Reklama

Wczoraj mi się obiło

Wczoraj mi się obiło o uszy i dziś od rana usiłowałem ustalić czy się nie przesłyszałem. Zabrałem się za poszukiwanie informacji o tym, że grupka pedałów i lesb ruszyła na wrocławski rynek pochwalić się swoją orientacją w tych sprawach. Przejrzałem znane mi portale i gazety internetowe, a tam ani śladu. Dopiero w Gazecie Wyborczej wisi informacja o wdzięcznym tytule „Policyjna pała chroni pedała”. Niespecjalnie się zdziwiłem, że w piśmie dla pedałów i lesb pojawił się artykuł dotyczący środowiska politycznego, bo oczywiście te wszystkie parady święcące gołymi dupami i lateksem, to jest polityka nie osławiona tolerancja. Wrocławska manifestacja polityczna liczyła pięciu pedałów na krzyż i to oczywiście musiało wywołać sprzeciw w obozie katolickim, które frekwencję w kształcie krzyża uznało za profanację. Aby doprecyzować frekwencję postanowiłem ponownie odwiedzić witrynę dla pedałów i lesb, a tam niespodzianka – strona not found. Nie wiem co się stało, ale Gazeta Wyborcza dyskryminuje własne środowisko i artykuł znikł nie tylko z topu, ale z serwisu w ogóle. Wklepałem frazę w wyszukiwarce: „demonstracja, geje (pedały), Wrocław” i wyskoczyły mi na szczycie same archiwalne treści: „Happening w obronie gejów i lesbijek we Wrocławiu”.

Po kliknięciu http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,2958160.html znów not found. Trochę się zaniepokoiłem tymi przejawami nietolerancji, a już w ogóle osłupiałem kiedy sugestia przeglądarki nabrała cenzurowanego wymiaru: „Czy chodziło Ci o demonstracja genów Wrocław?”. Nie, nie o demonstrację genów mi chodziło, chodziło mi o demonstrację kilkudziesięciu pedałów na krzyż i coś mi się wydaję, że ta skala jest przesadzona, skoro nawet środowiskowe i branżowe pismo uznało newsa za not found. Jako człowiek wybitnie tolerancyjny jestem niezwykle rad, że zjawiska skrajnie nietolerancyjne, bo za takie, z przyczyn oczywistych, uważam pedalskie demonstracje, powoli wracają na zasłużone i wypracowane miejsce. Zdrowe społeczeństwo to takie, w którym margines nie stanowi treści i sedna, w praktyce przekłada się to na brak zainteresowanie demonstracjami marginesu. Teoretycznie robię dywersyjną robotę, przypominając o marginalnych zjawiskach, ale to tylko pozory reklamy, bo tak naprawdę pokazywanie, że czegoś nie ma jest obniżaniem wagi niczego, z zera na wartość ujemną. Jeśli w 40 milionowym kraju żyje powiedzmy milion homoseksualistów obojga płci i wśród tego miliona mamy zaledwie kilkudziesięciu lewackich pedałów i lesb, no to muszę powiedzieć, że serce roście.

Zawsze uważałem, że homoseksualizm nie jest patologią lecz preferencją, która nijak się nie przekłada na inteligencję czy inne wartości, jakich dorobiła się ludzkość i ta opinia się potwierdza. Niezwykle inteligentna grupa społeczna ci polscy homoseksualiści, niestety taki margines patologiczny jak kilkudziesięcioosobowa grupa pedałów i lesb nie wiedzieć dlaczego usiłuje robić za „wizytówkę” milionów. Nawet Gazeta Wyborcza znane i cenione przez pedałów pismo, zmieniło profil i grupę docelową, kasując newsy dla lesb i pedałów, stanowiących margines, w którym się nie da rozprowadzić nakładu. Ktoś musiał w Gazecie Wyborczej zaskoczyć, że kierowanie politycznego jazgotu do grupki lewackich pedałów nie przyniesie pismu poczytności i reklamodawców. W związku z tą oczywistością pismo zmienia profil z pedalskiego i lewackiego manifestu na „nowocześnie europejski”. Czy to się uda nie wiem. Startując z pozycji pisma dla lesb i pedałów będzie niezwykle trudno zmienić ugruntowany zaściankowy wizerunek. Zadanie równie karkołomne jak słynna metamorfoza PiS, której wynikiem miała być oferta dla młodzieży i inteligencji. W Gazecie Wyborczej jest ten sam problem, jaki jest w PiS i on się kadry nazywa.

Nie da się w PiS zbudować oferty dla inteligencji przy pomocy takich półgłówków jak Karski, posłanka Wróbel, czy też sam prezes. Równie ciężko i prawie niemożliwe będzie stworzenie pisma nowoczesnego i europejskiego, jeśli tym pismem zarządza zaściankowe, pedalsko-lewackie środowisko. Przy takich kadrach pismo raczej nabierze kolorów i z gazety pedalskiej zmieni się w gazetę kolorową. Na szczęście nie moje to problemy, mnie cieszy, że Polska zmienia się kraj normalniejący, w którym wszelkie zadupie mentalne i moralne, czy to symbolizowane moherowym beretem, czy pedalskim lewactwem traktowane jest jako patologia. Gdyby tak jeszcze udało się uzyskać taki dodatkowy efekt jak obciążanie pedalskich organizacji za angażowanie, w czasie kryzysu, jednostek policji, które nie mają na paliwo i pieszo muszą biegać za pedałami, żeby nie dostały pedały w ryj od swoich starszych łysych braci w ideologii, byłoby pięknie i europejsko. Sponsorów pedalskie lewactwo ma możnych, zatem nie ucierpią emeryci i renciści, ale burżuje co nawet mieści się w linii ideologicznej lewactwa. Dlaczego miliony homoseksualistów ma cierpieć za kilkudziesięciu pedałów, niech cierpienie zmieni kierunek z milionów na margines. Czego wszystkim obywatelom naszej pięknej i kochanej Ojczyzny życzę, nie wyłączając z życzeń własnej genialnej osoby.

Reklama
Poprzedni artykułLegenda o pięknym i bogatym agencie Tomaszu
Następny artykułThe Kingdom of Balanga. Historia i współczesność.
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

6 KOMENTARZE