Reklama

Rzadko tu pisuję, ale dość regularnie zaglądam.
W drugiej połowie lat 70-tych szwendałem się po stołecznej Starówce i coś tam fotografowałem. Był koniec lipca i żar lał się z nieba.

Rzadko tu pisuję, ale dość regularnie zaglądam.
W drugiej połowie lat 70-tych szwendałem się po stołecznej Starówce i coś tam fotografowałem. Był koniec lipca i żar lał się z nieba.
Zaczepił mnie młody, niewysoki człowiek i zapytał, czy nie zechciałbym sfotografować czegoś ciekawego. Spytałem, dlaczego ja, -“bo masz aparat” – powiedział po prostu i dodał, że chodzi o spektakl teatru ulicznego, którego jest szefem. Poszedłem, było to na dziedzińcu wewnętrznym “Dziekanki”. Wszystko było ustawione, grupa nazywała się “Rekro”.
Nic mi to nie mówiło, choć od zawsze interesowały mnie zjawiska tzw “drugiego obiegu” w teatrze.
Sesja trwała do późnej nocy, potem jeszcze następnego dnia. Jeździłem na Mokotów do domu po odpowiedni sprzęt dla takiego przedsięwzięcia, poprosiłem moją koleżankę, też fotografującą, o pomoc. Im dalej w to wszystko brnąłem, tym bardziej mnie pochłaniało. Zwłaszcza nie mogłem wyjść ze zdumienia, jak ten Owsiak, który w potocznej gadaninie, rozmowach przy piwie, “zacinał się” co chwila, jak zardzewiałe nożyce, gdy tylko wszedł na plan akcji scenicznej, przemieniał się w najprawdziwszego aktora, o nienagannej dykcji i całkiem niezłym kunszcie aktorskim, jak na amatora. Byłem wtedy od nich wszystkich sporo starszy, ale doskonale pamiętam, jaką wielką dojrzałość artystyczną wtedy ci amatorzy prezentowali. Potem opowiedział mi Owsiak, jak ich wszystkich “wynajdywał” i przysposabiał dla swego projektu (jak to dzisiaj modnie się mawia). Może o tym jeszcze kiedyś napiszę. To zaledwie część tego, czego ich nauczył i co ich ukształtowało na resztę życia. Dało siłę, by znosić bylejakość epoki schyłkowego Gierka, dało wiedzę, jak zachować elementarną przyzwoitość wtedy, gdy jakże łatwo możny było się zeszmacić… Wiem, jak potoczyły się ich dalsze losy, gdy już teatr nie istniał. Jeden jest tłumaczem literatury skandynawskiej, drugi teatrologiem, krytykiem. Urszula jest poetką. Znaną. Nowe życie dał im Jurek. Bo TO on potrafi najlepiej. Bo on kocha ludzi. Nie mogłem mu darować, że jest taki ufny wobec innych. Jego groteskowy teatr z tamtych lat, dzisiejsza dziwaczna “Orkiestra”, wszystko to, co pochłaniało go w latach, gdy już nie mogłem osobiście być świadkiem, czy uczestnikiem jego aktywności – są to jego narzędzia służące czynieniu dobra.
Dają nowe życie. Albo chociaż umacniają nadzieję. Zdaję sobie sprawę z koturnowości i pompatyczności użytych tu słów, ale o wielkich sprawach trudno słowem powszednim… Jego słowa -“bo masz aparat” zapadły mi głęboko w pamięć. To jest jego bon mot, którym otwiera ludzkie serca dla sprawy, jakiej od lat służy.
Był stan wojenny. Jurek szukał sposobu, by jakoś przeżyć i założył firmę na warszawskiej Woli, gdzie żmudnie wytwarzał piękne lampy o witrażowych abażurach. Każda była dziełem sztuki. Jakoś utrzymywał z tego siebie i rodzinę, ale dopiero upadek systemu otwarł dla niego drogę dla realizacji marzenia, o jakim mówił mi przed laty. Wtedy kręciłem kółka na czole, nie ja jeden zresztą, że to mrzonki, że to nie może się udać, że zaraz zechcą się “podłączyć” inni, też zdolni, a jakże, – i że biurokracja wszystkiemu łeb ukręci. Jego niepojęta, granicząca z naiwnością wiara, że nikt nie przeszkodzi mu w tym dziele, bo przecież “dzieło ma dobro na celu”- sprawiła, że Orkestra “zagrała” po raz pierwszy. I gra do dzisiaj.
I będzie grała “do końca świata i trzy dni dłużej”. Uczynił to, ponieważ zielonego pojęcie nie miał, że zabiera się za niemożliwe. Czas jest nieubłagany. To, co kiedyś u niego budziło uznanie i podziw (charyzma, sposób kontaktu z drugim człowiekiem itd) z dzisiejszej perspektywy wydaje się nieco anachroniczne, ale nie budzi politowania, jak estradowe podrygi wyblakłych, przebrzmiałych komików. Ta zwariowana forma “Wielkiej Orkiestry” jego przedsięwzięciu dała sukces, przyniosła prawdziwą pomoc wielu cierpiącym. Okazała się skuteczna, więc jej Owsiak nie zmienia. Jeśli dzięki Owsiakowi i jego “Orkiestrze” choć jedno dziecko odzyskało zdrowie, jeśli choć pod jeden dach powróciła radość -warto było!
A przecież nie jednemu dziecku i nie jednej osobie dorosłej pomógł…
W tych prostych, słowach, starając się nikogo nie urazić czy dotknąć, postanowiłem zaprotestować przeciw
Polskiemu Piekłu, które za pośrednictwem, małych, podłych, nikczemnych ludzi, w dodatku takich, którzy nie zamienili z Owsiakiem ani jednego słowa, nie poznali go osobiście, nie mają pojęcia, co myśli, jak czuje, jaki wyznaje system wartości, wygłasza (z ambon także), wypisuje niezmierzony ogrom krzywdzących go opinii.
Można go lubić, bądź nie, akceptować jego styl albo nie (nie jestem entuzjastą!), ale do najcięższej cholery:
Odpieprzcie się malkontenci, wszelkiej maści zakłamane sukinsyny -od jego Dzieła!
W to miejsce proszę o nabożne skupienie nad dziełem Jacka Paszkiewicza. Może dostrzeżecie jakieś różnice…

Wszystkim Kontrowersyjnym serdeczności z okazju Nowego Roku życzy
Liczyrzepa

Reklama
Poprzedni artykułJak telewizja publiczna uczciła pamięć wybitnej sportsmenki
Następny artykułPodziemny krąg

28 KOMENTARZE

  1. Przeczytałam tytuł i
    Przeczytałam tytuł i pomyślało mi się, że oto jeszcze jeden, który najprawdopodobniej nic dla innych nie zrobił, ale będzie się czepiał, krytykował. Jakże miło mnie rozczarowałeś Liczyrzepo.:) Szkoda, że tak rzadko tu piszesz. “Może o tym jeszcze kiedyś napiszę.” mam nadzieję, że już wkrótce zamieni się w na pewno. Jestem pewna, że nie tylko ja przeczytam Twoje kolejne teksty z przyjemnością.:)

    Tobie i Twoim bliskim też tylko dobrego w Nowym Roku.:)

  2. Przeczytałam tytuł i
    Przeczytałam tytuł i pomyślało mi się, że oto jeszcze jeden, który najprawdopodobniej nic dla innych nie zrobił, ale będzie się czepiał, krytykował. Jakże miło mnie rozczarowałeś Liczyrzepo.:) Szkoda, że tak rzadko tu piszesz. “Może o tym jeszcze kiedyś napiszę.” mam nadzieję, że już wkrótce zamieni się w na pewno. Jestem pewna, że nie tylko ja przeczytam Twoje kolejne teksty z przyjemnością.:)

    Tobie i Twoim bliskim też tylko dobrego w Nowym Roku.:)

  3. Może troszkę nie na temat…
    Ale w życiu nie zgodzę się z UPR-owskimi oszołomami, że charytatywne zbiórki to żebractwo i akt naganny, źle wychowujący dzieci…. Ja niestety uważam, że tak jest. Wszelka forma żebractwa świadczy o tym, że coś tu nie gra ! Żebractwo, to jedno z większych upokorzeń dla człowieka. Jeśli żebram, bo inaczej nie mogę zaspokoić swoich potrzeb, bo nie mam szansy – nawet gdybym chciał – ich zaspokoić, to tracę poczucie wartości. Jeśli płacę podatki i mimo to żebram u lekarza łapówką o pomoc, jeśli zapłaciłem, a mimo to żebram u urzędnika o pieczątkę na dokumencie, jeśli uczciwie pracowałem przez wiele lat i teraz żebram o godną emeryturę, to mogę się czuć tylko żebrakiem. Z czasem dla wielu takie “żebractwo”, podobnie jak social, staje się sposobem na życie. Cóż jest zatem warte społeczeństwo, które nie czuje swojej wartości, jest zakompleksione i musi szukać gorszych od siebie, aby się dowartościować. Szanuję Owsiaka, jego charyzmę i to, co robi. Sam staram się pomagać, na ile to jest możliwe. Jest tylko jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę. Jeśli jakakolwiek akcja charytatywna jest uzupełnieniem działań, to jest ok, jeśli je zastępuje, to jest to żebractwo. Jeśli za nasze podatki NFZ ma wykonać 10 tys. jakiś badań, a wykonuje 8 tys. , bo brakło mu kasy, to ok, ale jeśliNFZ nie wykonuje tych badań wcale, bo myśli, Owsiak na nie zbierze, to jak to nazwać ?

    • koninek, to jak to jest?
      Zgadzasz się z UPR-owskimi oszołomami, czy nie?
      Bo jeśli to drugie, to skąd zdanie “Ja niestety uważam, że tak jest” Nie, żebym się czepiał, ale trochę się, stareńki, pogubiłem…
      Może coś ze mną nie tak? No jasne, że żartuję!
      Ale mówiąc poważnie – widzę w Twoim wpisie zalążek dużego i niesłychanie ważnego tekstu. Ta kilkuzdaniowa synteza bardzo dobrze rokuje, wierz mi! 🙂
      Pomyśl o tym! Serdecznie dziękuję i pozdrawiam!

      • Liczyrzepo
        Niestety względy czasowe troszkę mnie ograniczają, staram się w miarę regularnie czytać teksty na kontrowersjach, ale nie za bardzo jest czas na napisanie czegoś, szczególnie jak ma to się składać w całość. Po pierwsze, staram się nie nazywać nikogo oszołomem, bo każdy ma prawo do własnych poglądów i choć czasami pewien ojciec z Torunia mnie irytuje, to szanuję jego prawo do własnych poglądów. Po drugie, sporo poglądów UPR mnie przekonuje, aczkolwiek nie jestem ślepym fanem i zastanawiam się też, jakby to wyglądało w praktyce. Po trzecie nie wszystko można wyrazić w sposób zero-jedynkowy, są też odcienie szarości i o tym chciałem napisać w swoim poprzednim wpisie, choć może nie wyraziłem się precyzyjnie. Chodziło mi o to, aby rozróżnić żebractwo (które wywołuje moje negatywne odczucia) od wsparcia. Masz też rację, że w swoim wywodzie troszkę się zagalopowałem w inny temat, ale coraz częsciej dociera do mnie, że stajemy się bezwolnymi obserwatorami. Stajemy się takimi żebrakami, którzy na dodatek muszą żebrać o swoje. To samo dzieje się ze świętym prawem własności. Przyjrzyj się, co znaczy dzisiaj właśność. To w ogromnym rozmiarze dom, mieszkanie, samochód, wczasy w kredycie, wszystko niby nasze, ale wystarczy jeden telefon z banku i możemy to stracić . Czyż to nie jest nowa forma niewolnictwa? Ostanio na jednym z portali był artykuł o pracujących biedakach. O ludziach, którzy pracują często po wiele godzin, ale mimo niezłych zarobków, to starcza im na na podstawowe opłaty, potrzeby. Masz rację, że temat można drążyć, ale sorki…już mnie gonią. Mam to szczęście, że pracuję w branży, która jest bardzo przyjemna, daje mi dużo radości, w niej mogę wyładować stres i się “wyżyć” 🙂 Pozdrawiam serdecznie !:)

  4. Może troszkę nie na temat…
    Ale w życiu nie zgodzę się z UPR-owskimi oszołomami, że charytatywne zbiórki to żebractwo i akt naganny, źle wychowujący dzieci…. Ja niestety uważam, że tak jest. Wszelka forma żebractwa świadczy o tym, że coś tu nie gra ! Żebractwo, to jedno z większych upokorzeń dla człowieka. Jeśli żebram, bo inaczej nie mogę zaspokoić swoich potrzeb, bo nie mam szansy – nawet gdybym chciał – ich zaspokoić, to tracę poczucie wartości. Jeśli płacę podatki i mimo to żebram u lekarza łapówką o pomoc, jeśli zapłaciłem, a mimo to żebram u urzędnika o pieczątkę na dokumencie, jeśli uczciwie pracowałem przez wiele lat i teraz żebram o godną emeryturę, to mogę się czuć tylko żebrakiem. Z czasem dla wielu takie “żebractwo”, podobnie jak social, staje się sposobem na życie. Cóż jest zatem warte społeczeństwo, które nie czuje swojej wartości, jest zakompleksione i musi szukać gorszych od siebie, aby się dowartościować. Szanuję Owsiaka, jego charyzmę i to, co robi. Sam staram się pomagać, na ile to jest możliwe. Jest tylko jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę. Jeśli jakakolwiek akcja charytatywna jest uzupełnieniem działań, to jest ok, jeśli je zastępuje, to jest to żebractwo. Jeśli za nasze podatki NFZ ma wykonać 10 tys. jakiś badań, a wykonuje 8 tys. , bo brakło mu kasy, to ok, ale jeśliNFZ nie wykonuje tych badań wcale, bo myśli, Owsiak na nie zbierze, to jak to nazwać ?

    • koninek, to jak to jest?
      Zgadzasz się z UPR-owskimi oszołomami, czy nie?
      Bo jeśli to drugie, to skąd zdanie “Ja niestety uważam, że tak jest” Nie, żebym się czepiał, ale trochę się, stareńki, pogubiłem…
      Może coś ze mną nie tak? No jasne, że żartuję!
      Ale mówiąc poważnie – widzę w Twoim wpisie zalążek dużego i niesłychanie ważnego tekstu. Ta kilkuzdaniowa synteza bardzo dobrze rokuje, wierz mi! 🙂
      Pomyśl o tym! Serdecznie dziękuję i pozdrawiam!

      • Liczyrzepo
        Niestety względy czasowe troszkę mnie ograniczają, staram się w miarę regularnie czytać teksty na kontrowersjach, ale nie za bardzo jest czas na napisanie czegoś, szczególnie jak ma to się składać w całość. Po pierwsze, staram się nie nazywać nikogo oszołomem, bo każdy ma prawo do własnych poglądów i choć czasami pewien ojciec z Torunia mnie irytuje, to szanuję jego prawo do własnych poglądów. Po drugie, sporo poglądów UPR mnie przekonuje, aczkolwiek nie jestem ślepym fanem i zastanawiam się też, jakby to wyglądało w praktyce. Po trzecie nie wszystko można wyrazić w sposób zero-jedynkowy, są też odcienie szarości i o tym chciałem napisać w swoim poprzednim wpisie, choć może nie wyraziłem się precyzyjnie. Chodziło mi o to, aby rozróżnić żebractwo (które wywołuje moje negatywne odczucia) od wsparcia. Masz też rację, że w swoim wywodzie troszkę się zagalopowałem w inny temat, ale coraz częsciej dociera do mnie, że stajemy się bezwolnymi obserwatorami. Stajemy się takimi żebrakami, którzy na dodatek muszą żebrać o swoje. To samo dzieje się ze świętym prawem własności. Przyjrzyj się, co znaczy dzisiaj właśność. To w ogromnym rozmiarze dom, mieszkanie, samochód, wczasy w kredycie, wszystko niby nasze, ale wystarczy jeden telefon z banku i możemy to stracić . Czyż to nie jest nowa forma niewolnictwa? Ostanio na jednym z portali był artykuł o pracujących biedakach. O ludziach, którzy pracują często po wiele godzin, ale mimo niezłych zarobków, to starcza im na na podstawowe opłaty, potrzeby. Masz rację, że temat można drążyć, ale sorki…już mnie gonią. Mam to szczęście, że pracuję w branży, która jest bardzo przyjemna, daje mi dużo radości, w niej mogę wyładować stres i się “wyżyć” 🙂 Pozdrawiam serdecznie !:)

  5. koninek
    Ja na Twoim miejscu użyłbym polskiego słowa “żebrzę” a nie jakiegoś przedziwnego “żebram”…
    Sens i wartość ludzkich działań nie zależy od tego czy państwo się z czegoś wywiązuje czy nie. W przypadku Owsiaka nigdy nie użyłbym słowa żebractwo, bo to słowo oznacza pójście na łatwy chleb z braku chęci do uczciwej pracy. A to w przypadku Owsiaka osąd skrajnie niesprawiedliwy.

    • Soosell
      Przepraszam za wpadkę językową. Jak napisałem, mam duży szacunek dla działań Owsiaka i jemu podobnych ludzi. Nigdzie nie oceniałem Owsiaka, a tym bardziej negatywnie. Raczej chciałem zwrócić uwagę na pewien problem, który wynikł przy okazji WOŚP. Chodzi o to, aby dobre serce nie zastąpiło powinności, itp.

  6. koninek
    Ja na Twoim miejscu użyłbym polskiego słowa “żebrzę” a nie jakiegoś przedziwnego “żebram”…
    Sens i wartość ludzkich działań nie zależy od tego czy państwo się z czegoś wywiązuje czy nie. W przypadku Owsiaka nigdy nie użyłbym słowa żebractwo, bo to słowo oznacza pójście na łatwy chleb z braku chęci do uczciwej pracy. A to w przypadku Owsiaka osąd skrajnie niesprawiedliwy.

    • Soosell
      Przepraszam za wpadkę językową. Jak napisałem, mam duży szacunek dla działań Owsiaka i jemu podobnych ludzi. Nigdzie nie oceniałem Owsiaka, a tym bardziej negatywnie. Raczej chciałem zwrócić uwagę na pewien problem, który wynikł przy okazji WOŚP. Chodzi o to, aby dobre serce nie zastąpiło powinności, itp.