Reklama

Dostałem do ręki cztery kartki, przynajmniej tak się wyraziła Pani z komisji i na każdej zaleciła postawić tylko jeden X. Instrukcja prosta jak drut, chociaż te cztery kartki od poziomu powiatu były dwoma plikami list, ale rozumiem, trzeba do ludzi mówić językiem prostym inaczej się pogubią. Nim otrzymałem kolorowe papierki, które mnie – daltoniście – niewiele pomogły, przyjrzałem się sali do głosowania. Zauważyłem mężów zaufania, chociaż tak na pierwszy rzut oka więcej wzbudzali litości niż zaufania. Usiadłem przy szkolnym stoliczku obudowanym tekturową zasłonką i zacząłem głosować od gminy, aż po województwa. Dziesięć razy przeczytałem nazwiska i nazwy list kandydatów, w końcu oddałem dwa nieważne głosy. Kto może niech mi wybaczy, komu się nie uda zapomnieć antyspołecznej postawy niech linczuje, ale powiem jedno – NIE mogłem postąpić inaczej, bo zrobiłbym coś nie tylko wbrew sobie, zadałbym gwałt rozumowi. Z czterech kandydatów do rady gminy i takiej samej liczby aspirujących na fotel wójta nie znalazłem nikogo. Zewsząd pojawiają się błogosławione opinie, że powinniśmy zacząć od dołu, bo tutaj się dzieje polityka konkretna i stąd powinni się wybijać na krajowe stanowiska lokalne talenty. Czuję się załamany, nic się nie dzieje na poziomie lokalnym, przynajmniej w mojej okolicy, co by nie świadczyło, że albo rodzina albo inne towarzystwo bez cienia kompetencji pcha się na posady. Wrzuciłem dwie puste kartki nie splamione tuszem i nie ma takiej siły, która by mnie zmusiła do podjęcia innej decyzji, nawet gdybym mógł coś dopisać. Może mam pecha i na pewno nie twierdzę, że wszędzie było tak samo, ale nawet złote rady jednego z moich ulubionych komentatorów: „głosuj na świeżego, jak już nie masz na kogo”, nie mogły się sprawdzić. Żadnych świeżych nie było, bo dwóch nowych na listach zostało oddelegowanych przez obecną lub byłą władzę gminy.

Od poziomu powiatu i dalej w stronę województwa zagłosowałem na jedynki wiadomego mniejszego zła i tutaj muszę się podzielić kolejną osobliwością wyborczą. Okazało się, że jedynką do powiatu jest córka mojego chrzestnego, o czym nie miałbym bladego pojęcia, w życiu jej na oczy nie widziałem, a i samego chrzestnego ostatni raz spotkałem jakieś 30 lat temu. Kandydatka miała też zupełnie inne nazwisko, z oczywistych powodów – zamęście. Dowiedziałem się tydzień przed wyborami kim jest ta Pani, a dziś zobaczyłem ją na I miejscu wiadomej listy. Czy oddałem mądry głos? Nie mam pojęcia, głosowałem według schematu wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, dodatkowo okazało się, że popełniłem nepotyzm z piątą wodą po kisielu. Ponarzekałem sobie sporo i na wszystko, ale teraz przechodzę do konkretów. Chyba trzy tygodnie temu napisałem, że wyniki tych wyborów nie powiedzą nam praktycznie nic, dziś jestem pewien, tego co mówiłem wcześniej. Nie było pomysłu jak dołożyć się nie tylko do sondażowych preferencji, nie było pomysłu jak podnieść wskaźnik poparcia w konkretnych wyborach. Oddałem w gminie puste głosy z dwóch zasadniczych powodów, pierwszy opisałem na początku, a drugim jest strach. Powiadają ludzie, że we wsi wszyscy się znają, być może tak jest, niestety nie potrafiłem przypisać żadnego kandydata do żadnej idei. Byłem bliski oddania głosu na kandydata, który wywiesił flagę narodową na stodole, ale i to abstrakcyjne kryterium poszło kulą w płot, bo okazało się, że kandydat wspiera komitet obecnego wójta z PSL.

Reklama

Przepraszam najmocniej, jednak śmiem głośno krzyknąć – gówno prawda i krzyczę w stronę wszystkich złotych myśli, które wysławiają zalety lokalnej demokracji i małych ojczyzn. Szwagier na szwagrze, znajomy na kolesiu, a dalej córka chrzestnego i anonimy. Gapię się w telewizor 24 na dobę, czytam te wszystkie portale i inne serwisy z genialnymi podpowiedziami, a na końcu siadam przy szkolnym stoliczku, za tekturowym parawanem i ni cholery nie wiem w jakim kwadraciku postawić krzyżyk, żeby wybrać wójta i radnego. Gorzej! Gdy w końcu postawiłem, to nie mam pojęcia, co takiego mądrego lub głupiego zrobiłem w powiecie i województwie. Nic nam nie powiedzą te wybory i niczego nie wyjaśnią, jesteśmy ciągle w tym samym niewiadomym miejscu. Dziś Polacy wybrali wójtów i burmistrzów głosując towarzysko albo rodzinnie, żaden szyld partyjny się nie liczył, tym bardziej, że żadnych szyldów na listach nie było widać. Dopiero w powiecie i województwie pojawią się znane skróty, ale też nie do końca, jakoś mam dziwne przekonanie, że to większe wsie i bardzo podobne kryteria w nich obowiązują.

Edycja po ciszy wyborczej: Nie mam pojęcia, co niektórzy komentujący wyczytali w tekście, ale wiem, co sam napisałem. W powiecie i województwie głosowałem na “Jedynki” PiS. W wyborach gminnych na wójta i radnego PiS nie dał mi żadnej szansy, po prostu nikogo nie wystawili i nie poparli, a nazwiska do wyboru to albo ludzie PSL albo lokalne układy szwagrowskie, gdzie jedna familia obstawia listy w paru wsiach. Sami sobie głosujcie, Szanowni Krzewiciele Postaw Obywatelskich na nikogo, ja zawsze wybieram konkrety albo zmieniam lokal.

Reklama

106 KOMENTARZE

  1. Tym razem nie głosowałem
    Tym razem nie głosowałem (choć nawet zagranico można było), bo niby dlaczego mam wybierać kogoś, kto będzie rządził tam, gdzie mnie nie ma? No chyba że chciałbym być złośliwy:)
    Ale jestem pewien, że jakbym miał głosować w miejscu zamieszkania (dokładniej: w starym miejscu zamieszkania), to moje odczucia byłyby niemalże identyczne jak, te opisane powyżej. Kupa śmiechu. Przez łzy, oczywiście…

    Pzdr.

  2. Tym razem nie głosowałem
    Tym razem nie głosowałem (choć nawet zagranico można było), bo niby dlaczego mam wybierać kogoś, kto będzie rządził tam, gdzie mnie nie ma? No chyba że chciałbym być złośliwy:)
    Ale jestem pewien, że jakbym miał głosować w miejscu zamieszkania (dokładniej: w starym miejscu zamieszkania), to moje odczucia byłyby niemalże identyczne jak, te opisane powyżej. Kupa śmiechu. Przez łzy, oczywiście…

    Pzdr.

  3. obciach straszny
    No tak. Kupa ludzi, tłok że trzeba było na stojaka przebierać sterte kartek z ręki do ręki. Tylko resztkami instynktu odwalałem najpierw to co miało napis PSL, w reszcie list skreślałem praktycznie w ciemno, na liście prezydentów postarałem się by nie wygrał wiadomo który, i tyle.
    Wyszedłem zniesmaczony swoim glosowaniem.
    Sądzę że masa głosów będzie nieważna, a większość przypadkowych jakoś się wzajemnie wyzeruje.
    Wygrają profesjonaliści którzy przyszli z przygotowaną ściągą.

    • w II turze moze byc ciekawe
      oprocz grupy “nie ide na wybory bo platforma i tak zrobi ze mna co bedzie chciala” byla grupa “na wybory ide bo caly kraj idzie, ups nikogo nie znam to zaglosuje na obecnego i czesc pracy”. teraz czesc pierwszej i wiekszosc drugiej moze zmienic. pytanie czy glodijavy na pis sa zdecydowani zeby spakowac Dutkiewicza i HGW i zaprowadzic na pociag pendolino, sorry bilet w dwie strony bul za drogi.
      Premierowi Dutkiewiczowi najbardzie zaszkodzil jego szeptany sukces, ze ma dosc wroclawia interesuje go tylko fotel Tuska.
      Kabaret Starszych Panow z pkw jest niesamowity – w prywatnej firmie by dawno wylecieli za to ze nie potrafia wykonac podstawowych zadan, w pkw niczym armia czerwona katiuszami pakuja budzetowe pieniadze w nieistniejacy system i niepracujacych pracownikow.

  4. obciach straszny
    No tak. Kupa ludzi, tłok że trzeba było na stojaka przebierać sterte kartek z ręki do ręki. Tylko resztkami instynktu odwalałem najpierw to co miało napis PSL, w reszcie list skreślałem praktycznie w ciemno, na liście prezydentów postarałem się by nie wygrał wiadomo który, i tyle.
    Wyszedłem zniesmaczony swoim glosowaniem.
    Sądzę że masa głosów będzie nieważna, a większość przypadkowych jakoś się wzajemnie wyzeruje.
    Wygrają profesjonaliści którzy przyszli z przygotowaną ściągą.

    • w II turze moze byc ciekawe
      oprocz grupy “nie ide na wybory bo platforma i tak zrobi ze mna co bedzie chciala” byla grupa “na wybory ide bo caly kraj idzie, ups nikogo nie znam to zaglosuje na obecnego i czesc pracy”. teraz czesc pierwszej i wiekszosc drugiej moze zmienic. pytanie czy glodijavy na pis sa zdecydowani zeby spakowac Dutkiewicza i HGW i zaprowadzic na pociag pendolino, sorry bilet w dwie strony bul za drogi.
      Premierowi Dutkiewiczowi najbardzie zaszkodzil jego szeptany sukces, ze ma dosc wroclawia interesuje go tylko fotel Tuska.
      Kabaret Starszych Panow z pkw jest niesamowity – w prywatnej firmie by dawno wylecieli za to ze nie potrafia wykonac podstawowych zadan, w pkw niczym armia czerwona katiuszami pakuja budzetowe pieniadze w nieistniejacy system i niepracujacych pracownikow.

  5. puste kartki…
    czy to znaczy, ze bez zadnego krzyzyka???
    jesli tak, to, pod wieczor, pewnie ktos pomoze i wstawi swoj krzyzyk…

    nieznane glowy  –  tak sobie wyobrazam wybory na najnizszych szczeblach, to samo mam u siebie, nie wiem kto jest kto i po co…
    demokracja sracja

    • Wrzuciłem dwie puste kartki
      Wrzuciłem dwie puste kartki nie splamione tuszem … – a było nasrać i namazać. Przepraszam bardzo, że się wyrażam, ale po MK też się spodziewałem minimum takiego sprytu.
      Jeżeli ktoś koniecznie chce oddać głos nieważny, to niech nie robi tego in blanco – raz, że uniemożliwo to wypełnienie czystej karty, dwa, jeżeli to był plik (wiem, że nie był, ale gdyby był), to uczciwej komisji choć trochę ułatwi pracę – nie będą musieli drobiazgowo przeglądać całego zeszytu (takie są w Warszawie).

      • No cóż, kajam się. Faktycznie
        No cóż, kajam się. Faktycznie zachowałem się jak debil i teraz to widzę wyraźniej niż w parę minut po wyjściu z lokalu, gdy mi się taka myśl zaplątała na chwilę. Trzeb było nasrać tuszem dopisać jakiś protest song, byle nie pozostawiać pola do kantów. Co gorsze wiem, że takich głosów było więcej, ale z drugiej stront to pokazuje, że nie ma prostego przełożenia – pusta karta fałszowany wynik. To był głupi, jednak świadomy gest.

  6. puste kartki…
    czy to znaczy, ze bez zadnego krzyzyka???
    jesli tak, to, pod wieczor, pewnie ktos pomoze i wstawi swoj krzyzyk…

    nieznane glowy  –  tak sobie wyobrazam wybory na najnizszych szczeblach, to samo mam u siebie, nie wiem kto jest kto i po co…
    demokracja sracja

    • Wrzuciłem dwie puste kartki
      Wrzuciłem dwie puste kartki nie splamione tuszem … – a było nasrać i namazać. Przepraszam bardzo, że się wyrażam, ale po MK też się spodziewałem minimum takiego sprytu.
      Jeżeli ktoś koniecznie chce oddać głos nieważny, to niech nie robi tego in blanco – raz, że uniemożliwo to wypełnienie czystej karty, dwa, jeżeli to był plik (wiem, że nie był, ale gdyby był), to uczciwej komisji choć trochę ułatwi pracę – nie będą musieli drobiazgowo przeglądać całego zeszytu (takie są w Warszawie).

      • No cóż, kajam się. Faktycznie
        No cóż, kajam się. Faktycznie zachowałem się jak debil i teraz to widzę wyraźniej niż w parę minut po wyjściu z lokalu, gdy mi się taka myśl zaplątała na chwilę. Trzeb było nasrać tuszem dopisać jakiś protest song, byle nie pozostawiać pola do kantów. Co gorsze wiem, że takich głosów było więcej, ale z drugiej stront to pokazuje, że nie ma prostego przełożenia – pusta karta fałszowany wynik. To był głupi, jednak świadomy gest.

  7. Jeśli chcesz oddać nieważny głos…
    …musisz postawić conajmniej dwa krzyżyki na jednej liście.
    Sam zrobiłem ten błąd (zero krzyżyków) podczas ostatnich wyborów, po czym zostałem uświadomiony, że moja "czysta" karta do głosowania może być użyta przez anonimowego poprawiacza wyników.

    Oddawanie nieważnego głosu wcale nie musi być postawą antyspołeczną. Mentalny przymus głosowania to relikt poprzedniej epoki. Wszak jeśli nie widzisz na kartce "swojego" kandydata to dlaczego głos ma dostać ktokolwiek inny?
    Wybór milionów lemingów wcale nie jest lepszy niż wybór kilku mądrych (teza nie do zweryfikowania w Polsce).

  8. Jeśli chcesz oddać nieważny głos…
    …musisz postawić conajmniej dwa krzyżyki na jednej liście.
    Sam zrobiłem ten błąd (zero krzyżyków) podczas ostatnich wyborów, po czym zostałem uświadomiony, że moja "czysta" karta do głosowania może być użyta przez anonimowego poprawiacza wyników.

    Oddawanie nieważnego głosu wcale nie musi być postawą antyspołeczną. Mentalny przymus głosowania to relikt poprzedniej epoki. Wszak jeśli nie widzisz na kartce "swojego" kandydata to dlaczego głos ma dostać ktokolwiek inny?
    Wybór milionów lemingów wcale nie jest lepszy niż wybór kilku mądrych (teza nie do zweryfikowania w Polsce).

  9. Widzę, że zaszło pewne
    Widzę, że zaszło pewne nieporozumienie. Na szczeblu gminy NIE BYŁO ŻADNYCH PARTII, tylko komitety o egzotycznych nazwach i nazwiska, których nie da się poprzeć. Od powiatu partie były i oczywiście zagłosowałem na szyld najbardziej wrogi obecnej władzy. Ale, żebym był przekonany do tych ludzi, to nie bardzo… jestem.

  10. Widzę, że zaszło pewne
    Widzę, że zaszło pewne nieporozumienie. Na szczeblu gminy NIE BYŁO ŻADNYCH PARTII, tylko komitety o egzotycznych nazwach i nazwiska, których nie da się poprzeć. Od powiatu partie były i oczywiście zagłosowałem na szyld najbardziej wrogi obecnej władzy. Ale, żebym był przekonany do tych ludzi, to nie bardzo… jestem.

  11. update z 19
    przewaga nadal wyraźna (choć rzeczywiście troszkę mniejsza niż z 12) kolega zaangazowany w politykę na szczeblu ogólnopolskim, mówi że działacze Partii Matki zaczynają dostawać smsy z rządaniem, by się stawić na stypie i zaspiewac "POlacy nic się nie stało" 

  12. update z 19
    przewaga nadal wyraźna (choć rzeczywiście troszkę mniejsza niż z 12) kolega zaangazowany w politykę na szczeblu ogólnopolskim, mówi że działacze Partii Matki zaczynają dostawać smsy z rządaniem, by się stawić na stypie i zaspiewac "POlacy nic się nie stało" 

  13. Ja, jako stary
    zatwardziały i niereformowalny pisdzielec, gdyby nie transport, to bym te wybory po prostu olał.
    Na szczęście ktoś z bliskiej rodziny również głosował w Sopocie i podwiózł mnie prawie do samej urny. Teraz, ze spokojnym sumieniem, mogę powiedzieć, że zasmarkany, z gorączką, w zimny jak ruski **** listopadowy wieczór, doczołgałem się do urny i oddałem swój głos. W Sopocie wszystko było jasne: lista Nr 3.
    Nie powiem żeby mi ulżyło. Po Madrycie inaczej na to wszystko patrzę.

  14. Ja, jako stary
    zatwardziały i niereformowalny pisdzielec, gdyby nie transport, to bym te wybory po prostu olał.
    Na szczęście ktoś z bliskiej rodziny również głosował w Sopocie i podwiózł mnie prawie do samej urny. Teraz, ze spokojnym sumieniem, mogę powiedzieć, że zasmarkany, z gorączką, w zimny jak ruski **** listopadowy wieczór, doczołgałem się do urny i oddałem swój głos. W Sopocie wszystko było jasne: lista Nr 3.
    Nie powiem żeby mi ulżyło. Po Madrycie inaczej na to wszystko patrzę.

      • przepszam, ale wchodzą same
        przepszam, ale wchodzą same do ust mocne słowa
        k… co się zmienia 🙁
        jeśli te 48% potwierdzi sie to nie ma szans dla stolicy i tego kraju wg mnie
        nie wiem co partia matka ma jeszcze zrobić, aby spadło jej choć trochę poparcie
        nie jestem wolennikiem pisu, ale na przykładzie Warszawy HGW nie ma żadnego pomysłu na to miasto
        po próbie odwołania jej w tamtym roku miałem nadzieję że to trochę inaczej będzie wyglądać nie liczyłem może na wygraną Sasina, ale przynajmniej na wynik 40 do 30

        co do postu autora, ja wróciłem podłamany, bo chciałbym aby w tym kraju było lepiej, a głosowowałem w tych wyborach, które dla mnie zawsze były bardzo ważne na listy a nie na ludzi, a wszystkich zawsze umoralniałem, że w samorządzie powinni być ludzie a nie listy 🙁
        smutny wieczór

        • Ale czego Ty oczekujesz,
          Ale czego Ty oczekujesz, przemiany wody w wino?
          Przecież w Wawce jest mnóstwo urzędasów nie tylko ze szczebla lokalnego od Hanki, ale też ze szczebla centralnego. Tego tałatajstwa ściągniętego z innych regionów przez platformersów jest od  groma w ch.. i oni karnie głosują, bo inaczej czeka ich powrót w rodzinne strony. Jak na taką liczbę urzędasów to wynik Sasina jest całkiem niezły. Warszawa będzie odbita, ale najprawdopodobnie na końcu po zmianie władzy na szczeblu centralnym.

      • przepszam, ale wchodzą same
        przepszam, ale wchodzą same do ust mocne słowa
        k… co się zmienia 🙁
        jeśli te 48% potwierdzi sie to nie ma szans dla stolicy i tego kraju wg mnie
        nie wiem co partia matka ma jeszcze zrobić, aby spadło jej choć trochę poparcie
        nie jestem wolennikiem pisu, ale na przykładzie Warszawy HGW nie ma żadnego pomysłu na to miasto
        po próbie odwołania jej w tamtym roku miałem nadzieję że to trochę inaczej będzie wyglądać nie liczyłem może na wygraną Sasina, ale przynajmniej na wynik 40 do 30

        co do postu autora, ja wróciłem podłamany, bo chciałbym aby w tym kraju było lepiej, a głosowowałem w tych wyborach, które dla mnie zawsze były bardzo ważne na listy a nie na ludzi, a wszystkich zawsze umoralniałem, że w samorządzie powinni być ludzie a nie listy 🙁
        smutny wieczór

        • Ale czego Ty oczekujesz,
          Ale czego Ty oczekujesz, przemiany wody w wino?
          Przecież w Wawce jest mnóstwo urzędasów nie tylko ze szczebla lokalnego od Hanki, ale też ze szczebla centralnego. Tego tałatajstwa ściągniętego z innych regionów przez platformersów jest od  groma w ch.. i oni karnie głosują, bo inaczej czeka ich powrót w rodzinne strony. Jak na taką liczbę urzędasów to wynik Sasina jest całkiem niezły. Warszawa będzie odbita, ale najprawdopodobnie na końcu po zmianie władzy na szczeblu centralnym.

  15. Jeżeli Ukraina w krótkim czasie nie dostanie planu marshalla
    do odbudowy przemysłu i gospodarki, plus wiedzy z zachodu, a ukraińska armia nie zostaje szybko zreformowana według procedur NATO i wyszkolona, przynajmniej na poziomie dowódczym z WP, to Piechociński może zamiast 120 miliardów na obronę planować nawet 240. Co mi tam, 360. Z tym samym rezultatem. Jeszcze pewien czas, i Putin nie będzie potrzebował wprowadzać nawet jednego regularnego żołnierza na Ukrainę.

  16. Jeżeli Ukraina w krótkim czasie nie dostanie planu marshalla
    do odbudowy przemysłu i gospodarki, plus wiedzy z zachodu, a ukraińska armia nie zostaje szybko zreformowana według procedur NATO i wyszkolona, przynajmniej na poziomie dowódczym z WP, to Piechociński może zamiast 120 miliardów na obronę planować nawet 240. Co mi tam, 360. Z tym samym rezultatem. Jeszcze pewien czas, i Putin nie będzie potrzebował wprowadzać nawet jednego regularnego żołnierza na Ukrainę.

  17. Lekko się nie zgodzę.
    Nawet bardzo lekko, bo w szóstą gwiazdkę oceny kliknąłem.
    Chodzi mi, podobnie jak kilku osobom, które już się wypowiedziały, o sposób oddawania nieważnych głosów. Ale nie myli się ten, co nie głosuje 😉

    U mnie dylematów nie było, wszystko zostało oPiSane przynależnością partyjną.

    Wygląda na to, że pomimo madrytmatycznej sytuacji, nie będzie aż tak źle – Jarosława Kuźniar nie będzie piała o szesnatej (porażki PiS-u liczą się podwójnie) przegranej Kaczora.
    No chyba, ze to będzie znowu noc długich długopisów.
    Patrząc na zadowolone paserskie ryło bufetowej się widzi, że szału nie ma…

  18. Lekko się nie zgodzę.
    Nawet bardzo lekko, bo w szóstą gwiazdkę oceny kliknąłem.
    Chodzi mi, podobnie jak kilku osobom, które już się wypowiedziały, o sposób oddawania nieważnych głosów. Ale nie myli się ten, co nie głosuje 😉

    U mnie dylematów nie było, wszystko zostało oPiSane przynależnością partyjną.

    Wygląda na to, że pomimo madrytmatycznej sytuacji, nie będzie aż tak źle – Jarosława Kuźniar nie będzie piała o szesnatej (porażki PiS-u liczą się podwójnie) przegranej Kaczora.
    No chyba, ze to będzie znowu noc długich długopisów.
    Patrząc na zadowolone paserskie ryło bufetowej się widzi, że szału nie ma…

    • Toś mi doradził.
      Toś mi doradził. Dyplomatycznie rzecz ujmując, przedstawiciele mojej wsi jeździli do Złotoryi wspierać… “Jurka”. Ludzie pod sklepem mówią jedno – “wszyscy, kur..a, złodzieje”. Dajcie sobie spokój WSZYSCY, nie było na kogo głosować i nie wiem czy oddałem głos nieważny, cieszę się, że nie oddałem głosu na nic.

        • Błagam! Niech będzie, że
          Błagam! Niech będzie, że jestem idiota i się nie znam, ale nikt mi nie wmówi, że miałem na kogo głosować w gminie. Nie miałem, a na burmistrza było jeszcze gorzej. Powiem tyle – na 4 kandydatów 2 miało kłopoty z prawem (oboje czerwoni), trzeci był z PSL, a czwarty najłagodniej mówiąc wziął się znikąd i też miał łzy w oczach na wspomnienie PRL. Szukałem jakiegokolwiek punktu zaczepienia i nie dało się. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że mówimy o wsi 200 mieszkańców (?)… chyba nawet nie. Gmina też zabita dechami.

          • Mówię o tym, że kampania
            Mówię o tym, że kampania medialna dała owoce i stąd właśnie "wszyscy to złodzieje" i "nie ma na kogo głosować"…
            Stąd taka a nie inna frekwencja…

    • Toś mi doradził.
      Toś mi doradził. Dyplomatycznie rzecz ujmując, przedstawiciele mojej wsi jeździli do Złotoryi wspierać… “Jurka”. Ludzie pod sklepem mówią jedno – “wszyscy, kur..a, złodzieje”. Dajcie sobie spokój WSZYSCY, nie było na kogo głosować i nie wiem czy oddałem głos nieważny, cieszę się, że nie oddałem głosu na nic.

        • Błagam! Niech będzie, że
          Błagam! Niech będzie, że jestem idiota i się nie znam, ale nikt mi nie wmówi, że miałem na kogo głosować w gminie. Nie miałem, a na burmistrza było jeszcze gorzej. Powiem tyle – na 4 kandydatów 2 miało kłopoty z prawem (oboje czerwoni), trzeci był z PSL, a czwarty najłagodniej mówiąc wziął się znikąd i też miał łzy w oczach na wspomnienie PRL. Szukałem jakiegokolwiek punktu zaczepienia i nie dało się. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że mówimy o wsi 200 mieszkańców (?)… chyba nawet nie. Gmina też zabita dechami.

          • Mówię o tym, że kampania
            Mówię o tym, że kampania medialna dała owoce i stąd właśnie "wszyscy to złodzieje" i "nie ma na kogo głosować"…
            Stąd taka a nie inna frekwencja…

  19. Te głosy triumfalizmu dochodzące z niektórych miejsc
    mogą się okazać zgubne skutkach.
    Sukces jakiś jest, ale ja bym go nie przeceniał. Odejmując głosy Ziobro i Gowina wydaje się, że wynik jest porównywalny z tymi w wyborach europejskich. Poza tym to chyba częsciej wyborca Pisu był zainteresowany tymi wyborami od wyborcy PO.
    Nie przeceniałbym też efektu psychologicznego tego wyniku. Odliczanka się skończyła ale skutek tego może być rózny. Być może zaostrzy się gra, jeszcze bardziej utwardzi linia propagandowa medialnego ścieku (to oczywiście może mieć rózne skutki) a PiS uzna że obrany kurs jest właściwy i spocznie na laurach.
    Potrzeba wykonania sporej pracy by osiągnąc pozytywne wyniki w kolejnych wyborach. Duda startuje praktycznie od zera. Paradoksalnie może to być jego atut, Wszystko zalezy od tego jaką wykona pracę. Czy będzie dobrym mówcą, pokaże oznaki charyzmy, sprzeda się masowemu odbiorcu jako uczciwy kandydat na męża stanu. Najważniejszy test to wybory parlamentarne. Potrzeba jeszcze uszczknąc minimum 5 punktów procentowych by uznać je za sukces. To dużo i mało. Przy tak dużym spolaryzowaniu społeczeństwa zadanie do wykonania jest ogromne. Oby jednak następstwem tego małego zwycięstwa była mobilizacja do większej pracy, bo z taką kampanią jak w tym roku o sukces bedzie cięzko.

  20. Te głosy triumfalizmu dochodzące z niektórych miejsc
    mogą się okazać zgubne skutkach.
    Sukces jakiś jest, ale ja bym go nie przeceniał. Odejmując głosy Ziobro i Gowina wydaje się, że wynik jest porównywalny z tymi w wyborach europejskich. Poza tym to chyba częsciej wyborca Pisu był zainteresowany tymi wyborami od wyborcy PO.
    Nie przeceniałbym też efektu psychologicznego tego wyniku. Odliczanka się skończyła ale skutek tego może być rózny. Być może zaostrzy się gra, jeszcze bardziej utwardzi linia propagandowa medialnego ścieku (to oczywiście może mieć rózne skutki) a PiS uzna że obrany kurs jest właściwy i spocznie na laurach.
    Potrzeba wykonania sporej pracy by osiągnąc pozytywne wyniki w kolejnych wyborach. Duda startuje praktycznie od zera. Paradoksalnie może to być jego atut, Wszystko zalezy od tego jaką wykona pracę. Czy będzie dobrym mówcą, pokaże oznaki charyzmy, sprzeda się masowemu odbiorcu jako uczciwy kandydat na męża stanu. Najważniejszy test to wybory parlamentarne. Potrzeba jeszcze uszczknąc minimum 5 punktów procentowych by uznać je za sukces. To dużo i mało. Przy tak dużym spolaryzowaniu społeczeństwa zadanie do wykonania jest ogromne. Oby jednak następstwem tego małego zwycięstwa była mobilizacja do większej pracy, bo z taką kampanią jak w tym roku o sukces bedzie cięzko.

  21. Zajebiście! Ale wiecie co?
    G…o to wszystko warte. Liczą się wybory parlamentarne. 3 punkty procentowe, które mogą zniknąć do rana? Bez jaj. Kilka kart, zawiecha serwera, statystyka, cokolwiek… Liczy się większość i zdolność do samodzielnego rządzenia. PiS weźmie większość? Gdzie, do cholery, gdzie??? Nie rozśmieszajcie mnie – koalicja antypisowska lekkim … zawiesi ich na dobre. I skarżyć się można do Brukselki.

    A parlamentarne będą przegrane, z kretesem. Bez zdolności koalicyjnej znów będzie flekowanie PiSu.

    Przerabiałem już hurrraoptymizm w związku z sondażami, przerabiałem nadzieje z odwołaniem HGW, byłem świadkiem cudów na kiju i innych pierdół w kilku wyborach. Dość!
    Gracie przy szulerskim stoliku. Kiedyś marudziliście na znaczone karty, dziś cieszycie się z fulla. Ale konkurencja ma pokera. A jeśli do tej pory nie ma, a zechce – będzie mieć. Tylko krupier wylosuje karty. Ślepiec tego nie dostrzega.

    Byłem już tu porównany do bolka, a to gruuube oskarżenie, pewnie kilka osób się wstrzymało przed pojechaniem mi mocniej. Ale mnie to wali, przez kilka lat byłem opluwany przez zwolenników PO i obrosłem. Systematycznie, tylko dlatego że byłem za PiS. Gorzej, że Wy jak dzieci. Nic, bez kałacha, się nie zmieni. Wbijcie sobie to w końcu! Rewolucja, nie ewolucja. Bo, w końcu co macie do Geremka i Kuronia? Wypaczenia? Naprawimy? Machiawelizm.

    Realizm, to nie sabotaż! To realne widzenie zagrożeń i ostrzeganie przed nimi. Ale Wy wolicie tańczyć na Titanicu. bo rzucili banany w Samie.

    Powtarzam: te wybory NIC nie znaczą. Ani nie zepsują humorów ciągnącym za sznurki ani nie pociągną za sobą Ludzi. Ot, błachostka, ciekawostka, baba z wąsem.

    Ten Naród nie dorósł do niczego, chuj z nim!

    Przepraszam Matko Kurko, nie powinienem tak chamsko. Brakło mi odwagi, by kibicować Ci aktywnie w walce z owsiakiem, kibicowałem z tylnego fotela, brakło mi przyzwoitości na chociażby słowa otuchy, a te Ci pewnie były potrzebne, brakło Twojej lekkości pióra by cokolwiek skomentować z sensem. Teraz za późno, sztucznie. Ale sercem jestem za Polską. Cokolwiek ktokolwiek mówi.

    I dlatego żal co widzę.

    Reasumując: prezydent, to powinien być Prezydent, nie koleś od twittera i marnych bonmotów, ale faktycznie Mąż Stanu. Którego wypowiedzi się cytuje nie tylko u nas, choć mi prywatnie to wisi. Takim nie będzie figurant desygnowany przez Kaczyńskiego ale sam Kaczyński. Wybory, nawet samorządowe, to wybory, a nie przypadkowe mazanie flamastrem po kartach, ale w pełni świadome oddanie głosu na Twojego kandydata. Albo w pełni świadome niepójście na wybory. Parlamentarne to nie głosowanie za durnymi hasłami, których nikt nigdy nie spełnił, ale wybór za Osobą, do której masz pełne zaufanie, której wierzysz, bo jest uczciwa. Manifestacja to nie spalenie kosza na brudną bieliznę czy budkę z ruską flagą stojącą w polu, ale butelki z benzyną i faktycznie protest i gniew.

    Spacyfikowali nas. Część sflekowali, część kupili szczawiem i mirabelką, część kredytem i obietnicą synekury. Ale już nas mają, jesteśmy ich. Popierdółki nic nie zmienią, gra w Ich karty – tym bardziej. A wybory takie są. Tego chcą.

    Tak, wróciłem pijany ciałem. Ale duchem jestem tip-top.
    I nie obchodzi mnie kompletnie kto dziś prowadzi, kto przegrywa w tych wyborach. Bo to niczego nie zmieni. Czasem tylko będziemy dumni, jakbyśmy skwarke liznęli (za Konopielką).

  22. Zajebiście! Ale wiecie co?
    G…o to wszystko warte. Liczą się wybory parlamentarne. 3 punkty procentowe, które mogą zniknąć do rana? Bez jaj. Kilka kart, zawiecha serwera, statystyka, cokolwiek… Liczy się większość i zdolność do samodzielnego rządzenia. PiS weźmie większość? Gdzie, do cholery, gdzie??? Nie rozśmieszajcie mnie – koalicja antypisowska lekkim … zawiesi ich na dobre. I skarżyć się można do Brukselki.

    A parlamentarne będą przegrane, z kretesem. Bez zdolności koalicyjnej znów będzie flekowanie PiSu.

    Przerabiałem już hurrraoptymizm w związku z sondażami, przerabiałem nadzieje z odwołaniem HGW, byłem świadkiem cudów na kiju i innych pierdół w kilku wyborach. Dość!
    Gracie przy szulerskim stoliku. Kiedyś marudziliście na znaczone karty, dziś cieszycie się z fulla. Ale konkurencja ma pokera. A jeśli do tej pory nie ma, a zechce – będzie mieć. Tylko krupier wylosuje karty. Ślepiec tego nie dostrzega.

    Byłem już tu porównany do bolka, a to gruuube oskarżenie, pewnie kilka osób się wstrzymało przed pojechaniem mi mocniej. Ale mnie to wali, przez kilka lat byłem opluwany przez zwolenników PO i obrosłem. Systematycznie, tylko dlatego że byłem za PiS. Gorzej, że Wy jak dzieci. Nic, bez kałacha, się nie zmieni. Wbijcie sobie to w końcu! Rewolucja, nie ewolucja. Bo, w końcu co macie do Geremka i Kuronia? Wypaczenia? Naprawimy? Machiawelizm.

    Realizm, to nie sabotaż! To realne widzenie zagrożeń i ostrzeganie przed nimi. Ale Wy wolicie tańczyć na Titanicu. bo rzucili banany w Samie.

    Powtarzam: te wybory NIC nie znaczą. Ani nie zepsują humorów ciągnącym za sznurki ani nie pociągną za sobą Ludzi. Ot, błachostka, ciekawostka, baba z wąsem.

    Ten Naród nie dorósł do niczego, chuj z nim!

    Przepraszam Matko Kurko, nie powinienem tak chamsko. Brakło mi odwagi, by kibicować Ci aktywnie w walce z owsiakiem, kibicowałem z tylnego fotela, brakło mi przyzwoitości na chociażby słowa otuchy, a te Ci pewnie były potrzebne, brakło Twojej lekkości pióra by cokolwiek skomentować z sensem. Teraz za późno, sztucznie. Ale sercem jestem za Polską. Cokolwiek ktokolwiek mówi.

    I dlatego żal co widzę.

    Reasumując: prezydent, to powinien być Prezydent, nie koleś od twittera i marnych bonmotów, ale faktycznie Mąż Stanu. Którego wypowiedzi się cytuje nie tylko u nas, choć mi prywatnie to wisi. Takim nie będzie figurant desygnowany przez Kaczyńskiego ale sam Kaczyński. Wybory, nawet samorządowe, to wybory, a nie przypadkowe mazanie flamastrem po kartach, ale w pełni świadome oddanie głosu na Twojego kandydata. Albo w pełni świadome niepójście na wybory. Parlamentarne to nie głosowanie za durnymi hasłami, których nikt nigdy nie spełnił, ale wybór za Osobą, do której masz pełne zaufanie, której wierzysz, bo jest uczciwa. Manifestacja to nie spalenie kosza na brudną bieliznę czy budkę z ruską flagą stojącą w polu, ale butelki z benzyną i faktycznie protest i gniew.

    Spacyfikowali nas. Część sflekowali, część kupili szczawiem i mirabelką, część kredytem i obietnicą synekury. Ale już nas mają, jesteśmy ich. Popierdółki nic nie zmienią, gra w Ich karty – tym bardziej. A wybory takie są. Tego chcą.

    Tak, wróciłem pijany ciałem. Ale duchem jestem tip-top.
    I nie obchodzi mnie kompletnie kto dziś prowadzi, kto przegrywa w tych wyborach. Bo to niczego nie zmieni. Czasem tylko będziemy dumni, jakbyśmy skwarke liznęli (za Konopielką).

  23. Oto demokracja
    Oto demokracja właśnie. Wpis dobrze obrazuje czym jest ten system i jaki jest rzeczywisty i świadomy wpływ głosujących na obsadę organów wladzy.

    W tym systemie duże szanse na wybór mają osoby przypadkowe, "ładne" i np. z chwytliwym nazwiskiem. Myślę, że np. kandydat z nazwiskiem powiedzmy Wojtyła byłby wybrany z marszu do każdej polskiej rady gminy 😉

  24. Oto demokracja
    Oto demokracja właśnie. Wpis dobrze obrazuje czym jest ten system i jaki jest rzeczywisty i świadomy wpływ głosujących na obsadę organów wladzy.

    W tym systemie duże szanse na wybór mają osoby przypadkowe, "ładne" i np. z chwytliwym nazwiskiem. Myślę, że np. kandydat z nazwiskiem powiedzmy Wojtyła byłby wybrany z marszu do każdej polskiej rady gminy 😉

  25. Nie pójście na wybory też
    Nie pójście na wybory też jest jakimś konkretnym wyjściem.
    Niemniej jednak, w takiej małej społeczności należałoby się skupiać dużo wcześniej nad skrzyknięciem się między sąsiadami w celu wyłonienia kontrkandydata(-ów) aby była alternatywa na listach dla wszystkich wybierających. Wiem, wiem, jest to niebezpieczne – klika złodziei może "aktywnym" zrobić kuku.
    Ale niestety bez krwi nie ma wolności i demokracji. Łatwiej przełknąć to, że pod bokiem ktoś ciągnie kasę, jak soliter, niż narażać się i swoją rodzinę na pięści "układu trzymającego władzę".
    Działa to w skali mikro i makro. Nic nie ma bez walki i poświęceń, bez ryzyka.

  26. Nie pójście na wybory też
    Nie pójście na wybory też jest jakimś konkretnym wyjściem.
    Niemniej jednak, w takiej małej społeczności należałoby się skupiać dużo wcześniej nad skrzyknięciem się między sąsiadami w celu wyłonienia kontrkandydata(-ów) aby była alternatywa na listach dla wszystkich wybierających. Wiem, wiem, jest to niebezpieczne – klika złodziei może "aktywnym" zrobić kuku.
    Ale niestety bez krwi nie ma wolności i demokracji. Łatwiej przełknąć to, że pod bokiem ktoś ciągnie kasę, jak soliter, niż narażać się i swoją rodzinę na pięści "układu trzymającego władzę".
    Działa to w skali mikro i makro. Nic nie ma bez walki i poświęceń, bez ryzyka.

  27. Edycja po ciszy wyborczej:
    Edycja po ciszy wyborczej: Nie mam pojęcia, co niektórzy komentujący wyczytali w tekście, ale wiem, co sam napisałem. W powiecie i województwie głosowałem na “Jedynki” PiS. W wyborach gminnych na wójta i radnego PiS nie dał mi żadnej szansy, po prostu nikogo nie wystawili i nie poparli, a nazwiska do wyboru to albo ludzie PSL albo lokalne układy szwagrowskie, gdzie jedna familia obstawia listy w paru wsiach. Sami sobie głosujcie, Szanowni Krzewiciele Postaw Obywatelskich na nikogo, ja zawsze wybieram konkrety albo zmieniam lokal.

  28. Edycja po ciszy wyborczej:
    Edycja po ciszy wyborczej: Nie mam pojęcia, co niektórzy komentujący wyczytali w tekście, ale wiem, co sam napisałem. W powiecie i województwie głosowałem na “Jedynki” PiS. W wyborach gminnych na wójta i radnego PiS nie dał mi żadnej szansy, po prostu nikogo nie wystawili i nie poparli, a nazwiska do wyboru to albo ludzie PSL albo lokalne układy szwagrowskie, gdzie jedna familia obstawia listy w paru wsiach. Sami sobie głosujcie, Szanowni Krzewiciele Postaw Obywatelskich na nikogo, ja zawsze wybieram konkrety albo zmieniam lokal.