Reklama

Polska to jest taki kraj, w którym przysłowia są głupotą narodu, a dyżurne kompilacyjne przekleństwo ?obyś w ciekawych czasach żył i cudze dzieci uczył? nie schodzi ze sztandarów.

Polska to jest taki kraj, w którym przysłowia są głupotą narodu, a dyżurne kompilacyjne przekleństwo ?obyś w ciekawych czasach żył i cudze dzieci uczył? nie schodzi ze sztandarów. Nie można już na to patrzeć, tak jak wczoraj, właściwie już wczoraj, trzeba było patrzeć tak jak mnie dziś olśniło. Dziś patrzę na nowy hit roboczo zatytułowany ?Pawlak podejdź no do płota? tak jak powinienem patrzeć od początku i co już paru piszących, przede mną zauważyło (będzie im zapamiętane). Zauważyłem i z wielką radością przyjąłem, że coraz więcej piszących nie boi się ?spisku?, pisze co im półkule podpowiadają. Zachęcony tym pozytywnym trendem podkręcam śrubę i zacznę nie od Pawlaka, ale od Czumy. Wielu Czumy nie lubi, przede wszystkim za to, co Tusk zrobił z Ćwiąkalskim, moim zdaniem słusznie zrobił, ale zakulisowa wieść gminna niesie, że styl w jakim to zrobił, był stylem solidnie umocowanym na dnie wszelkich poziomów.

Można lubić i nie lubić Czumy za Ćwiąkalskiego, za jego kombatanctwo, parę wpadek na początku, albo nawet za całokształt. Można zweryfikować opinię na temat jego ?kryształowej postaci?, ALE, takim drobnym cwaniaczkiem, jakim usiłowała go przedstawić Polityka Czuma nigdy nie był. To, co zrobiła Polityka z Czumą, można zrobić prawie z każdym, na przykład ze mną, bez najmniejszego problemu można. Kiedy się przeprowadzałem z miasta na wieś w całym chaosie przeprowadzki, zmiany adresów na dokumentach itd., narobiłem sobie zaległości w płatnościach w kilku firmach i na kilku kartach. Tyle mnie odróżnia od Czumy, że mnie nikt sądem nie straszył, po prostu zadzwonili kontrahenci i grzecznie przypomnieli, że nie ma nic za darmo, a ja grzecznie przyznając im rację, przeprosiłem i oddałem co nie moje, w kilku przypadkach z nawiązką. Bez względu na to, że żaden kontrahent nie miał do mnie pretensji, bo mieć nie mógł, do czasu przeprowadzki zawsze spłacałem faktury i często przed terminem, to w papierach nie znających pojęcia ?różnie w życiu bywa?, jestem drobnym cwaniaczkiem, kombinującym na płatnościach.

Niewielkim wysiłkiem można mi to udowodnić i wszelkie moje tłumaczenia, oprócz tych co mnie znają, wierzą i wiedzą, że jeśli czegoś komuś nie oddałem w terminie, to naprawdę musiał mi się świat na głowę zawalić, pozostali skwitują śmiechem i politowaniem. Tak też się stało z Czumą i jakby się temu na spokojnie przyjrzeć, to naprawdę porządnego człowieka sponiewierano długiem na 7 tys. dolarów i nikomu się nie chciało pamiętać, że ten człowiek prowadził biznes podobny do mojego, czyli sporo pracy i wieczne dokładanie. Do tych paru debetów na karcie doszła jedna, czy dwie niefortunne wypowiedzi w wykonaniu zaszczuwanego ministra i to na co człowiek pracował 70 lat, stało się nagle kupka gruzu. Nie dla mnie, ja wiem jak łatwo można załatwić człowieka i będzie wszystko wyglądać cacy. Czuma przetrwał i życzę mu jak najlepiej, nie widzę, aby popełnił jakiś niegodny czyn, albo coś popsuł w resorcie, przeciwnie parę drobnych, ale pożytecznych gestów wykonał, co do reszty nie wiem, czekam.

Pozostaje zagadka, dlaczego tak masowo roznosiły się wszelkiego rodzaju plotki, pomieszane z nieistotnymi faktami i dlaczego robiła to poważna gazeta, w której prym wiodą same sławy i nestorzy dziennikarstwa: Paradowska, Żakowski, Passent, Szostakiewicz. Takimi historiami, jak atakowanie polityków za jakieś zaległości na kartach kredytowych, zajmują się Fakt i Superekspres, aż tu nagle poważny tytuł sięga po ten segment rynku. Treść artykułów w Polityce, to był magiel umieszczony w piwnicy, a mimo wszystko gazeta decyduje się na publikację. Nie pytam już jak dociera do takich informacji i po co w ogóle założyła, że takie informacje muszą być, mnie nie przyszyłoby do głowy szukać u Czumy parę dni po nominacji debetu na karcie. Obawiam się, że Polityce też nie do końca przychodziło, ale są jeszcze życzliwi ludzie, którzy doniosą i jest jeszcze ?środowisko?, tym razem prawnicze, które nie może sobie pozwolić na ?obcego? w resorcie. Środowisko trzyma się raczej takich tytułów jak GW, niż Fakt, chociaż ja szczerze mówiąc, z mikroskopem musiałbym szukać różnic miedzy tytułami, jeśli za kryterium brać publicystykę polityczną, o artykułach z innych dziedzin nie mówię, bo tu GW zdarza się być profesjonalnym dziennikiem.

Tak czy inaczej,GW się trochę zużyła jako wiecznie atakująca i broniąca ?układu?, a środowisko to stare i zastygłe na posadach, te sześćdziesięcioletnie dyżurne twarze na szkle odbijane, równie mocno znają się z nestorami Polityki, gdzie jeszcze do niedawna redaktor Rakowski, legenda tego pisma, budował nową i już nie ludową demokrację. Inaczej jak zleceniem środowiska, brukowego pisania Polityki tłumaczyć nie mogę i to naprawdę jest najłagodniejszy wyrok dla Polityki. Oczywiście takiego pisania nie weźmie na siebie żaden szanujący się nestor Polityki, pod tym się przecież trzeba podpisać znanym i szanowanym nazwiskiem, dlatego za rzecz się wziął jakiś redaktor, co ja za Boga nie pamiętam jak on się nazywa i tak powstał nowy wizerunek Czumy. Co ciekawe, ten wizerunek był nakręcany przez inne środowisko, naszpikowane byłymi esbekami, środowisko Radia Maryja, co Polityce nie przeszkadzało jak nigdy. Czumie odpuszczono, szczerze mówiąc nie wiem dlaczego, może ?środowisko? uznało, że z tych ?haków? więcej nie wyciągnie, a może środowisko już wie, że premier Donald czeka tylko na dogodny moment, aby Czumie podziękować za niewątpliwy wkład, niemniej nowe wymagania, potrzebują nowych ludzi.

Tak się zakończył dramat Czumy, który już nigdy nie będzie ?kryształową postacią?, dla wielu będzie drobnym cwaniaczkiem debetującym karty i zalegającym z płatnościami, a to co robił przez całe życie, zostało przekreślone 7 tysiącami dolarów z odsetkami. Był człowiek, nie ma człowieka, przynajmniej dla sporej grupy już nie ma i nikt tej grupie debetów nie sprawdzi, ponieważ bliźniego zawsze można sponiewierać anonimowo i niezobowiązująco. Czuma to łatwy w diagnozie przypadek, z Pawlakiem jest nieco bardziej skomplikowana sprawa. O tym co Pawlak robił, robi i będzie robił wiadomo nie od dziś i wiadomo po grób. Co się zatem nagle stało, że nad dawno rozlanym mlekiem nagle poczęto w mediach płakać? Zanim zapłakano, po mediach rozniosła się plotka, że w koalicji zgrzyta, nie mogą się dogadać i nawet spotkać się nie mogą. W końcu się spotkali i po spotkaniu premier Schetyna minę miał niewyraźną. Z taką niewyraźną miną tłumaczył pani Monice, z tego co pamiętam, że koalicja się dogada, wprawdzie są rozbieżności w ustawie dotyczącej ?opcji walutowych?, ale powoła się zespół i zespół wyjaśni. ?Opcje walutowe?, trzeba o tym pamiętać, to się przyda.

Zgrzyty w koalicji zaczynają się od tego, gdy jedna partia na czymś zarabia, a druga na tym traci. Jak donosi Puls Biznesu, Waldemar Pawlak i jego zaplecze na opcjach straciło i tej wiedzy mi brakowało, aby sobie ułożyć nową sensacyjną rzecz w jedną całość. Pokazuje się Pawlaka najpierw jako skorumpowanego, koteryjnego i rodzinnego mecenasa, wcześniej podnosi się larum, że złoty spada z powodu wypowiedzi Pawlaka, ale nic nie pomaga. Pawlak na ?opcjach walutowych? traci i dlatego przy opcjach się upiera, koalicjo zróbmy z tym porządek. Dla mnie nieważna jest w tym wypadku motywacja i życiorys Pawlaka, ?opcje? są synonimem złodziejstwa i to złodziejstwo powinno być ukarane. Ale jak już wiem, jakie są motywacje Pawlaka i specjalnie mnie to nie zaskakuje, to zastanawia mnie jedno. Jakie są motywacje Tuska i Schetyny? I dlaczego, parę dni po tym jak Tusk z trybuny sejmowej obrzucił banki mianem lichwiarzy, na konferencji ogłosił, że te opcje, to znów nie takie groźne, cytuję: ?wielkiego spisku nie ma?.

Trzeba być naiwnym, aby założyć, że Tusk i Schetyna o przekrętach Pawlaka nie wiedzieli, przecież było tych sygnałów multum i nawet minister Pitera (o Jezu), ścigała koalicjantów. Nie od dziś wiadomo, że co drugi w rolniczych agencjach nazywa się Pawlak, co trzeci Kalinowski, co ósmy Żelichowski, co dziesiąty Kłopotek. Gdyby to był powód zdenerwowania premiera Donalda, musiałbym Donalda uznać za pierwszego naiwnego, a ja Donalda pod względem politycznej, zakulisowej gry niezwykle szanuję i poważam. Nie znamy motywacji PO, aby mieć pełen obraz wyłoniony z politycznych puzzli, ale nie trudno się przecież domyślić, że PO odpuszczając Pawlakowi ?opcje? mogła by coś jeszcze na tym ugrać. PO ratując tyłek Pawlakowi i kolegom mogłaby postawić nie trzy, ale kilkanaście życzeń w pakiecie koalicyjnego kompromisu. Dlaczego tak się nie dzieje? No niestety, aby odpowiedzieć będę musiał ?pomawiać?. Nie dzieje się tak dlatego, że tam gdzie traci Pawlak, tam zarabia PO, nie ma innego wytłumaczenia tej całej akcji z Pawlakiem. W polityce naprawdę prosto odczytuje się komunikaty, choć na pierwszy rzut oka nigdy nie wiadomo o co chodzi. Jak to zrobić? Prosto. Weźmy upór Pawlaka w sprawie ?opcji?, upór godny podziwu i opinie wyrażane konsekwentnie od kilku miesięcy. Co ten Pawlak z tymi ?opcjami? się tak uparł? O co chodzi?

Dziś już wiem, że chodzi o to co Pawlak z kolegami na opcjach przegrywa. Polityk od polityka różni się tylko szyldem i kolorem. Zmieńmy szyld i kolor, pozostawiając klasyczne polityczne zachowania. Co ta PO i ten Tusk tak protestują przeciw ustawie o ?opcjach?? O co chodzi? Dziś jeszcze oficjalnie nie wiemy o co chodzi, ponieważ w przeciwieństwie do PO, PSL nie ma takich możliwości i wiedzy, aby kreować medialną rzeczywistość ? już nie ma. Natomiast wiemy, że zachowania polityków są interesowne i wystarczy jedna malutka informacja w Pulsie Biznesu pod tytułem Bank PEKAO SA i były premier Polski Jan Krzysztof Bielecki reprezentując interesy Unicredit, zarabiali na ?zakładach?, oszukując polskie firmy. Na przykład taka informacja. Pytanie tylko, kto ją do Pulsu Biznesu, czy innej poważnej gazety zaniesie, a jeśli nawet, to kto się odważy taką informację opublikować, kiedy poważne gazety żyją z reklam i znajomości w poważnych środowiskach. Taką informację może co najwyżej wydrukować GP, albo Nasz Dziennik i będzie zamiast sensacji na poziomie Pawlaka, Czumy i Marcinkiewicza, kupa śmiechu z oszołomów.

Jak się skończy ta sprawa? Sprawa może się skończyć dwojako. Albo ustawa o ?opcjach? padnie lub będzie mydleniem oczu, czymś w rodzaju ?nu, nu banki, żeby mi to było ostatni raz?, w takim wypadku będzie oznaczało, że Pawlak wybrał opcję polityczną. Pawlak chce się utrzymać w koalicji, odpuści straty i będzie powoli odrabiał, zatrudniając przez kolejne dwa lata, kolejnych kolesiów i ciotki, co zapewni elektorat. Albo Pawlak z kolegami popłynął na taką kasę, że przy ustawie musi się upierać, bo bez ustawy cały łańcuszek szczęścia jaki zbudował posypie się na rozerwane i zbankrutowane ogniwa. Problem Pawlaka może polegać na tym, że upór na nic się zda, nie ma siły głosu, na przepchnięcie takiej ustawy, gdyby nie małe ?ale?. PiS i SLD też na opcjach nie zarabiają i wraz z PSL mogą podpisać coś, co im na rękę i czego oczywiście prezydent nie zawetuje.

A wszystkim trzem partiom jest na rękę, aby odciąć sponsora PO, nie wiem czy już wspominałem, ale cała ta gra, to oczywiście gra o kondycję finansową politycznego zaplecza partii, może jeszcze nie pamiętamy, ale za chwilę wybory do PE. Gramy o kampanię, przy okazji załatwiamy parę innych rzeczy, a reszta się sama robi, ważne aby śniegową kulę postawić na górce i popchnąć. Na pewno o wyższą stawkę gra PO i tylko PO jest kuta w tej grze na cztery nogi. PO zrobiła swoje, postraszyła Waldemara i czeka na rozwój wypadków, no i jeszcze jedno. Pomyślał ktoś, że w takich akcjach nie rzuca się wszystkiego na raz, że w takich akcjach trzyma się ostatniego nokautującego kopa na koniec? Na Pawlaka, pan Grześ i pan Donald ma jeszcze niejedno i tylko dlatego, pan Waldek nie wie co robić, poza pisaniem na blogu, Bogu dzięki prozą.

Tyle się namnożyło spisków, że na koniec dwie, nie trzy nawet, smutne refleksje. Pierwsza to ten owiany legendą brak sentymentów w polityce. Któż w całej tej nagonce pamięta, że zaledwie parę dni temu zmarł ojciec Pawlaka? Nie ma sentymentów w polityce, jak leżysz to się prosisz o dobicie. Druga refleksja jest taka, że tymi samymi metodami, skoro się nie dało inaczej, Donald Tusk mógłby załatwić z Pawlakiem i JOW i KRUS od jednego strzału. Pawlak sprzedałby jedno i drugie bez zająknięcia, a gdyby się jąkał, to wtedy trzeba było donieść Dziennikowi, czy innej GW parę newsów, dając do zrozumienia, że jest tego więcej. Jeśli polityka musi już tak wyglądać i jeśli to nowe bożyszcze narodu, któremu naród daje 50% miałoby takie szlachetne intencje jak posłodzoną naiwnością zakładają miliony, to każdy z tych milionów rozgrzeszyłby Tuska, za pogańskie metody, gdyby cel był święty. Tymczasem zachwyt wzbudza, albo przymykanie oczu na stosowanie pogańskich metod, by osiągać jeszcze bardziej prymitywne cele. I trzecia refleksja. Czy ja już wspominałem, że takich akcji będzie przez cały rok dość i że do czasów wyborów prezydenckich zapomnimy o co właściwie chodziło z tym ERM2, o co chodzi z tym PKB co zaczynało się od 5, a skończyło na 1,7. Gdzie te drogi, co już wiadomo, że nawet w 50% nie zostaną zbudowane i te 50%, to też tylko na papierze, a nawet nie? Niestety, kolejny raz przypomnę, że ?przepętać? ten rok dla prezydenta Tuska, to pryszcz, bułka z bananem i żaden kryzys tego nie zmieni, chyba, że katastrofa, ale Bogu dzięki chyba unikniemy katastrofy, znów nas eksperci chwalą, tylko Finlandię musimy przegonić i jesteśmy najlepsi w Europie.

PS Muszę i chcę się wytłumaczyć z nagrody, a kontekst do tłumaczeń idealny. Przeczytałem Wasze komentarze jednoznacznie sugerujące, abym sobie zatrzymał co mi się należy i bardzo za te opinie dziękuję. Nie powiem, abym się czuł z tym komfortowo, ale posłucham Was, choć jak zwykle nie do końca. Komputer przekazuję, jak ostatni polityk, mojej żonie, która czekając na informatyzację szkół biega po czterech szkołach z 4 segregatorami, za całe 1200 PLN minus koszt paliwa. Moja żona przez ostatni rok na słowo kontrowersje.net reaguje tak, jakbym kochankę do domu przyprowadził i żonę przeprowadził do kuchni. Prawie nie było mnie dla rodziny przez cały długi rok, a Obie moje dziewczyny nadal mnie tolerują, karmią i piorą mi skarpetki.

Czuję się podwójnie fatalnie, po pierwsze: takim gadżetem roku odebranego rodzinie nie da się nadrobić, po drugie: ta nagroda jest Nasza, nie moja. Uznałem, że od Nas ta nagroda najbardziej należy się mojej żonie i co ważne Ona tej nagrody w przeciwieństwie do mnie nie przepije, ale spożytkuje w oświacie, bo na pasjanse nie ma czasu. Mam nadzieję, że nie wyszło to tak fatalnie, jak może wyglądać. Bardzo mi zależy na takim rozwiązaniu i wbrew wszelkim pozorom, naprawdę uważam, to rozwiązanie za najbardziej uczciwe ze wszystkich możliwych rozwiązań. Jeśli Was przekonałem do takiego rozwiązania, pozostanie mi jeszcze przekonać żonę, Ona jeszcze bardziej niż ja nie chce niczego za darmo, ale Ona jak nikt inny pracowała na Nasz sukces. Na koniec mam jeszcze jeden argument. Znacie mnie i wiecie, że jeśli jakaś kobieta jest w stanie ze mną i moim charakterem wytrzymać prawie 10 lat, to musi być Święta i nie na takie skromne nagrody, ale na beatyfikację zasługuje.

PS2 Zapraszam do zabytkowych podziemi u Wielebnowskiej. Zajrzyjcie na stronę, a kto będzie w pobliżu do środka. Dziękuję pierwszemu reklamodawcy, dzięki niemu starczy na bieżące i już poczynione wydatki.

Reklama

180 KOMENTARZE

  1. Jak widać opcje dobre na wszystko…
    …a Waldemar z PSL bardzo łatwo może zamienić się w jedynego sprawiedliwego bojownika o czystość zasad.
    Problemu z jego pomysłami może by nie było, gdyby nie ośli upór, by wbrew zasadom uznać umowy za niebyłe – tu tez można mnożyć znaki zapytania.
    Niektórzy na rękach Pawlaka by nosili…
    A straty i tak by były.
    Pomysł Pawlaka – odpowiedzialność Tuska.

    A użycie wunderwaffe w celach przepchnięcia jakichś projektów, które uzależnione były by później od opozycji i veta chyba nie miało sensu.

    Poza tym, gdyby odrzucić kwestię opcji – pozostaje i tak wiele innych, na pewno problematycznych koalicyjnych spraw, które były by warte tej akcji.

    • Pawlak na konferencji mówił
      Pawlak na konferencji mówił już wprost, że koalicję przede wszystkim poróżniły opcje. A mnie nic do opcji, mnie jeśli już interesuje Frank i nie mam poowodu narzekać. Ale mimo tego co robią Szwajcarzy, aby wyjść na jedynych odpowiedzialnych i zgodnym z przysłowiem “pewne jak w szwajcarskim banku”, już na zawsze pozostanę “spiskowcem”. System gnije, właściwie już zgnił i tylko go zmumifikowano. Ten kryzys był szansą aby to naprawić, nie szukać socjalizmu, ale zdrowego rosządku i alternatywy dla bezkarnego liberalizmu, skończyło się na dotowaniu i nacjonalizowaniu “niewidzialnej ręki”. Zbyt wiele można zarobić, na zaklęciach świętej ideologii, aby budować normalną opartą na rachunku już globalną ekonomię. Nikt mnie nie przekona, że pozostawianie takich mechanizmów jak rujnowania gospodarek przy pomocy kilkudziesięciu milionów euro i paru artykułów, czy “ekspertyz”, to nie jest szulernia, a ekonomia. Dla mnie liberalizm w tym obszarze się skompromitował, powinien upaść, ale nacjonalizacja i dotacje uratują dochodową doktrynę. Poza ekonomią pozostaję liberałem.

      • Liberalizm?
        Matko Kurko, przyczyny aktualnego kryzysu mają z liberalizmem tyle wspólnego co spłuczka z wodospadem. Więcej, geneza kryzysu to właśnie zaprzeczenie wszelkich zasad liberalizmu.
        Ale tak to jest, że ktoś nazywa siebie liberałem, mimo, że w czynach wychodzi socjalista. Nie ma w tym nic szczególnie dziwnego, zwłaszcza, że niektórzy na starość odkrywają, że całe życie ‘mówili prozą’.
        Z jednym się zgadzam: trupa próbuje ratować się tym, co go zabiło.
        ps. W budżecie domowym, jeśli nie liberalizm to co? Będziesz się pytać sąsiadki o swoje aktualne potrzeby? 😉

  2. Jak widać opcje dobre na wszystko…
    …a Waldemar z PSL bardzo łatwo może zamienić się w jedynego sprawiedliwego bojownika o czystość zasad.
    Problemu z jego pomysłami może by nie było, gdyby nie ośli upór, by wbrew zasadom uznać umowy za niebyłe – tu tez można mnożyć znaki zapytania.
    Niektórzy na rękach Pawlaka by nosili…
    A straty i tak by były.
    Pomysł Pawlaka – odpowiedzialność Tuska.

    A użycie wunderwaffe w celach przepchnięcia jakichś projektów, które uzależnione były by później od opozycji i veta chyba nie miało sensu.

    Poza tym, gdyby odrzucić kwestię opcji – pozostaje i tak wiele innych, na pewno problematycznych koalicyjnych spraw, które były by warte tej akcji.

    • Pawlak na konferencji mówił
      Pawlak na konferencji mówił już wprost, że koalicję przede wszystkim poróżniły opcje. A mnie nic do opcji, mnie jeśli już interesuje Frank i nie mam poowodu narzekać. Ale mimo tego co robią Szwajcarzy, aby wyjść na jedynych odpowiedzialnych i zgodnym z przysłowiem “pewne jak w szwajcarskim banku”, już na zawsze pozostanę “spiskowcem”. System gnije, właściwie już zgnił i tylko go zmumifikowano. Ten kryzys był szansą aby to naprawić, nie szukać socjalizmu, ale zdrowego rosządku i alternatywy dla bezkarnego liberalizmu, skończyło się na dotowaniu i nacjonalizowaniu “niewidzialnej ręki”. Zbyt wiele można zarobić, na zaklęciach świętej ideologii, aby budować normalną opartą na rachunku już globalną ekonomię. Nikt mnie nie przekona, że pozostawianie takich mechanizmów jak rujnowania gospodarek przy pomocy kilkudziesięciu milionów euro i paru artykułów, czy “ekspertyz”, to nie jest szulernia, a ekonomia. Dla mnie liberalizm w tym obszarze się skompromitował, powinien upaść, ale nacjonalizacja i dotacje uratują dochodową doktrynę. Poza ekonomią pozostaję liberałem.

      • Liberalizm?
        Matko Kurko, przyczyny aktualnego kryzysu mają z liberalizmem tyle wspólnego co spłuczka z wodospadem. Więcej, geneza kryzysu to właśnie zaprzeczenie wszelkich zasad liberalizmu.
        Ale tak to jest, że ktoś nazywa siebie liberałem, mimo, że w czynach wychodzi socjalista. Nie ma w tym nic szczególnie dziwnego, zwłaszcza, że niektórzy na starość odkrywają, że całe życie ‘mówili prozą’.
        Z jednym się zgadzam: trupa próbuje ratować się tym, co go zabiło.
        ps. W budżecie domowym, jeśli nie liberalizm to co? Będziesz się pytać sąsiadki o swoje aktualne potrzeby? 😉

  3. Jak widać opcje dobre na wszystko…
    …a Waldemar z PSL bardzo łatwo może zamienić się w jedynego sprawiedliwego bojownika o czystość zasad.
    Problemu z jego pomysłami może by nie było, gdyby nie ośli upór, by wbrew zasadom uznać umowy za niebyłe – tu tez można mnożyć znaki zapytania.
    Niektórzy na rękach Pawlaka by nosili…
    A straty i tak by były.
    Pomysł Pawlaka – odpowiedzialność Tuska.

    A użycie wunderwaffe w celach przepchnięcia jakichś projektów, które uzależnione były by później od opozycji i veta chyba nie miało sensu.

    Poza tym, gdyby odrzucić kwestię opcji – pozostaje i tak wiele innych, na pewno problematycznych koalicyjnych spraw, które były by warte tej akcji.

    • Pawlak na konferencji mówił
      Pawlak na konferencji mówił już wprost, że koalicję przede wszystkim poróżniły opcje. A mnie nic do opcji, mnie jeśli już interesuje Frank i nie mam poowodu narzekać. Ale mimo tego co robią Szwajcarzy, aby wyjść na jedynych odpowiedzialnych i zgodnym z przysłowiem “pewne jak w szwajcarskim banku”, już na zawsze pozostanę “spiskowcem”. System gnije, właściwie już zgnił i tylko go zmumifikowano. Ten kryzys był szansą aby to naprawić, nie szukać socjalizmu, ale zdrowego rosządku i alternatywy dla bezkarnego liberalizmu, skończyło się na dotowaniu i nacjonalizowaniu “niewidzialnej ręki”. Zbyt wiele można zarobić, na zaklęciach świętej ideologii, aby budować normalną opartą na rachunku już globalną ekonomię. Nikt mnie nie przekona, że pozostawianie takich mechanizmów jak rujnowania gospodarek przy pomocy kilkudziesięciu milionów euro i paru artykułów, czy “ekspertyz”, to nie jest szulernia, a ekonomia. Dla mnie liberalizm w tym obszarze się skompromitował, powinien upaść, ale nacjonalizacja i dotacje uratują dochodową doktrynę. Poza ekonomią pozostaję liberałem.

      • Liberalizm?
        Matko Kurko, przyczyny aktualnego kryzysu mają z liberalizmem tyle wspólnego co spłuczka z wodospadem. Więcej, geneza kryzysu to właśnie zaprzeczenie wszelkich zasad liberalizmu.
        Ale tak to jest, że ktoś nazywa siebie liberałem, mimo, że w czynach wychodzi socjalista. Nie ma w tym nic szczególnie dziwnego, zwłaszcza, że niektórzy na starość odkrywają, że całe życie ‘mówili prozą’.
        Z jednym się zgadzam: trupa próbuje ratować się tym, co go zabiło.
        ps. W budżecie domowym, jeśli nie liberalizm to co? Będziesz się pytać sąsiadki o swoje aktualne potrzeby? 😉

  4. Jak widać opcje dobre na wszystko…
    …a Waldemar z PSL bardzo łatwo może zamienić się w jedynego sprawiedliwego bojownika o czystość zasad.
    Problemu z jego pomysłami może by nie było, gdyby nie ośli upór, by wbrew zasadom uznać umowy za niebyłe – tu tez można mnożyć znaki zapytania.
    Niektórzy na rękach Pawlaka by nosili…
    A straty i tak by były.
    Pomysł Pawlaka – odpowiedzialność Tuska.

    A użycie wunderwaffe w celach przepchnięcia jakichś projektów, które uzależnione były by później od opozycji i veta chyba nie miało sensu.

    Poza tym, gdyby odrzucić kwestię opcji – pozostaje i tak wiele innych, na pewno problematycznych koalicyjnych spraw, które były by warte tej akcji.

    • Pawlak na konferencji mówił
      Pawlak na konferencji mówił już wprost, że koalicję przede wszystkim poróżniły opcje. A mnie nic do opcji, mnie jeśli już interesuje Frank i nie mam poowodu narzekać. Ale mimo tego co robią Szwajcarzy, aby wyjść na jedynych odpowiedzialnych i zgodnym z przysłowiem “pewne jak w szwajcarskim banku”, już na zawsze pozostanę “spiskowcem”. System gnije, właściwie już zgnił i tylko go zmumifikowano. Ten kryzys był szansą aby to naprawić, nie szukać socjalizmu, ale zdrowego rosządku i alternatywy dla bezkarnego liberalizmu, skończyło się na dotowaniu i nacjonalizowaniu “niewidzialnej ręki”. Zbyt wiele można zarobić, na zaklęciach świętej ideologii, aby budować normalną opartą na rachunku już globalną ekonomię. Nikt mnie nie przekona, że pozostawianie takich mechanizmów jak rujnowania gospodarek przy pomocy kilkudziesięciu milionów euro i paru artykułów, czy “ekspertyz”, to nie jest szulernia, a ekonomia. Dla mnie liberalizm w tym obszarze się skompromitował, powinien upaść, ale nacjonalizacja i dotacje uratują dochodową doktrynę. Poza ekonomią pozostaję liberałem.

      • Liberalizm?
        Matko Kurko, przyczyny aktualnego kryzysu mają z liberalizmem tyle wspólnego co spłuczka z wodospadem. Więcej, geneza kryzysu to właśnie zaprzeczenie wszelkich zasad liberalizmu.
        Ale tak to jest, że ktoś nazywa siebie liberałem, mimo, że w czynach wychodzi socjalista. Nie ma w tym nic szczególnie dziwnego, zwłaszcza, że niektórzy na starość odkrywają, że całe życie ‘mówili prozą’.
        Z jednym się zgadzam: trupa próbuje ratować się tym, co go zabiło.
        ps. W budżecie domowym, jeśli nie liberalizm to co? Będziesz się pytać sąsiadki o swoje aktualne potrzeby? 😉

  5. Jak widać opcje dobre na wszystko…
    …a Waldemar z PSL bardzo łatwo może zamienić się w jedynego sprawiedliwego bojownika o czystość zasad.
    Problemu z jego pomysłami może by nie było, gdyby nie ośli upór, by wbrew zasadom uznać umowy za niebyłe – tu tez można mnożyć znaki zapytania.
    Niektórzy na rękach Pawlaka by nosili…
    A straty i tak by były.
    Pomysł Pawlaka – odpowiedzialność Tuska.

    A użycie wunderwaffe w celach przepchnięcia jakichś projektów, które uzależnione były by później od opozycji i veta chyba nie miało sensu.

    Poza tym, gdyby odrzucić kwestię opcji – pozostaje i tak wiele innych, na pewno problematycznych koalicyjnych spraw, które były by warte tej akcji.

    • Pawlak na konferencji mówił
      Pawlak na konferencji mówił już wprost, że koalicję przede wszystkim poróżniły opcje. A mnie nic do opcji, mnie jeśli już interesuje Frank i nie mam poowodu narzekać. Ale mimo tego co robią Szwajcarzy, aby wyjść na jedynych odpowiedzialnych i zgodnym z przysłowiem “pewne jak w szwajcarskim banku”, już na zawsze pozostanę “spiskowcem”. System gnije, właściwie już zgnił i tylko go zmumifikowano. Ten kryzys był szansą aby to naprawić, nie szukać socjalizmu, ale zdrowego rosządku i alternatywy dla bezkarnego liberalizmu, skończyło się na dotowaniu i nacjonalizowaniu “niewidzialnej ręki”. Zbyt wiele można zarobić, na zaklęciach świętej ideologii, aby budować normalną opartą na rachunku już globalną ekonomię. Nikt mnie nie przekona, że pozostawianie takich mechanizmów jak rujnowania gospodarek przy pomocy kilkudziesięciu milionów euro i paru artykułów, czy “ekspertyz”, to nie jest szulernia, a ekonomia. Dla mnie liberalizm w tym obszarze się skompromitował, powinien upaść, ale nacjonalizacja i dotacje uratują dochodową doktrynę. Poza ekonomią pozostaję liberałem.

      • Liberalizm?
        Matko Kurko, przyczyny aktualnego kryzysu mają z liberalizmem tyle wspólnego co spłuczka z wodospadem. Więcej, geneza kryzysu to właśnie zaprzeczenie wszelkich zasad liberalizmu.
        Ale tak to jest, że ktoś nazywa siebie liberałem, mimo, że w czynach wychodzi socjalista. Nie ma w tym nic szczególnie dziwnego, zwłaszcza, że niektórzy na starość odkrywają, że całe życie ‘mówili prozą’.
        Z jednym się zgadzam: trupa próbuje ratować się tym, co go zabiło.
        ps. W budżecie domowym, jeśli nie liberalizm to co? Będziesz się pytać sąsiadki o swoje aktualne potrzeby? 😉

  6. Jak widać opcje dobre na wszystko…
    …a Waldemar z PSL bardzo łatwo może zamienić się w jedynego sprawiedliwego bojownika o czystość zasad.
    Problemu z jego pomysłami może by nie było, gdyby nie ośli upór, by wbrew zasadom uznać umowy za niebyłe – tu tez można mnożyć znaki zapytania.
    Niektórzy na rękach Pawlaka by nosili…
    A straty i tak by były.
    Pomysł Pawlaka – odpowiedzialność Tuska.

    A użycie wunderwaffe w celach przepchnięcia jakichś projektów, które uzależnione były by później od opozycji i veta chyba nie miało sensu.

    Poza tym, gdyby odrzucić kwestię opcji – pozostaje i tak wiele innych, na pewno problematycznych koalicyjnych spraw, które były by warte tej akcji.

    • Pawlak na konferencji mówił
      Pawlak na konferencji mówił już wprost, że koalicję przede wszystkim poróżniły opcje. A mnie nic do opcji, mnie jeśli już interesuje Frank i nie mam poowodu narzekać. Ale mimo tego co robią Szwajcarzy, aby wyjść na jedynych odpowiedzialnych i zgodnym z przysłowiem “pewne jak w szwajcarskim banku”, już na zawsze pozostanę “spiskowcem”. System gnije, właściwie już zgnił i tylko go zmumifikowano. Ten kryzys był szansą aby to naprawić, nie szukać socjalizmu, ale zdrowego rosządku i alternatywy dla bezkarnego liberalizmu, skończyło się na dotowaniu i nacjonalizowaniu “niewidzialnej ręki”. Zbyt wiele można zarobić, na zaklęciach świętej ideologii, aby budować normalną opartą na rachunku już globalną ekonomię. Nikt mnie nie przekona, że pozostawianie takich mechanizmów jak rujnowania gospodarek przy pomocy kilkudziesięciu milionów euro i paru artykułów, czy “ekspertyz”, to nie jest szulernia, a ekonomia. Dla mnie liberalizm w tym obszarze się skompromitował, powinien upaść, ale nacjonalizacja i dotacje uratują dochodową doktrynę. Poza ekonomią pozostaję liberałem.

      • Liberalizm?
        Matko Kurko, przyczyny aktualnego kryzysu mają z liberalizmem tyle wspólnego co spłuczka z wodospadem. Więcej, geneza kryzysu to właśnie zaprzeczenie wszelkich zasad liberalizmu.
        Ale tak to jest, że ktoś nazywa siebie liberałem, mimo, że w czynach wychodzi socjalista. Nie ma w tym nic szczególnie dziwnego, zwłaszcza, że niektórzy na starość odkrywają, że całe życie ‘mówili prozą’.
        Z jednym się zgadzam: trupa próbuje ratować się tym, co go zabiło.
        ps. W budżecie domowym, jeśli nie liberalizm to co? Będziesz się pytać sąsiadki o swoje aktualne potrzeby? 😉

  7. moje 7 uwag

    1. inne wymagania debetowe mam w stosunku do Ciebie czy siebie (chyba żebyśmy się, nie daj Boże, w ministry wybierali) niż do p. Czumy.
    2. kto lepszy: drobni hazardziści, którzy kiedy przegrywają chcą wywrócić stolik? Czy cwaniacy, którzy stoją zawsze po stronie wygranych? Wiem, ani jedni ani drudzy, tylko Dutkiewicz (wg miesięcznika Monitor Unii Europejskiej, Europejczyk Roku 2008, obok innego Twojego ulubieńca, Żakowskiego).
    3. czy czasem prawne unieważnienie opcji nie naraziłoby państwo polskie na procesy międzynarodowe, oczywiście wytoczone przez unicreditowych cwaniaków?
    4. frank poniżej 3 zł, a Madoffowi grozi co najmniej 50 lat.
    5. Małżonkę nieustająco, serdecznie pozdrawiam i życzę Jej cierpliwości oraz dużo frajdy z Asusem.
    6. czy widziałeś mój wpis o AdTaily?
    7. każdego można politycznie wytresować: http://www.youtube.com/watch?v=L7vl1017EKI
     

    • ad1. Tak się utarło, ale ja
      ad1. Tak się utarło, ale ja już szczerze mam dość poszukiwania świętych, wolę kompetentnych. Gdyby co ukradł, albo zabił to jeszcze, ale w końcu nie potrafił tylko “rządzić się pieniędzmi” jak mówi moja mama.
      ad2. Gorsi są ci drudzy, ci drobniejsi zawsze będą. Dutkiewicza sam zarzynałem z powodu braku charyzmy, ogłosiłem nawet porażką roku i Palikota politykiem roku, W nowym roku patrzę z innej perspektywy, Dutkiewicz jest medialnie mdły, ale gdyby to miało pomóc pomodliłbym się, aby na górę dostawali się tacy ludzie.
      ad3. Nikt nie mówi o unieważnieniu, a na pewno ja. Jak dla mnie wystarczy podać listę banków, które to robiły, ewentualnie nadrobić jakoś lukę, która powstała po wecie, bo wiadomo, że w UE nie wolno tego robić.
      ad4. Dobre informacje, ale moim zdaniem to za mało, jest okazja, aby zweryfikować ideologię i zastąpić rachunkiem ekonomicznym. Chyba depozytariusze przestraszyli się pogrzebu ideologii i zaczynają kończyć zabawę zwaną “kryzys”. Ale to tylko mi się wydaje, niestety patologia pozostaje, chociaż drobne indywidualne kary cieszą, a najbardziej cieszy świadomość i błyskawiczny kurs ekonomiczny w narodzie.
      ad5. Nieustająco dziękuję.
      ad6. Nie widziałem, cały dzień walczyłem z konfiguracją domowej sieci, nie zdziwię się jeśli ktoś w końcu nie wytrzyma i zabije twórców Visty. Gdzie szukać wpisu?
      ad7. Pooglądam zaraz.

          • fabryczne g..no
            Vistę można legalnie zdowngrade’ować do XP ( konkretnie Vistę Businness na XP Professional ). Jeżeli zadzwonisz do M$ i podasz im klucz licencyjny z nalepki, wygenerują ci klucz dla XP. Musisz tylko od kogoś pożyczyć dysk instalacyjny XP ( mozliwie świezy, bo zmieniali jesienią sposób szyfrowania ) i w porę pościągać sterowniki dla swojego egzemplarza.

            Decyzja ofiarowania laptoka żonie jest najlepszą z mozliwych – popieram w całej rozciągłości, i serdecznie Świętą pozdrawiam !

            Pozdrawiam – Tetryk

  8. moje 7 uwag

    1. inne wymagania debetowe mam w stosunku do Ciebie czy siebie (chyba żebyśmy się, nie daj Boże, w ministry wybierali) niż do p. Czumy.
    2. kto lepszy: drobni hazardziści, którzy kiedy przegrywają chcą wywrócić stolik? Czy cwaniacy, którzy stoją zawsze po stronie wygranych? Wiem, ani jedni ani drudzy, tylko Dutkiewicz (wg miesięcznika Monitor Unii Europejskiej, Europejczyk Roku 2008, obok innego Twojego ulubieńca, Żakowskiego).
    3. czy czasem prawne unieważnienie opcji nie naraziłoby państwo polskie na procesy międzynarodowe, oczywiście wytoczone przez unicreditowych cwaniaków?
    4. frank poniżej 3 zł, a Madoffowi grozi co najmniej 50 lat.
    5. Małżonkę nieustająco, serdecznie pozdrawiam i życzę Jej cierpliwości oraz dużo frajdy z Asusem.
    6. czy widziałeś mój wpis o AdTaily?
    7. każdego można politycznie wytresować: http://www.youtube.com/watch?v=L7vl1017EKI
     

    • ad1. Tak się utarło, ale ja
      ad1. Tak się utarło, ale ja już szczerze mam dość poszukiwania świętych, wolę kompetentnych. Gdyby co ukradł, albo zabił to jeszcze, ale w końcu nie potrafił tylko “rządzić się pieniędzmi” jak mówi moja mama.
      ad2. Gorsi są ci drudzy, ci drobniejsi zawsze będą. Dutkiewicza sam zarzynałem z powodu braku charyzmy, ogłosiłem nawet porażką roku i Palikota politykiem roku, W nowym roku patrzę z innej perspektywy, Dutkiewicz jest medialnie mdły, ale gdyby to miało pomóc pomodliłbym się, aby na górę dostawali się tacy ludzie.
      ad3. Nikt nie mówi o unieważnieniu, a na pewno ja. Jak dla mnie wystarczy podać listę banków, które to robiły, ewentualnie nadrobić jakoś lukę, która powstała po wecie, bo wiadomo, że w UE nie wolno tego robić.
      ad4. Dobre informacje, ale moim zdaniem to za mało, jest okazja, aby zweryfikować ideologię i zastąpić rachunkiem ekonomicznym. Chyba depozytariusze przestraszyli się pogrzebu ideologii i zaczynają kończyć zabawę zwaną “kryzys”. Ale to tylko mi się wydaje, niestety patologia pozostaje, chociaż drobne indywidualne kary cieszą, a najbardziej cieszy świadomość i błyskawiczny kurs ekonomiczny w narodzie.
      ad5. Nieustająco dziękuję.
      ad6. Nie widziałem, cały dzień walczyłem z konfiguracją domowej sieci, nie zdziwię się jeśli ktoś w końcu nie wytrzyma i zabije twórców Visty. Gdzie szukać wpisu?
      ad7. Pooglądam zaraz.

          • fabryczne g..no
            Vistę można legalnie zdowngrade’ować do XP ( konkretnie Vistę Businness na XP Professional ). Jeżeli zadzwonisz do M$ i podasz im klucz licencyjny z nalepki, wygenerują ci klucz dla XP. Musisz tylko od kogoś pożyczyć dysk instalacyjny XP ( mozliwie świezy, bo zmieniali jesienią sposób szyfrowania ) i w porę pościągać sterowniki dla swojego egzemplarza.

            Decyzja ofiarowania laptoka żonie jest najlepszą z mozliwych – popieram w całej rozciągłości, i serdecznie Świętą pozdrawiam !

            Pozdrawiam – Tetryk

  9. moje 7 uwag

    1. inne wymagania debetowe mam w stosunku do Ciebie czy siebie (chyba żebyśmy się, nie daj Boże, w ministry wybierali) niż do p. Czumy.
    2. kto lepszy: drobni hazardziści, którzy kiedy przegrywają chcą wywrócić stolik? Czy cwaniacy, którzy stoją zawsze po stronie wygranych? Wiem, ani jedni ani drudzy, tylko Dutkiewicz (wg miesięcznika Monitor Unii Europejskiej, Europejczyk Roku 2008, obok innego Twojego ulubieńca, Żakowskiego).
    3. czy czasem prawne unieważnienie opcji nie naraziłoby państwo polskie na procesy międzynarodowe, oczywiście wytoczone przez unicreditowych cwaniaków?
    4. frank poniżej 3 zł, a Madoffowi grozi co najmniej 50 lat.
    5. Małżonkę nieustająco, serdecznie pozdrawiam i życzę Jej cierpliwości oraz dużo frajdy z Asusem.
    6. czy widziałeś mój wpis o AdTaily?
    7. każdego można politycznie wytresować: http://www.youtube.com/watch?v=L7vl1017EKI
     

    • ad1. Tak się utarło, ale ja
      ad1. Tak się utarło, ale ja już szczerze mam dość poszukiwania świętych, wolę kompetentnych. Gdyby co ukradł, albo zabił to jeszcze, ale w końcu nie potrafił tylko “rządzić się pieniędzmi” jak mówi moja mama.
      ad2. Gorsi są ci drudzy, ci drobniejsi zawsze będą. Dutkiewicza sam zarzynałem z powodu braku charyzmy, ogłosiłem nawet porażką roku i Palikota politykiem roku, W nowym roku patrzę z innej perspektywy, Dutkiewicz jest medialnie mdły, ale gdyby to miało pomóc pomodliłbym się, aby na górę dostawali się tacy ludzie.
      ad3. Nikt nie mówi o unieważnieniu, a na pewno ja. Jak dla mnie wystarczy podać listę banków, które to robiły, ewentualnie nadrobić jakoś lukę, która powstała po wecie, bo wiadomo, że w UE nie wolno tego robić.
      ad4. Dobre informacje, ale moim zdaniem to za mało, jest okazja, aby zweryfikować ideologię i zastąpić rachunkiem ekonomicznym. Chyba depozytariusze przestraszyli się pogrzebu ideologii i zaczynają kończyć zabawę zwaną “kryzys”. Ale to tylko mi się wydaje, niestety patologia pozostaje, chociaż drobne indywidualne kary cieszą, a najbardziej cieszy świadomość i błyskawiczny kurs ekonomiczny w narodzie.
      ad5. Nieustająco dziękuję.
      ad6. Nie widziałem, cały dzień walczyłem z konfiguracją domowej sieci, nie zdziwię się jeśli ktoś w końcu nie wytrzyma i zabije twórców Visty. Gdzie szukać wpisu?
      ad7. Pooglądam zaraz.

          • fabryczne g..no
            Vistę można legalnie zdowngrade’ować do XP ( konkretnie Vistę Businness na XP Professional ). Jeżeli zadzwonisz do M$ i podasz im klucz licencyjny z nalepki, wygenerują ci klucz dla XP. Musisz tylko od kogoś pożyczyć dysk instalacyjny XP ( mozliwie świezy, bo zmieniali jesienią sposób szyfrowania ) i w porę pościągać sterowniki dla swojego egzemplarza.

            Decyzja ofiarowania laptoka żonie jest najlepszą z mozliwych – popieram w całej rozciągłości, i serdecznie Świętą pozdrawiam !

            Pozdrawiam – Tetryk

  10. moje 7 uwag

    1. inne wymagania debetowe mam w stosunku do Ciebie czy siebie (chyba żebyśmy się, nie daj Boże, w ministry wybierali) niż do p. Czumy.
    2. kto lepszy: drobni hazardziści, którzy kiedy przegrywają chcą wywrócić stolik? Czy cwaniacy, którzy stoją zawsze po stronie wygranych? Wiem, ani jedni ani drudzy, tylko Dutkiewicz (wg miesięcznika Monitor Unii Europejskiej, Europejczyk Roku 2008, obok innego Twojego ulubieńca, Żakowskiego).
    3. czy czasem prawne unieważnienie opcji nie naraziłoby państwo polskie na procesy międzynarodowe, oczywiście wytoczone przez unicreditowych cwaniaków?
    4. frank poniżej 3 zł, a Madoffowi grozi co najmniej 50 lat.
    5. Małżonkę nieustająco, serdecznie pozdrawiam i życzę Jej cierpliwości oraz dużo frajdy z Asusem.
    6. czy widziałeś mój wpis o AdTaily?
    7. każdego można politycznie wytresować: http://www.youtube.com/watch?v=L7vl1017EKI
     

    • ad1. Tak się utarło, ale ja
      ad1. Tak się utarło, ale ja już szczerze mam dość poszukiwania świętych, wolę kompetentnych. Gdyby co ukradł, albo zabił to jeszcze, ale w końcu nie potrafił tylko “rządzić się pieniędzmi” jak mówi moja mama.
      ad2. Gorsi są ci drudzy, ci drobniejsi zawsze będą. Dutkiewicza sam zarzynałem z powodu braku charyzmy, ogłosiłem nawet porażką roku i Palikota politykiem roku, W nowym roku patrzę z innej perspektywy, Dutkiewicz jest medialnie mdły, ale gdyby to miało pomóc pomodliłbym się, aby na górę dostawali się tacy ludzie.
      ad3. Nikt nie mówi o unieważnieniu, a na pewno ja. Jak dla mnie wystarczy podać listę banków, które to robiły, ewentualnie nadrobić jakoś lukę, która powstała po wecie, bo wiadomo, że w UE nie wolno tego robić.
      ad4. Dobre informacje, ale moim zdaniem to za mało, jest okazja, aby zweryfikować ideologię i zastąpić rachunkiem ekonomicznym. Chyba depozytariusze przestraszyli się pogrzebu ideologii i zaczynają kończyć zabawę zwaną “kryzys”. Ale to tylko mi się wydaje, niestety patologia pozostaje, chociaż drobne indywidualne kary cieszą, a najbardziej cieszy świadomość i błyskawiczny kurs ekonomiczny w narodzie.
      ad5. Nieustająco dziękuję.
      ad6. Nie widziałem, cały dzień walczyłem z konfiguracją domowej sieci, nie zdziwię się jeśli ktoś w końcu nie wytrzyma i zabije twórców Visty. Gdzie szukać wpisu?
      ad7. Pooglądam zaraz.

          • fabryczne g..no
            Vistę można legalnie zdowngrade’ować do XP ( konkretnie Vistę Businness na XP Professional ). Jeżeli zadzwonisz do M$ i podasz im klucz licencyjny z nalepki, wygenerują ci klucz dla XP. Musisz tylko od kogoś pożyczyć dysk instalacyjny XP ( mozliwie świezy, bo zmieniali jesienią sposób szyfrowania ) i w porę pościągać sterowniki dla swojego egzemplarza.

            Decyzja ofiarowania laptoka żonie jest najlepszą z mozliwych – popieram w całej rozciągłości, i serdecznie Świętą pozdrawiam !

            Pozdrawiam – Tetryk

  11. moje 7 uwag

    1. inne wymagania debetowe mam w stosunku do Ciebie czy siebie (chyba żebyśmy się, nie daj Boże, w ministry wybierali) niż do p. Czumy.
    2. kto lepszy: drobni hazardziści, którzy kiedy przegrywają chcą wywrócić stolik? Czy cwaniacy, którzy stoją zawsze po stronie wygranych? Wiem, ani jedni ani drudzy, tylko Dutkiewicz (wg miesięcznika Monitor Unii Europejskiej, Europejczyk Roku 2008, obok innego Twojego ulubieńca, Żakowskiego).
    3. czy czasem prawne unieważnienie opcji nie naraziłoby państwo polskie na procesy międzynarodowe, oczywiście wytoczone przez unicreditowych cwaniaków?
    4. frank poniżej 3 zł, a Madoffowi grozi co najmniej 50 lat.
    5. Małżonkę nieustająco, serdecznie pozdrawiam i życzę Jej cierpliwości oraz dużo frajdy z Asusem.
    6. czy widziałeś mój wpis o AdTaily?
    7. każdego można politycznie wytresować: http://www.youtube.com/watch?v=L7vl1017EKI
     

    • ad1. Tak się utarło, ale ja
      ad1. Tak się utarło, ale ja już szczerze mam dość poszukiwania świętych, wolę kompetentnych. Gdyby co ukradł, albo zabił to jeszcze, ale w końcu nie potrafił tylko “rządzić się pieniędzmi” jak mówi moja mama.
      ad2. Gorsi są ci drudzy, ci drobniejsi zawsze będą. Dutkiewicza sam zarzynałem z powodu braku charyzmy, ogłosiłem nawet porażką roku i Palikota politykiem roku, W nowym roku patrzę z innej perspektywy, Dutkiewicz jest medialnie mdły, ale gdyby to miało pomóc pomodliłbym się, aby na górę dostawali się tacy ludzie.
      ad3. Nikt nie mówi o unieważnieniu, a na pewno ja. Jak dla mnie wystarczy podać listę banków, które to robiły, ewentualnie nadrobić jakoś lukę, która powstała po wecie, bo wiadomo, że w UE nie wolno tego robić.
      ad4. Dobre informacje, ale moim zdaniem to za mało, jest okazja, aby zweryfikować ideologię i zastąpić rachunkiem ekonomicznym. Chyba depozytariusze przestraszyli się pogrzebu ideologii i zaczynają kończyć zabawę zwaną “kryzys”. Ale to tylko mi się wydaje, niestety patologia pozostaje, chociaż drobne indywidualne kary cieszą, a najbardziej cieszy świadomość i błyskawiczny kurs ekonomiczny w narodzie.
      ad5. Nieustająco dziękuję.
      ad6. Nie widziałem, cały dzień walczyłem z konfiguracją domowej sieci, nie zdziwię się jeśli ktoś w końcu nie wytrzyma i zabije twórców Visty. Gdzie szukać wpisu?
      ad7. Pooglądam zaraz.

          • fabryczne g..no
            Vistę można legalnie zdowngrade’ować do XP ( konkretnie Vistę Businness na XP Professional ). Jeżeli zadzwonisz do M$ i podasz im klucz licencyjny z nalepki, wygenerują ci klucz dla XP. Musisz tylko od kogoś pożyczyć dysk instalacyjny XP ( mozliwie świezy, bo zmieniali jesienią sposób szyfrowania ) i w porę pościągać sterowniki dla swojego egzemplarza.

            Decyzja ofiarowania laptoka żonie jest najlepszą z mozliwych – popieram w całej rozciągłości, i serdecznie Świętą pozdrawiam !

            Pozdrawiam – Tetryk

  12. moje 7 uwag

    1. inne wymagania debetowe mam w stosunku do Ciebie czy siebie (chyba żebyśmy się, nie daj Boże, w ministry wybierali) niż do p. Czumy.
    2. kto lepszy: drobni hazardziści, którzy kiedy przegrywają chcą wywrócić stolik? Czy cwaniacy, którzy stoją zawsze po stronie wygranych? Wiem, ani jedni ani drudzy, tylko Dutkiewicz (wg miesięcznika Monitor Unii Europejskiej, Europejczyk Roku 2008, obok innego Twojego ulubieńca, Żakowskiego).
    3. czy czasem prawne unieważnienie opcji nie naraziłoby państwo polskie na procesy międzynarodowe, oczywiście wytoczone przez unicreditowych cwaniaków?
    4. frank poniżej 3 zł, a Madoffowi grozi co najmniej 50 lat.
    5. Małżonkę nieustająco, serdecznie pozdrawiam i życzę Jej cierpliwości oraz dużo frajdy z Asusem.
    6. czy widziałeś mój wpis o AdTaily?
    7. każdego można politycznie wytresować: http://www.youtube.com/watch?v=L7vl1017EKI
     

    • ad1. Tak się utarło, ale ja
      ad1. Tak się utarło, ale ja już szczerze mam dość poszukiwania świętych, wolę kompetentnych. Gdyby co ukradł, albo zabił to jeszcze, ale w końcu nie potrafił tylko “rządzić się pieniędzmi” jak mówi moja mama.
      ad2. Gorsi są ci drudzy, ci drobniejsi zawsze będą. Dutkiewicza sam zarzynałem z powodu braku charyzmy, ogłosiłem nawet porażką roku i Palikota politykiem roku, W nowym roku patrzę z innej perspektywy, Dutkiewicz jest medialnie mdły, ale gdyby to miało pomóc pomodliłbym się, aby na górę dostawali się tacy ludzie.
      ad3. Nikt nie mówi o unieważnieniu, a na pewno ja. Jak dla mnie wystarczy podać listę banków, które to robiły, ewentualnie nadrobić jakoś lukę, która powstała po wecie, bo wiadomo, że w UE nie wolno tego robić.
      ad4. Dobre informacje, ale moim zdaniem to za mało, jest okazja, aby zweryfikować ideologię i zastąpić rachunkiem ekonomicznym. Chyba depozytariusze przestraszyli się pogrzebu ideologii i zaczynają kończyć zabawę zwaną “kryzys”. Ale to tylko mi się wydaje, niestety patologia pozostaje, chociaż drobne indywidualne kary cieszą, a najbardziej cieszy świadomość i błyskawiczny kurs ekonomiczny w narodzie.
      ad5. Nieustająco dziękuję.
      ad6. Nie widziałem, cały dzień walczyłem z konfiguracją domowej sieci, nie zdziwię się jeśli ktoś w końcu nie wytrzyma i zabije twórców Visty. Gdzie szukać wpisu?
      ad7. Pooglądam zaraz.

          • fabryczne g..no
            Vistę można legalnie zdowngrade’ować do XP ( konkretnie Vistę Businness na XP Professional ). Jeżeli zadzwonisz do M$ i podasz im klucz licencyjny z nalepki, wygenerują ci klucz dla XP. Musisz tylko od kogoś pożyczyć dysk instalacyjny XP ( mozliwie świezy, bo zmieniali jesienią sposób szyfrowania ) i w porę pościągać sterowniki dla swojego egzemplarza.

            Decyzja ofiarowania laptoka żonie jest najlepszą z mozliwych – popieram w całej rozciągłości, i serdecznie Świętą pozdrawiam !

            Pozdrawiam – Tetryk

  13. Pawlak na dzisiejszej konferencji zdementował
    informację o zabawie opcjami przez WGT.
    Faktem jest, że gra idzie o duże pieniądze, ale trochę już mnie wkurza to nawalanie na banki i przedstawianie przedsiębiorców jako biedne ofiary bankowyh cfaniaków. Przecież te przedsiębiortwa posiadały Dyrektorów Finansowych z zarobkami kilkadziesiąt tys. miesięcznie, które prawdopodonie miały być zapłatą za ich kompetencje. Proponowana przez PSL ustawa właśnie na tym się wywraca, gdyż zapisy mówią o nieuczciwych praktykach poprzez wykorzystanie cudzego błędu. Nawet jeżeli ktoś posiadał jedynie księgowego to też mógł się dowiedzieć za darmo.
    http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/bos;wytlumaczy;gre;na;kontraktach;i;opcjach,49,0,341553.html

    • Będę się jednak upierał, że
      Będę się jednak upierał, że bank nie jest od tego, aby wykorzystywać niewiedzę i naiwność klientów, to nie bazar i nie trzy karty. Te banki w UE łamały by prawo, a to, że nie oszukały babcię emerytkę, ale ludzi co kumają, świadczy tylko o tym, że w kantowaniu “banki” się wyspecjalizowały. Nie przyjmuje do wiadomości takiego argumentu, że bank może klientowi wciskać hazard i dalej nazywać się bankiem. Owszem w kasynie wiem co robię i co ryzykuję, ale bank “jest pewny jak w banku”. Dla mnie te instytucje są skończone i długo będą musiały odrabiać zaufanie, chociaż wiem, że mój protest jest śmieszny, ale podejrzewam, że takich ludzi będzie multum.

  14. Pawlak na dzisiejszej konferencji zdementował
    informację o zabawie opcjami przez WGT.
    Faktem jest, że gra idzie o duże pieniądze, ale trochę już mnie wkurza to nawalanie na banki i przedstawianie przedsiębiorców jako biedne ofiary bankowyh cfaniaków. Przecież te przedsiębiortwa posiadały Dyrektorów Finansowych z zarobkami kilkadziesiąt tys. miesięcznie, które prawdopodonie miały być zapłatą za ich kompetencje. Proponowana przez PSL ustawa właśnie na tym się wywraca, gdyż zapisy mówią o nieuczciwych praktykach poprzez wykorzystanie cudzego błędu. Nawet jeżeli ktoś posiadał jedynie księgowego to też mógł się dowiedzieć za darmo.
    http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/bos;wytlumaczy;gre;na;kontraktach;i;opcjach,49,0,341553.html

    • Będę się jednak upierał, że
      Będę się jednak upierał, że bank nie jest od tego, aby wykorzystywać niewiedzę i naiwność klientów, to nie bazar i nie trzy karty. Te banki w UE łamały by prawo, a to, że nie oszukały babcię emerytkę, ale ludzi co kumają, świadczy tylko o tym, że w kantowaniu “banki” się wyspecjalizowały. Nie przyjmuje do wiadomości takiego argumentu, że bank może klientowi wciskać hazard i dalej nazywać się bankiem. Owszem w kasynie wiem co robię i co ryzykuję, ale bank “jest pewny jak w banku”. Dla mnie te instytucje są skończone i długo będą musiały odrabiać zaufanie, chociaż wiem, że mój protest jest śmieszny, ale podejrzewam, że takich ludzi będzie multum.

  15. Pawlak na dzisiejszej konferencji zdementował
    informację o zabawie opcjami przez WGT.
    Faktem jest, że gra idzie o duże pieniądze, ale trochę już mnie wkurza to nawalanie na banki i przedstawianie przedsiębiorców jako biedne ofiary bankowyh cfaniaków. Przecież te przedsiębiortwa posiadały Dyrektorów Finansowych z zarobkami kilkadziesiąt tys. miesięcznie, które prawdopodonie miały być zapłatą za ich kompetencje. Proponowana przez PSL ustawa właśnie na tym się wywraca, gdyż zapisy mówią o nieuczciwych praktykach poprzez wykorzystanie cudzego błędu. Nawet jeżeli ktoś posiadał jedynie księgowego to też mógł się dowiedzieć za darmo.
    http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/bos;wytlumaczy;gre;na;kontraktach;i;opcjach,49,0,341553.html

    • Będę się jednak upierał, że
      Będę się jednak upierał, że bank nie jest od tego, aby wykorzystywać niewiedzę i naiwność klientów, to nie bazar i nie trzy karty. Te banki w UE łamały by prawo, a to, że nie oszukały babcię emerytkę, ale ludzi co kumają, świadczy tylko o tym, że w kantowaniu “banki” się wyspecjalizowały. Nie przyjmuje do wiadomości takiego argumentu, że bank może klientowi wciskać hazard i dalej nazywać się bankiem. Owszem w kasynie wiem co robię i co ryzykuję, ale bank “jest pewny jak w banku”. Dla mnie te instytucje są skończone i długo będą musiały odrabiać zaufanie, chociaż wiem, że mój protest jest śmieszny, ale podejrzewam, że takich ludzi będzie multum.

  16. Pawlak na dzisiejszej konferencji zdementował
    informację o zabawie opcjami przez WGT.
    Faktem jest, że gra idzie o duże pieniądze, ale trochę już mnie wkurza to nawalanie na banki i przedstawianie przedsiębiorców jako biedne ofiary bankowyh cfaniaków. Przecież te przedsiębiortwa posiadały Dyrektorów Finansowych z zarobkami kilkadziesiąt tys. miesięcznie, które prawdopodonie miały być zapłatą za ich kompetencje. Proponowana przez PSL ustawa właśnie na tym się wywraca, gdyż zapisy mówią o nieuczciwych praktykach poprzez wykorzystanie cudzego błędu. Nawet jeżeli ktoś posiadał jedynie księgowego to też mógł się dowiedzieć za darmo.
    http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/bos;wytlumaczy;gre;na;kontraktach;i;opcjach,49,0,341553.html

    • Będę się jednak upierał, że
      Będę się jednak upierał, że bank nie jest od tego, aby wykorzystywać niewiedzę i naiwność klientów, to nie bazar i nie trzy karty. Te banki w UE łamały by prawo, a to, że nie oszukały babcię emerytkę, ale ludzi co kumają, świadczy tylko o tym, że w kantowaniu “banki” się wyspecjalizowały. Nie przyjmuje do wiadomości takiego argumentu, że bank może klientowi wciskać hazard i dalej nazywać się bankiem. Owszem w kasynie wiem co robię i co ryzykuję, ale bank “jest pewny jak w banku”. Dla mnie te instytucje są skończone i długo będą musiały odrabiać zaufanie, chociaż wiem, że mój protest jest śmieszny, ale podejrzewam, że takich ludzi będzie multum.

  17. Pawlak na dzisiejszej konferencji zdementował
    informację o zabawie opcjami przez WGT.
    Faktem jest, że gra idzie o duże pieniądze, ale trochę już mnie wkurza to nawalanie na banki i przedstawianie przedsiębiorców jako biedne ofiary bankowyh cfaniaków. Przecież te przedsiębiortwa posiadały Dyrektorów Finansowych z zarobkami kilkadziesiąt tys. miesięcznie, które prawdopodonie miały być zapłatą za ich kompetencje. Proponowana przez PSL ustawa właśnie na tym się wywraca, gdyż zapisy mówią o nieuczciwych praktykach poprzez wykorzystanie cudzego błędu. Nawet jeżeli ktoś posiadał jedynie księgowego to też mógł się dowiedzieć za darmo.
    http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/bos;wytlumaczy;gre;na;kontraktach;i;opcjach,49,0,341553.html

    • Będę się jednak upierał, że
      Będę się jednak upierał, że bank nie jest od tego, aby wykorzystywać niewiedzę i naiwność klientów, to nie bazar i nie trzy karty. Te banki w UE łamały by prawo, a to, że nie oszukały babcię emerytkę, ale ludzi co kumają, świadczy tylko o tym, że w kantowaniu “banki” się wyspecjalizowały. Nie przyjmuje do wiadomości takiego argumentu, że bank może klientowi wciskać hazard i dalej nazywać się bankiem. Owszem w kasynie wiem co robię i co ryzykuję, ale bank “jest pewny jak w banku”. Dla mnie te instytucje są skończone i długo będą musiały odrabiać zaufanie, chociaż wiem, że mój protest jest śmieszny, ale podejrzewam, że takich ludzi będzie multum.

  18. Pawlak na dzisiejszej konferencji zdementował
    informację o zabawie opcjami przez WGT.
    Faktem jest, że gra idzie o duże pieniądze, ale trochę już mnie wkurza to nawalanie na banki i przedstawianie przedsiębiorców jako biedne ofiary bankowyh cfaniaków. Przecież te przedsiębiortwa posiadały Dyrektorów Finansowych z zarobkami kilkadziesiąt tys. miesięcznie, które prawdopodonie miały być zapłatą za ich kompetencje. Proponowana przez PSL ustawa właśnie na tym się wywraca, gdyż zapisy mówią o nieuczciwych praktykach poprzez wykorzystanie cudzego błędu. Nawet jeżeli ktoś posiadał jedynie księgowego to też mógł się dowiedzieć za darmo.
    http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/bos;wytlumaczy;gre;na;kontraktach;i;opcjach,49,0,341553.html

    • Będę się jednak upierał, że
      Będę się jednak upierał, że bank nie jest od tego, aby wykorzystywać niewiedzę i naiwność klientów, to nie bazar i nie trzy karty. Te banki w UE łamały by prawo, a to, że nie oszukały babcię emerytkę, ale ludzi co kumają, świadczy tylko o tym, że w kantowaniu “banki” się wyspecjalizowały. Nie przyjmuje do wiadomości takiego argumentu, że bank może klientowi wciskać hazard i dalej nazywać się bankiem. Owszem w kasynie wiem co robię i co ryzykuję, ale bank “jest pewny jak w banku”. Dla mnie te instytucje są skończone i długo będą musiały odrabiać zaufanie, chociaż wiem, że mój protest jest śmieszny, ale podejrzewam, że takich ludzi będzie multum.

  19. OK, zrobiono nagonkę na Czumę
    OK, zrobiono nagonkę na Czumę i wytknięto mu w sumie drobne sprawy, wynikające nie z jego złej natury, ale z jego problemów finansowych. Sponiewierano człowieka wiele wartego, którego osobiście cenię. Mimo to Czuma na stanowisku ministra sprawiedliwości podoba mi się coraz mniej, jednak nie ze względu na dawne długi, ale ze względu na opóźnianie ważnej reformy, jaką jest rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego i likwidacja prokuratury krajowej. Czumie się do tego nie spieszy, Platformie też zresztą najwyraźniej nie, bo obiecywali to już rok temu i do tej pory tego nie zrobili.

    • A to inna sprawa i pełna
      A to inna sprawa i pełna zgoda, jakim ministrem jest i będzie Czuma nie ma nic wspólnego z nagonką. Boję się, że po takim starcie i w ciągłej niepewności nie będzie pracował efektywnie. Boję się też, że mógł się pogubić. A najbardziej się boję, że jego następca to już będzie kamikadze.

      • Ja zastanawiam się gdzie
        Ja zastanawiam się gdzie znajdą tego następcę. Osobiście liczę na Grabarczyka, jeśli się zgodzi i jeśli znajdą na jego miejsce kogoś w infrastrukturze ( co nie powinno być trudne, zbyt dobrze to on tam sobie nie radzi ).

        Mam pytanie techniczne: czy wszystkim druga kolumna w dziale "Publicystyka, polityka, społeczeństwo" uciekła na prawo, czy to wina mojej przeglądarki?

    • @ Ja
      Na początek od razu powiem, że jestem sercem za rozdziałem MS i PG i dość długo miałam takie przekonie o słuszności takiej operacji, ale ostatnio poczytałam oraz posłuchałam parę opinii, które zwracały uwagę na pewne patologie szczególnie w prokuraturze, krótko mówiąc to jest państwo w państwie. Więc, jeśli to państwo w państwie ma zostać oddzielone w takiej formie jak jest obecnie to trochę się obawiam takiego nagłego i chaotycznego ruchu. Wychodzi na to, że trzeba by było najpierw zrobić jakąś sensowną reformę samej prokuratury, a tego nie da się zrobić na kolanie i po łebkach, i dopiero wtedy oddzielać. Tak więc, po wysluchaniu i poczytaniu wątpliwości n/t prokuratury rozumiem dlaczego Po i Czumie się nie śpieszy.

      • Obecna sytuacja też jest patologiczna.
        Zdarzają się sytuacje, gdy minister i prokurator zajmują ( czy raczej powinni teoretycznie zajmować ) przeciwstawne stanowiska. Co wtedy? Rozdwojenie jaźni? A prokuraturę oczywiście reformować trzeba, ale czy jest do tego konieczy nadzór rządu? Przecież prokurator generalny nie będący ministrem nie brałby się znikąd i przed kimś by za swoje czyny odpowiadał. Z tą różnicą, że prawnie, a nie politycznie.

  20. OK, zrobiono nagonkę na Czumę
    OK, zrobiono nagonkę na Czumę i wytknięto mu w sumie drobne sprawy, wynikające nie z jego złej natury, ale z jego problemów finansowych. Sponiewierano człowieka wiele wartego, którego osobiście cenię. Mimo to Czuma na stanowisku ministra sprawiedliwości podoba mi się coraz mniej, jednak nie ze względu na dawne długi, ale ze względu na opóźnianie ważnej reformy, jaką jest rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego i likwidacja prokuratury krajowej. Czumie się do tego nie spieszy, Platformie też zresztą najwyraźniej nie, bo obiecywali to już rok temu i do tej pory tego nie zrobili.

    • A to inna sprawa i pełna
      A to inna sprawa i pełna zgoda, jakim ministrem jest i będzie Czuma nie ma nic wspólnego z nagonką. Boję się, że po takim starcie i w ciągłej niepewności nie będzie pracował efektywnie. Boję się też, że mógł się pogubić. A najbardziej się boję, że jego następca to już będzie kamikadze.

      • Ja zastanawiam się gdzie
        Ja zastanawiam się gdzie znajdą tego następcę. Osobiście liczę na Grabarczyka, jeśli się zgodzi i jeśli znajdą na jego miejsce kogoś w infrastrukturze ( co nie powinno być trudne, zbyt dobrze to on tam sobie nie radzi ).

        Mam pytanie techniczne: czy wszystkim druga kolumna w dziale "Publicystyka, polityka, społeczeństwo" uciekła na prawo, czy to wina mojej przeglądarki?

    • @ Ja
      Na początek od razu powiem, że jestem sercem za rozdziałem MS i PG i dość długo miałam takie przekonie o słuszności takiej operacji, ale ostatnio poczytałam oraz posłuchałam parę opinii, które zwracały uwagę na pewne patologie szczególnie w prokuraturze, krótko mówiąc to jest państwo w państwie. Więc, jeśli to państwo w państwie ma zostać oddzielone w takiej formie jak jest obecnie to trochę się obawiam takiego nagłego i chaotycznego ruchu. Wychodzi na to, że trzeba by było najpierw zrobić jakąś sensowną reformę samej prokuratury, a tego nie da się zrobić na kolanie i po łebkach, i dopiero wtedy oddzielać. Tak więc, po wysluchaniu i poczytaniu wątpliwości n/t prokuratury rozumiem dlaczego Po i Czumie się nie śpieszy.

      • Obecna sytuacja też jest patologiczna.
        Zdarzają się sytuacje, gdy minister i prokurator zajmują ( czy raczej powinni teoretycznie zajmować ) przeciwstawne stanowiska. Co wtedy? Rozdwojenie jaźni? A prokuraturę oczywiście reformować trzeba, ale czy jest do tego konieczy nadzór rządu? Przecież prokurator generalny nie będący ministrem nie brałby się znikąd i przed kimś by za swoje czyny odpowiadał. Z tą różnicą, że prawnie, a nie politycznie.

  21. OK, zrobiono nagonkę na Czumę
    OK, zrobiono nagonkę na Czumę i wytknięto mu w sumie drobne sprawy, wynikające nie z jego złej natury, ale z jego problemów finansowych. Sponiewierano człowieka wiele wartego, którego osobiście cenię. Mimo to Czuma na stanowisku ministra sprawiedliwości podoba mi się coraz mniej, jednak nie ze względu na dawne długi, ale ze względu na opóźnianie ważnej reformy, jaką jest rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego i likwidacja prokuratury krajowej. Czumie się do tego nie spieszy, Platformie też zresztą najwyraźniej nie, bo obiecywali to już rok temu i do tej pory tego nie zrobili.

    • A to inna sprawa i pełna
      A to inna sprawa i pełna zgoda, jakim ministrem jest i będzie Czuma nie ma nic wspólnego z nagonką. Boję się, że po takim starcie i w ciągłej niepewności nie będzie pracował efektywnie. Boję się też, że mógł się pogubić. A najbardziej się boję, że jego następca to już będzie kamikadze.

      • Ja zastanawiam się gdzie
        Ja zastanawiam się gdzie znajdą tego następcę. Osobiście liczę na Grabarczyka, jeśli się zgodzi i jeśli znajdą na jego miejsce kogoś w infrastrukturze ( co nie powinno być trudne, zbyt dobrze to on tam sobie nie radzi ).

        Mam pytanie techniczne: czy wszystkim druga kolumna w dziale "Publicystyka, polityka, społeczeństwo" uciekła na prawo, czy to wina mojej przeglądarki?

    • @ Ja
      Na początek od razu powiem, że jestem sercem za rozdziałem MS i PG i dość długo miałam takie przekonie o słuszności takiej operacji, ale ostatnio poczytałam oraz posłuchałam parę opinii, które zwracały uwagę na pewne patologie szczególnie w prokuraturze, krótko mówiąc to jest państwo w państwie. Więc, jeśli to państwo w państwie ma zostać oddzielone w takiej formie jak jest obecnie to trochę się obawiam takiego nagłego i chaotycznego ruchu. Wychodzi na to, że trzeba by było najpierw zrobić jakąś sensowną reformę samej prokuratury, a tego nie da się zrobić na kolanie i po łebkach, i dopiero wtedy oddzielać. Tak więc, po wysluchaniu i poczytaniu wątpliwości n/t prokuratury rozumiem dlaczego Po i Czumie się nie śpieszy.

      • Obecna sytuacja też jest patologiczna.
        Zdarzają się sytuacje, gdy minister i prokurator zajmują ( czy raczej powinni teoretycznie zajmować ) przeciwstawne stanowiska. Co wtedy? Rozdwojenie jaźni? A prokuraturę oczywiście reformować trzeba, ale czy jest do tego konieczy nadzór rządu? Przecież prokurator generalny nie będący ministrem nie brałby się znikąd i przed kimś by za swoje czyny odpowiadał. Z tą różnicą, że prawnie, a nie politycznie.

  22. OK, zrobiono nagonkę na Czumę
    OK, zrobiono nagonkę na Czumę i wytknięto mu w sumie drobne sprawy, wynikające nie z jego złej natury, ale z jego problemów finansowych. Sponiewierano człowieka wiele wartego, którego osobiście cenię. Mimo to Czuma na stanowisku ministra sprawiedliwości podoba mi się coraz mniej, jednak nie ze względu na dawne długi, ale ze względu na opóźnianie ważnej reformy, jaką jest rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego i likwidacja prokuratury krajowej. Czumie się do tego nie spieszy, Platformie też zresztą najwyraźniej nie, bo obiecywali to już rok temu i do tej pory tego nie zrobili.

    • A to inna sprawa i pełna
      A to inna sprawa i pełna zgoda, jakim ministrem jest i będzie Czuma nie ma nic wspólnego z nagonką. Boję się, że po takim starcie i w ciągłej niepewności nie będzie pracował efektywnie. Boję się też, że mógł się pogubić. A najbardziej się boję, że jego następca to już będzie kamikadze.

      • Ja zastanawiam się gdzie
        Ja zastanawiam się gdzie znajdą tego następcę. Osobiście liczę na Grabarczyka, jeśli się zgodzi i jeśli znajdą na jego miejsce kogoś w infrastrukturze ( co nie powinno być trudne, zbyt dobrze to on tam sobie nie radzi ).

        Mam pytanie techniczne: czy wszystkim druga kolumna w dziale "Publicystyka, polityka, społeczeństwo" uciekła na prawo, czy to wina mojej przeglądarki?

    • @ Ja
      Na początek od razu powiem, że jestem sercem za rozdziałem MS i PG i dość długo miałam takie przekonie o słuszności takiej operacji, ale ostatnio poczytałam oraz posłuchałam parę opinii, które zwracały uwagę na pewne patologie szczególnie w prokuraturze, krótko mówiąc to jest państwo w państwie. Więc, jeśli to państwo w państwie ma zostać oddzielone w takiej formie jak jest obecnie to trochę się obawiam takiego nagłego i chaotycznego ruchu. Wychodzi na to, że trzeba by było najpierw zrobić jakąś sensowną reformę samej prokuratury, a tego nie da się zrobić na kolanie i po łebkach, i dopiero wtedy oddzielać. Tak więc, po wysluchaniu i poczytaniu wątpliwości n/t prokuratury rozumiem dlaczego Po i Czumie się nie śpieszy.

      • Obecna sytuacja też jest patologiczna.
        Zdarzają się sytuacje, gdy minister i prokurator zajmują ( czy raczej powinni teoretycznie zajmować ) przeciwstawne stanowiska. Co wtedy? Rozdwojenie jaźni? A prokuraturę oczywiście reformować trzeba, ale czy jest do tego konieczy nadzór rządu? Przecież prokurator generalny nie będący ministrem nie brałby się znikąd i przed kimś by za swoje czyny odpowiadał. Z tą różnicą, że prawnie, a nie politycznie.

  23. OK, zrobiono nagonkę na Czumę
    OK, zrobiono nagonkę na Czumę i wytknięto mu w sumie drobne sprawy, wynikające nie z jego złej natury, ale z jego problemów finansowych. Sponiewierano człowieka wiele wartego, którego osobiście cenię. Mimo to Czuma na stanowisku ministra sprawiedliwości podoba mi się coraz mniej, jednak nie ze względu na dawne długi, ale ze względu na opóźnianie ważnej reformy, jaką jest rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego i likwidacja prokuratury krajowej. Czumie się do tego nie spieszy, Platformie też zresztą najwyraźniej nie, bo obiecywali to już rok temu i do tej pory tego nie zrobili.

    • A to inna sprawa i pełna
      A to inna sprawa i pełna zgoda, jakim ministrem jest i będzie Czuma nie ma nic wspólnego z nagonką. Boję się, że po takim starcie i w ciągłej niepewności nie będzie pracował efektywnie. Boję się też, że mógł się pogubić. A najbardziej się boję, że jego następca to już będzie kamikadze.

      • Ja zastanawiam się gdzie
        Ja zastanawiam się gdzie znajdą tego następcę. Osobiście liczę na Grabarczyka, jeśli się zgodzi i jeśli znajdą na jego miejsce kogoś w infrastrukturze ( co nie powinno być trudne, zbyt dobrze to on tam sobie nie radzi ).

        Mam pytanie techniczne: czy wszystkim druga kolumna w dziale "Publicystyka, polityka, społeczeństwo" uciekła na prawo, czy to wina mojej przeglądarki?

    • @ Ja
      Na początek od razu powiem, że jestem sercem za rozdziałem MS i PG i dość długo miałam takie przekonie o słuszności takiej operacji, ale ostatnio poczytałam oraz posłuchałam parę opinii, które zwracały uwagę na pewne patologie szczególnie w prokuraturze, krótko mówiąc to jest państwo w państwie. Więc, jeśli to państwo w państwie ma zostać oddzielone w takiej formie jak jest obecnie to trochę się obawiam takiego nagłego i chaotycznego ruchu. Wychodzi na to, że trzeba by było najpierw zrobić jakąś sensowną reformę samej prokuratury, a tego nie da się zrobić na kolanie i po łebkach, i dopiero wtedy oddzielać. Tak więc, po wysluchaniu i poczytaniu wątpliwości n/t prokuratury rozumiem dlaczego Po i Czumie się nie śpieszy.

      • Obecna sytuacja też jest patologiczna.
        Zdarzają się sytuacje, gdy minister i prokurator zajmują ( czy raczej powinni teoretycznie zajmować ) przeciwstawne stanowiska. Co wtedy? Rozdwojenie jaźni? A prokuraturę oczywiście reformować trzeba, ale czy jest do tego konieczy nadzór rządu? Przecież prokurator generalny nie będący ministrem nie brałby się znikąd i przed kimś by za swoje czyny odpowiadał. Z tą różnicą, że prawnie, a nie politycznie.

  24. OK, zrobiono nagonkę na Czumę
    OK, zrobiono nagonkę na Czumę i wytknięto mu w sumie drobne sprawy, wynikające nie z jego złej natury, ale z jego problemów finansowych. Sponiewierano człowieka wiele wartego, którego osobiście cenię. Mimo to Czuma na stanowisku ministra sprawiedliwości podoba mi się coraz mniej, jednak nie ze względu na dawne długi, ale ze względu na opóźnianie ważnej reformy, jaką jest rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego i likwidacja prokuratury krajowej. Czumie się do tego nie spieszy, Platformie też zresztą najwyraźniej nie, bo obiecywali to już rok temu i do tej pory tego nie zrobili.

    • A to inna sprawa i pełna
      A to inna sprawa i pełna zgoda, jakim ministrem jest i będzie Czuma nie ma nic wspólnego z nagonką. Boję się, że po takim starcie i w ciągłej niepewności nie będzie pracował efektywnie. Boję się też, że mógł się pogubić. A najbardziej się boję, że jego następca to już będzie kamikadze.

      • Ja zastanawiam się gdzie
        Ja zastanawiam się gdzie znajdą tego następcę. Osobiście liczę na Grabarczyka, jeśli się zgodzi i jeśli znajdą na jego miejsce kogoś w infrastrukturze ( co nie powinno być trudne, zbyt dobrze to on tam sobie nie radzi ).

        Mam pytanie techniczne: czy wszystkim druga kolumna w dziale "Publicystyka, polityka, społeczeństwo" uciekła na prawo, czy to wina mojej przeglądarki?

    • @ Ja
      Na początek od razu powiem, że jestem sercem za rozdziałem MS i PG i dość długo miałam takie przekonie o słuszności takiej operacji, ale ostatnio poczytałam oraz posłuchałam parę opinii, które zwracały uwagę na pewne patologie szczególnie w prokuraturze, krótko mówiąc to jest państwo w państwie. Więc, jeśli to państwo w państwie ma zostać oddzielone w takiej formie jak jest obecnie to trochę się obawiam takiego nagłego i chaotycznego ruchu. Wychodzi na to, że trzeba by było najpierw zrobić jakąś sensowną reformę samej prokuratury, a tego nie da się zrobić na kolanie i po łebkach, i dopiero wtedy oddzielać. Tak więc, po wysluchaniu i poczytaniu wątpliwości n/t prokuratury rozumiem dlaczego Po i Czumie się nie śpieszy.

      • Obecna sytuacja też jest patologiczna.
        Zdarzają się sytuacje, gdy minister i prokurator zajmują ( czy raczej powinni teoretycznie zajmować ) przeciwstawne stanowiska. Co wtedy? Rozdwojenie jaźni? A prokuraturę oczywiście reformować trzeba, ale czy jest do tego konieczy nadzór rządu? Przecież prokurator generalny nie będący ministrem nie brałby się znikąd i przed kimś by za swoje czyny odpowiadał. Z tą różnicą, że prawnie, a nie politycznie.

  25. Kuraku, nie przekonałeś mnie
    Kuraku, nie przekonałeś mnie do swojej spiskowej teorii.

    Nie przekonałeś mnie, bo można narobić ileś tam innych teorii, konkurencyjnych, które równie dobrze pasują do tego, co wiemy.

    Najprostsza teoria jest taka, że PSL jako słaby partner w koalicji może sobie gardłować, a Tusk odpowiada za całość, więc z konieczności musi działać sensownie. PSL może mówić "zróbmy specustawę" i zbierać głosy idiotów, którzy (tak jak ja) zakładali, że złoty się umocni i szukają teraz winnych zamiast siebie obwiniać.

    PSL może gardłować i iidotyzmy proponować, bo wie, że PO zbyt idiotycznej ustawy nie przepuści. Będzie więc PSLowski projet, dający PSLowi głosy poszkodowanych przez własną głupotę, a nie będzie koniec końców ekstremistycznej ustawy, która by mogła nieźle namieszać i zaszkodzić rządowi.

    W tym cyrku rolą, którą Platformie przypisał PSL, jest blokowanie PSLowskiej ustawy która byłaby kompromitacją (działałaby wstecz, spowodowałaby ogromne straty w bankach, które służyły jako pośrednicy między idiotami a rynkiem walutowym – a więc nie zarobiły nic poza normalną marżą).

    Nie przeczę, że może być drugie dno (albo i piąte). Ale to pierwsze dno, które każdy widzi bez teorii spiskowej, zupełnie wystarcza. Dla mnie zachowanie PSL i PO w sprawie tzw. opcji jest zupełnie racjonalne bez żadnego dodatkowego dna.

    Czy PO griluje Pawlaka? Pawlak jest wicepremierem u Tuska. Kompromitacja Pawlaka, po której Pawlak nadal będzie wicepremierem (a więc niejako prawą ręką) Tuska szkodzi też PO i Tuskowi.

    Matko Kurko, czy chciałbyś, żeby Twojemu konkurentowi ukradziono 1000 zł, jeśli skutkiem tego Ty też stracisz, powiedzmy, 500 zł? Bo ja właśnie tak tę pawlakową kompromitację widzę z punktu widzenia PO. Traci sporo PSL, trochę PO, zyskują wszyscy inni. Dlatego mało wierzę, że to PO.

  26. Kuraku, nie przekonałeś mnie
    Kuraku, nie przekonałeś mnie do swojej spiskowej teorii.

    Nie przekonałeś mnie, bo można narobić ileś tam innych teorii, konkurencyjnych, które równie dobrze pasują do tego, co wiemy.

    Najprostsza teoria jest taka, że PSL jako słaby partner w koalicji może sobie gardłować, a Tusk odpowiada za całość, więc z konieczności musi działać sensownie. PSL może mówić "zróbmy specustawę" i zbierać głosy idiotów, którzy (tak jak ja) zakładali, że złoty się umocni i szukają teraz winnych zamiast siebie obwiniać.

    PSL może gardłować i iidotyzmy proponować, bo wie, że PO zbyt idiotycznej ustawy nie przepuści. Będzie więc PSLowski projet, dający PSLowi głosy poszkodowanych przez własną głupotę, a nie będzie koniec końców ekstremistycznej ustawy, która by mogła nieźle namieszać i zaszkodzić rządowi.

    W tym cyrku rolą, którą Platformie przypisał PSL, jest blokowanie PSLowskiej ustawy która byłaby kompromitacją (działałaby wstecz, spowodowałaby ogromne straty w bankach, które służyły jako pośrednicy między idiotami a rynkiem walutowym – a więc nie zarobiły nic poza normalną marżą).

    Nie przeczę, że może być drugie dno (albo i piąte). Ale to pierwsze dno, które każdy widzi bez teorii spiskowej, zupełnie wystarcza. Dla mnie zachowanie PSL i PO w sprawie tzw. opcji jest zupełnie racjonalne bez żadnego dodatkowego dna.

    Czy PO griluje Pawlaka? Pawlak jest wicepremierem u Tuska. Kompromitacja Pawlaka, po której Pawlak nadal będzie wicepremierem (a więc niejako prawą ręką) Tuska szkodzi też PO i Tuskowi.

    Matko Kurko, czy chciałbyś, żeby Twojemu konkurentowi ukradziono 1000 zł, jeśli skutkiem tego Ty też stracisz, powiedzmy, 500 zł? Bo ja właśnie tak tę pawlakową kompromitację widzę z punktu widzenia PO. Traci sporo PSL, trochę PO, zyskują wszyscy inni. Dlatego mało wierzę, że to PO.

  27. Kuraku, nie przekonałeś mnie
    Kuraku, nie przekonałeś mnie do swojej spiskowej teorii.

    Nie przekonałeś mnie, bo można narobić ileś tam innych teorii, konkurencyjnych, które równie dobrze pasują do tego, co wiemy.

    Najprostsza teoria jest taka, że PSL jako słaby partner w koalicji może sobie gardłować, a Tusk odpowiada za całość, więc z konieczności musi działać sensownie. PSL może mówić "zróbmy specustawę" i zbierać głosy idiotów, którzy (tak jak ja) zakładali, że złoty się umocni i szukają teraz winnych zamiast siebie obwiniać.

    PSL może gardłować i iidotyzmy proponować, bo wie, że PO zbyt idiotycznej ustawy nie przepuści. Będzie więc PSLowski projet, dający PSLowi głosy poszkodowanych przez własną głupotę, a nie będzie koniec końców ekstremistycznej ustawy, która by mogła nieźle namieszać i zaszkodzić rządowi.

    W tym cyrku rolą, którą Platformie przypisał PSL, jest blokowanie PSLowskiej ustawy która byłaby kompromitacją (działałaby wstecz, spowodowałaby ogromne straty w bankach, które służyły jako pośrednicy między idiotami a rynkiem walutowym – a więc nie zarobiły nic poza normalną marżą).

    Nie przeczę, że może być drugie dno (albo i piąte). Ale to pierwsze dno, które każdy widzi bez teorii spiskowej, zupełnie wystarcza. Dla mnie zachowanie PSL i PO w sprawie tzw. opcji jest zupełnie racjonalne bez żadnego dodatkowego dna.

    Czy PO griluje Pawlaka? Pawlak jest wicepremierem u Tuska. Kompromitacja Pawlaka, po której Pawlak nadal będzie wicepremierem (a więc niejako prawą ręką) Tuska szkodzi też PO i Tuskowi.

    Matko Kurko, czy chciałbyś, żeby Twojemu konkurentowi ukradziono 1000 zł, jeśli skutkiem tego Ty też stracisz, powiedzmy, 500 zł? Bo ja właśnie tak tę pawlakową kompromitację widzę z punktu widzenia PO. Traci sporo PSL, trochę PO, zyskują wszyscy inni. Dlatego mało wierzę, że to PO.

  28. Kuraku, nie przekonałeś mnie
    Kuraku, nie przekonałeś mnie do swojej spiskowej teorii.

    Nie przekonałeś mnie, bo można narobić ileś tam innych teorii, konkurencyjnych, które równie dobrze pasują do tego, co wiemy.

    Najprostsza teoria jest taka, że PSL jako słaby partner w koalicji może sobie gardłować, a Tusk odpowiada za całość, więc z konieczności musi działać sensownie. PSL może mówić "zróbmy specustawę" i zbierać głosy idiotów, którzy (tak jak ja) zakładali, że złoty się umocni i szukają teraz winnych zamiast siebie obwiniać.

    PSL może gardłować i iidotyzmy proponować, bo wie, że PO zbyt idiotycznej ustawy nie przepuści. Będzie więc PSLowski projet, dający PSLowi głosy poszkodowanych przez własną głupotę, a nie będzie koniec końców ekstremistycznej ustawy, która by mogła nieźle namieszać i zaszkodzić rządowi.

    W tym cyrku rolą, którą Platformie przypisał PSL, jest blokowanie PSLowskiej ustawy która byłaby kompromitacją (działałaby wstecz, spowodowałaby ogromne straty w bankach, które służyły jako pośrednicy między idiotami a rynkiem walutowym – a więc nie zarobiły nic poza normalną marżą).

    Nie przeczę, że może być drugie dno (albo i piąte). Ale to pierwsze dno, które każdy widzi bez teorii spiskowej, zupełnie wystarcza. Dla mnie zachowanie PSL i PO w sprawie tzw. opcji jest zupełnie racjonalne bez żadnego dodatkowego dna.

    Czy PO griluje Pawlaka? Pawlak jest wicepremierem u Tuska. Kompromitacja Pawlaka, po której Pawlak nadal będzie wicepremierem (a więc niejako prawą ręką) Tuska szkodzi też PO i Tuskowi.

    Matko Kurko, czy chciałbyś, żeby Twojemu konkurentowi ukradziono 1000 zł, jeśli skutkiem tego Ty też stracisz, powiedzmy, 500 zł? Bo ja właśnie tak tę pawlakową kompromitację widzę z punktu widzenia PO. Traci sporo PSL, trochę PO, zyskują wszyscy inni. Dlatego mało wierzę, że to PO.

  29. Kuraku, nie przekonałeś mnie
    Kuraku, nie przekonałeś mnie do swojej spiskowej teorii.

    Nie przekonałeś mnie, bo można narobić ileś tam innych teorii, konkurencyjnych, które równie dobrze pasują do tego, co wiemy.

    Najprostsza teoria jest taka, że PSL jako słaby partner w koalicji może sobie gardłować, a Tusk odpowiada za całość, więc z konieczności musi działać sensownie. PSL może mówić "zróbmy specustawę" i zbierać głosy idiotów, którzy (tak jak ja) zakładali, że złoty się umocni i szukają teraz winnych zamiast siebie obwiniać.

    PSL może gardłować i iidotyzmy proponować, bo wie, że PO zbyt idiotycznej ustawy nie przepuści. Będzie więc PSLowski projet, dający PSLowi głosy poszkodowanych przez własną głupotę, a nie będzie koniec końców ekstremistycznej ustawy, która by mogła nieźle namieszać i zaszkodzić rządowi.

    W tym cyrku rolą, którą Platformie przypisał PSL, jest blokowanie PSLowskiej ustawy która byłaby kompromitacją (działałaby wstecz, spowodowałaby ogromne straty w bankach, które służyły jako pośrednicy między idiotami a rynkiem walutowym – a więc nie zarobiły nic poza normalną marżą).

    Nie przeczę, że może być drugie dno (albo i piąte). Ale to pierwsze dno, które każdy widzi bez teorii spiskowej, zupełnie wystarcza. Dla mnie zachowanie PSL i PO w sprawie tzw. opcji jest zupełnie racjonalne bez żadnego dodatkowego dna.

    Czy PO griluje Pawlaka? Pawlak jest wicepremierem u Tuska. Kompromitacja Pawlaka, po której Pawlak nadal będzie wicepremierem (a więc niejako prawą ręką) Tuska szkodzi też PO i Tuskowi.

    Matko Kurko, czy chciałbyś, żeby Twojemu konkurentowi ukradziono 1000 zł, jeśli skutkiem tego Ty też stracisz, powiedzmy, 500 zł? Bo ja właśnie tak tę pawlakową kompromitację widzę z punktu widzenia PO. Traci sporo PSL, trochę PO, zyskują wszyscy inni. Dlatego mało wierzę, że to PO.

  30. Kuraku, nie przekonałeś mnie
    Kuraku, nie przekonałeś mnie do swojej spiskowej teorii.

    Nie przekonałeś mnie, bo można narobić ileś tam innych teorii, konkurencyjnych, które równie dobrze pasują do tego, co wiemy.

    Najprostsza teoria jest taka, że PSL jako słaby partner w koalicji może sobie gardłować, a Tusk odpowiada za całość, więc z konieczności musi działać sensownie. PSL może mówić "zróbmy specustawę" i zbierać głosy idiotów, którzy (tak jak ja) zakładali, że złoty się umocni i szukają teraz winnych zamiast siebie obwiniać.

    PSL może gardłować i iidotyzmy proponować, bo wie, że PO zbyt idiotycznej ustawy nie przepuści. Będzie więc PSLowski projet, dający PSLowi głosy poszkodowanych przez własną głupotę, a nie będzie koniec końców ekstremistycznej ustawy, która by mogła nieźle namieszać i zaszkodzić rządowi.

    W tym cyrku rolą, którą Platformie przypisał PSL, jest blokowanie PSLowskiej ustawy która byłaby kompromitacją (działałaby wstecz, spowodowałaby ogromne straty w bankach, które służyły jako pośrednicy między idiotami a rynkiem walutowym – a więc nie zarobiły nic poza normalną marżą).

    Nie przeczę, że może być drugie dno (albo i piąte). Ale to pierwsze dno, które każdy widzi bez teorii spiskowej, zupełnie wystarcza. Dla mnie zachowanie PSL i PO w sprawie tzw. opcji jest zupełnie racjonalne bez żadnego dodatkowego dna.

    Czy PO griluje Pawlaka? Pawlak jest wicepremierem u Tuska. Kompromitacja Pawlaka, po której Pawlak nadal będzie wicepremierem (a więc niejako prawą ręką) Tuska szkodzi też PO i Tuskowi.

    Matko Kurko, czy chciałbyś, żeby Twojemu konkurentowi ukradziono 1000 zł, jeśli skutkiem tego Ty też stracisz, powiedzmy, 500 zł? Bo ja właśnie tak tę pawlakową kompromitację widzę z punktu widzenia PO. Traci sporo PSL, trochę PO, zyskują wszyscy inni. Dlatego mało wierzę, że to PO.

  31. Co do opcji, a konkretnie
    Co do opcji, a konkretnie dlaczego Tusk/PO są przeciw rozgrzebywaniu sprawy, to sprawa wydaje się (przynajmniej mnie) raczej dosyć oczywista i bynajmniej nie spiskowa. Po prostu dobrze wiedzą, że takie unieważnienie opcji to kompletna bzdura, do przegrania przed każdym sądem. Równie dobrze można by chcieć unieważnić straty poniesione na giełdzie.
    Wiem, że dosyć łatwo ułożyć tu teorię spiskową: Tusk-Bielecki-Pekao-Unicredit-opcje, zresztą takie teorie pojawiły się tu i ówdzie jak zauważyłeś w swoim tekście. Tymczasem rzut oka na dane liczbowe pokazuje, że Pekao nie był aż tak bardzo zaangażowany w opcje – utworzył na ewentualne niespłacone zobowiązania klientów z tytułu opcji “tylko” 30 mln rezerw, podczas gdy kilka innych banków grubo więcej, nawet w setkach milionów – jeśli dobrze pamiętam głównie Millenium, Citi, BRE, ING, chyba Fortis (żródło: G.Prawna). Tak więc spisek łatwo ułożyć, ciężej obronić, jeśli wejść w szczegóły.
    Ale pójdźmy jeszcze dalej tropem unieważnienia – jeśli unieważniamy opcje, to rozumiem wszystkie, jeśli ma być sprawiedliwie. Zatem unieważniamy też strategie opcyjne importerom, którzy zabezpieczali się przed wzrostem kursu, a teraz są grube miliony do przodu (jakoś o tym gazety nie trąbią). Pójdźmy jeszcze dalej – za jaki okres unieważniamy opcje? Za ostatni rok? 2 lata? A może 5? Przecież do lipca/sierpnia 2008, eksporterzy na strategiach opcyjnych zarabiali krocie, bo PLN umacniał się niemal nieprzerwanie od naszego wejścia do UE. Tyle że tamto umocnienie było rozłożone w czasie (4 lata), a teraz osłabienie skoncentrowane w ciągu kilku miesięcy. Można by wejść w temat jeszcze głębiej i będzie widać jak na dłoni, że cała operacja jest tak na prawdę nie tylko prawnie ale i technicznie niewykonalna. Ale to chyba wszyscy wiemy.
    Przeglądając prasę, słuchając TV i nawet czytając kontrowersje.net odnoszę wrażenie, że głównym winowajcą zamieszania z opcjami są banki. No to akurat nie dziwi, bankom fajnie dokopać, mają dużo kasy, są niepolskie, zdzierają z nas na każdym kroku – aż przyjemnie po nich pojechać. A klienci oczywiście nie wiedzieli co kupują, nie wiedzieli że jest to ryzykowne, itp. itd. Tymczasem winę za całą sytuację z całą pewnością ponoszą przede wszystkim zarządzający w firmach. Banki ograniczają klientom możliwość zawierania tego typu transakcji do wysokości rzeczywistego eksportu / importu firmy, przyznając tzw. limit skarbowy w określonej wysokości. Tymczasem wiele firm otwierało limity w kilku bankach i wykorzystywało je na full, wystawiając opcje na kwoty znacznie przewyższające ich rzeczywisty eksport. Czyli po prostu spekulowały. A tłumaczenia że nie zdawały sobie sprawy z ryzyka? Zdawały sobie, tylko nikt przy zdrowych zmysłach nie był sobie w stanie wyobrazić pół roku temu, że EUR może jescze kosztować prawie 5 pln. Ja osobiście nie wierzyłem, że 4 pln jest możliwe. Zatem zarządy firm powinny przede wszystkim zapłacić głową, tak się już stało w wielu przypadkach – i słusznie.
    A banki? Można im dać po łapach, przede wszystkim za agresywną politykę sprzedażową. Opcje to pikuś, ale sprzedawanie firmom CIRSów na kurs jen/złotówka, co robił BRE i Raiffeisen, to dopiero jazda, tyle że tutaj skala była dużo mniejsza więc też media tak o tym nie trąbią. Można się przyczepić i trzeba, banki już wyciągają wnioski i zaostrzają kryteria przyznawania limitów skarbowych i zawierania transakcji terminowych. Ale tytułowanie banków lichwiarzami i oszustami, to jednak w tym przypadku nadużycie. Bardziej pasuje określenie namolny akwizytor. Opcje to w gruncie rzeczy zwykły instrument finansowy, bardzo przydatny w zarządzaniu ryzykiem kursowym, tylko trzeba go używać z głową.
    No, się rozpisałem, już się zastanawiałem czy tekstu jeszcze nie rozbudować i nie wrzucić jako osobnego artukułu, ale może innym razem. Pod teksem MK będzie poczytniejszy 🙂
    Pozdrowienia dla żony i córeczki.

  32. Co do opcji, a konkretnie
    Co do opcji, a konkretnie dlaczego Tusk/PO są przeciw rozgrzebywaniu sprawy, to sprawa wydaje się (przynajmniej mnie) raczej dosyć oczywista i bynajmniej nie spiskowa. Po prostu dobrze wiedzą, że takie unieważnienie opcji to kompletna bzdura, do przegrania przed każdym sądem. Równie dobrze można by chcieć unieważnić straty poniesione na giełdzie.
    Wiem, że dosyć łatwo ułożyć tu teorię spiskową: Tusk-Bielecki-Pekao-Unicredit-opcje, zresztą takie teorie pojawiły się tu i ówdzie jak zauważyłeś w swoim tekście. Tymczasem rzut oka na dane liczbowe pokazuje, że Pekao nie był aż tak bardzo zaangażowany w opcje – utworzył na ewentualne niespłacone zobowiązania klientów z tytułu opcji “tylko” 30 mln rezerw, podczas gdy kilka innych banków grubo więcej, nawet w setkach milionów – jeśli dobrze pamiętam głównie Millenium, Citi, BRE, ING, chyba Fortis (żródło: G.Prawna). Tak więc spisek łatwo ułożyć, ciężej obronić, jeśli wejść w szczegóły.
    Ale pójdźmy jeszcze dalej tropem unieważnienia – jeśli unieważniamy opcje, to rozumiem wszystkie, jeśli ma być sprawiedliwie. Zatem unieważniamy też strategie opcyjne importerom, którzy zabezpieczali się przed wzrostem kursu, a teraz są grube miliony do przodu (jakoś o tym gazety nie trąbią). Pójdźmy jeszcze dalej – za jaki okres unieważniamy opcje? Za ostatni rok? 2 lata? A może 5? Przecież do lipca/sierpnia 2008, eksporterzy na strategiach opcyjnych zarabiali krocie, bo PLN umacniał się niemal nieprzerwanie od naszego wejścia do UE. Tyle że tamto umocnienie było rozłożone w czasie (4 lata), a teraz osłabienie skoncentrowane w ciągu kilku miesięcy. Można by wejść w temat jeszcze głębiej i będzie widać jak na dłoni, że cała operacja jest tak na prawdę nie tylko prawnie ale i technicznie niewykonalna. Ale to chyba wszyscy wiemy.
    Przeglądając prasę, słuchając TV i nawet czytając kontrowersje.net odnoszę wrażenie, że głównym winowajcą zamieszania z opcjami są banki. No to akurat nie dziwi, bankom fajnie dokopać, mają dużo kasy, są niepolskie, zdzierają z nas na każdym kroku – aż przyjemnie po nich pojechać. A klienci oczywiście nie wiedzieli co kupują, nie wiedzieli że jest to ryzykowne, itp. itd. Tymczasem winę za całą sytuację z całą pewnością ponoszą przede wszystkim zarządzający w firmach. Banki ograniczają klientom możliwość zawierania tego typu transakcji do wysokości rzeczywistego eksportu / importu firmy, przyznając tzw. limit skarbowy w określonej wysokości. Tymczasem wiele firm otwierało limity w kilku bankach i wykorzystywało je na full, wystawiając opcje na kwoty znacznie przewyższające ich rzeczywisty eksport. Czyli po prostu spekulowały. A tłumaczenia że nie zdawały sobie sprawy z ryzyka? Zdawały sobie, tylko nikt przy zdrowych zmysłach nie był sobie w stanie wyobrazić pół roku temu, że EUR może jescze kosztować prawie 5 pln. Ja osobiście nie wierzyłem, że 4 pln jest możliwe. Zatem zarządy firm powinny przede wszystkim zapłacić głową, tak się już stało w wielu przypadkach – i słusznie.
    A banki? Można im dać po łapach, przede wszystkim za agresywną politykę sprzedażową. Opcje to pikuś, ale sprzedawanie firmom CIRSów na kurs jen/złotówka, co robił BRE i Raiffeisen, to dopiero jazda, tyle że tutaj skala była dużo mniejsza więc też media tak o tym nie trąbią. Można się przyczepić i trzeba, banki już wyciągają wnioski i zaostrzają kryteria przyznawania limitów skarbowych i zawierania transakcji terminowych. Ale tytułowanie banków lichwiarzami i oszustami, to jednak w tym przypadku nadużycie. Bardziej pasuje określenie namolny akwizytor. Opcje to w gruncie rzeczy zwykły instrument finansowy, bardzo przydatny w zarządzaniu ryzykiem kursowym, tylko trzeba go używać z głową.
    No, się rozpisałem, już się zastanawiałem czy tekstu jeszcze nie rozbudować i nie wrzucić jako osobnego artukułu, ale może innym razem. Pod teksem MK będzie poczytniejszy 🙂
    Pozdrowienia dla żony i córeczki.

  33. Co do opcji, a konkretnie
    Co do opcji, a konkretnie dlaczego Tusk/PO są przeciw rozgrzebywaniu sprawy, to sprawa wydaje się (przynajmniej mnie) raczej dosyć oczywista i bynajmniej nie spiskowa. Po prostu dobrze wiedzą, że takie unieważnienie opcji to kompletna bzdura, do przegrania przed każdym sądem. Równie dobrze można by chcieć unieważnić straty poniesione na giełdzie.
    Wiem, że dosyć łatwo ułożyć tu teorię spiskową: Tusk-Bielecki-Pekao-Unicredit-opcje, zresztą takie teorie pojawiły się tu i ówdzie jak zauważyłeś w swoim tekście. Tymczasem rzut oka na dane liczbowe pokazuje, że Pekao nie był aż tak bardzo zaangażowany w opcje – utworzył na ewentualne niespłacone zobowiązania klientów z tytułu opcji “tylko” 30 mln rezerw, podczas gdy kilka innych banków grubo więcej, nawet w setkach milionów – jeśli dobrze pamiętam głównie Millenium, Citi, BRE, ING, chyba Fortis (żródło: G.Prawna). Tak więc spisek łatwo ułożyć, ciężej obronić, jeśli wejść w szczegóły.
    Ale pójdźmy jeszcze dalej tropem unieważnienia – jeśli unieważniamy opcje, to rozumiem wszystkie, jeśli ma być sprawiedliwie. Zatem unieważniamy też strategie opcyjne importerom, którzy zabezpieczali się przed wzrostem kursu, a teraz są grube miliony do przodu (jakoś o tym gazety nie trąbią). Pójdźmy jeszcze dalej – za jaki okres unieważniamy opcje? Za ostatni rok? 2 lata? A może 5? Przecież do lipca/sierpnia 2008, eksporterzy na strategiach opcyjnych zarabiali krocie, bo PLN umacniał się niemal nieprzerwanie od naszego wejścia do UE. Tyle że tamto umocnienie było rozłożone w czasie (4 lata), a teraz osłabienie skoncentrowane w ciągu kilku miesięcy. Można by wejść w temat jeszcze głębiej i będzie widać jak na dłoni, że cała operacja jest tak na prawdę nie tylko prawnie ale i technicznie niewykonalna. Ale to chyba wszyscy wiemy.
    Przeglądając prasę, słuchając TV i nawet czytając kontrowersje.net odnoszę wrażenie, że głównym winowajcą zamieszania z opcjami są banki. No to akurat nie dziwi, bankom fajnie dokopać, mają dużo kasy, są niepolskie, zdzierają z nas na każdym kroku – aż przyjemnie po nich pojechać. A klienci oczywiście nie wiedzieli co kupują, nie wiedzieli że jest to ryzykowne, itp. itd. Tymczasem winę za całą sytuację z całą pewnością ponoszą przede wszystkim zarządzający w firmach. Banki ograniczają klientom możliwość zawierania tego typu transakcji do wysokości rzeczywistego eksportu / importu firmy, przyznając tzw. limit skarbowy w określonej wysokości. Tymczasem wiele firm otwierało limity w kilku bankach i wykorzystywało je na full, wystawiając opcje na kwoty znacznie przewyższające ich rzeczywisty eksport. Czyli po prostu spekulowały. A tłumaczenia że nie zdawały sobie sprawy z ryzyka? Zdawały sobie, tylko nikt przy zdrowych zmysłach nie był sobie w stanie wyobrazić pół roku temu, że EUR może jescze kosztować prawie 5 pln. Ja osobiście nie wierzyłem, że 4 pln jest możliwe. Zatem zarządy firm powinny przede wszystkim zapłacić głową, tak się już stało w wielu przypadkach – i słusznie.
    A banki? Można im dać po łapach, przede wszystkim za agresywną politykę sprzedażową. Opcje to pikuś, ale sprzedawanie firmom CIRSów na kurs jen/złotówka, co robił BRE i Raiffeisen, to dopiero jazda, tyle że tutaj skala była dużo mniejsza więc też media tak o tym nie trąbią. Można się przyczepić i trzeba, banki już wyciągają wnioski i zaostrzają kryteria przyznawania limitów skarbowych i zawierania transakcji terminowych. Ale tytułowanie banków lichwiarzami i oszustami, to jednak w tym przypadku nadużycie. Bardziej pasuje określenie namolny akwizytor. Opcje to w gruncie rzeczy zwykły instrument finansowy, bardzo przydatny w zarządzaniu ryzykiem kursowym, tylko trzeba go używać z głową.
    No, się rozpisałem, już się zastanawiałem czy tekstu jeszcze nie rozbudować i nie wrzucić jako osobnego artukułu, ale może innym razem. Pod teksem MK będzie poczytniejszy 🙂
    Pozdrowienia dla żony i córeczki.

  34. Co do opcji, a konkretnie
    Co do opcji, a konkretnie dlaczego Tusk/PO są przeciw rozgrzebywaniu sprawy, to sprawa wydaje się (przynajmniej mnie) raczej dosyć oczywista i bynajmniej nie spiskowa. Po prostu dobrze wiedzą, że takie unieważnienie opcji to kompletna bzdura, do przegrania przed każdym sądem. Równie dobrze można by chcieć unieważnić straty poniesione na giełdzie.
    Wiem, że dosyć łatwo ułożyć tu teorię spiskową: Tusk-Bielecki-Pekao-Unicredit-opcje, zresztą takie teorie pojawiły się tu i ówdzie jak zauważyłeś w swoim tekście. Tymczasem rzut oka na dane liczbowe pokazuje, że Pekao nie był aż tak bardzo zaangażowany w opcje – utworzył na ewentualne niespłacone zobowiązania klientów z tytułu opcji “tylko” 30 mln rezerw, podczas gdy kilka innych banków grubo więcej, nawet w setkach milionów – jeśli dobrze pamiętam głównie Millenium, Citi, BRE, ING, chyba Fortis (żródło: G.Prawna). Tak więc spisek łatwo ułożyć, ciężej obronić, jeśli wejść w szczegóły.
    Ale pójdźmy jeszcze dalej tropem unieważnienia – jeśli unieważniamy opcje, to rozumiem wszystkie, jeśli ma być sprawiedliwie. Zatem unieważniamy też strategie opcyjne importerom, którzy zabezpieczali się przed wzrostem kursu, a teraz są grube miliony do przodu (jakoś o tym gazety nie trąbią). Pójdźmy jeszcze dalej – za jaki okres unieważniamy opcje? Za ostatni rok? 2 lata? A może 5? Przecież do lipca/sierpnia 2008, eksporterzy na strategiach opcyjnych zarabiali krocie, bo PLN umacniał się niemal nieprzerwanie od naszego wejścia do UE. Tyle że tamto umocnienie było rozłożone w czasie (4 lata), a teraz osłabienie skoncentrowane w ciągu kilku miesięcy. Można by wejść w temat jeszcze głębiej i będzie widać jak na dłoni, że cała operacja jest tak na prawdę nie tylko prawnie ale i technicznie niewykonalna. Ale to chyba wszyscy wiemy.
    Przeglądając prasę, słuchając TV i nawet czytając kontrowersje.net odnoszę wrażenie, że głównym winowajcą zamieszania z opcjami są banki. No to akurat nie dziwi, bankom fajnie dokopać, mają dużo kasy, są niepolskie, zdzierają z nas na każdym kroku – aż przyjemnie po nich pojechać. A klienci oczywiście nie wiedzieli co kupują, nie wiedzieli że jest to ryzykowne, itp. itd. Tymczasem winę za całą sytuację z całą pewnością ponoszą przede wszystkim zarządzający w firmach. Banki ograniczają klientom możliwość zawierania tego typu transakcji do wysokości rzeczywistego eksportu / importu firmy, przyznając tzw. limit skarbowy w określonej wysokości. Tymczasem wiele firm otwierało limity w kilku bankach i wykorzystywało je na full, wystawiając opcje na kwoty znacznie przewyższające ich rzeczywisty eksport. Czyli po prostu spekulowały. A tłumaczenia że nie zdawały sobie sprawy z ryzyka? Zdawały sobie, tylko nikt przy zdrowych zmysłach nie był sobie w stanie wyobrazić pół roku temu, że EUR może jescze kosztować prawie 5 pln. Ja osobiście nie wierzyłem, że 4 pln jest możliwe. Zatem zarządy firm powinny przede wszystkim zapłacić głową, tak się już stało w wielu przypadkach – i słusznie.
    A banki? Można im dać po łapach, przede wszystkim za agresywną politykę sprzedażową. Opcje to pikuś, ale sprzedawanie firmom CIRSów na kurs jen/złotówka, co robił BRE i Raiffeisen, to dopiero jazda, tyle że tutaj skala była dużo mniejsza więc też media tak o tym nie trąbią. Można się przyczepić i trzeba, banki już wyciągają wnioski i zaostrzają kryteria przyznawania limitów skarbowych i zawierania transakcji terminowych. Ale tytułowanie banków lichwiarzami i oszustami, to jednak w tym przypadku nadużycie. Bardziej pasuje określenie namolny akwizytor. Opcje to w gruncie rzeczy zwykły instrument finansowy, bardzo przydatny w zarządzaniu ryzykiem kursowym, tylko trzeba go używać z głową.
    No, się rozpisałem, już się zastanawiałem czy tekstu jeszcze nie rozbudować i nie wrzucić jako osobnego artukułu, ale może innym razem. Pod teksem MK będzie poczytniejszy 🙂
    Pozdrowienia dla żony i córeczki.

  35. Co do opcji, a konkretnie
    Co do opcji, a konkretnie dlaczego Tusk/PO są przeciw rozgrzebywaniu sprawy, to sprawa wydaje się (przynajmniej mnie) raczej dosyć oczywista i bynajmniej nie spiskowa. Po prostu dobrze wiedzą, że takie unieważnienie opcji to kompletna bzdura, do przegrania przed każdym sądem. Równie dobrze można by chcieć unieważnić straty poniesione na giełdzie.
    Wiem, że dosyć łatwo ułożyć tu teorię spiskową: Tusk-Bielecki-Pekao-Unicredit-opcje, zresztą takie teorie pojawiły się tu i ówdzie jak zauważyłeś w swoim tekście. Tymczasem rzut oka na dane liczbowe pokazuje, że Pekao nie był aż tak bardzo zaangażowany w opcje – utworzył na ewentualne niespłacone zobowiązania klientów z tytułu opcji “tylko” 30 mln rezerw, podczas gdy kilka innych banków grubo więcej, nawet w setkach milionów – jeśli dobrze pamiętam głównie Millenium, Citi, BRE, ING, chyba Fortis (żródło: G.Prawna). Tak więc spisek łatwo ułożyć, ciężej obronić, jeśli wejść w szczegóły.
    Ale pójdźmy jeszcze dalej tropem unieważnienia – jeśli unieważniamy opcje, to rozumiem wszystkie, jeśli ma być sprawiedliwie. Zatem unieważniamy też strategie opcyjne importerom, którzy zabezpieczali się przed wzrostem kursu, a teraz są grube miliony do przodu (jakoś o tym gazety nie trąbią). Pójdźmy jeszcze dalej – za jaki okres unieważniamy opcje? Za ostatni rok? 2 lata? A może 5? Przecież do lipca/sierpnia 2008, eksporterzy na strategiach opcyjnych zarabiali krocie, bo PLN umacniał się niemal nieprzerwanie od naszego wejścia do UE. Tyle że tamto umocnienie było rozłożone w czasie (4 lata), a teraz osłabienie skoncentrowane w ciągu kilku miesięcy. Można by wejść w temat jeszcze głębiej i będzie widać jak na dłoni, że cała operacja jest tak na prawdę nie tylko prawnie ale i technicznie niewykonalna. Ale to chyba wszyscy wiemy.
    Przeglądając prasę, słuchając TV i nawet czytając kontrowersje.net odnoszę wrażenie, że głównym winowajcą zamieszania z opcjami są banki. No to akurat nie dziwi, bankom fajnie dokopać, mają dużo kasy, są niepolskie, zdzierają z nas na każdym kroku – aż przyjemnie po nich pojechać. A klienci oczywiście nie wiedzieli co kupują, nie wiedzieli że jest to ryzykowne, itp. itd. Tymczasem winę za całą sytuację z całą pewnością ponoszą przede wszystkim zarządzający w firmach. Banki ograniczają klientom możliwość zawierania tego typu transakcji do wysokości rzeczywistego eksportu / importu firmy, przyznając tzw. limit skarbowy w określonej wysokości. Tymczasem wiele firm otwierało limity w kilku bankach i wykorzystywało je na full, wystawiając opcje na kwoty znacznie przewyższające ich rzeczywisty eksport. Czyli po prostu spekulowały. A tłumaczenia że nie zdawały sobie sprawy z ryzyka? Zdawały sobie, tylko nikt przy zdrowych zmysłach nie był sobie w stanie wyobrazić pół roku temu, że EUR może jescze kosztować prawie 5 pln. Ja osobiście nie wierzyłem, że 4 pln jest możliwe. Zatem zarządy firm powinny przede wszystkim zapłacić głową, tak się już stało w wielu przypadkach – i słusznie.
    A banki? Można im dać po łapach, przede wszystkim za agresywną politykę sprzedażową. Opcje to pikuś, ale sprzedawanie firmom CIRSów na kurs jen/złotówka, co robił BRE i Raiffeisen, to dopiero jazda, tyle że tutaj skala była dużo mniejsza więc też media tak o tym nie trąbią. Można się przyczepić i trzeba, banki już wyciągają wnioski i zaostrzają kryteria przyznawania limitów skarbowych i zawierania transakcji terminowych. Ale tytułowanie banków lichwiarzami i oszustami, to jednak w tym przypadku nadużycie. Bardziej pasuje określenie namolny akwizytor. Opcje to w gruncie rzeczy zwykły instrument finansowy, bardzo przydatny w zarządzaniu ryzykiem kursowym, tylko trzeba go używać z głową.
    No, się rozpisałem, już się zastanawiałem czy tekstu jeszcze nie rozbudować i nie wrzucić jako osobnego artukułu, ale może innym razem. Pod teksem MK będzie poczytniejszy 🙂
    Pozdrowienia dla żony i córeczki.

  36. Co do opcji, a konkretnie
    Co do opcji, a konkretnie dlaczego Tusk/PO są przeciw rozgrzebywaniu sprawy, to sprawa wydaje się (przynajmniej mnie) raczej dosyć oczywista i bynajmniej nie spiskowa. Po prostu dobrze wiedzą, że takie unieważnienie opcji to kompletna bzdura, do przegrania przed każdym sądem. Równie dobrze można by chcieć unieważnić straty poniesione na giełdzie.
    Wiem, że dosyć łatwo ułożyć tu teorię spiskową: Tusk-Bielecki-Pekao-Unicredit-opcje, zresztą takie teorie pojawiły się tu i ówdzie jak zauważyłeś w swoim tekście. Tymczasem rzut oka na dane liczbowe pokazuje, że Pekao nie był aż tak bardzo zaangażowany w opcje – utworzył na ewentualne niespłacone zobowiązania klientów z tytułu opcji “tylko” 30 mln rezerw, podczas gdy kilka innych banków grubo więcej, nawet w setkach milionów – jeśli dobrze pamiętam głównie Millenium, Citi, BRE, ING, chyba Fortis (żródło: G.Prawna). Tak więc spisek łatwo ułożyć, ciężej obronić, jeśli wejść w szczegóły.
    Ale pójdźmy jeszcze dalej tropem unieważnienia – jeśli unieważniamy opcje, to rozumiem wszystkie, jeśli ma być sprawiedliwie. Zatem unieważniamy też strategie opcyjne importerom, którzy zabezpieczali się przed wzrostem kursu, a teraz są grube miliony do przodu (jakoś o tym gazety nie trąbią). Pójdźmy jeszcze dalej – za jaki okres unieważniamy opcje? Za ostatni rok? 2 lata? A może 5? Przecież do lipca/sierpnia 2008, eksporterzy na strategiach opcyjnych zarabiali krocie, bo PLN umacniał się niemal nieprzerwanie od naszego wejścia do UE. Tyle że tamto umocnienie było rozłożone w czasie (4 lata), a teraz osłabienie skoncentrowane w ciągu kilku miesięcy. Można by wejść w temat jeszcze głębiej i będzie widać jak na dłoni, że cała operacja jest tak na prawdę nie tylko prawnie ale i technicznie niewykonalna. Ale to chyba wszyscy wiemy.
    Przeglądając prasę, słuchając TV i nawet czytając kontrowersje.net odnoszę wrażenie, że głównym winowajcą zamieszania z opcjami są banki. No to akurat nie dziwi, bankom fajnie dokopać, mają dużo kasy, są niepolskie, zdzierają z nas na każdym kroku – aż przyjemnie po nich pojechać. A klienci oczywiście nie wiedzieli co kupują, nie wiedzieli że jest to ryzykowne, itp. itd. Tymczasem winę za całą sytuację z całą pewnością ponoszą przede wszystkim zarządzający w firmach. Banki ograniczają klientom możliwość zawierania tego typu transakcji do wysokości rzeczywistego eksportu / importu firmy, przyznając tzw. limit skarbowy w określonej wysokości. Tymczasem wiele firm otwierało limity w kilku bankach i wykorzystywało je na full, wystawiając opcje na kwoty znacznie przewyższające ich rzeczywisty eksport. Czyli po prostu spekulowały. A tłumaczenia że nie zdawały sobie sprawy z ryzyka? Zdawały sobie, tylko nikt przy zdrowych zmysłach nie był sobie w stanie wyobrazić pół roku temu, że EUR może jescze kosztować prawie 5 pln. Ja osobiście nie wierzyłem, że 4 pln jest możliwe. Zatem zarządy firm powinny przede wszystkim zapłacić głową, tak się już stało w wielu przypadkach – i słusznie.
    A banki? Można im dać po łapach, przede wszystkim za agresywną politykę sprzedażową. Opcje to pikuś, ale sprzedawanie firmom CIRSów na kurs jen/złotówka, co robił BRE i Raiffeisen, to dopiero jazda, tyle że tutaj skala była dużo mniejsza więc też media tak o tym nie trąbią. Można się przyczepić i trzeba, banki już wyciągają wnioski i zaostrzają kryteria przyznawania limitów skarbowych i zawierania transakcji terminowych. Ale tytułowanie banków lichwiarzami i oszustami, to jednak w tym przypadku nadużycie. Bardziej pasuje określenie namolny akwizytor. Opcje to w gruncie rzeczy zwykły instrument finansowy, bardzo przydatny w zarządzaniu ryzykiem kursowym, tylko trzeba go używać z głową.
    No, się rozpisałem, już się zastanawiałem czy tekstu jeszcze nie rozbudować i nie wrzucić jako osobnego artukułu, ale może innym razem. Pod teksem MK będzie poczytniejszy 🙂
    Pozdrowienia dla żony i córeczki.

  37. Brawo
    Dobre, dobre, a jutro wejdę na nasz portal z nadzieją, że napiszesz tekst o całkowicie niezależnym politologu Marku Migalskim, za 3 miesiące już europośle Migalskim. Ciekawi mnie czy Migalski wie w jakiej frakcji i w jakim gównie partyjnym siedzi PiS w PE.

  38. Brawo
    Dobre, dobre, a jutro wejdę na nasz portal z nadzieją, że napiszesz tekst o całkowicie niezależnym politologu Marku Migalskim, za 3 miesiące już europośle Migalskim. Ciekawi mnie czy Migalski wie w jakiej frakcji i w jakim gównie partyjnym siedzi PiS w PE.

  39. Brawo
    Dobre, dobre, a jutro wejdę na nasz portal z nadzieją, że napiszesz tekst o całkowicie niezależnym politologu Marku Migalskim, za 3 miesiące już europośle Migalskim. Ciekawi mnie czy Migalski wie w jakiej frakcji i w jakim gównie partyjnym siedzi PiS w PE.

  40. Brawo
    Dobre, dobre, a jutro wejdę na nasz portal z nadzieją, że napiszesz tekst o całkowicie niezależnym politologu Marku Migalskim, za 3 miesiące już europośle Migalskim. Ciekawi mnie czy Migalski wie w jakiej frakcji i w jakim gównie partyjnym siedzi PiS w PE.

  41. Brawo
    Dobre, dobre, a jutro wejdę na nasz portal z nadzieją, że napiszesz tekst o całkowicie niezależnym politologu Marku Migalskim, za 3 miesiące już europośle Migalskim. Ciekawi mnie czy Migalski wie w jakiej frakcji i w jakim gównie partyjnym siedzi PiS w PE.

  42. Brawo
    Dobre, dobre, a jutro wejdę na nasz portal z nadzieją, że napiszesz tekst o całkowicie niezależnym politologu Marku Migalskim, za 3 miesiące już europośle Migalskim. Ciekawi mnie czy Migalski wie w jakiej frakcji i w jakim gównie partyjnym siedzi PiS w PE.

  43. PAWLAK to nie ROKITA czy DUTKIEWICZ którego Tusk może ZDMUCHNĄĆ!
    Matka-Kurka napisał:
    “Druga refleksja jest taka, że tymi samymi metodami, skoro się nie dało inaczej, Donald Tusk mógłby załatwić z Pawlakiem i JOW i KRUS od jednego strzału. Pawlak sprzedałby jedno i drugie bez zająknięcia, a gdyby się jąkał, to wtedy trzeba było donieść Dziennikowi, czy innej GW parę newsów, dając do zrozumienia, że jest tego więcej.”

    To bardzo błędna diagnoza. Tak można zniszczyć LPR z Wierzejskim czy Farfałem na czele ale nie PSL i Pawlaka. Warto prześledzić czy PSL kiedykolwiek w okresie 20 lat nie znalazł się w parlamencie? Otóż ta partia była zawsze a ogromnie wyrabiający się ostatnimi czasy, Pawlak wie, kiedy można daną kwestie odpuścić a kiedy nie. Zwłaszcza Pawlak – jeden z nielicznych parlamentarzystów zasiadających w ławach poselskich od lat.
    Waldek to nie jest Rokita, Płażyński czy Dutkiewicz którego Tusk ze Schetyną zdmuchnęli lub mogą zdmuchnąć w mgnieniu oka z pola widzenia. Prawda jest taka, że Tusk ze Schetyną mogą wrabiać i dwulicowo starać się osłabiać PSL, ale nie postawią PSL pod ścianą i nie zaszachują go. PSL ma jeszcze silniejsze poparcie w samorządach a ich najliczniejsi wyborcy wiedzą ile straciliby gdyby nie było PSL w sejmie…

    Jeszcze kilkanaście miesięcy temu ludzie byli za PO, by być przeciw PIS. Obecnie widzą, że Tusk z ekipą nic nie robi i coraz więcej osób z braku alternatywy dalej opowiada się za głosowaniem na PO – mimo że rząd Tuska jest oceniany już tak źle, jak rząd za kadencji Kaczyńskiego – ale to poparcie które może lawinowo spaść a przy wyborach nie ujrzymy już powszechnej antypisowskiej mobilizacji, większości po prostu będzie obojętne kto będzie rządził, bo widzą że ich antykaczyńska alternatywa nic dobrego dla Polski i zwykłych Polaków nie zrobiła. Z “mobilizacyjnej” 55% postawy wyborczej w 2007 roku, zrobi się zwyczajowo 40% jak w 2005 roku.

    Wbrew pozorom to Tusk może drżeć przed Pawlakiem , jak już wspomniałem Pawlak wyrobił się ogromnie:
    a) w wielu wywiadach wypowiada się merytorycznie (w przeciwieństwie do lania wody Tuska),
    b) mówi co należy zrobić i szykuje projekty ustaw, które potem PO zazwyczaj stara się przedstawiać jako swoje. (zamiast obietnic i pustych “szaf pełnych ustaw” PO)
    c) wielu ekonomistów mówi otwarcie, iż to Pawlak zaczyna bardziej “czuć” gospodarkę, niż Brytyjczyk Rostkowski, który miał problemy z obliczeniem 3% z danej kwoty 😉
    d) Pawlak skłania się do rozwiązań, które realizuje “większość świata” czym nieraz, dewaluuje i niektórymi przykładami wprost ośmiesza działania i zamierzenia Rostkowskiego.
    e) PSL dał ostry prztyczek w nos PO w Olsztynie, gdzie to reprezentant partii mającej z sondażach około 5% poparcia stosunkiem głosów 60 do 39 zdeklasował reprezentanta partii, która w sondażach zdobywa 50-60% poparcia.

    Konkludując:
    1) PO nie wprowadzi żadnej ustawy na którą kategorycznie nie zgodzi się PSL.
    2) PO bez PSLu tym bardziej nic nie zrobi. To PSL jest rozgrywającym.
    3) Przyspieszone wybory dla PSLu nie byłyby żadną tragedią – PSL jak zawsze dostałby się do Sejmu a i pewnie mógłby zwiększyć liczbę mandatów.
    4) Przyspieszone wybory byłyby najbardziej nie na rękę Platformie, gdyż chyba sama zaczyna dostrzegać tą fikcje sondażową, jakoby kilkaset osób przedstawiało poparcie wyborcze kilkudziesięciu milionów Polaków 😉 Myślicie, że partia mająca w sondażach przez kilkanaście miesięcy 50-60% poparcia, przy tylu “wetach tego niedobrego Kaczyńskiego i SLD”, nie zrobiłaby przyspieszonych wyborów? No przecież zgarnęłaby wszystko… Otóż nie zrobi bo jej się to politycznie nie opłaca. W Korei Północnej Wódz wirtualnie ma 100% poparcia, na Białorusi 80% a w Polsce zaprzyjaźnione pracownie mogą im dawać 50-60% i sygnalizować “ciągły trend wzrostowy” Jak te wirtualne poparcia mają się do rzeczywistości – pewnie wszyscy logicznie myślący, potrafią sobie uświadomić 😉
    4) PO będzie silnie trwało przy PSL, a TUSK dalej będzie realizował wymierzoną taktykę, którą dostrzegł już wcześniej Kurak: “Tuskowi się wydaje, że jak jego główny przeciwnik jest trzy razy gorszy od niego i trzy razy bardziej szkodzi nam wszystkim, to jak on nic nie będzie robił, będzie trzy razy lepszy i trzy razy mniej szkodliwy.” I te zalecenia techniczne Wódz realizuje w 100%: gra w piłkę w czasie ważnych głosowań, urządza wakacje 4-5 razy do roku, praktycznie co weekend lata samolotem nad morze … no istna sielanka. Taktyka ta obudzi go i jego partie w pewnym momencie z ręką w nocniku, i zbliżamy się do tego momentu coraz szybciej. No ale to już nie jest nasz problem.

    Pozdrawiam
    Realista

    PS. Wypadałoby i dla córki coś przygotować :>

  44. PAWLAK to nie ROKITA czy DUTKIEWICZ którego Tusk może ZDMUCHNĄĆ!
    Matka-Kurka napisał:
    “Druga refleksja jest taka, że tymi samymi metodami, skoro się nie dało inaczej, Donald Tusk mógłby załatwić z Pawlakiem i JOW i KRUS od jednego strzału. Pawlak sprzedałby jedno i drugie bez zająknięcia, a gdyby się jąkał, to wtedy trzeba było donieść Dziennikowi, czy innej GW parę newsów, dając do zrozumienia, że jest tego więcej.”

    To bardzo błędna diagnoza. Tak można zniszczyć LPR z Wierzejskim czy Farfałem na czele ale nie PSL i Pawlaka. Warto prześledzić czy PSL kiedykolwiek w okresie 20 lat nie znalazł się w parlamencie? Otóż ta partia była zawsze a ogromnie wyrabiający się ostatnimi czasy, Pawlak wie, kiedy można daną kwestie odpuścić a kiedy nie. Zwłaszcza Pawlak – jeden z nielicznych parlamentarzystów zasiadających w ławach poselskich od lat.
    Waldek to nie jest Rokita, Płażyński czy Dutkiewicz którego Tusk ze Schetyną zdmuchnęli lub mogą zdmuchnąć w mgnieniu oka z pola widzenia. Prawda jest taka, że Tusk ze Schetyną mogą wrabiać i dwulicowo starać się osłabiać PSL, ale nie postawią PSL pod ścianą i nie zaszachują go. PSL ma jeszcze silniejsze poparcie w samorządach a ich najliczniejsi wyborcy wiedzą ile straciliby gdyby nie było PSL w sejmie…

    Jeszcze kilkanaście miesięcy temu ludzie byli za PO, by być przeciw PIS. Obecnie widzą, że Tusk z ekipą nic nie robi i coraz więcej osób z braku alternatywy dalej opowiada się za głosowaniem na PO – mimo że rząd Tuska jest oceniany już tak źle, jak rząd za kadencji Kaczyńskiego – ale to poparcie które może lawinowo spaść a przy wyborach nie ujrzymy już powszechnej antypisowskiej mobilizacji, większości po prostu będzie obojętne kto będzie rządził, bo widzą że ich antykaczyńska alternatywa nic dobrego dla Polski i zwykłych Polaków nie zrobiła. Z “mobilizacyjnej” 55% postawy wyborczej w 2007 roku, zrobi się zwyczajowo 40% jak w 2005 roku.

    Wbrew pozorom to Tusk może drżeć przed Pawlakiem , jak już wspomniałem Pawlak wyrobił się ogromnie:
    a) w wielu wywiadach wypowiada się merytorycznie (w przeciwieństwie do lania wody Tuska),
    b) mówi co należy zrobić i szykuje projekty ustaw, które potem PO zazwyczaj stara się przedstawiać jako swoje. (zamiast obietnic i pustych “szaf pełnych ustaw” PO)
    c) wielu ekonomistów mówi otwarcie, iż to Pawlak zaczyna bardziej “czuć” gospodarkę, niż Brytyjczyk Rostkowski, który miał problemy z obliczeniem 3% z danej kwoty 😉
    d) Pawlak skłania się do rozwiązań, które realizuje “większość świata” czym nieraz, dewaluuje i niektórymi przykładami wprost ośmiesza działania i zamierzenia Rostkowskiego.
    e) PSL dał ostry prztyczek w nos PO w Olsztynie, gdzie to reprezentant partii mającej z sondażach około 5% poparcia stosunkiem głosów 60 do 39 zdeklasował reprezentanta partii, która w sondażach zdobywa 50-60% poparcia.

    Konkludując:
    1) PO nie wprowadzi żadnej ustawy na którą kategorycznie nie zgodzi się PSL.
    2) PO bez PSLu tym bardziej nic nie zrobi. To PSL jest rozgrywającym.
    3) Przyspieszone wybory dla PSLu nie byłyby żadną tragedią – PSL jak zawsze dostałby się do Sejmu a i pewnie mógłby zwiększyć liczbę mandatów.
    4) Przyspieszone wybory byłyby najbardziej nie na rękę Platformie, gdyż chyba sama zaczyna dostrzegać tą fikcje sondażową, jakoby kilkaset osób przedstawiało poparcie wyborcze kilkudziesięciu milionów Polaków 😉 Myślicie, że partia mająca w sondażach przez kilkanaście miesięcy 50-60% poparcia, przy tylu “wetach tego niedobrego Kaczyńskiego i SLD”, nie zrobiłaby przyspieszonych wyborów? No przecież zgarnęłaby wszystko… Otóż nie zrobi bo jej się to politycznie nie opłaca. W Korei Północnej Wódz wirtualnie ma 100% poparcia, na Białorusi 80% a w Polsce zaprzyjaźnione pracownie mogą im dawać 50-60% i sygnalizować “ciągły trend wzrostowy” Jak te wirtualne poparcia mają się do rzeczywistości – pewnie wszyscy logicznie myślący, potrafią sobie uświadomić 😉
    4) PO będzie silnie trwało przy PSL, a TUSK dalej będzie realizował wymierzoną taktykę, którą dostrzegł już wcześniej Kurak: “Tuskowi się wydaje, że jak jego główny przeciwnik jest trzy razy gorszy od niego i trzy razy bardziej szkodzi nam wszystkim, to jak on nic nie będzie robił, będzie trzy razy lepszy i trzy razy mniej szkodliwy.” I te zalecenia techniczne Wódz realizuje w 100%: gra w piłkę w czasie ważnych głosowań, urządza wakacje 4-5 razy do roku, praktycznie co weekend lata samolotem nad morze … no istna sielanka. Taktyka ta obudzi go i jego partie w pewnym momencie z ręką w nocniku, i zbliżamy się do tego momentu coraz szybciej. No ale to już nie jest nasz problem.

    Pozdrawiam
    Realista

    PS. Wypadałoby i dla córki coś przygotować :>

  45. PAWLAK to nie ROKITA czy DUTKIEWICZ którego Tusk może ZDMUCHNĄĆ!
    Matka-Kurka napisał:
    “Druga refleksja jest taka, że tymi samymi metodami, skoro się nie dało inaczej, Donald Tusk mógłby załatwić z Pawlakiem i JOW i KRUS od jednego strzału. Pawlak sprzedałby jedno i drugie bez zająknięcia, a gdyby się jąkał, to wtedy trzeba było donieść Dziennikowi, czy innej GW parę newsów, dając do zrozumienia, że jest tego więcej.”

    To bardzo błędna diagnoza. Tak można zniszczyć LPR z Wierzejskim czy Farfałem na czele ale nie PSL i Pawlaka. Warto prześledzić czy PSL kiedykolwiek w okresie 20 lat nie znalazł się w parlamencie? Otóż ta partia była zawsze a ogromnie wyrabiający się ostatnimi czasy, Pawlak wie, kiedy można daną kwestie odpuścić a kiedy nie. Zwłaszcza Pawlak – jeden z nielicznych parlamentarzystów zasiadających w ławach poselskich od lat.
    Waldek to nie jest Rokita, Płażyński czy Dutkiewicz którego Tusk ze Schetyną zdmuchnęli lub mogą zdmuchnąć w mgnieniu oka z pola widzenia. Prawda jest taka, że Tusk ze Schetyną mogą wrabiać i dwulicowo starać się osłabiać PSL, ale nie postawią PSL pod ścianą i nie zaszachują go. PSL ma jeszcze silniejsze poparcie w samorządach a ich najliczniejsi wyborcy wiedzą ile straciliby gdyby nie było PSL w sejmie…

    Jeszcze kilkanaście miesięcy temu ludzie byli za PO, by być przeciw PIS. Obecnie widzą, że Tusk z ekipą nic nie robi i coraz więcej osób z braku alternatywy dalej opowiada się za głosowaniem na PO – mimo że rząd Tuska jest oceniany już tak źle, jak rząd za kadencji Kaczyńskiego – ale to poparcie które może lawinowo spaść a przy wyborach nie ujrzymy już powszechnej antypisowskiej mobilizacji, większości po prostu będzie obojętne kto będzie rządził, bo widzą że ich antykaczyńska alternatywa nic dobrego dla Polski i zwykłych Polaków nie zrobiła. Z “mobilizacyjnej” 55% postawy wyborczej w 2007 roku, zrobi się zwyczajowo 40% jak w 2005 roku.

    Wbrew pozorom to Tusk może drżeć przed Pawlakiem , jak już wspomniałem Pawlak wyrobił się ogromnie:
    a) w wielu wywiadach wypowiada się merytorycznie (w przeciwieństwie do lania wody Tuska),
    b) mówi co należy zrobić i szykuje projekty ustaw, które potem PO zazwyczaj stara się przedstawiać jako swoje. (zamiast obietnic i pustych “szaf pełnych ustaw” PO)
    c) wielu ekonomistów mówi otwarcie, iż to Pawlak zaczyna bardziej “czuć” gospodarkę, niż Brytyjczyk Rostkowski, który miał problemy z obliczeniem 3% z danej kwoty 😉
    d) Pawlak skłania się do rozwiązań, które realizuje “większość świata” czym nieraz, dewaluuje i niektórymi przykładami wprost ośmiesza działania i zamierzenia Rostkowskiego.
    e) PSL dał ostry prztyczek w nos PO w Olsztynie, gdzie to reprezentant partii mającej z sondażach około 5% poparcia stosunkiem głosów 60 do 39 zdeklasował reprezentanta partii, która w sondażach zdobywa 50-60% poparcia.

    Konkludując:
    1) PO nie wprowadzi żadnej ustawy na którą kategorycznie nie zgodzi się PSL.
    2) PO bez PSLu tym bardziej nic nie zrobi. To PSL jest rozgrywającym.
    3) Przyspieszone wybory dla PSLu nie byłyby żadną tragedią – PSL jak zawsze dostałby się do Sejmu a i pewnie mógłby zwiększyć liczbę mandatów.
    4) Przyspieszone wybory byłyby najbardziej nie na rękę Platformie, gdyż chyba sama zaczyna dostrzegać tą fikcje sondażową, jakoby kilkaset osób przedstawiało poparcie wyborcze kilkudziesięciu milionów Polaków 😉 Myślicie, że partia mająca w sondażach przez kilkanaście miesięcy 50-60% poparcia, przy tylu “wetach tego niedobrego Kaczyńskiego i SLD”, nie zrobiłaby przyspieszonych wyborów? No przecież zgarnęłaby wszystko… Otóż nie zrobi bo jej się to politycznie nie opłaca. W Korei Północnej Wódz wirtualnie ma 100% poparcia, na Białorusi 80% a w Polsce zaprzyjaźnione pracownie mogą im dawać 50-60% i sygnalizować “ciągły trend wzrostowy” Jak te wirtualne poparcia mają się do rzeczywistości – pewnie wszyscy logicznie myślący, potrafią sobie uświadomić 😉
    4) PO będzie silnie trwało przy PSL, a TUSK dalej będzie realizował wymierzoną taktykę, którą dostrzegł już wcześniej Kurak: “Tuskowi się wydaje, że jak jego główny przeciwnik jest trzy razy gorszy od niego i trzy razy bardziej szkodzi nam wszystkim, to jak on nic nie będzie robił, będzie trzy razy lepszy i trzy razy mniej szkodliwy.” I te zalecenia techniczne Wódz realizuje w 100%: gra w piłkę w czasie ważnych głosowań, urządza wakacje 4-5 razy do roku, praktycznie co weekend lata samolotem nad morze … no istna sielanka. Taktyka ta obudzi go i jego partie w pewnym momencie z ręką w nocniku, i zbliżamy się do tego momentu coraz szybciej. No ale to już nie jest nasz problem.

    Pozdrawiam
    Realista

    PS. Wypadałoby i dla córki coś przygotować :>

  46. PAWLAK to nie ROKITA czy DUTKIEWICZ którego Tusk może ZDMUCHNĄĆ!
    Matka-Kurka napisał:
    “Druga refleksja jest taka, że tymi samymi metodami, skoro się nie dało inaczej, Donald Tusk mógłby załatwić z Pawlakiem i JOW i KRUS od jednego strzału. Pawlak sprzedałby jedno i drugie bez zająknięcia, a gdyby się jąkał, to wtedy trzeba było donieść Dziennikowi, czy innej GW parę newsów, dając do zrozumienia, że jest tego więcej.”

    To bardzo błędna diagnoza. Tak można zniszczyć LPR z Wierzejskim czy Farfałem na czele ale nie PSL i Pawlaka. Warto prześledzić czy PSL kiedykolwiek w okresie 20 lat nie znalazł się w parlamencie? Otóż ta partia była zawsze a ogromnie wyrabiający się ostatnimi czasy, Pawlak wie, kiedy można daną kwestie odpuścić a kiedy nie. Zwłaszcza Pawlak – jeden z nielicznych parlamentarzystów zasiadających w ławach poselskich od lat.
    Waldek to nie jest Rokita, Płażyński czy Dutkiewicz którego Tusk ze Schetyną zdmuchnęli lub mogą zdmuchnąć w mgnieniu oka z pola widzenia. Prawda jest taka, że Tusk ze Schetyną mogą wrabiać i dwulicowo starać się osłabiać PSL, ale nie postawią PSL pod ścianą i nie zaszachują go. PSL ma jeszcze silniejsze poparcie w samorządach a ich najliczniejsi wyborcy wiedzą ile straciliby gdyby nie było PSL w sejmie…

    Jeszcze kilkanaście miesięcy temu ludzie byli za PO, by być przeciw PIS. Obecnie widzą, że Tusk z ekipą nic nie robi i coraz więcej osób z braku alternatywy dalej opowiada się za głosowaniem na PO – mimo że rząd Tuska jest oceniany już tak źle, jak rząd za kadencji Kaczyńskiego – ale to poparcie które może lawinowo spaść a przy wyborach nie ujrzymy już powszechnej antypisowskiej mobilizacji, większości po prostu będzie obojętne kto będzie rządził, bo widzą że ich antykaczyńska alternatywa nic dobrego dla Polski i zwykłych Polaków nie zrobiła. Z “mobilizacyjnej” 55% postawy wyborczej w 2007 roku, zrobi się zwyczajowo 40% jak w 2005 roku.

    Wbrew pozorom to Tusk może drżeć przed Pawlakiem , jak już wspomniałem Pawlak wyrobił się ogromnie:
    a) w wielu wywiadach wypowiada się merytorycznie (w przeciwieństwie do lania wody Tuska),
    b) mówi co należy zrobić i szykuje projekty ustaw, które potem PO zazwyczaj stara się przedstawiać jako swoje. (zamiast obietnic i pustych “szaf pełnych ustaw” PO)
    c) wielu ekonomistów mówi otwarcie, iż to Pawlak zaczyna bardziej “czuć” gospodarkę, niż Brytyjczyk Rostkowski, który miał problemy z obliczeniem 3% z danej kwoty 😉
    d) Pawlak skłania się do rozwiązań, które realizuje “większość świata” czym nieraz, dewaluuje i niektórymi przykładami wprost ośmiesza działania i zamierzenia Rostkowskiego.
    e) PSL dał ostry prztyczek w nos PO w Olsztynie, gdzie to reprezentant partii mającej z sondażach około 5% poparcia stosunkiem głosów 60 do 39 zdeklasował reprezentanta partii, która w sondażach zdobywa 50-60% poparcia.

    Konkludując:
    1) PO nie wprowadzi żadnej ustawy na którą kategorycznie nie zgodzi się PSL.
    2) PO bez PSLu tym bardziej nic nie zrobi. To PSL jest rozgrywającym.
    3) Przyspieszone wybory dla PSLu nie byłyby żadną tragedią – PSL jak zawsze dostałby się do Sejmu a i pewnie mógłby zwiększyć liczbę mandatów.
    4) Przyspieszone wybory byłyby najbardziej nie na rękę Platformie, gdyż chyba sama zaczyna dostrzegać tą fikcje sondażową, jakoby kilkaset osób przedstawiało poparcie wyborcze kilkudziesięciu milionów Polaków 😉 Myślicie, że partia mająca w sondażach przez kilkanaście miesięcy 50-60% poparcia, przy tylu “wetach tego niedobrego Kaczyńskiego i SLD”, nie zrobiłaby przyspieszonych wyborów? No przecież zgarnęłaby wszystko… Otóż nie zrobi bo jej się to politycznie nie opłaca. W Korei Północnej Wódz wirtualnie ma 100% poparcia, na Białorusi 80% a w Polsce zaprzyjaźnione pracownie mogą im dawać 50-60% i sygnalizować “ciągły trend wzrostowy” Jak te wirtualne poparcia mają się do rzeczywistości – pewnie wszyscy logicznie myślący, potrafią sobie uświadomić 😉
    4) PO będzie silnie trwało przy PSL, a TUSK dalej będzie realizował wymierzoną taktykę, którą dostrzegł już wcześniej Kurak: “Tuskowi się wydaje, że jak jego główny przeciwnik jest trzy razy gorszy od niego i trzy razy bardziej szkodzi nam wszystkim, to jak on nic nie będzie robił, będzie trzy razy lepszy i trzy razy mniej szkodliwy.” I te zalecenia techniczne Wódz realizuje w 100%: gra w piłkę w czasie ważnych głosowań, urządza wakacje 4-5 razy do roku, praktycznie co weekend lata samolotem nad morze … no istna sielanka. Taktyka ta obudzi go i jego partie w pewnym momencie z ręką w nocniku, i zbliżamy się do tego momentu coraz szybciej. No ale to już nie jest nasz problem.

    Pozdrawiam
    Realista

    PS. Wypadałoby i dla córki coś przygotować :>

  47. PAWLAK to nie ROKITA czy DUTKIEWICZ którego Tusk może ZDMUCHNĄĆ!
    Matka-Kurka napisał:
    “Druga refleksja jest taka, że tymi samymi metodami, skoro się nie dało inaczej, Donald Tusk mógłby załatwić z Pawlakiem i JOW i KRUS od jednego strzału. Pawlak sprzedałby jedno i drugie bez zająknięcia, a gdyby się jąkał, to wtedy trzeba było donieść Dziennikowi, czy innej GW parę newsów, dając do zrozumienia, że jest tego więcej.”

    To bardzo błędna diagnoza. Tak można zniszczyć LPR z Wierzejskim czy Farfałem na czele ale nie PSL i Pawlaka. Warto prześledzić czy PSL kiedykolwiek w okresie 20 lat nie znalazł się w parlamencie? Otóż ta partia była zawsze a ogromnie wyrabiający się ostatnimi czasy, Pawlak wie, kiedy można daną kwestie odpuścić a kiedy nie. Zwłaszcza Pawlak – jeden z nielicznych parlamentarzystów zasiadających w ławach poselskich od lat.
    Waldek to nie jest Rokita, Płażyński czy Dutkiewicz którego Tusk ze Schetyną zdmuchnęli lub mogą zdmuchnąć w mgnieniu oka z pola widzenia. Prawda jest taka, że Tusk ze Schetyną mogą wrabiać i dwulicowo starać się osłabiać PSL, ale nie postawią PSL pod ścianą i nie zaszachują go. PSL ma jeszcze silniejsze poparcie w samorządach a ich najliczniejsi wyborcy wiedzą ile straciliby gdyby nie było PSL w sejmie…

    Jeszcze kilkanaście miesięcy temu ludzie byli za PO, by być przeciw PIS. Obecnie widzą, że Tusk z ekipą nic nie robi i coraz więcej osób z braku alternatywy dalej opowiada się za głosowaniem na PO – mimo że rząd Tuska jest oceniany już tak źle, jak rząd za kadencji Kaczyńskiego – ale to poparcie które może lawinowo spaść a przy wyborach nie ujrzymy już powszechnej antypisowskiej mobilizacji, większości po prostu będzie obojętne kto będzie rządził, bo widzą że ich antykaczyńska alternatywa nic dobrego dla Polski i zwykłych Polaków nie zrobiła. Z “mobilizacyjnej” 55% postawy wyborczej w 2007 roku, zrobi się zwyczajowo 40% jak w 2005 roku.

    Wbrew pozorom to Tusk może drżeć przed Pawlakiem , jak już wspomniałem Pawlak wyrobił się ogromnie:
    a) w wielu wywiadach wypowiada się merytorycznie (w przeciwieństwie do lania wody Tuska),
    b) mówi co należy zrobić i szykuje projekty ustaw, które potem PO zazwyczaj stara się przedstawiać jako swoje. (zamiast obietnic i pustych “szaf pełnych ustaw” PO)
    c) wielu ekonomistów mówi otwarcie, iż to Pawlak zaczyna bardziej “czuć” gospodarkę, niż Brytyjczyk Rostkowski, który miał problemy z obliczeniem 3% z danej kwoty 😉
    d) Pawlak skłania się do rozwiązań, które realizuje “większość świata” czym nieraz, dewaluuje i niektórymi przykładami wprost ośmiesza działania i zamierzenia Rostkowskiego.
    e) PSL dał ostry prztyczek w nos PO w Olsztynie, gdzie to reprezentant partii mającej z sondażach około 5% poparcia stosunkiem głosów 60 do 39 zdeklasował reprezentanta partii, która w sondażach zdobywa 50-60% poparcia.

    Konkludując:
    1) PO nie wprowadzi żadnej ustawy na którą kategorycznie nie zgodzi się PSL.
    2) PO bez PSLu tym bardziej nic nie zrobi. To PSL jest rozgrywającym.
    3) Przyspieszone wybory dla PSLu nie byłyby żadną tragedią – PSL jak zawsze dostałby się do Sejmu a i pewnie mógłby zwiększyć liczbę mandatów.
    4) Przyspieszone wybory byłyby najbardziej nie na rękę Platformie, gdyż chyba sama zaczyna dostrzegać tą fikcje sondażową, jakoby kilkaset osób przedstawiało poparcie wyborcze kilkudziesięciu milionów Polaków 😉 Myślicie, że partia mająca w sondażach przez kilkanaście miesięcy 50-60% poparcia, przy tylu “wetach tego niedobrego Kaczyńskiego i SLD”, nie zrobiłaby przyspieszonych wyborów? No przecież zgarnęłaby wszystko… Otóż nie zrobi bo jej się to politycznie nie opłaca. W Korei Północnej Wódz wirtualnie ma 100% poparcia, na Białorusi 80% a w Polsce zaprzyjaźnione pracownie mogą im dawać 50-60% i sygnalizować “ciągły trend wzrostowy” Jak te wirtualne poparcia mają się do rzeczywistości – pewnie wszyscy logicznie myślący, potrafią sobie uświadomić 😉
    4) PO będzie silnie trwało przy PSL, a TUSK dalej będzie realizował wymierzoną taktykę, którą dostrzegł już wcześniej Kurak: “Tuskowi się wydaje, że jak jego główny przeciwnik jest trzy razy gorszy od niego i trzy razy bardziej szkodzi nam wszystkim, to jak on nic nie będzie robił, będzie trzy razy lepszy i trzy razy mniej szkodliwy.” I te zalecenia techniczne Wódz realizuje w 100%: gra w piłkę w czasie ważnych głosowań, urządza wakacje 4-5 razy do roku, praktycznie co weekend lata samolotem nad morze … no istna sielanka. Taktyka ta obudzi go i jego partie w pewnym momencie z ręką w nocniku, i zbliżamy się do tego momentu coraz szybciej. No ale to już nie jest nasz problem.

    Pozdrawiam
    Realista

    PS. Wypadałoby i dla córki coś przygotować :>

  48. PAWLAK to nie ROKITA czy DUTKIEWICZ którego Tusk może ZDMUCHNĄĆ!
    Matka-Kurka napisał:
    “Druga refleksja jest taka, że tymi samymi metodami, skoro się nie dało inaczej, Donald Tusk mógłby załatwić z Pawlakiem i JOW i KRUS od jednego strzału. Pawlak sprzedałby jedno i drugie bez zająknięcia, a gdyby się jąkał, to wtedy trzeba było donieść Dziennikowi, czy innej GW parę newsów, dając do zrozumienia, że jest tego więcej.”

    To bardzo błędna diagnoza. Tak można zniszczyć LPR z Wierzejskim czy Farfałem na czele ale nie PSL i Pawlaka. Warto prześledzić czy PSL kiedykolwiek w okresie 20 lat nie znalazł się w parlamencie? Otóż ta partia była zawsze a ogromnie wyrabiający się ostatnimi czasy, Pawlak wie, kiedy można daną kwestie odpuścić a kiedy nie. Zwłaszcza Pawlak – jeden z nielicznych parlamentarzystów zasiadających w ławach poselskich od lat.
    Waldek to nie jest Rokita, Płażyński czy Dutkiewicz którego Tusk ze Schetyną zdmuchnęli lub mogą zdmuchnąć w mgnieniu oka z pola widzenia. Prawda jest taka, że Tusk ze Schetyną mogą wrabiać i dwulicowo starać się osłabiać PSL, ale nie postawią PSL pod ścianą i nie zaszachują go. PSL ma jeszcze silniejsze poparcie w samorządach a ich najliczniejsi wyborcy wiedzą ile straciliby gdyby nie było PSL w sejmie…

    Jeszcze kilkanaście miesięcy temu ludzie byli za PO, by być przeciw PIS. Obecnie widzą, że Tusk z ekipą nic nie robi i coraz więcej osób z braku alternatywy dalej opowiada się za głosowaniem na PO – mimo że rząd Tuska jest oceniany już tak źle, jak rząd za kadencji Kaczyńskiego – ale to poparcie które może lawinowo spaść a przy wyborach nie ujrzymy już powszechnej antypisowskiej mobilizacji, większości po prostu będzie obojętne kto będzie rządził, bo widzą że ich antykaczyńska alternatywa nic dobrego dla Polski i zwykłych Polaków nie zrobiła. Z “mobilizacyjnej” 55% postawy wyborczej w 2007 roku, zrobi się zwyczajowo 40% jak w 2005 roku.

    Wbrew pozorom to Tusk może drżeć przed Pawlakiem , jak już wspomniałem Pawlak wyrobił się ogromnie:
    a) w wielu wywiadach wypowiada się merytorycznie (w przeciwieństwie do lania wody Tuska),
    b) mówi co należy zrobić i szykuje projekty ustaw, które potem PO zazwyczaj stara się przedstawiać jako swoje. (zamiast obietnic i pustych “szaf pełnych ustaw” PO)
    c) wielu ekonomistów mówi otwarcie, iż to Pawlak zaczyna bardziej “czuć” gospodarkę, niż Brytyjczyk Rostkowski, który miał problemy z obliczeniem 3% z danej kwoty 😉
    d) Pawlak skłania się do rozwiązań, które realizuje “większość świata” czym nieraz, dewaluuje i niektórymi przykładami wprost ośmiesza działania i zamierzenia Rostkowskiego.
    e) PSL dał ostry prztyczek w nos PO w Olsztynie, gdzie to reprezentant partii mającej z sondażach około 5% poparcia stosunkiem głosów 60 do 39 zdeklasował reprezentanta partii, która w sondażach zdobywa 50-60% poparcia.

    Konkludując:
    1) PO nie wprowadzi żadnej ustawy na którą kategorycznie nie zgodzi się PSL.
    2) PO bez PSLu tym bardziej nic nie zrobi. To PSL jest rozgrywającym.
    3) Przyspieszone wybory dla PSLu nie byłyby żadną tragedią – PSL jak zawsze dostałby się do Sejmu a i pewnie mógłby zwiększyć liczbę mandatów.
    4) Przyspieszone wybory byłyby najbardziej nie na rękę Platformie, gdyż chyba sama zaczyna dostrzegać tą fikcje sondażową, jakoby kilkaset osób przedstawiało poparcie wyborcze kilkudziesięciu milionów Polaków 😉 Myślicie, że partia mająca w sondażach przez kilkanaście miesięcy 50-60% poparcia, przy tylu “wetach tego niedobrego Kaczyńskiego i SLD”, nie zrobiłaby przyspieszonych wyborów? No przecież zgarnęłaby wszystko… Otóż nie zrobi bo jej się to politycznie nie opłaca. W Korei Północnej Wódz wirtualnie ma 100% poparcia, na Białorusi 80% a w Polsce zaprzyjaźnione pracownie mogą im dawać 50-60% i sygnalizować “ciągły trend wzrostowy” Jak te wirtualne poparcia mają się do rzeczywistości – pewnie wszyscy logicznie myślący, potrafią sobie uświadomić 😉
    4) PO będzie silnie trwało przy PSL, a TUSK dalej będzie realizował wymierzoną taktykę, którą dostrzegł już wcześniej Kurak: “Tuskowi się wydaje, że jak jego główny przeciwnik jest trzy razy gorszy od niego i trzy razy bardziej szkodzi nam wszystkim, to jak on nic nie będzie robił, będzie trzy razy lepszy i trzy razy mniej szkodliwy.” I te zalecenia techniczne Wódz realizuje w 100%: gra w piłkę w czasie ważnych głosowań, urządza wakacje 4-5 razy do roku, praktycznie co weekend lata samolotem nad morze … no istna sielanka. Taktyka ta obudzi go i jego partie w pewnym momencie z ręką w nocniku, i zbliżamy się do tego momentu coraz szybciej. No ale to już nie jest nasz problem.

    Pozdrawiam
    Realista

    PS. Wypadałoby i dla córki coś przygotować :>