Wpadła teściowa do studni, czyli USA wybrały prezydenta

Prześlij dalej:

W pierwszej reakcji na wynik wyborów w USA przypomniał mi się stary i mało śmieszny dowcip o teściowej, która w wpadła do studni. Z jednej strony radość, z drugiej nie będzie co pić. Dziwna i naiwna jest ta powszechna radość polskiej prawicy z wyboru Trumpa, żałosne i pocieszne dla odmiany są zachowania „elit” RPIII. Klasyczna teściowa w studni, ale warto by to jakoś uporządkować i spróbować ocenić, co Polska będzie mieć z tej zmiany lub czego mieć nie będzie. Aby uzyskać pożądaną odpowiedź trzeba wcześniej odpowiedzieć na kilka pytań pomocniczych, zaczynając od najbardziej oczywistego. Co się stało i jak to się stało?

Ameryki odkrywać nie ma sensu, co do samej istoty zjawiska w stu procentach wypada się zgodzić z tezą, że jest to ewidentna porażka establishmentu i bunt tak zwanego zwykłego człowieka. Rzeczywiście tak jest, ale łatwo można się ośmieszać podawaniem tej jednej jedynej diagnozy społecznej, jako pełnego rozwiązania amerykańskiej zagadki. Między baśnie i instrukcje obsługi odkurzacza należy włożyć groteskowe opowieści o niezależnym, wyrosłym z ludu, samotnym liderze, który się postawił magnatom. Komu się postawił, to widać gołym okiem, ale ważniejsze kto go wyniósł na tron i to już takie proste nie jest. Nie ma takiej fizycznej i nawet teoretycznej możliwości, aby ktokolwiek został prezydentem USA bez poparcia elit. Fakt, że Trump nie trzymał z elitami hollywoodzkimi i całą tą grupą poprawnie politycznych półanalfabetów, którzy walczą o temperaturę lodu na Alasce i metroseksualny kolor skóry Afroamerykanina, świadczy tylko o jednym. Ta „elita” nie wyniosła go do władzy, ale też ta „elita” jako taka nie ma podobnej mocy sprawczej bez wsparcia innych elit.

Wybory w USA i w każdym innym kraju mającym realny wpływ na losy świata, to nie są wybory miss Pcimia Dolnego. O wynikach decydują nie prości ludzie, czy gwiazdy Hollywood, ale konkretne zaplecze, które posiada odpowiednie środki oraz interes, aby wybrać sobie odpowiedniego polityka na najwyższy urząd. Z grubsza siły amerykańskie zdolne do takiego wyczynu można podzielić na trzy grupy: narodową, biznesową, tajnie specjalną. Wszystkie trzy w sposób naturalny się ze sobą łączą i przenikają. No i teraz poproszę, aby ktoś mądry się zgłosił o powiedział, kto stoi za Donaldem Trumpem, jaka grupa biznesowa, narodowa i tajnie specjalna? Cały ból polega na tym, że „biez wódki nie razbieriosz”. Nie wiem jak inne mądrale, ale sam nie potrafię wskazać politycznego zaplecza Trumpa i to jest właśnie ta część dowcipu o teściowej, która smuci i to bardzo.

Jedyna podpowiedź na tym etapie, to powiązania Trumpa z Kremlem, bo to nie żadna plotka, ale oczywiste fakty, których nawiasem mówiąc żadna strona tak naprawdę nie kwestionuje. Co więcej dokładnie to samo można zarzucić odstrzelonej Hillary. Inny fenomen tej kampanii polegał nie na tym, że Donald „łapał za cipę”, ale na tym, że służby specjalne występowały w niej oficjalnie. FBI w kluczowym momencie weszła do gry i tak do końca nie wiadomo, w jakim celu. Najpierw strzeliła do Clinton kompromitującymi kwitami, by po chwili uznać, że nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa – zapętlona asekuracja. O „ruskich hakerach” również mówiło się oficjalnie, bo przecież te zarzuty padały nie z ust „oszołomów”, ale kandydatki na prezydenta USA, która w dodatku pełniła wysoką funkcję u boku urzędującego Baracka Obamy. Przedziwny paradoks, niby wszystko odbywało się przy otwartej kurtynie, ale ni cholery nie widać głównych aktorów.

Strony

24240 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

28 (liczba komentarzy)

  1. kto dobrze pomyślał, to wie

  2. "Wygrała demokracja" - jak mówił Pan Stanisław Michalkiewicz:

    Tymaczasem, mamy trochę uciechy z obserwowania jak rodzi się narracja oświeconych heroldów nieubłaganego postępu:
    O proszę:

    Byli bardzo pewni zwycięstwa. Inaczej Donald I Europejski raczej nie wyskoczyłby z tym, że "jeden Donald to więcej niż trzeba". Cóż... po raz kolejny mamy dowód, że demokracja jest dobra, o ile wybory wygrywa lewica. W przeciwnym wypadku - demokracja "popełnia samobójstwo" i jest "w czarnej d...".

  3. Blaszana Żaba i Chamrtman, nie mogą pogodzić się z jej skutkami.
    Czyżby tacy, jak oni, mieli własną demokrację ?
    Wszystko wskazuje, że tak. Ta hybryda ma swoją nazwę; moje najmojsze.

  4. 11 listopada o 12 pod ratuszem Wrocławia zaśpiwajcie Rotę Prezydentowi Dutkiewiczowi.

    A Putin wcale nie ochrzanił naszego ambasadora, tylko powiedział że chce poprawić relacje między rządami.

    Amerykanie raczej nie oddają tego co ich, deal pójdzie raczej Ukrainą. Czy ukraińscy politycy nadal są wpatrzeni w banderę?

  5. A co im pozostalo? Kto pojdzie na wojne za Ukraine?

    Pytanie jest czy polscy politycy sa gotowi by wziac druga polowe ukrainskiego tortu? I czy Polacy sa gotowi?

  6. trzeba być idiotą, żeby sie w to mieszać. Pwszechna AK na granicy wschodniej

  7. tworzy powoli ale pierwszy krok jest najwazniejszy.

  8. O to się bym nie martwiła, nie my jesteśmy daniem głownym. Jeśli w ogóle deal pójdzie Ukrainą to zarząd niemiecki stanie sie nieaktualny co oznacza, że Sławku Nowaku, Balcerek i inni kumple mogą pakować walizki, stąd też ten niemiecki skowyt po wygranej Trumpa.

    A miała być Hilaria i miało być tak pięknie i wszystko było geopolitycznie ułożone i pobłogoslawione. Po jej ewentualnej wygranej kwestią czasu byłoby zrobienie z Pisem porządku, jej umowy odchodzącej administracji pana Obamy by nie obowiązywały - nowy etap, nowa rzeczywistość, po co komu PiS kiedy można mieć Radzia i Anię.

  9. Zawsze ktoś trzyma władzę w pewnym stopniu.Gdyby prawdziwe wybory miały coś zmienić,nigdy by ich nie było:)
    Żyjemy przecież w matrixie

  10. Strony