Reklama

Krótka prezentacja bohaterów

Pan A

Bezgranicznie wierzy, że człowiek jest jedynym stworzeniem w kosmosie. Jest dla niego


Krótka prezentacja bohaterów

Pan A

Bezgranicznie wierzy, że człowiek jest jedynym stworzeniem w kosmosie. Jest dla niego

absolutną oczywistością, że nic innego życ w przestrzeni gwiezdnej nie może. I już.

Pan B

Jest przekonany, całym sobą wręcz czuje, że nie jest we Wszechświecie sam. Jest pewien, że

inne, odległe planety zaludnione są stworami niekoniecznie zielonymi, ale zapewne dziwacznymi
i zaawansowanymi cywilizacyjnie. I już.

Historia właściwa

Pech chciał, że Pan A oraz Pan B są sąsiadami. Zwykle nie rozmawiają ze sobą o poglądach na Wszechświat, jednak tym razem, jak twierdzą obiektywni obserwatorzy – się zgadało. Właściwie nie wiadomo, jak doszło do tematu istnienia, tudzież nieistnienia ufo. Prawdopodobnie zaczęło się od rozmowy o ogórkach tegorocznych, że niedobre do kiszenia, albo o piłce nożnej.
Tak czy inaczej – stało się.

A: Człowiek, proszę Pana w Kosmosie jest sam jak Palec, Pan wie?
B: Proszę nie żartować nawet, Obcy może nas słyszeć nawet w tej chwili, oczywiście, że sąsiadujemy z cywilizacjami o jakich Panu się nawet nie śniło!
A: Panie B, niechże Pan nie będzie dzieckiem, Pan się naoglądał filmów s-f!
B: Pan, Panie A, zamknięty jest w swoich średniowiecznych poglądach! Trzeba iść z duchem czasu Panie!
A: Nie wierzę, że taki rozsądny człowiek, no naprawdę…! Niech Pan spojrzy z naukowego punktu widzenia! Nie ma, szanowny sąsiedzie, nigdzie indziej warunków dla życia tak dogodnych, aby mogło się rozwinąć. Naukowcy już dawno odkryliby takie cuda!
B: Pan oszalał! A jak Pan myśli, czy zbadali cały Wszechświat?! Nie uwierzę, ze ufo nie istnieje, dopóki naukowcy nie zbadają całego Wszechświata!
A: Przecież to niemożliwe!
B: Właśnie, zresztą astronomia zna już odległe planety podobne łudząco do naszej. Tam jest życie.
A: Phi, nigdy w to nie uwierzę, to na pewno plamy na teleskopie, albo jakiś nieudacznik chce zrobić karierę naukową!
B: Ależ to prawda! No dobra, a co Pan powie na kręgi w zbożu?
A: Ha! Naprawdę, ale mnie Pan rozbawia! Przecież to oczywiste! To rolnicy nocą wychodzą na pola, wygniatają kręgi, a następnego dnia dzwonią po telewizję. W ten sposób dorabiają sobie na boku.
B: Bzdura! A latające talerze, które widać od czasu do czasu na niebie? Też rolnicy, Drogi Panie? Też rolnicy?!
A: Oczywiście, że nie rolnicy. To akurat z różnych przyczyn, najczęściej samoloty. Nie ma tam żadnych cudów! Zresztą, skoro tak często ci Pana Obcy odwiedzają Ziemię, to czemu nie wstąpią do jakiegoś domu? Ha! Mogliby, Panie, nawiązać stosunki dyplomatyczne! Haha!
B: Och, ale z Pana to jest jednak po prostu – oszołom! Inaczej się tego nazwać nie da. Oczywiście, że nie wstępują. Oni, Proszę Pana robią rekonesans przed atakiem. I zobaczymy kto się będzie śmiał!
A: Co mi Pan tu od oszołomów!? Pan jest wariat! Ja z wariatem rozmawiać nie będę.

Wkrótce Pan B kupił dom za miastem.
Już nigdy więcej nie rozmawiał z Panem A.
Jedno co wie, to to, że coraz bardziej wierzy w ufo. Nie będzie mu jakiś oszołom wmawiał.

Puenta

Panowie dyskusję odbyli, i owszem. A jakże! Owocną okropnie! Owoc jednak, zupełnie niespodziewanie może (a może właściwie rzecz to oczywista), okazał się być utwierdzeniem we własnych poglądach i odrzuceniem cudzych (oszołomskich lub wariackich).
I tak sobie oto dyskutujemy.
Politycy, dziennikarze i sąsiedzi.

[tekst jest niejako konkretnym wyjaśnieniem wczorajszego wpisu, o co prosił Julian z Amberu]

Reklama

3 KOMENTARZE