Reklama

Wiosna jest wreszcie wyraźnie widoczna. I to nie dlatego, że koty na Opolszczyźnie nad podziw latoś wyrosły. Zresztą, w Szczecinie zaobserwowano już pierwszego krokodyla w Odrze.

Wiosna jest wreszcie wyraźnie widoczna. I to nie dlatego, że koty na Opolszczyźnie nad podziw latoś wyrosły. Zresztą, w Szczecinie zaobserwowano już pierwszego krokodyla w Odrze. To pewnie wyniki zwykłego ocieplenia klimatu.

Wiosna, bo żaby już w topieliskach Gór Bukowych rechoczą, kwiatki się przez pokrywę zeszłorocznych liści biało i żółto przebijają a ptactwo w koronach drzew zaczyna śpiewać. Pośród nich jeden, bardzo groźny, udający skrzyp walącego się pnia. Kiedy się stoi i nie odchodzi, nasila terror by w końcu naśladować skrzyp tajemniczo otwieranych drzwi. Zapach butwiejącego jeszcze, jesiennego listowia przypomina woń, jaką wokół siebie roztaczają upiory, nawiedzające stare domostwa. Wie, ptaszysko, co robi.

Gra pozorów w polityce także się wiosennie nasila. Oto PiS rezygnuje z polityki miłości. Paprotki idą po staremu do kąta, a partia wraca do dawnego oblicza. Jak człowieka zarzynają, to będzie krzyczał – powiada wiosennie, znowu na czoło wysunięty a dobrze odżywiony poseł Suski. Koniec taryfy ulgowej dla Platformy. Ciekawe, czy zniżka dla SLD pozostanie? W końcu o lewicowy elektorat musi się PiS z partią Napieralskiego zmierzyć. Ale, niezmierzone są krzywizny meandrów susłoidyzacji.

Poseł Libicki ostatecznie się musi z nadzieją na ponowne kandydowanie do Parlamentu Europejskiego rozstać. W rankingach pracowitości był umieszczany między pierwszym a szóstym miejscem. Ryszard Czarnecki, który będzie po Samoobronie reprezentował PiS, też własne wystąpienia porachował i ogromną ich liczbę przytacza, jako dowód na swoją pracowitość. Szydzą z niego dziennikarze, że to podobny wysiłek do tego, który jawił w sejmie robotny reprezentant LPRu, czytujący nocą fragmenty z podręcznika historii w jedynej obecności podrzemującego, nieszczęsnego marszałka i równie sennego sekretarza. Każde wystąpienie kończył groźbą, że ?dalszy ciąg nastąpi?. W końcu partia sprawiedliwych jest w nic nie znaczącym ugrupowaniu PE, zatem wszelkie rankingi pracowitości jej posłów tu akurat nie mają najmniejszego znaczenia. Pozór jednak lustracyjnej czystości zachowają.

Jan Żaryn, nabrawszy po niedawnym odznaczeniu go przez prezydenta poczucia nieomylności oświadcza, że status pokrzywdzonego, nadany przez IPN Wałęsie, jest bezprawny. To wrzód, powiada pan Jan z wiosenną poetyką, typową dla jedynie sprawiedliwych. I bardziej jeszcze bezpośrednią od tej, którą ujawnił nieoceniony Marek Suski. Też jawi gorliwą pracowitość. I nieustającą odwagę. Pewnie liczy na jeszcze jeden medal. Po Ewie Milewicz jest przecież wolny.

No i mamy całą wiosenną paletę zdarzeń, spraw. A w Szczecinie była wczoraj pierwsza burza z piorunami. Upiorom ku przestrodze? Bo dziś powietrze jest rześkie i czyste. A liście niebawem do końca zbutwieją.

Reklama

2 KOMENTARZE