.. den :)) dnów :))) Potrzeba nam wszystkim wspólnoty świeżej, analitycznej myśli

  9. Cieszę się, że sie
    Cieszę się, że sie przyczyniam :))) do klikalności
    a tak serio, serio – dobrze się znajdujesz w tej wersji i w tym gronie ?? (już bez ad personam .. nie będę strzelać imiennie).Nie wiem jakie są koszta inwestycji jaką poniosłeś na ten czas i moment. Ale warte są tego wszystkiego ?
    Jesteś tak cenny analitycznie, że pewnie znalazłoby się grono skłonne poprzeć projekt/myśl, która nie błądzi po ekstremach. Zupełnie na serio, bez żadnych.. den :)) dnów :))) Potrzeba nam wszystkim wspólnoty świeżej, analitycznej myśli