Reklama

Przy każdej politycznej aferce wokół PiS i celowo zdrabniam aferę, niczym telewizyjny kucharz nazwy przypraw i składników, pojawiają się nieśmiertelne argumenty. Na pierwszym miejscu kultowe pytanie. Czy krytykujący działanie PiS jest pożytecznym idiotą, który dał się zmanipulować, czy też może kretem? Nie wchodząc w szczegóły, bo szkoda zdrowia i czasu, odpowiem wprost. Podobne pytania zadają idioci, bez żadnego pożytku, po porostu idioci, którzy boją się utraty poczucia bezpieczeństwa, jakie daje stado i nadrabiają braki intelektualne opacznie rozumianą lojalnością. Odnoszę tę ocenę do sytuacji oczywistych, jak choćby ta ostatnia aferka z Radą Mediów Narodowych, nie do zdarzeń, które rzeczywiście są dezinformacją lub interesownym sianiem fermentu. Czas sobie chyba coś wyjaśnić, chociaż to wielki wstyd, że takie proste sprawy wymagają wyjaśnień. PiS i środowiska skupione wokół PiS składają się z ludzi, a ponieważ ludzi są tysiące, to pojawia się wiele charakterów lub tylko mentalności. Wystarczy zrobić małe podsumowanie ostatnich 10 lat, aby zobaczyć jak marnej jakości kadry i jednostki zajmowały w strukturach PiS najwyższe stanowiska. Pani Kluzik-Rostkowska była szefową kampanii Jarosława Kaczyńskiego. Polityczny błazen Migalski robił za naczelnego politologa. Flagowa postać, niejaki Misiek Kamiński należał do najwierniejszych z wiernych, tak zwanego betonu i miał stały dostęp do ucha prezesa. Chyba nie muszę wymieniać dalej, zwłaszcza, że żadnej przyjemności mi to nie sprawia. Tak gigantyczną grupą nie da się zarządzać bez strat osobowych i wizerunkowych, dlatego śmieję się do łez ze wszystkich histeryków, którzy w każdej słusznej krytyce PiS widzą koniec nadziei na wolną Polskę i zdradę najświętszych wartości.

Jest dokładnie odwrotnie i naprawdę trzeba nie znać życia albo być bezgranicznie zaślepionym, aby jakąkolwiek partię polityczną pozbawić społecznej kontroli. Nie ma nic wspólnego z lojalnością taka postawa obywatelska, która żenujące błędy i małostkowe pokusy władzy wnosi na ołtarze Boga Honoru i Ojczyzny. Takie zachowanie jest niczym innym tylko patologią i to szalenie niebezpieczną, zmierzającą do całkowitej degradacji życia publicznego. Patrząc racjonalnie na ostatnie pół roku w wykonaniu nowej władzy widać niebywały wręcz skok jakościowy w uprawianiu polityki. Potrzeba naprawdę dużo złej woli, aby nie dostrzec, że kilku ministrów i działaczy PiS to politycy dużego formatu, a ich intencje są transparentne. Odzyskiwanie godności narodowej i zwykłej ludzkiej godności to największa zasługa PiS. Widzę każdego dnia, że Ziobro stara się zrobić porządek w „wymiarze sprawiedliwości”, w przeciwieństwie do poprzedników, którzy zajmowali się ochroną lewych biznesów na miliardową skalę. Polityka zagraniczna pomimo wielu błędów, jest polityką dążącą do suwerenności i bezpieczeństwa Polski. Morawiecki buduje projekt, który da się porównać jedynie z przedwojennym planem Kwiatkowskiego i Grabskiego. Krytykę i torpedowanie tego kierunku zmian i tych osiągnięć rzeczywiście można uznać za krecią robotę. Rzecz w tym, że nikt przy zdrowych zmysłach podobnej krytyki nie wygłasza, w każdym razie nie na zasadzie podważania celów, co najwyżej wskazuje na niewłaściwe użycie środków.

Racjonalna krytyka PiS dotyczy ewidentnych błędów, których skala jest nikła, jak na polityczne możliwości, ale ich przemilczenie to zapowiedź katastrofy. Mamy zaledwie pół roku władzy PiS za sobą, można w związku z tym mówić, że jeszcze jadą na paliwie wyborczym, entuzjazm po wygranej i tak dalej. Przed końcem kadencji przyzwyczajenie do komfortu, jaki daje władza, przyjdzie samo. Tłuste brzuszki i piórka pojawią się w sposób naturalny, bo taka jest ludzka psychika i przede wszystkim takie w polityce występują procesy. Człowiek inteligentny skojarzy te fakty natychmiast i szybko zrozumie, że jedyną formą na powstrzymywanie afer jest demaskowanie aferek, a jedyną tamą dla politycznej degrengolady, nieustanne nadzorowanie politycznych małości. Kretami i pożytecznymi idiotami można dziś nazwać takich wyborców PiS, którzy głoszą słuszność tragikomicznych działań, chociaż ślepy z ćwiartką mózgu widział, jak odpłynęła Rada Mediów Narodowych, jakiego małego kalibru „fachowcy” się tam znaleźli i jakiego bajzlu narobili w pierwszym dniu urzędowania. Ci sami ślepcy przyjęli „wyjaśnienia” Joanny Lichockiej, kłamiącej jak z nut, co do chronologii i przyczyn całej akcji, w dodatku odbyło się to w formule medialnej rodem z Czerskiej. Jeden z głównych graczy i sprawców zamieszenia, naczelny Gazety Polskiej prowadził wywiad z byłą zastępczynią naczelnego Gazety Polskiej i obecną członkinią RMN. Przekonywali się wzajemnie, że wszystko było zaplanowane, wynikające z ustawy i przeprowadzone profesjonalnie. Zamieszanie powstało tylko dlatego, że obserwatorzy polskiej polityki są nierozgarnięci i niedouczeni, w podsumowaniu zabrakło jednie „oszołomów”.

Kto to kupi? Ślepy, niedorozwinięty i zainteresowany podziałem fruktów, nikt więcej. Katalizatorem przerabiającym aferki na afery jest traktowanie ludzi jak tępy motłoch, co frakcja PiS skupiona wokół Gazety Polskiej w tych dniach wykonała brawurowo. Drugim równie ważnym początkiem upadku jest odpuszczanie politykom, bo to nasi politycy. I żeby było jasne, podałem jeden z wielu przykładów, za chwilę frakcja związana z Karnowskimi albo z Tadeuszem Rydzykiem będzie robić takie same numery, w końcu chodzi o miliardy, którymi dysponuje TVP, co pozwoli wyjść paru redakcjom z II obiegu. Skończy się walka o TVP, zacznie się nowy bój o inne wpływy, kwestia czasu. Sakiewicz, Karnowscy, Lichocka i Kurski, jak pozostali członkowie PiS i stojące za nimi grupy interesów, są mi całkowicie obojętni. Moją rolą, „zwykłego” Polaka, jest bronić interesu Polski, nie portfela i ambicji tych, czy tamtych graczy, którzy usiłują dobrać się do sejfu. Uważam za całkowicie chybione tezy, które głoszą, że mamy w PiS jakieś wielkie afery i początek tragedii, to wierutna bzdura. Rzekłbym nawet, że w realiach politycznych chłopcy i dziewczęta prawie grzecznie się bawią. Natomiast nie zmienia to faktu, że głupotą ludzką i polityczną obecny niegroźny stan można w ułamku sekundy zmienić w katastrofę. PiS trzeba patrzeć na ręce, błędy PiS trzeba nazywać po imieniu i karcić bez litości, bo nie ma innej metody na powstrzymanie recydywy rządów „najgorszego sortu”, wie to każdy rozsądny i przyzwoity Polak.

Reklama

34 KOMENTARZE

  1. Szacunek dla Pana ministra Ziobry
    za zajęcie się sprawą zabitych bezbronnych małych dzieci, za którymi nikt inny by się nie ujął.

    pozdrowienia dla redaktora Sakiewicza, który naraz został Żydem, banderowcem i masonem.

    Ja nie miałem tyle szczęścia, zostałem przez pewną dziennikarkę od razu ogłoszony najgorszym wrogiem, ominąłem formy pośrednie wroga takie jak Żyd, banderowiec i mason. Możemy razem pójść na wódkę i opić nasze smutki, pozdrawiam!

  2. Szacunek dla Pana ministra Ziobry
    za zajęcie się sprawą zabitych bezbronnych małych dzieci, za którymi nikt inny by się nie ujął.

    pozdrowienia dla redaktora Sakiewicza, który naraz został Żydem, banderowcem i masonem.

    Ja nie miałem tyle szczęścia, zostałem przez pewną dziennikarkę od razu ogłoszony najgorszym wrogiem, ominąłem formy pośrednie wroga takie jak Żyd, banderowiec i mason. Możemy razem pójść na wódkę i opić nasze smutki, pozdrawiam!

  3. Nie przypominam sobie, żeby słyszął o jakiś chryjach w środowisk
    Nie przypominam sobie, żeby słyszął o jakiś chryjach w środowiskach skupionych wokół A.Macierewicza, czy Z.Ziobry – może tam ludzie mają zbyt wiele b. poważnej roboty. Kaczyński to intrygant, który otacza się najgorszym sortem, jednostkami patologicznymi skłonnymi do ekscesów, awanturnikami – jak nie Adaś Hofman, to jakaś Lichodzka, "wyskokowa" Kruk. Czy ten facet naprawdę nie czuje powagi sytuacji?

    Środowiskom towarzysko-biznesowym "niepokornych" można by "sprawiedliwie" wykroić indywidualne korytka z jednego dużego – niech np. odpowiadają za program TVP na dany dzień tygodnia.

    Jakoś tak niejasno czuję, że cała akcja ma pozwolić na zwolnienie Kurskiego – jak drugi raz będą go usuwali, tym razem już naprawdę i skutecznie, to nie będzie takich emocji, bo te się właśnie już teraz wypaliły. W ogóle polityka w dużej części polega na "emocjonowaniu" (egzaltowaniu) elektoratów (czyt.: robienie z ludzi głupków).

  4. Nie przypominam sobie, żeby słyszął o jakiś chryjach w środowisk
    Nie przypominam sobie, żeby słyszął o jakiś chryjach w środowiskach skupionych wokół A.Macierewicza, czy Z.Ziobry – może tam ludzie mają zbyt wiele b. poważnej roboty. Kaczyński to intrygant, który otacza się najgorszym sortem, jednostkami patologicznymi skłonnymi do ekscesów, awanturnikami – jak nie Adaś Hofman, to jakaś Lichodzka, "wyskokowa" Kruk. Czy ten facet naprawdę nie czuje powagi sytuacji?

    Środowiskom towarzysko-biznesowym "niepokornych" można by "sprawiedliwie" wykroić indywidualne korytka z jednego dużego – niech np. odpowiadają za program TVP na dany dzień tygodnia.

    Jakoś tak niejasno czuję, że cała akcja ma pozwolić na zwolnienie Kurskiego – jak drugi raz będą go usuwali, tym razem już naprawdę i skutecznie, to nie będzie takich emocji, bo te się właśnie już teraz wypaliły. W ogóle polityka w dużej części polega na "emocjonowaniu" (egzaltowaniu) elektoratów (czyt.: robienie z ludzi głupków).

  5. Od kilku dni łamię sobie głowę nad
    "ważną dziś" osobą w PiS-ie, a konkretnie nad Lichocką. Skąd ona się wzięła? Kto ją pchnął w górę? Pracowała dla Polsatu (1994-2001). Po odejściu w 2010 z TVP Joanna Lichocka zajęła się realizacją filmów dokumentalnych poświęconych Lechowi Kaczyńskiemu, do tego fragmentu życiorysu za chwilę powrócę.
    Była w grupie posłów PiS pracującej nad ustawą o podwyżkach dla posłów i senatorów. Wykazuje się gorliwością neofity, nadskakuje swojakom, nie pozwala dokończyć zdania przeciwnikom. Grała pierwsze skrzypce przy odwoływaniu Kurskiego. Krótko mówiąc: najgorszy sort.

    Kilka dni temu skorzystałem z podrzuconego linka do artykułu o Małgorzacie Raczyńskiej, która  po odwołaniu Kurskiego, miała być p.o. Prezesa TVP.
    "Była jedynym warunkiem, jaki premier postawił Wildsteinowi, gdy ten zajmował fotel prezesa TVP – szefową Jedynki mogła zostać tylko Małgorzata Raczyńska."

    "Skąd Raczyńska zna braci Kaczyńskich, i to aż tak dobrze, by być ważniejsza od prezesa publicznej telewizji? To pierwsza zagadka w jej wyjątkowym życiorysie. Ona sama w wywiadach opowiadała tak: "Przyjaźnię się z panią Jadwigą Kaczyńską. Cieszę się zawsze, kiedy mogę z nią porozmawiać. Każdy, kto poznał panią Jadwigę, wie, o czym mówię. Z sympatią i szacunkiem odnoszę się także do panów Kaczyńskich. (…) Znamy się głównie z kościoła. Z czasów, kiedy byliśmy na marginesie życia politycznego. (…) Spotykaliśmy się w kościele i rozmawialiśmy o bardzo różnych sprawach".

    Być może jest to część odpowiedzi na pytanie o błyskawiczną karierę Lichockiej w PiS-ie?

    Całość tutaj:http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/60590,raczynska-z-serca-rywinlandu-do-kariery-w-iv-rp.html

    Kariera pani Raczyńskiej, to historia obejmująca swym zakresem czasy PRL i III RP, aż do dnia dzisiejszego.

  6. Od kilku dni łamię sobie głowę nad
    "ważną dziś" osobą w PiS-ie, a konkretnie nad Lichocką. Skąd ona się wzięła? Kto ją pchnął w górę? Pracowała dla Polsatu (1994-2001). Po odejściu w 2010 z TVP Joanna Lichocka zajęła się realizacją filmów dokumentalnych poświęconych Lechowi Kaczyńskiemu, do tego fragmentu życiorysu za chwilę powrócę.
    Była w grupie posłów PiS pracującej nad ustawą o podwyżkach dla posłów i senatorów. Wykazuje się gorliwością neofity, nadskakuje swojakom, nie pozwala dokończyć zdania przeciwnikom. Grała pierwsze skrzypce przy odwoływaniu Kurskiego. Krótko mówiąc: najgorszy sort.

    Kilka dni temu skorzystałem z podrzuconego linka do artykułu o Małgorzacie Raczyńskiej, która  po odwołaniu Kurskiego, miała być p.o. Prezesa TVP.
    "Była jedynym warunkiem, jaki premier postawił Wildsteinowi, gdy ten zajmował fotel prezesa TVP – szefową Jedynki mogła zostać tylko Małgorzata Raczyńska."

    "Skąd Raczyńska zna braci Kaczyńskich, i to aż tak dobrze, by być ważniejsza od prezesa publicznej telewizji? To pierwsza zagadka w jej wyjątkowym życiorysie. Ona sama w wywiadach opowiadała tak: "Przyjaźnię się z panią Jadwigą Kaczyńską. Cieszę się zawsze, kiedy mogę z nią porozmawiać. Każdy, kto poznał panią Jadwigę, wie, o czym mówię. Z sympatią i szacunkiem odnoszę się także do panów Kaczyńskich. (…) Znamy się głównie z kościoła. Z czasów, kiedy byliśmy na marginesie życia politycznego. (…) Spotykaliśmy się w kościele i rozmawialiśmy o bardzo różnych sprawach".

    Być może jest to część odpowiedzi na pytanie o błyskawiczną karierę Lichockiej w PiS-ie?

    Całość tutaj:http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/60590,raczynska-z-serca-rywinlandu-do-kariery-w-iv-rp.html

    Kariera pani Raczyńskiej, to historia obejmująca swym zakresem czasy PRL i III RP, aż do dnia dzisiejszego.

  7. Presja na ten polityczny
    Presja na ten polityczny motłoch była potrzebna natychmiast po wyborach.Niestety politycy dostali zbyt duzy mandat zaufania.Skutki zaczynamy odczuwać.Nie chcę być złosliwy  ale Szanowny Pan Matka Kurka popełnił kilka takich ….nadmiernie życzliwych felietonów.Nie zgadzam się ,że to drobiazgi.Nie wolno tolerować głupoty.Tak ,nie piszę o gierkach,walce o wpływy?-piszę o głupocie.Ja ją widzę w szeregach PIS.Pytanie ,które mnie nurtuje to   czy naprawdę nie ma sposobu aby nad tym zapanować.Tym bardziej,że to już było.Wydaje się ,że nadszedł czas aby zaapelować do Pana Prezesa.Panie Prezesie.Wielu wyborców PIS to ludzie ciężko pracujący na chleb.Zaden z nich nie może sobie pozwolić na takie zachowanie w pracy na jakie pozwalają sobie Pańscy posłowie.Hm…jakoś mnie nie pociesza fakt,że inne formacje mają Głupotę reprezentowaną  dosadniej.Tak nawet nadreprezentatywnie bym powiedział.
    Taki bębniarz był na jednostkach pływających wiosłowych.I nadawał rytm.I miał asystenta.Z pejczykiem.Ten pilnował aby rytm bebnienia zgadzał sie z  rytmem wiosłowania.Pod pokładem to nie  było widać,A działało.No.

  8. Presja na ten polityczny
    Presja na ten polityczny motłoch była potrzebna natychmiast po wyborach.Niestety politycy dostali zbyt duzy mandat zaufania.Skutki zaczynamy odczuwać.Nie chcę być złosliwy  ale Szanowny Pan Matka Kurka popełnił kilka takich ….nadmiernie życzliwych felietonów.Nie zgadzam się ,że to drobiazgi.Nie wolno tolerować głupoty.Tak ,nie piszę o gierkach,walce o wpływy?-piszę o głupocie.Ja ją widzę w szeregach PIS.Pytanie ,które mnie nurtuje to   czy naprawdę nie ma sposobu aby nad tym zapanować.Tym bardziej,że to już było.Wydaje się ,że nadszedł czas aby zaapelować do Pana Prezesa.Panie Prezesie.Wielu wyborców PIS to ludzie ciężko pracujący na chleb.Zaden z nich nie może sobie pozwolić na takie zachowanie w pracy na jakie pozwalają sobie Pańscy posłowie.Hm…jakoś mnie nie pociesza fakt,że inne formacje mają Głupotę reprezentowaną  dosadniej.Tak nawet nadreprezentatywnie bym powiedział.
    Taki bębniarz był na jednostkach pływających wiosłowych.I nadawał rytm.I miał asystenta.Z pejczykiem.Ten pilnował aby rytm bebnienia zgadzał sie z  rytmem wiosłowania.Pod pokładem to nie  było widać,A działało.No.

  9. Ja się zastanawiam, czy na
    Ja się zastanawiam, czy na dłuższą metę można tak rządzić przez wywoływanie kryzysów i ich gaszenie? Czy za każdym razem, (czy to w przypadku podwyżek czy to RMN) musi się pojawić niczym "Deux ex Machina" prezes i ustawiać każdego na swoje miejsce? Przecież patrząc, chłodnym okiem ze zewnątrz to staje się już powoli śmieszne. P. Lichocka normalnie powinna zostać wezwana na dywanik przez kierownictwo partii.
    Jeżeli teraz na portalu Karnowskich czytam, że w PiSie krąży pomysł likwidacji RMN skoro można obsadzić swoimi KRRiT to ręce opadają (nikt nie wiedział, że można w lipcu odrzucić sprawozdanie?).

    • Grom go wie – może i nikt nie wiedział o możliwości odrzucenia
      sprawozdania w lipcu. Tak jak nikt nie wiedział o tym, że wystarczyło pierwsze posiedzenie sejmu po wyborach zrobić tydzień wcześniej i problem z TK byłby trochę mniejszy. Chyba trochę szwankuje organizacja pracy klubu PiS. Mają tylu posłów – wystarczy każdemu (czy co drugiemu) przydzielić jakąś dziedzinę (zakres) pod osobisty nadzór – i odpowiedzialność za skutki przed samym Prezesem (lub szefem klubu). Na dziś chyba wszyscy pilnują wszystkiego no i wychodzą czasem babole.

      • O lipcu wiedzieli na 100%
        W "Do Rzeczy" pisali o sporze wewnątrz PiS. Jedni uważali, że ustawę czyszczącą trzeba uchwalić natychmiast w grudniu a drudzy chcieli czekać na wymianę władz w KRRiT.
        Nie wiedzieli natomiast o konieczności notyfikacji w Unii kwestii abonamentu.
        Z Trybunałem, też lipa. Faktycznie, można było rozpocząć kadencję 5 czy 6 listopada i nie jestem pewien, czy sam sędzia Rzepliński coś by zdział w tym temacie. 
        Owszem moralnie mają rację, bo PO nie mając żadnej wiedzy o terminie pierwszego posiedzenia, nie miała prawa w ogóle głosować nad całą piątką. Teraz pozostaje im tylko falandyzacja prawa i wyszukiwanie kruczków.

  10. Ja się zastanawiam, czy na
    Ja się zastanawiam, czy na dłuższą metę można tak rządzić przez wywoływanie kryzysów i ich gaszenie? Czy za każdym razem, (czy to w przypadku podwyżek czy to RMN) musi się pojawić niczym "Deux ex Machina" prezes i ustawiać każdego na swoje miejsce? Przecież patrząc, chłodnym okiem ze zewnątrz to staje się już powoli śmieszne. P. Lichocka normalnie powinna zostać wezwana na dywanik przez kierownictwo partii.
    Jeżeli teraz na portalu Karnowskich czytam, że w PiSie krąży pomysł likwidacji RMN skoro można obsadzić swoimi KRRiT to ręce opadają (nikt nie wiedział, że można w lipcu odrzucić sprawozdanie?).

    • Grom go wie – może i nikt nie wiedział o możliwości odrzucenia
      sprawozdania w lipcu. Tak jak nikt nie wiedział o tym, że wystarczyło pierwsze posiedzenie sejmu po wyborach zrobić tydzień wcześniej i problem z TK byłby trochę mniejszy. Chyba trochę szwankuje organizacja pracy klubu PiS. Mają tylu posłów – wystarczy każdemu (czy co drugiemu) przydzielić jakąś dziedzinę (zakres) pod osobisty nadzór – i odpowiedzialność za skutki przed samym Prezesem (lub szefem klubu). Na dziś chyba wszyscy pilnują wszystkiego no i wychodzą czasem babole.

      • O lipcu wiedzieli na 100%
        W "Do Rzeczy" pisali o sporze wewnątrz PiS. Jedni uważali, że ustawę czyszczącą trzeba uchwalić natychmiast w grudniu a drudzy chcieli czekać na wymianę władz w KRRiT.
        Nie wiedzieli natomiast o konieczności notyfikacji w Unii kwestii abonamentu.
        Z Trybunałem, też lipa. Faktycznie, można było rozpocząć kadencję 5 czy 6 listopada i nie jestem pewien, czy sam sędzia Rzepliński coś by zdział w tym temacie. 
        Owszem moralnie mają rację, bo PO nie mając żadnej wiedzy o terminie pierwszego posiedzenia, nie miała prawa w ogóle głosować nad całą piątką. Teraz pozostaje im tylko falandyzacja prawa i wyszukiwanie kruczków.

  11. Wczoraj…
    Taki miałam dylemat: sama nie wiedziałam, która aferka bardziej mnie rozbawiła:

    1. Puczio, puczio z Kurskim
    2. Aferka "w dupkę czesana"

    Mieszkowski z Nowoczesnej zgłosił do prokuratury Mariana Kowalskiego, za to, że się wyraził o nim "w dupkę czesany".

    Znalazłam w końcu taki oto kompromis:

    Zdrobnienia… wolę aferki niż afery. I trzeba je dusić w zarodku.
    Ośmieszać na wszelkie możliwe sposoby, żeby z tego aferkowego zarodka żadna afera nomen omen, nie wykluła.

    Bo mnie wystarczy, że jak idę do sklepu na zakupy, to mi sklepowa serwuje mleczko, masełko i wędlinkę. Jak wsiądę do pociągu, to konduktor prosi "bileciki do kontroli".

    Nie chcę, żeby z aferki zrobiła się afera, bo nie chcę mieszkać w jakimś kraiku nad Wisełką, gdzie Warszawka będzie oczekiwała dyrektyw z jakiejś brukselki.

  12. Wczoraj…
    Taki miałam dylemat: sama nie wiedziałam, która aferka bardziej mnie rozbawiła:

    1. Puczio, puczio z Kurskim
    2. Aferka "w dupkę czesana"

    Mieszkowski z Nowoczesnej zgłosił do prokuratury Mariana Kowalskiego, za to, że się wyraził o nim "w dupkę czesany".

    Znalazłam w końcu taki oto kompromis:

    Zdrobnienia… wolę aferki niż afery. I trzeba je dusić w zarodku.
    Ośmieszać na wszelkie możliwe sposoby, żeby z tego aferkowego zarodka żadna afera nomen omen, nie wykluła.

    Bo mnie wystarczy, że jak idę do sklepu na zakupy, to mi sklepowa serwuje mleczko, masełko i wędlinkę. Jak wsiądę do pociągu, to konduktor prosi "bileciki do kontroli".

    Nie chcę, żeby z aferki zrobiła się afera, bo nie chcę mieszkać w jakimś kraiku nad Wisełką, gdzie Warszawka będzie oczekiwała dyrektyw z jakiejś brukselki.

  13. chryzma
    To takze sprawnosc w doborze ludzi do wyznaczonych przez wodza celow. Wielkosc Napoleona polegala na rospoznawaniu ludzkich charakerow. Taleirand nie byl tu bledem ale blednymi decyzjami Napoleon sam siebie zniszczyl gubiac wiernych sobie ludzi. Problem Jarka to nieumiejetnosc rozpoznawania ludzi co skutkuje bledami kadrowymi. Tego sie nie mozna nauczyc bo czlowiek z tym sie rodzi

    • “Nietrafione wybory Prezesa JK” mają chyba jedną cechę wspólną –
      "Nietrafione wybory Prezesa JK" mają chyba jedną cechę wspólną – ich zachowanie budzi zażenowanie normalnych ludzi – np. Miśka, Lichodzkiej, Migalskiego i również Kurskiego (pajacowanie na drodze czy przy okazji Majdanu). Jak on tego nie widzi?

  14. chryzma
    To takze sprawnosc w doborze ludzi do wyznaczonych przez wodza celow. Wielkosc Napoleona polegala na rospoznawaniu ludzkich charakerow. Taleirand nie byl tu bledem ale blednymi decyzjami Napoleon sam siebie zniszczyl gubiac wiernych sobie ludzi. Problem Jarka to nieumiejetnosc rozpoznawania ludzi co skutkuje bledami kadrowymi. Tego sie nie mozna nauczyc bo czlowiek z tym sie rodzi

    • “Nietrafione wybory Prezesa JK” mają chyba jedną cechę wspólną –
      "Nietrafione wybory Prezesa JK" mają chyba jedną cechę wspólną – ich zachowanie budzi zażenowanie normalnych ludzi – np. Miśka, Lichodzkiej, Migalskiego i również Kurskiego (pajacowanie na drodze czy przy okazji Majdanu). Jak on tego nie widzi?

  15. Tak jest!
    Podpisuję się pod każdym słowem. Na tym polega dojrzałość polityczna obywateli, że każdej władzy patrzą na ręce.

    Na prawdę niemal bez znaczenia jest to jakie ugrupowanie polityczne ma w danej chwili przewagę. Ważne jest to żeby nie zostawiać ich ani na chwilę samych. Muszą widzieć za oknem przysłowiowy tłum z widłami i  pochodniami, gotującą się smołę i nadarte dla nich pierze.

    Obecnie mamy do czynienia z próbą stworzenie straszaka na wyborców PiS, analogicznego do tego co sprokurował Mister Tusk dla swojego elektoratu, niepostrzeżenie przekształcając ich w posłusznych lemingów.
    Nigdy nie zapominajmy, że politycy są dla nas. Nigdy się nie ograniczajmy, bo "przyjdzie PiS/Platforma/komuchy/Petru&banksterzy".

  16. Tak jest!
    Podpisuję się pod każdym słowem. Na tym polega dojrzałość polityczna obywateli, że każdej władzy patrzą na ręce.

    Na prawdę niemal bez znaczenia jest to jakie ugrupowanie polityczne ma w danej chwili przewagę. Ważne jest to żeby nie zostawiać ich ani na chwilę samych. Muszą widzieć za oknem przysłowiowy tłum z widłami i  pochodniami, gotującą się smołę i nadarte dla nich pierze.

    Obecnie mamy do czynienia z próbą stworzenie straszaka na wyborców PiS, analogicznego do tego co sprokurował Mister Tusk dla swojego elektoratu, niepostrzeżenie przekształcając ich w posłusznych lemingów.
    Nigdy nie zapominajmy, że politycy są dla nas. Nigdy się nie ograniczajmy, bo "przyjdzie PiS/Platforma/komuchy/Petru&banksterzy".