Reklama

Od 1992 roku włóczę się po sądach i toczę boje z ciemną stroną mocy. Z tego powodu przyjąłem na siebie samozwańczo rolę adwokata diabła. Czuję się w niej jak ryba w wodzie.

Od 1992 roku włóczę się po sądach i toczę boje z ciemną stroną mocy. Z tego powodu przyjąłem na siebie samozwańczo rolę adwokata diabła. Czuję się w niej jak ryba w wodzie. Przedsięwzięcie pod nazwą Kontrowersje.net potraktujmy jak założenie firmy. Właściciel ustalił warunki, nazwijmy je zasadami i machina ruszyła. Cel był jeden. Zgromadzić jak największą ilość piszących użytkowników a tym samym czytelników. Zasady też były proste. Należało trzymać poziom. O innych warunkach mało mi wiadomo. Na pewno bycie miłym i kulturalnym, nigdy nie było obowiązującym prawidłem. Zresztą sama nazwa portalu wykluczała dobre obyczaje. Tam gdzie dochodzi do sporów, rzadko udaje się zachować kulturę i miłowanie.

Potraktujmy pionierską robotę MK jako stworzenie firmy. Po załatwieniu formalności i określeniu celów, przeprowadzamy nabór i dajemy każdemu pracownikowi możliwość wypowiadania się i komentowania. Cel mamy jasny. Zwiększyć zatrudnienie. Wiemy, że każdy z zatrudnionych wypracowuje pewien zysk. Logicznym wydaje się twierdzenie, że tylekroć wzrasta, ilekroć zwiększa się stan osobowy przedsiębiorstwa. A stan oscyluje ciągle na poziomie 50-ciu maniaków. Żeby zwiększyć ich liczbę, wymyślamy różne prowokacje – udane i mniej udane – mające w zamiarze rozpropagowanie firmy i przyciągnięcie nowej siły. Zajmujemy się tymi sztuczkami mając jasno wytyczony cel i rozwój swojej firmy na uwadze. Pracownicy firmy zaś w czasie wolnym od pisania tekstów, ochoczo krytykują publicznie na portalu swojego dobroczyńcę. Zadajmy sobie teraz pytanie, czy wykopalibyśmy z roboty na zbity pysk takiego mędrka, który zamiast robić swoje, czyli pisać i komentować, wchodzi w nasze właścicielskie kompetencje i zaczyna nam tłumaczyć co jest dobre a co niedobre dla portalu?

Reklama

Zasady są dobre, gdy korelują z naszymi celami. Nierzadko w trakcie dochodzenia do postawionego celu, z bólem serca musimy je korygować. Sytuacja, kiedy na drodze do naszego sukcesu stoi zasada X, przymykamy oko i traktujemy ją z lekka. Wystarczy, że jako przedsiębiorca staniemy przed problemem, od rozwiązania którego zależy nasz sukces a tym samym przyszłość. Potrafimy rozwiązać dylemat, gdy musimy zwolnić pracownika mającego żonę i dzieci na utrzymaniu, bo inaczej nasza firma padnie? O zasadach bardzo ładnie się mówi. Zwłaszcza, gdy musi stawić im czoło ktoś inny. Gorzej, gdy ich stosowanie dotyka nas – a do tego mamy nóż na gardle. Sprawy sporów szefa ze swoimi pracownikami, potraktowałbym jako nie swoje. Niech się z nimi borykają strony zwaśnione. Nie rozumiem, co obchodzi konia, jak się wóz wywraca.


+++Kelnerka straciła pracę po wpisie na Facebooku

22-letnia kelnerka straciła pracę w pizzerii w Charlotte (Karolina Północna), ponieważ w portalu społecznościowym Facebook poskarżyła się na zbyt niski, jej zdaniem, napiwek, jak dostała od klientów, którzy spędzili przy stoliku trzy godziny. Gazeta "Charlotte Observer" doniosła, że 5-dolarowy napiwek owa kelnerka uznała za niewystarczający, zwłaszcza że obsługując tych klientów, musiała zostać w pracy o godzinę dłużej.

O parze, która ów napiwek zostawiła, wypowiedziała się w mało przychylnych słowach. Kilka dni po tym, gdy narzekania kelnerki ukazały się na Facebooku, łącznie z nazwą pizzerii, kierownictwo lokalu zareagowało, wręczając młodej kobiecie wymówienie.

Zarzucono jej, że naruszyła politykę firmy, zabraniającą pracownikom mówić źle o klientach oraz stawiać firmę w niekorzystnym świetle na portalach społecznościowych.

Kelnerka przeprosiła pizzerię i zaczęła szukać nowej pracy. +++

P.S. Zauważyliście, że od czasu przejścia Matki Kurki na ciemną stronę mocy, ilość przebywających na portalu w tym samym czasie, poszła mocno w górę? Wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby po wyborach prezydenckich, właściciel portalu radował się wspólnie z nami sukcesem Komorowskiego.

Reklama

150 KOMENTARZE

  1. Aha!
    Gdyby wam wpadł do głowy argument – jesteśmy wspólnotą, bierzemy wszyscy razem udział w tym przedsięwzięciu i takie różne podobne, to popatrzcie na ilość spłodzonych tekstów przez Kuraka, potem na ilość swoich a na końcu podzielcie jego wpisy przez własne. Wynik da wam odpowiedź co do wkładu pracy, że o poziomie zamilczę.

    • Wprowadź współczynnik proporcjonalności
      e_krakowski, dla MK portal jest treścią życia. Pełny etat wykonuje, a najpewniej dwa i pół etatu, z tego, co widzę. Spać kiedyś trzeba.
      Dla reszty jest to hobby – mniej lub więcej czas ukradziony rodzinie, dzieciom, pracy zawodowej.
      I tak nie jest źle.

      Najlepszego.

      • Masz rację. Mi chodziło raczej o pokazanie pewnej
        zależności na poziomie – daję więc wymagam. Ja tu przyuważyłem takiego jednego, co się bardzo dłuuuuuuuugo żalił na złe traktowanie, w końcu się pogniewał, obraził i z wielkim hukiem odszedł. Popatrzyłem mu w życiorys i …………….. przeczytałem, że zmajstrował na Kontrowersjach 1 wpis (słownie – jeden).

  2. Aha!
    Gdyby wam wpadł do głowy argument – jesteśmy wspólnotą, bierzemy wszyscy razem udział w tym przedsięwzięciu i takie różne podobne, to popatrzcie na ilość spłodzonych tekstów przez Kuraka, potem na ilość swoich a na końcu podzielcie jego wpisy przez własne. Wynik da wam odpowiedź co do wkładu pracy, że o poziomie zamilczę.

    • Wprowadź współczynnik proporcjonalności
      e_krakowski, dla MK portal jest treścią życia. Pełny etat wykonuje, a najpewniej dwa i pół etatu, z tego, co widzę. Spać kiedyś trzeba.
      Dla reszty jest to hobby – mniej lub więcej czas ukradziony rodzinie, dzieciom, pracy zawodowej.
      I tak nie jest źle.

      Najlepszego.

      • Masz rację. Mi chodziło raczej o pokazanie pewnej
        zależności na poziomie – daję więc wymagam. Ja tu przyuważyłem takiego jednego, co się bardzo dłuuuuuuuugo żalił na złe traktowanie, w końcu się pogniewał, obraził i z wielkim hukiem odszedł. Popatrzyłem mu w życiorys i …………….. przeczytałem, że zmajstrował na Kontrowersjach 1 wpis (słownie – jeden).

  3. U mnie na podwórku, chłopaki mi dokuczają.
    Wyśmiewają się, nie dają w piłkę pograć, a taki jeden Rysiek, to mi raz czapeczkę w kałużę wziął wrzucił. Zrobisz coś z tym kochany krakusie, jak juz kurę przed złem tego świata ocalisz?
    Im po pyskach, a dla mnie nowy rower, albo chociaż deskę…
    🙂 🙂 🙂

  4. U mnie na podwórku, chłopaki mi dokuczają.
    Wyśmiewają się, nie dają w piłkę pograć, a taki jeden Rysiek, to mi raz czapeczkę w kałużę wziął wrzucił. Zrobisz coś z tym kochany krakusie, jak juz kurę przed złem tego świata ocalisz?
    Im po pyskach, a dla mnie nowy rower, albo chociaż deskę…
    🙂 🙂 🙂

  5. Spokojna Twoja rozczochrana. Cały czas są spory,
    bluzgi, odejścia a czasem powroty. Tu panują ekstremalne warunki i tylko nasilniejsi przeżywają. Odchodziło stąd wielu a potem przychodziło jeszcze więcej. Jak w życiu. Dzisiaj masz przyjaciela a jutro już nie. Wszystko jest zmienne. Ważne, by kapitan trzymał kurs.
    A czy zostaną same miernoty i klakierzy? Tego nikt nie wie. Oczywiście oprócz Ciebie. Ty bowiem wiesz doskonale kto zostanie.

  6. Spokojna Twoja rozczochrana. Cały czas są spory,
    bluzgi, odejścia a czasem powroty. Tu panują ekstremalne warunki i tylko nasilniejsi przeżywają. Odchodziło stąd wielu a potem przychodziło jeszcze więcej. Jak w życiu. Dzisiaj masz przyjaciela a jutro już nie. Wszystko jest zmienne. Ważne, by kapitan trzymał kurs.
    A czy zostaną same miernoty i klakierzy? Tego nikt nie wie. Oczywiście oprócz Ciebie. Ty bowiem wiesz doskonale kto zostanie.

  7. Gdzieś tu kiedyś napisałem,że tzw. dobre serce to jest
    śmierć firmy.Albo ,jak mówią starzy recydywiści ,,litość to zbrodnia”. Co z tego,że ktoś jest poczciwy i bardzo się stara? I nawet punktualnie do pracy przychodzi. Jeżeli jego produkt nadaje się na wysypisko.Albo do niszczarki. A ZUS ,US ,TP SA ani Zakład Energetyczny nie chcą poczekać.

    • Istnieje podobne powiedzenie, dotyczące kierowników.
      Odnośnie “litość, to zbrodnia” …

      Kiedyś mój kolega powiedział, że dobry kierownik
      musi być po trosze skurwysynem.
      Zastanawiałem się nad tym i doszedłem do wniosku,
      że jest w tym trochę prawdy.

      Teraz, będąc starszym i bardziej doświadczonym
      człowiekiem sądzę, że twierdzenie to bierze się stąd,
      że dobrych kierowników jest więcej niż bardzo dobrych.

      Bardzo dobrzy kierownicy znajdują skuteczniejsze
      i trudniejsze do zastosowania metody niż bycie
      skurwysynami.
      Jest ich jednak za mało, by zmienić w.w. obiegowy
      pogląd.

  8. Gdzieś tu kiedyś napisałem,że tzw. dobre serce to jest
    śmierć firmy.Albo ,jak mówią starzy recydywiści ,,litość to zbrodnia”. Co z tego,że ktoś jest poczciwy i bardzo się stara? I nawet punktualnie do pracy przychodzi. Jeżeli jego produkt nadaje się na wysypisko.Albo do niszczarki. A ZUS ,US ,TP SA ani Zakład Energetyczny nie chcą poczekać.

    • Istnieje podobne powiedzenie, dotyczące kierowników.
      Odnośnie “litość, to zbrodnia” …

      Kiedyś mój kolega powiedział, że dobry kierownik
      musi być po trosze skurwysynem.
      Zastanawiałem się nad tym i doszedłem do wniosku,
      że jest w tym trochę prawdy.

      Teraz, będąc starszym i bardziej doświadczonym
      człowiekiem sądzę, że twierdzenie to bierze się stąd,
      że dobrych kierowników jest więcej niż bardzo dobrych.

      Bardzo dobrzy kierownicy znajdują skuteczniejsze
      i trudniejsze do zastosowania metody niż bycie
      skurwysynami.
      Jest ich jednak za mało, by zmienić w.w. obiegowy
      pogląd.

  9. Słabe powrónanie raczej
    Właściwe by było do restauracji
    – w jednej słabą, wręcz paskudnie, dają jeść, ale otoczenie jest estetyczne, a kelnerki miłe i uśmiechnięte,
    – w drugiej żarcie pyszne, kelnerki bardzo różnego sortu więc raz tak, a raz tak. A że szambo z boku wybija, czasem naplują do zupy – cóż. A jak się gość skarży to wpierdol od obsługi dostaje. I pouczenie, że jak chce smacznie jadać to musi się z niedogo0dnościami liczyć.

    Każdy wybierze co mu pasuje,
    a o dobrą restaurację jak był trudno tak jest trudno.

    z ukłonami
    r

  10. Słabe powrónanie raczej
    Właściwe by było do restauracji
    – w jednej słabą, wręcz paskudnie, dają jeść, ale otoczenie jest estetyczne, a kelnerki miłe i uśmiechnięte,
    – w drugiej żarcie pyszne, kelnerki bardzo różnego sortu więc raz tak, a raz tak. A że szambo z boku wybija, czasem naplują do zupy – cóż. A jak się gość skarży to wpierdol od obsługi dostaje. I pouczenie, że jak chce smacznie jadać to musi się z niedogo0dnościami liczyć.

    Każdy wybierze co mu pasuje,
    a o dobrą restaurację jak był trudno tak jest trudno.

    z ukłonami
    r

  11. Praca kelnera w USA
    To jest taka dziwna praca, wydzielona, gdzie nie obowiązuje żadne federalne ani stanowe rozporządzenie na temat minimum wage, minimalnej stawki godzinowej.

    Kelnerzy sa zatrudniani oficjanie za 2-3 dolary za godzinę. Resztę dochodu czerpią z napiwkow, które nie są opodatkowane oficjalnie. Na formularzu zgłoszenia podatku typu polski PIT jest rubryka na wpisanie dochodow z napiwków, ale nikt ich nie zgłasza, bo IRS (Urząd Podatkowy) nic o tym nie wie.

    Minimalne stawki są prawem na poziomie federalnym, potem stanowym i potem (czasem) powiatowym.
    Za stawki minimalne nie da się żyć. Czy to jest 5, czy 6 czy 8 dolarów na godzinę. Jedzenie i ubranie można kupić tanio, jeśli sie do tego podchodzi inteligentnie, ale kosztów mieszkania już nie ma jak przeskoczyć. Wynajem mieszkania to jest główny wydatek. Na pożyczkę hipoteczna stać nie wszystkich, no i to też kosztuje.

    Życie kelnera zależy bezpośrednio od napiwków. Zwyczajowe 15% rachunku – trzeba pracować w restauracji mającej wysokie ceny i odpowiednią klientelę, żeby się utrzymać.

    • Zapomniałam napisać…
      … że kelner może być legalnie zatrudniony za więcej niż zero, choćby 10 centów na godzinę, żeby było z czego należne składki odprowadzać. Składki procentowe, maleńkie, ale nikt się nie czepia ich wielkości realnej.
      Wszystko wtedy zależy od napiwków.

      • To dla mnie jasne i rozumiem rozgoryczenie kelnerki,
        że dostała tylko 5$ za godzinę obsługi niewdzięcznej pary. Wróćmy do konwencji, którą ja tu stosuję. Jesteś szefem restauracji, więc zależy Ci na każdym kliencie. Jak uważasz, ta obsmarowana para zaglądnie kiedyś do Ciebie? Sądzę, że wątpię.

        Ja na miejscu właścicieli pizzerii postąpiłbym tak samo.

  12. Praca kelnera w USA
    To jest taka dziwna praca, wydzielona, gdzie nie obowiązuje żadne federalne ani stanowe rozporządzenie na temat minimum wage, minimalnej stawki godzinowej.

    Kelnerzy sa zatrudniani oficjanie za 2-3 dolary za godzinę. Resztę dochodu czerpią z napiwkow, które nie są opodatkowane oficjalnie. Na formularzu zgłoszenia podatku typu polski PIT jest rubryka na wpisanie dochodow z napiwków, ale nikt ich nie zgłasza, bo IRS (Urząd Podatkowy) nic o tym nie wie.

    Minimalne stawki są prawem na poziomie federalnym, potem stanowym i potem (czasem) powiatowym.
    Za stawki minimalne nie da się żyć. Czy to jest 5, czy 6 czy 8 dolarów na godzinę. Jedzenie i ubranie można kupić tanio, jeśli sie do tego podchodzi inteligentnie, ale kosztów mieszkania już nie ma jak przeskoczyć. Wynajem mieszkania to jest główny wydatek. Na pożyczkę hipoteczna stać nie wszystkich, no i to też kosztuje.

    Życie kelnera zależy bezpośrednio od napiwków. Zwyczajowe 15% rachunku – trzeba pracować w restauracji mającej wysokie ceny i odpowiednią klientelę, żeby się utrzymać.

    • Zapomniałam napisać…
      … że kelner może być legalnie zatrudniony za więcej niż zero, choćby 10 centów na godzinę, żeby było z czego należne składki odprowadzać. Składki procentowe, maleńkie, ale nikt się nie czepia ich wielkości realnej.
      Wszystko wtedy zależy od napiwków.

      • To dla mnie jasne i rozumiem rozgoryczenie kelnerki,
        że dostała tylko 5$ za godzinę obsługi niewdzięcznej pary. Wróćmy do konwencji, którą ja tu stosuję. Jesteś szefem restauracji, więc zależy Ci na każdym kliencie. Jak uważasz, ta obsmarowana para zaglądnie kiedyś do Ciebie? Sądzę, że wątpię.

        Ja na miejscu właścicieli pizzerii postąpiłbym tak samo.

    • Właściciel staje się zakładnikiem własnego zakładu …
      MK prawdopodobnie finansowo bokami robi, a poświęciwszy
      portalowi dużo czasu nie ma wyjścia i musi uczynić ten
      portal dochodowym.
      Kiedy ma się prawdziwie złą sytuację finansową i rodzinę
      na utrzymaniu nietrudno o wykonywanie nerwowych,
      nieprzemyślanych ruchów.
      Trudno też o grzeczne zachowanie w takiej sytuacji,
      szczególnie, gdy do tego ma się prawdopodobnie
      choleryczne i apodyktyczne usposobienie.

      Mnie wciąż zastanawia, a nawet fascynuje, na ile
      prawdziwym jest jego dosłowne zaprzedanie się
      kampanii na rzecz Kaczyńskiego.
      Ze strony sztabu Kaczyńskiego kupienie MK
      byłoby rzeczywiście dobrym posunięciem.

      Jeśli MK jest kupiony, jest on na pozycji adwokata diabła.
      Bardzo to trudne, niewdzięczne stanowisko.

      Co by nie było, przyglądam się jego wyczynom
      z zainteresowaniem.
      Zakładając, że MK jest kupiony, jego łamanie
      podstawowych zasad, o czym tu nie jeden
      kontrowersyjny { i nie tylko } się krytycznie
      wypowiadał, traktuję, jako tragicznego wymiaru
      wysiłki, by sprostać niemożliwemu zadaniu.

      • Fakt. Zadanie ma arcytrudne.
        To co robi, oceniam pod kątem zwiększania liczby użytkowników i czytelników, która jest podstawą sukcesu. A ta wykazuje tendencję wzrostową. Już starożytni dowiedli, że dobry skandal jest na wagę złota. Zatem, może tu należy szukać wyjaśnień, które usprawiedliwiałyby ostatnie “taktyczne pociągnięcia”?

        A będąc przy temacie. Zjawił się tu niedawno niejaki Lehoo z Onetu. Dzisiaj ponowił wizytę. Wiesz po co? Żeby podrwić ze zmiany poglądów MK. Tak jakby nikt nie miał prawa do skorygowania swojego spojrzenia na człowieka i podjęcia decyzji o głosowaniu na kogoś innego. Ja bym nie chciał, żeby obcy wpadał mi do domu i wyśmiewał się ze mnie, że meble art deco zamieniłem na rustykalne. Bo akurat jemu podobają się te pierwsze. Kurka dał Lehoo kopa w dupę. Sam nie wiem teraz czy złamał czy też nie złamał ustalone kiedyś zasady.

        • Lehoo dobrze pamiętam z czasów onetowej MKurki …
          Pamiętam Lehoo, pamiętam. Gdy tu się pojawił,
          od razu go przywitałem. Po ksywie Lehoo, używał
          on jeszcze conajmniej dwóch ksyw, a ostatnią
          był chyba “ryży koń”, czy jakoś tak.
          Używał też ksywy w której składnikiem był wyraz “Pan”,
          ale nie pamiętam, jak to dokładniej brzmiało.
          Lehoo miał zwyczaj tak pisać, że ci mniej lotni
          pisowcy myśleli, że on na serio popiera PIS.
          Grał głupka, który co chwilę wypowiadał zdanie,
          że to, co prezes PIS zrobił było w sposób oczywisty
          dobre i powinno być uszanowane. Była to daleko
          posunięta ironia. Szczypta humoru, jaką dodawał
          nadawała tej ironii szczególnego smaku.
          Lehoo pisze na tyle fajnie, że będąc nieprzejednanym
          przeciwnikiem ugrupowania PIS i jego prezesa
          psułby zamierzenia MKurki.
          Chyba stąd wynika decyzja o wykopaniu Lehoo.
          Ale to wtedy potwierdzałoby tezę, że celem
          MKurki jest faktycznie promowanie J.K.
          Z takiego punktu widzenia MKurki, kto stwarza realne
          zagrożenie dla promocji osoby J.K. musi
          z portalu odejść.

          • “Z takiego punktu widzenia MKurki,
            kto stwarza realne zagrożenie dla promocji osoby J.K. musi z portalu odejść”.

            Ło boziuńciu!

          • Podzielam zdziwienie Graz, bo Twoja końcowa teza
            jest więcej niż karkołomna. Ale przede wszystkim nieprawdziwa.

            Co do Lehoo. Bardzo słabe pióro. Pisze na jedno kopyto tym swoim zmanierowanym stylem. Nie ma tam za grosz finezji. Błysku talentu choćby w jednym zdaniu. Ciężkie to jego pisanie i mocno toporne. Mnie po trzech jego tekstach nużyło i brało na mdłości. Ale to moje zdanie i mogę się mylić. Zresztą co ja tam wiem o literaturze!

            Pozdrawiam.

          • Może ta teza karkołomna, ale przy niej pozostaję.
            Apropos “{moja} teza jest więcej niż karkołomna” …
            Przy małej ilości informacji ekstrapolacja ma większe
            szanse chybienia. A cóż można wyczuć z informacji
            płynących z kontrowersji ? … Niewiele.
            Zdaję sobie więc sprawę z tego, że się mogę mylić.
            Mimo tego pozostaję przy omawianej tu tezie.
            Jeśli podstawą motywacji MK są realne szanse na
            pieniądze, to – “nie ma zmiłuj”.
            Będzie on uderzał w groźnych przeciwników zdecydowanie
            i możliwie najbardziej skutecznie.
            Słabsi przeciwnicy będą mu służyli jako parawan
            dla cenzorskich działań i ew. jako przykład marnej
            argumentacji zwolenników PO.
            Wciąż się biję z myślą, czy wolta poglądowa MK
            to prowokacja, czy wykonywanie płatnego zlecenia.
            W opcję “zmiany poglądów politycznych” u MK nie wierzę.
            Trzymam się swojej tezy tylko przy założeniu,
            że przyczyną wolty propagandowej MK są pieniądze.
            A czy przyczyną są pieniądze – nie wiem.

            Zaś jeśli idzie o “Lehoo” vel “Ryży Koń” vel “Tajemniczy
            Pan X” , to jasnym jest, że nie jest to wielkie pióro,
            ale na pewnym (i to nie niskim) poziomie, jest
            to dobry propagandysta anty-PIS.
            Dlatego, jeśli motywacją MK są pieniądze, Lehoo
            wyleciał, bo był zbyt groźny i tak się stanie z każdym,
            kto w mniemaniu MK zagraża prowadzonej przez
            niego kampanii propagandowej na rzecz J.K..

          • Nie zgadzam się z Twoją tezą z jednego powodu.
            Oprócz paru osób, wszyscy walą w Kaczyńskiego jak w kaczy kuper i nie zauważyłem, by z tego powodu ktokolwiek dostał bana. Sam też nie wiem czy wolta poglądowa MK to autentyczna zmiana preferencji politycznych, prowokacja względnie wykonywanie płatnego zlecenia. Ale ja z tym mogę żyć i Tobie tego samego życzę 🙂

          • E_Krakowski, MK będzie ruszał tylko groźniejszych …
            Nie wystarczy pomstować na J.K.,
            by być zaliczonym przez MK
            do zagrażających prowadzonej
            przez niego kampanii.
            MK dał wyraźnie znać niektórym
            krytykom J.K., że pozostawia
            ich wpisy dlatego, że są żywym
            przykładem miałkości argumentacji
            elektoratu PO.
            A “żyć z tym”, jak najbardziej mogę.
            Wszak ta wolta programowa MK
            jest, jak najbardziej, ciekawym
            zjawiskiem.
            Kto wie, { a MK to wie }, czy ta
            sensacyjna przemiana MK nie ściąga
            tu nowych {i dawnych} bywalców
            portalu.

            Np. właśnie widzę, że pojawił się tu
            Przyjaciel Moniki, który na jakiś
            czas zniechęcił się tu bywać
            z powodu poróżnienia się z MK
            i z niektórymi popierającymi MK
            kontrowersyjnymi.

            Ludzie nie lubią nudy.
            Skandale tę nudę rozbijają.

            Acha i jeszcze jedno …
            Jeśli brakuje Ci przykładów,
            że groźni są eliminowani,
            to podaję Ci tu przykład
            SiameseDream.
            Mimo, że to SLD’owiec, 🙂
            pisze on całkiem rozsądnie.
            Wiele jego wpisów zostało
            wyciętych w pień.
            SiameseDream skarżył się
            na to, a nawet napisał
            na ten temat wiersz.

        • Dzien dobry, b. przepraszam, ze wcinam sie do rozmowy.
          Poruszyles ciekawy temat. Przygladam sie od prawie roku Kontrowersjom i musze przyznac, ze mimo, ze jestem po stronie przeciwnej, widzialem ciekawe rozmowy na portalu i mialem wrazenie, ze jestescie bardziej grupa przyjaciol niz grupa przypadkowych bloggerow. Zaobsrewowalem metamorfoze Matki i powoli zmiane wielu Kontrowersjan w stosunku do M_K, juz nie bylo tak milo, a od kiedy oglosil , ze popiera Lecha, a po Smolensku, Jaroslawa nastapila nagonka na M_K jako tego pierszego pisuara po Jaroslawie. Wtedy zaczal sie zmasowany ruch anonimow i rzucanie miesem pod adresem Matki i o zgrozo, Kontrowerjanie, Ci o ktorych kiedys myslalem jako o przyjacielach M_K zaczeli zapraszac tych bardziej agresywnych do logowania na Kontrowersjach i robienie frontu przeciw Matce. Tylko Ty jedyny, (nie wspomne o Tych Kontrowersyjnych, ktorzy nie sa zwolennikami PO, bo oni, tak jak i ja witaja zmiany M_K) zachowales spokoj i zrozumienie, ze kazdy ma prawo do zmiany pogladow. Nigdy nie przyszlo by mi do glowy, aby odstawic kolege lub przyjaciol za zmiane pogladow politycznych i czesto mysle jak Kurak musi sie teraz czuc, kiedy tak wielu Kontrowersjan, bylych wielbicieli, wbew logice, okazalo sie tak malo wyrozumialymi i nie zdobylo sie na Twoje podejscie do rzeczy, przeczekac i zobaczyc jak ta sprawa sie potoczy dalej.

          • Dziękuję Gucio za słowa poparcia.
            Też mi się to w głowie nie mieści, jak można mieć pretensje do czyichś preferencji politycznych, czy też do kogoś, u którego powoli ewoluowały poglądy, nastąpiła zmiana oceny jednego polityka i dojrzenie pozytywów w innym polityku.

            A po prawdzie, jest tu całkiem spora grupa osób, która myśli podobnie jak Ty czy ja, a która mimo wszystko nie odda głosu na Kaczyńskiego. Pozdrawiam.

          • Chyba jednak nikt nie ma
            Chyba jednak nikt nie ma autentycznych pretensji do MK, że zmienił poglądy polityczne. Problem raczej w tym, że stał się neofitą.

          • Nie masz racji z tym brakiem pretensji o zmianę
            poglądów politycznych przez MK. Żeby być precyzyjnym – o zmianę spojrzenia na polityka Tuska i polityka Kaczyńskiego. Niektórzy odeszli z tego powodu. Osoby te poczuły się zawiedzione a nawet zdradzone, tak jakby Kurka ślubował im wierność i miłość do Platformy na całe życie.

            A neofita jest pojęciem ironicznym tyle, że SUBIEKTYWNYM. Jednych, zmieniających poglądy będzie się usprawiedliwiać powiedzeniem – tylko krowa ich nie zmienia, a drugich będzie się nazywać neofitą.

          • No nie, rozmywasz temat (jak na papugę przystało:)
            Kurki z Onetu nie znam więc nie wiem za jaką partią optował. Był anty Kaczyński a teraz jest falangą sztabu PiS. Ale nie jest to najważniejsze. Ma prawo. Natomiast język jakim się posługuje definiuje jak należy go postrzegać.
            Pozdrawiam.

          • Sytuacja zaczyna Cię
            Sytuacja zaczyna Cię przerastać. Najpierw piszesz, że nikt nie ma pretensji do MK o zmianę poglądów politycznych, by następnie zaprzeczyć sobie, stawiając zarzut o? – no właśnie, zmianę poglądów politycznych. Przeczytaj definicję neofity!

            W kwestii języka MK, co Ci przeszkadza? Brzydkie wyrazy? Dam sobie łeb uciąć, że wśród kumpli klniesz jak szewc albo jeszcze obrzydliwiej 🙂
            Pozdr.

          • Eeee, no trochę nadinterpretowałeś moje słowa.
            Przede wszystkim napisałem, że “chyba” nikt nie ma pretensji. Odpisałeś, że z tego powodu niektórzy opuścili portal. OK, niech będzie. Ale może też przyczynił się do tego mocno agresywny język MK? Niekoniecznie jedynie sam fakt?
            W pracy klnę jak szewc ale w domu nie. Czytając Kontrowersje jestem zawsze w domu. Co do neofity, nie uważsz że MK jest niezwykle gorliwy w swojej nowej roli? A i gdzie poczyniłem zarzut dla MK z powodu zmiany frontu? Strzelę korektę.
            Pozdrawiam

    • Właściciel staje się zakładnikiem własnego zakładu …
      MK prawdopodobnie finansowo bokami robi, a poświęciwszy
      portalowi dużo czasu nie ma wyjścia i musi uczynić ten
      portal dochodowym.
      Kiedy ma się prawdziwie złą sytuację finansową i rodzinę
      na utrzymaniu nietrudno o wykonywanie nerwowych,
      nieprzemyślanych ruchów.
      Trudno też o grzeczne zachowanie w takiej sytuacji,
      szczególnie, gdy do tego ma się prawdopodobnie
      choleryczne i apodyktyczne usposobienie.

      Mnie wciąż zastanawia, a nawet fascynuje, na ile
      prawdziwym jest jego dosłowne zaprzedanie się
      kampanii na rzecz Kaczyńskiego.
      Ze strony sztabu Kaczyńskiego kupienie MK
      byłoby rzeczywiście dobrym posunięciem.

      Jeśli MK jest kupiony, jest on na pozycji adwokata diabła.
      Bardzo to trudne, niewdzięczne stanowisko.

      Co by nie było, przyglądam się jego wyczynom
      z zainteresowaniem.
      Zakładając, że MK jest kupiony, jego łamanie
      podstawowych zasad, o czym tu nie jeden
      kontrowersyjny { i nie tylko } się krytycznie
      wypowiadał, traktuję, jako tragicznego wymiaru
      wysiłki, by sprostać niemożliwemu zadaniu.

      • Fakt. Zadanie ma arcytrudne.
        To co robi, oceniam pod kątem zwiększania liczby użytkowników i czytelników, która jest podstawą sukcesu. A ta wykazuje tendencję wzrostową. Już starożytni dowiedli, że dobry skandal jest na wagę złota. Zatem, może tu należy szukać wyjaśnień, które usprawiedliwiałyby ostatnie “taktyczne pociągnięcia”?

        A będąc przy temacie. Zjawił się tu niedawno niejaki Lehoo z Onetu. Dzisiaj ponowił wizytę. Wiesz po co? Żeby podrwić ze zmiany poglądów MK. Tak jakby nikt nie miał prawa do skorygowania swojego spojrzenia na człowieka i podjęcia decyzji o głosowaniu na kogoś innego. Ja bym nie chciał, żeby obcy wpadał mi do domu i wyśmiewał się ze mnie, że meble art deco zamieniłem na rustykalne. Bo akurat jemu podobają się te pierwsze. Kurka dał Lehoo kopa w dupę. Sam nie wiem teraz czy złamał czy też nie złamał ustalone kiedyś zasady.

        • Lehoo dobrze pamiętam z czasów onetowej MKurki …
          Pamiętam Lehoo, pamiętam. Gdy tu się pojawił,
          od razu go przywitałem. Po ksywie Lehoo, używał
          on jeszcze conajmniej dwóch ksyw, a ostatnią
          był chyba “ryży koń”, czy jakoś tak.
          Używał też ksywy w której składnikiem był wyraz “Pan”,
          ale nie pamiętam, jak to dokładniej brzmiało.
          Lehoo miał zwyczaj tak pisać, że ci mniej lotni
          pisowcy myśleli, że on na serio popiera PIS.
          Grał głupka, który co chwilę wypowiadał zdanie,
          że to, co prezes PIS zrobił było w sposób oczywisty
          dobre i powinno być uszanowane. Była to daleko
          posunięta ironia. Szczypta humoru, jaką dodawał
          nadawała tej ironii szczególnego smaku.
          Lehoo pisze na tyle fajnie, że będąc nieprzejednanym
          przeciwnikiem ugrupowania PIS i jego prezesa
          psułby zamierzenia MKurki.
          Chyba stąd wynika decyzja o wykopaniu Lehoo.
          Ale to wtedy potwierdzałoby tezę, że celem
          MKurki jest faktycznie promowanie J.K.
          Z takiego punktu widzenia MKurki, kto stwarza realne
          zagrożenie dla promocji osoby J.K. musi
          z portalu odejść.

          • “Z takiego punktu widzenia MKurki,
            kto stwarza realne zagrożenie dla promocji osoby J.K. musi z portalu odejść”.

            Ło boziuńciu!

          • Podzielam zdziwienie Graz, bo Twoja końcowa teza
            jest więcej niż karkołomna. Ale przede wszystkim nieprawdziwa.

            Co do Lehoo. Bardzo słabe pióro. Pisze na jedno kopyto tym swoim zmanierowanym stylem. Nie ma tam za grosz finezji. Błysku talentu choćby w jednym zdaniu. Ciężkie to jego pisanie i mocno toporne. Mnie po trzech jego tekstach nużyło i brało na mdłości. Ale to moje zdanie i mogę się mylić. Zresztą co ja tam wiem o literaturze!

            Pozdrawiam.

          • Może ta teza karkołomna, ale przy niej pozostaję.
            Apropos “{moja} teza jest więcej niż karkołomna” …
            Przy małej ilości informacji ekstrapolacja ma większe
            szanse chybienia. A cóż można wyczuć z informacji
            płynących z kontrowersji ? … Niewiele.
            Zdaję sobie więc sprawę z tego, że się mogę mylić.
            Mimo tego pozostaję przy omawianej tu tezie.
            Jeśli podstawą motywacji MK są realne szanse na
            pieniądze, to – “nie ma zmiłuj”.
            Będzie on uderzał w groźnych przeciwników zdecydowanie
            i możliwie najbardziej skutecznie.
            Słabsi przeciwnicy będą mu służyli jako parawan
            dla cenzorskich działań i ew. jako przykład marnej
            argumentacji zwolenników PO.
            Wciąż się biję z myślą, czy wolta poglądowa MK
            to prowokacja, czy wykonywanie płatnego zlecenia.
            W opcję “zmiany poglądów politycznych” u MK nie wierzę.
            Trzymam się swojej tezy tylko przy założeniu,
            że przyczyną wolty propagandowej MK są pieniądze.
            A czy przyczyną są pieniądze – nie wiem.

            Zaś jeśli idzie o “Lehoo” vel “Ryży Koń” vel “Tajemniczy
            Pan X” , to jasnym jest, że nie jest to wielkie pióro,
            ale na pewnym (i to nie niskim) poziomie, jest
            to dobry propagandysta anty-PIS.
            Dlatego, jeśli motywacją MK są pieniądze, Lehoo
            wyleciał, bo był zbyt groźny i tak się stanie z każdym,
            kto w mniemaniu MK zagraża prowadzonej przez
            niego kampanii propagandowej na rzecz J.K..

          • Nie zgadzam się z Twoją tezą z jednego powodu.
            Oprócz paru osób, wszyscy walą w Kaczyńskiego jak w kaczy kuper i nie zauważyłem, by z tego powodu ktokolwiek dostał bana. Sam też nie wiem czy wolta poglądowa MK to autentyczna zmiana preferencji politycznych, prowokacja względnie wykonywanie płatnego zlecenia. Ale ja z tym mogę żyć i Tobie tego samego życzę 🙂

          • E_Krakowski, MK będzie ruszał tylko groźniejszych …
            Nie wystarczy pomstować na J.K.,
            by być zaliczonym przez MK
            do zagrażających prowadzonej
            przez niego kampanii.
            MK dał wyraźnie znać niektórym
            krytykom J.K., że pozostawia
            ich wpisy dlatego, że są żywym
            przykładem miałkości argumentacji
            elektoratu PO.
            A “żyć z tym”, jak najbardziej mogę.
            Wszak ta wolta programowa MK
            jest, jak najbardziej, ciekawym
            zjawiskiem.
            Kto wie, { a MK to wie }, czy ta
            sensacyjna przemiana MK nie ściąga
            tu nowych {i dawnych} bywalców
            portalu.

            Np. właśnie widzę, że pojawił się tu
            Przyjaciel Moniki, który na jakiś
            czas zniechęcił się tu bywać
            z powodu poróżnienia się z MK
            i z niektórymi popierającymi MK
            kontrowersyjnymi.

            Ludzie nie lubią nudy.
            Skandale tę nudę rozbijają.

            Acha i jeszcze jedno …
            Jeśli brakuje Ci przykładów,
            że groźni są eliminowani,
            to podaję Ci tu przykład
            SiameseDream.
            Mimo, że to SLD’owiec, 🙂
            pisze on całkiem rozsądnie.
            Wiele jego wpisów zostało
            wyciętych w pień.
            SiameseDream skarżył się
            na to, a nawet napisał
            na ten temat wiersz.

        • Dzien dobry, b. przepraszam, ze wcinam sie do rozmowy.
          Poruszyles ciekawy temat. Przygladam sie od prawie roku Kontrowersjom i musze przyznac, ze mimo, ze jestem po stronie przeciwnej, widzialem ciekawe rozmowy na portalu i mialem wrazenie, ze jestescie bardziej grupa przyjaciol niz grupa przypadkowych bloggerow. Zaobsrewowalem metamorfoze Matki i powoli zmiane wielu Kontrowersjan w stosunku do M_K, juz nie bylo tak milo, a od kiedy oglosil , ze popiera Lecha, a po Smolensku, Jaroslawa nastapila nagonka na M_K jako tego pierszego pisuara po Jaroslawie. Wtedy zaczal sie zmasowany ruch anonimow i rzucanie miesem pod adresem Matki i o zgrozo, Kontrowerjanie, Ci o ktorych kiedys myslalem jako o przyjacielach M_K zaczeli zapraszac tych bardziej agresywnych do logowania na Kontrowersjach i robienie frontu przeciw Matce. Tylko Ty jedyny, (nie wspomne o Tych Kontrowersyjnych, ktorzy nie sa zwolennikami PO, bo oni, tak jak i ja witaja zmiany M_K) zachowales spokoj i zrozumienie, ze kazdy ma prawo do zmiany pogladow. Nigdy nie przyszlo by mi do glowy, aby odstawic kolege lub przyjaciol za zmiane pogladow politycznych i czesto mysle jak Kurak musi sie teraz czuc, kiedy tak wielu Kontrowersjan, bylych wielbicieli, wbew logice, okazalo sie tak malo wyrozumialymi i nie zdobylo sie na Twoje podejscie do rzeczy, przeczekac i zobaczyc jak ta sprawa sie potoczy dalej.

          • Dziękuję Gucio za słowa poparcia.
            Też mi się to w głowie nie mieści, jak można mieć pretensje do czyichś preferencji politycznych, czy też do kogoś, u którego powoli ewoluowały poglądy, nastąpiła zmiana oceny jednego polityka i dojrzenie pozytywów w innym polityku.

            A po prawdzie, jest tu całkiem spora grupa osób, która myśli podobnie jak Ty czy ja, a która mimo wszystko nie odda głosu na Kaczyńskiego. Pozdrawiam.

          • Chyba jednak nikt nie ma
            Chyba jednak nikt nie ma autentycznych pretensji do MK, że zmienił poglądy polityczne. Problem raczej w tym, że stał się neofitą.

          • Nie masz racji z tym brakiem pretensji o zmianę
            poglądów politycznych przez MK. Żeby być precyzyjnym – o zmianę spojrzenia na polityka Tuska i polityka Kaczyńskiego. Niektórzy odeszli z tego powodu. Osoby te poczuły się zawiedzione a nawet zdradzone, tak jakby Kurka ślubował im wierność i miłość do Platformy na całe życie.

            A neofita jest pojęciem ironicznym tyle, że SUBIEKTYWNYM. Jednych, zmieniających poglądy będzie się usprawiedliwiać powiedzeniem – tylko krowa ich nie zmienia, a drugich będzie się nazywać neofitą.

          • No nie, rozmywasz temat (jak na papugę przystało:)
            Kurki z Onetu nie znam więc nie wiem za jaką partią optował. Był anty Kaczyński a teraz jest falangą sztabu PiS. Ale nie jest to najważniejsze. Ma prawo. Natomiast język jakim się posługuje definiuje jak należy go postrzegać.
            Pozdrawiam.

          • Sytuacja zaczyna Cię
            Sytuacja zaczyna Cię przerastać. Najpierw piszesz, że nikt nie ma pretensji do MK o zmianę poglądów politycznych, by następnie zaprzeczyć sobie, stawiając zarzut o? – no właśnie, zmianę poglądów politycznych. Przeczytaj definicję neofity!

            W kwestii języka MK, co Ci przeszkadza? Brzydkie wyrazy? Dam sobie łeb uciąć, że wśród kumpli klniesz jak szewc albo jeszcze obrzydliwiej 🙂
            Pozdr.

          • Eeee, no trochę nadinterpretowałeś moje słowa.
            Przede wszystkim napisałem, że “chyba” nikt nie ma pretensji. Odpisałeś, że z tego powodu niektórzy opuścili portal. OK, niech będzie. Ale może też przyczynił się do tego mocno agresywny język MK? Niekoniecznie jedynie sam fakt?
            W pracy klnę jak szewc ale w domu nie. Czytając Kontrowersje jestem zawsze w domu. Co do neofity, nie uważsz że MK jest niezwykle gorliwy w swojej nowej roli? A i gdzie poczyniłem zarzut dla MK z powodu zmiany frontu? Strzelę korektę.
            Pozdrawiam

  13. Leeho.
    Nigdy go tu nie widziałem. Nic w ciągu tego czasu na portalu nie napisał. A Kontrowersje funkcjonują już ponad półtora roku. Ni z gruszki, jak Filip z pietruszki zjawia się i ma pretensje o preferencje polityczne Matki Kurki. No myslę, że to osobista sprawa każdego ale może się mylę. Dla mnie jego wejście, to jak wpad bez zaproszenia do cudzego domu i szydzenie z gospodarza. Kurak dał mu kopa w dupę. Jak sądzicie – znowu złamał zasady czy nie złamał?

  14. Leeho.
    Nigdy go tu nie widziałem. Nic w ciągu tego czasu na portalu nie napisał. A Kontrowersje funkcjonują już ponad półtora roku. Ni z gruszki, jak Filip z pietruszki zjawia się i ma pretensje o preferencje polityczne Matki Kurki. No myslę, że to osobista sprawa każdego ale może się mylę. Dla mnie jego wejście, to jak wpad bez zaproszenia do cudzego domu i szydzenie z gospodarza. Kurak dał mu kopa w dupę. Jak sądzicie – znowu złamał zasady czy nie złamał?

  15. Byłbym Ci wdzięczny, gdybyś mi pokazał różnicę między
    SB a obecnymi służbami. Między tamtymi metodami a obecnie stosowanymi. Między tamtym służeniem władzy a obecnym. Oczywiście, jestem za zdecydowanym ukaraniem wszystkich byłych SB-ków, którzy choć palcem skrzywdzili przesłuchiwanego podejrzanego.

    Zresztą nie szukaj, bo i tak nie znajdziesz. Jedni są warci drugich.

    Do rzeczy. Samo porównanie metod MK do postępowań SB jest bez sensu. Jesteś tu dobrowolnie a na SB nikt nie chodził bez zaproszenia.

    Myślisz, że gdyby MK miał możliwości, to by nas bił i zamykał?

    Nie mogę zrozumieć o co chodzi z tym skreśleniem z listy użytkowników Kontrowersji. Nie chcę tu pisać ani komentować, to sobie idę precz i tyle. Co mnie interesuje, że jakiś swój ślad bytności w tym miejscu zostawiłem? Do czego mi potrzebne zaświadczenie o wymeldowaniu?
    O co tu biega? Wyjaśnij mi to, jeśli możesz.

  16. Byłbym Ci wdzięczny, gdybyś mi pokazał różnicę między
    SB a obecnymi służbami. Między tamtymi metodami a obecnie stosowanymi. Między tamtym służeniem władzy a obecnym. Oczywiście, jestem za zdecydowanym ukaraniem wszystkich byłych SB-ków, którzy choć palcem skrzywdzili przesłuchiwanego podejrzanego.

    Zresztą nie szukaj, bo i tak nie znajdziesz. Jedni są warci drugich.

    Do rzeczy. Samo porównanie metod MK do postępowań SB jest bez sensu. Jesteś tu dobrowolnie a na SB nikt nie chodził bez zaproszenia.

    Myślisz, że gdyby MK miał możliwości, to by nas bił i zamykał?

    Nie mogę zrozumieć o co chodzi z tym skreśleniem z listy użytkowników Kontrowersji. Nie chcę tu pisać ani komentować, to sobie idę precz i tyle. Co mnie interesuje, że jakiś swój ślad bytności w tym miejscu zostawiłem? Do czego mi potrzebne zaświadczenie o wymeldowaniu?
    O co tu biega? Wyjaśnij mi to, jeśli możesz.

  17. Mastodoncie, przejście to może przetrwać wybory …
    Przejście MK na ciemną stronę mocy może trwać
    dłużej niż czas, który pozostał do wyborów.
    Tak może być, jeśli motywacją wolty programowej
    MK są finanse i jeśli po wyborach zostanie doradcą
    (jasne, że płatnym) public relations PIS.

    Przy tej dyskusji o przeobrażeniu politycznym MK
    przypomina mi się stare powiedzenie :
    “Gdy nie wiadomo o co chodzi, to naprawdopodobniej
    chodzi o pieniądze.”

    • MK kreuje potrzebę na rynku
      jak taki jeden sklep internetowy, który napisał na swojej stronie, że jego klientami są: PKO, DB, PZU, BMW i inne takie. Po pewnym czasie te firmy faktycznie zaczęły kupować w tym sklepie, bo “wszyscy mówili, że kupują”.. MK pisze o kontrakcie z pisiorami, licząc na to, że wieść sie rozniesie po świecie i w końcu partia nie będzie miała wyboru: faktycznie mu zapłaci, bo wielu będzie przekonanych, że tak jest 🙂 Być może to jest powodem zadziwającej transformacji gospodarza, zadziwiająco podobnej do przemiany prezesa w baranka i Palikota w prezesa..

  18. Mastodoncie, przejście to może przetrwać wybory …
    Przejście MK na ciemną stronę mocy może trwać
    dłużej niż czas, który pozostał do wyborów.
    Tak może być, jeśli motywacją wolty programowej
    MK są finanse i jeśli po wyborach zostanie doradcą
    (jasne, że płatnym) public relations PIS.

    Przy tej dyskusji o przeobrażeniu politycznym MK
    przypomina mi się stare powiedzenie :
    “Gdy nie wiadomo o co chodzi, to naprawdopodobniej
    chodzi o pieniądze.”

    • MK kreuje potrzebę na rynku
      jak taki jeden sklep internetowy, który napisał na swojej stronie, że jego klientami są: PKO, DB, PZU, BMW i inne takie. Po pewnym czasie te firmy faktycznie zaczęły kupować w tym sklepie, bo “wszyscy mówili, że kupują”.. MK pisze o kontrakcie z pisiorami, licząc na to, że wieść sie rozniesie po świecie i w końcu partia nie będzie miała wyboru: faktycznie mu zapłaci, bo wielu będzie przekonanych, że tak jest 🙂 Być może to jest powodem zadziwającej transformacji gospodarza, zadziwiająco podobnej do przemiany prezesa w baranka i Palikota w prezesa..

    • Ściemnia fantastycznie, itd. … Oczywiście, że tak !
      Apropos : “Ściemnia fantastycznie, wpuszcza w maliny
      perfekcyjnie i roluje bez mydła jak leci.”

      Byłbym durniem, gdybym zaprzeczył …

      Bo on to na prawdę robi fantastycznie !

      Ale dając się kupić na pewno nie pozbawił
      się goryczy wynikającej ze świadomości
      pewnego rodzaju prostytuowania się.
      Dlatego wcześniej mówiłem o jego tragicznie
      wielkim wysiłku na rzecz niemożliwej
      misji (mission impossible, jak tu już ktoś
      wcześniej powiedział).
      Używając słów “tragicznie wielkim wysiłku”
      miałem na myśli wysiłek psychiczny
      polegający na świadomym zaprzeczeniu
      samemu sobie.

      • Perfekcyjnie w ramach możliwości …
        W obronie Krakusa { i w swojej } …

        “Perfekcyjnie” nie musi oznaczać :
        “z zamierzonym i osiągniętym
        skutkiem 100%”.

        Ktoś może być perfekcyjnym,
        a jednak nie osiągnie celu
        z przyczyn obiektywnych, tzn.
        z przyczyn znajdujących się poza
        jego możliwościami kontroli.

        “Fantastycznie” to z kolei określenie
        słabo zdefiniowane i nie będę
        w związku z tym na temat użycia
        tego określenia tu dyskutował.
        To określenie, każdy może rozumieć
        inaczej.

        • Jak wyczuwam JK
          to najchętniej nakopałby MK do dupy za przeszłość. Facet nie wybacza nigdy. Taki k… charakter. A Ty kurde minąłeś się z powołaniem, Krakusie. Trza było do palestry aspirować a nie napier….ać się kijami na lodzie za młodu 🙂

          • Krakusie
            robisz się, kurcze, dowcipny 🙂

            Całe życie mnie uczy, żeby omijać pewne typy. Nie robić z nimi interesów, nie integrować się towarzysko, nie oddawać im swoich spraw w łapska. Do tych typów zalicza się JK. Co nie wyklucza ukłonów i zwykłej życzliwości dla tychże typów. I tyle.
            Jest cała masa ludzi, którzy szaleją za tym typem człeka. Taki naród. Demokracją się zabawi i zdecyduje. I se polepszy albo pogorszy. Takoż i mnie uczyni. I tobie.

          • Myślisz, że popuści? Jeżeli miał z nią bara-bara,
            to Kotka w następnym spocie wyborczym będzie się domagać od Kuraka alimentów.

    • Ściemnia fantastycznie, itd. … Oczywiście, że tak !
      Apropos : “Ściemnia fantastycznie, wpuszcza w maliny
      perfekcyjnie i roluje bez mydła jak leci.”

      Byłbym durniem, gdybym zaprzeczył …

      Bo on to na prawdę robi fantastycznie !

      Ale dając się kupić na pewno nie pozbawił
      się goryczy wynikającej ze świadomości
      pewnego rodzaju prostytuowania się.
      Dlatego wcześniej mówiłem o jego tragicznie
      wielkim wysiłku na rzecz niemożliwej
      misji (mission impossible, jak tu już ktoś
      wcześniej powiedział).
      Używając słów “tragicznie wielkim wysiłku”
      miałem na myśli wysiłek psychiczny
      polegający na świadomym zaprzeczeniu
      samemu sobie.

      • Perfekcyjnie w ramach możliwości …
        W obronie Krakusa { i w swojej } …

        “Perfekcyjnie” nie musi oznaczać :
        “z zamierzonym i osiągniętym
        skutkiem 100%”.

        Ktoś może być perfekcyjnym,
        a jednak nie osiągnie celu
        z przyczyn obiektywnych, tzn.
        z przyczyn znajdujących się poza
        jego możliwościami kontroli.

        “Fantastycznie” to z kolei określenie
        słabo zdefiniowane i nie będę
        w związku z tym na temat użycia
        tego określenia tu dyskutował.
        To określenie, każdy może rozumieć
        inaczej.

        • Jak wyczuwam JK
          to najchętniej nakopałby MK do dupy za przeszłość. Facet nie wybacza nigdy. Taki k… charakter. A Ty kurde minąłeś się z powołaniem, Krakusie. Trza było do palestry aspirować a nie napier….ać się kijami na lodzie za młodu 🙂

          • Krakusie
            robisz się, kurcze, dowcipny 🙂

            Całe życie mnie uczy, żeby omijać pewne typy. Nie robić z nimi interesów, nie integrować się towarzysko, nie oddawać im swoich spraw w łapska. Do tych typów zalicza się JK. Co nie wyklucza ukłonów i zwykłej życzliwości dla tychże typów. I tyle.
            Jest cała masa ludzi, którzy szaleją za tym typem człeka. Taki naród. Demokracją się zabawi i zdecyduje. I se polepszy albo pogorszy. Takoż i mnie uczyni. I tobie.

          • Myślisz, że popuści? Jeżeli miał z nią bara-bara,
            to Kotka w następnym spocie wyborczym będzie się domagać od Kuraka alimentów.

  19. 1. SB sobie darujmy. Mały
    1. SB sobie darujmy. Mały związek ze sprawą.

    2. „Więc nie tłumacz wyczynów MK wyższymi racjami, prowokacjami czy chęcią ratowania portalu. Jego postępowanie jest poniżej elementarnej przyzwoitości i trzeba to nazwać po imieniu.”

    Powyżej, są Twoje słowa. Dobrze byłoby, gdybyś sięgnął do źródeł i wyłowił pierwszy lepszy konflikt Kurki z kimkolwiek. Ale chronologicznie, dokładnie co do literki i dokładnie co do czasu. Możesz potem całą chronologię sporu tu u mnie wkleić.

    Ja ze swojej strony odsyłam Cię do tekstu Leszka Żółkiewicza i naszej rozmowy pod jego wpisem. Leszek posypał głowę popiołem. Zaś ci, którzy się obrazili i odeszli, widzieli tylko winę Kurki. Sami byli bez skazy? Jak te owieczki niewinne?

    3. Powiedz mi w jaki sposób ktoś, kto nie chce firmować tego portalu ma swoją wymuszoną obecnością podnosić liczbę uczestników? Nie rozumiem tego. Według mnie, licznik nie pokazuje nikogo z tych, którzy sobie poszli. Przykładowo w tej chwili:

    Obecni na kontrowersje.net
    w tej chwili portal odwiedza 108 gości i 16 użytkowników:

    • MatkaKurka,
    • kriss,
    • Felicjan Dulski,
    • piwo,
    • quackie,
    • quackie,
    • Jacek Ka.,
    • wateronmars,
    • leszekzolkiewic…,
    • siamesedream,
    • MarekPl,
    • e_krakowski,
    • rokita,
    • deSaturator,
    • montecillo,
    • jancio6,

    A z drugiej strony, kto się tu zarejestrował, pozostaje w kartotece. Niby z jakiego powodu Matka Kurka miałby ją czyścić? I po co się domagać czegoś, co jest nieistotne, mało ważne, nic nie znaczące? No chyba tylko po to, by dalej toczyć spór a właściwie pianę.

  20. 1. SB sobie darujmy. Mały
    1. SB sobie darujmy. Mały związek ze sprawą.

    2. „Więc nie tłumacz wyczynów MK wyższymi racjami, prowokacjami czy chęcią ratowania portalu. Jego postępowanie jest poniżej elementarnej przyzwoitości i trzeba to nazwać po imieniu.”

    Powyżej, są Twoje słowa. Dobrze byłoby, gdybyś sięgnął do źródeł i wyłowił pierwszy lepszy konflikt Kurki z kimkolwiek. Ale chronologicznie, dokładnie co do literki i dokładnie co do czasu. Możesz potem całą chronologię sporu tu u mnie wkleić.

    Ja ze swojej strony odsyłam Cię do tekstu Leszka Żółkiewicza i naszej rozmowy pod jego wpisem. Leszek posypał głowę popiołem. Zaś ci, którzy się obrazili i odeszli, widzieli tylko winę Kurki. Sami byli bez skazy? Jak te owieczki niewinne?

    3. Powiedz mi w jaki sposób ktoś, kto nie chce firmować tego portalu ma swoją wymuszoną obecnością podnosić liczbę uczestników? Nie rozumiem tego. Według mnie, licznik nie pokazuje nikogo z tych, którzy sobie poszli. Przykładowo w tej chwili:

    Obecni na kontrowersje.net
    w tej chwili portal odwiedza 108 gości i 16 użytkowników:

    • MatkaKurka,
    • kriss,
    • Felicjan Dulski,
    • piwo,
    • quackie,
    • quackie,
    • Jacek Ka.,
    • wateronmars,
    • leszekzolkiewic…,
    • siamesedream,
    • MarekPl,
    • e_krakowski,
    • rokita,
    • deSaturator,
    • montecillo,
    • jancio6,

    A z drugiej strony, kto się tu zarejestrował, pozostaje w kartotece. Niby z jakiego powodu Matka Kurka miałby ją czyścić? I po co się domagać czegoś, co jest nieistotne, mało ważne, nic nie znaczące? No chyba tylko po to, by dalej toczyć spór a właściwie pianę.

  21. Konflikty MK z kimkolwiek są

    Konflikty MK z kimkolwiek są tylko konfliktami a nie wojną i sięganie po ostateczne argumenty, szczególnie w wypadku nierównego dostępu do "broni", jest co najmniej małostkowe, że nie nazwę tego dosadniej. Nota bene, to miał być portal KONTROWERSYJNY a nie portal wielbicieli talentu MK. (tak przynajmniej był prezentowany przez założyciela) a spory i kłótnie są nieodzowną przyprawą kontrowersyjnych dyskusji. Wywalenie kogoś, kto reprezentuje inne zdanie i używa w dyskusji argumentów (jakie by nie były) a nie inwektyw, kasowanie wpisów tylko dlatego że nie zgadzają się ze zdaniem MK przypomina jako żywo działania, które wydawało się że zniknęły razem ze słusznie minioną epoką.

    Ja podałem przykład Leszka Żółkiewicza wykopanego przez MK. Odesłałem Cię do jego pierwszego wpisu i komentarzy, które między sobą wymieniliśmy. Wynika z nich, że Leszek uznał swój debiut za małą katastrofę i swój wypad z portalu uznał za zasadny. Prosiłem, byś wyszukał spór MK z jakimkolwiek użytkownikiem i wkleił go chronologicznie tutaj. Nie zrobiłeś tego, w zamian zajmując się publicystyką. Powyższy akapit jest tylko i wyłącznie twoją subiektywną oceną działań właściciela portalu. Niczym więcej.

    Jestem na kontro praktycznie od założenia tego portalu, zachęcony, czy wręcz zaproszony przez jednego z uczestników, MK czytam od dawna, nie zawsze się z nim zgadzałem gdy jechał po SLD, nie zawsze się zgadzałem gdy napadał na PIS i nie zawsze się zgadzam gdy teraz zmienił front. Ale jego poglądy polityczne czy inne są jego poglądami i mogę z nimi dyskutować, spierać się o racje, argumentować lecz nie potępiać, szydzić czy określać jakimikolwiek epitetami.

    Pełna zgoda.

    Tyle że nie ma mowy o dyskusji w sytuacji gdy interlokutor stosuje metodę: "porozmawiajmy jak kolega z kolegą – stul pysk’ teraz ja mówię" i wycina wszystko co mu nie pasuje do jego tezy. To że MK ma tz. "lekkie pióro" nie wyłącza go z krytyki czy oceny treści, lekkim piórem można napisać ciężkie bzdury i coraz częściej MK to się zdarza. To oczywiście jest moja ocena, z którą nie wszyscy muszą się zgadzać, ale jak można wyrobić sobie w miarę wyważone zdanie kto ma rację, jeśli komentarze są wycinane, modyfikowane czy wręcz fałszowane.

    To prawda. Często sam się gubię o co chodzi, ale mnie mało interesują czyjeś spory. Masz prawo wyrażać swoje zdanie na temat poczynań MK, masz prawo być zniesmaczony a nawet mocno wkurzony. Z drugiej strony MK jako twórca tego portalu i właściciel, ma prawo robić co mu się podoba. Takie już jego zbójeckie prawo.

    Teraz też nie mam żadnej pewności czy dyskutuję z "krakusem" czy np nie z MK.

    Dyskutujesz z krakusem.

    A odnośnie rejestracji i kartoteki. W ocenie wartości portalu pod kątem biznesowym liczy się nie tylko klikalność, bo ta jest zmienna i często chimeryczna, ale też liczba ZAREJESTROWANYCH uczestników. Wygląda na to że na kontrowersjach jest sporo tak zwanych "martwych dusz", które czy chcą czy nie, podnoszą ranking portalu. I to też wydaje mi się wątpliwie etycznie, choć może jestem starej daty i mam inne pojęcie o etyce.

    Tu bym się z Tobą spierał. Jego portal. On rejestruje i wypisuje z rejestru. Martwe dusze nie podnoszą rankingu portalu. Jak Kurka wysyłał maile z prośbą o głos, ktoś obliczył ponad 1300 zarejestrowanych użytkowników. Na stronie głównej z reguły ich liczba waha się między15-40.

     

    P.S. Rybak z lasu idealnie trafił z porównaniem portalu Kontrowersje do restauracji. Kurka jest właścicielem i jej szefem. Serwuje bardzo dobre jedzenie. Stali bywalcy – każdy na swoją miarę – ciągle podrzucają do kuchni smakowite kąski. Każdy gość jest witany z otwartymi ramionami. Może kosztować potraw do woli za darmo. Może też dorzucić do kuchni swojego jadła. Są jednak goście, którzy żreją za friko, mało co wnoszą od siebie ale do gadania i ustalania zasad jakie winny panować w tej restauracji są pierwsi. Zdarzają się też tacy, którzy lubią nie tylko puścić pawia na stół ale wrzeszczeć na mieście, że ich chciano otruć. Nie wolno też zapominać, że Kurak gotuje ~ 80% potraw i utrzymuje tę knajpkę. Pozdr.

  22. Konflikty MK z kimkolwiek są

    Konflikty MK z kimkolwiek są tylko konfliktami a nie wojną i sięganie po ostateczne argumenty, szczególnie w wypadku nierównego dostępu do "broni", jest co najmniej małostkowe, że nie nazwę tego dosadniej. Nota bene, to miał być portal KONTROWERSYJNY a nie portal wielbicieli talentu MK. (tak przynajmniej był prezentowany przez założyciela) a spory i kłótnie są nieodzowną przyprawą kontrowersyjnych dyskusji. Wywalenie kogoś, kto reprezentuje inne zdanie i używa w dyskusji argumentów (jakie by nie były) a nie inwektyw, kasowanie wpisów tylko dlatego że nie zgadzają się ze zdaniem MK przypomina jako żywo działania, które wydawało się że zniknęły razem ze słusznie minioną epoką.

    Ja podałem przykład Leszka Żółkiewicza wykopanego przez MK. Odesłałem Cię do jego pierwszego wpisu i komentarzy, które między sobą wymieniliśmy. Wynika z nich, że Leszek uznał swój debiut za małą katastrofę i swój wypad z portalu uznał za zasadny. Prosiłem, byś wyszukał spór MK z jakimkolwiek użytkownikiem i wkleił go chronologicznie tutaj. Nie zrobiłeś tego, w zamian zajmując się publicystyką. Powyższy akapit jest tylko i wyłącznie twoją subiektywną oceną działań właściciela portalu. Niczym więcej.

    Jestem na kontro praktycznie od założenia tego portalu, zachęcony, czy wręcz zaproszony przez jednego z uczestników, MK czytam od dawna, nie zawsze się z nim zgadzałem gdy jechał po SLD, nie zawsze się zgadzałem gdy napadał na PIS i nie zawsze się zgadzam gdy teraz zmienił front. Ale jego poglądy polityczne czy inne są jego poglądami i mogę z nimi dyskutować, spierać się o racje, argumentować lecz nie potępiać, szydzić czy określać jakimikolwiek epitetami.

    Pełna zgoda.

    Tyle że nie ma mowy o dyskusji w sytuacji gdy interlokutor stosuje metodę: "porozmawiajmy jak kolega z kolegą – stul pysk’ teraz ja mówię" i wycina wszystko co mu nie pasuje do jego tezy. To że MK ma tz. "lekkie pióro" nie wyłącza go z krytyki czy oceny treści, lekkim piórem można napisać ciężkie bzdury i coraz częściej MK to się zdarza. To oczywiście jest moja ocena, z którą nie wszyscy muszą się zgadzać, ale jak można wyrobić sobie w miarę wyważone zdanie kto ma rację, jeśli komentarze są wycinane, modyfikowane czy wręcz fałszowane.

    To prawda. Często sam się gubię o co chodzi, ale mnie mało interesują czyjeś spory. Masz prawo wyrażać swoje zdanie na temat poczynań MK, masz prawo być zniesmaczony a nawet mocno wkurzony. Z drugiej strony MK jako twórca tego portalu i właściciel, ma prawo robić co mu się podoba. Takie już jego zbójeckie prawo.

    Teraz też nie mam żadnej pewności czy dyskutuję z "krakusem" czy np nie z MK.

    Dyskutujesz z krakusem.

    A odnośnie rejestracji i kartoteki. W ocenie wartości portalu pod kątem biznesowym liczy się nie tylko klikalność, bo ta jest zmienna i często chimeryczna, ale też liczba ZAREJESTROWANYCH uczestników. Wygląda na to że na kontrowersjach jest sporo tak zwanych "martwych dusz", które czy chcą czy nie, podnoszą ranking portalu. I to też wydaje mi się wątpliwie etycznie, choć może jestem starej daty i mam inne pojęcie o etyce.

    Tu bym się z Tobą spierał. Jego portal. On rejestruje i wypisuje z rejestru. Martwe dusze nie podnoszą rankingu portalu. Jak Kurka wysyłał maile z prośbą o głos, ktoś obliczył ponad 1300 zarejestrowanych użytkowników. Na stronie głównej z reguły ich liczba waha się między15-40.

     

    P.S. Rybak z lasu idealnie trafił z porównaniem portalu Kontrowersje do restauracji. Kurka jest właścicielem i jej szefem. Serwuje bardzo dobre jedzenie. Stali bywalcy – każdy na swoją miarę – ciągle podrzucają do kuchni smakowite kąski. Każdy gość jest witany z otwartymi ramionami. Może kosztować potraw do woli za darmo. Może też dorzucić do kuchni swojego jadła. Są jednak goście, którzy żreją za friko, mało co wnoszą od siebie ale do gadania i ustalania zasad jakie winny panować w tej restauracji są pierwsi. Zdarzają się też tacy, którzy lubią nie tylko puścić pawia na stół ale wrzeszczeć na mieście, że ich chciano otruć. Nie wolno też zapominać, że Kurak gotuje ~ 80% potraw i utrzymuje tę knajpkę. Pozdr.

  23. Chyba czas zabrać głos w tym
    Chyba czas zabrać głos w tym temacie.
    Raczej nikt, kto od czasu do czasu tu bywa, nie ma wątpliwości, że jestem z tych, którzy od pyskówek trzymają się z daleka i nawet mrówce ustąpią z drogi. Apelowałam nie raz żebyśmy różnili się pięknie, wiem, że się da, wiem, że nie zawsze, gdy zamiast argumentów do głosu dochodzą emocje.
    Spodobało mi się porównanie portalu z restauracją. Jestem tu gościem, jak wszyscy pozostali korzystam za darmo z uprzejmości Gospodarza. Przestanie mi się tu podobać? Będę miała dość kontrowersji z wiadomych mi i tylko mi względów? Być może. Wtedy zrobię to, co uznam za stosowne. Wypad za drzwi. Może pomacham dłonią na pożegnanie, może nie. W każdym razie nie zapomnę, że był czas gdy mi się podobał wystrój, goście, atmosfera i kucharz przyrządzał pyszne potrawy. Coś mnie tu kiedyś przyciągnęło. I na pewno nie były to karaluchy pałętające się po kuchni.
    Żałosne są te wieczne żale i lamenty. Tak mi tu źle, że tygodniami muszę to wszystkim obwieszczać? Nie podoba się to raczę się oddalić bez zbędnego hałasu. Kogo to zresztą obchodzi, że poszłam? Kręciło się beze mnie i kręcić będzie gdy zniknę. Jednego jestem pewna bardziej niż tego, że wyjdę po angielsku w razie gdyby. Tego, że nie poniżę się do obrabiania tyłka gospodarzowi z którego gościnności korzystałam. Byłam tu i jeśli to np. burdel, to kim ja jestem jeśli spędzałam tu tak dużo czasu?

    Dajcie już spokój z tymi żalami, proszę.:)
    Wszystkich pozdrawiam serdecznie. bardzo.:)

  24. Chyba czas zabrać głos w tym
    Chyba czas zabrać głos w tym temacie.
    Raczej nikt, kto od czasu do czasu tu bywa, nie ma wątpliwości, że jestem z tych, którzy od pyskówek trzymają się z daleka i nawet mrówce ustąpią z drogi. Apelowałam nie raz żebyśmy różnili się pięknie, wiem, że się da, wiem, że nie zawsze, gdy zamiast argumentów do głosu dochodzą emocje.
    Spodobało mi się porównanie portalu z restauracją. Jestem tu gościem, jak wszyscy pozostali korzystam za darmo z uprzejmości Gospodarza. Przestanie mi się tu podobać? Będę miała dość kontrowersji z wiadomych mi i tylko mi względów? Być może. Wtedy zrobię to, co uznam za stosowne. Wypad za drzwi. Może pomacham dłonią na pożegnanie, może nie. W każdym razie nie zapomnę, że był czas gdy mi się podobał wystrój, goście, atmosfera i kucharz przyrządzał pyszne potrawy. Coś mnie tu kiedyś przyciągnęło. I na pewno nie były to karaluchy pałętające się po kuchni.
    Żałosne są te wieczne żale i lamenty. Tak mi tu źle, że tygodniami muszę to wszystkim obwieszczać? Nie podoba się to raczę się oddalić bez zbędnego hałasu. Kogo to zresztą obchodzi, że poszłam? Kręciło się beze mnie i kręcić będzie gdy zniknę. Jednego jestem pewna bardziej niż tego, że wyjdę po angielsku w razie gdyby. Tego, że nie poniżę się do obrabiania tyłka gospodarzowi z którego gościnności korzystałam. Byłam tu i jeśli to np. burdel, to kim ja jestem jeśli spędzałam tu tak dużo czasu?

    Dajcie już spokój z tymi żalami, proszę.:)
    Wszystkich pozdrawiam serdecznie. bardzo.:)

  25. Robino46.
    Totalny chaos. Kompletny brak myśli przewodniej. Nie odpowiem na cały Twój komentarz, bo to ponad moje siły ale do dwóch poruszonych przez Ciebie kwestii odniosę się z chęcią.

    1. Piszesz na wstępie – „Nie interesuje mnie a przynajmniej nie uważam za wzorcowe dla mnie postępowanie Leszka Żółkiewicza, jego sprawa i nic mi do tego”.

    Klepię tu na okrągło jak głupi – gówno mnie interesuje kłótnia Pawła z Gawłem.

    2. Piszesz na końcu – „W każdym razie ja drugi raz do tego ręki nie przyłożę”.

    Odpowiem standardem – nie pytaj co Kontrowersje zrobiły dla Ciebie, zapytaj co Ty zrobiłeś ……

  26. Robino46.
    Totalny chaos. Kompletny brak myśli przewodniej. Nie odpowiem na cały Twój komentarz, bo to ponad moje siły ale do dwóch poruszonych przez Ciebie kwestii odniosę się z chęcią.

    1. Piszesz na wstępie – „Nie interesuje mnie a przynajmniej nie uważam za wzorcowe dla mnie postępowanie Leszka Żółkiewicza, jego sprawa i nic mi do tego”.

    Klepię tu na okrągło jak głupi – gówno mnie interesuje kłótnia Pawła z Gawłem.

    2. Piszesz na końcu – „W każdym razie ja drugi raz do tego ręki nie przyłożę”.

    Odpowiem standardem – nie pytaj co Kontrowersje zrobiły dla Ciebie, zapytaj co Ty zrobiłeś ……

  27. Robino, podejmij meska decyzje, zostaje czy ide stad.
    Tylko juz nie mow, ze nie mozesz sie wyrejestrowac i Matka Cie nie lubi, bo to juz sa flaki z olejem. Ile razy Krakus musi odpowiadac na te same pytania tylko inaczej ubrane. Tak jak Ty lecisz twardo po PiS-ie, Kaczynskim i ich wyborcach jest fajnie, ale jak ktos zastosuje to samo wobec Ciebie, placzesz jak pokrzywdzona dziewczynka. Widac, ze nie chcesz z tad isc, no i fajnie. M_K tez Tobie glosu nie odbiera, przynajmniej nie teraz, a wiec pomysl i przeczytaj posty pod tym wpisem od poczatku, bo Krakus juz pare razy Tobie odpowiedzial na Twoje pytania. Najlepiej napisz kolejny wpis, cos o Kaczynskim i o ich wyborcach, bo za to tu jestes lubiany i spoko. Jestem pro Kaczynski. Mozesz jechac po takich jak ja ile wlezie, abys sobie tylko humor poprawil i przestal sie mazac, ok? Pozdrawiam

  28. Robino, podejmij meska decyzje, zostaje czy ide stad.
    Tylko juz nie mow, ze nie mozesz sie wyrejestrowac i Matka Cie nie lubi, bo to juz sa flaki z olejem. Ile razy Krakus musi odpowiadac na te same pytania tylko inaczej ubrane. Tak jak Ty lecisz twardo po PiS-ie, Kaczynskim i ich wyborcach jest fajnie, ale jak ktos zastosuje to samo wobec Ciebie, placzesz jak pokrzywdzona dziewczynka. Widac, ze nie chcesz z tad isc, no i fajnie. M_K tez Tobie glosu nie odbiera, przynajmniej nie teraz, a wiec pomysl i przeczytaj posty pod tym wpisem od poczatku, bo Krakus juz pare razy Tobie odpowiedzial na Twoje pytania. Najlepiej napisz kolejny wpis, cos o Kaczynskim i o ich wyborcach, bo za to tu jestes lubiany i spoko. Jestem pro Kaczynski. Mozesz jechac po takich jak ja ile wlezie, abys sobie tylko humor poprawil i przestal sie mazac, ok? Pozdrawiam

  29. Sossel.
    Ja, choleryk… • refleksja • Nerwy • choleryk • jedynka • Społeczność portalu kontrowersje.net

    Tak jakoś jestem urządzony, że jak mi coś niespodziewanie źle pójdzie to zanim zacznę analizować walę piorunem jak Zeus Gromowładny, a potem wstydzę się wybuchu i kajam poniewczasie. Czasem wystarczy drobna na pozór sprawa a huku powoduje jakby to było natarcie pułku czołgów na Wał pomorski, jeśli pamiętacie jeszcze co to było. Może to dzisiaj niemodna część historii, ale ja urodzony za czasów Soso Dżugaszwilego pamiętam, bo mi w szkołach kolejnych i w słusznie upadłych mediach socjalistycznych tyle o tym pieprzyli, że wryło mi się w pamięć chyba już na zawsze. No więc z chrzęstem gąsienic i hukiem armat wielkiego kalibru ruszam pełen furii ślepej i z żądzą mordu w ślepiach walę Bogu ducha winnego człowieka, który mi zawinił jakąś nie po mojej myśli wypowiedzią… Przykładowo, człowiek, którego cenię za wieloletnią twórczość nagle wypuszcza tekst, który dla mnie jest kalką z będącego dla mnie ciężkim nadużyciem a powtarzanego przez pewne indywiduum jak mantra poglądu. Czarno mi się robi przed oczyma, walę jedynkę, wpisuję parę cierpkich słów… A potem refleksja, a może to w dobrej intencji, a może on też miał gorszy dzień, a co to ja wszystkie rozumy itd… Włącza się analiza, rozkład logiczny wypowiedzi, która mnie tak spieniła i… ze wstydem przyznając sobie całkowitą rację merytoryczną zaczynam się łamać co do formy i zbytniej napastliwości, zaczyna się podgryzanie mnie przez sumienie. Prawdę mówi stare przysłowie wymyślone przez kogoś bardzo mądrego, sorry, nie pomnę przez kogo więc proszę autora o wyrozumiałość, powiadające że ?sumienie zębów nie ma ale zagryźć może?. Jednego nie znoszę, a mianowicie takich mądrali, którzy w dyskusji znają tylko dwa rodzaje wypowiedzi: swoje i błędne. A takich nie brakuje w każdej dyskusji i po każdej stronie. I dziw się tu człowieku, że na porządnych forach, takich jak onet, wp, interia i podobnie wiarygodnych i wyważonych miejscach dyskusji nie chcą mnie publikować… Tyle na pierwszy raz wystarczy jako wprowadzenie do tych tekstów, które popełnię już niedługo. Cel tego wprowadzenia to przygotowanie Was na ewentualne wybuchy…

    To jedyny wpis na portalu Kontrowersje.net, Sossela, z którym to MK miał scysję i którego później wypierdolił w pizdu. Ja bym go wygnał precz już po tym tekście. Matka jak to matka pozwolił mu być, trwać i istnieć. Esencja wyrozumiałości i pobłażliwości.

    Robinie 46. Przeglądnąłem sobie historię portalu. Nie napisałeś tu ani jednego tekstu. Ale pretensje masz, jakbyś napisał ich tysiąc, stworzył ten portal, na niego łożył pieniądze, prowadził go, utrzymywał i był najważniejszy na nim.

  30. Sossel.
    Ja, choleryk… • refleksja • Nerwy • choleryk • jedynka • Społeczność portalu kontrowersje.net

    Tak jakoś jestem urządzony, że jak mi coś niespodziewanie źle pójdzie to zanim zacznę analizować walę piorunem jak Zeus Gromowładny, a potem wstydzę się wybuchu i kajam poniewczasie. Czasem wystarczy drobna na pozór sprawa a huku powoduje jakby to było natarcie pułku czołgów na Wał pomorski, jeśli pamiętacie jeszcze co to było. Może to dzisiaj niemodna część historii, ale ja urodzony za czasów Soso Dżugaszwilego pamiętam, bo mi w szkołach kolejnych i w słusznie upadłych mediach socjalistycznych tyle o tym pieprzyli, że wryło mi się w pamięć chyba już na zawsze. No więc z chrzęstem gąsienic i hukiem armat wielkiego kalibru ruszam pełen furii ślepej i z żądzą mordu w ślepiach walę Bogu ducha winnego człowieka, który mi zawinił jakąś nie po mojej myśli wypowiedzią… Przykładowo, człowiek, którego cenię za wieloletnią twórczość nagle wypuszcza tekst, który dla mnie jest kalką z będącego dla mnie ciężkim nadużyciem a powtarzanego przez pewne indywiduum jak mantra poglądu. Czarno mi się robi przed oczyma, walę jedynkę, wpisuję parę cierpkich słów… A potem refleksja, a może to w dobrej intencji, a może on też miał gorszy dzień, a co to ja wszystkie rozumy itd… Włącza się analiza, rozkład logiczny wypowiedzi, która mnie tak spieniła i… ze wstydem przyznając sobie całkowitą rację merytoryczną zaczynam się łamać co do formy i zbytniej napastliwości, zaczyna się podgryzanie mnie przez sumienie. Prawdę mówi stare przysłowie wymyślone przez kogoś bardzo mądrego, sorry, nie pomnę przez kogo więc proszę autora o wyrozumiałość, powiadające że ?sumienie zębów nie ma ale zagryźć może?. Jednego nie znoszę, a mianowicie takich mądrali, którzy w dyskusji znają tylko dwa rodzaje wypowiedzi: swoje i błędne. A takich nie brakuje w każdej dyskusji i po każdej stronie. I dziw się tu człowieku, że na porządnych forach, takich jak onet, wp, interia i podobnie wiarygodnych i wyważonych miejscach dyskusji nie chcą mnie publikować… Tyle na pierwszy raz wystarczy jako wprowadzenie do tych tekstów, które popełnię już niedługo. Cel tego wprowadzenia to przygotowanie Was na ewentualne wybuchy…

    To jedyny wpis na portalu Kontrowersje.net, Sossela, z którym to MK miał scysję i którego później wypierdolił w pizdu. Ja bym go wygnał precz już po tym tekście. Matka jak to matka pozwolił mu być, trwać i istnieć. Esencja wyrozumiałości i pobłażliwości.

    Robinie 46. Przeglądnąłem sobie historię portalu. Nie napisałeś tu ani jednego tekstu. Ale pretensje masz, jakbyś napisał ich tysiąc, stworzył ten portal, na niego łożył pieniądze, prowadził go, utrzymywał i był najważniejszy na nim.