WOŚP a trufle

Prześlij dalej:

"Uważam, że Owsiak ma prawo do zatrudnienia żony i całej rodziny, jeśli pomaga mu to w osiąganiu celu WOŚP; nie uważam natomiast, że osiągnięcie tego celu stawia Owsiaka w takiej pozycji, w której nie wolno wobec niego wyrażać jakichkolwiek zastrzeżeń. "
     
 Tomek jako altruista (są tacy !) wspomagał WOŚP kilkukrotnie. Przestał, gdy dowiedział się, że dla „dobra imprezy” można zorganizować kasę  „za występ” i część artystów ochoczo z tego korzysta. A jednocześnie JO idzie w zaparte, że za to nikomu nie płacą.

Podsumowując, mój stosunek do WOŚP był od lat niejednoznaczny. Jak 10 letnia córka wróciła pewnego stycznia z „puchy” sina od mrozu, ale cała szczęśliwa, to wiedziałem, że coś ważnego się dla niej (społecznie) wydarzyło. Ani ona, ani ja, nie myśleliśmy, ile ktoś na tym ewentualnie przytula (to , że przytula jest normalne dla RP, tylko często nawet tych emocji społecznych nie ma). Ale coraz więcej faktów –  Absolutnie  benedyktyńska robota MK – która przyniosła więcej korzyści niż  mogłoby się wydawać – ilość rzetelnej dokumentacji, którą nawet sąd był zdziwiony, oraz MK jako rzetelny dokumentalista, zamiast zawziętego polemisty :)
. Wśród polemistów MK wiódł prym bogactwem pióra, wśród dokumentalistów zdaje się być… jedyny na tym poziomie :)

Konkludując -  stanowczo nie uznaję zasady – cel uświęca środki-. Doceniam wartości, które niosła WOŚP. Jednak wobec aktualnie dostępnych danych, wartość społeczna całego projektu, poprzez zachowania biznesowe jego kierownictwa, ulega całkowitej dewaluacji. Ocena może ulec zmianie pod wpływem pojawienia się  nowych, wiarygodnych danych.

Nigdy nie zbudujesz dobra, opierając się na nikczemnych zachowaniach. Howgh

Strony

6755 liczba odsłon

Autor artykułu: ruum

1 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Dziecko zmarznięte, lecz szczęśliwe.  Dawno to było (tak? ) więc już nie jest dzieckiem i informacja, że gdy ona marzła dla ratowania życia a wysiłek poszedł na premię prezesa, (który przysięgał, iż „z puchy” nic nie bierze), więc obecnie już na tyle okrzepła, że jej to nie zdemoralizuje. Natomiast nowych może załamać, i to tym bardziej im bardziej wierzą.

    Co do trufli to trzeba by znać milion niuansów, żeby rzecz ocenić, ale nie tylko w Polsce, uważa, że epatowanie drogimi i wysublimowanymi upodobaniami wobec biedoty jest mało eleganckie.   Oczywiście należy się też liczyć ze złymi emocjami, jak niejaka  Maria Antonina, co to zalecała jeść ciastka jak się nie ma chleba (podobno zresztą nieprawda, że tak się była łaskawa wyrazić, ale i tak ją zgilotynowano). I tu wracamy do demoralizacji. Załoga, która widziała redukcję a teraz za nędzne grosze walczy o lepsze jutro może nabrać podejrzeń, że szef ma wszystko gdzieś i może sobie w każdej chwili pójść na inną posadę, a ich praca nie jest pewna, więc trzeba myśleć o sobie i może coś dokradać.
     
     

  2. Strony