Reklama

Zaczynam nabierać przekonania, że równie łatwym, lekkim i przyjemnym zawodem w czasach mediokracji, obok bycia doradcą finansowym/ekonomicznym(co jest na czasie), jest funkcja politologa/speca od mark

Zaczynam nabierać przekonania, że równie łatwym, lekkim i przyjemnym zawodem w czasach mediokracji, obok bycia doradcą finansowym/ekonomicznym(co jest na czasie), jest funkcja politologa/speca od marketingu politycznego.

Stara góralska prawda o pogodzie powiada: Albo bydzie dysc, albo bydzie słońce.
Z przepowiadaniem polityki jest bliźniaczo podobnie.
Albo jednym wzrośnie, a drugim spadnie lub odwrotnie.

W zalewie analiz około sondażowych i nie tylko, zawsze możemy liczyć na panów Migalskiego i Mistewicza.
Z galimatiasu myślowego i piętrowych metafor, wyłania się przeważnie prosta diagnoza. Takie to a takie wydarzenie przysłuży się PiS-owi lub PO(kolejność dowolna).

Wedle Migalskiego, skoro rządzi teraz PO, to w tym rządzeniu musi się “zużywać”, jak SLD kiedyś. Skoro się będzie zużywać(co jeszcze w sondażach nie zostało udowodnione, ale prace nad tym wciąż trwają), to zupełnie oczywistym jest, że “lemmingi” PO staną się wyborcami PiS-u, bo jak miałoby być inaczej, skoro PO wyrasta ponoć z liberalnego korzenia, a PiS z “solidarnej Polski”? Wyborca to wyborca, nie ideolo się liczy, tylko czy lider jest sexy, a partia trendy. Jak PO jest trendy, to PiS jest nie-trendy, a teraz zaczyna być na odwrót.
Równie łatwe są tezy dotyczące postaw Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska.
Choć Przemysław Gosiewski(partyjne ucho i oko Kaczyńskiego) o kobiecie- premierze z PiS-u, nic w 2007 nie słyszał, to pan politolog już teraz wie, że był to dowód na ocieplenie wizerunku i obalał tezę o Kaczyńskim kurczowo trzymającym się i dążącym za wszelką cenę do zachowania władzy. Nic to, że Kaczyński i zausznicy o swoich planach kiedyś, by się uwiarygodnić teraz mogą powiedzieć wszystko. Puzzle muszą układać się w zgrabną całość. Z kolei Donald Tusk miał uniknąć “drugich Starachowic, Opola” itp. tylko przez to, że pozostawił na stanowisku szefa CBA Mariusza Kamińskiego. No pewnie, przecież pamiętając o losie SLD, Tusk bez Kamińskiego z pewnością by o tym zapomniał. Proste, prawda?

Pan Eryk Mistewicz jest równie udanym analitykiem.
Idzie kryzys, może już tu jest, rząd wyraźnie się miota. Nic to. Na mównicę wchodzi wyrosły z krótkich boiskowych spodenek okresu prosperity, zatroskany mąż stanu-Tusk. I jednym wystąpieniem ogarnia, jak długa i szeroka w swym braku alternatywy- scenę polityczną.
Każda decyzja personalna jest teraz udana, mimo że za dwa tygodnie będzie można powiedzieć, że się Tusk jednak pomylił. Rostowski i Pawlak zgodnie w kryzysie współpracować będą, bo jakże ma być inaczej, skoro minister finansów jest bezpartyjnym fachowcem wynajętym z zewnątrz, a Pawlak liderem obrotowej partyjki, grającym zawsze na koniec pod siebie?
Oczywiście przetasowania na scenie nas czekają i to pomimo faktu pokawałeczkowanej kanapy lewicowej i “tych brzydkich i złych Kaczorów”. Ale pamiętajmy, że na końcu wymyśli coś Tusk i jak ten walec z piosenki Młynarskiego “wyrówna”.

Możemy więc my-wyborcy, być spokojni. Wszystkie te niejasności polityki, wyłożą nam bez problemu panowie politolodzy/spece od marketingu.
A jeśli coś się nie poukłada w zgrabną całość?
Cóż, zawsze można poczynić zastrzeżenie: Albo bydzie dysc, albo bydzie słońce…….

Reklama
Poprzedni artykułTuskoludki boją się koalicjanta
Następny artykułIdziemy do Strefy Euro, chleb nie zdrożeje, roboty w fabryce będzie mnóstwo. Nigdzie nie idę, na razie myślę.

6 KOMENTARZE